Jolanta Gontarczyk – socjolog, TW „Panna” od dezintegracji polonijnych ruchów niepodległościowych

baner człowiek nauki

Jolanta Gontarczyk,

Informacje, 29 października 1998

Wszyscy radni Warszawy

Rzeczpospolita

Jolanta Gontarczyk, 11 316, 49 lat, dr socjologii, wiceprzewodnicząca Demokratycznej Unii Kobiet, kieruje poselskim biurem Danuty Waniek.

————-

Polki w Unii Europejskiej

ngo.pl

W dniach 6 – 7 listopada 2002 roku w Warszawie odbędzie się konferencja organizowana przez Fundację Centrum Promocji Kobiet pod hasłem ‚Polki w Unii Europejskiej’. Jej celem jest omówienie obecnej sytuacji kobiet w Polsce oraz perspektyw dla Polek wynikających z przystąpienia do Unii Europejskiej.

PROGRAM KONFERENCJI

SESJA II: 14:00 – 17:00

14:40-15:00 Kobieta w Samorządzie 
dr Jolanta Gontarczyk, Członek Zarządu Regionu Mazowsze, Urząd Marszałkowski Województwa Mazowieckiego

———–

Jolanta Gontarczyk w Wikipedii

(ur. 18 października 1949Łodzi) – socjolog, od 1968 studia na Uniwersytecie Łódzkim, członek SLD.

1977 roku zarejestrowana jako tajny współpracownik SB pod kryptonimem „Panna”[1], przejęta później wraz z mężem Andrzejem Gontarczykiem TW „Yon” przez Departament I MSW (wywiad PRL)[2]. W latach 80. Jolanta i Andrzej Gontarczykowie brali udział w rozpracowywaniu i dezintegracji polonijnych ruchów niepodległościowych w Niemczech, skupiając się na organizacji Chrześcijańska Służba Wyzwolenia Narodów, stworzonej przez księdza Franciszka Blachnickiego. W latach 20012005 IPN prowadził śledztwo w sprawie śmierci Blachnickiego. Według ustaleń śledztwa Gontarczykowie w 1987 byli ostatnimi osobami, które widziały Blachnickiego żywego, a następnego dnia po jego zagadkowej śmierci uciekli z RFN w związku z groźbą aresztowania przez kontrwywiad zachodnioniemiecki[2].

1990 roku współzałożycielka Demokratycznej Unii Kobiet, współzałożycielka SLD. Pełnomocniczka rządu Leszka Millera do walki z korupcją. W latach 20042005 dyrektor Departamentu Administracji Publicznej MSW, z którego została usunięta po protestach monachijskiej Polonii[3].

———–

Agentka SB w MSWiA

Wprost (Skaner) Numer: 13/2005 (1165)

Jolanta Gontarczyk, wicedyrektor Departamentu Administracji Publicznej MSWiA i wieloletnia działaczka SLD, w latach 80. była agentką SB. Zdaniem działaczy Polonii w RFN, rozbijała środowiska polonijne w Niemczech i zwalczała Kościół. – Współpracowałam ze służbami PRL – przyznaje „Wprost” Gontarczyk.

Według Jacka Kowalskiego i Bogdana Żurka, związanych z Radiem Wolna Europa, Gontarczyk działała przeciwko ks. Franciszkowi Blachnickiemu, założycielowi ruchu oazowego. Dr Ewa Kusz, pełnomocnik rodziny ks. Blachnickiego, zwróciła się do IPN o rozszyfrowanie kryptonimów esbeków rozpracowujących kapłana. – Przypuszczamy, że znajdziemy tam nazwisko Jolanty Gontarczyk i jej męża – mówi Kusz.
Gontarczyk pojawiła się wśród emigracyjnych działaczy w Carlsbergu, gdzie ks. Blachnicki po wprowadzeniu stanu wojennego założył Chrześcijańską Służbę Wyzwolenia Narodów. Jak wspominają świadkowie, udając działaczkę katolicką, szybko zyskała zaufanie kapłana. Wiadomość, że Gontarczykowie są współpracownikami SB, dotarła do mnie z kraju. Informację o ich grze na dwa fronty przekazałem ks. Blachnickiemu – wspomina ówczesny działacz podziemia Andrzej Wirga. Wkrótce Gontarczykami zaczął się interesować kontrwywiad RFN. W 1988 r., tuż przed planowanym aresztowaniem, małżeństwo uciekło do Polski. Po tym nagłym wyjeździe Jolanta Gontarczyk zaczęła się pojawiać w komunistycznych mediach i bezceremonialnie atakować ks. Blachnickiego – wspomina Ewa Kusz. W rozmowie z „Wprost” Gontarczyk stwierdziła jednak, że „na nikogo nie donosiła i nigdy niczego jej nie udowodniono”. Po 1989 r. Jolanta Gontarczyk próbowała robić karierę w SLD. Obecnie jest zastępcą dyrektora departamentu w resorcie spraw wewnętrznych.
Ks. Franciszek Blachnicki zmarł w Niemczech 1987 r. Dziesięć lat temu rozpoczął się jego proces beatyfikacyjny.

Tomasz Butkiewicz
Marcin Dzierżanowsk

——-

Zabójcza Panna

Wprost, Numer: 21/2005 (1173)

………..

Jak ustalił Andrzej Grajewski z kolegium IPN, wkrótce Andrzej Wirga powiadomił ks. Blachnickiego, że Gontarczykowie są agentami SB. 26 lutego 1987 r. ksiądz powiedział swym współpracownikom, że za dwa dni dostanie materiały potwierdzające agenturalność pary socjologów. Rano 27 lutego doszło do burzliwej rozmowy z nimi. Wkrótce po tej rozmowie Blachnicki zasłabł i w ciągu kilkudziesięciu minut skonał. Gontarczykowie pozostali w Carlsbergu do następnego roku, oczerniając zmarłego księdza w listach do bp. Szczepana Wesołego, duszpasterza emigracji.
Gdy wokół Gontarczyków narastała atmosfera podejrzliwości, uciekli z Niemiec. Zrobili to w ostatniej chwili, bo kilka dni po ich powrocie do PRL do niemieckiego mieszkania, które zajmowali, wkroczył kontrwywiad RFN. Ewakuacja nastąpiła via Belgrad, gdzie zgłosili się do ambasady PRL. Na granicy węgierskiej, która została specjalnie otwarta „w porozumieniu z towarzyszami z Budapesztu”, czekali na Gontarczyków tamtejszy rezydent wywiadu Kossak (płk Henryk Bosak) i dwaj przedstawiciele centrali.

Dyspozycyjny z „Polityki”
Po powrocie do Warszawy Gontarczykowie mieli cykl wystąpień w mediach, który zaaranżowały Biuro Prasowe MSW i rzecznik rządu Jerzy Urban. Kampanię – jak informuje „notatka dot. koncepcji rozgrywki propagandowej wokół Gontarczyków” mjr. Wojciecha Garstki z 29 kwietnia 1988 r. – postanowiono zrealizować „za pośrednictwem w pełni dyspozycyjnych dziennikarzy”. Oprócz konferencji prasowej, wywiadów dla telewizji i audycji radiowych mjr Garstka uznał za stosowne „podjęcie publicystyczne tematów wymagających ujęcia pogłębionego i refleksyjnego lub też dobrego reportażu [po 8 maja w tygodnikach „Polityka”, „Przegląd Tygodniowy”, „Kultura” itp.]”. W artykule Wojciecha Markiewicza „Powrót” („Polityka”, nr 22/ 1988) Gontarczykowie są kreowani na ofiary „policyjnej gorliwości starszych kolegów” z emigracji, cierpiących na podejrzliwość i szpiegomanię. „Jeśli ktoś nie wszystko widzi w jednym kolorze, naraża się na przypięcie mu łatki ubeka” – skarżą się świeżo ewakuowani agenci. Tekst informuje, że w Wolnej Europie, do której Jolanta Gontarczyk nadała sprawozdanie z Marszu Wyzwolenia Narodów, „pije się na okrągło”, a alkohol można kupić na terenie rozgłośni „taniej, bo kantyna jest dofinansowywana jako jeden z elementów działalności propagandowej”.
SB pomogła Gontarczykom urządzić się w kraju. Przepisano na nich mieszkanie konspiracyjne wywiadu w centrum Warszawy. Zrefundowano koszty remontu. Ostatnie pokwitowania odbioru pieniędzy od SB przez Gontarczyków pochodzą z 18 września 1989 r., czyli już po powstaniu rządu Tadeusza Mazowieckiego.

————

Feminizm w służbie Kremla

Publicystyka » Polityka polskieradio.pl, 24 maja 2007

Międzynarodowe ruchy feministyczne były finansowane i sterowane przez służby specjalne Związku Sowieckiego.

Pseudonim „Panna”

Szpiegowanie księdza Franciszka Blachnickiego i inwigilacja zachodnioniemieckiej Polonii były pierwszym etapem kariery Jolanty Gontarczyk. W czerwcu 1990 roku uczestniczyła w założeniu Demokratycznej Unii Kobiet, której została pierwszym sekretarzem. Była również jedną z pierwszych działaczek Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Potem awansowała na stanowisko pełnomocnika rządu Leszka Millera do walki z korupcją, a później, gdy w 2004 roku szefem MSW został Ryszard Kalisz – zastępcą dyrektora Departamentu Administracji Publicznej w resorcie. Jej karierę przerwał protest monachijskiej polonii, którego konsekwencją było zwolnienie działaczki SLD z zajmowanego stanowiska. Przed tym skandalem, Aleksander Kwaśniewski odznaczył panią Gontarczyk Srebrnym Krzyżem Zasługi.

Jolanta Gontarczyk przemilcza dziś wiele faktów ze swojego życiorysu – głównie to, że jej wyjazd z Niemiec był desperacką, zorganizowaną w ostatniej chwili, ucieczką przed funkcjonariuszami Federalnego Urzędu Ochrony Konstytucji (kontrwywiad cywilny RFN). Wcześniej zaś została zdemaskowana przez polonijnych działaczy jako „wtyczka” PRL–owskich specsłużb w środowisku emigrantów. W połowie maja 1977 roku, Jolanta Gontarczyk została zarejestrowana przez WUSW w Łodzi jako Tajny Współpracownik Służby Bezpieczeństwa. W aktach łódzkiego IPN zachowała się teczka osobowa Jolanty Gontarczyk, a w niej kartoteka ewidencji operacyjnej, oraz własnoręcznie napisane zobowiązanie do współpracy zawierające m.in. pseudonim „Panna”. Z zachowanych w IPN akt wynika, że pod koniec lat 70. i w latach 80 Jolanta Gontarczyk i jej mąż – Andrzej (zarejestrowany w 1974 roku w WUSW w Łodzi pod pseudonimem „Yon”) zostali przejęci przez Departament I MSW i oddelegowani do rozpracowywania środowisk polonijnych skupionych w zachodnich Niemczech. Realizowaną przez nich grę nadzorował Andrzej Mączyński ps. „Lakar” – szef rezydentury wywiadu MSW w Niemczech Zachodnich, w tym czasie także oficer prowadzący o. Konrada Hejmę ps. „Vox” lub „Hejnał”

Advertisements

Jedna odpowiedź

  1. Historia
    Osaczanie
    Andrzej Grajewski

    http://goscniedzielny.wiara.pl/index.php?grupa=6&art=1140612606&dzi=1104793630&katg=

    Ufał im ks. Blachnicki i oazowicze z Carlsbergu. Do współpracy zaprosiła ich Wolna Europa. Działalność „duetu agenturalnego” Andrzeja i Jolanty Gontarczyków była jedną z bardziej wyrafinowanych operacji bezpieki, realizowanych w latach 80. przeciwko Kościołowi.

    Udało im się przeniknąć do polskiego ośrodka w Carlsbergu, skąd planowali operacje wobec wielu innych środowisk opozycyjnych oraz polskiej emigracji w Europie. Mieli zdobywać informacje o ks. Franciszku Blachnickim oraz o ludziach, z którymi próbował budować na emigracji kadry dla Kościoła i wolnej Polski.

    „Yon” i „Panna”
    W 1974 r. do współpracy z SB został zwerbowany Andrzej Gontarczyk, socjolog pracujący w Przedsiębiorstwie Rozpowszechniania Filmów w Łodzi. Otrzymał pseudonim „Yon”. Był wykorzystywany w różnych grach operacyjnych kontrwywiadu, skierowanych przeciwko służbom specjalnym RFN. W działaniach wykorzystywano także kontakty rodzinne, które były kamuflażem dla inspirowanych przez SB spotkań. W 1977 r. Andrzej Gontarczyk namówił do współpracy z SB swoją żonę Jolantę, pracownika naukowego w Instytucie Kształcenia Nauczycieli w Łodzi. Otrzymała pseudonim „Panna”. W okresie pierwszej „Solidarności” Gontarczykowie byli aktywnymi działaczami związkowymi, a nawet członkami organizacji związkowych w swoich miejscach pracy. Mieli doskonałe opinie w wielu środowiskach opozycyjnych. Jednocześnie oboje systematycznie donosili na przyjaciół i kolegów związkowców, dostarczając szereg ważnych informacji na temat ruchu związkowego. Wiosną 1982 r. otrzymali propozycję podjęcia współpracy z wywiadem PRL. Po przeszkoleniu i operacjach sprawdzających ich lojalność we wrześniu 1982 r. agenci „Yon” i „Panna” zostali przerzuceni do RFN w ramach łączenia rodzin. Kamuflaż był tym bardziej wiarygodny, że ojciec Gontarczykowej był niemieckiego pochodzenia.

    Misja w Carlsbergu
    Wyznaczono im zadanie dotarcia do środowisk emigracji politycznej w RFN, a także do Radia Wolna Europa, a nawet do rządu londyńskiego. Ponad rok Gontarczykowie budowali swoją pozycję w kręgach polskiej emigracji politycznej, głównie PPS. W grudniu 1984 r. na polecenie Centrali nawiązali kontakt z ks. Franciszkiem Blachnickim i przeprowadzili się do ośrodka „Marianum” w Carlsbergu. Mieli przeniknąć do środowiska wokół ks. Blachnickiego, by zdobywać informacje z tego ośrodka oraz o jego kontaktach z ruchem oazowym w kraju. Przede wszystkim zaś infiltrować środowisko Chrześcijańskiej Służby Wyzwolenia Narodów (ChSWN). Była to organizacja założona przez ks. Blachnickiego wiosną 1982 r. dla propagowania ideałów duchowego wyzwolenia narodów Europy Wschodniej.

    Operacja zakończyła się sukcesem. W czerwcu 1985 r. Joanna Gontarczyk została szefową ChSWN. Funkcję tę pełniła do listopada 1987 r. Od 1 lutego 1986 r. była też dyrektorem drukarni „Maximilianum” w Carlsbergu. Współpracowała także z Radiem Wolna Europa oraz nawiązała szereg ważnych kontaktów w środowisku emigracji. Ks. Blachnickiego ostrzegano przed nimi. Jednak w napiętej atmosferze, jaka wówczas panowała w Carlsbergu, wśród współpracowników i osób przewijających się przez „Marianum”, pełnej wzajemnych oskarżeń i pomówień, przyjął on zasadę, aby ufać każdemu, dopóki nie zostanie udowodniona czyjaś wina. Wychodził z założenia, że w swej działalności nie ma niczego do ukrycia. Głosił program wyzwolenia człowieka z grzechu i odrzucenia kłamstwa. Nie był przywódcą antykomunistycznej konspiracji, chociaż tak postrzegali go wrogowie. W każdym chciał dostrzegać dobro. Ufał więc wszystkim, nawet tym, którzy na to zaufanie nigdy nie zasługiwali. Nie był naiwny. Domyślał się, że bezpieka będzie starała się infiltrować ośrodek w Carlsbergu. Pragnął jednak postępować tak, jakby wszyscy ludzie, którzy go otaczali, byli jego braćmi.

    Tymczasem Gontarczykowie nie tylko przekazywali szczegółowe informacje o wydarzeniach w Carlsbergu oraz charakterystyki przebywających tam osób, ale prowadzili także działalność dezintegrującą całe środowisko. Zatruwali je plotkami, fałszywymi oskarżeniami oraz intrygami. Jak później ustaliła niemiecka prokuratura, celową niegospodarnością w poważnym stopniu przyczynili się do kryzysu finansowego, który zrujnował drukarnię.

    Ufał im ks. Blachnicki i oazowicze z Carlsbergu. Do współpracy zaprosiła ich Wolna Europa. Działalność „duetu agenturalnego” Andrzeja i Jolanty Gontarczyków była jedną z bardziej wyrafinowanych operacji bezpieki, realizowanych w latach 80. przeciwko Kościołowi.

    Udało im się przeniknąć do polskiego ośrodka w Carlsbergu, skąd planowali operacje wobec wielu innych środowisk opozycyjnych oraz polskiej emigracji w Europie. Mieli zdobywać informacje o ks. Franciszku Blachnickim oraz o ludziach, z którymi próbował budować na emigracji kadry dla Kościoła i wolnej Polski.

    „Yon” i „Panna”
    W 1974 r. do współpracy z SB został zwerbowany Andrzej Gontarczyk, socjolog pracujący w Przedsiębiorstwie Rozpowszechniania Filmów w Łodzi. Otrzymał pseudonim „Yon”. Był wykorzystywany w różnych grach operacyjnych kontrwywiadu, skierowanych przeciwko służbom specjalnym RFN. W działaniach wykorzystywano także kontakty rodzinne, które były kamuflażem dla inspirowanych przez SB spotkań. W 1977 r. Andrzej Gontarczyk namówił do współpracy z SB swoją żonę Jolantę, pracownika naukowego w Instytucie Kształcenia Nauczycieli w Łodzi. Otrzymała pseudonim „Panna”. W okresie pierwszej „Solidarności” Gontarczykowie byli aktywnymi działaczami związkowymi, a nawet członkami organizacji związkowych w swoich miejscach pracy. Mieli doskonałe opinie w wielu środowiskach opozycyjnych. Jednocześnie oboje systematycznie donosili na przyjaciół i kolegów związkowców, dostarczając szereg ważnych informacji na temat ruchu związkowego. Wiosną 1982 r. otrzymali propozycję podjęcia współpracy z wywiadem PRL. Po przeszkoleniu i operacjach sprawdzających ich lojalność we wrześniu 1982 r. agenci „Yon” i „Panna” zostali przerzuceni do RFN w ramach łączenia rodzin. Kamuflaż był tym bardziej wiarygodny, że ojciec Gontarczykowej był niemieckiego pochodzenia.

    Misja w Carlsbergu
    Wyznaczono im zadanie dotarcia do środowisk emigracji politycznej w RFN, a także do Radia Wolna Europa, a nawet do rządu londyńskiego. Ponad rok Gontarczykowie budowali swoją pozycję w kręgach polskiej emigracji politycznej, głównie PPS. W grudniu 1984 r. na polecenie Centrali nawiązali kontakt z ks. Franciszkiem Blachnickim i przeprowadzili się do ośrodka „Marianum” w Carlsbergu. Mieli przeniknąć do środowiska wokół ks. Blachnickiego, by zdobywać informacje z tego ośrodka oraz o jego kontaktach z ruchem oazowym w kraju. Przede wszystkim zaś infiltrować środowisko Chrześcijańskiej Służby Wyzwolenia Narodów (ChSWN). Była to organizacja założona przez ks. Blachnickiego wiosną 1982 r. dla propagowania ideałów duchowego wyzwolenia narodów Europy Wschodniej.

    Operacja zakończyła się sukcesem. W czerwcu 1985 r. Joanna Gontarczyk została szefową ChSWN. Funkcję tę pełniła do listopada 1987 r. Od 1 lutego 1986 r. była też dyrektorem drukarni „Maximilianum” w Carlsbergu. Współpracowała także z Radiem Wolna Europa oraz nawiązała szereg ważnych kontaktów w środowisku emigracji. Ks. Blachnickiego ostrzegano przed nimi. Jednak w napiętej atmosferze, jaka wówczas panowała w Carlsbergu, wśród współpracowników i osób przewijających się przez „Marianum”, pełnej wzajemnych oskarżeń i pomówień, przyjął on zasadę, aby ufać każdemu, dopóki nie zostanie udowodniona czyjaś wina. Wychodził z założenia, że w swej działalności nie ma niczego do ukrycia. Głosił program wyzwolenia człowieka z grzechu i odrzucenia kłamstwa. Nie był przywódcą antykomunistycznej konspiracji, chociaż tak postrzegali go wrogowie. W każdym chciał dostrzegać dobro. Ufał więc wszystkim, nawet tym, którzy na to zaufanie nigdy nie zasługiwali. Nie był naiwny. Domyślał się, że bezpieka będzie starała się infiltrować ośrodek w Carlsbergu. Pragnął jednak postępować tak, jakby wszyscy ludzie, którzy go otaczali, byli jego braćmi.

    Tymczasem Gontarczykowie nie tylko przekazywali szczegółowe informacje o wydarzeniach w Carlsbergu oraz charakterystyki przebywających tam osób, ale prowadzili także działalność dezintegrującą całe środowisko. Zatruwali je plotkami, fałszywymi oskarżeniami oraz intrygami. Jak później ustaliła niemiecka prokuratura, celową niegospodarnością w poważnym stopniu przyczynili się do kryzysu finansowego, który zrujnował drukarnię.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: