Janusz Kryszak – TW „Krzysztof, profesor z UMK, któremu współpraca z SB się opłacała

baner-czlowiek-nauki4

Janusz Kryszak

(w Wydawnictwo Adam Marszałek)

Poeta i historyk literatury, urodził się 22 listopada 1945 roku w Bydgoszczy. Ukończył studia humanistyczne na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu, gdzie następnie się doktoryzował i habilitował, oraz uzyskał tytuł profesora. Kierownik Zakładu Literatury Młodej Polski i Dwudziestolecia Międzywojennego oraz Pracowni Badań Emigracji w Instytucie Literatury Polskiej UMK, redaktor naczelny rocznika naukowego „Archiwum Emigracji”. Jako poeta debiutował w 1970 roku zbiorem wierszy „Widziadła gorejące”, publikując potem kolejno książki poetyckie:”Poeta w niebieskim kombinezonie roboczym”, „Inny głos”, „Wersja próbna”, „Życie wewnętrzne i inne wiersze”, „Mały wybór”, „Odosobnienie”. Wiersze jego tłumaczono na język rosyjski, niemiecki i angielski. Jest autorem licznych prac poświęconych studiom nad poezją polską XX wieku, w tym książek:”Katastrofizm ocalający”, „Urojona perspektywa”, „Poezja ziemi”, „Literatura złej chwili dziejowej”, „Rzeczywistość trzecia”. 

———–

abcnet – KRAJOWY REJESTR UJAWNIONYCH KONFIDENTOW – NAUKA

TW „KRZYSZTOF” – PROF. JANUSZ KRYSZAK, poeta i historyk literatury, (ur. 22 listopada 1945 roku w Bydgoszczy), zwerbowany 17 października 1967 roku i wiernie choć płatnie służący SB do 1989 roku czyli od 21 do 43 roku życia. Opłaciła się. Nagrodą była niczym nie zmącona kariera naukowa i pozycja autorytetu moralnego oraz dodatkowa kasa. „Krzysztof” donosił m. in. na Stanisława Śmigla i swojego opiekuna prof. Artura Hutnikiewicza. „Krzysztof” służbowo wstąpił do Toruńskiego Komitetu Obrony Więzionych za Przekonania (1981). Zachowała się teczka pracy agenta „Krzysztofa”.

————

 

Wtorek, 20 czerwca 2006

Profesor toruńskiego uniwersytetu agentem SB

Janusz Kryszak, szef Instytutu Literatury Polskiej na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu, przez 23 lata donosił na działaczy opozycji – pisze „Gazeta Pomorska”. 

Według dokumentów Instytutu Pamięci Narodowej Janusz Kryszak został zarejestrowany jako tajny współpracownik SB 17 października 1967 roku. Otrzymał pseudonim „Krzysztof”. Na temat jego agenturalnej działalności mam bardzo dużo materiałów – mówi legendarny działacz toruńskiej Solidarności, Stanisław Śmigiel, któremu IPN nadał status pokrzywdzonego. Jego teczka pracy to ewenement, zachowała się w całości. 

W dokumentach IPN-u są pokwitowania odbioru pieniędzy, które otrzymywał „Krzysztof” w zamian za donosy. Jednak nie tylko to kusiło profesora. Esbecy dostarczali mu również niedostępną w Polsce literaturę emigracyjną. 

Sam prof. Kryszak oskarżenia o współpracę ze specsłużbami PRL-u przyjmuje spokojnie. Telefon gazety nie był dla niego zaskoczeniem. Wprawdzie nie potwierdza naszych informacji, ale też nie próbuje im zaprzeczać. – Wiem, że ta informacja pojawi się w mediach, ale na razie żadnych komentarzy z mojej strony nie będzie.

Dopóki nie zapoznam się z treścią dokumentów, trudno mi ocenić ten przypadek – mówi prof. Andrzej Zybertowicz, członek zespołu UMK badającego przypadki współpracy toruńskich naukowców ze Służbą Bezpieczeństwa. 

Nawet jeśli ktoś wcześniej błądził, to mógł zorientować się po upadku komunizmu, jakie było znaczenie jego słów i współpracy. Od takich osób można było oczekiwać, że zechcą rozliczyć się w jakiś sposób z samymi sobą, ze studentami i opinią publiczną – dodaje Zybertowicz. 

Profesor Janusz Kryszak to kolejny już tajny współpracownik Służby Bezpieczeństwa ujawniony na toruńskim uniwersytecie. Wcześniej toruńskie środowisko naukowe zelektryzowały informacje o dwóch innych osobach współpracujących ze specsłużbami PRL.(PAP)

—————–

Profesor Janusz Kryszak przeprasza za współpracę z SB

————-

 

money.pl 2007-04-25 

Skompromitowany profesor przechodzi na emeryturę

Profesor Janusz Kryszak żegna się z Uniwersytetem Mikołaja Kopernika w Toruniu. Znany naukowiec, który przyznał się do współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa, przechodzi na emeryturę – dowiedziało się Polskie Radio PiK. 
Kompromitująca sprawa wyszła na jaw w zeszłym roku. Okazało się, że literaturoznawca przez ponad 20 lat był tajnym współpracownikiem o pseudonimie Krzysztof. Za swoje donosy regularnie brał pieniądze. Ujawnienie sprawy zszokowało byłych studentów i kolegów profesora. Zgodnie z prawem nie można go było jednak zwolnić z pracy. Jedynym wyjściem była emerytura. Po miesiącach wahań Janusz Kryszak zdecydował się odejść. Potwierdził to w rozmowie z Polskim Radiem PiK. Sprawy nie chciał jednak komentować.
Profesor Czesław Łapicz, dziekan Wydziału Filologicznego i wieloletni kolega Kryszaka cieszy się, że sprawa wreszcie się kończy. Profesor nie wyobrażał sobie dalszej współpracy z Kryszakiem. Dodał, że czarno na białym wykazano, jak często spotykał się ze służbami, jakie kwoty pobierał za współpracę, jak sam wychodził z pewnymi inicjatywami. Zdaniem Łapicza, jest to materiał porażający. 
Szczegóły przeszłości profesora Kryszaka ujawnił na łamach biuletynu „Głos Uczelni” historyk Wojciech Polak. Z dokumentów, do których dotarł, wynika, że TW Krzysztof współpracował świadomie. Za swoją pracę dostawał pieniądze i prezenty. Otrzymywał zadania związane między innymi z rozpracowywaniem polskiej emigracji.

———

NIEWIEDZA HISTORYCZNA I TOLERANCJA

FA, 2007, 7-8

W czerwcu 2006 została ujawniona agenturalna przeszłość prof. Janusza Kryszaka. Dla wielu pracowników UMK to był szok: działacz opozycji demokratycznej, wybitny badacz literatury emigracyjnej, najbliższy (wręcz ukochany) uczeń profesora Artura Hutnikiewicza, przez 22 lata, aż do samego końca SB, był TW „Krzysztofem” (jeszcze w marcu 1990 podjął ostatnie wynagrodzenie). O znaczeniu jego agenturalnej działalności dostatecznie wymownie świadczy to, że współpracował z oficerami prowadzącymi coraz wyższych stopni: ostatnim był sam szef wojewódzkiej SB w randze pułkownika.

Po publikacji w „Nowościach” (najpoczytniejszym toruńskim dzienniku) szokujących wyznań TW „Krzysztofa”: Trzeba pamiętać, że [panowie z SB] to często koledzy ze studiów byli, na wódkę się z nimi chodziło, wiedziało się, gdzie oni pracują, normalnie się rozmawiało. PRL to też była Polska w końcu. Trzeba było mieć świadomość, że mamy pewne ograniczenia, ale taki był układ światowy. To był inny świat, ale moje państwo. Tu nie ma dyskusji żadnych. Bo jeśli jest rzeczą złą sam fakt współpracy z tajnymi służbami, a PRL było państwem przestępczym, to proszę mi wytoczyć sprawę sądową. Skoro tak to jest teraz postrzegane, że to było coś złego, współpraca z państwem była zła, to dobrze, to dziękuję bardzo. Rada Wydziału Filologicznego potępiła jego działalność.

———–

Same archiwa nie wystarczą

Głos Uczelni

Z prof. ANDRZEJEM JAMIOŁKOWSKIM, rektorem UMK, rozmawiają Winicjusz Schulz i Wojciech Streich

– Wiadomość o sprawie prof. Janusza Kryszaka dotarła do Pana Rektora, gdy przebywał Pan za granicą. Czy to był szok – wszak chodziło o jedną z najbardziej znanych postaci UMK?

– Odebrałem tę wiadomość z zaskoczeniem, jako że prof. Kryszak był zawsze utożsamiany z tą grupą osób, która w sposób widoczny dla otoczenia przeciwstawiała się pewnym aspektom życia w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Ale z drugiej strony do każdej sprawy, która dotyczy Uniwersytetu, staram się podchodzić tak, jak się podchodzi do zagadnień badawczych – spróbować spojrzeć na sprawę z boku i uzyskać jak najwięcej informacji, zanim podejmę jakąkolwiek decyzję.

– Obiecał Pan, między innymi członkom Senatu, że wnikliwie zapozna się ze sprawą i dopiero wówczas, a nie pod presją mediów, podejmie Pan decyzje. Te ostatnie już zapadły. Przyjął Pan rezygnację prof. Kryszaka i na dodatek zawiesił go w obowiązkach szefa Pracowni Badań Emigracji. Czy plon rozmów i ustaleń był porażający?

Prof. Kryszak przyznał się do działań, które w ukryciu przed swoim otoczeniem prowadził i które mogły zaszkodzić wówczas Uczelni. Przyjąłem zatem jego rezygnację z funkcji dyrektora Instytutu Literatury Polskiej, a ponadto ograniczyłem jego działania w zakresie spraw związanych z literaturą emigracyjną. Ale rozmowy te uświadomiły mi także, że spojrzenia członków społeczności akademickiej, a głównie rozmawiałem z osobami czynnymi w sferze politycznej i społecznej w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, są bardzo różne. Przeprowadzone rozmowy przekonały mnie, że konieczne jest bardziej precyzyjne określenie – oczywiście na tyle, na ile jest to możliwe – wpływu czynników zewnętrznych na zakres autonomii Uniwersytetu w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Dlatego postanowiłem powołać dwa zespoły: jeden, którego zadaniem ma być ustalenie – na bazie istniejących materiałów w archiwach oraz rozmów z osobami, które żyją i pamiętają tamte czasy – jaki był naprawdę zakres swobód Uniwersytetu, oraz drugi zespół złożony z osób, które zajmowały się zarządzaniem Uniwersytetem, czyli mają wyczucie tego, jaki wpływ konkretne zdarzenia mogły mieć na funkcjonowanie Uczelni jako całości. Ten drugi zespół miałby ocenić, czy to lub inne działanie konkretnej osoby rzeczywiście zaszkodziło Uniwersytetowi. Niełatwe jest zrozumienie mechanizmów z tamtego okresu dla ludzi, którzy wówczas byli stosunkowo młodzi, nie zajmowali się zarządzaniem i całą swoją wiedzę czerpią wyłącznie z zapisków zgromadzonych w archiwach. A zatem sam zespół badający archiwa nie wystarcza do zrozumienia tamtych czasów.

 

Advertisements

Odpowiedzi: 2

  1. Dowiedzialam sie o ujawnieniu zwiazku prof. Janusza Kryszaka z SB juz mieszkajac w Wielkiej Brytanii. Wiem, ze oczywistosc potepien jego dzialalnosci nie pozostawia watpliwosci ale to co dominuje dotad moja reflekcje na ten temat jest SMUTEK. Jako absolwentka filologii polskiej UMK(1991), mialam okazje spedzic z Prof. Kryszakiem sporo czasu, pracujac nad moja praca magisterska. Juz wtedy mialam nieodparte wrazenie, ze cos go gleboko nurtuje i ze zapewne nigdy nie bede miala szansu odkryc co to jest. Jak widac mylilam sie co do tego ostatniego. Dla mnie jednak poczucie straty i zmarnowanego talentu, wiedzy, blyskotliwej inteligencji i porywajacej polszczyzny, ktora profesor wladal bez wysilku przycmiewa wszelkie inne uczucia. Jako chrzescijanka nie podejmuje sie oceniac jego osoby – po prostu mi zal, ze tak wybitna osobowosc naukowa zostala zmieciona z mapy uniwersytetu przez brud historii. Mam nadzieje, ze moje slowa dotra rowniez do niego, gdyz zgodnie z jego zyczeniem ja o nim nie zapomnialam i nie zapomne.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: