Lustracja lubelskiego ośrodka akademickiego

KUL w cieniu teczek

GW 18.01.2005

Lustracja KUL nabiera tempa

GW 15.01.2005

 

STANOWISKO
Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność” UMCS
w sprawie Komisji Historycznej
z dnia 27 marca 2007 roku

    Komisja Zakładowa NSZZ „Solidarność” UMCS podtrzymuje swoje stanowisko z dnia 9 stycznia 2007 roku dostrzegające potrzebę powołania Komisji Historycznej UMCS. Uważamy, że oświadczenia lustracyjne pracowników są tylko niewielkim wycinkiem odkrywania prawdy o przeszłości Uniwersytetu, a ich weryfikacja odsuwa to odkrywanie w daleką przyszłość.
    Oprócz oświadczeń lustracyjnych problemem jest działalność oficjalnych organów (egzekutyw) PZPR i ich członków. Oni mogli bardziej zaszkodzić pracownikom. To „dzięki” nim dziesiątki pracowników naukowych nie wyjechało na stypendia zagraniczne, nie otrzymało stopni naukowych czy nagród.
    Inny problem, może najważniejszy, to rola pracowników naukowych UMCS tworzących „podwaliny” pod ideologię marksizmu, leninizmu, socjalizmu. To ich opracowania naukowe stawały się podstawą działania PZPR. To oni zapewniali aparat represji PRL (Milicję, UB, SB…) o słuszności ich działania. Pracownicy UMCS prowadzili w ramach WUML stosowne szkolenia dla tych służb.
    Nasze stanowisko w sprawie powołania Komisji Historycznej tym bardziej staje się słuszne w świetle kontrowersji, jakie budzi w środowisku akademickim wykonanie ustawy lustracyjnej.

Józef Kaczor
Przewodniczący KZ NSZZ „S” UMCS

————-

Opcja na prawo 1/49 styczeń 2006 

Agenci na uczelniach

Piotr Bączek 

Według odnalezionego „sprawozdania pokontrolnego” z pracy Wydziału IV Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych z 1989 r. na KUL było 50 informatorów. Kontrola została przeprowadzona na zlecenie Głównego Inspektoratu Ministra Spraw Wewnętrznych. Zanotowano m.in.: Wydział pomimo wakatów umocnił się agenturalnie (ilościowo i jakościowo) w obiektach i środowiskach, np. w KUL z 39 TW w 1983 r. do 50. W wyniku ofensywnej działalności operacyjnej i oficjalnej osiągnięto wysoki stan wiedzy o operacyjnie ochranianych obiektach i środowiskach oraz zmniejszono stan zagrożenia w nich.
Funkcjonariusze SB wyliczyli, że stan siatki tajnych współpracowników na 31 marca 1989 r. wynosił 176 TW, w tym w instytucjach i środowiskach KUL – 50: 4 członków senatu, 19 pracowników naukowych, z których 4 jest jednocześnie wykładowcami Wyższego Seminarium Duchownego, 9 pracowników administracji, 6 studentów, 8 posiadających dotarcie.
———–
Kontakty obywatelskie pracowników UMCS
GW,2007-04-05,
Na UMCS większą grupę od naukowców zarejestrowanych jako TW stanowili informatorzy SB, których określano jako kontakty obywatelskie. Czy to oznacza, że byli agentami bezpieki?
Przed kilkoma dniami napisaliśmy o badaniach historyka lubelskiego IPN dr Doroty Gałaszewskiej-Chilczuk dotyczących polityki PRL wobec UMCS i KUL. Wnioski trafią do książki, która ukaże się nakładem wydawnictwa IPN. Po publikacji „Gazety” list do redakcji przesłał dr Rafał Wnuk, naczelnik Oddziałowego Biura Edukacji Publicznej lubelskiego IPN
Fakt, że w jakiejś instytucji bezpieka miała mało zarejestrowanych TW, nie oznacza, że nie posiadała w niej swoich źródeł informacji. Przy Wieczorowym Uniwersytecie Marksizmu i Leninizmu przy PZPR – najbardziej „czerwonej” uczelni w PRL, nie było prawdopodobnie ani jednego zarejestrowanego TW. Wszystko zależy od tego, jak zdefiniujemy poszczególne kategorie współpracy
– Wiktor Trościanko, najcenniejszy współpracownik wywiadu PRL w Radiu Wolna Europa, nie był zarejestrowany jako tajny współpracownik (TW), tylko kontakt operacyjny (KO). Analogiczną do kontaktu operacyjnego jest też kategoria kontaktu obywatelskiego i kontaktu służbowego (KS). Nierzadko informacje KO były dla SB znacznie cenniejsze niż te pozyskiwane od TW. KO działali często z pobudek, które dziś określilibyśmy jako ideowe – tak było właśnie w przypadku Wiktora Trościanki, często należeli do PZPR. Czasem informacjami dla SB chcieli też pomóc sobie w karierze. Dochodziło do czegoś na kształt wzajemnego świadczenia usług między bezpieką a kontaktem – ten ostatni dostarczał informacji, a SB pomagała mu załatwić ważne dla niego sprawy. KO nie brali pieniędzy, nie wymagano od nich podpisania deklaracji współpracy, do 1970 r. nie byli rejestrowani w kartotekach. I teraz pojawia się pytanie: czy KO to agenci SB? Uważam, że często spełniali taką funkcję.
——-
GW, 2007-04-02,
Prace nad książką dotyczącą historii największej uczelni w regionie kończy właśnie historyk IPN dr Dorota Gałaszewska-Chilczuk z lubelskiego oddziału instytutu – W tym tygodniu składam do wydawnictwa IPN maszynopis – zapowiada. Praca dotyczy polityki państwa wobec UMCS i KUL w latach 1944-1989. Gałaszewska-Chilczuk obroniła na UMCS doktorat poświęcony tej problematyce. Dotyczył lat 1944-1969. W rozmowie z „Gazetą” nie ukrywała, że złagodziła niektóre wątki dotyczące wpływów w partii władz uniwersytetu i wynikających z tego korzyści dla UMCS – jak np. fundusze na inwestycje.    

– Z badań, które prowadziłam nad doktoratem, jednoznacznie wynikało, że stwierdzenie jakoby „UMCS był czerwoną uczelnią” jest krzywdzące dla uniwersytetu i nie odpowiada prawdzie.

– W aktach IPN nie znalazłam informacji o TW działających na uczelni. To dość zastanawiające, bo trudno uwierzyć, że na uniwersytecie nie było agentury. Pod koniec 1981 r. w akcie protestu rozwiązał się komitet uczelniany PZPR na UMCS. Uczelnia stała się w latach 80. silnym ośrodkiem opozycyjnym. W 1984 stanowisko rektora objął Stanisław Uziak. Występował w obronie pracowników naukowych i studentów zaangażowanych w działalność opozycyjną
———
 
50 agentów SB na KUL?
Gazeta wyborcza,  Paweł P. Reszka, Lublin 11-08-2005

     
 

 

IPN odnalazł tajny dokument lubelskiej SB z 1989 roku. Esbecy chwalą się osiągnięciami: mamy 50 tajnych współpracowników na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. I snują ambitne plany na następne lata

<!–0–>Dokument to „sprawozdanie pokontrolne” z pracy Wydziału IV (SB) Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych z 1989 roku. Kontrolę przeprowadzono na zlecenie ówczesnego Głównego Inspektoratu Ministra Spraw Wewnętrznych. Wypadła dobrze. „Wydział pomimo wakatów umocnił się agenturalnie (ilościowo i jakościowo) w obiektach i środowiskach, np. w KUL z 39 TW w 1983 r. [wówczas była poprzednia kontrola – red.] do 50. W wyniku ofensywnej działalności operacyjnej i oficjalnej osiągnięto wysoki stan wiedzy o operacyjnie ochranianych obiektach i środowiskach oraz zmniejszono stan zagrożenia w nich” – pisali kontrolerzy. W ciężkiej pracy SB nie brakło też obiektywnych trudności: „(…) od śmierci ks. J. Popiełuszki w dalszym ciągu problemem jest dążenie, głównie agentury księżowskiej, do zerwania kontaktu z SB – aktualnie dotyczy to 16 TW na 52 jednostki objęte kontrolą”.

Kontrolerzy SB policzyli siatkę tajnych współpracowników: „Stan na dzień 31 III 1989 r. wynosił 176 TW, uplasowanych w następujących obiektach i środowiskach: KUL – 50, w tym 4 członków senatu, 19 pracowników naukowych, z których 4 jest jednocześnie wykładowcami Wyższego Seminarium Duchownego, 9 pracowników administracji, 6 studentów, 8 posiadających dotarcie”. Jednak z tych liczb wynika, że na KUL było 46 TW, a nie 50 („19 pracowników naukowych, z których 4 jest…”). Czy esbecy mieli kłopoty z arytmetyką? Małgorzata Choma-Jusińska z lubelskiego IPN, która odnalazła dokument: – Pewnie dwukrotnie policzyli wykładowców z WSD, ale żeby rozstrzygnąć tę zagadkę, należałoby dotrzeć do innych statystyk SB.

Raport wylicza niedociągnięcia: „Niewystarczające nasycenie agenturą występuje na odcinku alumnów WSD oraz studentów KUL”. Ambitny plan na rok 1989 zakładał 18 nowych „pozyskań”. SB mogła mieć jednak problemy z jego realizacją – dokument pochodzi z kwietnia 1989 roku, właśnie skończyły się obrady Okrągłego Stołu…

Małgorzata Choma-Jusińska dodaje, że informacje o TW należy traktować ostrożnie: – Nie widziałam teczek agentów, więc nie wiem, jaka była ich faktyczna przydatność do współpracy. Zresztą większość dokumentów zniszczono.

W 1989 r. KUL miał 451 pracowników i ok. 4,5 tys. studentów. Problem infiltracji środowiska KUL bada trzyosobowa komisja kierowana przez prof. Janusza Wronę z UMCS. Powołał ją metropolita lubelski abp Józef Życiński. Prace mają się zakończyć publikacją i potrwają do czterech lat.

Dla Gazety ks. prof. Andrzej Szostek, były rektor KUL

50 pracowników KUL zarejestrowanych w esbeckich dokumentach jako TW na pewno chluby nam nie przynosi. Ale ta liczba nie przytłacza – biorąc pod uwagę skalę inwigilacji i to, jak wiele działań podejmowali komuniści, by „rozpracować” naszą uczelnię.  

——————-

KUL pod nadzorem SB 

——————

„Odczerwieniam” UMCS

Rozmawiała Magdalena Bożko

Rozmowa z dr Dorotą Gałaszewską-Chilczuk z Instytutu Pamięci Narodowej, oddział w Lublinie

http://www.dziennikwschodni.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20090213/MAGAZYN/952889464

To miał być wzorcowy uniwersytet; wizytówka nowej władzy, kształcąca dzieci z rodzin chłopskich i robotniczych. 23 października 1944 roku Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego podjął decyzję o otwarciu tej pierwszej państwowej uczelni wyższej. Nieprzypadkowo jej pierwszym rektorem został prof. Henryk Raabe, przedwojenny członek Polskiej Partii Socjalistycznej, który miał być wówczas dowodem intencji demokratycznych polskich komunistów. Było to posunięcie czysto taktyczne, o czym prof. Raabe bardzo szybko się sam przekonał. Jak naczelnik Wydziału Szkół Wyższych Resortu Oświaty PKWN forsował pomysł powołania w Lublinie Akademii Medycyny i Nauk Przyrodniczych, który uzasadniał potrzebami regionu. Tłumaczył, że w Lublinie nie ma sensu otwierania uniwersytetu, skoro KUL właśnie wznawiał działalność. Ten pomysł jednak nie spodobał się kierownictwu PPR, któremu zależało nie tyle na kierunkach kształcenia, a na możliwości skutecznej indoktrynacji.

To była dobra, jak na tamte czasy, uczelnia. Raabe skompletował znakomitą kadrę naukową. Ściągnął ocalonych w czasie wojny profesorów ze Lwowa. Był bardzo dobrym rektorem, któremu UMCS wiele zawdzięcza. Tym bardziej że sytuacja uczelni, o czym się nie zawsze pamięta, była tragiczna. Powstała bez sal wykładowych, mieszkań dla kadry naukowej i studentów. Bez stołówek, bibliotek, urządzeń laboratoryjnych i mebli. Finansowe poparcie od władz państwowych szybko okazało niewystarczające. Paradoksalnie, dzięki temu, że prof. Raabe był wysoko postawionym członkiem PPS, a od sierpnia 1945 roku polskim ambasadorem nadzwyczajnym i pełnomocnikiem Rzeczypospolitej Polskiej w ZSRR, miał spore kontakty i możliwości. Ściągał do Lublina wszystko, co się dało. Od książek, po materiały na ubrania dla profesorów.

– Postawa Raabego była od początku ostro krytykowana przez partyjnych profesorów. Do tego doszły ataki ze strony lubelskiego Komitetu Wojewódzkiego PPR. Szczególnie nie podobała się prowadzona przez niego polityka kadrowa. Zarzucano mu – i jego najbliższym współpracownikom – nielojalność wobec PPR, obsadzanie senatu opozycjonistami czy „jawnymi reakcjonistami”. Władzy partyjne nie akceptowały dbałości wykazywanej przez prof. Raabego w utrzymaniu autonomii przez uczelnie. Za to wszystko musiał zapłacić swoim odejściem.

Nowym rektorem został bezpartyjny prof. Tadeusz Kielanowski, zaś prorektorem Józef Parnas; najpierw aktywny członek PPR, później PZPR, Wojewódzkiej Rady Narodowej i Komitetu Wojewódzkiego w Lublinie. Po odejściu Kielanowskiego na stanowisko rektora Akademii Medycznej w Białymstoku od 1950 r., Parnas przez półtora roku pełnił obowiązki rektora UMCS. Jak wskazują zachowane materiały archiwalne i wspomnienia, był oceniany jako postać co najmniej dziwna. Do tej pory kariera naukowa i stopnie naukowe Parnasa są przedmiotem kontrowersji. Trudności z ustaleniem jego danych personalnych miało samo MSW. Jego teczce założonej w 1964 roku nadano kryptonim „Intrygant”. Liczbę napisanych przez niego życiorysów porównuje się z liczbą życiorysów zostawionych przez Bolesława Bieruta, do którego zresztą nieustannie pisał listy i zapraszał do Lublina. Wysyłał przeróżne donosy do władz partyjnych. Równocześnie pisał do… papieża z prośbą o błogosławieństwo. Partia miała z Parnasem niemały problem. Ale to właśnie on miał nadać, jak sam podkreślał w 1950 roku, uczelni oblicze godnej tradycji PKWN. Na uczelni zaczęli rządzić członkowie partii i Związku Młodzieży Polskiej….

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: