Straszne skutki lustracji Targów Książki Historycznej

SKANDAL NA TARGACH KSIĄŻKI HISTORYCZNEJ

Paweł Toboła, pafere.org, 29-11-2009 

Wśród kilku tysięcy książek sprzedawanych podczas tegorocznych Targów Książki Historycznej w Warszawie mój wzrok przykuła niewielka objętościowo, aczkolwiek mocno wyeksponowana przez wydawcę, książka Marksa i Engelsa „Manifest komunistyczny”.

Podszedłem do stoiska i zapytałem wydawcę, czy ma może jakąś książkę Hitlera. Ów młody człowiek popatrzył na mnie jakby z lekkim oburzeniem i odpowiedział, że oczywiście nie posiada żadnej takiej książki. Zapytałem zatem, że skoro nie ma książek Hitlera, to dlaczego sprzedaje książkę, która jest manifestem i najważniejszym dziełem najbardziej zbrodniczej ideologii – komunizmu? 
Ów człowiek odpowiedział, że jest to analiza krytyczna i ma numer ISBN i jej sprzedaż jest zgodna z prawem. Powiedziałem, iż książka Mein kampf, która kilka lat temu również została wydana z numerem ISBN oraz komentarzem historycznym, została sądownie wycofana ze sprzedaży, a wydawcę ukarano wysoką grzywną finansową. Zapytałem czy nie wstyd mu, że obok dosłownie setek książek poświęconych dramatom ludzkim, jakie były wynikiem tej zbrodniczej ideologii, które można nabyć na sąsiednich stoiskach, sprzedaje tę książkę?
Ponieważ wydawca (aby nie robić reklamy, nie będę podawał nazwy wydawnictwa) zaczął okazywać coraz większą butę i zaczął być niegrzeczny, udałem się do organizatorów targów, aby ostrzec, iż na targach łamana jest polska konstytucja i że w razie odmowy usunięcia książki zamierzam to zgłosić odpowiednim jednostkom. 
Udałem się do biura targów. Zostałem przyjęty, gdzie wyjaśniłem w czym rzecz. Miła Pani z obsługi targów troszkę się wystraszyła, gdy powołując się na art. 13. Konstytucji, zażądałem usunięcia Manifestu z targów i zagroziłem, że w przeciwnym razie wezwę policję i prokuratora. Pani zapowiedziała sprawdzenie książki na stoisku i konsultację z prawnikiem. Dwóch panów ze strony organizatorów zaczęło ze mną co prawda polemizować, iż zakaz dotyczy tylko prac propagujących nazizm, a nie komunizm, ale nie dawałem za wygraną. 
Zapowiedziałem, iż jeśli w ciągu 10 minut książka nie zostanie usunięta, powiadomię zarówno media jak i prokuraturę, co z pewnością wystawi targom niechlubną laurkę i doprowadzi do wybuchu medialnego skandalu. O wsparcie poprosiłem jeszcze znajomego pracownika IPN, redaktora naczelnego „Glaukopisu” dr. Wojciecha Muszyńskiego, na którego przypadkiem natknąłem się w czasie całego zamieszania. 
Organizatorzy po rozmowie z wydawcą Manifestu komunistycznego i konsultacji telefonicznej z jakimś tajemniczym prawnikiem, postanowili wspólnie, że wydawca usunie ze stoiska książkę. Wydawca dodał, że co prawda nie mam racji, bo wyrok sądu dotyczył Hitlera, a nie Marksa, ale niejako dla świętego spokoju usunie ze stoiska tę pozycję. 
Jak powiedział, tak zrobił. Na targach nie jest już propagowana myśl komunistyczna. 
Gwoli wyjaśnienia. Osobiście jestem przeciwnikiem cenzury i zakazów. W Stanach Zjednoczonych w sieci księgarń Barnes&Noble obok siebie na półce stoją zarówno 2 tomy Moich bojów Adolfa Hitlera, jak i Manifest komunistyczny oraz inne dzieła komunistycznej „elity”. Taki stan jest stanem postulowanym, natomiast stan rzeczywisty, jaki mamy w Polsce, jest następujący: mamy do czynienia z sytuacją, gdy jeden z totalitaryzmów XX wieku został całkowicie wyrugowany ze sfery publicznej (vide: słynne wyrzucenie z targów Davida Irvinga, który został oskarżony za propagowanie faszyzmu, czy zakaz sprzedaży prac Hitlera). Z drugiej strony mamy do czynienia z jakąś dziwną skłonnością do przymykania oka na promocję komunizmu, czego objawem jest to, że Marks i Engels zostali usunięci z targów dopiero 3. dnia ich trwania po mojej interwencji. 

Uważam, że skoro polski sąd zakazał sprzedaży pracy Hitlera, to powinno się dla równowagi sądownie zakazać sprzedaży i promocji najważniejszych dzieł komunistycznych zbrodniarzy.

Czy wśród czytelników tego tekstu znajdzie się jakiś prawnik, który pomógłby mi taką batalię stoczyć? Być może taki proces sądowy pomógłby na szerszą skalę pozbyć się ze sfery publicznej symboli komunizmu. Może wówczas młodzi, ogłupieni ludzie, przestaliby wreszcie paradować w koszulkach z sierpem i młotem oraz pewnym kubańskim zbrodniarzem na piersi… 

Paweł Toboła

Reklamy

Eward Faciejew – TW „Adam Strzelecki”

 

Eward Faciejew – TW ps. „Adam Strzelecki”.

Znany trener AZS tajnym współpracownikiem SB  

Do najwybitniejszych przedstawicieli życia sportowego na polskich uczelniach wyższych należy od lat Edward Faciejew, trener judo, pracujący od 1977 r. na rzecz Akademickiego Związku Sportowego przy Wyższej Szkole Inżynierskiej w Opolu, a następnie (od 1996 r.) Politechnice Opolskiej. Jego wychowankowie niejednokrotnie odnosili błyskotliwe sukcesy na zawodach krajowych i międzynarodowych. Niestety istnieje również przysłowiowa druga strona medalu, starannie dotąd ukrywana przed ludźmi oklaskującymi sportowe osiągnięcia znanego trenera. 

Jak wynika z zachowanych w oryginale dokumentów, urodzony w 1949 r. Edward Faciejew współpracował przez szereg lat ze Służbą Bezpieczeństwa jako TW ps. „Adam Strzelecki”. Był też z tego tytułu wynagradzany w formie pieniężnej.

Z racji swojej działalności zawodowej na polu sportowym Edward Faciejew dość często bywał za granicą. Wyjeżdżał on za granicę również w celach prywatno-turystycznych, łącząc to z działalnością o charakterze zarobkowym. Tak np. w czerwcu 1981 r. Faciejew wyjechał do Austrii, gdzie już od roku przebywał jego brat Kazimierz. 

W związku ze swoim długotrwałym pobytem w Austrii w latach 1981-1982 Edward Faciejew stał się obiektem zainteresowania Wydziału II Komendy Wojewódzkiej MO w Opolu.

Sprawiły to alarmujące w tonie informacje, nadesłane przez Graniczny Punkt Kontrolny w Zebrzydowicach. W dniu 15 listopada 1982 r. indagowany przez SB Faciejew złożył obszerną relację pisemną ze swojego pobytu w Austrii. Zobowiązał się on także na piśmie do zachowania w tajemnicy treści rozmowy przeprowadzonej z nim „przez pracownika kontrwywiadu”. 

W późniejszym czasie Wydział II KW MO/WUSW w Opolu nadal interesował się Edwardem Faciejewem i jego wyjazdami za granicę. W dniu 12 marca 1982 r. kpt. Kazimierz Jama, inspektor Sekcji IV Wydziału II Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych w Opolu, przeprowadził z nim rozmowę operacyjną przy okazji odbierania przez niego paszportu w związku z wyjazdem służbowym do Wielkiej Brytanii. Faciejew wybierał się wówczas na Mistrzostwa Europy Judo w charakterze obserwatora trenera. Kolejna taka rozmowa odbyła się w dniu 5 czerwca 1986 r. w związku z planowanym wyjazdem Faciejewa do Włoch z reprezentacją akademicką judo kobiet. Na zakończenie owej rozmowy pobrano od Faciejewa „oświadczenie o zachowaniu w tajemnicy faktu i treści przeprowadzonej rozmowy oraz zapewniono sobie następny kontakt”.

Do następnej rozmowy operacyjnej doszło 10 września 1986 r. Tym razem rozmawiano w mieszkaniu prywatnym. Oprócz kpt. Jamy, w rozmowie uczestniczył również kpt. Jan Wójtowicz, kierownik Sekcji IV Wydziału II WUSW w Opolu. Celem rozmowy było rozpoznanie możliwości wykorzystania Faciejewa w charakterze osobowego źródła informacji. Edward Faciejew nie sprawił zawodu swoim rozmówcom. Uznano, że „F.E. posiada predyspozycje na osobowe źródło informacji: jest spostrzegawczy, potrafi nawiązywać kontakty i wyciągać trafne wnioski dot. tych kontaktów”. We wnioskach sformułowanych w odnośnej notatce służbowej nie omieszkano również odnotować, że Faciejewowi zależy „na wyjazdach zagranicznych ze względów m. in. materialnych, co można wykorzystać jako argument w następnej rozmowie”. Sam Faciejew ze swej strony zaakceptował propozycję następnego spotkania, W tej sytuacji kpt. Jama zaproponował przerejestrowanie Faciejewa z kategorii osoby zastrzeżonej (OZ) na kandydata na tajnego współpracownika. 

W niedługi czas potem, 26 września 1986 r., kpt. Jama przeprowadził udaną rozmowę z Edwardem Faciejewem. W napisanym własnoręcznie przez siebie oświadczeniu ten ostatni zobowiązał się „do dobrowolnej współpracy z organem polskiego kontrwywiadu” oraz do zachowania faktu współpracy „w ścisłej tajemnicy przed osobami bliskimi, dalszymi i obcymi, zarówno zamieszkałymi w Polsce, jak i poza granicami”. Dla zakonspirowania współpracy Faciejew obrał sobie pseudonim „Adam Strzelecki”. 

TW ps. „Adam Strzelecki” miał być wykorzystywany w ramach prowadzonej przez Wydział II SB sprawy obiektowej krypt. „Columbus” – „do rozpoznania środowiska ob.[ywateli] PRL przebywających po odmowach powrotu do kraju w Austrii, a także do rozpoznania innych osób biorących udział w międzynarodowym ruchu osobowym”. Planowano również wykorzystanie go do „rozpoznania cudzoziemców przyjeżdżających na nasz teren w ramach utrzymywanych kontaktów sportowych”. 

Już w czasie rozmowy pozyskaniowej „Adam Strzelecki” własnoręcznie sporządził pierwszą informację pisemną dla SB. Obejmowała ona zwięzłą charakterystykę siedmiu osób wyjeżdżających za granicę lub aktualnie za granicą mieszkających. W późniejszym czasie spod ręki „Adama Strzeleckiego” wyszła większa liczba pisemnych informacji, odebranych przez kpt. „Jamę” w trakcie kolejnych spotkań. W przeciwieństwie do wielu innych TW, „Adam Strzelecki” z reguły sam opracowywał informacje na piśmie. Kpt. Jama uzupełniał je o swoje uwagi, wnioski itp. Tylko sporadycznie zdarzało się, że „Adam Strzelecki” ograniczał się do podania informacji ustnych, na podstawie których powstawały notatki służbowe kpt. „Jamy”. 

Informacje przekazywane przez „Adama Strzeleckiego” dotyczyły głównie środowiska sportowego, przede wszystkim opolskiego. Nie brakowało wśród nich informacji o charakterze obciążającym w stosunku do osób trzecich. Tak np. „Adam Strzelecki” kilkakrotnie informował SB, że niektórzy sportowcy przy okazji wyjazdów zagranicznych prowadzą działalność handlową lub dopuszczają się innych nieprawidłowości. Podawał nazwiska konkretnych osób, które, jego zdaniem, zachowywały się niewłaściwie za granicą. Na początku lipca 1988 r. opisał on też przypadek Henryka Krakowczyka, trenera judo z klubu ROW Rybnik, który wyjechał z kraju jako zagrożony represjami działacz „Solidarności”. „Adam Strzelecki” informował, że „Henryk Krakowczyk utrzymuje zastanawiająco aktywny kontakt z najbliższą rodziną w kraju, do Austrii wyjeżdżała jego żona z synami, on sam dosyć często i bez przeszkód przyjeżdża do Polski”. 

„Adam Strzelecki” przekazywał również informacje o osobach spoza środowiska sportowego. Tak np. w dniu 26 lutego 1988 r. przekazał on informację na temat nauczycielek ze Szkoły Podstawowej nr 12 w Opolu, utrzymujących kontakty rodzinne z RFN. W nawiązaniu do otrzymanej informacji, kpt. „Jama” polecił wówczas „Adamowi Strzeleckiemu”, aby starał się „wziąć udział w zajęciach WF w Szkole Podstawowej nr 12”, a w trakcie pobytu w szkole próbował „rozpoznać nauczycieli prowadzących ten przedmiot”. 

Na przełomie 1986 i 1987 r. „Adam Strzelecki” opisał sprawę Zbigniewa Semeniuka, dziennikarza „Trybuny Opolskiej”, który nie powrócił do kraju z wycieczki do Szwecji. Jednym ze źródeł informacji był dla niego brat Bogusław, zatrudniony w redakcji „TO”. 

Według informacji przekazanej przez „Adama Strzeleckiego” w dniu 12 listopada 1986 r., Zbigniew Semeniuk relacjonował zlot piłkarzy weteranów w Byczynie i przy tej okazji ujawnił publicznie, że „Wojciech Jaruzelski oraz inni dostojnicy państwowi trzymają w Starej Miłosnej k. Warszawy prywatne konie w państwowej stadninie”. Konsekwencją tej publikacji było zwolnienie Semeniuka z pracy w „Trybunie Opolskiej”. Dziennikarz odwołał się na piśmie do samego gen. Jaruzelskiego i dzięki temu został przywrócony do pracy, ale na innym niż poprzednio stanowisku. W jakiś czas potem Semeniuk, wyjechał wraz z synem do Szwecji i „po zejściu z promu podjął decyzję o pozostaniu w tym kraju”. W dniu 28 stycznia 1987 r. „Adam Strzelecki”, powołując się na informacje uzyskane w rozmowie z bratem, przekazał, że przebywający za granicą Semeniuk prawdopodobnie „dwukrotnie wystąpił na łamach prasy szwedzkiej, udzielając wywiadów dziennikarzom tego kraju”. O wystąpieniach tych miał mówić również redaktor naczelny „Trybuny Opolskiej” na posiedzeniu kolegium redakcyjnego. „Adam Strzelecki” przekazał również, że Semeniuk przebywał w 1985 r. wraz z reprezentacją Polski na Mistrzostwach Europy w judo kobiet w Malmö. Miał on wówczas nawiązać kontakt z zamieszkałymi tam Polakami, przy czym, zdaniem „Adama Strzeleckiego”, kontakt ten miał „tendencje rozwojowe”. 

W charakterystyce opracowanej w listopadzie 1986 r. kpt. Kazimierz Jama tak pisał o motywach, jakie w jego odczuciu mogły powodować „Adamem Strzeleckim”: „Na podstawie zbyt krótkiego okresu współpracy trudno jednoznacznie określić, jakim motywem kieruje się t.w. Wydaje się jednak, że najistotniejszy jest motyw osiągania korzyści osobistych i materialnych, wynikających z podjęcia się takiej roli. Jeszcze nie wynagradzany, należy jednak wynagrodzić t.w. w najbliższym okresie celem odpowiedniego kształtowania jego motywów utrzymywania kontaktu ze Służbą Bezpieczeństwa”. 

Zgodnie z sugestią kpt. Jamy, w dniu 24 grudnia 1986 r. wypłacono „Adamowi Strzeleckiemu” sumę 5 tysięcy złotych „tytułem pokrycia kosztów związanych z realizacją zadań”. Taką samą sumę, z identycznym uzasadnieniem, wypłacono „Adamowi Strzeleckiemu” w dniu 9 stycznia 1988 r. W dniu 22 lutego 1989 r., z tego samego tytułu, wypłacono mu kwotę 8 tysięcy złotych. 

Edward Faciejew bez wątpienia zasłużył na trwałe miejsce w historii polskiego sportu akademickiego. Trudno byłoby kwestionować jego pozytywne dokonania na tym polu. W pełni sprawiedliwa ocena owej postaci jest jednak niemożliwa bez uwzględnienia faktu, że znany i ceniony trener judo miał kiedyś również drugie oblicze jako TW ps. „Adam Strzelecki”. 

Zbigniew Bereszyński

Andrzej Ceynowa – b.rektor, twórca antylustracyjnego fortelu akademickiego, identyfikowany przez IPN jako TW „Lek”

Baza Ludzi Nauki – Nauka Polska

dr hab. Andrzej Ceynowa

Dyscypliny KBN:nauki filologiczne

Specjalności:filologia angielska, kulturoznawstwo amerykańskie, literaturoznawstwo

Miejsca pracy:Aktualne: profesor nadzwyczajny Uniwersytet Gdański; Wydział Filologiczny; Instytut Anglistyki

Nieaktualne:profesor nadzwyczajny Uniwersytet Gdański; Wydział Filologiczno-Historyczny; Instytut Anglistyki,profesor Uniwersytet Kazimierza Wielkiego; Wydział Humanistyczny; Instytut Neofilologii i Lingwistyki Stosowanej,profesor Wszechnica Mazurska; Wydział Filologii

Pełnione funkcje:Aktualne: Wiceprezes Gdańskie Towarzystwo Naukowe,Dziekan Uniwersytet Gdański; Wydział Filologiczny,

Nieaktualne:Przewodniczący Rady Fundacja Rozwoju Uniwersytetu Gdańskiego, Członek Zarządu Gdańskie Towarzystwo Naukowe,Rektor Uniwersytet Gdański

——

Andrzej Ceynowa w Wikipedii

Andrzej Ceynowa (ur. 22 listopada 1951Gdańsku) – doktor habilitowanyprofesor UGfilolog języka angielskiego, literaturoznawca. Od2002 r. do 31.08.2008 r. Rektor Uniwersytetu Gdańskiego. Od 01.09.2008 dziekan (nowo utworzonego z podziału Wydziału Filologiczno-Historycznego) Wydziału Filologicznego Uniwersytetu Gdańskiego.

1969 r. rozpoczął studia w Instytucie Filologii Angielskiej Uniwersytetu Adama MickiewiczaPoznaniu. Studia te z powodzeniem ukończył w 1974 r., po czym w tym samym roku rozpoczął pracę w rodzinnym mieście na stanowisku asystenta w Zakładzie Filologii Angielskiej Uniwersytetu Gdańskiego. W roku 1978uzyskuje stopień naukowy doktora na Uniwersytecie Adama MickiewiczaPoznaniuRozprawę habilitacyjną Sztuka czarnego teatru 1968-1982 przedstawił w 1993 uzyskując stopień doktora habilitowanego nauk humanistycznych w zakresie literaturoznawstwa. W roku 1995mianowany na stanowisko profesora UG. Andrzej Ceynowa jest promotorem 10 prac doktorskich.

Rok 1981 jest dla Andrzeja Ceynowy początkiem zagranicznej kariery naukowej. W latach 19811982 piastuje stanowisko Fulbright Visiting Professor na Yale University oraz City College of New York. W latach 19891991 wykładał na George Washington University w Waszyngtonieoraz na Central Washington University w Ellensburgu. W międzyczasie w latach 19901991 pracuje w Instytucie Smithsona jako pracownik naukowy National Museum of American HistoryNational MallWaszyngtonie.

W roku 1992 zostaje pełnomocnikiem rektora Uniwersytetu Gdańskiego ds. kontaktów z Fundacją Fulbrighta. W latach 19931996 pełni funkcję Wicedyrektora Instytutu Anglistyki UG ds. Nauki. W roku 1996 wybrany na stanowisko prorektora ds. nauki. W 1998 został prezesem gdańskiego oddziału Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego. Zasiadał też w prezydium Zrzeszenia. Od 2001 przewodniczący Wydziału I oraz członek zarządu Gdańskiego Towarzystwa Naukowego. W latach 2001 – 2002 wiceprzewodniczący Komisji Edukacji Europejskiej przyMinistrze Edukacji Narodowej. W roku 2000 Andrzej Ceynowa został promotorem doktoratu honoris causa Madeleine Albright na Uniwersytecie Gdańskim.

W roku 2002 został wybrany na stanowisko Rektora Uniwersytetu Gdańskiego.

——-

Przywódcy antylustracyjnego buntu na uniwersytetach współpracowali z SB

Wprost, 2007-04-01

Prof. Andrzej Ceynowa, rektor Uniwersytetu Gdańskiego i prof. Józef Włodarski, dziekan wydziału filologiczno-historycznego gdańskiej uczelni, współpracowali z PRL-owską Służbą Bezpieczeństwa – wynika z dokumentów, do których dotarł „Wprost”. Obaj profesorowie byli w ostatnich dniach organizatorami antylustracyjnego buntu na polskich uczelniach.

Włodarski wraz z Ceynową inicjowali uchwalenie przez Konferencję Rektorów Akademickich Szkół Polskich stanowiska potępiającego lustrację na uniwersytetach. Prof. Ceynowa jest nawet twórcą tzw. antylustracyjnego fortelu akademickiego. Polega on na tym, że profesorowie objęci lustracją na własną prośbę będą przenoszeni na funkcję asystenta. A asystenci lustracji nie podlegają.

———-

Agenci w gronostajach

Wprost, Numer: 14/2007 (1267)

Lek na Wałęsę
Z dokumentów, do których dotarł „Wprost”, wynika, że tajnym współpracownikiem SB o kryptonimie Lek był prof. Andrzej Ceynowa, dziś rektor Uniwersytetu Gdańskiego, w latach 80. kontaktujący się z Lechem Wałęsą. Na potrzeby bezpieki inwigilował dyplomatów i obcokrajowców mających kontakt z Uniwersytetem Gdańskim. „Wprost” dotarł do raportu sporządzonego przez funkcjonariusza kontrwywiadu kpt. Kurkowskiego w maju 1989 r. na podstawie informacji dostarczonych przez agenta Leka. Ceynowa relacjonował swoje rozmowy z goszczącym w Gdańsku amerykańskim dyplomatą Johnem Brownem. Był on u Ceynowy w domu na kolacji. Profesor opowiadał też o wizycie w Trójmieście Dennisa Chamberlina, amerykańskiego fotografa, który chciał zrobić fotoreportaż o Polsce. Opisywał też wizytę amerykańskiego profesora Kevina Lewisa u Lecha Wałęsy, podczas której Ceynowa występował jako tłumacz. „Wałęsa zachowywał się bardzo nietaktownie wobec Amerykanina. Zbył go, rozmawiając z nim zaledwie ok. 2 minut, po czym prawie wyprosił Kevina ze swojego biura. Powyższa sytuacja i zachowanie Wałęsy zrobiły na amerykańskim naukowcu szokujące wrażenie” – donosił Ceynowa.

———–

Gdański IPN: Ceynowa jest kłamcą lustracyjnym

polskieradio.pl,Piątek, 27 listopada 2009

Były rektor Uniwersytetu Gdańskiego Andrzej Ceynowa jest kłamcą lustracyjnym – uważa gdańskie biuro lustracyjne IPN. Jak poinformował rzecznik prasowy gdańskiego Instytutu, Jan Daniluk, IPN skierował do sądu wniosek o wszczęcie postępowania w tej sprawie.

Daniluk wyjaśnił, że materiał dowodowy zgromadzony przez prokuratorów IPN wskazuje, iż były rektor „w sposób świadomy i tajny współpracował z ogniwami operacyjnymi organów bezpieczeństwa państwa w charakterze tajnego informatora przy operacyjnym zdobywaniu informacji”, co zataił w swoim oświadczeniu.

Daniluk powiedział PAP, że w archiwach IPN znajdują się zachowane dokumenty SB, w tym meldunki spisane przez funkcjonariuszy, sporządzone na podstawie informacji pochodzących od tajnego współpracownika o ps. „Lek”. Dokumenty te zostały skonfrontowane m.in. z informacjami pozyskanymi od świadków oraz z innych źródeł.

„Konfrontacja potwierdziła treści meldunków SB, a ich analiza prowadzi do wniosku, iż część informacji zawartych w tych meldunkach mogła pochodzić tylko od Andrzeja C.” – powiedział Daniluk.

Dodatkowo prokuratorzy IPN porównali meldunki SB z informacjami zawartymi w meldunkach pochodzących z prowadzonych przez Wojewódzki Urząd Spraw Wewnętrznych obserwacji przebywających na Wybrzeżu stypendystów Fullbrighta, pracowników Ambasady USA. Jak wyjaśnił Daniluk, konfrontacja ta „potwierdza fakt, iż TW ‘Lek’ jest tożsamy z osobą Andrzeja C.”.

Zdaniem IPN były rektor UG współpracował z SB w latach 1988-1990.

Ceynowa zaprzeczył, aby kiedykolwiek współpracował z SB. „Zawsze tak twierdziłem i nic się w tej sprawie nie zmieniło” – powiedział.

Ceynowa był rektorem UG w latach 2002-2008. Obecnie jest dziekanem Wydziału Filologicznego UG. W oświadczeniu lustracyjnym złożonym w 2007 roku Ceynowa napisał, że nie współpracował z SB.

Proces z „Wprost”

——-

Wniosek o wszczęcie postępowania lustracyjnego wobec Andrzeja C. b. Rektora Uniwersytetu Gdańskiego

serwis IPN

W dniu 26.11.2009 r. Oddziałowe Biuro Lustracyjne IPN w Gdańsku skierowało do Sądu Okręgowego w Gdańsku Wydziału IV Karnego wniosek o wszczęcie postępowania lustracyjnego wobec Andrzeja C. b. Rektora Uniwersytetu Gdańskiego. Zgromadzony materiał dowodowy wskazuje, iż w/w w sposób świadomy i tajny współpracował z ogniwami operacyjnymi organów bezpieczeństwa państwa w charakterze tajnego informatora przy operacyjnym zdobywaniu informacji. Naczelnik Oddziałowego Biura Lustracyjnego prokurator Andrzej Golec

—————-

IPN: Ceynowa skłamał w oświadczeniu

Rzeczpospolita, Ewa Łosińska 27-11-2009

Nie zachowała się teczka pracy TW „Leka” ani jego zobowiązanie do współpracy, a funkcjonariusz, który go zwerbował, nie żyje. Jednak dokumenty, jakie odnaleziono w archiwum IPN, pozwalają – zdaniem prokuratora – na skierowanie wniosku do sądu. – Czy były rektor będzie miał proces lustracyjny, zależy od sądu – mówi Andrzej Golec, naczelnik Biura Lustracyjnego w Gdańsku.

Były rektor Uniwersytetu Gdańskiego nie współpracował z SB

PAP, 2011-03-15

Andrzej Ceynowa, b. rektor Uniwersytetu Gdańskiego, złożył w grudniu 2007 r. prawdziwe oświadczenie lustracyjne, że nie współpracował z aparatem bezpieczeństwa PRL – orzekł we wtorek Sąd Okręgowy w Gdańsku.

Na drodze do lustracji Polskiej Akademii Umiejętności

Na drodze do lustracji

Polskiej Akademii Umiejętności

Najwyższy czas aby zlustrować pożądnie polskie instytucje akademickie i napisać na nowo ich historie. Nie chodzi tu tylko o poznanie TW, ale o poznanie symbiozy SB-PZPR i decydentów akademickich w PRL, jak i kontynuację tej symbiozy w III RP.

Polskie instytucje akademickie nie mają właściwie historii , szczególnie tej po roku 1968 (proszę sprawdzić), jak i polscy uczeni swoje biogramy mają nader niekompletne.

Wielu twierdzi, że bez współpracy z SB nie mogliby osiągnąć tego co osiągnęli, ale w biogramach pomiają tą współpracę. Podobnie jest z przynaleznością do PZPR – tyle się natrudzili, aby dzięki tej przynależności podnieść poziom nauki w Polsce, a teraz o tym ani śladu nie zostało (z małymi wyjątkami) w biogramach. Czyżby się wstydzili swoich życiorysów ? a mimo to te życiorysy im nie przeszkadzają w obejmowaniu wysokich stanowisk, funkcji czy nawet w osiąganiu statusu autorytetu naukowego i moralnego.

Będę wdzięczny za informacje dotyczące historii środowiska akademickiego, a w szczególności PAU, której bardzo wstępną i bardzo niekompletną lustrację przeprowadzam poniżej.

Wykaz członków PAU i członków komisji PAU jest pod adresem: http://pau.krakow.pl/index.php/2007022352/Czonkowie-PAU.html

Kontakt: jozef.wieczorek@interia.pl

Polska Akademia Umiejętności to instytucja stanowiąca dobro narodowe, prześladowana, a w końcu zlikwidowana w PRL. Reaktywowała swą działalność na początku III RP.

Niestety, podobnie jak i inne instytucje akademickie, ma poważne trudności z własną tożsamością . Nic w tym dziwnego – w skład PAU wchodzą przedstawiciele polskiego życia akademickiego, które do tej pory nie oczyściło się z okresu komunistycznego i co więcej wcale oczyścić się nie zamierza. Nie sposób zapoznać się z pełnymi biogramami wielu obecnych członków PAU.

Niestety, jak do tej pory teczki IPN nie do końca są poznane, podobnie teczki PZPR, a teczki akademickie – archiwa uczelniane – tym bardziej.

Moja próba zainteresowania PAU opracowaniem Czarnej Księgi Komunizmu w Nauce i Edukacji nie została uwieńczona sukcesem, natomiast członkowie PAU uczestniczą w opracowaniach nader zakłamujących najnowszą historię, a nawet szykanują innych za próby mierzenia się z drażliwymi tematami.

Taka postawa środowiska winna być przedmiotem osobnych badań i opracowań, co miejmy nadzieje kiedyś nastąpi.

Niżej zamieszczam nieco danych i uwag o kilku członkach PAU i członkach Komisji PAU, co może zwróci uwagę na potrzebę podjęcia szerszych i wszechstronnych badań nad Biogramami Ludzi Nauki i historią PAU.

Zwykle profesorowie takich instytucji jak PAU, traktowani są jako autorytety moralne i intelektualne, więc ich dokonania w życiu publicznym winny być jawne.

Zadaniem instytucji akademickich jest poszukiwanie i przekazywanie prawdy i na tym polu tak zasłużona dla nauki Polska Akademia Umiejętności winna świecić przykładem. Niestety tak nie jest.

Wśród członków PAU można znależć tajnych współpracowników SB, prominentnych funkcjonariuszy PZPR, przeciwników lustracji, zaanagażowanych w czystki kadr akademickich w PRL i ich utajnianie w latach III RP, autorów, czy propagatorów . zakłamania najnowszej historii.

Członkowie PAU

Prof. dr Marek Zembala Członek krajowy czynny to jednocześnie b. TW ”Marek” https://lustronauki.wordpress.com/2008/10/07/prof-marek-zembala-byly-prorektor-uj-z-teczka-tw-marek/

Profesor jest odznaczony Medalem Komisji Edukacji Narodowej, więc chyba uznano, że wpływał pozytywnie na młodzież akademicką .

Prof. dr Aleksander Szulc, TW „OLGIERD”, b dyrektor Instytutu Filologii Germańskiej UJ – https://lustronauki.wordpress.com/2009/11/23/aleksander-szulc/

prof. dr Jerzy Rusek – slawista, były dziekan i działacz PZPR. Według dokumentów IPN był on konsultantem SB o pseudonimie Czech.Komisja Środkowoeuropejska PAU – Zastępca przewodniczącego https://lustronauki.wordpress.com/2009/01/24/jerzy-rusek/

http://pau.krakow.pl/index.php/2007022346/Wydzia-II-Historyczno-Filozoficzny-PAU.html#środkowoeuropejska

Prof. dr Krzysztof Skubiszewskiprofesor prawa międzynarodowego , polityk, identyfikowany jako TW „Kosk”http://niezalezna.pl/article/show/id/27533 https://lustronauki.wordpress.com/2009/08/20/krzysztof-skubiszewski/

Prof. dr Franciszek Ziejka – uznawany przez SB za kontakt operacyjny ‚Zebu’, apelował do historyków IPN i dziennikarzy, „by nie wierzyli w ewangeliczną prawdę materiałów SB”, był jako rektor UJ strażnikiem teczek akademickich – teczek weryfikacji kadr w PRL dokonywanych przez anonimowe do tej pory komisje. (Porówanie teczek akademickich i esbeckich jasno wskazuje, że teczki esbeckie są, a przynajmniej bywają, bardziej wiarygodne od teczek akademickich ! )

https://lustronauki.wordpress.com/2008/10/08/franciszek-ziejka-rektor-ktory-ma-dowod-na-niewinnosc-w-swoim-rekopisie-znalezionym-w-garazu/

prof. dr hab.  Jerzy  Hołowiecki

Członek krajowy korespondent  Polska Akademia Umiejętności; Wydział V Lekarski

Kontakt Operacyjny nr ew. 27543 w MSW

https://lustronauki.wordpress.com/2010/08/24/jerzy-holowiecki/

Prof. dr Jerzy Wyrozumski – sekretarz generalny PAU, https://lustronauki.wordpress.com/2009/02/22/jerzy-wyrozumski/ Przewodniczący komisji Senatu UJ, której zadaniem było zbadanie i zarejestrowanie działań represyjnych w stosunku do pracowników i studentów UJ w PRL–u. Materiał został przedstawiony po kilkunastu latach – Jerzy Wyrozumski – POWRACAJĄCA FALA ROZRACHUNKU Z PRZESZŁOŚCIĄ w: Alma Mater, Nr 69/2005 http://www3.uj.edu.pl/alma/alma/69/01/22.html ale niestety nie został przekazany do Archiwum UJ ! mimo zapewnień przewodniczącego („Ten ubogi materiał, częściowo bezużyteczny, mieści się w jednej szczupłej teczce, która znajdzie się oczywiście w Archiwum UJ.”) a z zawartością tekstu z Alma Mater, nie można na tych (ani innych) łamach polemizować ! Pozostaje internet – POWRACAJĄCA FALA ZAKŁAMYWANIA HISTORII http://www.nfa.alfadent.pl/articles.php?id=141

Redaktor naukowy ‘Dziejów Uniwersytetu Jagiellońskiego’ – dzieła, w którym nie zidentyfikowano nawet stanu wojennego w Polsce ! http://blogjw.wordpress.com/2009/08/05/list-do-polskiej-akademii-umiejetnosci/

Prof. dr Roman Ney b. Członek Biura Politycznego KC PZPR, https://lustronauki.wordpress.com/2009/11/23/roman-ney/

Prof. dr Tadeusz Popiela – b. PZPR

Prof. dr Henryk Markiewicz – b. PZPR

Prof. dr Andrzej Ślączka – b. PZPR, działał na rzecz oczyszczenia instytutu ING UJ z elementu o niewłaściwej postawie obywatelskiej i etycznej w latach 80-tych

Prof. dr Witold Zuchiewicz – redaktor dzieła niezgodnego z prawdą : – Nauki geologiczne w Uniwersytecie Jagiellońskim w latach 1975-2000. Instytut Nauk Geologiczny, Kraków 1999, 152 str którego recenzji poza internetem nie można opublikować http://www.jwieczorek.ans.pl/geologia%20na%20UJ.htm

Prof. dr Jerzy Znosko – zwolennik poświęcania dobra jednostki dla dobra ogółu (w latach 80-tych PRL) czyli wyrzucenia niewygodnego dla towarzysza – dyrektora działacza Solidarności . Wspomnienia byłego wykładowcy Uniwersytetu Jagiellońskiego pisane na marginesie wspomnień studenta UJ:(Jerzy Znosko – Kraków – Moja Miłość – „Alma Mater” nr. 23 , lato 2000) http://www.jwieczorek.ans.pl/jubileusz.htm ttp://www.naukowcy.republika.pl/jubileusz.html – tekst ten nie mógł się ukazać w Alma Mater jako polemika, uzupełnienie tekstu J.Znoski

Prof. dr Aleksander Koj weryfikator kadr akademickch UJ w r. 1986 , do tej pory nie ujawnił składu anonimowych komisji wyrzucających z UJ osoby o niewłaściwej postawie obywtelskiej i etycznej, oskarżane o negatywne odziaływanie na młodzież akademicką https://lustronauki.wordpress.com/2009/09/30/aleksander-koj/

Prof. dr Czesław Jura – walczył na początku III RP o nieprzywracanie do pracy na UJ usuniętych, niewygodnych pracowników w PRL

Prof.dr Ewa Łętowska – pierwszy Rzecznik Praw Obywatelskich ( rekomendowana przez PRON), nie widziała potrzeby udzielania pomocy naukowcom oskarżanym przez anonimowe komisje o niewłaścią postawę obywatelską i etyczną, o negatywne odziaływanie na młodzież akademicką, negatywnie nastawiona do lustracji, żona Janusza Łętowskiego, identyfikowanego jako TW “Krytyk”,

http://www.blogmedia24.pl/node/21419

Prof. dr Jan Woleński – b. PZPR, znany antylustrator, wiceprezydent loży B’nai B’rith Polin. http://pl.wikipedia.org/wiki/Jan_Woleński

Prof. dr Jan M. Kaczmarek – b. członek KC PZPR. https://lustronauki.wordpress.com/2009/11/21/jan-kaczmarek/

Członkowie Komisji PAU:

Komisja Astrofizyki PAU

Prof. dr Aleksander Wolszczan – astronom, TW “LANGE” https://lustronauki.wordpress.com/2008/10/05/aleksander-wolszczan-astronom-od-sb-do-planet/

Prof. dr Stanisław Gorgolewski – astronom , TW „Profesor” https://lustronauki.wordpress.com/2008/11/21/stanislaw-gorgolewski-ojciec-astronomii-donosicielskiej/

Prof. dr Andrzej Kus – astronom, TW “Orion”

https://lustronauki.wordpress.com/2008/11/13/andrzej-kus-astronom-z-grupy-donosicieli-tw-orion/

Komisja Wschodnioeuropejska PAU

Prof. dr hab. Włodzimierz Bonusiak -historyk, b. I sekretarz KZ Politechnika Rzeszowska kierownik Wydział Nauki, Oświaty i Kultury KW Rzeszów

https://lustronauki.wordpress.com/2008/10/24/wlodzimierz-bonusiak-rektor-poszukiwany-sekretarz-kw/

Komisja Historii Wojen i Wojskowości PAU

Mgr Andrzej Kozanecki (? ) – b. I sekretarz Komitetu Uczelnianego PZPR Uniwersytetu Jagiellońskiego

Komisja PAU Fides et Ratio

Abp. prof. dr hab. Józef Życiński – filozof, zarejestrowany jako TW „Filozof „

https://lustronauki.wordpress.com/2008/11/14/jozef-zycinski-filozof-kul-i-zarejestrowany-tw-filozof/

Komisja PAU do Oceny Podręczników Szkolnych

Prof. dr Władysław Serczyk, b. II sekretarz Komitetu Uczelnianego PZPR UJ

Komisja Historii Nauki PAU

Prof. dr Julian Dybiec – wspóautor dzieła ‚ Dzieje Uniwersytetu Jagiellońskiego’ w którym nie zidentyfikowano stanu wojennego !

Boje o reaktywację Polskiej Akademii Umiejętności

Boje o reaktywację Polskiej Akademii Umiejętności

w okresie ‚odwilży’,

czyli opis walki z bezwładem akademickim i

uzasadnienie dlaczego warto protestować

w sytuacji beznadziejnej

wg: Dziennik wypadków – T.II – Karol Estreicher

listopad 1956

Przeszedł październik. Dalej trwają wstrząsy z jego powodu. Dopiero teraz wszyscy chcą działać — ale nie wiedzą jak. Społeczeństwo jest nieufne. Ani chłop ani robotnik nie wierzą Partii Komunistycznej, aby naprawdę chciała zmienić jednowładztwo systemu.

Na Węgrzech wojna domowa. Przeżywamy ją nerwami. Groźne ostrzeżenie to dla nas. Powstanie węgierskie jest beznadziejne. Znamy to, znamy. O włos uniknęliśmy te­go samego.

Dziś odbyłem decydującą rozmowę z Janem Dąbrowskim. Powiedziałem mu, że to jedyna chwila, by reaktywować Akademię Umiejętności.

Był niesłychanie zdumiony. Potern burknął coś nieuprzejmie, że nie można mu kłaść kamieni pod nogi. Widać było wściekłość. Spisałem zaraz całą rozmowę. Uważam ją za podstawową. Złościł się i chciał mnie sterroryzować krzykiem. Nie ustąpiłem. Oświad­czyłem mu krótko na końcu, że będę działał bez niego.

O co idzie? Zapewne trudne będzie wskrzeszenie Akademii Umiejętności. Ale zo­stanie przynajmniej protest w jej sprawie.

Intermezzo

O przywrócenie Akademii Umiejętności w Krakowie

Rozmowa między prof. Janem Dąbrowskim, ostatnim sekretarzem PAU, aktualnym dyrektorem Biblioteki PAN w Krakowie — członkiem prezydium PAN w Warszawie a prof. Karolem Estreicherem, odbyta w Krakowie dnia 4 listopada 1956 w domu Estreichcra na Woli Justowskiej:

Estreicher: Korzystam z chwili spokojniejszej tutaj, żeby spytać, co myśli Pan o moż­liwości przywrócenia do życia Akademii Umiejętności.

Jan Dąbrowski: Nie ma żadnych szans! Sprawa jest dawno pogrzebana.

Estreichej:: Jesteśmy świadkami, że powracają sprawy, jeszcze parę miesięcy temu uważane za dawno pogrzebane. Otwierają się więzienia, wychodzą z nich skazani na dożywocie, powstają na nowo instytucje, przywraca się organizacje…

Jan Dąbrowski: Pan nie zna spraw Akademii tak jak ja…

Estreicher: Czy są to tajemnice? Proszę niech mnie Pan objaśni, gdzie są trudności? Przewalczymy je!

Jan Dąbrowski: (krzyczy) O co Panu idzie?

Estreicher: O zwołanie Walnego Zgromadzenia członków Akademii i reaktywowa­nie jej działalności.

Jan Dąbrowski: (spokojnie) Od tego właśnie jest Zarząd.

Estreicher: Ale skoro Zarząd, tj. Nitsch i Szafer tego nie chcą, trzeba użyć innych sposobów…

Jan Dąbrowski: Nie zgodzą się… Ja wiem, ja znam całą sprawę, ja mówiłem z nimi, ale mogę jeszcze z niemi pomówić…

Estreicher: Panie profesorze, krótko — proponuję Panu, niech Pan ze mną rozpocz­nie się bić o Akademię Umiejętności. Nawet jeśli nie uda się jej przywrócić do życia. Zostanie protest przeciw bezprawiu zniszczenia Akademii w roku 1951. Ten protest bę­dzie miał kiedyś znaczenie…

Jan Dąbrowski: Proszę sprawę zostawić Zarządowi…

Estreicher: Więc Pan odmawia swej pomocy? Jeżeli tak — będziemy musieli razem z memi przyjaciółmi walczyć wbrew Zarządowi, o przywrócenie Akademii Umiejętności…………

Nagle wpadł mi na myśl stary Adam Krzyżanowski. Zapomniany, przeszło 80-Ietni. Poleciałem do niego. Przyjął mnie serdecznie —wysłuchał, był całkiem zgodny, że trze­ba działać. Będzie służył swoim autorytetem i nazwiskiem. Mogę nim dysponować. We­szła Iza. Zmęczona. Ojciec w dobrej formie. Trzeba się postawić w sprawie Akademii Umiejętności. Nitsch zawsze był samolubny.

Intermezzo

Rozmowa z Adamem Krzyżanowskim o przywróceniu Akademii Umiejętności

Mieszkanie prof. Adama Krzyżanowskiego (83 lata) w Krakowie przy ulicy Podwale

1. Niewielki pokój od podwórza. Dzień pochmurny. Godzina południowa. Niedziela 19

listopad 1956

Estreicher: Przyszedłem do Pana w imię dawnej przyjaźni z moim ojcem, jest Pan je­dynym człowiekiem, który może mi dopomóc.

Krzyżanowski: Ja Panie? Starych ludzi się nie potrzebuje, siedzę w książkach — czy­tam — życie przechodzi koło mnie, mija — przypatruję mu się…

Estreicher: Dzieją się wielkie rzeczy w Polsce, wielkie przemiany.

Krzyżanowski: Widzę je, zauważam, a nawet odczuwam…

Estreicher: Ma Pan powrócić na Katedrę. Już uchwały odpowiednie i wnioski wyszły z Wydziału Prawa…

Krzyżanowski: Jestem bardzo wdzięczny kolegom i Senatowi…

Estreicher: Nie o tym jednak chciałem mówić. Sprowadza mnie Akademia Umiejęt­ności. To co stało się przed laty, w roku 1951 to skandal! Przecie to było morderstwo wielkiej i zasłużonej instytucji…

Krzyżanowski: Nitsch i Szafer go dokonali. Nitsch był zawsze egoistą i brutalem, a Szafer to pełen fałszu endek.

Estreicher: Ale i Jan Dąbrowski jest winny. Jeszcze do niedawna wierzyłem, że moż­na go będzie pozyskać dla myśli reaktywowania Akademii Umiejętności.

Adam Krzyżanowski i Jan Dąbrowski starał się wszystkich oszukać w roku 1951. My­ślał tylko o sobie. O „posadzie” w Akademii Nauk.

Estreicher: Chciałem prosić Pana o pomoc. Niech Pan wystąpi do prasy, napisze list…

Krzyżanowski: Jestem stary, zmęczony, co po mnie. Pracować nie mogę.

Estreicher: Nazwisko Pana! Ja będę działał za Pana. Napiszę listy, zwołam kolegów, wystąpię. Proszę się nie obawiać. Cały trud wezmę na siebie. Byle mogła zmartwych­wstać Akademia.

Krzyżanowski: Zmartwychwstać? Czy są powroty? Czy można odrodzić coś, co za­marło?

Estreicher: Musimy tę próbę uczynić. Jeśli nie, przynajmniej pozostanie protest. Kraków powinien się zdobyć na protest z powodu niebywałego postąpienia komuni­stów, w roku 1951, w stosunku do Akademii Umiejętności.

Adam Krzyżanowski: Rozumiem. Nie mam tej sprawy przemyślanej. Proszę mi się pozwolić zastanowić. Dziś mamy niedzielę. Niech Pan da mi czas do jutra. Dam odpo­wiedź. Muszę się zastanowić.

II — poniedziałek 20 XI 1956

Adam Krzyżanowski: Jestem do Pańskich usług. Proszę mną dysponować. Zdecydo­wałem się…

Estreicher: Byłem pewny, że mi Pan nie odmówi. Że przywiązanie Pana do Krako­wa, do nauki i tradycji miasta, pamięć o Akademii Umiejętności sprawią, iż będzie Pan mi służył swoim autorytetem.

Krzyżanowski: Co mam zrobić?

Estreicher: Poczyniłem pierwsze kroki. Taszycki, Miodoński, Bochnak, Stefan Grzy-bowski są życzliwie ustosunkowani do zebrania, czy dyskusji, w sprawie Akademii. Naj­lepiej byłoby wystosować jakiś list czy protest zbiorowy. Ułożę projekt, przedstawię go Panu — potem trzeba będzie zebrać trochę podpisów. Nie za wiele. Kilkadziesiąt.

Krzyżanowski: I list opublikować!…

Estreicher: Oczywiście. Ale nie mówić tego za wcześnie, bo by się ludzie bali podpi­sywać.

Krzyżanowski: I tak będą się bali.

Estreicher: Właśnie dlatego proszę Pana o pomoc. Najważniejszych jest kilka pierw­szych podpisów. Reszta poleci automatycznie. Jeśli podpisze rektor, a zdaje się podpisze…

Krzyżanowski: Co potem?

Estreicher: Dążyć do zwołania Walnego Zgromadzenia PAU z wyborem nowych władz Akademii.

Krzyżanowski: Znam Nitscha. On się łatwo nie zgodzi. Pamiętam, jak chyba przez złośliwość, godził się na likwidację PAU. Nie było sposobu, żeby go powstrzymać. Lehr-Spławiński, Jan Dąbrowski, Władysław Szafcr spodziewali się świetnych posad w Aka­demii Nauk. Dali się przekupić za judaszowe srebrniki. Nitsch mścił się za jakieś swoje urojone niepowodzenia.

Estreicher: Nitsch uchodził zawsze za niepodległy charakter…

Krzyżanowski: Wobec słabszych od siebie tak.

Estreicher: Czy sądzi Pan, że nie da się go pozyskać?

Krzyżanowski: Ja z nim mówić nie będę. Może Wolter, Miodoński — niech z nim mówią…

Estreicher: A Szafer?

Krzyżanowski: Do Szafera mogę się wybrać, możemy (jeśli Pan zechce) razem pójść.

Estreicher: Mój samochód jest do dyspozycji Pana. Co zrobimy z Janem Dąbrowskim?

Krzyżanowski: Proszę Pana… no cóż… — Powiem panu, że na korupcję nie ma sposobu. Trzeba ją zostawić — niech się obnaży. Niech pan Jan pokaże, jak daleko poszedł na drodze sprzedania interesów Akademii Umiejętności i nauki krakowskiej, za korzyści osobiste.

Estreicher: Czy Pan się liczy z przegraną?

Krzyżanowski: Sprawa nie może być przegraną. Przemyślałem ją — protest zosta­je zawsze w historii… Akademia Umiejętności jest instytucją o historycznym znacze­niu. Protest w sprawie jej zniszczenia, będzie miał swoje znaczenie — bez względu na wyniki jakie przyniesie — … Niech Pan działa za mnie. Może Pan liczyć na mo­ją pomoc………..

Walka o przywrócenie Akademii_Umiejętości

Już od czerwca myślałem jak ją taktycznie rozpocząć? Kiedy? Nie miałem tytułu — nie jestem członkiem Akademii Umiejętności.

Tu i tam padały, prowadzone przeze mnie, powiedzenia i interpelacje. Na jakimś po­siedzeniu Frontu Narodowego w Warszawie, podczas bytności u Zawadzkiego, etz…

Pierwsi sojusznicy: Witold Taszycki. W maju przesłał mi statut Wrocławskiego Towa­rzystwa Naukowego. Agituję wśród kolegów. Lepszy wykluczony; donosi o mojej agita­cji Kazimierzowi Piwarskiemu, a ten podlizuje się Jabłońskiemu.

16 XI na Froncie Narodowym, z mojego poduszczenia, występuje Jan Hulewicz. Przypomina konieczność reaktywizacji. Drobner występuje przeciw. Akademia była za­wsze reakcyjna. Stanisław Tarnowski stał na jej czele. Popierał ją zdrajca Zyblikiewicz i tym podobne zarzuty.

Agituję między kolegami. 20 listopada schodzimy się — Stefan Grzybowski, Bochnak, Taszycki, (Grodziński nie przyszedł, bo boi się Szafera). Miodoński niespodzianie przyłącza się do akcji. Omawiamy sprawę.

Piszę pierwszy projekt rezolucji.

Środa, czwartek — 21 i 22 listopada

Napisałem i przepisałem na maszynie projekt listu uczonych krakowskich żądających reaktywizacji PAU.

W Muzeum UJ zeszliśmy się ze Stefanem Grzybowskim. Porobił bardzo małe po­prawki — jedne, drugie bez znaczenia.

23 listopada piątek

Odbył się pierwszy Senat z Zygmuntem Grodzińskim. Wrażenie bardzo niesympa­tyczne. Rektor skłamał. Obiecywał, czy zobowiązał się moralnie, że Bochnak będzie prorektorem od spraw naukowych, tymczasem został nim Weyssenhoff — leń — skle­rotyk — żądny zaszczytów.

Dałem kilku kolegom, do czytania, projekt listu w sprawie Akademii Umiejęt­ności.

Umówiłem się z Adamem Krzyżanowskirn. Podpisał pierwsze żądanie skierowane do Nitscha — Szafera — Dąbrowskiego o zwołanie Walnego Zgromadzenia Akademii Umiejętności.

24 listopada

Rozmowa z Szaferem

Z Adamem Krzyżanowskim u Szafera. Prosiliśmy go, aby współdziałał z nami, że utworzył się komitet uczonych krakowskich i że żąda reaktywizacji Akademii Umiejęt­ności. Przyjął grzecznie — ale bardzo zimno: „Mam proszę Panów daleko idące plany wobec Krakowa. Akademia Umiejętności nie istnieje, nie jestem jej wiceprezesem, miejcie pretensje do Jana Dąbrowskiego. Co do mnie nie mam żadnych obowiązków. Uważam, że Akademia Umiejętności została zamknięta… To muszę zaznaczyć tytułem wyjaśnienia. Ale to nie jest ważne — Panowie się mylą chcąc wskrzeszać Akademię Umiejętności. Warszawa się nigdy na to nie zgodzi.

Wracam do tego, co mówiłem. Mam zupełnie inne plany. Należy w Warszawie — przyznaję to zupełnie — bić się o stworzenie w Krakowie jakiegoś ośrodka naukowe­go. To zupełnie wystarczy.”

Obaj z Krzyżanowskimn próbowaliśmy tłumaczyć Szaferowi, że krzywda Krakowa jest znaczna, i iż oddział PAN nie zadowoli słusznych ambicji miasta.

Na zakończenie przybrał Szafer bardzo arogancki i protekcyjny ton. Żegnając się zwrócił się do mnie, wyraźnie kpiąc ze mnie:

Bo Pan Panie Kolego kocha Kraków — a widzi Pan, ja całą Polskę.”

Odparłem mu z miejsca:

Nie każdego stać Panie Rektorze na uczucia wszech… polskie.”

W ten sposób niedwuznacznie mu powiedziałem, że był przed wojną nacjonalistą, a że teraz poszedł z komunizmem.

Szafer poczerwieniał ze złości. Milczał. Nagle z boku usłyszałem chichot starego Adama Krzyżanowskiego.

Byłem 24 XI u Walerego Goetla. Myślałem, że może będzie życzliwy. Nie podpisze. Zasłaniał się Szaferem.

Rozmawiałem z Woltcrem (tak). Byłem u staruszka prof. Weigla — podpisał. Podpi­sał Barycz. Taszycki był u Grodzińskiego. Niechętnie, ale podpisał.

Podpisał Mole •— Bochnak — Szablowski. Samochód goni cały dzień.

24 i 25 listopada

Pigoń podpisał, aczkolwiek niechętnie, list w sprawie Akademii. Byłem u niego. Te­raz podpisy idą już łatwiej.

Razem z Miodońskim byliśmy u Romana Gródeckiego. Bardzo niechętnie podpisał. Nędza życia Gródeckiego jest ogromna. Był zażenowany, że przyszliśmy do niego.

Z Miodońskim byłem u Józefa Kostrzewskiego — (podpisał obiema rękami). Byłem u Władysława Tatarkiewicza. Nie podsuwałem listu do podpisu. Wyczufem nieżyczliwą atmosferę. Był Ingardcn. Ten ostatni zachował się niemiło. Tatarkiewicz bał się nara­zić. Nie miał ochoty dyskutować. Zbieranie podpisów jest trudne. Pierwsze podpisy ze­braliśmy z profesorem Miodońskim. Ogromnie mi dopomógł. Uzyskałem dzięki niemu podpis Tadeusza Tcmpki. To dużo znaczy.

Nie mam czasu pisać. Cały czas siedzę przy telefonie, działam, namawiam, piszę, do­wiaduję się. Wstaję o 6-tej rano, do północy działam. Całe biuro w Muzeum oddaleni na sprawę Akademii. Biję się. Łamię tych, którzy z powodu słabego charakteru boją się podpisać. Hańbię przeciwników. Fas, nefas… Dawno takiej ostrej walki nie toczyłem. Nie pamiętam.

Kraków poderwany. Teraz kolej na Warszawę.

Wszystko na razie teoretyczne. Dotąd prasa nie jest wciągnięta do akcji.

Zwróciłem uwagę na reporterkę Ewę Rudzką. Przyszła do mnie, przeczytałem jej list. Jeszcze nie gotów. Jak będzie zebranych około 40 podpisów, to wystarczy.

Nerwowa atmosfera. Bitwa się rozpoczęła. Mikucki Sylwio, sekretarz Jana Dąbrow­skiego najpierw podpisał oświadczenie w sprawie reaktywowania Akademii Umiejęt­ności, a potem podpis cofnął. Cymbał.

Napisałem Ewie Rudzkiej ostry komentarz do listu czterdziestu profesorów w spra­wie Akademii Umiejętności. Narady odbywają się u niej w domu. Prosiłem, ażeby ni­komu nic nie mówiła, że ja jej komentarz piszę. Sama nie napisałaby tak ostro i boleśnie, bo sprawy nie zna. Nie jest zresztą krakowianką. Córka lekarza wojskowego warszawskiego (mówiła, że z masonerii) — brat nie bardzo rozwinięty. Poglądy Rudz­kiej piłsudczykowskie.

Podpisujący list nie wiedzieli, że staram się go wydrukować. Wielu nie podpisałoby.

Całe dnie zajęte. Piszę na wszystkie strony artykuły, komentarze, listy. Namawiam i proszę ludzi, ażeby podpisali. Wielu odmawia, inni przewlekają. Ale są tacy, którzy mi

służą swoim nazwiskiem.

28 listopada

Zmęczony, w pełni awantury! Naradzamy się codziennie: Taszycki — Adam Krzyżanowski — Stefan Grzybowski. Bochnak (ten najmniej robi, ale nie przeszkadza, na ogół śluzy nazwiskiem), Miodoński. Mam telefon od Rudzkiej, że jutro ukaże się nasz list w „Dzienniku Polskim”. Przygotowuję dalsze wystąpienia.

29 listopada czwartek

Duży sukces! List profesorów opublikowany. Jest śmiały i szlachetny w tonie. Zosta­nie po nas. Kiedyś ci, co go podpisali, będą się chlubić, że mieli odwagę go podpisać. Niechże wspomną wtedy tego, który ich do podpisania namówił!

Nie dla chwały to robię. Bitwa to o wolność nauki w systemie komunistycznym, pod okupacją centralizmu warszawskiego.

Wrażenie duże. Nie wychodzę z pokoju. Zamknąłem się przy telefonie, pani Irenka Kaczmarska, moja wierna sekretarka nie dopuszcza nikogo. Cały dzień przygotowuję dalsze wystąpienia. Przesuwam się z akcją na Warszawę.

Z Akademii Nauk na Sławkowskiej, z siedziby Jana Dąbrowskiego i Kazimierza Nitscha dochodzą ryki wściekłości. Dąbrowski wrzeszczał: „to Estreicher tego wszystkiego narobił”. Nitsch zachowuje się przyzwoiciej.

Nie chodzę do żadnych kawiarni. Pracuję nad zwołaniem nieoficjalnego zebrania krakowskich członków Akademii Umiejętności. Pracownicy (Gwiazdomorski) mają pełno wątpliwości.

Grudzień

Jestem zajęty wyłącznie akcją związaną z reaktywizacją Akademii Umiejętności. Już dzisiaj widać wyraźnie, że sekretarz PAN, w osobie Henryka Jabłońskiego, byłego wiceministra oświaty — i Stanisława Leszczyckiego, geografa, będzie się stanowczo sprzeciwiał odbudowie Akademii Umiejętności. To znaczy: gdyby Nitsch, Szafer, Jan Dąbrowski chcieli, gdyby żąda­li, prezydium Akademii Nauk nie mogłoby się opierać. Rzecz w tym jednak, że wspomniani trzej panowie nie chcą odbudowy Akademii Umiejętności. Jako prezes PAU i jej sekretarz Kazimierz Nitsch i Jan Dąbrowski ciągle biorą pensję! Niebywałe, a jednak prawdziwe. Ma­ją obaj samochody służbowe. Bardzo na nich obu zależy. Są — jeden wiceprezesem PAN (znowu pensja), drugi członkiem prezydium. Szafer ma osobny instytut. Wszystko to sprawia, że ci, którzy ostatni otrzymali mandat, aby dbać o instytucje — zdradzili ją.

Szeptało się o tym dotychczas. Po naszym wystąpieniu mówi się coraz głośniej. Wściekłość trzech wymienionych jest ogromna.

l grudnia

Ewa Rudzka, informowana przeze mnie, zamieszcza dziś w „Dzienniku” szereg wia­domości. Pod naciskiem opinii Nitsch wyraził gotowość zwołania ogólnoczłonkowskiego zebrania Akademii Umiejętności — zebrania, które by powzięło odpowiednie uchwały dotyczące Walnego Zgromadzenia.

Niestety Gwiazdomorski, Yetulani i inni prawni doradcy Akademii Umiejętności nie stają na wysokości zadania. Nie należy oglądać się na prawo w takich wypadkach (bo ono jest zawsze wątpliwe), ale na sprawiedliwość. Powinno się robić fakty dokonane. Zrzucić Nitscha, Dąbrowskiego, uznać się za Walne Zgromadzenie, wybrać nowych członków, etz.

Próbowałem działać w tym duchu. Bezskutecznie.

Zarozumialstwo Gwiazdomorskiego. Jego bufonady. Nadrabiania miną. Przekona­nie o własnym rozumie. Mały charakter. Lenistwo.

Notuję dla pamięci. Niestety żadnych wniosków z tego wyciągnąć nie można. Trzeba takim materiałem pracować, jaki jest. Lepszego nie ma.

2 grudnia

Artykuł Jana Dąbrowskiego w „Dzienniku Polskim”. Odpowiedź na komentarz pod­pisany przez Rudzką, przy ogłoszeniu listu profesorów. Zręcznie sprawę memoriału, a więc merytorycznych zarzutów, odsuwał Jan Dąbrowski na „właściwe forum”, tzn. na nigdy, a zajął się komentarzem Rudzkiej. Rzucił się na nią, uwagę czytającego starając się odwrócić od meritum. Wrażenie listu ujemne dla Jana Dąbrowskiego.

Dąbrowski jest w postępowaniu nader brutalny i bezwzględny. Jeżeli idzie o reaktywizację Akademii Umiejętności, to nie przebiera w środkach, aby do niej nie dopuścić.

3 grudnia

Odbyło się posiedzenie członków. Ustaliliśmy z góry przebieg zebrania, tok przemówień.

Rezultatem zebrania jest wybór komitetu Akademii Umiejętności z Adamem Krzyżanowskim i Janem Miodońskim na czele. Ten komitet ma opracować memoriał i przy­gotować Walne Zebranie.

Nitsch godzi się na zwołanie Walnego Zgromadzenia. Wrzeszczał Jan Dąbrowski na zebraniu przeciw mnie…

3 grudnia

.

Pozycja Dembowskiego w Akademii Nauk słaba, mocna Henryka Jabłońskiego. Dembowski, jako Marszałek Sejmu i jako prezes Akademii Nauk, był związany z Bermanem. To jego kompan. Uczony lichy. Niedługo będą wybory w Akademii Nauk.

Stalinizm siedzi zbyt silnie w komunizmie, by naprawdę można mówić, iż Paździer­nik rozprawił się ze stalinizmem. To pozory. Gomułka będzie taki sam. Mamy próbkę w Akademii Nauk. Jabłoński i Dembowski nic chcą popuścić, mimo, że opinia świata naukowego Krakowa jest za Akademią Umiejętności.

Chcąc zmylić opinię mówi się, że stworzy się w Krakowie oddział PAN.

4 grudnia wtorek

Dziennik Polski”

Ukazuje się rezolucja uczonych krakowskich, członków Akademii Umiejętności, żą­dająca przywrócenia Akademii Umiejętności. Szafer odosobniony.

Tegoż dnia zjeżdżają rewizorzy z Warszawy. Pan Dembowski — Henryk Jabłoński — Stanisław Leszczycki. Ogłaszają, dwuznaczną w tonie (dla uspokojenia opinii) rezolucję.

5 grudnia

Ewa Rudzka w „Dzienniku Polskim” odpowiada Janowi Dąbrowskimu.

7 grudnia

Listy w „Dzienniku Polskim” w sprawie Akademii Umiejętności. Atak Władysława Dobrowolskicgo przeciw Janowi Dąbrowskiemu.

8 grudnia

Jan Dąbrowski w „Gazecie Krakowskiej” — wykrętny wywiad.

10 grudnia

Wysiany list komitetu reaktywizacji PAU do PAN. Moja konferencja z Witoldem Ze-chenterem.

12 grudnia

Stary Heinrich pisze ostry list przeciw Szaferowi. Zarzuca mu nielojalność wobec in­stytucji, której był wiceprezesem. Szafer chodzi obolały.

15 grudnia

Niepotrzebnie Adam Krzyżanowski posyłał jakieś projekty reaktywizacji Akademii Umiejętności Janowi Dąbrowskiemu. Cyniczny Dąbrowski rzucił je do kosza.

16 grudnia

Zechentcr pisze artykuł o Akademii Umiejętności w „Życiu Literackim”.

17 grudnia

Piszę artykuły dla prasy warszawskiej, nawiązuję kontakt ze Stanisławem Żurawskim w Warszawie.

20 grudnia

W Akademii Nauk nastroje rozmaite. Przede wszystkim stoją oni przed kryzysem wewnętrznym. Dembowski odchodzi. Jeżeli by Kraków mocno obstawał przy swoich żądaniach i jeżeli by bardziej brutalnie atakował Jana Dąbrowskiego, wówczas musia­łoby dojść do otwarcia Akademii Umiejętności.

Niestety nie mam dostępu (jako, że nie jestem członkiem) do zebrań Akademii. Członkowie rzeczywiści są za słabi intelektualnie i moralnie, aby działać.

19 grudnia

Miodoński przyjechał i złożył obszerne sprawozdanie z posiedzenia Prezydium PAN, na którym był punkt dotyczący odnowienia Polskiej Akademii Umiejętności. Na podstawie notat Miodońskiego i jego opowiadania odtworzyłem protokół ze­brania.

W „Życiu Literackim” Witold Zechenter ogłosił felieton w sprawie PAU. Konfero­wałem z nim długo przed paroma dniami, dostarczyłem wszystkich szczegółów. Arty­kuł doskonały. Ostro i wyraźnie nazywa po imieniu fakt zamknięcia Akademii Umiejętności. Stwierdza Zechenter, że obok Akademii Umiejętności kręci się cały stek kłamstw, intryg, walk podjazdowych. Wskazuje palcem na Jana Dąbrowskiego, Szafera, Nitscha jako na odpowiedzialnych.

Uwierzył wszystkiemu, co mu punkt po punkcie wyjaśniałem i napisał.

Pisze Zechenter pod adresem PAN — „Po prostu oddajcie, co zostało zrabowane!” Ma rację — nieparlamentarnie, ale tak jest jak Zechenter pisze.

Nie miałem w archiwum dokumentów i wycinków, jakie zbieram w związku z moją ak­cją o reaktywowanie PAU — nie miałem wiadomości, przekazów, ani sprawozdań z głosów i dyskusji toczonych w Warszawie. Dziś Miodoński przyniósł mi do Muzeum, gdzie znajdu­je się główna kwatera walki o przywrócenie Akademii Umiejętności, notatkę o posiedzeniu prezydium PAN, w którym to posiedzeniu brai udział i przebieg dyskusji notował.

Siedliśmy zaraz i pod jego dyktat zrekonstruowałem wczorajszą dyskusję. Dokument jest ważny. Widać z niego, że głównym przeciwnikiem reaktywowania Akademii Umie­jętności jest Henryk Jabłoński. Jabłoński przyjął taktykę zwlekania, kręcenia, zasłania­nia się, że całe środowisko krakowskie winno się wypowiedzieć.

Po referacie Miodońskiego, który obiektywnie streścił żądania Krakowa, zabrał naj­pierw głos Szafer. Niezbyt wiedział co powiedzieć. Kłamał (ach jakże to dla Szafera charakterystyczne!), potem płaczliwym tonem skarżył się, potem ironizował. Wreszcie żądał stworzenia w Krakowie jakiegoś ośrodka, który z dawną Akademią Umiejętności nie miałby nic wspólnego, był tylko oddziałem Akademii Nauk.

Po Szaferze, w tym samym duchu, zabrał głos Nitsch. I on ironizował, i on mówił, że trudno wskrzeszać dawną Akademią Umiejętności (dlaczego?).

Wreszcie Jan Dąbrowski. Ten najmniej mówił, że nie da się wskrzeszać Akademii Umiejętności. Narzekał na sprawy lokalowe i starał się dyskusję skierować w tę stronę, przez ostrożność i chytrość.

Trójsolowe prezydium Polskiej Akademii Umiejętności pokazało swą moralną twarz! Tu w Warszawie, w Akademii Nauk, ostatecznie panowie ci, trzej magnaci naukowi po­kazali, jak za korzyści, ambicje i stanowiska dali się skompromitować!

Warszawscy członkowie prezydium PAN, przede wszystkim, żądali (jakież to charak­terystyczne!) uspokojenia prasy krakowskiej, Gdybyż wiedzieli, że to ja jeden stoję za tą prasą. Że piszę, namawiam, wysyłam, walczę…

Nawet na warszawskich wystąpieniach trójcy dawnego zarządu Akademii Umiejęt­ności nie wywołało to pożądanego wrażenia. Jan Dąbrowski wzbudza niesmak, nie ma szacunku u ludzi — mają go za kurwę… Szafer to samo, ale jako lepszy uczony, bar­dziej jest szanowany. Ślepy, stary Nitsch nie liczy się…

Nie dać opinii usnąć, działać gdzie tylko się da… Byle sprawa nie usnęła.

Gdyby Szafer, Nitsch i Dąbrowski chcieli walczyć o Akademię Umiejętności, prezy­dium PAN byłoby dopuściło do niej. Ale nie chcieli.

21 grudnia piątek

Odbyło się posiedzenie Senatu UJ. Nie bardzo wiem, co tam było… Grodziński, nie­mal jawnie nieżyczliwy Akademii Umiejętności, zachowuje się niesmacznie, jest nie­uprzejmy dla kolegów. Mały mózg. Dęty. Wpadliśmy wybierając go rektorem. Cóż robić; ja nie chciałem go wybrać.

Moje położenie coraz trudniejsze. Bije się o sprawę przegraną. Galwanizuję trupy, przywołuję upiory, by powstały i wskrzesiły Akademię. Nie mają sit. Ciągnę za wszyst­kich. Szarpię się, szarpię…

25 grudnia

Święta spędzani w domu, ale nie odpoczywam. Piszę rozmaite memoriały, artyku­ły, przygotowuję materiały. … W Warszawie niestety (nawet u przeciwników komuni­zmu) nastroje dla Akademii Umiejętności nie są życzliwe. Tak to zawiść polska da­leko sięga.

Aleksander Szulc – prof. UJ, germanista, członek PAU, TW ” Aleksander”

Baza Ludzi Nauki – Nauka Polska

prof. dr hab. Aleksander Szulc

Dyscypliny KBN:nauki filologiczne

Specjalności: filologia germańska, językoznawstwo

Miejsca pracy: Aktualne: Szkoła Wyższa Psychologii Społecznej w Warszawie; Wydział Filologiczny

Nieaktualne: Uniwersytet Jagielloński; Wydział Filologiczny; Instytut Filologii Germańskiej

Członkostwo: Aktualne: Członek krajowy czynny Polska Akademia Umiejętności; Wydział I Filologiczny,

Członek Polska Akademia Umiejętności; Wydział I Filologiczny; Komisja Neofilologiczna

———–

Aleksander Szulc w Wikpedii

(ur. 1924) profesor Uniwersytetu Jagielońskiego, obecnie już emerytowany. Germanista i skandynawista uhonorowany tytułem doktora honoris causa Uniwersytetu w Uppsali, ponadto jest członkiem Saskiej Akademii Nauk w Lipsku[1] oraz od 1991 roku członkiem PAU[2]. Był stypendystą uniwersytetów w Uppsali i w Rejkiawiku. Jest pionierem w dziedzinie badań skandynawistycznych w Polsce.

——-

Załącznik do Sprawozdania z prac Rektorskiej Komisji ds. Inwigilacji Uniwersytetu Jagiellońskiego przez Służbę Bezpieczeństwa PRL

Emerytowani pracownicy UJ:

Aleksander Szulc (zarejestrowany jako tajny współpracownik o pseudonimie „Aleksander”)

Roman Ney – czerwony rektor, członek PAN, PAU i KC PZPR

Baza Ludzi Nauki – Nauka Polska

prof. zw. dr hab. inż. czł. rzecz. PAN Roman Ney

Dyscypliny KBN:górnictwo i geologia inżynierska, organizacja i zarządzanie, inżynieria i ochrona środowiska, energetyka

Specjalności: energia odnawialna, geologia złóż, gospodarka i ekonomika paliw i energii, gospodarka surowcami mineralnymi, polityka energetyczna, zarządzanie środowiskiem

Miejsca pracy: Aktualne: profesor Instytut Gospodarki Surowcami Mineralnymi i Energią PAN

Śląska Wyższa Szkoła Zarządzania im. gen. Jerzego Ziętka; Wydział Ekonomiczno-Społeczny; Katedra Zarządzania

Nieaktualne: Prywatna Wyższa Szkoła Businessu i Administracji; Wydział Administracji Gospodarczej i Nauk Komputerowych

Akademia Górniczo-Hutnicza im. St. Staszica; Wydział Paliw i Energii; Katedra Polityki Energetycznej

Akademia Górniczo-Hutnicza im. St. Staszica; Wydział Geologii, Geofizyki i Ochrony Środowiska; Katedra Surowców Energetycznych

Pełnione funkcje:Aktualne:Przewodniczący Rady Naukowej Instytut Gospodarki Surowcami Mineralnymi i Energią PAN

Członek Prezydium Polska Akademia Nauk; Prezydium Polskiej Akademii Nauk; Komitet Problemów Energetyki

Przewodniczący honorowy Polska Akademia Nauk; Wydziały PAN; Wydział VII – Nauk o Ziemi i Nauk Górniczych; Komitet Zrównoważonej Gospodarki Surowcami Mineralnymi

Rektor Śląska Wyższa Szkoła Zarządzania im. gen. Jerzego Ziętka

Nieaktualne: Wiceprezes Polska Akademia Nauk; Oddziały Polskiej Akademii Nauk; Oddział PAN w Krakowie

Przewodniczący Polska Akademia Nauk; Wydziały PAN; Wydział VII – Nauk o Ziemi i Nauk Górniczych; Komitet Zrównoważonej Gospodarki Surowcami Mineralnymi

Członkostwo: Aktualne: Członek krajowy czynny Polska Akademia Umiejętności; Wydział IV Przyrodniczy

Członek krajowy rzeczywisty Polska Akademia Nauk; Wydziały PAN; Wydział VII – Nauk o Ziemi i Nauk Górniczych

Członek Polska Akademia Nauk; Wydziały PAN; Wydział VII – Nauk o Ziemi i Nauk Górniczych; Komitet Górnictwa

Członek Polska Akademia Nauk; Wydziały PAN; Wydział VII – Nauk o Ziemi i Nauk Górniczych; Problemowy Komitet Planeta Ziemia

Członek Polska Akademia Umiejętności; Międzywydziałowe Komisje Interdyscyplinarne; Komisja Zagrożeń Cywilizacyjnych

Nieaktualne:

Członek Polska Akademia Nauk; Prezydium Polskiej Akademii Nauk; Komitet Prognoz „Polska 2000 Plus”

————–

Roman Ney w Wikipedii

Roman Ney (ur. 18 lutego 1931Pińsku) – polski geolog, były rektor AGH, poseł na Sejm X kadencji. W 1955 ukończył studia na Wydziale Geologiczno-Poszukiwawczym  Akademii Górniczo-Hutniczej. Pracę na tej uczelni rozpoczął w 1952 jako zastępca asystenta w Katedrze Geologii, następnie od 1955 jako asystent w Katedrze Geologii Naftowej. W 1962 uzyskał stopień naukowy doktora, w 1968 obronił habilitację, w 1972 został profesorem nadzwyczajnym, w 1976 otrzymał tytuł profesora zwyczajnego. W 1976 wybrano go członkiem korespondentem, a w 1986 członkiem rzeczywistym Polskiej Akademii Nauk. W PAN był sekretarzem Wydziału Nauk o Ziemi i Nauk (w latach 1984–1988), sekretarzem naukowym (w latach 1988–1989) i wiceprezesem (w latach 1990–1992). Od 1966 kieruje Instytutem Gospodarki Surowcami Mineralnymi i Energią. Należy też do Polskiej Akademii Umiejętności.  ..

W latach 1971–1974 i 1979–1981 pełnił funkcję rektora AGH. Od 1995 do 2001 zajmował stanowisko kierownika Katedry Polityki Energetycznej na Wydziale Paliw i Energii na tej uczelni.Był także podsekretarzem stanu w Ministerstwie Nauki, Szkolnictwa Wyższego i Techniki (od 1974 do 1978), a w latach 1989–1991 z listyPZPR posłem na Sejm kontraktowy. Pełni funkcję rektora Śląskiej Wyższej Szkoły Zarządzania im. gen. Jerzego ZiętkaKatowicach.

—————

Profesor Roman Ney doktorem honoris causa AGH

————-

Zmiany w polskiej edukacji od 1989 – okiem obcokrajowca

Norman L. Butler,

tłumaczenie: Piotr Kosioł

W 1990 rząd wprowadził ustawę dotyczącą zezwolenia na „wolną elekcję” władz uniwersyteckich (rektorów, prorektorów, dziekanów, prodziekanów i możliwych innych decydentów). Celem tego ustawodawstwa jest to aby ograniczyć wpływ rządu na funkcjonowanie instytucji wyższego szkolnictwa. Wcześniej władze uniwersyteckie wybierane były, jak całej społeczności uniwersyteckiej było wiadomo, w taki sposób, iż jednym z władz musiał być członek PZPR. Na przykład, prof. Roman Ney był pierwszym sekretarzem Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej w Akademii Górniczo-Hutniczej podczas gdy jednocześnie był Jej Rektorem. Funkcję tę piastował dwukrotnie: od 1972 do 1974 oraz od 1979 do 1981. Faktem jest, że partia miała decydujący wpływ na sprawy związane z pracownikami w rządowych instytucjach (np. zwolnienia i promowanie „swoich” pracowników).

————–

Lobby czerwonych rektorów

Nasza Polska, NR 27 (648)     2 lipca 2008

Drugim byłym luminarzem PZPR, który podpisał się pod listem do premiera Tuska, jest prof. Roman Ney, pełniący dziś funkcję rektora Śląskiej Wyższej Szkoły Zarządzania im. gen. Jerzego Ziętka w Katowicach. Ten wybitny geolog i były rektor Akademii Górniczo-Hutniczej wstąpił do partii na początku swej kariery naukowej, w 1961 r., zaś w latach 1974-1978 był wiceministrem nauki, szkolnictwa wyższego i techniki. Na fali zmian posierpniowych w 1980 r. Ney został sekretarzem KC i zastępcą członka Biura Politycznego w ekipie Stanisława Kani. IX zjazd dla niego jednak okazał się przykrym doświadczeniem, bo nie tylko pozbawił go tych funkcji, ale wręcz wyłączył ze składu KC (powrócił do niego w 1986 r.). W czynną politykę Ney zaangażował się jeszcze w 1989 r., gdy został posłem na Sejm kontraktowy. Nadal reprezentował PZPR, a po jej rozwiązaniu przyłączył się do Polskiej Unii Socjaldemokratycznej Tadeusza Fiszbacha.

———-

Ocena kadry kierowniczej PAN przez MSW (rok. 1985)

Wydział VII (Nauki o Ziemi i Górnicze) prof. Roman Ney, członek PZPR, geolog. Były sekretarz KC PZPR, i wiceminister nauki, szkolnictwa wyższego i tech­niki. Zaangażowany działacz partii, lojalny wobec władz partyjnych i państwowych. Można powierzyć mu wyższe bardziej odpowiedzialne stanowiska. 

Źródło: AIPN, 0236/454, t. 7, k- 15-22, mps. 

Z: Spętana Akademia. Polska Akademia Nauk w dokumentach władz PRL. Materiały Służby Bezpieczeństwa (1967–1987), tom 1. Wybór, wstęp i opracowanie Patryk Pleskot, Tadeusz Paweł Rutkowski, Warszawa 2009,.Wydawnictwo: IPN