Tadeusz Wilczok – TW „Andrzej”, rektor medyczny, doktor honorowy, ale czy z honorem ?

baner-czlowiek-nauki8

Baza OPI

Ludzie nauki
identyfikator rekordu:  o46768
prof. zw. dr hab. Tadeusz Marian Wilczok
Dyscypliny KBN: biologia medyczna
Specjalności: biochemia, biofizyka molekularna, biologia molekularna
Miejsca pracy, zajmowane stanowiska, pełnione funkcje: – Katedra Biologii Molekularnej i Genetyki Medycznej ŚlAM

Tu biogram

—————-

abcnet

Tadeusz Wilczok TW „Andrzej”

Były rektor Śląskiej Akademii Medycznej w Katowicach oraz doktor honoris causa tej uczelni prof. dr hab. Tadeusz Wilczok przez 24 lata był Tajnym Współpracownikiem SB o pseudonimie „Andrzej” (nr ewid. 39221).

Do werbunku Tadeusza Wilczoka jako agenta SB doszło 7 grudnia 1959 r.

Wilczok został zwerbowany przez oficera kontrwywiadu kapitana Jana Kaczmarczyka do rozpoznania sprawy agenturalnego sprawdzenia krypt. „Fimila”. Figurantem w tej sprawie, czyli osobą rozpracowywaną na która donosił m.in. Wilczok, był Jan Boronowski, ówczesny szef Amatorskiego Klubu Filmowego „Śląsk” w Katowicach. Boronowskiego SB podejrzewała o działalność szpiegowską.

W archiwum IPN w Katowicach zachowało się na mikrofilmie zobowiązanie do współpracy z SB. Własnoręcznie napisane przez Wilczoka, który przyjął pseudonim „Andrzej”, nosi datę 6.11.1959 r.

W grudniu 1963 roku zapada postanowienie przekazanie TW „Andrzej” do grupy VI Wydziału II celem kontynuowania dalszej współpracy. Powód? „TW nie ma obecnie możliwości pracy po zagadnieniu wywiadu NRF”.

Tadeusz Wilczok robi karierę. Wyjeżdża na stypendia i kongresy, pisze artykuły naukowe publikowane w czasopismach krajowych i zagranicznych. Szczegóły wyjazdów i kontaktów naukowych można przeczytać m.in. tutaj: http://dokument.sum.edu.pl/monogram.asp?idm=2772

Naukowiec wciąż jest związany z SB. W czasie rocznego pobytu Wilczoka na stypendium w USA w lipcu 1965 roku Wilczok współpracuje wtedy z wywiadem PRL. Był „wykorzystywany po zagadnieniu stypendystów”. Innymi słowy – składał doniesienia na temat kolegów, z którymi przebywał i kontaktował się w USA.
Zachowała się też charakterystyka TW Andrzej z 1966 roku –
Wilczok był wtedy docentem chemii organicznej zatrudnionym w Instytucie Onkologii w Gliwicach.

„W lipcu 1965 roku wrócił z rocznego stypendium w USA. Przekazał SB charakterystyki polskich stypendystów będących w USA w tym samym czasie (m.in. Wojnarowskiego z Warszawy i Hierowskiego z Poznania)”.
Jak wynika z informacji TW Andrzej „Obaj zachowywali się niewłaściwie prosząc o pomoc materialną rożne instytucje opowiadając o sobie jako o biednych naukowcach. Jednocześnie negatywnie wyrażali się o PRL i panującym ustroju. Ponadto przekazał informacje o stypendystach którzy odmówili powrotu do kraj -jak np. Gross i Borowska”.

TW Andrzej opracowywał dla potrzeb Grupy VI Wydziału II SB w Katowicach ob. Boronowską, która pozostawała w ich operacyjnym zainteresowaniu. Na początku listopada 1965 roku „Andrzej” poznał się z Karwackim, figurantem sprawy „Matador”, prowadzonej przez Grupę I Wydziału II.

Agent był oceniany przez SB wysoko. wiadczy o tym ton, w jakim pisał o dalszej współpracy Wilczoka z SB kpt. Ireneusz Werner z katowickiej SB:

„Wartościowa jednostka wykorzystująca w dużym stopniu własną inicjatywę, sprawdzony i zdyscyplinowany, prawdomówny. W styczniu 1968 roku został przejęty na kontakt przez tut. Grupę (VIII Wydz. II) z zamiarem wykorzystania po zagadnieniu atomistyki. Do chwili obecnej Wydział VIII Departamentu II nie przysłał wytycznych odnośnie tego zagadnienia. W konsekwencji TW Andrzej jest wykorzystywany minimalnie. Proponuję zawiesić współpracę z TW do czasu wypowiedzenia się przez Wydział VIII Departamentu II MSW odnośnie prowadzenia przez nas zagadnienia atomistyka”. Dlatego 1 marca 1969 roku Werner napisał raport o „zezwolenie na czasowe zawieszenie współpracy z TW Andrzej”
Kontakty Wilczoka z SB ustały tylko na kilkanaście miesięcy.

Następny zachowany raport ze spotkania z TW „Andrzej” nosi datę 6 maja 1970 r. Oficer SB zapytał Wilczoka o jego możliwości lub plany wyjazdów do krajów kapitalistycznych.
„Wilczok żalił się, że w ubiegłym roku tyle wyjeżdżał, że nie ma teraz pieniędzy na dalsze wyjazdy. Dlatego nie może np. skorzystać z zaproszenia na >>Międzynarodową Szkołę i Sympozjum<< zorganizowane przez NATO w Brukseli w sierpniu br. TW Andrzej przypuszcza, że organizatorom chodzi o zebranie odpowiedniego materiału naukowego do opracowania skutecznej broni bakteriologicznej, czyli znalezienie takiej komórki bakterii, która nie reaguje na bodźce zewnętrzne.

„TW Andrzej” współpracuje z SB od 1959 roku. Do współpracy jest chętny, nie ma dowodów na jego dekonspirację lub dwulicowość. Ze względu na swe kwalifikacje zawodowe (zajmuje kierownicze stanowisko w Akademii Medycznej w Rokitnicy, należy się spodziewać, że otrzyma tytuł profesora) biorąc udział w powyższym spotkaniu i utrzymując bezpośredni kontakt z Ledoux może oddać nam poważne usługi”.

Z datą 18.10.1975 r. zachowała się kolejna notatka dotycząca wyjazdu TW „Andrzej:
„Pozyskany w 1959 roku na zasadzie dobrowolności. Początkowo był wykorzystywany przez Wydział II do rozpracowania środowiska filmowców, a następnie kontroli operacyjnej cudzoziemców z KK przyjeżdżających do miejsca pracy „Andrzeja. W międzyczasie wielokrotnie przebywał zagranicą m.in. na stypendiach, sympozjach i wyjazdach prywatnych, wykonując parokrotnie zlecone mu zadania. Jest wartościowym TW i przekazuje istotne informacje z terenu Akademii Medycznej. W czasie wyjazdu do Austrii przez RFN otrzyma zadanie odnośnie uciekiniera Zbigniewa DYLI oraz ewentualne zdania uzgodnione z ppłk Niklem.”

10 grudnia 1976 roku powstał „Kierunkowy Plan Pracy dla TW Andrzej” sporządzony przez kierownika sekcji V Wydziału III „A” SB w Katowicach por. Marka Musiała.

Kierunki wykorzystania TW: Do Polski w ostatnim okresie czasu przyjeżdżają z USA przedstawiciele U.S. EPA (Environmental Protection Agency), którzy w ramach tzw. funduszu zbożowego zawierają umowy z polskimi naukowcami i placówkami naukowymi na wykonanie pewnych prac i zadań naukowych….Ponieważ te zadani wykonywane są na terenie Polski na naszej aparaturze i wykorzystywane nasze materiały, istnieje niebezpieczeństwo potencjalnego powstawania zagrożeń w postaci przecieku tajemnicy. Ponadto każdy z podjętych przez stronę polską tematów wiąże się z wyjazdami naukowców do USA oraz przyjazdami amerykańskich do Polski.

W 1982 roku powstała następująca charakterystyka TW „Andrzej:

„W okresie dotychczasowej współpracy z TW Andrzej odbyto 79 spotkań, w czasie których opracował 10 informacji napisanych oraz na podstawie informacji ustnych opracowano 69 notatek służbowych. Przekazane informacje dotyczyły środowiska filmowego, lekarskiego i naukowego ŚL. AM. Zadania Wilczokowi w czasie pobytów zagranicą zlecały także Departamenty: I, II, III MSW. […] Opanowany i obiektywny, jest jednostką sprawdzoną.

Współpracę z Tadeuszem Wilczokiem TW „Andrzej” Służba Bezpieczeństwa zakończyła w 1983 roku. Materiały złożono w archiwum Biura „C” w Katowicach.

Niedawno Prokuratura Okręgowa w Katowicach postawiła T. Wilczokowi zarzut doprowadzenia do niegospodarności w wysokości 45 mln zł.
Prokuratura uznała, że zaciągnięcie pożyczki na wznowienie budowy Akademickiego Centrum Medycznego w Zabrzu (ACM) przy uwzględnieniu, na jakim znajdowała się etapie, było niecelowe i niegospodarne. Natomiast przed nabyciem budynku pod rektorat należało zamówić operat szacunkowy, a nie płacić cenę określoną przez sprzedającego.

Były rektor Śląskiej Akademii Medycznej w Katowicach, prof. dr hab. Tadeusz Wilczok w rozmowie ze mną zaprzeczył, że kiedykolwiek współpracował ze Służba Bezpieczeństwa. Zaprzeczył też, że był szantażowany przez osoby znające jego agenturalną przeszłość.

Źródło: 
———-
Zgromadzenie Fundatorów
Prof. Tadeusz Wilczok 
——
Gazeta Wyborcza,2008-06-23

Zdaniem Prokuratury Okręgowej w Katowicach prof. Tadeusz W., były rektor Śląskiej Akademii Medycznej, spowodował, że uczelnia straciła prawie 45 mln zł. Profesor nie przyznaje się do winy.

Zarzut niegospodarności dla Tadeusza W. to pierwszy efekt toczącego się od trzech lat śledztwa. Wszczęto je po serii artykułów w „Gazecie Wyborczej”, w których ujawniono kontrowersyjne decyzje finansowe byłego kierownictwa uczelni w sprawie budowy zaprojektowanego z wielkim rozmachem Akademickiego Centrum Medycznego w Zabrzu.

Centrum miało się składać z ogromnego szpitala, kampusu dla studentów i centrum technologii medycznych. Na wybudowanie całości potrzeba było około miliarda złotych. Ponieważ w budżecie państwa brakowało na ten cel pieniędzy, rektor Tadeusz W. i Adam Sałaniewski, dyrektor uczelni, postanowili wziąć w ING Banku Śląskim 40 mln zł pożyczki na wznowienie budowy. Senat akademii zgodził się na to jednomyślnie.

————–

DOKTORZY HONORIS CAUSA ŚLĄSKIEGO UNIWERSYTETU MEDYCZNEGO

Tadeusz Marian WILCZOK

———–

Był najpierw agentem, potem został rektorem 

———

Przemówienie inauguracyjne JM Rektora Akademii Medycznej we Wrocławiu dr hab. dr h.c. Leszka Paradowskiego profesora nadzwyczajnego wygłoszone podczas uroczystości otwarcia roku akademickiego 2003/2004 w dniu 2 października 2003 roku

Najwyższą godnością, jaką może obdarzyć i wyróżnić środowisko akademickie jest godność doktora honoris causa. W pięknej Auli Leopodyńskiej godność tę otrzymało wielu wielce zasłużonych dla życia duchowego, kulturalnego, naukowego i politycznego osób

Do grona doktorów honoris causa naszej uczelni dołączy dziś prof. dr hab. Tadeusz Wilczok, JM Rektor Śląskiej Akademii Medycznej, wybitny naukowiec i nauczyciel. Witam Pana Panie Rektorze, jak zwykle serdecznie we Wrocławiu. Serdecznie witam towarzyszącą Panu rodzinę, syna z rodziną oraz grupę ponad czterdziestu profesorów, którzy przybyli z Panem, chcąc oddać Panu szacunek i dzielić z Panem radość z okazji wyróżnienia tym zaszczytnym tytułem

——–

ZASADY ETYCZNE I ORGANIZACYJNE BADAŃ NAUKOWYCH PROWADZONYCH W ŚLĄSKIM UNIWERSYTECIE MEDYCZNYM (d.ŚLĄSKIEJ AKADEMII MEDYCZNEJ) W KATOWICACH

Powyższe postanowienia mają zastosowanie do prac rozpowszechnianych w postaci drukowanej i w sieci Internet oraz prezentowanych oficjalnie wformie ustnej.“Zasady etyczne i organizacyjne badań naukowych prowadzonych w Śląskim Uniwersytecie Medycznym (d.Śląskiej Akademii Medycznej) w Katowicach” zostały opracowane przez Komitet Redakcyjny (powołany uchwałą nr 85/98 Senatu Śląskiej Akademii Medycznej zdnia 25 lutego 1998 r.) w składzie:……………

prof.dr hab. Tadeusz Wilczok,

———–

Głos Uczelni, 123,2003

Doktor honoris causa Akademii Medycznej

Godność doktora honoris causa wrocławskiej Akademii Medycznej otrzymał rektor Śląskiej Akademii Medycznej prof. Tadeusz Wilczok w dniu 2 października. Dzień wcześniej honorowy doktorat otrzymał od macierzystej uczelni – Śląskiej Akademii Medycznej.

Prof. Tadeusz WILCZOK – absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego i WSP w Katowicach jest wybitnym specjalistą w zakresie biochemii i biologii molekularnej, a zwłaszcza w badaniach nad biopolimerami oraz w dziedzinie inżynierii genetycznej.

Advertisements

Odpowiedzi: 13

  1. Były rektor akademii medycznej przed sądem
    http://www.polskatimes.pl/dziennikzachodni/stronaglowna/74307,byly-rektor-akademii-medycznej-przed-sadem,id,t.html
    Były rektor Śląskiej Akademii Medycznej (obecnie Śląski Uniwersytet Medyczny) w Katowicach prof. Tadeusz W. stanie przed obliczem Temidy. Prokuratura Okręgowa oskarżyła go o niedopełnienie obowiązków, przekroczenie uprawnień i szkody w majątku uczelni. W grę wchodzi 48 mln zł.

    • No, nfajw, faktycznie nie masz co robić… Tylko pozazdrościć braku innego zajęcia.
      Podtrzymuję swoją wcześniejszą opinię – To żenujące i przykre że sprawa trafia do sądu.Tak być nie powinno, Profesor na to nie zasłużył.

      Jeżeli działanie mające doprowadzić do powstania nowoczesnego szpitala – dla pacjentów, by mogli być leczeni z korzystaniem z najnowocześniejszego sprzętu a bazy dydaktycznej dla studentów uznać za działanie „na szkodę” – no to ja nie mam pytań.
      Podobnie – jeśli dążenie do zmiany wizerunku i postrzegania uczelni – próba umiejscowienia Rektoratu w budynku do którego nie wstyd zaprosić poważnych gości (trudno powiedzieć by kamienica-czynszówka na Poniatowskiego była poważną i reprezentacyjną siedzibą) – też jest działaniem „na szkodę”… to ja już nie mam słów.

      Naprawdę przyszło mi żyć w „chorym” kraju…

  2. Hmmm. Łatwo się gada i ocenia. Szczególnie nieznającym faktów.
    O ile wiem, w Polsce też obowiązuje zasada, że jest się niwewinnym dopóki nie udowodni się komuś winy. Więc? Nie ma co robić zamieszania.

    Proponuję przeczytać biogram, wziąć pod uwagę to, że „siłę czowieka mierzy się ilością nieprzyjaciół” również to: „Gen. Czesław Kiszczak w specjalnym oświadczeniu przyznaje, że polecił SB zapisywać informacje z podsłuchów jako doniesienia od agentów” oraz „funkcjonariusze SB mieli obowiązek „konspirować” źródła informacji zdobytych z podsłuchów, obserwacji, nielegalnych przeszukań i kontroli korespondencji. Funkcjonariusze (…) nie dokonywali fałszerstw, tylko na użytek wewnętrzny MSW konspirowali źródła, przenosząc informacje. Działali w ramach pragmatyki służbowej (…) w resorcie, gdzie obowiązywała ścisła podległość i bezwarunkowe wykonywanie instrukcji
    Gen. Czesław Kiszczak. Źródła te ukrywano m.in. poprzez przypisywanie uzyskanych z nich informacji tajnym współpracownikom „istniejącym faktycznie lub stworzonym przez SB na użytek wewnętrznej konspiracji, kandydatom na TW., a także, choć rzadziej, kontaktom operacyjnym, osobowym, służbowym.
    Nazywano to „przesuwaniem źródeł”. Zasada ta miała być bezwzględnie przestrzegana.” Całość tu: http://www.tvn24.pl/0,1579237,0,1,kiszczak-ujawnia-metody-sb-i-przeprasza,wiadomosc.html
    I zastanowić się……

  3. Jak dla kogoś Kiszczak jest autorytetem to tylko można przekazać wyrazy współczucia
    Komentarze do oświadczenia Kiszczaka :
    https://lustronauki.wordpress.com/2008/12/29/oswiadczenie-gen-czeslawa-kiszczaka/

    „O ile wiem, w Polsce też obowiązuje zasada, że jest się niwewinnym dopóki nie udowodni się komuś winy. Więc? Nie ma co robić zamieszania.”
    To proszę sobie ta wiedzę uzupełnić – na NFA jest sporo informacji o ‚winnych’ którym nikt nigdy winy nie udowodnił i nie ma zamiaru i nikt się o nich nie upomina – szczególnie jeśli TW czy tow być nie chcieli.

  4. O! Widzę że Kolega następny „nawiedzony” i zawzięty… i raczej „święcie” przekonany do swoich racji co automatycznie wyklucza jakąkolwiek _rozsądną_i_rzeczową_ wymianę poglądów.

    Dorobek naukowy ludzi wymienianych „życzliwie” w „lustrze nauki” jest bardzo często niekwestionowany.
    I nawet jeśli podpisali coś (ja też nie wiem czy w „teczkach” nie ma na mnie czegoś – nie pamiętam co kazali mi podpisać jakieś 20-25 lat temu w zamian za wydanie paszportu na wyjazd za granicę, potem trzeba było napisać sprawozdanie z pobytu, przebyć rozmowy…). Istotniejsze jest dla mnie, czy z tego powodu, że podpisali współpracę z SB ktoś przez nich ucierpiał – czy świadomie i celowo komuś zaszkodzili.
    .
    Może lepiej zająć się tymi, od których zależy nasza przyszłość, zamiast błądzić w przeszłości? Bo to typowe, przysowiowe „polskie piekiełko” – dokopać komu się da i jak się da. Przykre.

    Nie, generał Kiszczak nie jest dla mnie autorytetem. Prawda jest pewnie gdzieś pośrodku, jak zwykle. Komentarze na lustrze nauki mają dla mnie taką samą wartość jak inne wypowiedzi: słowo kontra słowo.

    A informacji mam sporo – i to podejrzewam że lepszej jakości niż z plotek i dogryzań na NFA.
    Komentarze z NFA nie są dla mnie zbyt wiele warte – każdy może bezkarnie napisać co chce, nawet z czystej złośliwości… Trudno to brać na poważnie. Gros wypowiadających się tam ludzi to żadne „uczelniane” czy naukowe autorytety. Bo to jest tak: jak ktoś ma za mało pomysłów i za dużo czasu to chce mu się pisać blogi, wdawać w nieprowadzące do niczego dyskusje – zamiast robić coś realnie potrzebnego – pożytecznego.
    Taka sylwetka typowego „działacza” i „aktywisty”, którego jedyny sposobem na zwrócenie na siebie uwagi i „pokazanie się” jest robieniem wokół siebie szumu – często kosztem innych.
    Ohyda.
    Proszę o POWAŻNE i WIARYGODNE źródła informacji, ok ?

    A odnośnie osoby której dotyczy wpis – dobrze by było gdyby wszyscy nauczyciele, profesorowie i ludzie byli tacy….
    To jest „Człowiek”, taki przez duże „c” – jakich teraz prawie się nie spotyka. I moja ocena wynika ze znajomości efektów działania – czynów, a nie czyichś opinii czy plotek

  5. Prawda nader rzadko lezy pośrodku, zwykle na marginesie.

    „Może lepiej zająć się tymi, od których zależy nasza przyszłość, ” – to proszę się zająć. Jakoś takich brakuje mimo wysiłków na NFA które zajmuje się głównie działaniami na rzecz przyszłości .

    reszta j.w.

  6. Jakoś nie zauważam ŻADNYCH praktycznych skutków działania NFA poza bardzo znaczącym udziałem w rozpowszechnianiu plotek i umożliwianiu wylewania żalów i żółci różnym frustratom i zakompleksionym osobnikom mającym pretensje do całego świata – poza sobą oczywiście. .

    Nie mam zamiaru oceniać w takim kontekście (SB) innych. Nie znam tamtych realiów, świat który znam i w którym żyję jest inny. Należy oceniać nie wg faktu podpisania papierka, ale CZYNÓW, czyli efektów postępowania.

    Na ile mogę, staram się wpływać na innych którzy mają wpływ na naszą przyszłość. Ale przede wszystkim osobiście staram się robić coś więcej poza robieniem zamieszania i gadaniem.
    I swoją postawę wzoruję właśnie na obserwowanym przez lata postępowaniu i podejściu wspominanej wyżej osoby : dostępność, bezpośredniość, życzliwość, zawsze dobre słowo dla innych i praca, praca, praca…….

    „Jakoś takich brakuje mimo wysiłków” – Jasne, bo – jak mam coś robić, a potem mieć nieprzyjemności – to po co robić cokolwiek? Szczerze mówiąc przy tych nagonkach odechciewa się człowiekowi robić cokolwiek. Lepiej nie mieć nic „na koncie”, być nieznanym, anonimowym – bo to gwarantuje bezpieczeństwo.
    Takie są skutki działań różnych dziennikarzy, blogerów, forów…że chcących coś robić będzie coraz mniej.
    Ot, efekty Waszego działania „sprawiedliwi”….

  7. „Ale przede wszystkim osobiście staram się robić coś więcej poza robieniem zamieszania i gadaniem.”
    Proszę się zapoznać z tym co nononame, sam pisze.
    Jak nie będzie sam robił zamieszania to go nie będzie tyle. Jak nie będzie gadał po próżnicy to będzie mniej takiego gadania itd itp
    „Jakoś nie zauważam ŻADNYCH praktycznych skutków działania NFA ..” to trzeba poszerzyć horyzonty zauważania

  8. http://miasta.gazeta.pl/katowice/1,35063,6894984,Byly_rektor_SAM_stanal_przed_sadem.html

    Były rektor ŚAM stanął przed sądem
    2009-08-04, ostatnia aktualizacja 2009-08-04 20:37

    Były rektor Śląskiej Akademii Medycznej i dwoje jego najbliższych współpracowników zasiadło na ławie oskarżonych. Ich proces jednak we wtorek nie rozpoczął się. Sprawa dotyczy afer i skandali, które jako pierwsza ujawniła i opisała „Gazeta”.

    Wszystkie te opisywane przez „Gazetę” sprawy stały się przedmiotem śledztwa wszczętego cztery lata temu przez Prokuraturę Okręgową w Katowicach. Zakończono je w zeszłym roku trzema aktami oskarżenia. Prof. Tadeusz W. został oskarżony o niegospodarność i przekroczenie uprawnień. Zdaniem prokuratorów naraził akademię na stratę łącznie 47 mln zł. Z kolei Adam S. i Stefania B. mieli spowodować straty odpowiednio 2,8 mln zł oraz 2,3 mln zł. Uczelnia, która w międzyczasie zmieniła nazwę na Śląski Uniwersytet Medyczny, występuje teraz w sprawie jako oskarżyciel posiłkowy.

    Były rektor Śląskiej Akademii Medycznej na ławie oskarżonych

    2009-10-15, ostatnia aktualizacja 2009-10-15 15:55

    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,7149781,Byly_rektor_Slaskiej_Akademii_Medycznej_na_lawie_oskarzonych.html

    Na Tadeuszu W. ciążą zarzuty narażenia uczelni na straty w wysokości ponad 47 milionów zł. Chodzi o budowę Akademickiego Centrum Medycznego. W Katowicach ruszył proces byłego rektora i jego współpracowników.

    Według prokuratury władze uczelni złamały ustawę o finansach publicznych. Zarzuca się im – między innymi – że pieniądze na budowę pożyczały z kont funduszu socjalnego oraz programu „Matka i Dziecko” finansowanego przez szwajcarski rząd. Były to wielomilionowe kwoty.

    To rektor i jego współpracownicy podjęli też decyzję o kupnie za 10 mln zł budynku, do którego przeniesiono rektorat. Okazało się że był wart połowę tej kwoty.

  9. http://tosz.blogspot.com/2010/04/historia-bezpieka-i-medycyna.html
    Historia, bezpieka i medycyna

    3 KWIETNIA 2010
    Blog Tomasza Szymborskiego
    Tadeusz Wilczok w czerwcu 2008 roku usłyszał zarzut niegospodarności oszacowany przez biegłych na ponad 47mln zł.

    Za co szanowany naukowiec, profesor, który zasłynął tym, że kierowana przez niego uczelnia nadała jemu w czasie kadencji tytuł doktora honoris causa, trafił na ławę oskarżonych….
    Z akt zachowanych w IPN wynika, że przez 24 lata był Tajnym Współpracownikiem SB o pseudonimie „Andrzej” (nr ewid. 39221). Czy prof. Wilczok był szantażowany przez osoby, które znały jego agenturalną przeszłość i dlatego podejmował w latach 90. kontrowersyjne decyzje personalne i finansowe? ..
    —————
    Historia, bezpieka i medycyna
    Tomasz Szymborski
    http://www.polis2008.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=644:historia-bezpieka-i-medycyna&catid=256:dzielnica-dokumentalistow-i-wiadkow&Itemid=289
    tu też dokumenty

  10. Ten artykuł to wyjątkowy nietakt ze strony dziennikarza…
    Umieścić w jednym artykule dwie ososby, którym stawiane są tak różne zarzuty – jak to nazwał „kryminalne”.
    Jeśli chodzi o rektora, to kwestia – można powiedzieć „racji”. Spór toczy się o rację. Ciekawe, że uchwały Senatu uczelni były w tych kontrowersyjnych sprawach ponoc podjęte jednomyślnie. Obecna Pani Rektor neguje te decyzje. Tyle, że wtedy – była w Senacie uczelni! Hipokryzja czy załatwianie własnych, prywatnych porachunków wykorzystując stanowisko?
    U drugiego profesora zarówno dane z archiwum i zarzut prokuratorski nie pozostawiają wiątpliwości jak to ocenić. Miał z tego widoczne korzyści.
    A Rektor nie działał dla własnej korzyści. Teraz ma tylko kłopoty zamiast spokojnej emerytury. Za to, że chciał by ludzie mieli się gdzie leczyć… „Polskie piekiełko”. Gdyby nic nie robił, nikt by się o nic nie czepiał….
    Coż, dziennikarze z czegoś muszą żyć. „Sumienie mam czyste, bo nieużywane” – to chyba najlepsze podsumowanie – chyba pasuje… Trzeba mieć ZEROWE poczucie odpowiedzialności by napisać taki artykuł (wrzucić niejako te dwie osoby do jednego worka)!
    Mnie przekonują argumenty Rektora zawarte na jego stronie. Argumenty są rzeczowe i merytoryczne. Jeśli faktycznie wiedział, i widział sprawę tak, jak tam napisano – to trudno było podjąć inną decyzję.
    Nie wiem skąd dziennikarz wziął informację że zakładka IPN zniknęła rok temu – była jeszcze na początku TEGO (2010, chyba w lutym !!!) roku. O ile wiem, strona byla przenoszona (awaria serwera na której stała strona), może do tej pory po prostu nie wszystko przeniesiono?
    A dziennikarz … uznaje się za „Alfę i Omegę” kreując po swojemu rzeczywistość i interpretując fakty….
    Piekielnie przykre …
    Czy naprawdę potrafimy – jako Polacy mówić dobrze TYLKO o tych, co nie żyją (vide nasz śp Prezydent), a póki żyją, uznajemy za swój punkt honoru że należy im maksymalnie dokopać i uprzykrzyć życie?

  11. Przypadki kliniczne. Kryminalne perypetie profesorów Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach, byłych współpracowników SB

    http://wpolityce.pl/dzienniki/dziennik-tomasza-szymborskiego/30718-przypadki-kliniczne-kryminalne-perypetie-profesorow-slaskiego-uniwersytetu-medycznego-w-katowicach-bylych-wspolpracownikow-sb

    Tomasz Szymborski,wpolityce.pl 18.06.2012

    Były rektor ówczesnej Śląskiej Akademii Medycznej – prof. Tadeusz Wilczok we właśnie zakończonym procesie został uznany winnym popełnienia wielomilionowej niegospodarności na szkodę tej uczelni. Sąd Okręgowy w Katowicach wymierzył mu karę roku więzienia w zawieszeniu na dwa lata. Obrońca Wilczoka zapowiada apelację. Sąd zdecydował w poniedziałek również, że prof. Wilczok ma zapłacić 20 tys. zł grzywny. Sąd zobowiązał go ponadto do częściowego naprawiania szkody – w kwocie 500 tys. zł. Apelacji – poza obrońcą Wilczoka – nie wyklucza także prokuratura. naprawiania szkody – w kwocie 500 tys. zł. Uniewinnione zostały dwie osoby, które razem z Wilczokiem zasiadły na ławie oskarżonych: wieloletni dyrektor administracyjny uczelni Adam S. i Stefania B., która pełniła funkcję kwestora. Wyrok nie jest prawomocny
    Za co szanowany naukowiec, profesor, który zasłynął tym, że kierowana przez niego uczelnia nadała jemu w czasie kadencji tytuł doktora honoris causa, trafił na ławę oskarżonych? Za naiwność? Raczej za niezdrową ambicję, która doprowadziła katowicką uczelnię medyczną do wzięcia gigantycznego kredytu na dokończenie budowy Akademickiego Centrum Medycznego (ACM) w Zabrzu.
    Profesor Wilczok wyjaśniał podjętą decyzję o kredytowaniu budowy ACM tym, że inwestycja była wspierana przez najważniejszych polityków w kraju.
    Znając deklaracje ze strony polityków oraz potrzeby dydaktyczne Senat uczelni zdecydował się wziąć na budowę komercyjny kredyt. Budowa Centrum tylko z pieniędzy budżetowych trwałaby około 500 lat, bo tak szacowano wartość powstającego szpitala
    – tłumaczył profesor Wilczok. Znacznie mniej wiarygodnie brzmią jego tłumaczenia, dlaczego będąc rektorem zdecydował o zakupie od ING Banku Śląskiego budynku w centrum Katowic, w którym był później rektorat uczelni. Biegli na zlecenie prokuratury oszacowali, że budynek zakupiono go o ok. 5 mln zł drożej do ówczesnych cen rynkowych. Mało tego – kierowana przez rektora Wilczoka uczelnia nie zamówiła nawet operatu szacunkowego, tylko kupiła budynek po cenie określonej przez ING Bank! Nowe władze uczelni przeniosły rektorat do dawnej siedziby.
    Każdy ma tajemnice. Za byłym rektorem Śląskiej Akademii Medycznej w Katowicach, prof. dr hab. Tadeusz Wilczokiem ciągnie się agenturalna przeszłość. Z akt zachowanych w IPN wynika, że przez 24 lata był Tajnym Współpracownikiem SB o pseudonimie „Andrzej” (nr ewid. 39221). Czy prof. Wilczok był szantażowany przez osoby, które znały jego agenturalną przeszłość i dlatego podejmował w latach 90. kontrowersyjne decyzje personalne i finansowe? Tadeusz Wilczok zaprzecza, że współpracował ze Służbą Bezpieczeństwa. Zaprzecza też, że mógł być w związku z tym szantażowany i zmuszany do podejmowania pewnych decyzji.

    Donosy za paszport
    Do werbunku Wilczoka jako agenta SB doszło w grudniu 1959 r. Został zwerbowany do sprawy krypt. „Fimila”. Figurantem w tej sprawie, czyli osobą rozpracowywaną, na którą donosił m.in. Wilczok, był Jan Boronowski, ówczesny szef Amatorskiego Klubu Filmowego „Śląsk” w Katowicach. Wilczok był skarbnikiem w AKF. Boronowskiego SB podejrzewała o działalność szpiegowską. „Na podstawie jego informacji założono sprawę operacyjną w stosunku do 11 aktywnych kontaktów figuranta z ogólnej liczby 60 ujawnionych na podstawie komunikatu „P5” i innych materiałów operacyjnych” – tak potrzebę oficjalnego werbunku Wilczoka jako Tajnego Współpracownika uzasadniał kapitan Jan Kaczmarzyk – starszy oficer operacyjny Grupy III Wydziału II SB w Katowicach.
    W archiwum IPN w Katowicach zachowało się m.in. własnoręcznie napisane przez Wilczoka zobowiązanie do współpracy z SB z dnia 6.11.1959 r. Nowy nabytek SB przyjął pseudonim „Andrzej”.
    Naukowiec coraz mocniej wiąże się z SB. Tadeusz Wilczok Wyjeżdża na stypendia i kongresy, pisze artykuły naukowe publikowane w czasopismach krajowych i zagranicznych. W czasie rocznego pobytu na stypendium w USA w lipcu 1965 roku współpracuje z wywiadem PRL. Był „wykorzystywany po zagadnieniu stypendystów” – składał doniesienia na temat kolegów, z którymi przebywał i kontaktował się w USA. Zachowała się charakterystyka TW „Andrzej” z 1966 roku – Wilczok był wtedy docentem chemii organicznej zatrudnionym w Instytucie Onkologii w Gliwicach.
    W lipcu 1965 roku wrócił z rocznego stypendium w USA. Przekazał SB charakterystyki polskich stypendystów będących w USA w tym samym czasie (m.in. Wojnarowskiego z Warszawy i Hierowskiego z Poznania)
    – pisze jego oficer prowwadzący.

    Agent manewrowy
    SB miało ambitne plany związane ze swoim agentem.
    TW Andrzej obawia się dekonspiracji. Spotkania odbywają się w jego gabinecie w Instytucie Onkologii, co gwarantuje całkowitą konspirację ze względu na wielkość instytutu. Będzie wykorzystywany do sprawy >>Matador<>Międzynarodową Szkołę i Sympozjum<< zorganizowane przez NATO w Brukseli w sierpniu br. TW Andrzej przypuszcza, że organizatorom chodzi o zebranie odpowiedniego materiału naukowego do opracowania skutecznej broni bakteriologicznej, czyli znalezienie takiej komórki bakterii, która nie reaguje na bodźce zewnętrzne. Wilczok przypuszczał, że zaproszenie zawdzięcza znajomemu belgijskiemu uczonemu (L. Ledoux). „Andrzej” mówił, że gdyby miał pieniądze, to przy poparciu Ledoux miałby jeszcze szansę wziąć udział w sympozjum – koszt 100 dol. wpłata, 50 USD utrzymanie i 5000 zł – koszty krajowe. Organizatorom zależy na przyjeździe Wilczoka, bo wysłali mu już trzy zaproszenia. […]Ze względu na swe kwalifikacje zawodowe (zajmuje kierownicze stanowisko w Akademii Medycznej w Rokitnicy, należy się spodziewać, że otrzyma tytuł profesora) biorąc udział w powyższym spotkaniu i utrzymując bezpośredni kontakt z Ledoux może oddać nam poważne usługi.
    Niestety, nie zachowała się informacja, czy SB była sponsorem tego wyjazdu.

    „Jednostka sprawdzona”, ale ma dosyć
    W 1982 roku powstała następująca charakterystyka TW „Andrzej”:
    W okresie dotychczasowej współpracy z TW Andrzej odbyto 79 spotkań, w czasie których opracował 10 informacji napisanych oraz na podstawie informacji ustnych opracowano 69 notatek służbowych. Przekazane informacje dotyczyły środowiska filmowego, lekarskiego i naukowego Śl. AM. Zadania Wilczokowi w czasie pobytów zagranicą zlecały także Departamenty: I, II, III MSW. […] Opanowany i obiektywny, jest jednostką sprawdzoną”. Jednak „Andrzej” nie chce dalej współpracować. „Udziela ogólnych informacji, mało przydatnych w pracy operacyjnej. Odmówił wychodzenia na spotkania w LK oraz przekazywania informacji w formie pisemnej
    -skarży się jego oficer prowadzący. Współpracę z Tadeuszem Wilczokiem zakończono w 1983 roku.

  12. http://www.sum.edu.pl/wiadomosci-lista/3392-zmarl-prof-zw-dr-hab-n-przyr-tadeusz-wilczok

    Z głębokim żalem zawiadamiamy, że w dniu 07.08.2015 r. zmarł
    prof. zw. dr hab. n. przyr. Tadeusz Wilczok

    Były Rektor Śląskiej Akademii Medycznej w Katowicach,
    Prorektor ds. Nauki
    oraz Dziekan Wydziału Farmaceutycznego i Oddziału analityki Medycznej.
    Doktor honoris causa Śląskiej Akademii Medycznej i Akademii Medycznej we Wrocławiu.
    Emerytowany Kierownik Katedry i Zakładu Biologii Molekularnej i Genetyki.

    Członek wielu Towarzystw Naukowych, m. in. Polskiego Towarzystwa Biofizycznego
    (w latach 1972-1976 przewodniczący Oddziału Katowickiego),
    Polskiego Towarzystwa Onkologicznego, Polskiego Towarzystwa Biochemicznego,
    Polskiego Towarzystwa Lekarskiego, Polskiego Towarzystwa Farmaceutycznego
    odznaczony m. in.: Krzyżami Komandorskim i Kawalerskim OOP, Złotym Krzyżem Zasługi,
    Medalem Komisji Edukacji Narodowej, odznaką „Za wzorową pracę w służbie zdrowia”,
    złotą i srebrną odznaką „Zasłużony w rozwoju województwa katowickiego”,
    Orderem Honorowym „Laur 50-lecia ŚAM”, Złotą Odznaką Zasłużonemu dla Województwa Śląskiego
    Wyrazy głębokiego współczucia
    Rodzinie Zmarłego
    składają:
    Rektor, Senat i Społeczność Akademicka
    Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: