Oświadczenie gen. Czesława Kiszczaka

baner10

Oświadczenie gen. Czesława Kiszczaka

Warszawa, 17 grudnia 2008

GW

Składam to oświadczenie w formie listu otwartego, aby zawarte w nim i informacje dotarły jak najszerzej do opinii publicznej. ..

15 stycznia 1982 roku weszła w życie moja „Decyzja w sprawie ochrony dokumentów techniki operacyjnej wykonywanych w pionach „B”, „C”, „T”, „W” i wykorzystywanych w działaniach operacyjnych resortu spraw wewnętrznych”. Celem Decyzji było znaczne zwiększenie konspiracji form oraz metod działania pionów zajmujących się obserwacją („B”), ewidencją kartoteczną spraw bieżących oraz archiwalnych („C”), techniką operacyjną („T”), prelustracją korespondencji („W”).

Nakaz ten został wykonany w określonych Decyzją terminach, skutkując wydaniem szeregu przepisów dostosowawczych. Wśród nich szczególnie istotne było Zarządzenie 0018/82 ministra spraw wewnętrznych z 17 lutego 1982 w sprawie stosowania i wykorzystania techniki operacyjnej.

Opisuję to dokładnie, ponieważ po ujawnieniu w roku 2006 przez środki masowego przekazu treści Decyzji, IPNstarał się umniejszyć jej znaczenie twierdząc, że był to małoznaczący akt prawny, jeden z tysięcy wydawanych w MSW. Stwierdzam więc jeszcze raz z całą stanowczością, że Decyzja z 15 stycznia 1982 była aktem prawnym o znaczeniu podstawowym, jednym z zaledwie kilku konstytuujących działanie całego resortu, regulacją, która, wraz z przepisami wykonawczymi, była ściśle przestrzegana…

Nakaz ten został wykonany w określonych Decyzją terminach, skutkując wydaniem szeregu przepisów dostosowawczych. Wśród nich szczególnie istotne było Zarządzenie 0018/82 ministra spraw wewnętrznych z 17 lutego 1982 w sprawie stosowania i wykorzystania techniki operacyjnej.
Opisuję to dokładnie, ponieważ po ujawnieniu w roku 2006 przez środki masowego przekazu treści Decyzji, IPNstarał się umniejszyć jej znaczenie twierdząc, że był to małoznaczący akt prawny, jeden z tysięcy wydawanych w MSW. Stwierdzam więc jeszcze raz z całą stanowczością, że Decyzja z 15 stycznia 1982 była aktem prawnym o znaczeniu podstawowym, jednym z zaledwie kilku konstytuujących działanie całego resortu, regulacją, która, wraz z przepisami wykonawczymi, była ściśle przestrzegana.

Już instrukcja z grudnia 1979, której nowelizacją było Zarządzenie 0018/82, w § 13 stwierdzała. „Materiały uzyskane środkami techniki operacyjnej nie mogą być wykorzystywane (…) w sposób dekonspirujący źródło ich pochodzenia.” Dopiero jednak bardzo złożona sytuacja polityczna po wprowadzeniu stanu wojennego, w tym zagrożenie infiltracją wewnątrz resortu, która wydawała się realna wobec powstania w 1981 roku związku zawodowego Solidarność funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej, spowodowała konieczność wprowadzenia szeroko zakrojonych zasad konspiracji w samym MSW.

Konspiracja dotyczyła działań na wszystkich szczeblach, do podstawowych komórek organizacyjnych włącznie, w których nakazałem dodatkowo „przeprowadzenie wnikliwej weryfikacji (…) kadry, a przy doborze nowych pracowników kierowanie się (…) gwarancją zapewnienia pełnej konspiracji wykonywanych czynności służbowych ” O znaczeniu, jakie kierownictwo MSW przywiązywało do materii objętej Decyzją, świadczy umieszczony w niej zapis: „Jakiekolwiek odstępstwa od tych zasad są niedopuszczalne.” Szczególnej ochronie, nawet przed przypadkową dekonspiracją, miała odtąd podlegać cała dokumentacja uzyskana środkami technicznymi, wszystkie dokumenty wykorzystywane przez jednostki operacyjne resortu zarówno w sprawach aktualnie prowadzonych, jak planowanych, a także zakończonych mających całkowicie lub częściowo charakter archiwalny.

Kluczowy był zapis Decyzji, powtórzony dokładnie w Zarządzeniu 0018/82: „Informacje uzyskane środkami pracy „B”, „T”, „W” można włączyć do spraw operacyjnych (…) tylko w tak przetworzonej postaci, aby nie zaprzepaścić ich wartości operacyjnych, a jednocześnie całkowicie zakonspirować źródło ich pochodzenia”. Inne przepisy nakazywały uczynić to samo w ramach dokumentacji już istniejącej, którą należało zniszczyć, a w jej miejsce sporządzić odpowiednie notatki, całkowicie konspirujące źródło pochodzenia.

W praktyce polegało to na „przesuwaniu źródeł” – informacje uzyskane za pomocą techniki operacyjnej przypisywano w dokumentacji źródłom osobowym: tajnym współpracownikom, istniejącym faktycznie lub stworzonym przez SB na użytek wewnętrznej konspiracji, kandydatom na t.w., a także, choć rzadziej, kontaktom operacyjnym, osobowym, służbowym.

Argument, że „SB sama siebie nie oszukiwała”, przedstawiany przez IPN po ujawnieniu w 2006 roku mechanizmu „przesuwania źródeł” i mający podważyć fakt jego istnienia, prowadzi do jednego z dwóch wniosków. Albo zatrudnieni w IPN historycy nie zadali sobie trudu, żeby rzetelnie zbadać materiały dawnych organów bezpieczeństwa państwa znajdujące się w archiwach Instytutu, albo też nie chcą zrozumieć, na czym polegała specyfika działania służb specjalnych PRL zwłaszcza w tak trudnym okresie.

Dla podległych mi służb ważna była informacja, a dla zdobycia informacji szczególnie ważna technika operacyjna. Dzięki niej, za pomocą podsłuchów, kontroli korespondencji i teleksów, także obserwacji i tajnych przeszukań, uzyskiwano większość istotnych, wiarygodnych informacji. Toteż nadrzędnym zadaniem resortu była ochrona techniki operacyjnej. Natomiast – dla celów dokumentacyjnych – źródło rzeczywistego pochodzenia informacji miało znaczenie drugorzędne. Dlatego powstał mechanizm „przesuwania źródeł”.

Z dzisiejszej perspektywy widać, jak wielu osobom wyrządzono krzywdę przez bezkrytyczne ujawnienie materiałów operacyjnych SB, wówczas jednak zastosowanie tego mechanizmu było wyłącznie działaniem na wewnętrzny użytek resortu. Dokumenty, które powstały, nie miały zostać użyte na zewnątrz MSW ani w jakikolwiek sposób ujawnione, przeciwnie, oznakowane były gryfem „tajne specjalnego znaczenia”, który zapewniał pełną ochronę ich tajności. Nikt też nie przewidywał, i przewidzieć nie mógł, zmiany ustroju, likwidacji organów bezpieczeństwa państwa oraz przejęcia i odtajnienia wytworzonej przez służby specjalne dokumentacji, czego skutkiem jest częściowe jej upublicznianie.

Na to nakłada się stanowisko IPN, który założył z góry stuprocentową wiarygodność przejętych archiwów. Jest to pochlebne dla mnie i moich współpracowników, lecz jednocześnie zdumiewa całkowitym pomijaniem podstawowej dla historyków zasady krytycznego podejścia do wszelkich źródeł, a już zwłaszcza wytworzonych przez tajne służby i wskazuje, co podkreślałem powyżej, na brak znajomości specyfiki tychże służb….

———–
GW
—–
GW
Ponad 90 proc. agentury to byli ludzie, którzy dobrowolnie, bez szantażu z nami współpracowali. Uważali to za patriotyczny obowiązek. Werbunek pod przymusem, groźbą, szantażem to były bardzo nieliczne przypadki…
WYIMEK
– Myśmy w styczniu 1982 r. nie robili tego z myślą, co się z tym będzie działo za 20 lat. Sądziliśmy, że nikt nigdy tego nie będzie ujawniał

Advertisements

komentarzy 14

  1. Blog ks. Tadeusza
    http://www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=1324&PHPSESSID=284f1893833fd29881d8a1bdc629257f

    Hucpa Czesława Kiszczaka 2008-12-29

    „Gazeta Wyborcza” tradycyjnie już przypomniała sobie po świętach Bożego Narodzenia, że kilkanaście dni temu komunista Czesław Kiszczak wydał swoje oświadczenie. Piszę tradycyjnie, bo również sześć lat temu, też po świętach Bożego Narodzenia, GW ” także przypomniała sobie, że parę miesięcy wcześniej Lew Rywin przyszedł do Adama Michnika. Ten gwałtowny nawrót pamięci jest oczywiście dziełem przypadku, bo któżby pismo o tak wysokich standardach moralnych śmiał podejrzewać o manipulację.

    Co do wspomnianego oświadczenia, to mamy również doczynienie z gwałtownym nawrotem pamięci. I to u nie byle kogo, bo u wieloletniego wykonawcy poleceń radzieckiego KGB i współtwórcy stanu wojennego. Co więcej, słyszymy też słowo przepraszam, z tym że jest ono selektywne, bo Kiszczak ciągle „zapomina” o krzywdach jakie on sam i podległy mu resort wyrządzali Ojczyźnie i wielu polskim patriotom.

    Oświadczenie można byłoby długo komentować, ale ograniczę się do trzech punktów. Po pierwsze, jest to wyjątkowa bezczelność człowieka, który zaprzedał się złu, a dziś próbuje odgrywać rolę „człowieka honoru”. Nawiasem mówiąc, chyba naprawdę uwierzył w to, co swego czasu o nim Adam Michnik powiedział.

    Po drugie, oświadczenie to jest niczym innym jak instrukcją dla byłych podwładnych, jaką mają przyjąć linię obrony i jak mają nadal łgać. Po trzecie, oświadczenie jest kołem ratunkowym dla tych agentów bezpieki, którzy zostaną ujawnieni w najbliższym czasie. Ciekawe kogo tak najbardziej Kiszczak chce obronić? I dlaczego robi to tuż przed 20 rocznicą porozumień w Magdalence.

    Nie ma wątpliwości, że to oświadczenie spowoduje lawinę kolejnych „nawrotów pamięci” i „obudzeń z letargu”, które historię PRL przywrócą do góry nogami. Albowiem czego jak czego, ale w osób, które tę historię chciałyby zmienić na swoją korzyść u nas nie brakuje.

    I jeszcze jedno, gdy np. jakaś gazeta włoska opublikowała instrukcję szefa mafii dla swoich podwładnych, jak mają mataczyć w sądach i jakich mają używać kłamstw, to tamtejsi intelektualiści i obrońcy praw człowieka podnieśliby larum od Sycylii po Alpy. Polska jednak to nie Italia. Niestety.

  2. Kiszczak ujawnia metody SB i przeprasza
    HISTORYCY: PODCHODŹMY DO TEGO Z OSTROŻNOŚCIĄ
    tvn.24

    http://www.tvn24.pl/-1,1579237,0,1,kiszczak-ujawnia-metody-sb-i-przeprasza,wiadomosc.html
    Historyk prof. Andrzej Friszke, choć podkreśla, że dla badacza archiwum oświadczenie Kiszczaka ma znaczenie, to ostrzega, że należy do niego podchodzić z ostrożnością. – Generał nie jest bowiem bezstronnym świadkiem, ale osobą bezpośrednio zainteresowaną w sprawie. Obecna lustracja opiera się głównie na zapisach w ewidencji, co uważam za metodę wadliwą choćby dlatego, że nie pozwala na analizę rzeczywistego przebiegu współpracy. Dla historyków istotne są oczywiście nie zapisy ewidencyjne, ale treść doniesień i weryfikacja ich prawdziwości – podkreśla prof. Friszke.

    Jego zdaniem Kiszczak wydał oświadczenie, bo stara się chronić źródła informacji swojego resortu. – Weryfikację tego, co pisze generał można by przeprowadzić na jakiejś grupie przypadków szczegółowych, czyli akt rozpracowań, względnie teczkach pracy TW. Jest to trudne, gdyż taka dokumentacja z lat po 1980 r. została w większości zniszczona w okresie, kiedy gen. Kiszczak był ministrem. Pozostały materiały zwykle już przetworzone w postaci notatek operacyjnych kierowanych do innych komórek SB itp. – mówi historyk.

  3. Goło i niewesoło
    Piotr Gociek
    http://blog.rp.pl/gociek/2008/12/29/golo-i-niewesolo/

    Generał Kiszczak napisał do “Gazety Wyborczej” list o tym, jak to ponoć drzewiej w SB bywało – podsłuchiwało się opozycjonistów, a potem teksty z podsłuchów przypisywano “fikcyjnym tajnym współpracownikom”. Według “GW” ma to być dowód na to, że listy TW są funta kłaków warte, bo pełne nazwisk fikcyjnych.

  4. IPN

    http://www.ipn.gov.pl/portal/pl/245/8635/W_zwiazku_z_artykulem_Kiszczak_ujawnia_metody_SB_Gazeta_Wyborcza_z_29122008_r.html
    Data publikacji: 29 grudnia 2008
    W związku z artykułem „Kiszczak ujawnia metody SB” („Gazeta Wyborcza” z 29.12.2008 r.)
    W związku z artykułem „Kiszczak ujawnia metody SB” („Gazeta Wyborcza” z 29.12.2008 r.) oraz oświadczeniem gen. Czesława Kiszczaka, opublikowanym w tym samym numerze GW, Instytut Pamięci Narodowej informuje, iż oświadczenie to nie wnosi nic nowego a przypuszczalnie może służyć bieżącym rozgrywkom.

    Odnośnie tekstu w „Gazecie” polecamy dwa artykuły opublikowane w Biuletynie IPN w 2006 r.
    Grzegorz Majchrzak „Podsłuchy w sprawach operacyjnycch SB” („Biuletyn IPN” 2006, nr 5, s. 99–107) oraz
    Piotr Gontarczyk „Informacje z podsłuchów” („Biuletyn IPN” 2006, nr 5, s. 83–98).

  5. 18:10, 29.12.2008 /tvn24.pl, PAP
    Czuma: Kiszczak kłamie
    BYŁY OPOZYCJONISTA ODPOWIADA BYŁEMU SZEFOWI MSW
    http://www.tvn24.pl/-1,1579303,0,1,czuma-kiszczak-klamie,wiadomosc.html
    – SB to była bardzo zdyscyplinowana mafia, w której funkcjonariusze niższego szczebla nie mogli oszukiwać przełożonych – tak poseł Andrzej Czuma, inwigilowany przez SB w czasach PRL, komentuje dla tvn24.pl rewelacje gen. Czesława Kiszczaka. Były szef MSW na łamach „Gazety Wyborczej” mówi, że SB często materiały pozyskane przez np. podsłuch przypisywała istniejącym lub nieistniejącym tajnym współpracownikom.
    Czuma nie wierzy w wyznania Kiszczaka. – To się kończyło tragicznie dla takiego faceta z niższego szczebla SB, np. wpisywać wiadomości z podsłuchu jako donos TW – przekonuje w rozmowie z tvn24.pl niegdysiejszy działacz podziemnego „Ruchu”. – To było kategorycznie zabronione……
    Czuma dodaje, że „z akt dokładnie wynika, czy to był podsłuch, czy to była nielegalna rewizja, czy z korespondencji, czy z jakichś innych źródeł. – To jest absolutnie w kontekście widoczne – podkreśla……
    Dlaczego jednak Kiszczak zdecydował się na wydanie podobnego oświadczenia? – To jest solidarność mafijna – podkreśla Czuma. – To jest w dalszym ciągu próba osłaniania swoich funkcjonariuszy. Zdaniem Czumy jest to też próba uniemożliwienia dojścia do tego, kto wtedy donosił.

  6. Kiszczak odgrzewa kotleta

    Grzegorz Majchrzak
    Rzeczpospolita 29-12-2008
    http://www.rp.pl/artykul/2,241167.html
    Muszę zmartwić „człowieka honoru” i jego podwładnych, byłych esbeków. Wbrew ich wysiłkom będziemy poznawać nazwiska kolejnych agentów bezpieki, także tych najcenniejszych. Nawet jeśli nie byli rejestrowani – pisze historyk z IPN
    Skomentuj
    Opublikowane w poniedziałek przez „Gazetę Wyborczą” oświadczenie byłego ministra spraw wewnętrznych (szumnie reklamowane „Kiszczak ujawnia metody SB”) jakoby Czesław Kiszczak polecił swym podwładnym „zapisywać informacje z podsłuchów jako doniesienia od agentów” jest zwykłym odgrzewaniem kotleta. Jest to kolejna próba przekonania nas, że akta byłej Służby Bezpieczeństwa, przynajmniej w odniesieniu do agentury, są niewiarygodne….Rzeczywiście są to materiały szczególne (charakteru policyjnego), do których trzeba podchodzić ostrożnie i – w miarę możliwości – starać się zweryfikować zawarte w nich informacje. Tym niemniej zaproponowany przez Kiszczaka sposób jest kuriozalny – informacje o czyjejś współpracy mieliby w praktyce weryfikować sami esbecy! A jak wykazuje praktyka, ci w zdecydowanej większości bronią swych agentów.
    Teraz ich przełożony wręcz otworzył nad nimi parasol ochronny. Będą znowu mogli bezkarnie kłamać przed sądami. Skoro realizować mieli jego wytyczne, nie można ich będzie oskarżyć o to, iż fałszowali akta. Ale Kiszczak wyciągnął dłoń również, a właściwie przede wszystkim, do dziesiątek tysięcy agentów pozyskanych przez SB do współpracy za jego kadencji.
    W końcu jego podwładni nie po to niszczyli w pierwszej kolejności akta swoich tajnych współpracowników, żeby jacyś gówniarze z IPN ujawniali teraz nazwiska ich donosicieli. Muszę jednak zmartwić „człowieka honoru” i byłych esbeków – wbrew ich wysiłkom poznajemy i będziemy poznawać nazwiska kolejnych agentów bezpieki, w tym tych najcenniejszych. Nawet jeśli nie byli rejestrowani.

  7. PIOTR GURSZTYN, PUBLICYSTA DZIENNIKA
    poniedziałek 29 grudnia 2008
    Kiszczak do końca broni interesów SB
    http://www.dziennik.pl/opinie/article289451/Kiszczak_do_konca_broni_interesow_SB.html
    Czesław Kiszczak każe nam wierzyć, że kluczowa instytucja PRL, jej rdzeń i ostoja, nie ewidencjonowała najważniejszych działań. W świecie, gdzie skrupulatnie wyliczano każdą rolkę papieru toaletowego? Możemy być pewni, że generał nie mówi prawdy – pisze w DZIENNIKU Piotr Gursztyn.

    Tak jednak nie było. Bo skoro Niemcy traktują poważnie akta Stasi, skoro Rosja nie chce otworzyć akt KGB, skoro historycy uważają dokumenty wytworzone przez państwa totalitarne za ważne, zazwyczaj wiarygodne źródła (w końcu Eichmann został skazany dzięki aktom III Rzeszy), to dlaczego mamy uważać, że PRL był jakąś beztroską i niepoważną wyspą? Nie, podwładni generała tworzyli dokumenty z największą powagą i starannością. Co on sam poniekąd przyznaje w swoim oświadczeniu, pisząc, że „nikt nie przewidywał i przewidzieć nie mógł zmiany ustroju”.

  8. Dezinformacja – oręż Kiszczaka

    Dziennik Polski 30-12-2008
    LUSTRACJA. Szef komunistycznego MSW stara się chronić agentów SB i dezawuuje IPN
    http://dzis.dziennik.krakow.pl/public/?2008/12.30/Kraj/05/05.html

    – Generał Kiszczak na pewno zna podstawową publikację, która była czytana w szkołach operacyjnych – „Dezinformacja. Oręż wojny”. Jestem przekonany, że sam tę dezinformację stosuje – mówi dr Filip Musiał, historyk. – Bezpieka usiłowała kamuflować informacje z podsłuchu, ale nie może być mowy w żadnych tajnych służbach – nawet w tak zwyrodniałych jak bezpieka – o rejestrowaniu informacji z podsłuchów jako fikcyjnych tajnych współpracowników. Osobowe źródło informacji nie funkcjonuje wyłącznie na poziomie teczki pracy, lecz także w ewidencji operacyjnej i jest sygnałem dla wszystkich pionów bezpieki, że istnieje osoba, którą można wykorzystać nie tylko do zdobywania informacji, ale i wykonywania zleconych zadań – tłumaczy historyk.
    Czesław Kiszczak twierdzi teraz w rozmowie z „Wyborczą”, że „ciąży na nim moralny obowiązek” chronienia agentów. Zwłaszcza takich, o których nikt nie wie. „Przecież myśmy się wobec nich zobowiązali, że fakt współpracy dla dobra państwa polskiego utrzymamy w najgłębszej tajemnicy” – mówi.

    – W to akurat wierzę. Generał chce agenturę chronić – ocenia dr Musiał. Potwierdza także istnienie ważnej agentury nierejestrowanej. W województwie krakowskim funkcjonowała ona jako „koks” – czyli kontakt operacyjny kierownictwa służby. W ewidencji operacyjnej nie było po niej śladu. W ten sposób starano się m.in. maskować działanie wyjątkowo istotnych agentów wpływu.

  9. Między Michnikiem a Rydzykiem
    Rafał A. Ziemkiewicz
    http://blog.rp.pl/ziemkiewicz/2008/12/30/sumienie-kiszczaka/

    « Wielka noworoczna feeria
    Sumienie Kiszczaka
    Mieliśmy dotąd liczne dowody, że wyrzuty sumienia zdarzają się ubekom tylko w dziełach literackich – jak, skądinąd znakomita, “Norymberga” Wojciecha Tomczyka. Teraz grupa obsesyjnych wrogów ujawniania prawdy o PRL usiłuje nam wmówić, że taki wypadek zdarzył się naprawdę. I kogo miało ruszyć sumienie?

    Samego oberhycla, wieloletniego szefa służb wojskowych i cywilnych, człowieka, który pociągał tam za wszystkie sznurki i akceptował, jeśli nie wprost nakazywał, każdą ich zbrodnię.

    Ruszyło go, ale nader wybiórczo. Generał Kiszczak wzruszył się losem ludzi, których jakoby pokrzywdził, każąc im zakładać teczki jako fikcyjnym TW. Sumienie “człowieka honoru” nie jest aż tak czułe, żeby skłonić go do wyjawienia okoliczności śmierci ponad 100 ofiar “nieznanych sprawców”, do wyjaśnienia wątpliwości wokół zbrodni na księdzu Popiełuszce i odkrycia tajemnic setek innych najgrubszych świństw władz PRL i ich sojuszników, choć bez wątpienia dysponuje tu wiedzą unikalną.

    Aż tak to nie. Sumienie Kiszczaka kazało mu tylko wystawić dziś zbiorcze świadectwo moralności kapusiom, którymi podwładne mu służby się posługiwały. Bajeczka o ustnie wydanym poufnym poleceniu zakładania fikcyjnych teczek, które oznaczałoby kompletną dezorganizację pracy SB, jest tak głupia, że aby traktować ją poważnie, trzeba doprawdy bezmiaru antylustracyjnego fanatyzmu i całkowitej niewiedzy, jak działają tajne policje. I dlaczegóż to niby miałby w 1982 roku wydawać Kiszczak takie polecenie? Dla zmylenia przyszłego IPN?

    Przy tej “rewelacji” niezauważone przeszło inne wyznanie Kiszczaka: że przed wprowadzeniem stanu wojennego Jaruzelski chciał popełnić samobójstwo. Chciał, ale nie popełnił. Pewnie kula – w wypadku komunistycznego generała to nader prawdopodobne – odbiła się od głowy.

  10. Opus Kiszczaka
    http://www.rp.pl/artykul/9157,243404_Opus_Kiszczaka_.html

    Oficer SB siedzi rano przy śniadaniu i słucha Wolnej Europy. Jest przy drugim jajku na miękko, kiedy słyszy, że Adam Michnik przekazał AFP oświadczenie. Świetna sprawa mieć taką informację. Wyciera więc usta z resztek jajka, leci do biura i pisze raport, że dowiedział się tego od TW „Palanta” – pisze Maciej Rybiński

  11. Gdy „człowiek honoru” jest autorytetem
    Roman Graczyk 15-01-2009
    http://www.rp.pl/artykul/9157,248465.html
    Czy istnieje związek między sprawą abp. Kowalczyka a oświadczeniem gen. Kiszczaka, które stwierdza, że SB przypisywała tajnym współpracownikom informacje uzyskane np. z podsłuchu?

    Jakakolwiek sprawa by to była (Robert Mroziewicz, ks. Michał Czajkowski, abp Stanisław Wielgus, Aleksander Wolszczan, Lech Wałęsa…), zaczyna się od rytualnego lamentu na nutę „esbeckie akta kłamią”, a po potwierdzeniu zarzutów rzecz się umiejętnie pomniejsza, przy następnej okazji znowu na początku jest darcie szat i tak w koło Macieju. Gdyby Leszek Maleszka nie przyznał się był do współpracy w 2001 r., zapewne mielibyśmy ten sam cyrk z jego osobą w roli głównej.
    Jak to możliwe, że poważni ludzie zdają się żyć w wyimaginowanym świecie? Moja odpowiedź jest prosta: bo sami sobie ten świat stworzyli. Gdy się lansuje niedorzeczną tezę o wpisywaniu informacji z podsłuchu do donosów tajnych współpracowników, i gdy po dwóch latach gen. Kiszczak tę niedorzeczność potwierdza swoim, pożal się Boże, autorytetem, co bierze się za dowód prawdziwości owego nonsensu, wtedy nieubłaganie wkracza się w świat nierzeczywistości, podobny do tego, jaki opisywali teoretycy sowietologii. Życie sobie, a jego ideologiczny obraz sobie – jedno bez widocznego związku z drugim.
    Sprawa arcybiskupa Kowalczyka dalej nie jest oczywista w tym sensie, że wobec wybrakowania dokumentacji wiemy niewiele o tym, jaka była jego współpraca z SB. Może poza tym jednym spotkaniem z ubekiem udającym dyplomatę była wątła?
    Nie możemy tego wykluczyć, ale w świetle już ujawnionych dokumentów wiadomo na pewno, że tłumaczenia nuncjusza, który idzie w zaparte, są niewiarygodne. Można tego nie dostrzegać – to wolny kraj. Ale wtedy też samemu traci się wiarygodność. Dużo jej już nie zostało.

  12. Kwadrans po ósmej 07.01.2009

    http://www.tvp.pl/publicystyka/polityka/kwadrans-po-osmej/wideo/07012009

    Gośćmi programu są: Janusz Pałubicki, były koordynator służb specjalnych, Piotr Gontarczyk, historyk z Instytutu Pamięci Narodowej oraz Bogdan Lis były opozycjonista.-
    rozmowa o oświadczeniu Kiszczaka

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: