Centralizacja systemu oświaty i nauki

 

baner-historia-prl3

Centralizacja systemu oświaty i nauki

w: Nauka w komunizmie

fragment książki  

Człowiek i nauka – Piotr Jaroszyński

wyd. Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu, Lublin 2008

Manipulując znaczeniem słowa „wolność” komuniści deklarują swobodę prowadzenia badań naukowych, praktycznie pogłębiają centralizację i kontrolę. Wolność w rozumieniu marksistowskim ma wymiar wyłącznie historyczny, stąd coraz większą ingerencję aparatu władzy w życie uczelni określali mianem wolności, ale historycznie uwarunkowanej. 70

Likwiduje się autonomię uczelni. Na Uniwersytecie Moskiewskim rektora nie wybiera senat, lecz jest on mianowanym przez Ministerstwo Wyższego Wykształcenia, a sam senat, zwany radą uniwersytecką, też podlega owemu ministerstwu.71 Również dziekana nie wybiera Rada Wydziału, lecz jest on mianowany przez Ministerstwo. W Polsce Minister Oświaty powoływał, i to na czas nieokreślony, rektorów, prorektorów, dziekanów i prodziekanów. Ten sam minister mógł ich w każdej chwili odwołać.72 Ingerencja ministerstwa miała sięgać nawet do stanowiska asystenta.73

Centralizacja systemu szkolnictwa znalazła swoje odbicie nie tylko w upaństwowieniu placówek edukacyjnych wszystkich szczebli i podporządkowaniu ich odpowiedniemu ministerstwu (Ministerstwo Oświaty), ale także odebranie autonomii stowarzyszeniom naukowym. Szczególnie wymownym przykładem jest tu likwidacja Polskiej Akademii Umiejętności oraz Towarzystwa Naukowego Warszawskiego, oraz innych mniejszych stowarzyszeń, a powołanie w ich miejsce Polskiej Akademii Nauk.

Do roku 1951 największą organizacją naukową była Polska Akademia Umiejętności, posiadająca wielkie tradycje zarówno z czasów rozbiorów jak i okresu międzywojennego. Jej genezy szukać należy w Towarzystwie Naukowym, które powstało w 1815 r., a następnie w Akademii Umiejętności, którą powołano w roku 1872 i którą przekształcono w roku 1919, gdy Polska odzyskała niepodległość, na Polską Akademię Umiejętności.

Nie była to agenda państwowa, lecz suwerenne stowarzyszenie naukowców, które posiadało własne zaplecze materialne i finansowe dzięki różnym fundacjom i donacjom, i które organizacyjnie było niezależne od władzy politycznej.74

Po II wojnie światowej środowisko PAU świadome dramatycznej sytuacji, w jakiej znalazł się nasz kraj, w dalszym ciągu stawiało silny opór próbom zawłaszczenia i ideologizacji nauki polskiej. Wtedy to komuniści powzięli idę powołania „centralnej komórki koordynującej badania naukowe” i „ustalającej wytyczne ich planowania”. Taką państwową instytucją miała być Polska Akademia Nauk. Nazwa bardzo wzniosła, ale trzeba przypomnieć, że jej wzorem była akademia nauk Związku Sowieckiego, czyli Radziecka Akademia Nauk, uznana za przodującą w świecie, a dla której utworzono analogiczny odpowiednik w języku polskim.75

Polską Akademię Nauk powołano w roku 1951 na I Kongresie Nauki Polskiej – był to najczarniejszy okres stalinowskiego terroru. Wówczas prof. Jan Dembowski, który wkrótce został pierwszym prezesem PAN, kończąc swoje przemówienie, nawoływał: „Wzywam wszystkich uczestników Kongresu do swobodnego wypowiadania się, do twórczej współpracy w dziele przebudowy naszej nauki i jej powiązania z potrzebami kraju, który buduje dla siebie i na pożytek całej ludzkości nowy ustrój społeczny: ustrój socjalistyczny”.76

Naukę polską włączono do planu tworzenia globalnego socjalizmu. Potwierdził to uroczyście przewodniczący PAN podkreślając, że nauka ma opierać się na „metodologii materializmu dialektycznego i historycznego”.77

Pod wpływem politycznych nacisków dwa największe (i niepaństwowe) stowarzyszenia naukowe – Polska Akademia Umiejętności i Towarzystwo Naukowe Warszawskie – nie tylko poparły ideę powołania jednej centralnej i państwowej instytucji, ale zrezygnowały z dalszej działalności, oddając PAN „cały swój dorobek, doświadczenie, czynne placówki naukowo-badawcze oraz majątek”.78

Jak Rada Główna do spraw Nauki i Szkolnictwa Wyższego podlegała ministrowi, tak Polska Akademia Nauk podlegała Prezydium Rządu. Oba organy, a w związku z tym i nauka w sensie organizacyjnym i w sensie merytorycznym, nabrały charakteru polityczno-ideologicznego. Władze komunistyczne umiejętnie przejęły sowiecki wzór organizacji nauki w nowych warunkach politycznych, zaskarbiając sobie do współpracy wielu dawnych ideologicznych przeciwników z szacownego grona profesorów, zwanych starszyzną. Owa „starszyzna” swoją obecnością uwiarygodniła system w oczach środowiska akademickiego, nie wahając się pisać peany na cześć samego Józefa Stalina.79

W 1951 rząd PRL-u utworzył Centralną Komisję Kwalifikacyjna dla Pracowników Nauki. Jej status, zakres działania, a nawet nazwa co pewien czas ulegały zmianie. Ale ponieważ akty prawne dotyczące tej instytucji nigdy nie były w całości zebrane w jednej publikacji, trudno więc śledzić wszystkie niuanse związane ze zmianami, najczęściej w kontekście przełomów politycznych.

Początkowo był to organ, którego zakres działań obejmował sprawy nadawania tytułów naukowych docenta, profesora nadzwyczajnego i profesora zwyczajnego oraz zatwierdzanie uchwał o nadaniu stopnia naukowego kandydata nauk i doktora nauk.80

W 1958 r. CKK otrzymała nową nazwę: Komisja Kwalifikacyjna, i podporządkowana została Polskiej Akademii Nauk, ale ta była z kolei podporządkowana Prezydium Rządu, więc pośrednio Komisja Kwalifikacyjna zachowała charakter polityczny.

Zakresy działania Rady Głównej i Komisji Kwalifikacyjnej zaczęły się krzyżować, a w ich centrum znalazła się kariera naukowca, który musiał wspinać się po coraz nowych szczeblach, zabiegając o pozytywne opinie. A pole działania CKK było szerokie, zwłaszcza z uwagi na to, że rozbudowano system stopni i tytułów naukowych.

W okresie międzywojennym i tuż po wojnie magisterium było niższym stopniem naukowym, a doktorat – wyższym. W 1951 r. zamieniono te stopnie, idąc za wzorem sowieckim, odpowiednio na kandydata nauk i na doktora nauk, gdy samo magisterium oznaczało tylko dyplom ukończenia studiów.

Od 1920 do 1958 r. docentura nie była stopniem naukowym, lecz funkcją, a habilitacja oznaczała procedurę, która doprowadza do prawa wykładania w szkole wyższej. W 1958 r. doktorat stał się niższym stopniem naukowym, a wyższym – docentura.

Ale ustawą z roku 1951 wprowadzono też nową kategorię, która nigdy w nauce polskiej nie istniała – tytuł naukowy. Były takie oto tytuły: profesor zwyczajny, profesor nadzwyczajny, docent, adiunkt, starszy asystent, asystent. W 1958 r. kategorię „tytułu” zawężono już tylko do profesorów. Wcześniej mianował profesorów minister, a od 1958 r. Rada Państwa.

W 1965 r. tytuł nadawała Rada Państwa, a mianowanie ponownie przychodziło od ministrów (Sekretariat Naukowy w Akademii). Trudno śledzić tu wszystkie zmiany, ale jeden z prawników, zasłużony dla państwa ludowego, nie wahał się już w 1971 r. określić całej sytuacji mianem „gmatwaniny przepisów o stanowiskach, stopniach i tytułach naukowych”.81

Rodzi się pytanie: po co tak skomplikowany system, po co taka „gmatwanina”? Odpowiedź jest prosta: to nie chodziło o rozwój nauki ani o prawidłową karierę adeptów nauki.

Chodziło o to, aby przez cały okres zatrudnienia władza mogła kontrolować naukowców, a temu właśnie sprzyjał rozbudowany system „tytułów i stopni naukowych”, niczym hierarchia urzędów po reformie Piotra Wielkiego w carskiej Rosji.

Sytuację tę trafnie wyjaśnia W. Rolbiecki: „Kluczowym ‚osiągnięciem’ pod tym względem było ogromne pomnożenie formalnych szczebli kariery naukowej, tj. kolejnych stopni i tytułów. Jest ich obecnie (nie licząc magisterium) siedem – co plasuje nas w ścisłej czołówce światowej, daleko przed krajami Zachodniej Europy i Ameryki Północnej. Pracownikom nauki osiąganie tych szczebli na ogół wypełnia życie aż do wczesnej starości, stanowiąc jeden z najdonioślejszych czynników sterujących, nie tylko ich badaniami, lecz w ogóle ich postępowaniem, z niewątpliwą korzyścią (w cudzysłowie) dla dzieła stabilizowania i uspokajania tej grupy społecznej, lecz z nie mniej ewidentną szkodą zarówno dla wyboru tematyki podejmowanych badań, jak i kształtowania moralno-zawodowych postaw badaczy. System ustawicznego ubiegania się o kolejne stopnie i tytuły oraz – co się z tym wiąże – zabieganie o względy ‚starszych’ jako potencjalnych egzaminatorów, recenzentów, członków komisji oceniających dorobek itd., premiując postawy konformistyczne kandydatów, musi bowiem niekorzystnie wpływać na ich sylwetki moralne, a także dokonywać wśród nich negatywnej selekcji, pod tym samym względem.”82

W upadku komunizmu ta „gmatwanina” stopni i tytułów nadal w Polsce obowiązuje. Dzięki temu zamiast promować autentyczną twórczość naukową, generowane są postawy konformistyczne, w odniesieniu do osób (recenzentów, członków komisji), doboru tematów, a także w stosunku do będącej na czasie ideologii, jednej z wersji marksizmu jak Szkoła Frankfurcka lub postmodernizm.

Aż po dziś dzień osoba, której dorobek naukowy został oceniony jako niedostateczny, nie ma prawa do merytorycznej obrony. Wprawdzie dziś dotyczy to tylko kandydatów do tytułu profesora, ale do roku 2004 dotyczyło to również habilitacji, a wcześniej, w czasach PRL-u nawet stopnia doktora.

Autorzy recenzji byli anonimowi, a głosowania – tajne. Rolbicki odważnie, jak na czasy PRL-u, zauważa, że takie metody były demoralizujące i prowadziły do selekcji negatywnej naukowców, ułatwiając dokonywanie wielu nadużyć.83

Również prokomunistycznie nastawiony J. Kaczmarek ubolewa, że jednak „ujemną stroną formalizacji systemu kształcenia kadr jest preferowanie przez pracowników nauki w niektórych latach życia tytułów i stopni naukowych nad to, co powinno stanowić wartość najwyższą, tj. samą twórczość naukową.”84

Mimo tych krytycznych uwag, jakie wysuwano w środowiskach akademickich, system przetrwał komunizm, pozwalając na kontrolę tytułu naukowego przez środowiska, które karierę naukową zdobywały w PRL-u opierając swą twórczość na zasadach marksizmu, a nawet marksizmu-leninizmu.

Bibliografia:

 

71 M. Choynowski, Nauka i uczony … art. cyt., s. 29.

72 M. Jaroszyński, Nowy etap organizacji szkolnictwa wyższego, Życie nauki, nr 1-2, 1952, s. 54.

73 E. Krassowska, Nowe zadania…, art. cyt., s. 147.

74 W historii stowarzyszeń, instytutów czy akademii naukowych obecne były trzy tendencje. Pierwsza to organizacje o charakterze społecznym, należąca do samych naukowców, jak np. Accademia dei Lincei (Rzym, 1603-1630), druga to organizacje będące własnością bogatego arystokraty lub biznesmena, jak np. Accademia del Cimento (Florencja, 1657-1667), należąca do Ferdynanda II Medyceusza, księcia Toskanii, trzecia to organizacje państwowe, które najpierw zaczęły powstawać we Francji już w XVII w., jak np. Académie Royal des Sciences (1666). Tym ostatnim tropem poszły Prusy i Rosja, natomiast tradycja polska najbliższa była tendencji pierwszej. W instytucjach zakładanych przez państwo naukowcy otrzymywali pensję oraz niezbędne pomoce naukowe, ale z drugiej strony za cenę rezygnacji z wolności badań, ponieważ musieli wykonywać zadania, jakie im władze zlecały. Zob. W. Rolbecki, Walka o..., art. cyt., s. 221n.

75 E. Krassowska, Nowe zadania…, art., cyt., s. 143.

76 Przemówienie prof. Jana Dembowskiego na otwarcie Kongresu Nauki Polskiej, Życie nauki, nr 7-8, 1951, s. 650). O tym, że PAN będzie wierny idei budowania społeczeństwa socjalistycznego, zapewniali w liście do Józefa Stalina Prezes PAN Jan Dembowski i Sekretarz Naukowy Stanisław Mazur, Życie nauki, nr 3-4, 1953, s. 2,

77 J. Dembowski, O warunkach rozkwitu nauki polskiej, Życie nauki, Nr 3-4, 1952, s.

78 Przemówienie prof. Kazimierza Nitscha, prezesa Polskiej Akademii Umiejętności, ibid., s. 663; Przemówienie prof. Wacława Sierpińskiego, prezesa Towarzystwa Naukowego Warszawskiego, ibid., s. 665.

79 W. Rolbiecki, Walka…, art. cyt., s. 222n.

80 M. Jaroszyński, Prawo pracowników naukowych, Wrocław 1971, s. 117.

81 ibid., s. 85.

82 W. Rolbiecki, Walka…, art. cyt., s. 224.

83 ibid., s. 224, przyp. 8.

84 J. Kaczmarek, Zarys…, art. cyt., s. 338.

Reklamy

Jedna odpowiedź

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: