Jacek Fisiak – profesor anglistyki i ciemnej strony mocy

Baza OPI

Ludzie nauki
identyfikator rekordu:  o31836 prof. zw. dr hab. czł. koresp. PAN Jacek Fisiak Dyscypliny KBN: nauki filologiczne Specjalności: historia języka, językoznawstwo angielskie Miejsca pracy, zajmowane stanowiska, pełnione funkcje:Instytut Filologii Angielskiej UAM
Komitet Językoznawstwa PAN – Członek
Państwowa Komisja Akredytacyjna – Członek Prezydium
Sekcja I – Nauk Humanistycznych i Społecznych CKdsSiT – Członek
Towarzystwo Przyjaźni Polsko-Brytyjskiej – Prezes
Wydział I – Nauk Społecznych PAN – Członek krajowy korespondent
Wyższa Szkoła Języków Obcych w Poznaniu
Zespół Kierunków Studiów Humanistycznych PKA – Przewodniczący

Jacek Fisiak,Profesor ordinarius

Jacek Fisiak w Wikipedii

Jacek Fisiak (ur. 10 maja 1936 w Konstantynowie Łódzkim) – filolog, polityk, członek korespondencyjny Polskiej Akademii Nauk.

W 1959 ukończył filologię angielską na Uniwersytecie Warszawskim. W 1962 został doktorem, w 1966 doktorem habilitowanym, w 1970 profesorem nadzwyczajnym, w 1977 profesorem zwyczajnym. Od 1965 związany z Uniwersytetem im. Adama Mickiewicza w Poznaniu (w latach 19851988 rektor). Od 14 października 1988 do 1 sierpnia 1989 był ministrem edukacji narodowej w rządzie Mieczysława Rakowskiego.

Od 1966 do 1990 roku przynależał do PZPR.

19 kwietnia 2006 na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu z okazji przejścia na emeryturę oraz zbliżających się 70. urodzin Jacka Fisiaka zorganizowano uroczystości podkreślające jego zasługi dla poznańskiej anglistyki.

List gratulacyjny ministra nauki i szkolnictwa wyższego odczytał wiceminister, prof. Stefan Jurga.

Fetowaniu profesora sprzeciwiali się byli studenci i pracownicy UAM działający w opozycji w latach 80. XX wieku (m.in. Przemysław Alexandrowicz). Zarzucali mu głównie jawną współpracę z władzami i służbami PRL, przeciwko społeczności akademickiej, m.in. zwalnianie pracowników z powodów politycznych [1]

W pracy naukowej zajmował się językoznawstwem historycznym, kontrastywnym i teoretycznym oraz leksykografią. Promotor ponad 50 prac doktorskich. Doktor honoris causa Uniwersytetu w Jyväskylä oraz Uniwersytetu Opolskiego (10 marca 2005).

———

Dwie twarze byłego rektora – reportaż Piotra Bojarskiego o prof. Fisiaku

GW, 2006-04-18

Potępiał „syjonistów” w marcu 1968 r., wyrzucał z UAM opozycyjnych studentów i naukowców w latach 80. Jednocześnie tworzył najlepszą w kraju anglistykę, windując ją w szarych latach PRL na europejski poziom.prof. Jacek Fisiak – odchodzący w glorii na emeryturę dyrektor i twórca Instytutu Filologii Angielskiej na UAM, a także – rektor uniwersytetu w latach 1985-88 i minister edukacji narodowej w rządzie Mieczysława Rakowskiego.

– Z jeden strony Senat UAM przyjął niedawno uchwałę potępiającą esbeckich kapusiów, z drugiej – fetowany jest człowiek, który w 1981 r. zadenuncjował kolegę – nie może uwierzyć Dariusz Lipiński, poseł PO i doktor fizyki na UAM.

Fisiak robi błyskawiczną karierę naukową. W 1971 r. – w wieku 35 lat – zostaje profesorem.

W latach 70. kierowana przez Fisiaka anglistyka staje się atrakcyjnym miejscem studiów: pracownicy regularnie wyjeżdżają za granicę na stypendia, zorganizowane dzięki rzutkości szefa IFA. – W latach 70. na anglistyce panowała nieco luźniejsza atmosfera. Było paru Anglików i Amerykanów. Były wyjazdy na Florydę, jeden czy dwa pogramy wymiany. Była biblioteka pełna książek anglojęzycznych i czasopism. Studenci mieli świadomość, że Fisiak jest prężnym dyrektorem, dzięki któremu coś na tej anglistyce się dzieje – opowiada radna Katarzyna Kretkowska, w latach 1976-80 studentka anglistyki, potem pracownik naukowo-dydaktyczny. Wybrała studia w Poznaniu, a nie w Krakowie, bo „mówiło się, że tutaj anglistyka jest żywa, a nie taka zapyziała”.

Instytutem Fisiaka interesuje się coraz mocniej Służba Bezpieczeństwa. Prof. Tomasza Schramma, historyka UAM, który w ub. roku ujawnił nazwisko innego historyka – współpracownika SB, to nie dziwi: – W funkcjonowanie dyrektora instytutu, który miał kontakty ze światem zachodnim, wpisane były kontakty z SB.

15 grudnia 1981 r. internowano dwóch pracowników anglistyki: Ewę Siarkiewicz-Bivand i Mirosława Nowakowskiego. Dr Henryk Krzyżanowski nie został ujęty w domu. Opowiada Katarzyna Kretkowska, naoczny świadek wydarzeń z 16 grudnia: – Zebraliśmy się w barku, wymieniając się podziemnymi informacjami. Był tam też Heniś Krzyżanowski. W tym czasie na anglistykę przyjechała ubecja, szukali Henryka. Prof. Fisiak zjechał z ubekami windą na dół. Stanął w drzwiach i powiedział: „Tam jest pan Krzyżanowski”.
Aresztowany Krzyżanowski trafił do obozu internowania w Gębarzewie.
– Fisiak starał się pomóc ubekom. Razem z nimi zjechał windą, szukając Henryka – potwierdza Mirosław Nowakowski,
O tym, jak Fisiak „identyfikował” Krzyżanowskiego „przed pracownikami SB”, po raz pierwszy napisał podziemny „Obserwator Wielkopolski” (nr 95/1985).

Związani z „S” Nina i Mirosław Nowakowscy zostali wyrzuceni z Instytutu Filologii Angielskiej, ale znaleźli miejsce w Instytucie Językoznawstwa. Stracili pracę na UAM, gdy trzy lata później Jacek Fisiak został rektorem. Formalnie rzecz biorąc, powodem zwolnienia było przekroczenie terminów przewidzianych na habilitację – a decyzję podpisał… prorektor do spraw kadry.

Ewa Siarkiewicz, która zakładała w instytucie „S”, została internowana i wywieziona do Gołdapi. Wyszła z obozu w 1982 r. Zwolniła się z pracy w Instytucie Filologii Angielskiej sama – bo jej norweskiemu mężowi nie przedłużono kontraktu w Instytucie Geografii UAM.

W latach 1986-88 r. przez uniwersytet przetoczyła się też fala zwolnień. Rektor wyrzucił ponad 80 pracowników naukowych. – Część z przyczyn politycznych, część tzw. wieloletnich adiunktów. Specjalnie te kategorie osób były przemieszane – opowiada wyrzucony wtedy z UAM Dariusz Lipiński, działacz „S”, który rok wcześniej wyszedł z więzienia (odwołał się do NSA i został po wielu perypetiach przyjęty z powrotem do pracy).
– Na uniwersytecie było wielu „przerośniętych adiunktów”. Trzeba było się habilitować w ciągu ośmiu lat. Jeśli ktoś był adiunktem przez dwadzieścia lat, to nie ma się co dziwić. A jak ktoś przez dwadzieścia lat pisze jedną glossę? Na miłość boską, co to jest? – obrusza się Fisiak.
Prof. Schramm: – Problem adiunktów był orężem, którym można było się bardzo wygodnie i skutecznie posługiwać w stosunku do niejednego naukowca zaangażowanego politycznie.

„Biuletyn Wojenny” – podziemny miesięcznik „S” wyższych uczelni Poznania: „(…) czystka objęła członków S, partyjnych apostatów, którzy po stanie wojennym oddali legitymacje oraz wrogów osobistych (Fisiaka – red.), ale również pewną ilość ludzi neutralnych. Obecność tych ostatnich miała dowieść, iż czystka ma charakter merytoryczny. Argumentem przeciw jest jednak fakt zupełnie przypadkowego doboru ofiar czystki z grupy neutralnej”.

Fisiak: – To nie była czystka. Wszyscy ci ludzie stawali przed powołaną przeze mnie komisją, która oprócz mnie składała się z dziekana wydziału, dyrektora instytutu i prorektora d.s. nauki. Zresztą, z uniwersytetu poleciało też dwóch sekretarzy partii. Przy okazji wykryliśmy dwóch ludzi umysłowo chorych, w których studenci rzucali papierowymi kulkami!

W maju 1986 r. Rektor Fisiak skreślił z listy studentów Włodzimierza Bogaczyka, studenta I roku historii (dziś redaktora naczelnego poznańskiej „GW”). Zdaniem rektora, Bogaczyk popełnił „czyn niegodny studenta”. Został aresztowany i skazany na 10 miesięcy więzienia za kolportaż prasy podziemnej. Bogaczyk odwołał się do ministra, który z powodów formalnych musiał cofnąć decyzję rektora. Mimo to został ponownie wyrzucony z uniwersytetu przez rektora Fisiaka. 

Ze zgromadzonych w IPN akt wynika, że w trakcie protestów studenckich rektor pozostawał w kontakcie z SB.

23 maja 1988 r. Fisiak znowu informuje SB o przeprowadzonych przez kadrę UAM „rozmowach dyscyplinujących ze studentami”, którzy brali udział w majowych protestach. „Proszę Towarzysza Pułkownika o informowanie władz rektorskich w przyszłości o podobnych incydentach” – zwraca się do pułkownika Jelenia rektor UAM. Pisma rektora Fisiaka do płk Jelenia noszą sygnaturę RN 2401/88.

————- 

Profesor ciemnej strony mocy

tutej.pl

 Jacek Fisiak nie był tajnym współpracownikiem ani drobnym kapusiem. On był jawnym funkcjonariuszem służb bezpieczeństwa i członkiem Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. To co robił w latach 80–tych  sprawiało mu bardzo wiele satysfakcji – tak o działalności byłego rektora UAM-u mówi Zbigniew Czerwiński, dawniej członek samorządu studenckiego, a obecnie Przewodniczący Sejmiku Województwa Wielkopolskiego.

  Po 1985 roku,  gdy Jacek Fisiak został rektorem, rozpoczęła się wielka czystka wśród pracowników naukowych. Profesor wypowiedzenia wręczał osobiście na korytarzach. Na tę samą godzinę wzywano po 20-30 osób. Odnosiłem wrażenie, że sprawia mu to wielką satysfakcję. Myślę, że ten biznatyński rytuał związany z wręczaniem wypowiedzeń miał zastraszyć środowisko akademickie – relacjonuje Dariusz Lipiński, ówczesny adiunkt na Wydziale Fizyki poznańskiego uniwersytetu. Zwolnienia zbiorowe dotknęły w latach 1985 – 1988 ponad 80 osób.
– W połowie lat 90–tych próbowaliśmy dokonać oceny tego zjawiska. To okazuje się zupełnie niemożliwe. Uważam, że liczba 80 zwolnionych pracowników jest minimalna. Moim zdaniem mogło być ich nawet dwukrotnie więcej – dodaje Lipiński. Czystki dosięgały głównie młodych pracowników naukowych.
Ja również zostałem zwolniony z pracy – dodaje Lipiński. – W mojej sprawie sąd wykazał naruszenie 10 artykułów z kodeksu postępowania administracyjnego i rozporządzenia ministra. 

Profesor Jacek Fisiak pytany dzisiaj przez dziennikarzy o kulisy swojej rektorskiej działalności odpowiedział:
– Wtedy działałem zgodnie z prawem. Z uczelni wyrzuciłem 80 nierobów. Dzisiaj postąpiłbym tak samo.  
Moim zdaniem profesor Fisiak swoją działalnością opowiedział się po” ciemnej stronie mocy” – komentuje Przemysław Aleksandrowicz, ówczesny student historii, a obecnie senator z ramienia PiS-u.

————-

BANKRUT Z CELI NR 68

GW, 2003-03-13

Jak marzec Fisiaka odmienił

„Wczoraj nieliczna grupa nieodpowiedzialnych wichrzycieli dopuściła się przed rektoratem Uniwersytetu A. Mickiewicza w Poznaniu krótkotrwałej politycznej prowokacji. (…) Wszelkie próby przenoszenia wichrzycielskich zapędów – inspirowanych przez bankrutów politycznych – na grunt poznański zostaną z całą stanowczością udaremnione” – grozi nazajutrz „Gazeta Poznańska”. 

Od rana pod presją PZPR wykładowcy na uczelniach apelują do studentów, aby nie brali udziału „w prowokowanych manifestacjach”. Uczelniani sekretarze partii nakazują odczytywać przed rannymi zajęciami stanowisko potępiające „syjonistów”.

Opowiada wieloletni pracownik naukowy UAM: – Na ogół wykładowcy odczytywali ten dokument, dając jednocześnie do zrozumienia – na przykład tonacją głosu – że się od niego dystansują. Jawne nieposłuszeństwo było rzadsze. Odczytania skierowanej przeciwko syjonistom rezolucji odmówił znany i ceniony prof. Wiktor Jassem. Miał żydowskie korzenie, więc czytałby coś poniekąd przeciwko sobie. Odpowiedział, że mu tego czytać nie wypada.

Antysyjonistyczną petycję z nakazem odczytania wręczył prof. Jassemowi Jacek Fisiak, ówczesny sekretarz komitetu zakładowego PZPR na wydziale filologii UAM. Dziś prof. Fisiak jest dyrektorem Instytutu Filologii Angielskiej UAM. – Akcja odczytywania tych petycji była inspirowana szczebel wyżej, przez Komitet Uczelniany UAM albo przez Komitet Wojewódzki partii. Raz sam to odczytałem – opowiada.

Prof. Fisiak zaprzecza, by to on spowodował usunięcie prof. Jassema z UAM. – Bzdura! Niczego nikomu nie donosiłem. Ta informacja musiała dotrzeć od Komitetu Uczelnianego inną drogą. Zachowanie się prof. Jassema widziało kilka innych osób. Kto? Już nie pamiętam, a nie chciałbym komuś coś bezpodstawnie zarzucać – tłumaczy się. 

Przyznaje, że w latach 60. „entuzjastycznie wierzył w politykę partii”, ale marzec 1968 r., a potem wydarzenia grudniowe 1970 r. „odmieniły” jego stosunek do władzy ludowej. Fakty temu przeczą: w PRL Fisiak zrobił prawdziwą karierę – w latach 80. był rektorem UAM, a nawet ministrem oświaty, w PZPR pozostał do samego końca.

—————

 Autonomiczni od przyzwoitości 

Advertisements

komentarzy 5

  1. Szczególnego rodzaju nierobem był prof. zwyczajny filozofii Leszek Nowakm jeden z najwybitniejszych polskich filozofów, wyrzucony z uczelni wbrew konstytucji PRL, którego przywrócenia na uczelnię imiennie się domagano w strajkach studenckich. Niestety ten uniwersytet jest po części umoczony. Niestety został dobrze zinfiltrowany przez mizerię naukową, przez solidarność miernych naukowców, która w grupie opiera się morale wybitnych. Wypada mieć nadzieję, że biologia tych miernych zabierze za dekadę, dwie, tak jak na naszych oczach od odchodzą przedstawiciele najwybitniejszego pokolenia polskich naukowców, którym UAM zawdzięcza wszystko czym jest.

  2. Fisiak zawsze byl wiernym synem partii i bez partii nie zrobilby kariery. Niestety byl tez kapusiem. Dla mnie to smiec.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: