Jan Piotr Iwanek – TW „Piotr” , politolog z UŚ, obrońca autonomii, przeciwnik lustracji

baner-czlowiek-nauki

Baza OPI

Ludzie nauki
identyfikator rekordu:  o68737
dr hab. Jan Piotr Iwanek, prof. UŚ, prof. WSB w Poznaniu, prof. WSEiA w Bytomiu, prof. WSP TWP w Warszawie, prof. WSUS w Poznaniu
Dyscypliny KBN: nauki o polityce
Specjalności: nauki humanistyczne, stosunki międzynarodowe, współczesne systemy polityczne
Miejsca pracy, zajmowane stanowiska, pełnione funkcje: – Instytut Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UŚ – Dyrektor
– Instytut Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UŚ – prof.
– Katedra Międzynarodowych Stosunków Gospodarczych WSB w Poznaniu – prof.
– Wydział Nauk Społeczno-Pedagogicznych w Katowicach WSP TWP w Warszawie – prof.
– Wydział Zamiejscowy w Katowicach WSUS w Poznaniu – prof.
– Wyższa Szkoła Ekonomii i Administracji w Bytomiu – prof.

 

 

ESBECY PROFESOROWIE, 

Naukowe kariery uniwersyteckich agentów

Dziennik, sobota 28 lipca 2007

Uniwersytet Śląski, a zwłaszcza niektóre jego wydziały, to prawdziwa kuźnia kadr aparatu partyjnego. Tajnymi współpracownikami byli wybitni dziś profesorowie i autorytety w wielu dziedzinach – pisze DZIENNIK.

„Piotr” jest wartościowy
Profesor Jan Iwanek, dyrektor Instytutu Nauk Politycznych i Dziennikarstwa, był agentem SB o pseudonimie „Piotr” od 1972 roku. Na współpracę zgodził się dobrowolnie jako student III roku prawa UŚ. W aktach zachowała się charakterystyka TW „Piotr” z 14 lutego 1976 roku: „[.] W trakcie współpracy okazał się jednostką wartościową o dużej wiedzy teoretycznej, posiadający szerokie kontakty w środowisku studenckim. Przekazał szereg ciekawych informacji o głównych działaczach młodzieżowego ruchu studenckiego. Od listopada 1974 roku jest członkiem 
PZPR. W związku z powyższym proponuję wyeliminowanie go z czynnej sieci TW, a materiały przekazać do archiwum wydziału >C<. Otrzymał kwotę 5700 zł tytułem współpracy” – raportuje kierownik sekcji IV Wydziału III SB w Katowicach – kapitan Chmielewski.

W IPN zachowały się dwa pokwitowania odbioru pieniędzy podpisane TW „Piotr”. – To było bardzo dawno, bo ponad 30 lat temu, dlatego niewiele pamiętam. Nikomu chyba nie wyrządziłem krzywdy? – pyta retorycznie Iwanek, zagadnięty o tę część swojego życiorysu. Służby jednak pamiętały o swoim dawnym współpracowniku. „Po powrocie z Panamy w 1984 roku, na prośbę wywiadu MSW, napisałem ekspertyzę na temat sytuacji politycznej w 
tym kraju” – przyznaje profesor.

———

JAK PROF. IWANEK WALCZYŁ Z USTAWĄ

Były agent SB wstrzymał lustrację na Uniwersytecie Śląskim

Były współpracownik Służby Bezpieczeństwa zainicjował i lansował powstanie uchwały, która wstrzymała lustrację na dwóch wydziałach Uniwersytetu Śląskiego. Chodzi o prof. Piotra Iwanka, dyrektora Instytutu Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UŚ, który w archiwach IPN figuruje jako TW „Piotr” – pisze DZEINNIK.

Jego agenturalną przeszłość opisywaliśmy w weekendowym wydaniu DZIENNIKA. Po tej publikacji otrzymaliśmy informacje od zbulwersowanych pracowników uczelni, którzy opisali nam kulisy wstrzymania lustracji na Wydziale Nauk Społecznych.   

„Prof. Iwanek sugerował, że forma lustracji zaproponowana przez prezydenta jest najpoważniejszym naruszeniem autonomii uczelni od 1989 r., co więcej, bagatelizował też sprawę wyrzucania w czasie stanu wojennego naukowców, którzy krytykowali peerelowski reżim” – powiedział nasz informator. Według niego, prof. Iwanek miał stwierdzić, że za poglądy wyrzucono z uczelni zaledwie pięciu pracowników naukowych i wszystkim wyszło to na dobre. Czterech bowiem wyjechało na Zachód, gdzie kontynuowało swoje kariery, piąty zaś został w Polsce i jako pracownik stacji benzynowej zarabiał o wiele lepiej niż na uczelni.

Czy to prawda? Iwanek w rozmowie z DZIENNIKIEM zasłania się słabą pamięcią. Przyznaje jednak otwarcie, że w latach 70. spotykał się z oficerami bezpieki. Potwierdzają to akta IPN. Iwanek na współpracę zgodził się dobrowolnie w 1972 r., był wtedy studentem III roku prawa. Oficer prowadzący scharakteryzował go jako „jednostkę wartościową o dużej wiedzy teoretycznej, posiadającą szerokie kontakty w środowisku studenckim. Przekazał szereg ciekawych informacji o głównych działaczach ruchu studenckiego”. Iwanek za współpracę otrzymywał wynagrodzenie. W sumie dostał 5700 zł.

——–

Spowiedź profesora

Dziennik Zachodni, 3 sierpnia 2007

Profesor Uniwersytetu Śląskiego, były dziekan Wydziału Nauk Społecznych, obecnie kierownik Zakładu Systemów Politycznych Państw Wysoko Rozwiniętych i członek Senatu UŚ, mówi, jak wyglądała jego współpraca ze Służbą Bezpieczeństwa. – Spotkania odbywały się w kawiarni. Częstowano mnie alkoholem – wspomina.

Zaprzecza, że brał pieniądze za informacje o kolegach i koleżankach ze Zrzeszenia Studentów Polskich, w którym działał. Ma nadzieje, że nikomu z nich nie zaszkodził.

————

Blog Bronisława Wildsteina- Rzczpospolita, 2 sierpnia 2007 

W królestwie Iwanka

Profesor Piotr Iwanek, dyrektor Instytutu Nauk Politycznych i Dziennikarstwa Uniwersytetu Śląskiego, zainicjował na Wydziale Humanistycznym tej uczelni napisanie petycji do rektora w celu wstrzymania procesu lustracji do czasu orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego

Koledzy z entuzjazmem przyjęli moralnoprawne argumenty Iwanka. Rektor pochylił się nad nimi ze zrozumieniem. Lustracja na UŚ została wstrzymana. Orzeczenie Trybunału znamy. Do sprawy wracam z powodu drobiazgu. Iwanek był długoletnim – bo już od czasów studenckich – świetnie opłacanym i cenionym przez SB agentem tej służby.

Rozumiem, że z faktu tego nie należy wyciągać daleko idących wniosków. Dziś profesor Iwanek dba bardzo o standardy niezależności uczelni. Jego głównym argumentem przeciw ustawie lustracyjnej było uznanie jej za największe w historii naruszenie autonomii uczelni. Iwanek dba więc również o prawdę historyczną. W jej obronie publicznie demistyfikował tzw. represje stanu wojennego. To, że przy okazji radykalnie zaniżył liczbę naukowców wyrzuconych z uczelni, nie ma znaczenia, gdyż wyjaśnił, iż wyrzuconym wyszło to na dobre, a ten, który jest dziś pracownikiem stacji benzynowej na Zachodzie, zarabia więcej niż naukowcy na polskich uczelniach. Publiczne wyjaśnienia profesora przyjęte zostały z rozbawieniem przez jego kolegów. Ich przecież nie wyrzucono.

Iwanek dba o bezstronność pracowników i pluralizm dyskusji. Zmartwił się nieobecnością młodego pracownika swojego instytutu Marka Migalskiego: – Szkoda, że nie ma z nami tego sługusa PiS, może potrafiłby wytłumaczyć nam potrzebę lustracji. I nie doszukujmy się niczego niestosownego w tym, że epitetów takich używa agent SB. Tak jak nikt z wrogów lustracji nie dostrzega nic niewłaściwego w tym, że działa wspólnie z agentami. I w żadnym wypadku nie można uznać, że walka z lustracją jest obroną agentów. I nie ma nic niestosownego, że tacy ludzie kształcą młodych dziennikarzy i politologów. Bo przeciw lustracji, a za Iwankiem przemawiają argumenty natury moralnej. I dlatego Iwanek trzyma się mocno.

——-

 Jan Iwanek, czyli TW Piotr 

 

 

Advertisements

komentarzy 15

  1. […] Wildstein przedstawia”. Temat lustracji na uczelniach zilustrowano w nim przykładem profesora Jana Iwanka, dyrektora Instytutu Nauk Politycznych i Dziennikarstwa na Uniwersytecie Śląskim. Iwanek (były […]

  2. http://www.tvs.pl/informacje/16019/play
    PROFESOR KONTRA EUROPOSEŁ
    Maciej Wąsowicz, 2009-09-14 21:15

    Proces o zniesławienie wytoczył Markowi Migalskiemu profesor Jan Iwanek, dyrektor Instytutu Nauk Politycznych i Dziennikarstwa Uniwersytetu Śląskiego. To kolejna odsłona konfliktu między obu naukowcami, w tle którego jest lustracja i informacje o współpracy Iwanka ze Służbą Bezpieczeństwa. Proces miał rozpocząć się jutro przed Sądem Rejonowym Katowice Wschód, ale został przełożony na październik ze względu na parlamentarne obowiązki doktora Migalskiego, który jest posłem do Parlamentu Europejskiego. Profesor Iwanek domaga się też w innym cywilnym procesie przeprosin od Tomasza Pietrzykowskiego. Były wojewoda śląski, dobry znajomy Migalskiego, opublikował artykuł, w którym pisał o agenturalnej przeszłości profesora.
    – Mnie Pan pomówił, co będziemy w innym trybie rozpatrywać. – Bardzo chętnie spotkam się z Panem w sądzie. Tak w styczniu rozmawiali profesor Iwanek i doktor Migalski w studiu TVS, a że dżentelmeni nawet w zdenerwowaniu nie rzucają słów na wiatr, to pozew profesora Iwanka przeciw dr Migalskiemu trafił do Sądu Rejonowego, ku zmartwieniu środowiska naukowego Uniwersytetu Śląskiego. – Obaj panowie nie do końca spełniają oczekiwania środowiska akademickiego – jeden przez dość agresywny ton w mediach, drugi przez nie do końca jasną i klarowną przeszłość – oznajmia Magdalena Ochwat, rzecznik prasowy UŚ.

    I właśnie agresywny ton i niejasna przeszłość spotkają się w sądzie, ale wiele wskazuje na to, że trudno będzie im i tam dojść do porozumienia. Wobec nieskrywanej niechęci do rozmowy obaj Panowie wymieniają się korespondencją prawniczą, w której Iwanek zarzuca Migalskiemu pomówienia dotyczące jego przeszłości oraz przebiegu pracy naukowej. A ten rewanżuje się podważając wiarygodność jego zarzutów. Podobnie jak Tomasz Pietrzykowski, były wojewoda, prywatnie znajomy dr Migalskiego, a teraz także oskarżony przez prof. Iwanka o naruszenie dóbr osobistych. – Jeśli coś zszargało jego dobre imię, to nie wypowiedzi na jego temat. Zarówno współpraca z SB jak w czasach PRL, jak i przede wszystkim jego postawa już później tzn. desperackie próby ukrycia tego faktu.

    Faktu, który potwierdziła też Komisja Historyczna UŚ: Według raportu Senackiej Komisji Historycznej Uniwersytetu Śląskiego „Piotr” – został pozyskany na zasadzie dobrowolności i działał głównie w okresie studiów, informując o nastrojach na Wydziale, otrzymywał systematyczne wynagrodzenia. Źródło: Gazeta Uniwersytecka.

    Na te zarzuty prof. nie chciał dziś odpowiadać, a jego pełnomocnika nie zastaliśmy w kancelarii. Tym niemniej obaj panowie powinni odliczać godziny do pierwszego procesu, bo tutaj zarówno oskarżyciel jak i pozwany mogą coś ugrać dla siebie. – Marek Migalski skorzysta wizerunkowo i politycznie, gdyż lustracja była jednym z jego sztandarów wyborczych. W przypadku zwycięstwa prof. Iwanka będzie mógł pokazać swoim studentom i kolegom wykładowcom – zobaczcie Migalski nakłamał – uważa Marcin Pietraszewski, Gazeta Wyborcza.

    Jeśli faktycznie Migalski nie obroni się w procesie karnym to będzie to oznaczało koniec jego błyskotliwej kariery naukowej oraz w skrajnym przypadku nawet dwa lata pozbawienia wolności. – To byłby chichot historii. Nie będę zasłaniał się immunitetem – stwierdza Marek Migalski.

    Po takich słowach trudno oprzeć się wrażeniu, że tylko sąd będzie w stanie obu Panów pogodzić. Przynajmniej spróbować pogodzić

  3. […] Lustracja i weryfikacja naukowców PRL o Koniec konfliktu lustracyjnego na UŚ ?nfajw o Jan Piotr Iwanek – TW “Piotr” , politolog z UŚ, obrońca autonomii, przeciwnik&nb…“TRZECH KUMPLI” W BRUKSELI « Lustracja i weryfikacja naukowców PRL o dr Jarosław […]

  4. Uchylanie immunitetu Migalskiemu, czyli z SB do Strasburga

    http://migal.salon24.pl/144808,uchylanie-immunitetu-migalskiemu-czyli-z-sb-do-strasburga

    Wczoraj wieczorem wpłynął do przewodniczącego Buzka list adwokata Jana Iwanka (TW „Piotr”) w sprawie uchylenia mi immunitetu. Jak Państwo zapewne wiecie Iwanek w latach 70-ych kapował na kolegów ze studiów i donosił na SB, a dziś ściga mnie po sądach za pomówienie. W razie przegranej nie będę mógł pracować w żadnej uczelni wyższej, bo nie będę miał nieposzlakowanej opinii koniecznej do wykonywania zawodu nauczyciela akademickiego. Iwanek będzie mógł spokojnie nauczać młodzież i sprawować wszelkie funkcje na uniwersytecie (pozwala mu na to prawo i koledzy o fachu, którzy w jego donosicielstwie w czasach PRL nie widzą niczego zdrożnego)….

  5. Były wojewoda ma przeprosić profesora UŚ
    http://wyborcza.pl/1,91446,7408549,Byly_wojewoda_ma_przeprosic_profesora_US.html

    Były wojewoda ma przeprosić profesora UŚ

    PAP 2009-12-30, ostatnia aktualizacja 2009-12-30 14:20:00.0

    Były wojewoda śląski, obecnie adiunkt na Uniwersytecie Śląskim Tomasz Pietrzykowski ma przeprosić profesora tej uczelni Jana Iwanka za podanie informacji, że w kierowanym przez siebie instytucie Iwanek zainicjował akcję sprzeciwu wobec lustracji. Tak zdecydował w środę Sąd Okręgowy w Katowicach.

    Iwanek – dyrektor Instytutu Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UŚ – wytoczył Pietrzykowskiemu proces o ochronę dóbr osobistych, bo poczuł się urażony publikacjami na temat jego współpracy z SB i jego postępowania w związku z lustracją w środowisku akademickim.

    Pietrzykowski, który na tej samej uczelni jest adiunktem w Katedrze Teorii i Filozofii Prawa, zarzucił Iwankowi, że zainicjował akcję sprzeciwu i bojkotowania oświadczeń lustracyjnych i że po 1989 r. nie ujawnił, że był zarejestrowany jako tajny współpracownik SB.

    Katowicki sąd uznał, że Iwanek był rzeczywiście inicjatorem akcji przeciw ustawie lustracyjnej przed zakwestionowaniem niektórych jej przepisów przez Trybunał Konstytucyjny, ale nie w kierowanym przez siebie instytucie – jak napisał Pietrzykowski – lecz na forum Rady Wydziału Nauk Społecznych UŚ.

    Przeprosiny Pietrzykowskiego za informacje, które mogły naruszać dobra, imię i godność osobistą prof. Iwanka mają zostać opublikowane na łamach „Gazety Uniwersyteckiej” w czasie 30 dni od uprawomocnienia się wyroku. To w tym miesięczniku UŚ w marcu 2009 r. ukazał się artykuł byłego wojewody na temat Iwanka.

    Jeśli Pietrzykowski nie wywiąże się z obowiązku przeprosin, oświadczenie o treści wskazanej przez sąd będzie mógł na koszt pozwanego opublikować sam Iwanek. W pozostałym zakresie sąd oddalił powództwo. Nie zgodził się np. z żądaniem Iwanka, by pozwany wpłacił 10 tys. zł na cel społeczny i zamieścił przeprosiny także w mediach ogólnopolskich.

    Jak wynika z ustaleń procesu, w marcu 2007 r. odbyło się posiedzenie Rady Wydziału Wydziału Nauk Społecznych UŚ. Choć w porządku obrad nie była ujęta sprawa lustracji, to jej przepisy były wówczas żywo dyskutowane, także w środowisku akademickim. Stanowisko w tej sprawie wydała w tych dniach Rada Wydziału Prawa Uniwersytetu Warszawskiego, krytykując rozwiązania zawarte w ustawie.

    Podczas posiedzenia Rady prof. Iwanek zaproponował dyskusję na ten temat i aby zwrócić się w tej sprawie do rektora, by nie rozsyłał pracownikom oświadczeń lustracyjnych do czasu zajęcia stanowiska przez TK. Rada Wydziału ostatecznie poparła stanowisko Wydziału Prawa UW, a także zwróciła się do rektora UŚ o wstrzymanie się z wysyłaniem oświadczeń i do senatu uczelni o przyjęcie stanowiska.

    Pomimo uchwały, rektor rozesłał pracownikom oświadczenia lustracyjne. Iwanek zapewniał sąd, że także on złożył takie oświadczenie, dołączając obszerne wyjaśnienia.

    Później w gazetach ukazały się artykuły, w których podawano, że Iwanek był agentem SB o pseud. Piotr oraz o działaniach profesora w sprawie lustracji. W wypowiedziach dla prasy profesor przyznawał, że w czasie studiów miał kontakty z SB.

    Przeszłość Iwanka i jego stanowisko wobec lustracji krytykował wielokrotnie – także w mediach – współpracownik Iwanka z Instytutu dr Marek Migalski, obecnie eurodeputowany PiS. Jego wypowiedzi skutkowały listem otwartym, w którym pracownicy Instytutu zaprotestowali przeciwko naruszaniu dobrego imienia jednostki i jej dyrektora.

    W marcu 2009 r. Pietrzykowski, który jest bliskim znajomym Migalskiego, napisał tekst do „Gazety Uniwersyteckiej” pt. „Nie mogę milczeć”. Napisał, że postanowił zabrać głos w sprawie odmowy otwarcia Migalskiemu przewodu habilitacyjnego na dwóch uczelniach. Według Pietrzykowskiego miał na to wpływ m.in. fakt, że Migalski jest osobą medialną i wyrażał sprzeciw wobec kierowania Instytutem przez Iwanka.

    Sędzia Aneta Pieczyrak-Pisulińska zaznaczyła, że Pietrzykowski miał prawo wyrażać swoją opinię i krytykować Iwanka. Podał jednak nieprawdę, pisząc, że profesor zainicjował akcję sprzeciwu wobec lustracji w kierowanym przez siebie Instytucie. Może to sugerować, że wykorzystywał swoje stanowisko, aby wpływać na podlegających mu współpracowników – podkreśliła sędzia.

    „Gdyby było to stwierdzenie, że na Radzie Wydziału, to informacja byłaby prawdziwa i prawdopodobnie nie naruszałaby dobra pana powoda” – powiedziała przewodnicząca składu orzekającego.

    „Istotne jest dla mnie to, że sąd podzielił moje żądanie uznania, że co do zasady moje prawa zostały naruszone. W tym oczywiście kontekście jestem z tego wyroku zadowolony” – powiedział Iwanek po orzeczeniu. Zauważył, że sąd nie uwzględnił wszystkich jego żądań. Szczegółowa ocena będzie możliwa po zapoznaniu się z pisemnym uzasadnieniem wyroku – dodał.

    Pietrzykowski nie stawił się na publikacji orzeczenia.

    Cywilny proces przeciwko Pietrzykowskiemu nie jest jedynym jaki profesor wytoczył po publikacjach na temat jego współpracy z SB i stanowiska wobec lustracji. Doktorowi Migalskiemu wytoczył karny proces o zniesławienie. Sprawa została zawieszona, bo Migalskiemu nie został dotychczas uchylony immunitet.

    Kiedy w 2007 r. media opisywały sprawę lustracji w środowisku akademickim, Iwanek potwierdził fakt swojej współpracy z SB w czasie studiów. Za „oczywiste kłamstwo” uznał natomiast, że zainicjował i lansował powstanie uchwały, która wstrzymała lustrację na dwóch wydziałach UŚ. Jak mówił wówczas, sprzeciwiał się jedynie jej obalonej później przez Trybunał Konstytucyjny formie.

    Profesor potwierdził też, że w czasie studiów jako działacz organizacji młodzieżowej podjął współpracę z SB. „To co się działo, działo się kiedy miałem 19-20 lat, teraz mam 55. Mogę spojrzeć w lustro, sobie w oczy i innym w oczy” – mówił wówczas.

    PAP

  6. […] kilku lat prof.Iwanek z Uniwersytetu Śląskiego jest postacią znaną i coraz bardziej znaną dzięki procesom wytaczanym na okoliczność lustracji […]

  7. PROFESOR Z ESBECKĄ PRZESZŁOŚCIĄ
    wg, Niezależna.pl, 04-06-2010 10:39
    http://niezalezna.pl/article/show/id/34955

    Oddziałowe Biuro Lustracyjne w Katowicach skierowało do Sądu Okręgowego w Katowicach wniosek o wszczęcie postępowania lustracyjnego wobec prof. Jana Iwanka z Uniwersytetu Śląskiego. Naukowiec pozwał wcześniej europosła Marka Migalskiego, który nazwał go „ubeckim kapusiem”.
    Jan Iwanek – dyrektor Instytutu Nauk Politycznych i Dziennikarstwa Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach – złożył oświadczenie lustracyjne, w którym co prawda w części A wskazał, iż był współpracownikiem organów bezpieczeństwa państwa, natomiast w części „B” zaprzeczył współpracy. Wyjaśniał, że jego kontakty z SB nie wyczerpują definicji współpracy określonej w „ustawie lustracyjnej”, gdyż były to tylko oficjalne kontakty z funkcjonariuszem SB, które nie były tajne i nie wiązały się z otrzymywaniem od funkcjonariusza żadnych poleceń.

    W ocenie prokuratora Oddziałowego Biura Lustracyjnego w Katowicach z materiału dowodowego zebranego w ramach przygotowania postępowania lustracyjnego wynika jednak, że Jan Iwanek był tajnym i świadomym współpracownikiem organów bezpieczeństwa państwa. Iwanek podpisał zobowiązanie do współpracy z SB, przyjmując pseudonim „Piotr”, wielokrotnie kontaktował się z funkcjonariuszem SB i wykonywał jego polecenia. Z każdego z tych spotkań sporządzał odręczne pisemne informacje, sygnując je wskazanym pseudonimem. W swoich doniesieniach szczegółowo charakteryzował studentów i kadrę naukową Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. Wszystkie osoby scharakteryzowane w wymienionych informacjach przesłuchane w charakterze świadków zeznały, że nie wiedziały o tych doniesieniach ani o tym, że Jan Iwanek utrzymuje kontakty z SB – co zaprzecza tezie o tym, że działania te nie były tajne.

    Według IPN – przekazywane przez Jana Iwanka informacje były wykorzystywane w pracy operacyjnej SB, za co był on wielokrotnie nagradzany finansowo, a ponadto dwukrotnie otrzymał nagrody rzeczowe.

    Jan Iwanek zaprzecza sporządzeniu przez siebie zobowiązania do współpracy, 22 pisemnych doniesień i 10 pokwitowań odbioru kwot pieniężnych – co jest sprzeczne z opinią biegłego z zakresu badania pisma ręcznego.

    Iwanek był W latach 1991-1993 członek Komisji Ekspertów przy Ministrze Edukacji Narodowej, w latach 1996-1998 członek Komitetu Nauk Politycznych Polskiej Akademii Nauk. Od 1974 r. należał do PZPR. Ocenę sytuacji, w której osoba z taką przeszłością jest dyrektorem Instytutu Nauk Politycznych i Dziennikarstwa na ważnym uniwersytecie, pozostawiamy czytelnikom.

    (wg, Niezależna.pl, na podst. komunikatu prasowego Naczelnika Oddziałowego Biura Lustracyjnego w Katowicach)

  8. Wniosek o wszczęcie postępowania lustracyjnego wobec prof. Iwanka
    http://www.salon24.pl/news/22264,wniosek-o-wszczecie-postepowania-lustracyjnego-wobec-prof-iwanka-aktl
    04.06. Katowice (PAP) – Wniosek o wszczęcie postępowania lustracyjnego wobec dyrektora Instytutu Nauk Politycznych i Dziennikarstwa Uniwersytetu Śląskiego prof. Jana Iwanka skierowało do sądu Oddziałowe Biuro Lustracyjne IPN w Katowicach (OBL).

    Według IPN, Iwanek złożył niezgodne z prawdą oświadczenie lustracyjne, a w czasach PRL był tajnym i świadomym współpracownikiem organów bezpieczeństwa państwa.

    Prof. Iwanek nie chce komentować sprawy skierowania do sądu wniosku o lustrację.

    W przesłanym w piątek PAP komunikacie naczelnik OBL w Katowicach Andrzej Majcher poinformował, że w złożonym oświadczeniu lustracyjnym Iwanek w części A przyznał, że był współpracownikiem organów bezpieczeństwa państwa.

    Jednakże – dodał prok. Majcher – w części B Iwanek zaprzeczył współpracy podnosząc, że jego kontakty z SB nie wyczerpują definicji współpracy określonej w ustawie lustracyjnej. Wskazał, że były to tylko oficjalne kontakty z funkcjonariuszem SB, które nie były tajne ani nie wiązały się z otrzymywaniem od funkcjonariusza żadnych poleceń.

    W ocenie prokuratora OBL, z materiału dowodowego zebranego w ramach przygotowania postępowania lustracyjnego wynika, że Iwanek był tajnym i świadomym współpracownikiem organów bezpieczeństwa państwa.

    „Podpisał on zobowiązanie do współpracy z SB przyjmując pseudonim +Piotr+, wielokrotnie kontaktował się z funkcjonariuszem SB i wykonywał jego polecenia. Z każdego z tych spotkań sporządzał odręczne pisemne informacje sygnując je wskazanym pseudonimem. W swoich doniesieniach szczegółowo charakteryzował studentów i kadrę naukową Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach” – napisał prok. Majcher.

    Jak dodał, wszystkie osoby scharakteryzowane w wymienionych informacjach – przesłuchane w charakterze świadków – zeznały, że nie wiedziały o tych doniesieniach ani o tym, że Iwanek utrzymuje kontakty z SB. Zaprzecza to tezie o tym, że działania te nie były tajne – podkreślił naczelnik.

    Jak podaje OBL, przekazywane przez Iwanka informacje były wykorzystywane w pracy operacyjnej SB, za co był on „wielokrotnie nagradzany finansowo, a ponadto dwukrotnie otrzymał nagrody rzeczowe”.

    Prof. Iwanek zaprzecza sporządzeniu przez siebie zobowiązania do współpracy, 22 pisemnych doniesień i 10 pokwitowań odbioru kwot pieniężnych, co jest sprzeczne z opinią biegłego z zakresu badania pisma ręcznego – napisał Majcher w komunikacie.

    Wniosek o wszczęcie postępowania lustracyjnego trafił do Sądu Okręgowego w Katowicach.

    Prof. Iwanek powiedział w rozmowie telefonicznej PAP, że jest za granicą i nie zamierza się odnosić do sprawy. „Nie chciałbym niczego komentować” – oświadczył.

    Kiedy w 2007 r. media opisywały sprawę lustracji w środowisku akademickim, Iwanek potwierdził fakt swojej współpracy z SB w czasie studiów. Za „oczywiste kłamstwo” uznał natomiast, że zainicjował i lansował powstanie uchwały, która wstrzymała lustrację na dwóch wydziałach UŚ. Jak mówił wówczas, sprzeciwiał się jedynie jej obalonej później przez Trybunał Konstytucyjny formie.

    Profesor potwierdził też wówczas, że w czasie studiów jako działacz organizacji młodzieżowej podjął współpracę z SB. „To co się działo, działo się kiedy miałem 19-20 lat, teraz mam 55. Mogę spojrzeć w lustro, sobie w oczy i innym w oczy” – mówił wtedy.

    Sprawa kontaktów Iwanka z SB stała się powodem głośnych sporów w śląskim środowisku akademickim. Profesor wytoczył proces o ochronę dóbr osobistych byłemu wojewodzie śląskiemu, obecnie adiunktowi na UŚ Tomaszowi Pietrzykowskiemu. Poczuł się urażony publikacją Pietrzykowskiego, w której napisał on o kontaktach Iwanka z SB i zainicjowaniu przez profesora na uczelni akcji sprzeciwu wobec lustracji.

    Pod koniec ubiegłego roku katowicki sąd okręgowy uznał, że Pietrzykowski powinien przeprosić za podanie informacji, że w kierowanym przez siebie instytucie Iwanek zainicjował akcję sprzeciwu wobec lustracji. Sąd uznał, że Iwanek był rzeczywiście inicjatorem akcji przeciwko ustawie przed zakwestionowaniem niektórych jej przepisów przez TK, ale nie w kierowanym przez siebie instytucie – jak napisał Pietrzykowski – lecz na forum Rady Wydziału Nauk Społecznych UŚ.

    Wyrok zaskarżył Pietrzykowski. W maju tego roku Sąd Apelacyjny w Katowicach przyznał mu rację. Prawomocnie uznał, że Pietrzykowski nie musi przepraszać Iwanka. Gdyby wyrok z I instancji został utrzymany, z samej treści przeprosin, do których przez sąd okręgowy został zobligowany Pietrzykowski można byłoby wnosić, że Iwanek w ogóle nie wszczynał dyskusji na temat ówcześnie obowiązujących uregulowań ustawy lustracyjnej – argumentował sąd.

    Jak wynika z ustaleń procesu, w marcu 2007 r. odbyło się posiedzenie Rady Wydziału Nauk Społecznych UŚ. Choć w porządku obrad nie była ujęta sprawa lustracji, to jej przepisy były wówczas żywo dyskutowane, także w środowisku akademickim. Podczas posiedzenia Rady prof. Iwanek zaproponował dyskusję na ten temat i zwrócenie się w tej sprawie do rektora, by nie rozsyłał pracownikom oświadczeń lustracyjnych do czasu zajęcia stanowiska przez TK.

    Pomimo uchwały rektor rozesłał pracownikom oświadczenia lustracyjne. Także Iwanek złożył takie oświadczenie, dołączając obszerne wyjaśnienia. Później w gazetach ukazały się artykuły, w których podawano, że Iwanek był agentem SB o pseudonimie „Piotr” oraz o działaniach profesora w sprawie lustracji. W wypowiedziach dla prasy profesor przyznawał, że w czasie studiów miał kontakty z SB.

    Przeszłość Iwanka i jego stanowisko wobec lustracji krytykował wielokrotnie – także w mediach – współpracownik Iwanka z Instytutu dr Marek Migalski, obecnie eurodeputowany PiS. Jego wypowiedzi skutkowały listem otwartym, w którym pracownicy Instytutu zaprotestowali przeciwko naruszaniu dobrego imienia jednostki i jej dyrektora.

    W marcu 2009 r. Pietrzykowski, który jest bliskim znajomym Migalskiego, napisał tekst do „Gazety Uniwersyteckiej” pt. „Nie mogę milczeć”. Napisał, że postanowił zabrać głos w sprawie odmowy otwarcia Migalskiemu przewodu habilitacyjnego na dwóch uczelniach. Według Pietrzykowskiego miał na to wpływ m.in. fakt, że Migalski jest osobą medialną i wyrażał sprzeciw wobec kierowania instytutem przez Iwanka. To właśnie ta publikacja była powodem procesu przeciwko Pietrzykowskiemu.

    Cywilny proces przeciwko Pietrzykowskiemu nie był jedynym, jaki profesor wytoczył po publikacjach na temat jego współpracy z SB i stanowiska wobec lustracji. Doktorowi Migalskiemu założył sprawę karną o zniesławienie. Proces została zawieszony, bo Migalskiemu nie został dotychczas uchylony immunitet. (PAP)

    PAP

  9. […] bo jego poglądy prolustracyjne są nie do końca pro. Z wypowiedzi Migalskiego wynika, że Iwanek (jego przełożony) nie powinien być dyrektorem (jego przełożonym) , ale wykładać to by mógł […]

  10. […] Jan Piotr Iwanek – TW “Piotr” , politolog z UŚ, obrońca autonomii, przeciwnik lustracji […]

  11. Orzeczenie stwierdzające zgodność z prawdą oświadczenia lustracyjnego złożonego przez Jana Iwanka, który przyznał się do współpracy z organami bezpieczeństwa państwa.
    W dniu 26 września 2013 r. Sąd Okręgowy w Katowicach w sprawie o sygn. XVI K 101/10 wydał nieprawomocne orzeczenie uznające zgodność z prawdą oświadczenia lustracyjnego złożonego przez Jana Iwanka, pełniącego funkcję publiczną Dyrektora Instytutu Nauk Politycznych i Dziennikarstwa Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach
    Jan Iwanek w oświadczeniu w części A przyznał się do współpracy z organami bezpieczeństwa państwa w rozumieniu art. 3a ustawy z dnia 11 kwietnia 1997 r. o ujawnieniu pracy lub służby w organach bezpieczeństwa państwa lub współpracy z nimi w latach 1944–1990 osób pełniących funkcje publiczne i Sąd Okręgowy uznał, iż w tym zakresie oświadczenie to jest zgodne z prawdą.
    Jan Iwanek w części „B” oświadczenia zaprzeczył współpracy podnosząc, że jego kontakty z SB nie wyczerpują definicji współpracy określonej w „ustawie lustracyjnej” i w tym zakresie oświadczenie było kwestionowane przez prokuratora Oddziałowego Biura Lustracyjnego w Katowicach. Sąd w ustnym uzasadnieniu orzeczenia jednoznacznie wskazał, że Jan Iwanek był tajnym i świadomym współpracownikiem organów bezpieczeństwa państwa, natomiast uznał, iż ocenie podlega jedynie część A oświadczenia – w związku z czym oświadczenie lustrowanego uznał za zgodne z prawdą.
    Katowice 27.09.2013
    Naczelnik Oddziałowego Biura Lustracyjnego
    prokurator Andrzej Majcher

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: