Sawa Michał Hrycuniak – teolog, TW „Jurek”, rzekomo grał z bezpieką o życie Cerkwi

baner-czlowiek-nauki6

Baza OPI

Ludzie nauki
identyfikator rekordu: o10688
ks. metropolita prof. dr hab. Sawa Michał Hrycuniak
Dyscypliny KBN: nauki teologiczne
Specjalności: prawosławna teologia dogmatyczna
Miejsca pracy, zajmowane stanowiska, pełnione funkcje: – Katedra Patrologii ChAT – Kierownik (p.o.)
– Katedra Prawosławnej Teologii Dogmatycznej i Moralnej ChAT – Kierownik
– Katedra Teologii Prawosławnej UwB – Kierownik

Sawa (metropolita warszawski i całej Polski) w Wikipedii

Sawa, imię świeckie Michał Hrycuniak, ofic. tyt. Jego Eminencja Wielce Błogosławiony Sawa, Prawosławny Metropolita Warszawski i całej Polski (ur.15 kwietnia 1938 w Śniatyczach, w województwie lubelskim), polski duchownyprawosławny, arcybiskup, Metropolita warszawski i całej Polski, aktualny zwierzchnik Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego, profesornauk teologicznych (specjalista teologii dogmatycznej i moralnej), do 1998 r. prawosławny ordynariusz Wojska Polskiego (w randze generała brygady).W 1957 ukończył Prawosławne Seminarium Duchowne w Warszawie i podjął studia w Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej, którą ukończył w 1961. 27 września 1964 przyjął święcenia diakońskie, w 1966 obronił pracę doktorską na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu w Belgradzie

W latach 19841990 prorektorChrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie. Od 1990 profesor teologii. Od 18 kwietnia 1987 w randze arcybiskupa. W latach 19941998 kierował Prawosławnym Ordynariatem Wojska Polskiego (od 1996 w randze generała brygady).

Duży nacisk kładzie na wykształcenie prawosławnej kadry naukowej, zwłaszcza w ramach Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej, której jest wykładowcą.

W 1999 dzięki jego staraniom powołana została również Katedra Teologii Prawosławnej na Uniwersytecie w Białymstoku, która nawiązała współpracę z Instytutem św. Sergiusza w Paryżu oraz Wydziałem Teologicznym Uniwersytetu w Jassach(Rumunia).

———-

Gra z bezpieką o życie Cerkwi – rozmowa z abp Sawą

GW,2009-01-03

Widział Ksiądz swoją teczkę w IPN?

– Nie widziałem i nie zamierzam, bo nie będę grzebał w śmieciach. Jest to niepotrzebne.

Esbecy nachodzili Księdza?

– Chciałem pisać doktorat w Jugosławii. Nie dostawałem paszportu. Cały rok 1964 mnie wodzono. Poproszono w końcu na Koszykową, gdzie usłyszałem: „Otrzyma ksiądz paszport, ale mamy tu tyle dokumentów pokazujących, jak ksiądz rozrabia. Ale my w to nie wierzymy, bo trzeba by mieć 50 lat, żeby to zrobić, a ksiądz ma dopiero 27”. I dostałem paszport. Nikt mi nie mówił dokładnie, co za dokumenty na mnie mają, tyle że wiedziałem, że to jakieś kompromitujące fałszywki.

Wiemy, że chcą Księdza lustrować. Zanim to nastąpi, proszę nam opowiedzieć, jak Ksiądz pamięta tamte czasy. Nie widzieliśmy Księdza teczki w IPN, ale otrzymaliśmy e-maila z informacjami na temat jej zawartości od jednego z polityków. Podobno bezpieka zarejestrowała Księdza w lutym 1966 r. jako tajnego współpracownika o pseudonimie „Jurek”. Wiedział Ksiądz o tym?

Zjawili się u mnie niedawno panowie z IPN, żeby mnie na tę okoliczność przepytywać. Nie, nic o rejestracji nie wiedziałem. Nie byłem współpracownikiem systemu, tylko cierpiałem przezeń tak samo jak inni.

Widział Ksiądz swoją teczkę w IPN?

– Nie widziałem i nie zamierzam, bo nie będę grzebał w śmieciach. Jest to niepotrzebne.

Esbecy nachodzili Księdza?

Chciałem pisać doktorat w Jugosławii. Nie dostawałem paszportu. Cały rok 1964 mnie wodzono. Poproszono w końcu na Koszykową, gdzie usłyszałem: „Otrzyma ksiądz paszport, ale mamy tu tyle dokumentów pokazujących, jak ksiądz rozrabia. Ale my w to nie wierzymy, bo trzeba by mieć 50 lat, żeby to zrobić, a ksiądz ma dopiero 27”. I dostałem paszport. Nikt mi nie mówił dokładnie, co za dokumenty na mnie mają, tyle że wiedziałem, że to jakieś kompromitujące fałszywki.

Z materiałów SB wynika jakoby, że ppłk Zbigniew Siellawa zwerbował Księdza „na podstawie dobrowolności”.

To nieprawda. Nie było żadnej dobrowolności, nie podpisałem zobowiązania do współpracy, zresztą nikt mi tego nie proponował. Podpisałem tylko ślubowanie na wierność PRL, jak zrobili w tamtych czasach wszyscy biskupi.
Ale pisać można wszystko, bo papier jest cierpliwy…
..

———

Gazeta Wyborcza zlustrowała metropolitę Sawę

Fronda – Tomasz Terlikowski – blog, 3 stycznia 2009

Do grona lustratorów dołączyli Katarzyna Wiśniewska i Jan Turnau z „Gazety Wyborczej”. Dziennikarze ci bowiem – w przesypmatycznym wywiadzie – doprowadzili obecnego zwierzchnika Polskiej Autokefalicznej Cerkwi Prawosławnej do przyznania się do wieloletniej współpracy z bezpieką. Arcybiskup Sawa przyznał również, że choć nigdy niczego nie podpisał, to miał świadomość, że był traktowany jako TW, brał od władz pieniądze, a także informował oficerów o sytuacji wewnętrznej w Cerkwi. Słowem był – i to świadomie, choć bez podpisu – informatorem bezpieki.

Wywiad, przeprowadzony przez Jana Turnaua i Katarzynę Wiśniewską, miał być wspaniałym usprawiedliwieniem postawy obecnego metropolity. Problem polega tylko na tym, że przy okazji dziennikarze wyciągnęli od hierarchy kompromitujące go informacje, których nie sposób usprawiedliwić koniecznością przeżycia Cerkwi (jak sugeruje tytuł nadany wywiadowi). Jeśli bowiem odcedzić sos usprawiedliwień i pseudowyjaśnień (nie można było inaczej, wszyscy tak robili, nasza sytuacja była szczególnie trudna), to ujawnią się twarde fakty. …

———

METROPOLITA SAWA ZLUSTROWANY  

ekumenizm.pl

Metropolita Sawa i SB. Gra z bezpieką

Kurier Poranny, 3.01.2009

W styczniu Instytut Pamięci Narodowej w jednym ze swoich periodyków ma opublikować tekst dotyczący kontaktów zwierzchnika Kościoła prawosławnego, metropolity Sawy ze Służbą Bezpieczeństwa PRL.

Metropolita Sawa dla „Kuriera Porannego”:

To były czasy trudne, nie tak trudne, jak te powojenne, czy te z 1938 r., kiedy burzono nasze świątynie, ale czasem równie dotkliwe dla kapłanów. Nie sposób było uniknąć kontaktów z MSW. Już w seminarium każdy z nas miał tzw. teczkę. Mnie wielokrotnie wzywano na komendy, grożono, pouczano, kuszono. Zesłano mnie nawet „karnie” na kilka lat do Jabłecznej, żebym trochę zmądrzał w spartańskich warunkach… Różnymi drogami prowadzi Bóg człowieka, wystarczy czytać Dzieje Apostolskie. Błogosławiony Augustyn też w swoich „Wyznaniach” wspomina dwóch mężczyzn z tajnej, cesarskiej policji, którzy się nawrócili i przyjęli Chrystusa. Kilku moich „opiekunów” potajemnie ochrzciłem, komuś tam znowu dałem ślub, a jeden z nich, taki szczególnie nieprzyjemny wobec nas, księży, przed swoją śmiercią nalegał, żebym to ja poprowadził go w ostatnią drogę. Tak też uczyniłem, tak też rozumiem posługę kapłańską – nigdy nie odmawiać nikomu pociechy duchowej. Od historyków Instytutu Pamięci Narodowej usłyszałem, że nadano mi pseudonim agenturalny „Jurek”, albo „Jerzy”. Boże mój, gdyby to ode mnie zależało, poprosiłbym o „Michała”, bo tak dano mi w sakramencie chrztu! Ale tak? Skrycie, bez pytania o zdanie? Mieli panowie z SB swoiste poczucie humoru! Najgorsze jest to, że człowiek nie miał wpływu na to, co oni zapisywali, a teraz to się czyta, bez uwzględnienia historycznego kontekstu, emocjonalnie i każe traktować, jak prawdę objawioną, jak Ewangelie.

———–

Przeszłość arcybiskupa Sawy

Rzeczpospolita 13.01.2009

TW „Jurek“ stał się jednym z najważniejszych agentów bezpieki w Kościele prawosławnym. Z wielu zachowanych notatek wynika, że wielokrotnie inicjował spotkania, by przekazać informacje. Informował SB zarówno w formie ustnej (tzw. dyktaty), jak i własnoręcznie pisał donosy. Dostarczał też dokumenty wewnętrzne Cerkwi, a nawet listy pisane do metropolity ze skargami na poszczególnych księży prawosławnych. Donosił też na katolików i protestantów. Z archiwów wyłania się obraz ks. Sawy, który przy pomocy SB usiłował kształtować politykę personalną w swoim Kościele.

Przy pomocy SB ks. Sawa próbował kształtować politykę personalną na Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej. Szczególną niechęcią darzył pierwszego rektora uczelni, uczestnika wojny polsko-bolszewickiej w 1920 r. prof. Wiktora Niemczyka. „Odnośnie Niemczyka (wykładowcy CHAT-u) Tw. stwierdził: w/w jako wykładowca jest zerem. Jest stary, o b. despotycznym usposobieniu. Wśród kadry ma opinię b. złą, wśród studentów jest traktowany lekceważąco. Brak mu jakiegokolwiek autorytetu. Ponadto jego sklerotyczne usposobienie przy minimalnej wiedzy i braku jakichkolwiek zdolności dydaktycznych, jako wykładowcy już dawno go dyskwalifikują i dziwnym jest utrzymywania go w kadrze ChAT-u” – donosił SB 26 sierpnia 1968 roku.

Opinie na temat prof. Niemczyka nie miały wiele wspólnego z rzeczywistością. Uchodził on za wybitnego teologa, był m.in. tłumaczem tzw. Biblii Warszawskiej. Ks. Sawa miał do niego żal, że nie dostał etatu na ChAT, jedynie miał tzw. prace zlecone. Wielokrotnie prosił SB o interwencję w tej sprawie.

Advertisements

komentarzy 10

  1. IPN o kontaktach SB z Cerkwią
    http://www.tvn24.pl/12690,1580186,0,1,ipn-o-kontaktach-sb-z-cerkwia,wiadomosc.html
    Co najmniej kilkadziesiąt osób, w tym hierarchię cerkiewną, obejmowała wieloletnia akcja SB o kryptonimie „Bizancjum”. Dotyczyła ona Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego i – jak twierdzi IPN – była to olbrzymia operacja bezpieki. Właśnie na ten temat w IPN przygotowana jest publikacja, która ma bardziej naświetlić problem.
    W połowie lutego w piśmie rzeszowskiego oddziału Instytutu pt. „Aparat represji” ma ukazać się publikacja dotycząca m.in. postaw duchowieństwa prawosławnego wobec działań „bezpieki” w latach 1945-89.

    Współautorami obszernego artykułu dotyczącego sytuacji Cerkwi w tych latach, przygotowanego głównie w oparciu o materiały SB, są: dr Krzysztof Sychowicz, historyk z białostockiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej oraz Mariusz Krzysztofiński z IPN w Rzeszowie.

    Przypadkowo trafili na materiały

    Publikacja będzie nosiła tytuł „W kręgu +Bizancjum+”.
    Historyk IPN zwrócił uwagę, że po 1945 roku Cerkiew znalazła się w specyficznej sytuacji, bo zmniejszyła się liczba jej wiernych i zostali oni rozproszeni na terenie kraju. Według niego, drugą kwestią rzutującą na kontakty prawosławnych duchownych z aparatem władzy było to, że „hierarchowie tego wyznania jak i sami wyznawcy zostali w pewnym sensie skierowani ku władzy”. – Zawsze Kościół prawosławny zachowywał dużą lojalność wobec władzy, która istniała w danym państwie, w tym wypadku dodatkowo też sojusz z tą władzą stał się dla prawosławia, dla hierarchii, szansą nie tyle na przetrwanie, co uzyskanie przez nią lepszej pozycji czy wywalczenie dodatkowych przywilejów w PRL. I to, myślę, decydowało też o tym jaki był przebieg tych rozmów i jaki był charakter tych rozmów – dodał Sychowicz.

  2. Przeszłość arcybiskupa Sawy
    Cezary Gmyz 13-01-2009,
    http://www.rp.pl/artykul/2,247370_Przeszlosc_arcybiskupa_Sawy.html
    Operację przeciw polskiemu prawosławiu Służba Bezpieczeństwa prowadziła pod kryptonimem „Bizancjum”. Jej akta częściowo się zachowały.
    Zachowała się też teczka pracy TW „Jurka” z własnoręcznie pisanymi donosami i adnotacjami o przyjmowaniu wynagrodzenia od SB. Choć nie zachowała się druga teczka, tzw. personalna, w której przechowywano zobowiązanie do współpracy oraz pokwitowania za przyjęte pieniądze, to treść teczki pracy nie pozostawia wątpliwości, że Prawosławny Metropolita Warszawski i Całej Polski był świadomym i tajnym współpracownikiem SB.
    Z akt IPN wynika, że tajnymi współpracownikami SB byli też prawie wszyscy powojenni zwierzchnicy polskiego prawosławia oraz większość dzisiejszych arcybiskupów – zwierzchników diecezji.
    Służba Bezpieczeństwa zwerbowała arcybiskupa Sawę (nazwisko świeckie Michał Hrycuniak) 31 maja 1965 roku. Został zarejestrowany pod numerem ewidencyjnym 12348. Nie zachowała się teczka personalna TW „Jurka”, w której powinien być opisany proces werbunku. Z zachowanej teczki pracy wiemy jednak, że kontakty z SB miał jeszcze, zanim został formalnie zwerbowany. „W okresie (do pozyskania) odbyto 70 spotkań, które pozwalają na stwierdzenie, że tajny współpracownik jest lojalny, szczery i obojętny w stosunku do organów SB” – zapisał pierwszy oficer prowadzący płk Zygmunt Siellawa.
    Pozyskanie związane było z objęciem przez Sawę funkcji w Kancelarii Metropolity, odpowiadającej stanowisku kanclerza kurii. „Celem pozyskania była konieczność bieżącej informacji odnośnie zmian zachodzących w prawosławiu ze szczególnym uwzględnieniem kontaktów zagranicznych oraz negatywnych zjawisk społeczno-politycznych wśród duchowieństwa i wyznawców” – napisano w notatce wprowadzającej do teczki TW „Jurka”.
    TW „Jurek“ stał się jednym z najważniejszych agentów bezpieki w Kościele prawosławnym. Z wielu zachowanych notatek wynika, że wielokrotnie inicjował spotkania, by przekazać informacje. Informował SB zarówno w formie ustnej (tzw. dyktaty), jak i własnoręcznie pisał donosy. Dostarczał też dokumenty wewnętrzne Cerkwi, a nawet listy pisane do metropolity ze skargami na poszczególnych księży prawosławnych. Donosił też na katolików i protestantów. Z archiwów wyłania się obraz ks. Sawy, który przy pomocy SB usiłował kształtować politykę personalną w swoim Kościele.
    Operacyjny BS dał druzgocącą opinię o Sawie, zarzucając mu miałkość intelektualną i karierowiczostwo. „Angażuje seminarzystów i studentów do donoszenia, czym rozbija jedność koleżeńską, przyzwyczaja młodzież do donosicielstwa i sługusostwa i tworzy atmosferę ciągłej bojaźni i podejrzliwości”. Te akurat cechy SB nie przeszkadzały. Jednak – jak się wydaje – oficerowie obawiali się, że żądza władzy ks. Sawy może sprawiać problemy we współpracy.
    Szczególnie zajadle ks. Sawa zwalczał biskupa, a później arcybiskupa Bazylego. Oskarżał go o głupotę, nepotyzm i nadużycia finansowe. W 1981 r. w rozmowie z oficerem SB był rozżalony tym, że władze popierają metropolitę Bazylego. „W rozmowie z t.w. mogłem odnieść wrażenie, że ma pretensje do naszych organów. Stwierdził wprost, że ze Sł. Bezp. utrzymuje kontakt od kilkunastu lat, swoje uwagi i spostrzeżenia dot. występujących nieprawidłowości w kościele przekazywał i przekazuje, ale jak do tej pory nie widzi, aby ktokolwiek z tego chciał skorzystać, stąd pytanie, czy Sł. Bezp. także nie zależy, aby w kościele panował spokój, ponieważ na Urząd ds. Wyznań nie można liczyć“ – zanotował ppłk Jan Wójcik.
    Ks. Sawa wielokrotnie chciał też wymóc na SB przeniesienie Bazylego na emeryturę. Nie miał jednak świadomości, że metropolita od wielu lat był również tajnym współpracownikiem o pseudonimie Włodzimierz. Na dodatek utrzymywał doskonałe stosunki z Urzędem ds. Wyznań.
    11 listopada 1982 r. SB w konflikcie jasno opowiedziała się za abp. Bazylim. Po spotkaniu z Sawą oficer zanotował w rubryce przedsięwzięcia: „Wpływać na bpa Sawę, aby nie prowadził własnej polityki, powodować aby bp Sawa wspierał działalność metropolity”.

  3. Przeszłość arcybiskupa Sawy c.d.
    Cezary Gmyz 13-01-2009,
    http://www.rp.pl/artykul/2,247370_Przeszlosc_arcybiskupa_Sawy.html
    Informacje dla KGB
    W 1970 roku ks. Sawa został przeniesiony do Jabłecznej. Został zwierzchnikiem tamtejszego klasztoru. Nie zaprzestał donoszenia. Ponieważ miał więcej czasu na donosy, pisał je odręcznie. Było ich tyle, że SB założyła osobną sprawę obiektową dotyczącą klasztoru o kryptonimie „Monastyr“.
    30 marca 1976 r. ks. Sawa podał SB dokładne charakterystyki zakonników z Jabłecznej, w tym swoją. Oprócz tego załączył spis wszystkich uczniów Prawosławnego Seminarium Duchownego w Jabłecznej wraz z charakterystykami słuchaczy oraz wykładowców.

    W tym okresie ks. Sawa przekazał też służbom PRL liczne dokumenty Światowej Rady Kościołów, w tym bardzo niebezpieczne donosy na pastorów z NRD. Informacje te trafiały do Stasi i sowieckiej KGB.
    W roku 1979 – po śmierci bp. Jerzego, który sprzeciwiał się współpracy prawosławnych z komunistami i utrzymywał dobre stosunki z katolikami – ks. Sawa został biskupem diecezji łódzko-poznańskiej. Dwa lata później objął zwierzchnictwo w największej prawosławnej diecezji z siedzibą w Białymstoku.
    „Solidarność“ za drzwi
    Białostocka „S“ chciała współpracować z prawosławnymi, których na tym terenie było wielu. U nowego zwierzchnika prawosławia pojawiła się w tej sprawie delegacja regionu „S“. Przedstawiciele „Solidarności“ chcieli złożyć ofiarę na budowę cerkwi w wysokości 50 tys. złotych. Biskup Sawa kategorycznie odmówił przyjęcia pieniędzy i wyrzucił delegację za drzwi. Stan wojenny biskup białostocki powitał z zadowoleniem.
    Jako zwierzchnik największej diecezji prawosławnej nie mógł narzekać na swoją sytuację materialną, mimo to żalił się SB, że nie otrzymuje pieniędzy od metropolity. SB zrozumiała aluzję. Płk Wójcik 7 grudnia 1982 roku przekazał bp. Sawie kopertę zawierającą 7 tys. zł (dwie trzecie ówczesnej średniej pensji). Biskup początkowo się krygował, ale w końcu pieniądze przyjął i pokwitował. Kolejny tego typu prezent dostał od bezpieki na swoje 45. urodziny w 1983 roku. Tym razem było to 10 tys. zł.
    Prawosławny Popiełuszko
    W 1985 r. SB wykorzystała bp. Sawę do uspokajania nastrojów po śmierci ks. Piotra Popławskiego, o którym w owym czasie mówiono jako o prawosławnym Popiełuszce. Przypuszczalnie było to samobójstwo, ale sprawa pozostaje niewyjaśniona do dziś.
    Jedne z ostatnich donosów w teczce TW „Jurka“ dotyczą Syndesmosu – międzynarodowej organizacji młodzieży prawosławnej. Ta oddolna inicjatywa interesowała nie tylko SB, ale przede wszystkim KGB. Bp Sawa przekazał obszerne informacje o pobycie w Polsce Aleksego Struwego z Francji, który był zaangażowany w powołanie tej organizacji. Oficer SB zanotował: „informację nt. Syndesmosu wykorzystać do opracowania odpowiedzi na pismo KGB ZSRR“. Teczka „Jurka“ kończy się na listopadzie 1987 roku. Przypuszczalnie wtedy założono nową, która nie zachowała się do dziś.
    Biskup Sawa do największych zaszczytów doszedł już w wolnej Polsce. W 1994 roku został prawosławnym ordynariuszem Wojska Polskiego. Dwa lata później został mianowany generałem brygady. W styczniu 1998 roku, w związku z chorobą metropolity Bazylego, został strażnikiem tronu metropolity. Najwyższą władzę w PAKP objął 31 maja. Arcybiskup Sawa został odznaczony krzyżami: Komandorskim i Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski – Polonia Restituta.

  4. http://www.rp.pl/artykul/2,247382.html
    Trzeba było iść na kompromisy, by ocalić Cerkiew
    Cezary Gmyz 13-01-2009, ostatnia aktualizacja 13-01-2009 00:45
    Arcybiskup Sawa: wszystkim, którzy mogą być zgorszeni postępowaniem moim i innych duchownych, mówię jako zwierzchnik Cerkwi – przepraszam.

    Czy Kościół prawosławny powoła komisję do zbadania historii?
    Mamy tę świadomość, że wielu księży spotykało się z SB. W czasach, kiedy metropolitą był Stefan, skarżyłem się, że mnie nachodzą. Metropolita powiedział, że jego też nachodzą i należy być oględnym. To samo mówił metropolita Bazyli. Przychodzili do każdego proboszcza, kierowników klasztorów, studentów ChAT. Takie były czasy. Komisji nie zamierzam powoływać. W cudzych grzechach nie zamierzam grzebać. Nasza postawa wobec władz była związana z ciężką sytuacją Cerkwi i – co tu mówić – pewnym strachem. Oceniamy duchownych za całokształt, a nie urywek ich życia.
    Czuje ksiądz wyrzuty sumienia z powodu współpracy z SB?
    Młode pokolenie może być tym wszystkim zgorszone. Ja jednak mówię, że trzeba było iść na kompromisy, by ocalić Cerkiew. Starsi to pamiętają i są bardziej wyrozumiali. Ja wszystkim, którzy mogą być zgorszeni postępowaniem moim i innych duchownych, mówię jako zwierzchnik Cerkwi: przepraszam.

  5. Oświadczenie metropolity Sawy, zwierzchnika PAKP
    Autor: metropolita Sawa / 13.01.2009
    http://www.cerkiew.pl/index.php?id=wiad_kraj&tx_ttnews%5Btt_news%5D=10205&tx_ttnews%5BbackPid%5D=1&cHash=e1b26a20d8
    W związku z informacjami w środkach masowego przekazu na temat lustracji Cerkwi Prawosławnej w Polsce pod kryptonimem „Bizancjum”, jako Jej zwierzchnik, oświadczam, iż przyjmuję je jako atak na życie Cerkwi, jej stabilność, którą stara się naruszyć. Szatanowi bowiem nie podoba się spokój w Cerkwi. ….
    Jeżeli chodzi o moją tzw „współpracę” ze Służbami Bezpieczeństwa, to nie polegała ona w dzisiejszym populistycznym znaczeniu tego słowa. Miałem kontakty z ówczesnymi władzami. Innej władzy w Polsce, wówczas nie było. Polegała ona jednak między innymi na „nachodzeniu” przez przedstawicieli tej władzy – Służby Bezpieczeństwa: biskupów, plebanii, klasztorów, szkół. Rozmawialiśmy z tymi ludźmi, tak jak to czynimy dzisiaj. Może kiedyś i za to będziemy sądzeni. Jakie Panowie ci składali sprawozdania, to ich sprawa. Nikt nam ich nie pokazywał. Papier wszystko przyjmie. Trudno by były one wiarygodne. Warto odwołać się w tej materii do stanowisk wyrażanych przez prof. Andrzeja Stelmachowskiego (G.W. z 23.XII.2008 r.) i byłego prokuratora lustracyjnego Włodzimierza Olszewskiego (G.W. z 24.XII.2008r.)

    Osobiście nikomu nie szkodziłem: Cerkwi, swojej Ojczyźnie – Polsce, czy Braciom i Siostrom. …Dzisiaj wierzy się pracownikom SB, chociaż jednocześnie oskarża się ich o fałszowanie dokumentów, zakładanie teczek, nadawanie bez wiedzy zainteresowanych osób kryptonimów, co było zwyczajną praktyką SB. Właśnie dlatego bronię Cerkiew i Jej Duchowieństwo.

    Wiem, że niniejsze oświadczenie nie zadowoli niektórych. Dlatego też jako Zwierzchnik Cerkwi przepraszam, za moje i naszego duchowieństwa, zachowanie wobec SB.

  6. http://www.rp.pl/artykul/192639,247983_Arcybiskup_oskarza__Rz__o_spisek.html
    Arcybiskup oskarża „Rz” o spisek
    Cezary Gmyz 14-01-2009,
    Przyznaje jednak, że spotykał się m.in. z agentami SB. „Rozmawialiśmy z tymi ludźmi, tak jak czynimy to dzisiaj. Może kiedyś i za to będziemy sądzeni. Jakie Panowie ci składali sprawozdania, to ich sprawa. Nikt nam ich nie pokazywał. Papier wszystko przyjmie. Trudno, by były one wiarygodne” – pisze arcybiskup.
    W żadnym z fragmentów swego oświadczenia metropolita nie odnosi się do faktu, że w teczce zachowały się donosy pisane jego ręką i podpisywane pseudonimem Jurek. Donosy zawierają m.in. szczegółowe charakterystyki biskupów i księży, mnichów z Jabłecznej, słuchaczy seminarium duchownego.Mimo prób usprawiedliwień arcybiskup Sawa prosi o wybaczenie.

  7. http://blog.rp.pl/semka/2009/01/14/gazeta-wyborcza-i-teologia-chowania-glowy-w-piasek/

    Piotr Semka
    “Gazeta Wyborcza” i teologia chowania głowy w piasek
    Sporo miejsca Katarzyna Wiśniewska poświęciła na łamach środowej „Gazety Wyborczej” odreagowywaniu – bo inne słowo byłoby nietrafne – tekstu „Rzeczpospolitej” na temat współpracy arcybiskupa Sawy z komunistyczną SB. Mniejsza o liczne obraźliwe aluzje pod adresem naszej gazety, ale wypada się odnieść do ewidentnych nieprawdziwych informacji zawartych w jej tekście.
    Nieprawdą jest twierdzenie Katarzyny Wiśniewskiej, że „Rzeczpospolita” „nawet nie zająknęła się” o braku w zachowanych aktach SB zobowiązania abp Sawy do współpracy. W naszym tekście było to wyraźnie zaznaczone. Tu cytat z artykułu Cezarego Gmyza: „Choć nie zachowała się druga teczka, tzw. personalna, w której przechowywano zobowiązanie do współpracy oraz pokwitowania za przyjęte pieniądze – to treść teczki pracy nie zostawia wątpliwości, że prawosławny metropolita warszawski i całej Polski był świadomym i tajnym współpracownikiem SB.”….

  8. Historia inwigilacji Cerkwi
    http://www.rp.pl/artykul/192639,248542_Historia_inwigilacji_Cerkwi_.html
    Arcybiskup Sawa, który współpracował z SB, ma zagorzałych przeciwników. Ale wielu wiernych go broni.
    W 1989 r. cały sobór biskupów stanowili biskupi zarejestrowani jako TW. Obecnego biskupa wojskowego Mirona zarejestrowano jako TW w 1980 r. Współpracy z SB uniknęli biskupi urodzeni w latach 60. i 70.
    Jednak byli duchowni prawosławni, których stać było na sprzeciw. Choćby ks. Aleksander Wysocki z prawosławnej parafii w Klejnikach, który już w latach 80. oskarżał publicznie swojego zwierzchnika o współpracę z bezpieką.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: