Profesorowie UJ w aktach UB i SB

Warto przeczytać !

terlecki-prof-uj

Ryszard Terlecki, Profesorowie UJ w aktach UB i SB, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2002.

Jak inwigilowano profesorów

Forum Akademickie , 3,2003

Ukazała się interesująca książka o inwigilowaniu profesorów Uniwersytetu Jagiellońskiego po drugiej wojnie światowej. Pojawiły się tu nazwiska ośmiu znanych profesorów, luminarzy polskiej humanistyki. Są nimi m.in.: wybitny historyk literatury Stanisław Pigoń, znany filozof Roman Ingarden, historycy: Adam Vetulani i Konstanty Grzybowski, historycy oświaty i wychowania: Henryk Barycz i Jan Hulewicz. Wszyscy mieli założone teczki przez oficerów Urzędu Bezpieczeństwa i później Służby Bezpieczeństwa. Z tymi materiałami, które zachowały się w Archiwum Urzędu Ochrony Państwa (dziś Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego) i innych archiwach, m.in. Instytutu Pamięci Narodowej, autor książki gruntownie się zapoznał. Dlatego w kontekście źródłowym i metodologicznym książce nie można nic zarzucić.

Teczki prowadzone były pod różnymi kryptonimami, np. „Senat” czy „Wenecja”. Zawsze starano się uzasadnić wrogość w stosunku do Polski Ludowej, jej ustroju i władzy. A nie było to łatwe, gdyż nie istniały faktyczne podstawy do podejrzeń. Wiele spraw celowo przedstawiano jako wrogą działalność. Profesorowie UJ nie byli wrogami Polski Ludowej, nie spiskowali przeciwko władzy, nie zakładali żadnych organizacji zbrojnych czy politycznych. Rzecz jasna, wychowani w XIX-wiecznej tradycji myślenia politycznego, nie myśleli kategoriami marksizmu–leninizmu, nie kochali nowego ustroju i często dawali to do zrozumienia. Stąd doniesienia, śledztwa, inwigilacja, czasami bardzo kosztowna, jak chociażby zakładanie podsłuchów telefonicznych w mieszkaniach.

Działania tego typu, często niesłychanie drobiazgowe, mogły być prowadzone tylko dzięki donosom. Uczelnia była pełna szpiclów. Z dogłębnej analizy tekstów wynika, że oficerowie UB i SB, nie mogli zamknąć sprawy, gdyż wciąż wpływały nowe doniesienia o rzekomej wrogiej działalności. Tworzyło to przysłowiowe błędne koło. Wystarczyło, że Henryk Wereszycki poczęstował swego rozmówcę koniakiem, a już pojawiały się zarzuty, że prowadzi burżuazyjny styl życia, gdy naród buduje socjalizm. Jeszcze gorzej było, gdy któryś z profesorów oblał na egzaminie niedouczonego aktywistę organizacji młodzieżowej. Sytuacja ta utrudniała profesorom życie, stawała się trudna do zniesienia. Donosiciele byli wszędzie, wywodzili się spośród studentów, pracowników dziekanatów, młodszych pracowników naukowych, zdarzali się też profesorowie.

Zainteresowania tajnych służb były wszechstronne. Zarzucano wielu profesorom, że w pierwszych latach powojennych utrzymywali stosunki z premierem polskiego rządu na emigracji Stanisławem Mikołajczykiem, a później już w kraju, gdy był wicepremierem i prezesem PSL, że wspierali go w działalności politycznej. Wiele spraw było wyraźnie naciąganych i celowo wyolbrzymianych, aby zgodnie z wówczas obowiązującą doktryną, stworzyć nastrój zagrożenia ludowego państwa.

Zgodzić się trzeba z podstawową tezą książki Terleckiego, że w tym czasie UJ miał dwa oblicza. Jedno oficjalne, które toczyło się według określonych zasad, nawet z manierami akademickimi. Na pierwszy rzut oka wyglądało, że wszystko jest w porządku. Drugie życie było niejawne, pełne intryg, podstępów tajniaków i ich współpracowników, politycznych intrygantów i zwykłych karierowiczów, których nie brakuje w każdej epoce. Wpływało to na życie profesorów i ich dorobek naukowy. Nie pozwalano im na publikowanie niektórych książek, zabraniano wznowień, cenzurowano, niektórym uniemożliwiano też zdobycie tytułów naukowych.

Ludwik Malinowski

Profesorowie z PRON

baner

Patriotyczny Ruch Odrodzenia Narodowego (PRON)

wg Wikipedii

– organizacja polityczna utworzona w okresiestanu wojennego przez PZPR i podporządkowane jej stronnictwa polityczne oraz zależne od władz organizacje katolickie w celu propagandowego wykazania poparcia społeczeństwa dla polityki partii, a w szczególności wprowadzenia stanu wojennego. PRON miał nawiązywać do tradycji działalności Frontu Jedności Narodu, jednoczącego „patriotycznie” nastawionych Polaków różnych orientacji politycznych i światopoglądowych (stąd istotny był udział organizacji katolickich).

Na czele PRON stał od listopada 1982 Jan Dobraczyński – ściśle współpracujący z PZPR działacz PAXo poglądach nacjonalistyczno-katolickich.

20 lipca 1982 PZPRZSLSD oraz PaxChSSPZKS podpisały deklarację w sprawie utworzenia PRON. 17 grudnia 1982 na pierwszym posiedzeniu Tymczasowej Rady Krajowej PRON, jej przewodniczącym został pisarz Jan Dobraczyński, który sprawował tę funkcję aż do jej rozwiązania

W skład „Komisji Inicjującej PRON” weszli oprócz Dobraczyńskiego m.in.

profesor Marian Orzechowski,

profesor Janusz Reykowski,

profesor Józef Chlebowczyk,

profesor , Zbigniew Gertych,

Zapis o PRON trafił do Konstytucji PRL w lipcu 1983 r. Zastąpił w niej zapisy o Froncie Jedności Narodu (FJN). Zgodnie z tymi zapisami PRON decydował m.in. o listach wyborczych, w wyborach lokalnych (do Rad Narodowych) i do Sejmu. Praktycznie biorąc, bez uzyskania zgody PRON nie można było kandydować w wyborach.

Jerzy Jaskiernia – pełnił funkcję sekretarza generalnego,

Członkami PRON byli m.in.:

Profesorowie na Froncie Jedności Narodu

baner

Front Jedności Narodu ( Wikipedia)– organizacja społeczno-polityczna utworzona w 1952 (do 1956 roku działał pod nazwą Frontu Narodowego).

FJN obejmował związki zawodowe, partie polityczne (PZPRZSLSD) oraz inne organizacje społeczne i społeczno-polityczne. Realizował cele polityczne PZPR i był jej podporządkowany…

W roku 1983 został rozwiązany i zastąpiony Patriotycznym Ruchem Odrodzenia Narodowego (PRON)

Przewodniczący Ogólnopolskiego Komitetu Frontu Narodowego i Frontu Jedności Narodu (1952-1983)

Wiceprzewodniczący Ogólnopolskiego Komitetu Frontu Jedności Narodu (1958-1983)

Członkowie Prezydium Ogólnopolskiego Komitetu Frontu Jedności Narodu (1958-1983)

1971-1983 prof. Wiktor Dega

1971-1983 prof. Zygmunt Filipowicz

1972-1976 prof. Henryk Jabłoński

1981-1983 prof. Jan Karol Kostrzewski

1958-1971 prof. Feliks Olszak

1972-1983 prof. Włodzimierz Trzebiatowski

1981-1983 prof. Andrzej Werblan

Sekretarze Ogólnopolskiego Komitetu Frontu Jedności Narodu (1958-1983

1967-1983 prof. Marian Rybicki

Zagubione proporcje

baner

Zagubione proporcje

Rzeczpospolita, Kazimierz Orłoś 22-08-2009

Istnieje dziś w wolnej Polsce nowa forma prześladowania ludzi kiedyś przez komunistów szykanowanych. Wobec zarzutów pozostają bezradni: mają zamknięty dostęp do archiwów IPN, na podstawie których są oskarżani,

Żeby nie było wątpliwości: byłem i jestem za ujawnianiem agentów Służby Bezpieczeństwa. Byłem i jestem za lustracją. Jednak od początku lat 90. uważałem, że lustracja bez dekomunizacji jest pozbawiona sensu i – prędzej czy później – skończy się chaosem. Tak jak to się dzieje teraz, gdy ludzi, którzy z własnej woli przez długie lata z zaangażowaniem współpracowali z SB, stawia się w jednym rzędzie z tymi, którzy z różnych powodów, najczęściej szantażowani lub zastraszani, godzili się na rozmowy z przedstawicielami peerelowskich służb. Nie orientując się w konsekwencjach: rejestracji w aktach, pseudonimach, jakie im nadawano, oraz przypisaniu statusu tajnego współpracownika.

Aby dopowiedzieć tę myśl: od początku lat 90. należałem do krytyków grubej kreski powszechnie rozumianej jako odpuszczenie win polskim komunistom. Dlatego należałem do tych, którzy opowiadali się za rozliczeniem przeszłości w jakiś – oczywiście – cywilizowany sposób. A przede wszystkim, co wydawało się oczywiste i konieczne, za pozbawieniem ludzi współpracujących przez długie lata z towarzyszami radzieckimi możliwości zajmowania publicznych stanowisk w niepodległym kraju….

Marian Konieczny – b. rektor ASP w Krakowie, w PRL rzeżbił pomnik Lenina

baner człowiek nauki

Marian Konieczny w Wikipedii

(ur. 13 stycznia 1930Jasionowie) – polski rzeźbiarz, poseł na Sejm PRLVIIIIX kadencji z ramienia PZPR.

Absolwent Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie z 1954, oraz Instytutu im. Repina w Petersburgu gdzie studiował w latach 1954-1958. Uczeń Xawerego Dunikowskiegoprofesor krakowskiej ASP i jej rektor w latach 1972-1981.

W latach 1980-1989 poseł na Sejm PRL.

Autor wielu pomników m.in.: Bohaterów Warszawy („Nike Warszawska”) z 1964, LeninaNowej Hucie z 1973 (zdemontowany), Walk Rewolucyjnych w Rzeszowie z 1974, Skłodowskiej-CurieLublinieKościuszki w Filladelfii (USA) z 1979, Chwały i Męczeństwa w Algierze,Wincentego Witosa oraz Jana Matejki w Warszawie z 1993, Bartosza Głowackiego podRacławicamiStanisława Wyspiańskiego w Krakowie z 1982, pomników papieża Jana Pawła II w Licheniu zrealizowanego w 1999 i Leżajsku oraz Jana Zamoyskiego w Zamościu z 2006….

———————–

Trudne obalanie pomników PRL

Rzeczpospolita

W miastach jest jeszcze ponad dwa tysiące symboli komunistycznych. Do ich usunięcia potrzeba ustawy.

Rzeszów

– pomnik Czynu Rewolucyjnego oraz pomnik Wdzięczności Armii Czerwonej. Pomysłodawcą pierwszego był towarzysz Władysław Kruczek, a dzieło zrealizował krakowski artysta Marian Konieczny. Od lat szpeci i blokuje jakiekolwiek rozwiązania komunikacyjne w centrum miasta. Ze względu na kształt przez mieszkańców nazywany „ośle uszy PRL”. Kilka lat temu monument przeszedł na własność parafii ojców bernardynówKęsowo (woj. kujawsko-pomorskie)

—————

Nasza historia 2 września 1978

Gazeta Wyborcza

25 lat temu na placu Matejki przed pomnikiem Grunwaldzkim odbyła się promocja absolwentów Wyższej Oficerskiej Szkoły Wojsk Chemicznych im. Stanisława Ziai. Uroczystość odbyła się w 30. rocznicę założenia szkoły. Przysięgę zaszczycili swoją obecnością m.in. I sekretarz KK PZPR Kazimierz Barcikowski, przewodniczący KK FJN prof. Marian Konieczny i szef wojsk chemicznych MON gen. bryg. Czesław Krzyszkowski.

——————

Polskie pomniki nie przyjęły do wiadomości zmiany ustroju

Wprost, 2006,44

Dla wielu twórców nie jest istotne, czy rzeźbią Lenina, czy Jana Pawła II. Jednym z takich artystów jest Konieczny. Niektóre z jego pomników zdemontowano po 1989 r. Taki los spotkał częstochowskiego „Wanię” czy Aleksandra Zawadzkiego z Dąbrowy Górniczej. Pomnik Lenina w Nowej Hucie próbowano zniszczyć już pod koniec lat 70., podkładając bombę. Cudem ocalały wódz bolszewików stoi obecnie w parku niedaleko Sztokholmu. Szwedzki kolekcjoner kupił go w cenie złomu. „Wania”, któremu azylu udzieliły gliwickie Zakłady Urządzeń Technicznych, podczas demontażu został uszkodzony.

————

Ordery Kwaśniewskiego

Z kolei 7 kwietnia 2000 r. Krzyże Komandorskie z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski otrzymali: rzeźbiarz Marian Konieczny (niegdyś członek egzekutywy Komitetu Krakowskiego PZPR)

————

POMNIK STANISŁAWA WYSPIAŃSKIEGO

Inicjatorem budowy pomnika poświęconego Stanisławowi Wyspiańskiemu był Krakowski Komitet Frontu Jedności Narodu, którego przewodniczącym był znany rzeźbiarz Marian Konieczny. W grudniu 1977 roku rozpisano konkurs na projekt pomnika, zaś powołany 31-osobowy Komitet Budowy Pomnika, w drodze głosowania, zdecydował o jego lokalizacji na placu Szczepańskim. Wśród propozycji innej lokalizacji pomnika wskazywano bulwary wiślane w okolicy Skałki, Błonia, plac przed Muzeum Narodowym…

Żadnego projektu nie wybrano jednak do realizacji, bowiem – jak wyjaśnił dziennikarzom decyzję jury sam przewodniczący: „dzieło godne Wyspiańskiego powinno być jeszcze doskonalsze„(1).

W 1979 roku ogłoszony kolejny, tym razem zamknięty, konkurs na pomnik. Zaproszono do udziału tylko sześciu artystów, czterech uprzednio nagrodzonych i dwóch spośród wyróżnionych, w tym Mariana Koniecznego. Ponownie zwyciężył projekt Jana Kucza, uzyskując aż 6 na 9 możliwych głosów. Nowe jury, bowiem, pod przewodnictwem rzeźbiarza z Wrocławia – Jerzego Boronia, liczyło 9 osób. Projekt Mariana Koniecznego otrzymuje tylko 1 głos. Jednak – zgodnie z decyzją Komitetu Budowy Pomnika z dnia 7 września 1979 roku, podjęto w drodze jawnego głosowania – do realizacji skierowano projekt Mariana Koniecznego. Zmieniono także miejsce lokalizacji pomnika, wznosząc go ostatecznie przed Gmachem Muzeum Narodowego w Krakowie.

To wina elit

baner

Komunizm głosił postępowe ideały, które zawsze niezmiernie podobają się intelektualistom.

Naukowcy żyją w świecie idei i uwielbiają sobie wyobrażać, jak wspaniale by było, gdyby te idee zostały urzeczywistnione.

A przecież to nie kto inny, tylko tacy wysublimowani i oderwani od rzeczywistości osobnicy nadają ton myśleniu reszty społeczeństwa

Richard Pipes

Mirosław Wyrzykowski – wykładowca prawa na UW, wcześniej także w MSW, sędzia Trybunału Konstytucyjnego

baner człowiek nauki

dr hab.  Mirosław  Wyrzykowski
Id osoby:   57907
Adres e-mail: wyrzyk@hbz.pl
Dyscypliny KBN: nauki prawne
Specjalności: prawo konstytucyjne, prawo publiczne
Miejsca pracy: Aktualne:
profesor  Uniwersytet Warszawski; Wydział Prawa i Administracji; Instytut Nauk Prawno-Administracyjnych
profesor  Wyższa Szkoła Administracji Publicznej w Ostrołęce; Wydział Administracji
Nauka Polska – Baza ludzi nauki

dr hab. Mirosław Wyrzykowski

Id osoby: 57907

Adres e-mail: wyrzyk@hbz.pl

Dyscypliny KBN: nauki prawne

Specjalności: prawo konstytucyjne, prawo publiczne

Miejsca pracy: Aktualne:

profesor Uniwersytet Warszawski; Wydział Prawa i Administracji; Instytut Nauk Prawno-Administracyjnych

profesor Wyższa Szkoła Administracji Publicznej w Ostrołęce; Wydział Administracji

——————

Mirosław Wyrzykowski w Wikipedii

(ur. 1 kwietnia 1950Ciechanowie) – polski prawnikdoktor habilitowany nauk prawnych oraz sędzia Trybunału Konstytucyjnego od 2001.

Absolwent prawa na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego (1971). W 1975 uzyskał stopień doktora nauk prawnych, w 1986 doktora habilitowanego od 1986. Jest profesoremUniwersytetu Warszawskiego.

W latach 1977–1979 był pracownikiem kontraktowym Wyższej Szkoły Oficerskiej MSW wLegionowie[1]. Kierował Zakładem Prawa Porównawczego i Gospodarczego w Instytucie Nauk Prawno-Administracyjnych WPiA UW. Był prodziekanem tego wydziału w latach 1996–1999, następnie do 2001 zajmował stanowisko dziekana. Kieruje Zakładem Praw Człowieka w tej jednostce.

Od 1990 do 1995 pracował jako profesor w szwajcarskim Instytucie Prawa Porównawczego w Lozannie. Od 1997 jest profesorem w Central European University w Budapeszcie. Wykładał m.in. na uniwersytetach w Paryżu (Sorbona), BonnSydneyKonstancjiBayreuth.

W latach 1988–1990 pełnił funkcję kierownika Departamentu Konstytucyjnych Wolności i Praw w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich, zasiadał w Radzie Legislacyjnej przy Prezesie Rady Ministrów (w latach 1990–1993 i 1996–2001). Od 1996 do 2001 był dyrektorem Centrum Konstytucjonalizmu i Kultury Prawnej Instytutu Spraw Publicznych. Przez dwa lata wchodził w skład Doradczego Komitetu Prawnego przyMinistrze Spraw Zagranicznych. Od listopada 2001 zajmuje stanowisko sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Był sędzią sprawozdawcą m.in. w sprawie dotyczącej konstytucyjności europejskiego nakazu aresztowania.

Członek Komitetu Nauk Prawnych PAN. Przewodniczący Polskiej Sekcji Międzynarodowego Towarzystwa Nauk Prawnych. Członek rad naukowych, m.in. Instytutu Nauk Prawnych PAN, Krajowej Szkoły Administracji Publicznej, Instytutu Nauk o Państwie i Prawie oraz Instytutu Nauk Prawno-Administracyjnych Uniwersytetu Warszawskiego…..

——————

W katalogu IPN

Pracownik kontraktowy WSO MSW w Legionowie w latach 1977-1979.

Rejestrowany 11.10.1988 przez Wydział XII Departamentu III MSW pod numerem 108504 jako figurant Sprawy Operacyjnego Sprawdzenia….

————–

IPN chce lustrować sędziego Trybunału

tvn24, 25.08.2009 /PAP

IPN chce wszczęcia procesu lustracyjnego wobec sędziego Trybunału Konstytucyjnego prof. Mirosława Wyrzykowskiego. Zarzuca mu zatajenie, że w latach 70. wykładał w Wyższej Szkole Oficerskiej MSW w Legionowie. Wyrzykowski uważa, że ustawa do wymieniania tego zajęcia w oświadczeniu go nie zobowiązywała.

Biuro Lustracyjne IPN skierowało do Sądu Okręgowego w Warszawie wniosek o wszczęcie procesu lustracyjnego i uznanie oświadczenia Wyrzykowskiego za niezgodne z prawdą. Według IPN, prof. Wyrzykowski nie wykazał w nim, iż w latach 1977-79 jako pracownik kontraktowy wykładał w Wyższej Szkole Oficerskiej MSW w Legionowie. Informacja o tej pracy znajduje się w katalogach osób publicznych, publikowanych przez IPN.

Sędzia Wyrzykowski oświadczył natomiast, że nie miał obowiązku ujawniania tego faktu w swoim oświadczeniu, bo Wyższa Szkoła Oficerska MSW im. Feliksa Dzierżyńskiego w Legionowie nie jest ujęta w katalogu organów bezpieczeństwa państwa ustawy lustracyjnej. Nie nie można jej też uznać za centralną instytucję SB, co – zgodnie z ustawą – pozwalałoby ją zaliczyć do takich organów.

————

Serwis IPN

24 sierpnia 2009

Wniosek o wszczęcie postępowania lustracyjnego wobec Mirosława W., pełniącego funkcję sędziego Trybunału Konstytucyjnego

W dniu 17 sierpnia 2009 r. Oddziałowe Biuro Lustracyjne w Warszawie skierowało do Sądu Okręgowego w Warszawie VIII Wydział Karny wniosek o wszczęcie postępowania lustracyjnego w związku z powstałymi wątpliwościami co do zgodności z prawdą oświadczenia lustracyjnego złożonego przez Mirosława W. oraz wydanie orzeczenia stwierdzającego, że złożył on niezgodne z prawdą oświadczenie lustracyjne. Mirosław W. pełni funkcję publiczną sędziego Trybunału Konstytucyjnego, określoną w art. 4 ust 14 ustawy z dnia 18 października 2006 r. o ujawnianiu informacji o dokumentach organów bezpieczeństwa państwa z lat 1944–1990 oraz treści tych dokumentów (tj. Dz. U. z 2007 r. Nr 63, poz. 425).

Udział organów bezpieczeństwa w akcji rekrutacji na studia

Jacek Wołoszyn
Udział organów
bezpieczeństwa w akcji
rekrutacji na studia
w województwie lubelskim
w latach 1947–1956
baner historia PRL
Jacek Wołoszyn – Udział organów  bezpieczeństwa w akcji  rekrutacji na studia  w województwie lubelskim  w latach 1947–1956 –Pamięć i Sprawiedliwość , nr 1 (11)/2007

Podjęte przez władze komunistyczne działania, zmierzające do pełnego podporządkowania  młodego pokolenia Polaków, objęły również środowiska akademickie.  Akcja ta polegała zarówno na likwidacji autonomii wyższych uczelni, jak i ingerencji  w skład personalny grup studenckich. Okazało się bowiem, że ta dziedzina  życia pozostawała początkowo poza wpływami politycznymi oraz personalnymi  kierownictwa partii i państwa. Najważniejszym instrumentem, jakim dysponowali  komuniści, była możliwość zastosowania odpowiednich regulacji prawnych.  Należy zaznaczyć, że pomysły likwidacji autonomii wyższych uczelni przedstawili  oni zaraz po przejęciu władzy1. Wysuwane idee były wypadkową postrzegania  środowisk studenckich oraz naukowych przez osoby związane z kierownictwem  partyjnym i państwowym: „Wszyscy patrzymy i powinniśmy patrzeć z niepokojem na to – pisał na łamach „Kuźnicy” Stefan Żółkiewski – co się na naszych uniwersytetach  dzieje […] wiele mówi, że jest źle, gorzej, niż być mogło, że na uniwersytetach  naszych mamy znów atmosferę ciemnego egoizmu klasowego, zacofania,  tępego tradycjonalizmu […] Demokracja powinna sobie zdobyć wpływ na młodzież,  wyznaczając odpowiednich ludzi […] Czas, by Kołłątaje byli nie komisarzami  rządu – a po prostu członkami senatów uniwersyteckich […] Ale i ten postulat  nie rozwiązuje sprawy. Źródło bowiem zła nie leży tylko w jakże często wstecznej  atmosferze politycznej wyższych uczelni. Źródło zła leży również w skostniałych  i wstecznych ideologiach naukowych, panujących w wielu seminariach i pracowniach” 2. Wszystkie te działania były prowadzone pod hasłem zwiększenia liczby  studiujących pochodzących ze środowisk robotniczych oraz chłopskich. …………….

Komunistyczny model szkolnictwa wyższego, będący właściwie wzorcem dla późniejszych rozwiązań, został wypracowany pod koniec 1945 r. Głównym celem była likwidacja samorządności uczelni przez ich bezwarunkowe podporządkowanie władzom państwowym, centralna kontrola badań naukowych oraz szkolenie fachowców w wąskich specjalnościach. Ważny punkt tego planu stanowiła również pełna eliminacja z programów studiów poglądów sprzecznych z przyjętą przez komunistów wizją „materializmu dialektycznego oraz historycznego”, który powinien stać się jedyną podstawą nauczania. Cała wiedza miała być bowiem oddana na służbę ideologii: „Demokracja winna zabezpieczyć sobie wpływ – pisał w swoim artykule Żółkiewski – na młodzież, wyznaczyć odpowiednich ludzi, którzy zapoznaliby ją z tym wszystkim, czego potrzebuje współczesny człowiek, aby bez przesądów pojmować otaczającą go rzeczywistość społeczną”.

Zwieńczeniem całej akcji był dekret z 28 października 1947 r., który ostatecznie znosił autonomię uczelni wyższych, podporządkowując je pod względem naukowym oraz organizacyjnym Ministerstwu Oświaty…….

Zmiany w składzie personalnym środowisk studenckich

Zniesienie autonomii wyższych uczelni nie oznaczało końca zmagań władz partyjno-państwowych o opanowanie tego środowiska. Kolejnym etapem miało być zwiększenie liczby studentów wywodzących się ze środowisk robotniczych oraz chłopskich, czyli – według deklaracji czynników oficjalnych – „poprawa składu socjalnego młodzieży akademickiej”. W konsekwencji oznaczało to oparcie systemu rekrutacji na kryterium „pochodzenia klasowego” oraz postawy światopoglądowej – selekcję społeczną i polityczną. Środowiska studenckie były bowiem traktowane przez komunistów niezwykle nieufnie. W czerwcu 1946 r. sekretarz generalny Polskiej Partii Robotniczej Władysław Gomułka mówił krótko, że studenci, „to jest młodzież starsza, wychowana w duchu reakcyjnej ideologii, tej nie zdobędziemy jako całości […] Pójdziemy drogą represji na tym odcinku, ale tu najmniej można tymi metodami zrobić, najwięcej można zrobić metodą wychowawczą”. Komuniści postanowili rozwiązać tę kwestię za pomocą odpowiednich posunięć administracyjnych.

W połowie 1947 r., jeszcze przed likwidacją samodzielności wyższych uczelni, Sekretariat KC PPR polecił zarezerwować 30 proc. miejsc dla młodzieży robotniczej oraz 20 proc. dla chłopskiej. Pierwszeństwo otrzymali członkowie komunistycznego Związku Walki Młodych oraz osoby określone ogólnym terminem „demokraci”. Selekcją przyszłych studentów powinny się zająć specjalne komisje.

Konsekwencją tych wytycznych stało się rozporządzenie ministra oświaty (21 lipca 1947 r.) powołujące do życia komisje rekrutacyjne przy poszczególnych wydziałach danej uczelni. W ich skład wchodzili nie tylko przedstawiciele kadry naukowej, lecz również tzw. czynnik społeczny (członkowie związków zawodowych, Związku Samopomocy Chłopskiej) oraz delegat ministra oświaty.

Równolegle kandydat na studia musiał przedstawić odpowiednie zaświadczenie, zawierające dokładny opis jego postawy politycznej i społecznej. Wydawały je różne instytucje polityczne, oświatowe oraz społeczne, w tym oficjalne organizacje młodzieżowe. „Listy proskrypcyjne”, zawierające „nazwiska zdecydowanych wrogów demokracji”, powinny były zbierać w okresie wyborów do Sejmu Ustawodawczego zarządy terenowe Akademickiego Związku Walki Młodych „Życie”. Weryfikację tych zaświadczeń prowadzili początkowo delegaci ministra oświaty/ministra szkolnictwa wyższego i nauki oraz komitetów wojewódzkich PPR/Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Po 1949 r. zajmowały się tym również specjalnie powołane „trójki partyjne”, w których skład wchodzili m.in. działacze Związku Młodzieży Polskiej. Warto dodać, że podmioty te w różny sposób zbierały informacje o uczniach. W Lublinie członkowie trójek wypytywali dozorców lub czynili to za pośrednictwem Milicji Obywatelskiej. Opinie tych „ciał” trafiały za pośrednictwem właściwego KW PZPR, z pominięciem dziekanatu, do delegata Ministerstwa Oświaty/Ministerstwa Szkolnictwa Wyższego i Nauki. Jednocześnie „trójki partyjne” często spóźniały się z przekazaniem zebranych przez siebie charakterystyk. W 1949 r. w woj. lubelskim udało się uzyskać jedynie 60 proc. wszystkich dokumentów tego rodzaju .

Na marginesie opisanych regulacji prawnych warto wspomnieć o jeszcze jednym rozporządzeniu Ministerstwa Oświaty z kwietnia 1949 r., które wyznaczało dwumiesięczny termin składania podań oraz egzaminów wstępnych. Poślizg ten miał bowiem ułatwić działania pracowników organów bezpieczeństwa, którzy mogli swobodnie zweryfikować dokumenty kandydata….

Selekcją polityczną oraz społeczną zajmowały się natomiast szkolne komisje, które wystawiały „zaświadczenie o pochodzeniu społecznym, uzdolnieniu i pracy społecznej” absolwentom szkół średnich. Ich opinie spływały do powiatowej komisji rekrutacyjnej, która na podstawie tych dokumentów, wraz z oceną organów bezpieczeństwa, decydowała o dopuszczeniu danej osoby na studia wyższe. Negatywne decyzje wspomniane podmioty miały wydawać „jedynie w odniesieniu do elementów wrogich Polsce Ludowej na podstawie kryteriów politycznych, unikając oceny na podstawie pochodzenia klasowego”. Przedstawiciele władz partyjnych obawiali się jednak zbyt dużego odsetka odrzuconych. Dlatego delegat ministra w Lublinie skarżył się, że około 30 proc. zgłoszonych kandydatów otrzymało opinię negatywną. Okazało się również, że praca powiatowych (miejskich) komisji rekrutacyjnych nie zawsze odpowiadała oczekiwaniom władz partyjnych. Przygotowanie opinii o kandydatach na studia traktowały one często w sposób mechaniczny, zbywając to zagadnienie określeniami „nie stawiamy przeszkód” lub „może studiować”……..

Sprawa dużej wagi” – UB a proces weryfikacji kandydatów

Jednym z uczestników procesu kontroli oraz „dyscyplinowania” środowisk młodzieżowych były również organa bezpieczeństwa. Wobec studentów działania aparatu represji mogły pójść w dwóch kierunkach. Pierwszym było uniemożliwienie studiów pewnym osobom, które z różnych powodów zostały uznane przez władze partyjno-państwowe za niepożądane. W tym wypadku funkcjonariusze UB brali udział w selekcji negatywnej kandydatów na studia, formułując oceny na podstawie kryteriów politycznych oraz „klasowych”. Ich opinia stawała się później wiążąca dla przedstawicieli administracji państwowej, wydających wspomniane już „świadectwa moralności”, oraz członków poszczególnych komisji rekrutacyjnych. Kolejnym etapem była już bezpośrednia kontrola środowisk akademickich – usuwanie lub zastraszanie studentów, których zachowanie kierownictwo partyjne mogło uznać za dysfunkcjonalne wobec systemu. ………………..

Dla przedstawicieli Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego sprawa weryfikacji ubiegających się o przyjęcie na studia była ważnym zagadnieniem. We wstępie do instrukcji z kwietnia 1953 r. dyrektor Departamentu V MBP (Wydział IV tej komórki był odpowiedzialny za kontrolowanie środowisk młodzieżowych) Julia Brystygier pisała jednoznacznie, że „odpowiedni dobór kandydatów [na studia wyższe] jest sprawą dużej wagi”. Dowodem były wydawane regularnie w latach 1947–1953 akty normatywne określające zadania funkcjonariuszy UB w ramach tej akcji. Najważniejsze było zgromadzenie charakterystyk uczniów kończących szkoły średnie oraz zamierzających kontynuować naukę. W przypadku „świadectw moralności” uprawnieni do ich wydawania urzędnicy administracji państwowej nie mogli tego uczynić bez wcześniejszego zasięgnięcia opinii organów bezpieczeństwa………………….