Marian Starczewski – rektor, weryfikator wojenny, przyczynił się do kanonizowania św. Kingi

Marian Starczewski w Wikipedii

Marian Antoni Starczewski (ur. 24 marca 1924 w Starym Sączu, zm. 17 czerwca 1988 w Warszawie) – chemik polski, profesor i rektor Politechniki Śląskiej, profesor Politechniki Warszawskiej. Zajmował się badaniami nad materiałami budowlanymi, inżynierią materiałową i badaniami nad korozją.

Powołany na stanowisko adiunkta, odbył w latach 1960-1961 staże naukowe na Uniwersytecie Łomonosowa w Moskwie i w Instytucie Chemii Krzemianów Akademii Nauk ZSRR w Leningradzie.

W 1982 objął funkcję rektora Politechniki po usuniętym ze stanowiska w czasie stanu wojennego Ryszardzie Peteli. Przeprowadził wówczas, zgodnie z wytycznymi władz partyjnych, tzw. weryfikację, czyli w praktyce zwolnienie z pracy osób związanych z „Solidarnością„. Sam Starczewski nie był członkiem PZPR. Funkcję rektora pełnił do 1984.

———-

Dziekani Wydziału Chemicznego

———

Miesiecznik Rodzin Katolickich – Cuda Boże , 7 lipiec 2007

Bliski śmierci

Po ludzku sądząc, nie było szans na jego wyzdrowienie. Przez kilka dni prof. Marian Starczewski – naukowiec z Politechniki Śląskiej oraz Warszawskiej był w bardzo ciężkim stanie i lekarze nie widzieli już możliwości ratowania go. Tylko dzięki pomocy św. Kingi profesor wyzdrowiał, a nawet powrócił do pracy. 3 lipca 1998 r. komisja Kongregacji do Spraw Świętych w Rzymie uznała to uzdrowienie za cudowne. 16 czerwca 1999 r. w Starym Sączu Ojciec Święty Jan Paweł II ogłosił Kingę świętą

Na początku lutego 1974 r. prof. Marian Starczewski brał udział w sympozjum naukowym. Odczuł wtedy silne bóle brzucha i natychmiast został przewieziony do szpitala w Cieszynie. Po badaniach lekarze stwierdzili, że konieczna jest operacja, gdyż pacjent ma ropne zapalenie wyrostka robaczkowego z perforacją oraz rozlane zapalenie otrzewnej..Można powiedzieć, że profesor był krok od śmierci. Tak ten czas opisywał prof. dr Kornel Gibiński ówczesny kierownik Kliniki Chorób Wewnętrznych Śląskiej Akademii Medycznej:
W czasie kiedy prof. Starczewski walczył ze śmiercią, jego najbliżsi zwracali się o pomoc do Boga, za wstawiennictwem bł. Kingi, do której mieli szczere nabożeństwo…Święta Kinga nie kazała się długo prosić i bardzo szybko pomogła choremu. 2 marca Stanisława Hejmej podała Marianowi Starczewskiemu wodę, a już dzień później chory – po ośmiu dniach śpiączki – odzyskał świadomość i pełny kontakt ze światem..W nocy 2/3 marca 1974 r. chory odzyskał świadomość i od tego momentu datuje się proces regeneracji.Jeszcze wiosną tego samego roku profesor Starczewski podjął pracę na politechnice, a jak zeznają świadkowie, w kilku kolejnych latach nie oszczędzał się, był tytanem pracy, pełnił różne funkcje, brał udział w sympozjach naukowych, kierował samochodem.Jak zeznają świadkowie, zarówno jego bliscy jak i sam profesor byli przekonani, że uzdrowienie z choroby dokonało się dzięki wstawiennictwu bł. Kingi. Sam prof. Starczewski był wielkim czcicielem Księżnej, każdego roku przyjeżdżał do Starego Sącza, modlił się w klasztorze w Starym Sączu i zawsze zabierał z sobą wodę ze źródła Błogosławionej.
Advertisements

Jedna odpowiedź

  1. Profesor nieźle się ześwinił w stanie wojennym. Jakoś św.KIinga nie pomogła.
    Zresztą była to kontynuacja tradycji. Jego poprzednik, Szuba, też gliwicki chemik i były rektor wsławił się jeszcze w marcu 1968, a potem też czołgał się do kruchty.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: