Agenci transformacji o zdolnościach krasomówczych

Agenci transformacji.

O profesorze światowej sławy, od zarania kariery TW

Herbert Kopiec, „Śląski Kurier WNET” 47/2018

Ofiarami zmasowanego ataku, zaszczuwania i izolowania ludzi w ich własnych środowiskach byli przeciwnicy tzw. władzy ludowej, której zbrojnym ramieniem była Służba Bezpieczeństwa. Podobnie dziś, w okresie transformacji ustrojowej (po 1989 roku), robią w gruncie rzeczy to samo liderzy tzw. zmiany społecznej, trafnie nazywani przez nielicznych konserwatywnych badaczy agentami transformacji….

TW „LES” jako symbol nonkonformizmu naukowego

W dokumentach Instytutu Pamięci Narodowej prof. Lech Witkowski (kreowany na współczesny symbol nonkonformizmu naukowego) figuruje jako Tajny Współpracownik Służby Bezpieczeństwa o pseudonimie „LES”, nr ewidencyjny 05338, zarejestrowany 27.03.1980 r. w Wydziale „C” KW MO w Toruniu. Melduję, że dnia 26.03 br. dokonałem pozyskania ob. W.L. w charakterze TW ps. „LES” – raportował przełożonemu oficer SB, por. A. Wodzicki. W tym samym dokumencie odnotowano, że w związku z aktywną działalnością TW w KU PZPR przy UMK w Toruniu (…) postanowiono zawiesić z wym. TW współpracę na czas realizacji prac.

…..Na 12 stronach Kwestionariusza TW (Toruń 12.09.1974 – tajne spec. znaczenia) atuty Witkowskiego (studenta „Primus inter pares” z 1973 roku) uszczegółowiono. W rubryce nr 26 „Walory osobiste i cechy ujemne” stwierdza się: Prezentacja nienaganna, sposób bycia swobodny, pewny siebie, potrafi b. łatwo nawiązywać kontakty, papierosów nie pali, alkohol pije w niewielkich ilościach w czasie określonych okazji, inteligentny, spostrzegawczy, logicznie i konkretnie formułuje swoje stanowisko. Odnotowano też, że motywy pozyskania L. Witkowskiego do współpracy z SB (osoby niewierzącej i niepraktykującej) to: polityczne zaangażowanie i poparcie dla polityki partii, pozytywny stosunek do SB.

W analizowanej dokumentacji znajduje się pismo tajnego współpracownika, ps. „RYS”. Wymieniony agent m.in informuje (pismo z dnia 10 października 1977 r.), że mgr Lech Witkowski jest wyróżniającym się pracownikiem naukowym (…). Posiada zdolności „krasomówcze”, z łatwością wygłasza bez opracowań pisemnych przemówienia i referaty nie tylko w języku polskim, ale także po angielsku. Powołując się na docenta o nazwisku Soldenholf, agent „RYS” o Lechu Witkowskim proroczo skonstatował: Witkowski jest przyszłościowym pracownikiem naukowym i działaczem społecznym, który niedługo zdobędzie sobie rozgłos nie tylko w kraju, ale także za granicą. I stało się. Proroctwa agenta „RYSA” stały się rzeczywistością.

 

Reklamy

Leszek Żebrowski – pogrom polskiej nauki

Raczej pogrom nauki w Polsce! To efekt działania komunistów, trwającego już od 1948 roku. To proces, który nie zaczął się od „marcowych docentów”. To polegało na relegowaniu starej przedwojennej kadry z uczelni i wprowadzaniu na jej miejsce nowej – „ubeckiej” nauki. To kariery takich osób, jak Stefan Żółkiewski i „profesor” Maria Janion. Dlaczego nauka, która ma nas bronić, jest w wielu przypadkach przeciwko nam? Właśnie dlatego, że zamiast niej mamy ubecką wersję nauki.

Sąd Apelacyjny w Krakowie podtrzymał wyrok oczyszczający profesora UJ od zarzutu kłamstwa lustracyjnego. 

Prof. Baluch nie był agentem SB. Sąd mówi, że jest czysty jak łza

Dziennik Polski

Sąd Apelacyjny w Krakowie podtrzymał w mocy wyrok I instancji, który oczyścił Jacka Balucha, profesora UJ, z zarzutu kłamstwa lustracyjnego. Wyrok jest prawomocny. 78-letni Jacek Baluch oświadczenie lustracyjne składał 14 stycznia 2008 r. w związku z pełnieniem funkcji publicznej Dyrektora Instytutu Filologii Słowiańskiej Uniwersytetu Jagiellońskiego. Po kwerendzie w archiwach Instytut Pamięci Narodowej uznał, że są wątpliwości dotyczące tego oświadczenia……….Sąd Okręgowy uznał, że nie były spełnione przesłanki współpracy z SB. Były tylko luźne kontakty z funkcjonariuszami, w trakcie których lustrowany nie przekazywał żadnych informacji. Nie została też spełniona przesłanka tajności kontaktów z SB, bo lustrowany informował o tym osoby, o które był pytany przez esbeków. IPN w złożonej apelacji od tego wyroku stwierdził, że krakowski sąd niewłaściwe pojmował definicję tajnej współpracy i zauważał, że nie można tylko się koncentrować na tym, że Baluch formalnie kilka razy odmawiał esbekom zgody na zostanie tajnym współpracownikiem.

Sąd Apelacyjny w Krakowie nie zgodził się z tymi argumentami IPN i podtrzymał wyrok oczyszczający profesora UJ od zarzutu kłamstwa lustracyjnego.

Czytaj więcej: http://www.dziennikpolski24.pl/region/wiadomosci-krakow/a/prof-baluch-nie-byl-agentem-sb-sad-mowi-ze-jest-czysty-jak-lza,13067007/

W kręgu niby-profesorów i prawdziwych kapusiów

mobbing lektura

Herbert Kopiec

W kręgu nibyprofesorów i prawdziwych kapusiów.

Jeśli grupa specjalistów zachowuje się jak motłoch, wyrzekając się swych normalnych wartości, nauka jest już nie do uratowania”    ( T. S. Kuhn)

Zanosi się na kompleksowe rozliczenie się środowiska akademickiego z PRL-u. Projekt Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego zawiera najbardziej radykalne rozwiązania dezubekizacyjne ze wszystkich ustaw, które się do tej pory przez 28 lat pojawiły.

Naukowcy z przeszłością, którzy pracowali w organach bezpieczeństwa PRL lub z nimi współpracowali, nie będą mogli być np. rektorami, dziekanami czy kierownikami katedr. Ponoć mało kto oprócz kapusiów jest temu przeciwny. Starsi dobrze wiedzą, ile w tym wszystkim było draństwa. W czasach słusznie minionych nieboszczka PZPR, która rządziła Polską, potrzebowała elit, ale takich, które będą ją uwiarygadniać w oczach społeczeństwa.

Do tego celu tworzono grupę protegowanych przez system, w skład której wchodzili m.in. naukowcy, a więc reprezentanci tych środowisk, które faktycznie powinny być elitą narodu. Z grubsza biorąc taki jest rodowód (tytułowych dla dzisiejszego felietonu) niby- profesorów i akademickich kapusiów. Jedni zapewne zdawali sobie sprawę, komu służą i cynicznie wykorzystywali wysoką pozycję dla własnych korzyści, inni czuli zażenowanie, jeszcze inni dali się podejść jak dzieci, choć infantylizm nie powinien być usprawiedliwieniem.

Niemożliwe przecież , żeby prawdziwe elity nie dostrzegały całej nędzy intelektualno–moralnej komunistycznej/zbrodniczej ideologii, na gruncie której władza ludowa zapewniała, że wie, jak zbudować raj na ziemi.

Nie jestem w stanie określić, czym kierował się mój młodszy kolega z pracy na Wydziale Pedagogiki i Psychologii UŚ (w świetle dokumentów tajny współpracownik o pseudonimie Denis, (nr rejestracyjny 36876), który donosił na mnie, podejrzanego o wrogą działalność polityczną. organom bezpieczeństwa państwa .Wygląda na to, że jeśli ustawa przejdzie, to na uczelni Denis miałby kłopoty. Nie mógłby np. zostać profesorem.

Dezubekizacja na Śląsku narobiła ostatnio sporo zamętu bo do blisko związanego z władzą literata Wilhelma Szewczyka (zm.1991) dobiera się IPN. Jego nazwisko ma zniknąć z przestrzeni publicznej. Ale ponad 40. literaturoznawców z U Ś stanęło w jego obronie.Tymczasem każdej zdrowej wspólnocie potrzebne są autentyczne elity, które wyróżnia umiłowanie prawdy, patriotyzm, dobra wspólnego, połączone z najwyższymi standardami etycznymi.

Potrzebni są uczeni o niekwestionowanym autorytecie intelektualnym i moralnym. W cywilizacji łacińskiej głównym miejscem kreowania wartości opartych na prawie naturalnym i antropologii chrześcijańskiej jest uniwersytet. Czy we współczesnym uniwersytecie, lewicowo, liberalnie i postmodernistycznie zorientowanym jeszcze coś z tych wartości zostało? .

Byłem świadkiem, a nie umiałem dać świadectwanapisał poeta.

Pełna dramatyzmu i niespełnienia przestroga zawarta w tych słowach przesądziła o nasyceniu tego felietonu wątkami osobistymi. Wszak byłem świadkiem i chcę dać świadectwo. Wiem, że to nie tylko moja powinność, ale intelektualny i moralny obowiązek, gdyż to, co niezapisane, jakby nie istniało.

Będę sięgał do tego, co już kiedyś (w 2014 r) napisałem do Sądu Rejonowego w Gliwicach w piśmie procesowym przeciwko Gliwickiej Wyższej Szkole Przedsiębiorczości o przywrócenie do pracy. Polemizuję w nim ze świadkami pozwanej uczelni (dwaj profesorowie wywodzący się z lewackiej, postmodernistycznej formacji ideologicznej), którzy w ramach tzw. okresowej oceny nauczyciela akademickiego wystawili mi ocenę negatywną. Potem było już z górki.

Straciłem pracę. Trudno nie upatrywać w tym związku z działalnością wzmiankowanego wyżej kapusia Denisa. Nie spodobałem się lewoskrętnym profesorom, postępowym EDUKATOROM jako konserwatywny nauczyciel akademicki, teoretyk wychowania i już! Zakwestionowali i zdyskwalifikowali moje kompetencje (i to się akurat spodobało rektorowi uczelni z ubeckim uwikłaniem, jak się później okazało), mimo że miałem mocną, niekwestionowaną pozycję zawodową, poświadczoną przez kilku najwybitniejszych polskich pedagogów.

Dziekan Wydziału Pedagogiki i Psychologii Uniwersytetu Śląskiego (prof.H.M.) swego czasu napisał: dr Herbert Kopiec jest pracownikiem bardzo cenionym i znanym w szerszych kręgach teoretyków wychowania w Polsce. W kontekście rozważanej dezubekizacji środowiska akademickiego warto sprawie przyjrzeć się bliżej, aby zrozumieć, że jest ona niezbędna. Okaże się bowiem, że ludzkie miernoty (a takie obecne są przecież w każdej populacji) sztucznie wykreowane na profesorów, rektorów, tzw. intelektualistów transformatywnych, dziwnie niekiedy w swym zapale przypominających niegdysiejszych budowniczych cywilizacji socjalistycznej, są w stanie wyrządzić więcej zła, niż nam się to na ogół wydaje.

Etos zawodowy profesora

Wedle słownika Bobrowskiego (Wilno 1844) słowo profesor pochodzi od czasownika profiteor, professus sum profiteri, który oznacza tyle, co jawnie wyznawać, otwarcie twierdzić, publicznie zeznać. Właśnie z tego powodu znaczenia nabiera dokładne i wszechstronne badanie przeszłości, drogi życiowej konkretnego profesora, zwanego czasem edukatorem, czyli śledzenie tego, co profesor jawnie wyznaje, otwarcie twierdzi i publicznie zeznaje. Zauważmy zatem, że profesor musi być człowiekiem niezależnym in­telektualnie oraz materialnie. Taki status profesora został wypracowany przez wieki. Wszak społeczeństwo musi mieć dostęp do prawdy, głoszonej niezależnie od rządzących partii i związanych z tym racji politycznych. W 1946 r. profesor Stanisław Pigoń (UJ) odważnie i ostro zauważył, że nie ma wolności nauki bez wolności uczonego, a wolność uczonego polega również na wolności od szczucia. Tymczasem pracownicy nauki i instytucje naukowe bywają dziś przedmiotem szczucia różnych nieodpowiedzialnych czynników. Czy to spostrzeżenie straciło na aktualności? W żadnym wypadku.

Opowiem dziś o mniej znanym, można powiedzieć profesjonalnym zaszczuwaniu m.in. pracowników naukowych, które było/jest prowadzone z wykorzystaniem wyrafinowanych technik i metodologii psychologii naukowej. Chodzi o metodę niszczenia zazwyczaj wybitnych ludzi funkcjonującą pod zgrabną, trzeba to przyznać, nazwą:

Systematyczna organizacja niepowodzenia zawodowego

Otóż w Poczdamie, w NRD istniała Wyższa Szkoła Prawnicza.Podlegała Ministerstwu Bezpieczeństwa Państwowego i uczyła oficerów Stasi psychologii operacyjnej. W ramach tego kierunku funkcjonowała destrukcja operacyjna, której celem było rozbicie, paraliż, dezorganizacja i izolacja wrogo-negatywnych sił. W materiałach naukowych szkoły znajdowały się precyzyjne opisy, w jaki sposób neutralizować niepokornych twórców, przedstawicieli świata kultury i nauki.

Jedną z ulubionych i powszechnie stosowanych metod Stasi była metoda oficjalnie nazwana systematyczną organizacją niepowodzenia zawodowego (Fronda nr 52 2009).

Jeśli jakiś pracownik naukowy w swojej aktywności zawodowej nie spodobał się władzy (był nieposłuszny w myśleniu, nazbyt samodzielny i nieskory do skundlenia, lizusostwa, napisał tekst, wygłosił wykład, itp, używając współczesnej terminologii – politycznie niepoprawny) następował zmasowany zorganizowany atak.

Na wrogiej sile w ramach przygotowanej nagonki nie pozostawiano suchej nitki. Jej celem było przekonać otoczenie, że taka osoba kieruje się w życiu niskimi pobudkami, a więc przyzwoity człowiek nie powinien mieć z nią nic wspólnego.

Chodziło o zdyskredytowanie i wyizolowanie upatrzonej ofiary w jej środowisku.

Z moich osobistych doświadczeń wynika, że metoda systematycznej organizacji niepowodzenia zawodowego znana była również w Polsce.

Choć zabrzmi to nieskromnie, byłem prawie od trzydziestu lat nękany i zaszczuwany w każdej uczelni, w której byłem zatrudniony (chlubny wyjątek stanowiła Wyższa Szkoła Filozoficzno-Pedagogiczna Ignatianum w Krakowie, oddział w Sosnowcu).

Z imponującą zręcznością natomiast posługiwał się wzmiankowaną metodą mój chlebodawca – rektor Gliwickiej Wyższej Szkoły Przedsiębiorczości, dr inż. Tadeusz Grabowiecki TW Jan, działacz opozycji w PRL, który został uznany przez sąd za tajnego współpracownika komunistycznych służb bezpieczeństwa i kłamcę lustracyjnego (Nowiny Gliwickie,4.10.2017).

Istotną nowością w arsenale zastosowanych wobec mnie gier operacyjnych na terenie GWSP było wprowadzenie w nie pracowników nie będących nauczycielami akademickimi, m.in. uczelnianej szatniarki (zob. Oświadczenie studentki).

pismo

Rzecznik dyscyplinarny ds nauczycieli akademickich GWSP
2011 -06-22 Dr hab.Małgorzata Nitka

„Oświadczenie

W związku z nagonką na Dr. Kopca ,chciałabym  się odnieść do oświadczenia napisanego w dniu 29.05.2011 przez koleżanki będące uczestnikami zdarzenia w szatni,
które ukazywało wrogi stosunek do naszego wykładowcy.
Zdarzenie, o którym chcę wspomnieć miało miejsce również w szatni jest bezpośrednio związane z tą samą panią szatniarką Zofią —-  
Szatniarka będąc świadkiem konwersacji  między mną , a koleżanką i słysząc o
mających się rozpocząć zajęciach z Dr.Kopcem, wtrąciła  złośliwy  komentarz, cyt: „To współczuję”
Pisząc powyższe oświadczenie chciałam udowodnić, że Pani Zofia — wrogo nastawia
studentów  do Doktora Kopca”

Najwyraźniej uznano, że istnieje konieczność podjęcia wobec mnie wspomagających działań dezintegracyjnych, licząc na moje ewentualne nerwowe załamanie. Osobliwością tego nowego elementu gry operacyjnej była próba wykreowania mnie na niezrównoważonego, agresywnego chuligana, grasującego po uczelni i obrażającego Bogu ducha winnych  ludzi.

Felieton daje zbyt mało miejsca dla prezentacji wątku mojej rzekomej agresywności. Zmusza do selekcji., przytoczmy więc jako symptomatyczne następujące stwierdzenia profesora K.R., notabene tego samego, który wyznał mi ongiś, że profesor z doktorem na uczelni może zrobić wszystko.

Nie żartował. W GWSP wyodrębniono pokój profesorski, do którego doktor nie miał wstępu. Zwykłe wejście do tego pokoju (będzie o tym za chwilę) uznane zostało przez profesora K.R. jako brutalne najście, wtargnięcie. Powód (czyli Herbert Kopiec – przypomnienie moje) swoim zachowaniem w miejscu pracy czyni strach przed innymi nauczycielami. W zupełności mógłby zostać oskarżony (…)o uporczywe nękanie (…)Mnie obraził w holu uczelni (…) przy studentach, krzycząc: „pan jest tchórzem”. Potem biegł przede mną i zastawiał mi drogę (…).Innym razem wtargnął do pokoju profesorskiego (…) i tam publicznie nazwał mnie “fafikiem” i “cynglem”. Po ponownym wtargnięciu do pokoju profesorskiego za godzinę zapytałem czy “fafik” znaczy pies, a powód nie zareagował” – zeznawał w Sądzie Pracy (zob. protokół z dnia 25.10.2013.) profesor K.R.

Choć upłynęło już parę lat od mojego rzekomego bezeceństwa (K.R. nazywał je niekiedy czynną napaścią słowną podważającą jego autorytet), wciąż nie bardzo wiem, jak zareagować ?

Przytoczmy jeszcze inny przykład pogardy, zdziczenia ujętego w słowa profesora wobec doktora i jego studentów. Oto pani profesor (incydent w tym przypadku miał miejsce na Wydziale Pedagogiki i Psychologii UŚ) uznała, że ma zbyt mało grup seminaryjnych i podjęła w związku z tym stosowną decyzję, o której zainteresowane strony (tj. doktor i jego studenci) dowiedziały się z karteczki naklejonej na drzwiach seminaryjnej sali: Uwaga! Dawna grupa proseminaryjna dra (tu nazwisko) Obejmuję tę grupę jako moje seminarium. Zajęcia odbywać się będą we wtorki od 14-17. Poniżej podpis, który miłosiernie pominiemy.

No cóż, gdy mamy do czynienia z pomiataniem ludźmi, traktowaniem uniwersytetu jako źródła łupów, które należą się silniejszemu, to warto pamiętać, że słowa w pewnych warunkach są formą przemocy, dla której siła fizyczna jest tylko uzupełnieniem.

Dzisiaj już wiemy, że wśród liderów akcji antylustracyjnej w 2007 r. byli dawni tajni współpracownicy służb PRL, by ich własna przeszłość nie została odkryta. Publikacje na temat powiązań wyższych uczelni ze służbą bezpieczeństwa, które ukazały się swego czasu w Niemczech, dowodzą, że nie można pisać ani historii poszczególnych placówek edukacyjnych, ani biografii uczonych, nie sięgając do akt bezpieki (E. Matkowska, System. Obywatel NRD pod nadzorem tajnych służb, Gazeta Polska ,2004).

Bywa więc, że członkowie społeczności uczonych, ukrywając niechlubne fragmenty swoich życiorysów, bezczelnie wyznaczają standardy tego, co społecznie określa się jako stosowne lub niestosowne. W efekcie mamy do czynienia z sytuacjami, które miały miejsce w niektórych uczelniach. Gdy w Uniwersytecie Toruńskim ujawnieni zostali kolejni współpracownicy SB wśród profesorów astronomii, doktoranci i studenci wystosowali w ich obronie pismo, które i logicznie, i rzeczowo było absurdalne. Bronią swoich profesorów i otwarcie oznajmiają, że ich współpraca z SB nie ma dla nich najmniejszego znaczenia (Odwrót moralności, Gazeta Polska 2009.).

Kto wychował tych ludzi? Kto ukształtował ich stosunek do lustracji i standardy myślenia? Ano ci, którzy przez niemal 20 lat nie mieli odwagi powiedzieć prawdy o sobie. Słowem: Jeśli agenci służb PRL, czyli ludzie, którzy pomagali zwalczać dążenia do demokracji w Polsce i wspomagali sowiecką kontrolę nad Polską, dzisiaj wpływają na myślenie społeczeństwa o tym, jak mamy myśleć o lustracji, to tak, jakby kodeks karny pisali przestępcy (Nasza Polska 27. 01. 2009.)

Te zasmucające zachowania dowodzą, do jakiego stopnia system komunistyczny zniewolił ludzi, od których dziś, po jego oficjalnym upadku, oczekuje się racjonalnego spojrzenia na rzeczywistość.

Tymczasem w 2007 r 390 naukowców poparło uchwałę Rady Naukowej Instytutu Badań Literackich PAN o wstrzymanie akcji lustracyjnej w obecnym kształcie . Byli pośród nich : prof. dr hab. Tadeusz Sławek,(rektor UŚ w latach 1996-2002) oraz jego rzecznik prasowy.

Warto wiedzieć, że współpraca ze służbami specjalnymi nie była bezinteresowna, lecz w sposób merytorycznie nieuzasadniony dawała przewagę agentowi w określeniu jego pozycji zawodowej, a równocześnie otwierała pole do szkodzenia innym, co koniec końców generowało rożne rodzaje patologii. W odbiorze społecznym rachunek za tego typu zachowania wystawiany jest całemu środowisku akademickiemu. Także nie tylko zdolnym, utalentowanym i pracowitym, ale przede wszystkim dzielnym i uczciwym.

Najgorsze, gdy agent – profesor uwierzył, że pozycja zawodowa jest efektem jego geniuszu, a nie tajnego układu, który pomógł mu zostać członkiem jakiegoś ważnego gremium naukowego, komisji naukowej lub rządowej. Bywa, a wskazują na to obserwacje, że osoby zdekonspirowane liczą na solidarność podobnych im agentów, którzy w odpowiednich jednostkach administracyjnych mogą mieć głos decydujący.

Słowem: im większe będą luki w naszej wiedzy o przeszłości, tym bardziej niepewna będzie podstawa naszych decyzji. Bez znajomości historii młodzież, nie będzie miała pojęcia, czym były totalitaryzmy, co robiły z ludźmi i jak przebiegała deprecjacja stopni i tytułów naukowych. Ofiarą zarysowanych tendencji jest przede wszystkim młodzież, która tracąc szacunek do kadry profesorskiej, przestanie poważnie traktować naukę jako drogę rozwoju osobowego. Te zasmucające zachowania dowodzą, do jakiego stopnia system komunistyczny zniewolił ludzi, od których dziś, po jego oficjalnym upadku, oczekuje się racjonalnego spojrzenia na rzeczywistość

Póki co mamy w Polsce profesorów z komunistycznego zaprzęgu, którzy nadal chodzą w glorii chwały, a konsekwencje ponoszą tylko ci, którzy mieli odwagę domagać się prawdy i sprawiedliwości. Mamy więc profesorów, którzy nie zauważyli, iż byli elementem systemu represji i że pośrednio uzasadniali ideologiczne zbrodnie, że świat, w którym uczestniczyli i odgrywali niepoślednią rolę, to nie był świat czystej nauki (Rzeczpospolita”, 21.01..2004).

Uczelnie, na których zamarło życie duchowe, w których prawda nie formuje ani profesorów, ani studentów, nie są tym, czym są ze swej istoty, tzn. do czego zostały powołane.

Czy systematyczne organizowanie niepowodzenia zawodowego uchodzi profesorom na sucho?

Do postawienia powyższego pytania skłoniły mnie zachowania profesorów – świadków pozwanej przeze mnie uczelni w trakcie składania zeznań. Zwróciło moją uwagę, że zarówno profesor I.K. (na zlecenie rektora (TW Jan hospitował mój wykład i wlepił mi dwóję), jak i profesor K.R. w trakcie swoich zeznań, które składali – jak to w Sądzie – w pozycji na stojąco, przeszli po jakimś czasie do pozycji siedzącej. Dlaczego?

Zdecydowałem się z moimi Czytelnikami podzielić tu paroma ostrożnymi hipotezami, tym bardziej, że sformułowałem je w piśmie do Sądu Rejonowego w Gliwicach po zakończeniu postępowania sądowego, a przed ogłoszeniem wyroku przywracającego mnie do pracy:

Wysoki Sądzie I Zdarzało się, że w czasie rozprawy świadkowie informowali Wysoki Sąd, że poczuli się słabo. Można było odnieść wrażenie, że po uświadomieniu sobie skrajnego bezsensu swoich zeznań doznawali chwilowego stanu zagubienia, czegoś w rodzaju fizycznie obezwładniającego ich samozatrucia absurdalnymi treściami przekazywanymi w zeznaniach Wysokiemu Sądowi.

Myślę, że trzeba większej świadomości, iż dopóki środowiska akademickie nie będą miały dość siły, aby uwolnić się od skompromitowanych profesorów o mentalności, którą scharakteryzujemy, przytaczając autentyczną cyniczną dewizę jednego z nich, że jak chce się kozę wydoić – to trzeba się schylić i głupotę innego, który chełpił się nominacją na doradcę KW PZPR, opatrując to uwagą, że nie jest dopuszczany do wszystkich wskażników ekonomicznych i innych danych, co nie przeszkadzało mu jednak doradzać.

Cyniczni, pochyleni, kucający i głupawi niby-profesorowie – no cóż – wciąż uczestniczą w kreowaniu rzeczywistości uniwersyteckiej, w której nic prawdziwie nie trwa i nic prawdziwie się nie zmienia. Pozostaje byle jakie.

Jakoż wszelkie talmudyczne tłumaczenia o respektowaniu przez nich pluralizmu, wolności i demokracji itp nie zmienią prostego faktu, że owi edukatorzy stoją po stronie liberalnego/postmodernistycznego i antykatolickiego barbarzyństwa.

Takim edukatorom, nawiązując do modnej dziś ekologii, trzeba zaglądać do pieca, aby wiedzieć, jakimi świństwami palą i czym nas trują. I monitorować cały czas stężenie trucizn w kulturowej atmosferze. Konieczna jest też większa świadomość, że katolickie zasoby mądrości, filozofii, etyki, tradycji nie straciły bynajmniej swojej mocy – są jak czyste powietrze dla duszy i umysłu (ks.T.Jaklewicz, Cnota czy liberalizm?, 2018).

Tekst opublikowany w Kurierze WNET -Kurier Śląski, marzec 2018 r.

 

Nagroda dla prowadzącego „dialog” z SB

TW.PNG

Nagroda dla prowadzącego „dialog” z SB

Jutro 2 marca 2018 r. o godz. 12 w auli krakowskiej uczelni Ignatianum ( ul. Kopernika 26, Aula) nastąpi wręczenie nagrody dla ks .prof. Michała Czajkowskiego – TW ‚”Jankowski”, który przez lata, aż do śmierci ks. Jerzego Popiełuszki, prowadził „dialog” ze służbą bezpieczeństwa SB, także z Adamem Pietruszką.

Ta znana już od lat działalność jakby nie przeszkadzała polskim ‚elitom’ wyróżniać tej mrocznej postaci szkodzącej Kościołowi.

Nagrodę przyznała kapituła pod przewodnictwem prof. Wiesława Nowaka, rektora najstarszej polskiej uczelni – Uniwersytetu Jagiellońskiego, która zatrudnia – jak gdyby nigdy nic – w swych murach, tak jawnych, jak i tajnych współpracowników systemu zła, systemu kłamstwa, rezygnując jednocześnie z poszukiwania prawdy do czego uniwersytet jest powołany i na co jest finansowany.

Oczywiście w biogramie uzasadnieniu nagrody dla TW całkowite pominięto jego ‚osiągnięcia’ w dialogu z SB !

Fałszowanie życiorysów/ historii stało się standardem nie tylko najstarszej polskiej uczelni, wzorcowej dla innych, standardem z udziałem/przyzwoleniem etatowych historyków.

Milczenie wobec takich faktów jest przyzwoleniem na zło, na staczanie się polskich uczelni formujących w takim duchu młode pokolenia Polaków.

Jeśli nie jesteś obojętny na taką degrengoladę przyjdź jutro na uroczystość i daj świadectwo swojej postawie wobec niedopuszczalnego zła

Podano nazwiska laureatów Nagrody im. ks. Stanisława Musiała

http://www.uj.edu.pl/wiadomosci/-/journal_content/56_INSTANCE_d82lKZvhit4m/10172/138905015

T.w. „Jankowski” -historia współpracy

http://labo-old.wiez.pl/teksty.php?tw_jankowski_historia_wspolpracy

Michał Czajkowski – ks.prof. biblista, TW „Jankowski”, powracający publicysta

https://lustronauki.wordpress.com/2009/01/02/michal-czajkowski/

Dokumentacja Wręczania Nagrody dla Agenta SB

https://www.facebook.com/events/377620966035214/?active_tab=discussion

Dekomunizacja na uczelniach warunkiem ich rozwoju

Obieg zamknięty

Dekomunizacja na uczelniach warunkiem ich rozwoju..

Nauka polska stała się po zakończeniu II wojny światowej istotnym elementem komunizacji i wasalizacji państwa polskiego. Nie była neutralnym terenem, na którym naukowcy cierpliwie i ofiarnie szukają prawdy, by dla wspólnego pożytku dzielić się nią ze społeczeństwem…..

Pełna treść artykułu dostępna na stronie:
http://wp.naszdziennik.pl/2018-02-01/289571,obieg-zamkniety.html
Dekomunzacja PJ

Archiwum lustracyjne dysydenta akademickiego – Tom E

Tytuł Tom E

pobierz w pdf:

Archiwum lustracyjne Tom E

Lustracja kadr naukowych w reformie Gowina

Gowin o lustracji kadr naukowych: środowisko zaakceptowało pomysł

PAP

Projekt nowej ustawy o uczelniach, choć zawiera radykalne rozwiązania dezubekizacyjne, nie wywołał protestów w środowisku akademickim – powiedział w poniedziałek szef resortu nauki Jarosław Gowin. Jak ocenił, środowisko akademickie zaakceptowało pomysły w projekcie zawarte.

… projekt ustawy zakłada, że członkiem rady uczelni, członkiem senatu uczelni, członkiem Komisji Ewaluacji Nauki, Rady Doskonałości Naukowej, Polskiej Komisji Akredytacyjnej czy profesorem tytularnym może zostać osoba, która „w okresie od dnia 22 lipca 1944 r. do dnia 31 lipca 1990 r. nie pracowała i nie pełniła służby w organach bezpieczeństwa państwa w rozumieniu art. 2 ustawy z dnia 18 października 2006 r. o ujawnianiu informacji o dokumentach organów bezpieczeństwa państwa z lat 1944–1990 oraz treści tych dokumentów oraz nie współpracowała z tymi organami”.

„Środowisko akademickie zaakceptowało rozwiązania, które zaproponowałem” – podkreślił w poniedziałek wicepremier.

…Obecnie, zgodnie ustawą lustracyjną z 2006 r., oświadczenia lustracyjne muszą składać: rektorzy i prorektorzy publicznych i niepublicznych szkół wyższych, członkowie Rady Głównej Nauki i Szkolnictwa Wyższego, Polskiej Komisji Akredytacyjnej, Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów, dyrektor i zastępcy dyrektora Narodowego Centrum Nauki oraz Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, a także osoby zajmujące w publicznej szkole wyższej, w Polskiej Akademii Nauk lub w instytucie badawczym stanowisko: kierownika lub zastępcy kierownika podstawowej jednostki organizacyjnej, w szczególności dziekana lub prodziekana wydziału, dyrektora instytutu, wicedyrektora instytutu, kanclerza, kwestora, prezesa, wiceprezesa, sekretarza naukowego.

Archiwum lustracyjne dysydenta akademickiego – Tom D

Tytuł tom D.PNG

Pobierz w pdf: Archiwum lustracyjne dysydenta akademickiego – Tom D

 Czy można przeprowadzić dekomunizację poprzez nobilitację komunistów ?

a.jpg

……..

Obszary niepodlegające dekomunizacji ?

Ale Wincenty Danek jako zasłużony działacz partyjny był też po 1956 r. rektorem Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Krakowie, która obecnie osiągnęła status Uniwersytetu Pedagogicznego im. Komisji Edukacji Narodowej. W budynku uczelni eksponowane miejsce zajmuje ‚Audytorium im Wincentego Danka’, a przy auli jego imienia umieszczona jest płaskorzeźba z wizerunkiem zasłużonego rektora-komunisty.

W listopadzie w tej auli odbyła się konferencja poświęcona komunistom okresu II RP, której współorganizatorem był IPN, ten sam który walczy o dekomunizację ul. Wincentego Danka, ale aula uniwersytecka imienia tego samego komunisty jakby nie przeszkadzała dekomunizatorom.

Czyli – dekomunizacja przestrzeni publicznej – tak, ale dekomunizacja przestrzeni akademickiej – niekoniecznie. Skoro społeczność akademicka woli żyć w przestrzeni komunistycznej, to i IPN to respektuje, a nawet wręcz nobilituje.

Nie jest to rzecz błaha, bo to na uczelniach, a w szczególności na uczelniach pedagogicznych formowani są nauczyciele szkół także niższych, ci którzy będą kształcić młode pokolenia Polaków. Ale jak będą formować skoro przez cały okres swojego studiowania wchłaniali całym swym jestestwem z przestrzeni akademickiej komunistyczne wyziewy ?

Jak w takich warunkach doprowadzić do zdekomunizowania życia naszego społeczeństwa ?

Z samej ustawy z 22 czerwca [ Rozdział 2 Zakaz propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego przez pomniki Art.5a. 1. Pomniki nie mogą upamiętniać osób, organizacji, wydarzeń lub dat symbolizujących komunizm lub inny ustrój totalitarny, ani w inny sposób takiego ustroju propagować..Przepisu ust. 1 nie stosuje się do pomników: wystawionych na widok publiczny w ramach działalności artystycznej, edukacyjnej, kolekcjonerskiej, naukowej lub o podobnym charakterze, w celu innym niż propagowanie ustroju totalitarnego] wynika, że zdekomunizować trzeba przestrzeń publiczną, likwidować pomniki, ale przestrzeń edukacji i nauki to co innego – tu pomniki i zapewne, tablice pamiątkowe, aule itp. nobilitujące komunistów mogą pozostać i będzie to zgodne z prawem ! To jakaś schizofrenia ustawodawcza.

IPN mógłby chociaż taką komunistyczną przestrzeń akademicką bojkotować, ale i tego nie robi.

Rzecz jasna w tym samym budynku Uniwersytetu Pedagogicznego na eksponowanym miejscu mamy też tablicę z nazwiskami doktorów honorowych tej uczelni, wśród których nie brakuje zasłużonych komunistów, a nawet współpracowników służby bezpieczeństwa nobilitowanych nie tylko w PRLu, ale także przez długie lata III RP.

Zatem mamy pełną ciągłość systemową w dodatku zagwarantowaną prawem i respektowaną obyczajami akademickimi.

Oczywiście Uniwersytet Pedagogiczny w Krakowie nie jest wyjątkiem, lecz raczej regułą wśród polskich uczelni. Warto wspomnieć chociażby o najstarszej uformowanej w systemie komunistycznym uczelni – UMCS w Lublinie, która w przestrzeni publicznej na zewnątrz budynków czci swoich zasłużonych rektorów, pierwszego – Henryka Raabego [funkcjonariusz partyjny i państwowy w okresie szczytowego stalinizmu w Polsce, działacz socjalistyczny i komunistyczny PZPR], czy późniejszego – Grzegorza Leopolda Seidlera, też komunisty.

Nasuwa się pytanie – czy można przeprowadzić dekomunizację poprzez nobilitację komunistów ?

Uczelnie skansenami komunizmu

Przestrzeń akademicka, nie tylko materialna, jest przepełniona pozostałościami komunizmu. Także kadry, szczególnie decydenckie, są jeszcze chowu peerelowskiego, z życiorysami nieraz komunistycznymi – czego się nie ujawnia, a na etatach akademickich można też spotkać już ujawnionych tajnych współpracowników systemu totalitarnego.

‚Akademików’ o nastawieniu antykomunistycznym na uczelniach spotkać jest znacznie trudniej, co nie dziwi, bo przed transformacją dokonano oczyszczenia populacji akademickich [„wielka czystka akademicka”] z wrogo nastawionych do panującego wówczas systemu i stanowiących zagrożenie dla ewolucyjnej transformacji PRLu w PRL- bis, przy zachowaniu ciągłości prawnej i personalnej z systemem komunistycznym.

Nie bez przyczyny środowisko akademickie broni się i to zwycięsko, nie tylko przed dekomunizacją, ale i przed lustracją, a nawet przed poznaniem swojej historii.

Co prawda historycy (na ogół związani z IPN) i dziennikarze ujawniają tajnych współpracowników służb bezpieczeństwa, ale nie badają jakie szkody TW wyrządzili swoimi działaniami. Można nawet spotkać opinie, że z przyczyn politycznych na niektórych uczelniach ( na przykład na UJ) nikt nie został pokrzywdzony, co nie jest zgodne z prawdą, a przy tym w gruncie rzeczy nobilituje zarówno jawnych [siła przewodnia narodu i decydenci na uczelniach], jak i tajnych współpracowników totalitarnego systemu.

No bo skoro tak [rzekomo]znakomicie przewodzili uczelniom i tak znakomicie je ochraniali ( SB miała uczelnie ‚pod ochroną’ !] to zasługują nie tylko na utrzymanie swoich etatów, stanowisk, lecz także wyższych emerytur, no i nobilitację w postaci pomników, tablic pamiątkowych i patronatów rozmaitych obiektów akademickich ( i nie tylko). Nieprawdaż ?

Otóż było całkiem inaczej, ale w III RP – państwie ‚na opak’ – takie opaczne opinie są na porządku dziennym i nie zawsze bywają publicznie dyskwalifikowane.

Można powiedzieć, że niektórzy tak badają historię tamtych lat, aby czasem nie poznać tego co badają !

Dzieje uczelni [nie tylko UJ] natomiast całkiem zostały zdekomunizowane w sposób nader osobliwy – nie zawierają one takiego słowa jak ‚komunizm” ! Wszystko jest zatem w porządku – nie było komunizmu, to nie ma co na uczelniach dekomunizować !

Takie podejście elit akademickich powoduje, że uczelnie pozostały skansenami komunizmu i wygląda na to, że taki stan rzeczy będzie obowiązywał jeszcze przez lata. Problem w tym, że nie są to struktury martwe, muzealne, lecz są to struktury twórczo oddziałujące na przestrzeń publiczną, szkoły, media, kulturę, politykę….

https://blogjw.wordpress.com/2017/12/03/tak-dla-dekomunizacji-ale-nie-na-uczelniach/

Fragmenty tekstu  opublikowanego w Nowe Państwo nr 12/2017

Kłopotliwa lustracja

mobbing lektura

Kłopotliwa lustracja

Na konferencjach nie podjęto także problemu dekomunizacji i lustracji środowiska akademickiego, a wypowiedź ministra nauki sprzed roku o tym, że uczelnie same się oczyszczą, budziła niepokój. W przygotowanej ustawie znalazł się jednak zapis „ rozdz. 4 str. 86 -2. Tytuł profesora może być nadany osobie, która w okresie od dnia 22 lipca 1944 r. do dnia 31 lipca 1990 r. nie pracowała i nie pełniła służby w organach bezpieczeństwa państwa w rozumieniu art. 2 ustawy z dnia 18 października 2006 r. o ujawnianiu informacji o dokumentach organów bezpieczeństwa państwa z lat 1944–1990 oraz treści tych dokumentów oraz nie współpracowała z tymi organami.” co pozwala mieć nadzieje, że lustracja, chociaż maksymalnie ograniczona, jednak całkiem nie zostanie odrzucona, tym bardziej, że podobne wymogi dotyczą członków Rady Doskonałości Naukowej i Komitetu Ewaluacji Nauki.

O dziwo, te zapisy to zasługa ministra Jarosława Gowina, który chyba się zreflektował pod wpływem krytyki jego wypowiedzi. Warto jednak podkreślić, że wśród członków Rady Narodowego Kongresu Nauki, te zapisy nie są przyjmowane z aprobatą i np. gospodarz NKN – Rektor UJ uważa, że lustracja to jest typowy polityczny dylemat i nie widzi w tym problemu upadku moralnego niemałej części środowiska akademickiego, które za żadne skarby nie chce poznać prawdy o swej przeszłości.

Pozostaje pytanie – czy można zbudować silny, zdrowy system nie znając jego fundamentów ?

https://blogjw.wordpress.com/2017/10/08/konstytucja-dla-nauki/

Opozycjoniści chcą lustracji uczelni, a akademicy nie za bardzo

Opozycjoniści chcą lustracji uczelni

Dziennik Polski – Piotr Subik 2 listopada 2017

List dotyczący potrzeby głębokiego zlustrowania kadry akademickiej skierowało do ministra Jarosława Gowina Ogólnopolskie Stowarzyszenie Internowanych i Represjonowanych. Apeluje w nim o podjęcie przez resort nauki i szkolnictwa wyższego „śmiałych” decyzji, które pozwolą na „oczyszczenie” uczelni z osób, których kariery naukowe mają korzenie w PRL-u. Byli opozycjoniści twierdzą, że z uczelni w całym kraju powinny zniknąć osoby, które pracowały lub współpracowały ze Służbą Bezpieczeństwa oraz ci naukowcy, którzy należeli do Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Do tego tytułów naukowych należy pozbawić osoby, które zdobyły je w Akademii Spraw Wewnętrznych (szkoła wyższa MSW), Wyższej Szkole Nauk Społecznych przy Komitecie Centralnym PZPR oraz Wojskowej Akademii Politycznej im. Feliksa Dzierżyńskiego (podległej Ministerstwu Obrony Narodowej). – To były ośrodki indoktrynacji, a nie ośrodki naukowe, wykształciły wcale niemałą grupę osób, które prezentowały jednostronny, komunistyczny punkt widzenia – przypomina prof. Włodzimierz Bernacki, politolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego, poseł PiS i członek sejmowej Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży. Przyznaje, że propozycje stowarzyszenia powinny zostać przeanalizowane dokładnie przez ministra Gowina. ….

1

c.jpg

b.jpg

a

Czytaj więcej: http://www.dziennikpolski24.pl/aktualnosci/a/opozycjonisci-chca-lustracji-uczelni,12634296

Wincenty Danek – pedagog, rektor WSP, wybitny aktywista komunistyczny

Wincenty Danek w biogramie IPN 

Wincenty Danek (1907–1976) – aktywista partii komunistycznej, działacz stalinowskich struktur oświatowych, rektor Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Krakowie.

…W styczniu 1945 r., po wkroczeniu do Krzeszowic Armii Czerwonej, zapisał się formalnie do PPR. Został też aktywistą komunistycznej organizacji młodzieżowej Związek Walki Młodych (ZWM), a w lutym 1945 r. objął w nim funkcję kierowniczą. Do 1947 roku pracował w Krzeszowicach w szkole średniej, organizując w niej struktury ZWM.

Jednocześnie rozwijała się jego kariera jako działacza partii komunistycznej. W marcu 1946 r. został członkiem Komitetu Miejskiego PPR w Krzeszowicach, a ponadto z ramienia PPR był przewodniczącym tamtejszej Miejskiej Rady Narodowej. Zarówno w czasie fałszowania przez komunistów tzw. głosowania ludowego w 1946 r., jak i podczas fałszowania wyborów w styczniu 1947 r., jako zaufany działacz PPR był przewodniczącym krzeszowickiej Obwodowej Komisji Wyborczej.

Na przełomie 1947 i 1948 r., w związku z przeniesieniem do Krakowa, przestał pełnić funkcję przewodniczącego MRN w Krzeszowicach. W okresie intensywnej budowy systemu stalinowskiego dzięki rekomendacji partii komunistycznej mianowano go dyrektorem Gimnazjum i Liceum im. Tadeusza Kościuszki w Krakowie. Jednocześnie we wrześniu 1947 roku został naczelnikiem wydziału w krakowskim Kuratorium Oświaty, pół roku później zaś zastępcą przewodniczącego Okręgowej Komisji Dyscyplinarnej przy Kuratorium. Po powstaniu PZPR pozostał aktywistą partyjnym i nadal awansował, obejmując stanowisko kuratora oświaty. Jako zdeklarowany ateista współuczestniczył w przejmowaniu przez stalinowskie państwo kościelnych szkół i zakładów wychowawczych, a także przyczyniał się do usuwania z palcówek oświatowych duchownych, którzy pracowali w nich jako katecheci. We wrześniu 1950 r. został kierownikiem Wydziału Oświaty Wojewódzkiej Rady Narodowej w Krakowie. Zarówno w Kuratorium, jak i w Wydziale Oświaty był aktywnym członkiem Podstawowej Organizacji Partyjnej PZPR. Sprzyjał wprowadzaniu sowieckich wzorców edukacji dzieci i młodzieży w duchu materialistycznym.

W latach 1949–1950 był członkiem różnych stalinowskich gremiów propagandowych, w tym przewodniczącym Komitetu Obrony Pokoju i członkiem Wojewódzkiej Komisji do Spraw Walki z Analfabetyzmem. Pełnił też funkcję przewodniczącego Komisji Egzaminacyjnej do spraw egzaminu państwowego z zakresu samokształcenia ideologicznego.

Następnie przeniesiony został do Wyższej Szkoły Pedagogicznej. Był aktywistą uczelnianej POP PZPR. Od listopada 1954 r. pełnił funkcję II sekretarza Komitetu Uczelnianego PZPR. Ponownie zaczął działać w ZNP. W kwietniu 1953 r. został powołany na stanowisko przewodniczącego Komisji Przydziału Pracy dla Absolwentów WSP w Krakowie. Prowadził kursy formacyjne i organizował odczyty ideologiczne dla pracowników tej uczelni. W latach 1954–1955 otrzymał tytuł docenta. Jako zasłużony działacz partyjny został mianowany na stanowisko rektora WSP (zastępując podczas nieobecności ówczesnego rektora). Wykorzystując swoją pozycję w PZPR, przyczynił się do zarzucenia planów likwidacji WSP i został jej rektorem.

Po 1956 r. deklarował się jako zwolennik polityki Władysława Gomułki, jako rektor WSP wpisując się w antyklerykalną politykę państwa. Zabiegom wokół budowy nowego gmachu uczelni towarzyszyło sięganie po stalinowskie metody przejmowania własności Kościoła. Nie zgodził się na zwrot lokali należących do sióstr urszulanek, zabranych im przez państwo w okresie stalinizmu. Jednocześnie wymusił na KW PZPR decyzję o zaborze części budynku Seminarium Duchowego (w którym zorganizowano akademik). W 1957 r. został członkiem Komisji Rady Głównej Szkolnictwa Wyższego do spraw dydaktyki na studiach zaocznych.

Zgodnie ze stanowiskiem Komitetu Uczelnianego PZPR, w 1959 r. ponownie został rektorem WSP (funkcję tę pełnił do 1971 r.). Starając się przeciwdziałać planom likwidacji uczelni, podkreślał wysoki stopień upartyjnienia jej kadry oraz sukcesy w indoktrynacji politycznej studentów i promowaniu światopoglądu ateistycznego.

Jako rektor WSP w pełni popierał realizowane przez partię komunistyczną kampanie ideologiczne. W reakcji na list biskupów polskich do biskupów niemieckich angażował się w organizację masówek potępiających polski Episkopat. Sprzeciwiał się również udziałowi studentów WSP w pielgrzymce do Częstochowy z okazji Milenium Chrztu Polski.

W 1967 r. został za zgodą władz PRL członkiem Komisji do Spraw Kształcenia Nauczycieli w Radzie Głównej Szkolnictwa Wyższego.

Po rezygnacji z funkcji rektora WSP (1971) został dyrektorem Instytutu Filologii Polskiej.

Zmarł w sierpniu 1976 r.

W ocenie Instytutu Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu nazwa ul. Wincentego Danka [ w Krzeszowicach – przyp. jw] powinna zostać zmieniona jako wypełniająca normę art. 1 Ustawy o zakazie propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego przez nazwy budowli, obiektów i urządzeń użyteczności publicznej  (Dz.U. RP z 2016 r. poz. 744).

Wincenty Danek biogram

bibliotekakrzeszowice.pl

…Jedna z ulic w Krzeszowicach została przemianowana na ulicę jego imienia (dawna ul. Apteczna). Na fasadzie krzeszowickiego budynku, dawnego Uzdrowiskowego Domu Gościnnego (obecnie siedziby Liceum Ogólnokształcącego), w 1987 wmurowano tablicę pamiątkową poświęconą Wincentowi Dankowi jako m.in. założycielowi tego liceum.

Radny: IPN to nie jest święta krowa!

przelom.pl/krzeszowice

W związku z ustawą dekomunizacyjną nazwisko polonisty, historyka literatury i rektora Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Krakowie ma zniknąć z tablic w Krzeszowicach. Dla wielu osób to zaskoczenie. Do tej pory osoba Danka była znana z bardzo pozytywnych działań społecznych: tajnych kompletów w czasie wojny, tworzenia gimnazjum i liceum w mieście.

Przypomnieli o tym obecni na sesji członkowie Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Krzeszowickiej. Instytut Pamięci Narodowej wytknął mu jednak komunistyczną przeszłość.

– IPN to nie jest święta krowa! To nie czarnoksiężnik z krainy OZ! Nie dajmy człowieka zgnoić! – mówił zdenerwowany Jerzy Ciężki.

Radni zdecydowali, że uchwały zmieniającej nazwę ulicy nie podejmą. Zamiast tego chcą wysłać pismo do wojewody oraz IPN w sprawie pozostawienia nazwiska Danka na tablicach i weryfikacji jego życiorysu.

Bolesław Faron
Wincenty Danek (8 października
1907 – 17 sierpnia 1976) [nekrolog]

Rektor Danek należał do najbardziej wytrwałych bojowników o określenie roli i miejsca wyższych szkół pedagogicznych w polskim systemie kształcenia nauczycieli. Bez przesady można powiedzieć, że miał znaczny udział w przeobrażaniu się szkolnictwa nauczycielskiego po wojnie, że obecny rozwój i stabilizacja Wyższych Szkół Pedagogicznych w kraju jest również rezultatem jego batalii o ten typ szkolnictwa wyższego. Od lat był bowiem Danek rzecznikiem podnoszenia kwalifikacji pedagogów,
równego poziomu wiedzy i równego cenzusu nauczycieli szkół podstawowych
i średnich, po prostu wyższego wykształcenia dla wszystkich p racowników
oświaty. Jeszcze w r. 1957 mówił:
Niewątpliwie problematyka kształcenia kadr nauczycielskich i oświatowych
w szerszym ujęciu stanowi jednolitą całość. Wyrazem takiego stanowiska jest
znana teza, że każdy nauczyciel winien posiadać wykształcenie wyższe, niezależnie
od tego, w jakim typie szkoły pracuje. Teza ta, oparta na tradycjach
postępowego ruchu nauczycielskiego, ugruntowana jest w sposób nie budzący
żadnych wątpliwości na zarysowujących się wyraźnie potrzebach cywilizacyjnych
naszego życia gospodarczego i społecznego .

Proces lustracyjny ambasadora polskiej nauki

Proces lustracyjny prof. Andrzeja Kowalczyka z UMK. Historia jak z filmu!

nowosci.com.pl

W piątek (20.10) ruszył przed Sądem Okręgowym w Toruniu proces lustracyjny znanego toruńskiego fizyka, twórcy tomografu optycznego. Prokuratura IPN zarzuca mu, że obejmując funkcję prodziekana w 2008 r. zataił w oświadczeniu lustracyjnym współpracę z SB. Dowodzi, że ma podpisaną przez niego 28 lipca 1983 r. deklarację o współpracy, teczkę personalną i obfitą w doniesienia teczkę pracy. W tej ostatniej: informacje o kolegach fizykach, działaczach „Solidarność” w Anglii, zagranicznych gościach na UMK oraz informacje od prof. Bauera z Berlina (to naukowiec, który w latach 80. z Torunia uciekł na Zachód).

Prof. dr hab. Andrzej Kowalczyk laureatem Nagrody Ministra

fizyka.umk.pl

Prof. dr hab. Andrzej Kowalczyk został laureatem Nagrody Ministra za wybitne osiagnięcia naukowe lub naukowo-techniczne. Profesor Andrzej Kowalczyk, jak czytamy w liście Pani Minister Barbary Kudryckiej, dołączył do grona ambasadorów polskiej nauki, tych, których osiągnięcia naukowe w obszarze prowadzonych badań zapewniają naszemu krajowi wysoką pozycję i rozgłos na całym świecie, wnosząc nieoceniony wkład w rozwój polskiej myśli naukowej i stanowiąc niezwykle istotna inwestycję w budowę nowoczesnej gospodarki i rozwój społeczeństwa…..

strona domowa -http://www.fizyka.umk.pl/fizyka/?q=node/605&user=akowal

Pozbyć się agentów

www

Oczekujemy na pilną lustrację środowiska naukowego i akademickiego

Domagamy się lustracji w nauce

Artykuł opublikowany na stronie: http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/190623,domagamy-sie-lustracji-w-nauce.html 

Apel Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Internowanych i Represjonowanych z siedzibą w Siedlcach do wicepremiera Jarosława Gowina.

…..Domagamy się ustawy, która jednym aktem prawnym anuluje wszystkie dyplomy nadane przez Akademię Spraw Wewnętrznych, Wyższą Szkołę Nauk Społecznych przy KC PZPR – późniejszą Akademię Nauk Społecznych, Wojskową Akademię Polityczną im. F. Dzierżyńskiego oraz dyplomy nadane obywatelom polskim przez odpowiedniki tych „uczelni” w Związku Sowieckim i krajach satelickich. Oczekujemy na pilną lustrację środowiska naukowego i akademickiego poprzez pozbawienie tytułów naukowych tych, których prace doktorskie i habilitacyjne z lat 1944-1990 nie spełniały wymogów wysokiego poziomu naukowego, lecz [zawierały – red.] jedynie komunistyczną propagandę i fałsze historyczne. W związku z oczekiwaną prawdziwą reformą szkolnictwa wyższego przez środowisko akademickie, które nie przeszło żadnej konstruktywnej transformacji, zwracamy się z prośbą o przeprowadzenie audytu i lustracji uczelni wyższych, również prywatnych…..

O lustracji ludzi nauki na Narodowym Kongresie Nauki

Pion Śledczy IPN ma obowiązek ścigać przestępcze działania funkcjonariuszy komunistycznych

MOŻNA ŚCIGAĆ ZBRODNIE KOMUNISTYCZNE !

 WAŻNA DECYZJA SĄDU  oraz słów kilka o cenzurze 

4 sierpnia Sąd w Katowicach w postępowaniu prowadzonym na wniosek twórcy Centrum Ścigania Zbrodniarzy Komunistycznych i Faszystowskich podjął precedensową decyzję, iż Pion Śledczy IPN ma obowiązek ścigać przestępcze działania funkcjonariuszy komunistycznych – w tym wypadku chodzi o bezprawne pozbawienie wolności działaczy Organizacji Młodzieżowej KPN (m.in. Sławomira Skrzypka, Witolda Słowika, A.Słomki). 

Dotychczas sądy i prokuratorzy IPN najczęściej odmawiały ścigania zbrodni z PRLu powołując się na kuriozalną  uchwałę Sądu Najwyższego z 5 VIII 2010, który uznał zbrodnie komunistyczne za przedawnione i to już w 1995 roku! (sic!)  

W efekcie w chwili obecnej toczą  się w całej Polsce  tylko dwa procesy za represje lat 80-tych: o usiłowanie zamordowania Anny Walentynowicz przez SB oraz o utworzenie wojskowych obozów internowania zimą 1981/82 pod namiotami. 

Dzięki licznym staraniom Centrum Ścigania Zbrodniarzy komunistycznych i Faszystowskich (współtworzonego przez Marszałka Seniora Sejmu K.Morawieckiego i posła Andrzeja Melaka) i wnioskom formalnym środowiska Niezłomnych weteranów od 4 sierpnia decyzją Sądu w Katowicach nie może być mowy o przedawnieniu dla ścigania zbrodniarzy komunistycznych – zbrodni przeciwko ludzkości!

Domagać się należy również orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego w tej materii (taki wyrok jest obiecywany odd dawna). 

Okazuje się, że ma sens presja społeczna, wiece opozycji, miasteczko protestu pod Sadem Najwyższym : Zamknąć Michnika – uniewinnić Miernika ! 

Najbardziej symptomatycznym  jest kolejny fakt cenzury, gdyż pomimo licznego udziału dziennikarzy (w tym PAP) tak ważna wiadomość została całkowicie ocenzurowana w mediach ogólnopolskich typu TVP, tygodnik wSieci itp. z chwalebnym wyjątkiem portalu Solidarni2010 analogicznie jak w przypadku uwięzienia Z.Miernika 

Pełna relacja video z sądu w Katowicach  i dobitne przemówienie A.Słomki, które wszystko objaśnia:   https://www.youtube.com/watch?v=2uqwK7dx2Ww

                                               INFORMACJE NA PORTALACH :

http://www.solidarni2010.pl/35538-sukces-scigamy-zbrodniarzy-komunistycznych—aktualizacja.html        [tu również można poczytać skany dokumentów]

Relacja regionalnej TVP (tylko w nocy!)  https://katowice.tvp.pl/33481450/4082017-godz2130

http://www.radio.katowice.pl/zobacz,30911,Nie-ma-przedawnienia-dla-zbrodni-PRL-u-audio-.html

Info o CENTRUM SCIGANIA ZBRODNIARZY http://www.tvp.info/23122285/centrum-scigania-zbrodniarzy-komunistycznych-i-faszystowskich-aby-bandyci-nie-kierowali-organami-panstwa

Za Biuro Prasowe KPN

(-) Ireneusz Wolański

Kadra naukowa pełniąca służbę na rzecz totalitarnego państwa może mieć obniżoną emeryturę

Ok. 50 tys. b. funkcjonariuszy aparatu bezpieczeństwa PRL może mieć obniżone emerytury

http://gosc.pl/doc/4036614.Ok-50-tys-b-funkcjonariuszy-aparatu-bezpieczenstwa-PRL-moze

….Ok. 50 tys. b. funkcjonariuszy aparatu bezpieczeństwa PRL może mieć obniżone emerytury i renty na mocy tzw. ustawa dezubekizacyjnej. W przypadku tylu osób IPN potwierdził dotąd fakt pełnienia służby na rzecz totalitarnego państwa – wynika z informacji uzyskanych przez PAP w IPN…..Przepisami ustawy ma być także objęta kadra naukowo-dydaktyczna, naukowa, naukowo-techniczna oraz słuchacze i studenci m.in. Centrum Wyszkolenia Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w Legionowie, Wyższa Szkoła Oficerska MSW w Legionowie, Szkoła Chorążych Milicji Obywatelskiej w Warszawie, a także Wydział Pracy Operacyjnej w Ośrodku Doskonalenia Kadry Kierowniczej MSW w Łodzi

Informacja Archiwum IPN dotycząca tzw. ustawy dezubekizacyjnej

IPN

 

Sprawa lustracyjna prof. Jacka B. z UJ

Kraków. Lustracja prof. Jacka B. Były kontakty, ale czy współpraca?Czytaj więcej: http://www.gazetakrakowska.pl/kryminaly/a/krakow-lustracja-prof-jacka-b-byly-kontakty-ale-czy-wspolpraca,11844617/

3 marca 2017

77-letni Jacek B. oświadczenie lustracyjne składał 14 stycznia 2008 r. w związku z pełnieniem funkcji publicznej Dyrektora Instytutu Filologii Słowiańskiej UJ. Po kwerendzie w archiwach krakowski oddział Instytutu Pamięci Narodowej uznał, że są wątpliwości dotyczące tego oświadczenia. Jacek B. to znana postać nie tylko w Krakowie. Tłumacz, znawca kultury i języka czeskiego, ambasador Polski w Czechosłowacji, a po jej rozpadzie w Czechach (1990-95). ……………….IPN chce procesu Przesłuchiwany w IPN stwierdził, że nigdy opisanych rozmów z funkcjonariuszami nie traktował jako współpracy, ale odczuwał jej „jako nękanie jego osoby w celu pozyskania”. Przed krakowskim sądem będzie składał wyjaśnienia na najbliższej rozprawie 15 marca. Zaprzeczył, aby był tajnym współpracownikiem SB. Nie miał pseudonimu i oficera prowadzącego. Kwestionował treść notatki w zakresie w jakim miałby wskazać osoby, którymi SB winno się interesować. IPN ma odmienne zdanie i uważa, że była tajna współpraca Jacka B. i doszło do przekazywania SB informacji, w tym trzech na piśmie.

Czytaj więcej: http://www.gazetakrakowska.pl/kryminaly/a/krakow-lustracja-prof-jacka-b-byly-kontakty-ale-czy-wspolpraca,11844617/ 

info- Artur Drożdżak 5 kwietnia 2018

Czytaj więcej: http://www.dziennikpolski24.pl/region/wiadomosci-krakow/a/prof-baluch-nie-byl-agentem-sb-sad-mowi-ze-jest-czysty-jak-lza,13067007/

Prof. Baluch nie był agentem SB. Sąd mówi, że jest czysty jak łza

Sąd Apelacyjny w Krakowie podtrzymał w mocy wyrok I instancji, który oczyścił Jacka Balucha, profesora UJ, z zarzutu kłamstwa lustracyjnego. Wyrok jest prawomocny. 78-letni Jacek Baluch oświadczenie lustracyjne składał 14 stycznia 2008 r. w związku z pełnieniem funkcji publicznej Dyrektora Instytutu Filologii Słowiańskiej Uniwersytetu Jagiellońskiego. Po kwerendzie w archiwach Instytut Pamięci Narodowej uznał, że są wątpliwości dotyczące tego oświadczenia……Sąd Okręgowy uznał, że nie były spełnione przesłanki współpracy z SB. Były tylko luźne kontakty z funkcjonariuszami, w trakcie których lustrowany nie przekazywał żadnych informacji. Nie została też spełniona przesłanka tajności kontaktów z SB, bo lustrowany informował o tym osoby, o które był pytany przez esbeków. IPN w złożonej apelacji od tego wyroku stwierdził, że krakowski sąd niewłaściwe pojmował definicję tajnej współpracy i zauważał, że nie można tylko się koncentrować na tym, że Baluch formalnie kilka razy odmawiał esbekom zgody na zostanie tajnym współpracownikiem. Sąd Apelacyjny w Krakowie nie zgodził się z tymi argumentami IPN i podtrzymał wyrok oczyszczający profesora UJ od zarzutu kłamstwa lustracyjnego.

Czytaj więcej: http://www.dziennikpolski24.pl/region/wiadomosci-krakow/a/prof-baluch-nie-byl-agentem-sb-sad-mowi-ze-jest-czysty-jak-lza,13067007/

Lustracja dziekana na AGH

Sąd uznał że były już dziekan AGH to kłamca lustracyjny

Czytaj więcej: http://www.dziennikpolski24.pl/aktualnosci/a/sad-uznal-ze-byly-juz-dziekan-agh-to-klamca-lustracyjny,12184839/ 

Krakowski sąd na trzy lata zakazał pełnienia funkcji publicznych prof. Lechowi B., bo uznał, że były już dziekan z AGH to kłamca lustracyjny. Prof. Lech B. w styczniu 2008 r. złożył oświadczenie lustracyjne w związku z pełnieniem funkcji dziekana na jednym z wydziałów Akademii Górniczo Hutniczej.

Instytut Pamięci Narodowej w Krakowie 7 lat analizował materiały w archiwach i dopiero w 2015 roku zakwestionował prawdziwość dokumentu……..

Alicja Małecka-Mierzwa – resortowa wychowawczyni, z SB do szkoły

Alicja Małecka-Mierzwa w Katalogu IPN 

http://katalog.bip.ipn.gov.pl/informacje/99304

Dane osoby z katalogu funkcjonariuszy aparatu bezpieczeństwa

W okresie od 1.02.1976 do 1.06.1979 oraz od 1.04.1983 do 31.05.1988 służba w MO.
W dniu 12.12.2014 Sąd Apelacyjny w Warszawie utrzymał w mocy orzeczenie Sądu Okręgowego dla Warszawy-Pragi, uznając, że Małecka-Mierzwa Alicja złożyła niezgodne z prawdą oświadczenie lustracyjne. Orzeczenie jest prawomocne…..

WSO MSW, LEGIONOWO, KATEDRA NAUK SPOŁECZNO-POLITYCZNYCH,  STARSZY ASYSTENT, 01-06-1988

ASW, LEGIONOWO, WYDZIAŁ BEZPIECZEŃSTWA PAŃSTWA, KATEDRA PRAWA, WYKŁADOWCA, kpt., 01-10-1989-31-07-1990

Od bezpieki do wychowawcy młodzieży

Gazeta Polska Codziennie, Numer 641 – 17.10.2013

PROCES Alicja Małecka-Mierzwa pracowała w SB i była szefową wydziału wychowawczo-politycznego w Akademii Spraw Wewnętrznych – kuźni kadr komunistycznej bezpieki. W III RP zajęła się edukacją młodzieży – przez wiele lat była dyrektorem szkół na warszawskiej Białołęce.
Maciej Marosz
Dziś lustrowana przed warszawskim sądem nie przyznaje się do zatajenia pracy w SB. Jest to kolejny przykład świadczący o tym, że 1989 r. do szkół jako nauczyciele i wychowawcy trafili funkcjonariusze komunistycznej bezpieki.
Małecka-Mierzwa w swoim oświadczeniu lustracyjnym, które zgodnie z ustawą lustracyjną musiała złożyć jako dyrektor szkoły, nie wpisała, że była funkcjonariuszem Służby Bezpieczeństwa. W związku z zatajeniem tego faktu IPN zarzucił jej kłamstwo lustracyjne…….

Resortowi wychowawcy. Kto uczy nasze dzieci

http://niezalezna.pl/47796-resortowi-wychowawcy-kto-uczy-nasze-dzieci

Była szefowa wydziału wychowawczo-politycznego w Akademii Spraw Wewnętrznych – kuźni kadr komunistycznej bezpieki w III RP – zajęła się edukacją młodzieży. Nauczyciel historii oraz wiedzy o społeczeństwie figuruje w dokumentach komunistycznej bezpieki jako jej tajny współpracownik. Obecny rektor wojskowej uczelni w czasach PRL był żołnierzem wojskowych służb specjalnych – pisze „Gazeta Polska”.

Te przykłady pokazują, w jakim stopniu w życiu społecznym nadal są obecne komunistyczne służby specjalne, i to w jednej z najważniejszych dziedzin – edukacji. Po 1989 r. pracownicy wojewódzkich i miejskich wydziałów PZPR masowo przechodzili do oświaty – miało to być chwilowe. Najczęściej spotykana wówczas argumentacja dotyczyła wieku: „Przecież ci ludzie zaraz pójdą na emeryturę”. Jednak – jak pokazują przytoczone przykłady – przez 23 lata niewiele się zmieniło. Byli funkcjonariusze służb specjalnych PRL oraz osoby figurujące w archiwach IPN jako tajni współpracownicy nadal edukują nasze dzieci – można ich spotkać zarówno na wyższych uczelniach, jak i w szkołach w małych miejscowościach.

…..Z SB do szkoły

Alicja Małecka-Mierzwa od wielu lat pracuje w stołecznej oświacie. W swoim oświadczeniu lustracyjnym, które zgodnie z ustawą lustracyjną musiała złożyć jako dyrektor szkoły, nie wpisała, że była funkcjonariuszem SB. Od 1975 r. Alicja Małecka-Mierzwa pracowała w MSW, natomiast od 1979 r. jako referent techniki operacyjnej w Wydziale „T” SB KWMO w Tarnobrzegu. Jak wynika z akt IPN, później skierowano ją do pracy w wydziale paszportów podlegającym SB, pełniła tam funkcję inspektora. Piotr Dąbrowski, prokurator pionu lustracyjnego IPN, przypomniał jej przed sądem, że w 1988 r. napisała raport do przełożonych, z którego jednoznacznie wynika, że wówczas była funkcjonariuszem Służby Bezpieczeństwa. Przed podjęciem pracy w szkole była zatrudniona w wydziale ds. nieletnich w milicji. O jej przeszłości w SB świadczyły wyłącznie dokumenty, które zachowały się w IPN. Od 1988 r. przez trzy lata była też wykładowcą w katedrze nauk społeczno-politycznych Akademii Spraw Wewnętrznych w Legionowie – kuźni kadr komunistycznej bezpieki. Małecka-Mierzwa twierdzi, że nikomu nie szkodziła i dlatego nie wykazała w oświadczeniu lustracyjnym z 2008 r. informacji o pracy w SB i Akademii Spraw Wewnętrznych.

Resortowi naukowcy

Koniec systemu odc.30 cz.2 – Resortowi naukowcy

Nepotyzm akademicki wśród tajnych współpracowników

Nepotyzm akademicki  wśród tajnych współpracowników

[ pod uwagę tych, którzy uważają, że środowisko akademickie samo się oczyści, że lustracja i dekomunizacja się zdezaktualizowały,  czyli że prawda się zdezaktualizowała ! ]

Warszawska Gazeta 7-13 kwietnia, 2017

1

Kornel Morawiecki – Lustracja naukowców jest konieczna

Kornel Morawiecki – Lustracja naukowców jest konieczna 

Warto by przypatrzyć się przeszłości niektórych profesorów

baner

Witold Gadowski: „W Polsce zaczynają się tworzyć strefy ‚no-go’, a są to niektóre uniwersytety”

wpolityce.pl

….W Polsce zaczynają się tworzyć strefy „no-go zone”, a są to niektóre uniwersytety, które nie wpuszczają do swoich sal ludzi posiadających inne poglądy niż postpeerelowscy profesorowie

mówi Gadowski.

Publicysta zwraca uwagę na potrzebę lustracji środowisk uniwersyteckich.

Dużo się mówi o lustracji sędziów, o pani Małgorzacie Gersdorf, a nie mówi się o profesurze. Może warto się przypatrzeć kto kształci naszą młodzież. Warto by przypatrzyć się przeszłości niektórych profesorów, w tym z Uniwersytetu Jagiellońskiego, a szczególnie z wydziału prawa. Tam jest prawdziwa strefa no-go zone. Tam żaden człowiek myślący po polsku się nie prześlizgnie….