Szczęsny Dettloff, historyk sztuki, przymusowo emerytowany ‚za Stalina’

baner-krzywdzeni

Szczęsny Dettloff  w Wikipedii

(ur. 5 października 1878 w Nakle nad Notecią, zm. 4 listopada 1961 w Poznaniu),  polski historyk sztuki, duchownykatolicki, profesor Uniwersytetu Poznańskiego, członek PAN.

W latach 1915-1918 prowadził wykłady z historii sztuki sakralnej w seminariach duchownych w Poznaniu, Gnieźnie i Monasterze Westfalskim. Od 1918 był wieloletnim kierownikiem Muzeum Wielkopolskiego w Poznaniu. W 1919 został profesorem nadzwyczajnym Uniwersytetu Poznańskiego; wykładał historię sztuki średniowiecznej. W latach 1918-1953 i 1956-1958 kierował Katedrą Historii Sztuki, od 1924 był profesorem zwyczajnym. Po zajęciu Poznania przez hitlerowców został początkowo zakładnikiem (1939), później był wysiedlony; przebywał w Zakopanem i Nowym Targu, pracował jako urzędnik. W ramach tajnego nauczania wykładał historię sztuki na Uniwersytecie Ziem Zachodnich w Częstochowie (1944-1945). W latach19531956 przebywał na przymusowej emeryturze ( było to spowodowane niepochlebnym komentarzem na temat Stalina. Za Dettloffem wstawiła się większość jego podopiecznych w tym Zofia Białłowicz-Krygierowa, która przez wiele lat miała tzw. „wilczy bilet”; znów powrócił do pracy na uniwersytecie w 1956, ale wkrótce z powodu choroby oczu musiał ograniczyć aktywność.

———

Strona : Muzeum Archeologiczne w Poznaniu

Krystyna Józefowiczówna  (1917-1985),  Historyk sztuki, archeolog, konserwator

Tylko krótko, latach (1.XII.) 1951- (10.VII.) 1953 była starszym asystentem na Uniwersytecie w Poznaniu. Z Uniwersytetu odeszła, motywując to oficjalnie koniecznością całkowitego skupienia się na pracach badawczych prowadzonych w katedrze poznańskiej (1951-1956), chociaż rzeczywistym powodem jej odejścia było usunięcie z Uniwersytetu z powodów politycznych ks. profesora Szczęsnego Dettloffa……. jej dysertację habilitacyjną odrzucono z powodów politycznych.

———

HISTORIA – Co miał Stalin do Poznania

Polska – Głos Wielkopolski

Donos kelnerki
– Niewiele osób wie, że także poznański park Sołacki w latach 1949-1956 nosił nazwę parku Stalina – podkreśla Piotr Grzelczak z UAM. – To także był swoisty „prezent” władz miasta z okazji 70. urodzin przywódcy ZSRR. Poznaniacy tej nazwy nie zaakceptowali.

Stalin był postacią tak znienawidzoną, że nawet jego śmierć nie zahamowała szyderstw, będących w istocie jedyną bronią przeciwko dyktatorowi. Na pytanie „Umarł Stalin – jaki to czas?”, humorystyczna odpowiedź brzmiała: „Najwyższy”. Dowcipy tego rodzaju opowiadano sobie jednak w kręgu najbardziej zaufanych osób, gdyż oficjalnie panowała głęboka żałoba narodowa, a wielu poznaniaków na wieść o zgonie tyrana płakało. Jedni ze szczerego żalu, inni pod wpływem zbiorowej histerii, a jeszcze inni – dla bezpiecznego kamuflażu.

– Ostrożności nie zachował ksiądz profesor Szczęsny Dettloff, legenda Uniwersytetu Poznańskiego, przedwojenny założyciel Katedry Historii Sztuki, który został wydalony z uczelni za nieostrożną, dowcipną uwagę o śmierci Stalina – przypomina Piotr Grzelczak z UAM. – Wygłosił ją przy kawie i pączkach, co usłyszała kelnerka i doniosła władzom. Wynikła z tego ogromna afera polityczna, odbyło się posiedzenie senatu uczelni i liczne masówki studenckie potępiające księdza profesora.

uzupełnienie 13. 10.2019

Uniwersytet w czasach zarazy

2017-03-05

http://www.poznan.pl/mim/bm/news/wydarzenia-poznanskie,c,10/uniwersytet-w-czasach-zarazy,103468.html 

„Rozwiązuję dla dobra nauki z Księdzem Profesorem stosunek służbowy jako z samodzielnym pracownikiem nauki Uniwersytetu Poznańskiego”.

Tymi słowy 20 marca 1953 roku minister szkolnictwa wyższego PRL Adam Rapacki zakończył haniebny propagandowy spektakl wymierzony w jednego z największych polskich uczonych – ks. prof. Szczęsnego Dettloffa. Owa kuriozalna decyzja była zwieńczeniem osobliwego dochodzenia oraz „procesu”, które na wniosek Komitetu Uczelnianego PZPR przeprowadzono na Uniwersytecie Poznańskim. Ich zasadniczym celem było udowodnienie winy, potępienie i wreszcie usunięcie z uczelni zasłużonego uczonego, który „uchybił godności profesora wyższej uczelni PRL”, jak zapisano w uchwale Senatu UP, a tym samym „stał się niegodnym wychowywać młodzież akademicką”, o czym z kolei przekonywała uniwersytecka organizacja ZNP. Ks. prof. Dettloff, zidentyfikowany jako „element wrogi klasowo”, padł ofiarą brutalnej nagonki, którą za pomocą partyjnych instrukcji wywołano w związku z jego reakcją na śmierć Józefa Stalina.

6 marca 1953 roku „Gazeta Poznańska” pisała na „jedynce”: „Przestało bić serce wodza ludzkości – Wielkiego Stalina”. Tego feralnego dnia, ks. prof. Dettloff umówił się w lokalu Klubu Demokratycznej Profesury (tzw. „KaDuPu”) przy pl. Wolności z prof. Zdzisławem Kępińskim. Oczekując na jego przybycie, odbył krótką, niezobowiązującą rozmowę z dwiema pracownicami kawiarni. Zgodnie z wyjaśnieniami, których na polecenie rektora UP prof. Jerzego Suszki udzielił kilka dni później, miał je przywitać słowami: „złóżmy sobie kondolencje” oraz zauważyć: „żaden materializm ani inne nastawienie ideologiczne nie uratują człowieka od śmierci”. W następnych dniach te nieszkodliwe słowa, oczywiście nie bez udziału partyjnych władz, wywołały w poznańskim środowisku akademickim prawdziwą burzę. „Na skutek zawiadomienia Podstawowej Organizacji Partyjnej [PZPR] przy UP” rektor powołał nawet specjalną komisję do zbadania całego zajścia. Jej dorobek legł u podstaw jednogłośnej uchwały Senatu UP z 12 marca 1953 roku, na mocy której postanowiono: „Wdrożyć postępowanie dyscyplinarne przeciw ks. prof. Dettloffowi i ze względu na rodzaj i doniosłość [sic!] podniesionych przeciw niemu zarzutów – zawiesić go w obowiązkach”.

Kolejne dni upłynęły w cieniu bezprecedensowych i nieustannie podsycanych przez PZPR i ZMP ataków wymierzonych w „ojca założyciela” poznańskiej historii sztuki. Wreszcie na 20 marca 1953 roku zaplanowano nadzwyczajne posiedzenie Senatu UP. Niewiarygodnie upokarzany w ciągu ostatnich dni ks. prof. Dettloff podjął wówczas ostatnią próbę zmiany swojego położenia. Zaszczuty i będący u kresu sił uczony napisał do uniwersyteckich władz dramatyczny list. Taka forma samokrytyki nikogo z sądzących już jednak nie interesowała. W swojej kolejnej jednogłośnej uchwale członkowie Senatu stwierdzili bowiem, że „wpływ wychowawczy ks. prof. Dettloffa na młodzież akademicką jest zdecydowanie szkodliwy”, oraz uznali, że „dłuższe pozostawanie wyżej wymienionego na stanowisku profesora Polskiej Wyższej Uczelni nie jest możliwe”, po czym zwrócili się do „Obywatela ministra z prośbą o natychmiastowe rozwiązanie z ks. prof. Dettloffem stosunku służbowego”. Ich życzenie Adam Rapacki spełnił jeszcze tego samego dnia.

Piotr Grzelczak

 

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: