Reakcja na odpowiedź Eugeniusza Pazderskiego w sprawie mojego oświadczenia dotyczącego akcji poparcia dla Prof. Andrzeja Kusa

baner21

Szanowny Panie,

Po przeczytaniu Pańskiej wypowiedzi należy chyba ubolewać, że oświadczenie w sprawie Prof. Kusa nie zostało przygotowane przez Pana. Mimo że trudno się zgodzić z wszystkimi poglądami, które Pan przedstawia, to jednak jest to wypowiedź w innym stylu i wnosi istotne elementy dla poznania osoby Prof. Kusa.

Oświadczenie ‚akcji poparcia’ odbiera się nie tyle jako wsparcie dla osoby profesora, ale przede wszystkim jako brutalny atak na IPN, w celu obrony własnych interesów, świętego spokoju i zachowania dobrego mniemania o swoim środowisku, mimo wstydliwych faktów. Gdyby nikt ich nie ujawnił byłoby O.K. Więc winni są ujawniający. To jest logika oświadczenia tak znamienna nie tylko dla środowiska astronomicznego Torunia, której nie można przemilczeć.

Natomiast stwierdzenie „ Mam niezłomne przekonanie, że to ja i mnie podobni mogą wystawić profesorowi Kusowi świadectwo moralności, a nie SB. „ jakby nawiązuje jednak do logiki środowiska Gazety Wyborczej i zgodzić się z tym nie mogę. Ja nie znam osobiście profesora Kusa, ani prof. Wolszczana, ale ich postawa zaprezentowana w mediach nie jest powodem do dumy. Oczywiście postawa prof,. Kusa jest odmienna od aroganckiej postawy prof. Wolszczana, ale dlaczego ma to być postawa właściwa dla autorytetu moralnego ?

Gdyby nie groźba ujawniania teczek i ten ‚autorytet moralny’ by się nie przyznał do wstydliwych poczynań. Miał na to niemal 20 lat ! To, że Panu nie zrobił krzywdy to dobrze, ale niech Pan pozwoli wypowiedzieć się innym.

Pytanie „Czy jest człowiekiem godnym potępienia, okrytym hańbą, podłym? Mówię Panu stanowczo: nie.”

Szanuje takie stanowisko i mam nadzieję, że jest i pozostanie uprawnione. Okres upadku to jednak nie jest powód do dumy, tylko do zadumy, a tego autorzy akcji wsparcia jakby zupełnie nie rozumieli. Wspierać trzeba wydostawanie się z upadku, a nie ignorować, czy wręcz gloryfikować upadek.

I jeszcze jedno nawiązując do Pańskiej retoryki – Czy IPN jest instytucją godną potępienia, okrytą hańbą, podłą? Mówię Panu stanowczo: nie. I oczekiwałbym odcięcia się o tak haniebnych oskarżeń. To jednak ma znaczenie i to duże. Nie niszczcie IPN !

W końcu i z Pańskiej wypowiedzi pośrednio wynika, że dzięki IPN i prof. Kus zdołał zrzucić ten wielki ciężar z jakim żył przez tyle lat. Może należałoby podziękować IPNowi za te działania, które pozwoliły prof. Kusowi na wyzwolenie się spod takiego ciężaru ?

IPN to nie jest instytucja idealna, a nawet jest daleka od ideału, ale bez niej życie w Polsce byłoby nie do wytrzymania, tak jak to było przez wiele lat niby nowej Polski.

Z szacunkiem

Józef Wieczorek

———–

Odpowiedź E. Pazderskiego na oświadczenie J. Wieczorka w sprawie akcji poparcia

Wielce Szanowny Panie,

Pragnę podzielić się z Panem swoim osobistym poglądem na sytuację, w której znalazł się prof. Andrzej Kus, a poprzednio prof. Aleksander Wolszczan. Rozumiem, że osobiście nie zna Pan obu profesorów, nie współpracował z nimi a w szczególności nie był z nimi blisko w czasach poprzedniego ustroju.

Jesienią roku 1980 zostałem ku swemu wielkiemu zaskoczeniu wybrany przewodniczącym Komisji Zakładowej NSZZ Solidarność w Instytucie Astronomii UMK. Byłem wtedy bardzo młodym człowiekiem, urodzonym w 1952 r, nie znającym innej rzeczywistości poza totalitarnym państwem, podatnym na wpływy aparatu władzy ale też słuchającym pilnie Radia Wolna Europa, poszukującym własnego światopoglądu. Czas Solidarności uporządkował moją świadomość, przyniósł mi absolutne przekonanie, że moja wolność przekonań i prawo do ich swobodnego prezentowania innym nie ma ceny. Nic już nie mogło mnie skłonić do współpracy z władzami, do akceptacji systemu.

Stan wojenny był dla mnie szokiem, wiązał się także z osobistą rodzinną tragedią. Bierność nie wchodziła jednak w grę. Katedra Radioastronomii, w której pracowalem i pracuję do dzisiaj była skupiskiem specjalistów posiadających wiedzę użyteczną dla działań opozycji. Zaczęliśmy tworzyć koncepcje różnych urządzeń, na ogół bardzo zaawansowanych technologicznie, głównie dla celów propagandy medialnej, ale także tajnej łączności radiowej. Nie robiliśmy tego publicznie: wiedzieliśmy, kogo z naszego grona należy wykluczać z tych dyskusji.

Dr Andrzej Kus należał do tych osób, do których miałem pełne zaufanie. Widziałem u niego tę aurę dobra, porządku i prawości, która dawała mi pewność, że oto jest człowiek, który nigdy mnie nie sprzeda. Były takie sytuacje, których dr Kus był świadkiem i uczestnikiem, a które oznaczały dla mnie i innych wyroki więzienia, gdyby szczegóły o nich dotarły do SB. Były one związane z kolportażem czasomism podziemnych, konstrukcją podziemnego radia a szczególnie konstrukcją podziemnej telewizji. Mimo że przez cały czas od 1981 r do 1989 r konstruowałem nadajniki radiowe i telewizyjne i tworzyłem dokumentację do ich seryjnej produkcji – zawsze w Obserwatorium w Piwnicach – nigdy nie wpadłem w ręce SB. Zostałem raz – raczej przypadkowo – zatrzymany na 40 godzin przy okazji wpadki kolegów organizujących transmisje telewizyjne.

Dzisiaj dość dziwnie w moich oczach wygląda sytuacja, w której prof. Andrzej Kus się znalazł. Mam niezłomne przekonanie, że to ja i mnie podobni mogą wystawić profesorowi Kusowi świadectwo moralności, a nie SB. Czy prof. Kus zrobił źle, zostając TW “Orion”? Odpowiedź jest jednoznaczna: tak. Czy jest człowiekiem godnym potępienia, okrytym hańbą, podłym? Mówię Panu stanowczo: nie.

Nie byłem nigdy TW więc nie umiem Panu opowiedzieć, co się czuje, gdy się nim jest. Nie mogę się więc wypowiedzieć, dlaczego przyznanie się nastąpiło po tylu latach. Znając prof. Kusa mogę jednak Pana zapewnić, że życie z tą tajemnicą było dla niego wielkim ciężarem. Aura dobra, porządku i prawości otacza prof. Kusa i dzisiaj. Jest odczuwana przez wszystkich, którzy go znają. Proszę się więc nie dziwić tym wyrazom wsparcia, którego udzielają profesorowi studenci, pracownicy i ludzie przygodni. Wsparcie to na pewno nie zasługuje na te określenia, których użył Pan na stronie swego oświadczenia. Rażą mnie niektóre sformułowania zawarte w tekstach, które podpisałem, ale to nie ma znaczenia. Ich cel jest jeden, mówią dobitnie: nie niszczcie tego człowieka.

załączam pozdrowienia,
Eugeniusz Pazderski

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: