Strukturalny kryzys uczelni wyższej w Polsce

baner historia PRL

Strukturalny kryzys uczelni wyższej w Polsce

(przed 30 laty w opinii SKS)

Przyczynek do dyskusji o stanie szkolnictwa wyższego

Studencki Komitet Solidarności w Poznaniu

(ze strony SKS)

Funkcje wyższych uczelni daje się sprowadzić do czterech następujących:

    • funkcja kształcenia zawodowego
    • funkcja wychowawcza
    • Funkcja kształcenia ogólnego, tj. Dawania podstaw ogólnej wiedzy o historii myśli ludzkiej oraz wpajania umiejętności racjonalnego myślenia o mechanizmach życia społecznego
    • funkcja badawcza.

Funkcje te wystepują łącznie i wzajemnie na siebie oddziaływują. Przykładowo: kształcenie zawodowe będzie zawsze szwankowało tam, gdzie uczelnia nie spełnia należycie swej badawczej funkcji; kształcenie ogólne będzie wyzute z treści tam, gdzie szkoła wyższa nie spełnia właściwie funkcji wychowawczej itp. Pamiętając o złożoności zjawiska, stwierdzić można kilka najprostszych zależności:

    • kształcenie zawodowe będzie zawsze wadliwe tam, gdzie nauczający i uczący się nie mają (chociażby ograniczonej) swobody w kształtowaniu treści i metod nauczania oraz organizacji toku nauczania,
    • funkcji wychowawczej nie spełnia uczelnia, w której nie istnieją studencki samorząd i studenckie organizacje wyzwalające wśród słuchaczy umiejętności i nawyki społecznego działania i myślenia kategoriami dobra ogółu, funkcji wychowawczej nie spełnia również uczelnia, w której nauczyciel akademicki nie dysponuje moralnym autorytetem pomagającym kształtować postawy studenckiego ogółu,
    • nie może dać wykształcenia ogólnego uczelnia sprowadzająca przedmioty ogólnokształcące do roli narzędzia szerzenia aktualnych poglądów tej czy innej partii politycznej, tej czy innej ekipy rządowej,
    • funkcji badawczej nie spełni uczelnia nie dysponująca swobodą doboru problematyki badawczej, swobodą naukowej dyskusji, swobodnym dostępem do informacji i możliwości swobodnego włączania wyników badań w społeczny obieg – słowem nie dysponująca wolnością badań naukowych.

Na sprawność wykonywania tych funkcji przez szkoły wyższe składa się wiele czynników, m.in. Ogólna sytuacja gospodarcza, polityczna, charakter urządzeń ustrojowych, kształt rozmaitych instytucji życia publicznego itp. W pierwszej jednak instancji o funkcjonalnej sprawności uczelni decyduje sposób ich organizacji. Efektywne i trwałe zmiany w funkcjonowaniu szkolnictwa wyższego przeprowadzić można jedynie poprzez jego wewnętrzne, strukturalne przeobrażenia. Uczelnia polska jest niezdolna do rzeczywistego wypełniania swej społecznej misji. Bezpośrednią tego przyczyną jest sposób organizacji szkolnictwa wyższego.

Wyższa szkoła w Polsce jest instytucją niesamorządną. Nie posiada samorządnych władz ani samorządnych przedstawicielstw studenckich. Kształt szkolnictwa wyższego w Polsce określa obecnie pomarcowa ustawa z dn. 2 marca 1968 roku. Stworzona na podstawie tej ustawy struktura szkolnictwa wyższego jest scentralizowana, ściśle hierarchiczna i niedemokratyczna. W skrócie przedstawić ją można następująco: wszystkie uczelnie są podporządkowane Ministrowi Nauki, Szkolnictwa Wyższego i Techniki (lub Ministrowi Zdrowia – akademie medyczne, lub Ministrowi Kultury – szkoły artystyczne). Minister ma pełną władzę mianowania i odwoływania rektorów (do 1968 roku obieranych przez senat), rektorzy – mianowania i odwoływania dziakanów (do ’68 roku obieranych przez rady wydziałów), dziekani – mianowania i odwoływania dyrektorów instytutów i kierowników katedr (zob. Ustawa o szkolnictwie wyższym – wg. Jednolitego tekstu ogłoszonego w Dzienniku Ustaw, 1973r Nr 32, roz. 151, art. 12, art. 21 ust.2, art. 28 ust. 1).

Rolę kolegialnych ciał administracji uczelnianej (senatu i rad wydziałów) sprowadzono do funkcji opiniodawczej (zob. Ustawa art. 14, art. 10 ust. 4, art. 23 ust. 1). Jednocześnie minister może w myśl ustawy z 1968 roku, z pominięciem nawet zasięgania opinii administracji danej uczelni, zmienić decyzję każdego organu uczelni (zob. Ustawa art. 5 ust.1), odwoływać dziekanów (art. 21 ust. 2) oraz dowolnie znosić i przekształcać wydziały, instytuty, katedry (art.7 ust. 1).

Minister ma również decydujący głos w ustalaniu planów i programów nauczania oraz organizacji toku studiów (zob. Ustawa art. 5 ust. 2 pkt. 2). Zasada decydowania na tym szczeblu o zakresie, treści i organizacji nauczania powoduje stałą tendencję do uniformizacji programów, a dydaktyka sprowadza do roli wykonawcy odgórnych dyrektyw. Zasada ta, lekceważąc integralny związek między naukową i dydaktyczną pracą nauczyciela akademickiego, zagraża badawczej funkcji szkoły wyższej.

Ten sposób administrowania szkolnictwa wyższego nie bierze pod uwagę lokalnych możliwości, ambicji i potrzeb. Najmniejsza zmaiana w programie kształcenia – nie mówiąc o tworzeniu nowych specjalizacji, reorganizacji wydziałów, zakładaniu studiów doktoranckich – wymaga zgody ministra. Obumiera więc na polu doskonalenia kształcenia oddolna inicjatywa naukowców i studentów.

Cztery lata temu minister zniósł istniejący uprzednio na niektórych kierunkach podział na specjalizację nauczycielską i nienauczycielską oraz skrócił czas studiów do 4 lub 4,5 lat. Mimo wielokrotnie sygnalizowanych przez naukowców skutków tych decyzji i przeładowanie programu, obnizenie jakości procesu dydaktycznego i w rezultacie niższy poziom wiedzy absolwentów – minister J. Górecki, ustosunkowując się na Kongresie Studenckiego Ruchu Naukowego do tych głosów krytyki stwierdził, że nie wiedzi potrzeby przywrócenia poprzedniego stanu rzeczy. Minister nie widzi, ale widzą ją naukowcy i studenci.

Blasku swej niekontrolowanej przez społeczność akademicką władzy użycza minister urzędowi rektora, urząd rektora urzędowi dziekana. Dziekani mogą przy podejmowaniu decyzji całkowicie ignorować opinię studentów i naukowców, bowiem regulamin studiów mówi jedynie o zasięganiu opinii rad wydziałowych, SZSP i opiekunów roku (zob. Regulamin Studiów Dziennych, m.in. Par.5, par.23 pkt. 5, par.25 pkt.2). Niezobowiązujące sformułowania Regulaminu pozwalają im działać nie tylko bez „zasięgnięcia opinii”, ale i wbrew opinii naukowców. Tak się dzieje na przykład, kiedy instancje dziekańskie odmawiają udzielenia warunkowych zaliczeń, skierowują do powtarzania roku z błachych powodów (n.p. Brak zaliczenia z W.F.), odmawiają zgody na zagraniczne wyjazdy.

Podsumowując: naukowcy i studenci nie mają realnej, prawnie i instytucjonalnie zagwarantowanej możliwości współdecydowania w sprawach bezpośrednio ich dotyczących. W efekcie skuteczność wpływania naukowców i studentów na decyzję administracji zależy od dobrej lub złej woli ministra, rektoróe i dziekanów, od stopnia akceptowalności konkretnych postulatów dla czynników pozaakademickich (PZPR), wreszcie od notowań zgłaszającego postulat w administracji, nieraz wręcz zależeć może od osobistych stosunków petenta. Otwiera się więc pole zarówno dla dyskryminacji, jak i faworyzowania poszczególnych instytutów, katedr, grup akademickich czy pojedynczych naukowców i studentów. Jest to sprzeczne z elementarną zasadą równości wobec prawa.

Wobec niekontrolowanej władzy administracji uczelnianej pozbawieni samorządu studenci stoją praktycznie bezradni. Socjalistyczny Związek Studentów Polskich powstał w 1973 roku w ramach zjednoczenia wszystkich organizacji młodzieżowych, w tym także Zrzeszenia Studentów Polskich, w Federację Socjalistycznych Związków Młodzieży Polskiej. Ustanowiony po tej „komsomolizacji” statut organizacji studenckiej zawiera wewnętrzną sprzeczność, nadaje SZSP charakter organizacji politycznej (zob. Deklaracja Ideowa SZSP), z drugiej nadaje organizacji charakter samorządu reprezentującego ogół studentów (zob. Statut SZSP, par.3 pkt.1; por. Regulamin Sudiów Dziennych, par.4)

Płyną z tego następujące konsekwencje:

    • Niezdolność SZSP do występowania w imię interesów studenckich; status wykonawcy zaleceń partii politycznej (por. Statut SZSP, par.1, pkt.2) nie da się pogodzić z funkcją artykułowania postulatów i potrzeb studentów.
    • Niemożność uzyskania przez SZSP szerokiego poparcia wśród studentów. SZSP, programowo głosząc hasła marksizmu-leninizmu ((zob Statut SZSP par.2), uniemożliwia przeważającej części studentów szerszą akceptację swej dzialalności. Chodzi tu przede wszystkim o studentów katolików, ale i o tych, którzy nie zgadzają się z urzędową ideologią wychodząc z innych światopoglądowych przesłanek.
    • Niedemokratyczna struktura Związku. SZSP, wzorując swą strukturę i styl działania na PZPR, pozbawia ogół swych członków wpływu na cele i środki działania poszczególnych instancji Zwiazku. Z bezpośredniego wyboru pochodzą jedynie rady grup działania. Struktura Związku polega na ścisłej podległości instancji niższych wyższym, a zasięg kompetencji danej instancji jest proporcjonalny do miejsca w biurokratycznej drabinie. Tak więc szczeble najniższe, które powinny najczulej reagować na potrzeby środowiska, mają najmniej do powiedzenia. Taka struktura utrudnia też sprawne występowanie w imieniu studentów w sporach z administracją. SZSP jest zresztą częścią tej administracji. Najpardziej podstawowe sprawy, z którymi styka się każdy z nas w toku studiów (stypendium, miejsce w akademiku, podjęcie jakiejkolwiek działalności wymagającej finansowania) przechodzą następująca drogę: z instancji ni zszej do wyższej, z wyższej do administracji uczelnianej, której decyzja dopiera ma moc wiążącą. Każdy etap tej drogi stwarza możliwość niekontrolowanej przez ogół selekcji zgłaszanych postulatów. Formalnym wyrazem podporządkowania SZSP administracji uczelnianej jest dublowanie się odpowiednich komórek w obu aparatach (np. Komisja Ekonomiczna Rady Uczelnianej i Dział Studenckich Spraw Bytowych w administracji). Stan ten odsłania fikcyjność samorządowej funkcji SZSP.
    • Demoralizacja części działaczy SZSP: działalność w SZSP jest często tylko odskocznią dla kariery po ukończeniu studiów, której szanse mierzą się stopniem uległości wobec administracji i aparatu partyjnego. Gdy wśród działaczy SZSP znajdą si e tacy, którzy nie bacząc na ideologiczne zobowiązania Związku i na zależność od PZPR, odchodząc od dotychczasowej uległości wobec administracji, pragną występować w interesie studentów, wówczas działania ich są z góry skazane na niepowodzenie. Na przeszkodzie stoi im scentralizowany, arbitralny, nie poddany kontroli społeczności akademickiej sposób administrowania szkolnictwem wyższym opisany wyżej.

Konsekwencje bierności

Wszyscy ci, którzy w zaniechaniu społecznego działania chcą widzieć szansę uniknięcia konfliktów z administracją uczelnianą, którzy uważają obecny stan za dający się tolerować, godzą się z tendencjami zmierzającymi do całkowitej degradacji społecznej roli uczelni, do całkowitego ubezwłasnowolnienia społeczności akademickiej. Tendencje te będą też stwarzać nowe sytuacje konfliktowe, a społeczność nasza – jak każda inna – jeśli nie będzie posiadała umiejętności spokojnego i stanowczego formułowania swych postulatów i umiejętności konsekwentnego działania na rzecz ich realizacji, okaże się zdolna do żywiołowych wybuchów niezadowolenia.

Oto wybrane symptomy negatywnych tendencji:

    • w obrębie uczelni. Rektor Uniwersytetu Warszawskiego przedstawił projekt zmiany statutu tej uczelni. Przewiduje on dalsze rozszerzenie kompetencji rektora i zniesienie opiniodawczej funkcji ciał kolegialnych uczelni. Zmiany te wprowadziłyby do tej uczelni zasadę jednoosobowego kierownictwa i jednoosobowej odpowiedzialności, co sprawdza się może w policji i w wojsku, lecz uniemożliwia uczelni rzeczywiste wypełnianie jej funkcji.
    • w SZSP. S. Garlicki, przewodniczący ZG SZSP, w referacie podczas I Plenum ZG SZSP 27 czerwca 1975 roku oświadczył: „Wykazywać powinniśmy większą niż dotychczas troskę o perspektywy życiowe aktywu. Czołowy aktyw SZSP powinien podejmować pracę z rekomendacji organizacji studenckiej na stanowiskach pracy dających satysfakcję osobistą, możliwości wykorzystania wiedzy, kwalifikacji i doświadczenia wyniesionego z ruchu młodzieżowego.” Grzebalski sankcjonuje w ten sposób dalsze szerzenie wśród działaczy SZSP postaw karierowiczowskich. Najbardziej przygnębiającym skutkiem braku kontroli działalności instancji Związku przez ogół członków były organizowane przez warszawski aktyw SZSP bojówki napadające na odbywające się w mieszkaniach prywatnych wykłady Towarzystwa Kursów Naukowych. Najdrastyczniejszy przebieg miał napad bojówkarzy w dn. 21 marca 1979 roku na mieszkanie Jacka Kuronia, wykładwocy TKN. Kilka osób zostało dotkliwie pobitych. U dwu z nich stwierdzono wstrząs mózgu. Odpowiedzialność za ten akt bezprawia wzięła na siebie SU SZSP UW w ulotce z dnia 27 marca 1979 roku. Jakkolwiek pocieszające jest niepodejmowanie bojówkarskiej działalności przez działaczy w innych miastachpocieszające są protesty członków SZSP wyrażające się w zwracaniu legitymacji uchwałami rad wydziałowych SZSP biologii i historii, to jednak trzeba pamiętać o tym, że władze akceptują te bojówkarskie metody. Gabrielski określił je w cytowanym wystąpieniu jako „pryncypialne stanowisko naszej organizacji w kwestiach związanych z rzeczywistym funkcjonowaniem demokracji socjalistycznej”.
    • W Pozaprawnej ingerencji PZPR w życie uczelni. Obserwujemy usiłowanie zmierzające do podporządkowania pracy wychowawczej i dydaktycznej uczelni bieżącym interesom aktualnie rządzącej ekipy.

Najbardziej widocznym tego przejawem jest czynienie z przedmiotów ogólnokształcących (ekonomia polityczna, filozofia marksistowska, nauki polityczne) miejsca dla propagowania partyjnej interpretacji zjawisk społecznych i światopoglądowych w myśl doraźnie formułowanej wykładni marksizmu-leninizmu. Obserwuje się również wzrost znaczenia kryteriów pozamerytorycznych w rekrutacji na studia, ocenie studenta i doborze kadry naukowej:

    • Jedna z uchwał Biura Politycznego KC PZPR z 1974 roku (publikowana jedynie jako druk wewnątrzpartyjny) zaleca m.in. by negatywna opinia o postawie społecznej kandydata wystawiona przez radę pedagogiczną szkoły średniej stanowiła „decydującą przeszkodę” w podjęciu studiów na kierunkach „frontu ideologicznego” (wszystkie kierunki nauczycielskie, nauki społeczne i humanistyczne).
    • Na mocy par.29 Regulaminu Studiów władze Akademii Rolniczo-Technicznej w Olsztynie wprowadziły punktowy system oceny studentów. Maksymalnie 50% punktów uzyskać można za wyniki w nauce, pozostałe 50% za tzw. „postawę społeczną”.
    • Powszechnie znany jest tryb rekrutacji na studia doktoranckie i podyplomowe. Lista kandydatów na takie studia zakwalifikowanych przez komisje rekrutacyjne podlega zatwierdzeniu przez KW PZPR. Zasada zalenoci prawomocnoci ocen fachowej komisji od urzędniczego widzimisię partyjnego biurokraty podważa społeczny autorytet naukowców i zmierza do uczynienia z uległości wobec aparatu partyjnego nieodzownego warunku naukowej kariery. W tym kontekście obowiązkiem naszym jest zwrócenie uwagi na projekty: „opracowania i wdrożenia systemu okresowych ocen kadr naukowych” oraz „poddania dyskusji możliwości stopniowego wprowadzenia zasady okresowego zatrudniania pracowników zajmujących stanowiska od asystenta do profesora” (z przyjętego przez Sejm w październiku ’78 roku tekstu rządowego projektu wykonania uchwały XIII Plenum; cyt. J. Jakubowski: „Komu patent na mędrca?”, w CZAS nr 36/1975). Trzeba przypomnieć, że asystenci i doktorzy są i tak poddani okresowym ocenom przez prymus obronienia w określonym czasie dysertacji doktorskiej lub habilitacyjnej. Rozszerzenie tej zasady – w kształcie umów kontrakcyjmych – na starszych pracowników nauki obniży rangę i atrakcyjność statusu naukowca, spowoduje odpływ ambitniejszych i zdolnych młodych lydzi od nauki, odbierze naukowcom poczucie stabilizacji tak potrzebne w ich pracy, stworzy administracji pole dla skuteczniejszych politycznych presji i represji wobec środowiska akademickiego. Uprzedając demagogiczne argumenty na rzecz tych zmian wskazujące na istnienie systemu kontraktowego w uczelniach amerykańskich przypomnieć trzeba, że uczelnie w USA są w pełni samorządne i w dużym stopniu autonomiczne. Nie ma więc możliwości ujawnienia się wskutek zasady kontraktowania takich negatywnych zjawisk jakie towarzyszyćjej muszą przy scentralizowanym, niekontrolowanym przez społeczność akademicką sposobie administrowania szkolnictwem wyższym w Polsce.

Ingerencja obecnie rządzącej w Polsce partii w życie uczelni nie ma oparcia w normie prawnej. Śwadome tego władze będą usiłowały zalegalizować swe praktyki, chcąc stworzyć sobie tym samym możliwość poddania nas wszystkich samowoli partyjnych funkcjonariuszy. Pierwszym krokiem na drodze tych usiłowań jest wspomniany wyżej projekt zmiany statusu UW. Według tego projektu PZPR ma:

    • sprawować na Uniwersytecie „kierowniczą rolę polityczną przez swą działalność inspiratorską, mobilizującą, kontrolną”.
    • Dbać zwłaszcza o zgodność uczelni z programem socjalistycznego rozwoju kraju. Proces nauczania i wychowania ma „odbywać się w duchu socjalistycznym, patriotycznym i internacjonalistycznym”.

Przedstawione tu tendencje ukształtować maja uczelnię jutra. Rysuje się wizja instytucji skrajnie scentralizowanej, podległej omnipotencji urzędników i funkcjonariuszy, instytucji której jedyna funkcją będzie produkowanie zuniformizowanych wyspecjalizowanych absolwentów, przedmiotów łatwej manipulacji, zamiast kształcenia świadomych swej współodpowiedzialności za kształt życia zbiorowego obywateli.

Do czegi o jak zmierzać

Zmierzać powinniśmy w pierwszym rzędzie do:

    • utworzenia samorządu studenckiego
    • powołania do życia innych poza SZSP organizacji studenckich
    • zmiany regulaminu studiów
    • zmian w programach studiów
    • zmiany ustawy o szkolnictwie wyższym

Realizacja tych celów zależeć będzie nie tylko od nas, ale i od siły nonkonformistycznych ruchów w całym społeczeństwie i od wprost proporcjonalnej do siły tych ruchów gotowości władz do ustępstw. Decydujące jednak znaczenie dla przyszłości uczelni wyższych będzie miała nasza postawa i nasze działanie. Już dzisiaj trzeba szukać dróg realizacji tych celów.

Już dzisiaj trzeba podjąć próbę formowania zalążków samorządu studenckiego. Samorząd taki wyobrazić sobie można jako pochodzące z bezpośredniego wyboru ogółu studentów reprezentacje lat i kierunków. Od liczebności wydziałów zależeć winno, czy decyzje leżeć będą w kompetencji samorządowych instancji kierunków czy wydziałow. Tylko bowiem możność podejmowania decyzji na tak niekim szczeblu zapewnić może ich społeczną kontrolę i sprawność reakcji samorządu na potrzeby środowiaska.

Próbę stworzenia samorządu podjęli w roku akademockim 1977/78 studenci wrocławscy. W semestrze letnim tego roku powstało kilka samorządów w poszczególnych latach trzech kierunków. Samorząd pierwszego roku polonistyki wydał jeden numer własnego pisma pt. „Przypis”, zorganizował letnią sesję egzaminacyjną oraz uzyskał od władz zapewnienie finansowej pomocy. Był więc precedens uznania przez administrację samorządu studenckiego. Jakkolwiek w następnym roku akademickim zabrakło wrocławskim studentom konsekwencji w działaniu i samorządy zamarły, nie znaczy to, że nie znajdą szczęśliwych naśladowców. Nie ma żadnych formalno-prawnych przeszkód na drodze do samorządu studenckiego.

Już dzisiaj trzeba wobec niesamodzialności SZSP, jego organicznej niezdolnści do zaspokajania intelektualnych, kulturalnych i społecznych potrzeb ogółu studentów – szukać formuły nowych organizacji studenckich.

W społeczności akademickiej, jak w każdej innej, isnieje wielość światopoglądowych postaw. Ten naturalny stan rzeczy wyrażać się powinien w wielości organizacyjnych form. Tylko taki pluralizm prowadzi do uruchomienia różnorodnych motywacji społecznego działania. Tylko taki pluralizm zdolny jest wyrazić nasze potrzeby, sprostać naszym aspiracjom. W świetle obowiązujących przepiesów nie istnieją zasadnicze przeszkody na drodze do nowych organizacji studenckich.

Już dzisiaj trzeba, wobec ogólnikowości sformułowań regulaminu studiów, domagać się stworzenia jasnej ich wykładni tak, by nie pozostawały one pola dla dowolności decyzji (dotyczy to np. nieograniczonych praktycznie uprawnień instancji dziekańskich do skreślania z listy studentów).Rozpocząć też trzeba systematyczną rejestrację krzywdzących i nieuzasadnionych decyzji administracji. Pozwoli to na pełniejszą orientację co do kierunku najpilniejszych zmian, pozwoli sformułować najpilniejsze postulaty. Jednocześnie zorganizowani i gotowi do dziłania możemy złagodzić skutki jasrawie niesprawiedliwych decyzji wobec któregoś z nas.

Już dzisiaj trzeba zmierzać do zmian w programach studiów. Dyskusji poddać można sposób organizacji toku studiów, proporcji między przedmiotami kierunkowymi i niekierunkowymi, stworzenie możliwości indywidualizowania toku studiów np. dzięki blokom przedmiotów fakultatywnych, wprowadzenie nowych, przekształcenie istniejących przedmiotów nauczania. Częstokroć sami naukowcy zabiegają o zmiany w programach. Np. naukowcy z Instytutu Filologii Polskiej UAM, podobnie jak pracownicy kilku innych instytutów polonistycznych , już blisko rok temu przesłali ministrowi do zatwierdzenia szczegółowy plan studiów w cyklu pięcioletnim. Częstokroć naukowcy akceptują zmiany proponowane przez studentów. Np. w roku akademickim ’76/77 studenci historii sztuki UAM zorganizowali zebranie wszystkich lat i zażądali zniesienia zbędnego ich zdaniem egzaminu. Po dyskusji postulat został przez dyrekcję instytutu przyjęty. Musimy więc jasno i stanowczo formułować merytirycznie uzasadnione postulaty. Zyskamy wówczas nie tylko zrozumienie, ale i pomoc nauczycieli akademickich. Wszystkie te działania stworza klimat sprzyjający zmianie ustroju szkoły wyższej, sprzyjajacy nowej ustawie o szkolnictwie wyższym. Nowa ustawa winna w szczególności gwarantować przywrócenie:

  • obieralności rektorów (przez senat) i dziekanów (przez rady wydziałowe).
  • ustawodawczej roli ciał kolegialnych administracji uczelnianej
  • swobody uczelni (wydziału, kierunku) w organizacji toku studiów i przygotowaniu programu.

Już dzisiaj trzeba działać na rzecz przywrócenia właściwej rangi senatowi i radzie wydziału. Można to czynić zwracając się bezpośrednio do zasiadających naukowców z prośbą o poddanie rozwadze tych ciał ważnych spraw uczelni (np. wykładnia regulaminu, postulaty zmian w programach, niezadowalające rozstrzygnięcia jednoosobowych instancji administracji w konkretnych sprawach). Pozwoli to tym kolegialnym ciałom bliżej poznać nasze problemy, zmniejszy obwarowaną przepisami możliwość ograniczania przez jednoosobowe instancje administracji zakresu spraw omawianych przez te zgromadzenia, przyczyni się do wytworzenia zwyczaju decydowania przez te zbiorowe ciała o życiu szkoły wyższej, inaczej mówiąc stworzy dodatkowe przesłanki dla zmiany obecnie obowiązującej ustawy.

Wizja uczelni jutra, której wypracowania podjąć się musimy dzisiaj, będzie wypadkową dążeń obu stron: studentów i nauczycieli akademickich. Pamiętać trzeba, że nie są to strony konfliktu. Brak prawidłowego kontaktu, dystans i nieufność między nauczającym i nauczanym nie są czymś naturalnym. Są one produktem biurokratyzacji, dehumanizacji stosunków panujących w dzisiejszej szkole wyższej.

Poznań, październik 1979 roku

Studencki Komitet Solidarności w Poznaniu

Reklamy

Jedna odpowiedź

  1. Gdzie Pan jeszcze pisze, albo agreguje ten blog? Znam kilka odpowiednich miejsc lustracyjnych, mogę podać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: