Henryk Jabłoński (ur. 27 grudnia 1909 w Waliszewie koło Łowicza, zm. 27 stycznia 2003 w Warszawie) – polski polityk, działacz komunistyczny i PZPR-owski okresu PRL-u. Profesor, z wykształcenia historyk, był profesorem UW oraz Wojskowej Akademii Politycznej (promotor prac doktorskich od 1961). Od 28 marca 1972 do 6 listopada 1985 był Przewodniczącym Rady Państwa.
W okresie 1948-1981 oraz 1986-1990 zasiadał w KC PZPR. W latach 1965-1966 minister szkolnictwa wyższego oraz w latach 1966-1972 szef resortu oświaty i szkolnictwa wyższego (podpisywał decyzje o relegowaniu “nieprawomyślnych” studentów po marcu 1968 r.). W latach 1971-1981 członek Biura Politycznego KC PZPR.
Poseł do KRN (1945-1947), na Sejm Ustawodawczy (1947-1952) oraz na Sejm PRL wszystkich kadencji (1952-1989).
Po oficjalnym zakończeniu stanu wojennego zaproponował awansowanie gen. Jaruzelskiego na stopień marszałka Polski (gen. Jaruzelski awansu nie przyjął).
W 1988, z okazji 70-lecia Niepodległości oraz 45-lecia LWP awansowany do stopnia generała brygady w stanie spoczynku.
23 października 1996 – Sejm uchwałą umorzył postępowanie w sprawie pociągnięcia do odpowiedzialności konstytucyjnej i karnej osób związanych z wprowadzeniem i realizacją stanu wojennego w tym i Henryka Jabłońskiego.
Stopnie naukowe:
- dr nauk historycznych – 1934
- profesor nadzwyczajny – 1947
- doktor habilitowany – 1948
- profesor zwyczajny – 1950
Członkostwo w Akademiach Nauk i tytuły doktora h.c.:
————–
Polska Akademia Nauk w roku 1956
NAUKA 2/2006 • 137-144, LESZEK KUŹNICKI
Filed under: Ośrodek warszawski, Poczet PZPR, PPR Otagowane: | Henryk Jabłoński, historyk, minister, PAN
Witam
Długo żyję, ale niewiele jeszcze wiem. Sejm umorzył (…) ale postępowania karne trwają (ostatnio wobec St. Kani). O “profesorze” Jabłońskim cisza jak makiem siał. (Jakiś współczesny Budda, czy co?) Najnowszej historii Polski nie muszę się uczyć, gdyż ją pamiętam z mojego życia, a w czasach PRL-u marzyłem o wyjeździe do Kanady lub choćby do RFN. Rozumiecie, nie byłem “za”. Jednakże rozpoczęcie procesu pana St. Kani bardzo mnie poruszyło, gdyż ten działacz PZPR nikogo nie zabił, nie zamknął w… Gołdapi, nie kazał strzelać do ludzi. Co tu jest grane?.. W dodatku piszecie, że H.J. był jakimś reformatorem, pytam się, co on zreformował, co ulepszył, poprawił? – w dzisiejszym znaczeniu tego słowa. Z zasady nikogo nie lubie obrażać, więc powiem tylko tyle, że H.J. kojarzy mi się gorzej niż Władysław Gomułka, który przynajmniej ocalił prywatne (rodzinne) gospodarstwa rolne i nie było przez to w Polsce głodu, jak w porewolucyjnej Rosji. (Chociaż pamiętam, że po zjedzeniu miski rosołu ktoś przy mnie powiedział: “no, pojadłem jak za cara” – nadążacie?). Myślę, że H.J. był jakąś ponurą, mroczną postacią, która zrobiła imponującą karierę polityczną, czy mylę się? Jeżeli macie możliwość, to odsłuchajcie jego sejmowego wiernopoddańczego wystąpienia w dniu, gdy został desygnowany (przez Gierka) na urząd Przewodniczącego Rady Państwa PRL.
Dziękuję za uwagę. Z poważaniem Z.S.