Redaktor naczelny studenckiego pisma „ITD – Aleksander Kwaśniewski był zarejestrowany jako TW ” Alek”

Redaktor naczelny studenckiego pisma „ITD –

 Aleksander Kwaśniewski był zarejestrowany jako TW ” Alek”

IPN: Kwaśniewski był zarejestrowany jako TW

Rzeczpospolita, Cezary Gmyz 01-12-2009

Nie ma wątpliwości, że to Aleksander Kwaśniewski został zarejestrowany jako tajny współpracownik Służby Bezpieczeństwa o pseudonimie „Alek”. W latach 80. zakaz werbowania członków PZPR nie był przestrzegany, lecz wręcz przeciwnie, były zalecenia werbowania członków partii pracujących w gazetach na eksponowanych stanowiskach. Dokumenty, w których mogły być dowody, że Kwaśniewski donosił, zostały metodycznie zniszczone – to najważniejsze tezy publikacji dr. Piotra Gontarczyka „Aleksander Kwaśniewski w dokumentach Służby Bezpieczeństwa”.

Praca opublikowana została w najnowszym wydaniu periodyku IPN „Aparat represji” ..

Kwaśniewski, który był członkiem PZPR, miał być pozyskany do współpracy, będąc dziennikarzem. Pracował m.in. jako redaktor naczelny pisma „ITD”…

W dokumentach przechowywanych w IPN nie odnaleziono ani jednego donosu pochodzącego od TW „Alka”. Według Gontarczyka, teczka personalna oraz teczka pracy Aleksandra Kwaśniewskiego zostały zniszczone najprawdopodobniej we wrześniu 1989 r. Nie zachowały się też akta sprawa obiektowych, w których mogły być przechowywane takie donosy.

 

Reklamy

komentarzy 5

  1. 21:34, 01.12.2009 /TVN24
    „Ta książka jest jak granat babci Pawlakowej”
    BURZA WOKÓŁ NAJNOWSZEJ KSIĄŻKI GONTARCZYKA

    http://www.tvn24.pl/-1,1631565,0,1,ta-ksiazka-jest-jak-granat-babci-pawlakowej,wiadomosc.html

    Ta książka jest jak granat babci Pawlakowej, która wręcza go synowi i mówi sprawiedliwość sprawiedliwością, ale ona musi być po naszej stronie – mówił w „Faktach po Faktach” Stanisław Ciosek, odnosząc się do publikacji Piotra Gontarczyka o Aleksandrze Kwaśniewskim. – Jakakolwiek wiedza jest jak granat, bo rozsadza ona dotychczasową rzeczywistość – odpowiadał Zbigniew Romaszewski.
    …..
    Ciemne strony już dawno wyszłyby na światło”

    Były doradca prezydenta Kwaśniewskiego jednak zaznaczył, że prześwietlać należy w czasie, kiedy kandyduje się na urząd. – Wtedy służby specjalne były w ręku formacji, która nie sprzyjała Kwaśniewskiemu i jeśli byłyby jakieś ciemne strony, to wyszłyby na światło dzienne – stwierdził Ciosek.

    Podkreślił, że takimi publikacjami „ośmieszamy się na zewnątrz”. – Podobnie jak z Lechem Wałęsą, to było niedobre – tak i teraz z Kwaśniewskim. Przyjdzie czas na następnego – przekonywał. Dodał także, że publikacja zupełnie nie dowodzi, że był on agentem. – To jest groteska, do czego doszliśmy – podkreślał.

    „Człowiek opętany nienawiścią”

    Publikację komentował w programie także generał Gromosław Czempiński. Były szef UOP ocenił, że autor jest człowiekiem opętanym nienawiścią, który pisze jednostronnie i mało weryfikuje.

    Czempiński powiedział także, że największym problem pracownicy IPN mają z czytaniem akt. – Niewiele osób wkłada wysiłek w to, by zrozumieć, co jest w nich zawarte – stwierdził w „Faktach po Faktach”. Dodał także, że publikacja, podobnie jak książka o Wałęsie, spowoduje polityczną burzę i kolejną grę teczkami. – Zastanawiające jest, że największe sensacje wyciąga zawsze Gontarczyk – podsumował.

  2. 09:30, 02.12.2009 /Rzeczpospolita
    Co IPN ma na Kwaśniewskiego?
    INSTYTUT: BYŁY PREZYDENT TW ALKIEM

    http://www.tvn24.pl/-1,1631628,0,1,co-ipn-ma-na-kwasniewskiego,wiadomosc.html

    Aleksander Kwaśniewski to tajny współpracownik SB o pseudonimie Alek, a dokumenty, w których mogły być dowody, że donosił, zostały zniszczone – uważa dr Piotr Gontarczyk. I taka teza znalazła się w jego pracy „Aleksander Kwaśniewski w dokumentach Służby Bezpieczeństwa”.
    Została ona opublikowana w najnowszym wydaniu periodyku IPN „Aparat represji”. Kwaśniewski twierdzi, że nie był żadnym agentem, co powtarzał wielokrotnie.

    Kwaśniewski a sąd lustracyjny

    Jak pisze „Rzeczpospolita”, na początku Gontarczyk przypomina, że w 2000 r. sąd lustracyjny orzekł, iż Kwaśniewski był zarejestrowany jako TW Alek.

    Z dziennika rejestracyjnego wynika, że w 1982 roku pod pozycją 72.204 dokonano „zabezpieczenia operacyjnego” (jedna z kategorii rejestracji nieoznaczająca świadomej i tajnej współpracy – red.), a w 1983 roku zmieniono kwalifikację, przyjmując, że to tajny współpracownik o pseudonimie Alek. Sąd doszedł do wniosku, że zarówno zabezpieczenie, jak i zmiana kwalifikacji dotyczą osoby pana Aleksandra Kwaśniewskiego” – przytacza treść orzeczenia sądu historyk.

    Jednocześnie w tym samym procesie sąd stwierdził, że nie ma wystarczających dowodów w sprawie domniemanej współpracy Kwaśniewskiego z SB.

    Gontarczyk twierdzi jednak, że sąd nie znał wszystkich dowodów: zaufał zeznaniom funkcjonariuszy SB, którzy kłamali i pominął opinię biegłego z UOP specjalizującego się w badaniu akt SB, świadczącą na niekorzyść Kwaśniewskiego.

    Nieznane dokumenty

    Część dokumentów w 2000 r. w ogóle była nieznana. Chodzi głównie o te, które obalają tezę, jakoby zabronione było werbowanie członków PZPR na tajnych współpracowników.

    „Zakaz z zarządzenia ministra spraw wewnętrznych z 1 lutego 1970 r. w jednostkach zajmujących się rozpracowaniem środowisk dziennikarskich nie był respektowany. Wręcz nakazywano tu dokonywanie pozyskań bez względu na to, czy ktoś jest członkiem PZPR czy nie” – dowodzi Gontarczyk.

    Kwaśniewski, który był członkiem PZPR, miał zostać pozyskany do współpracy jako dziennikarz (w stanie wojennym pracował m.in. jako redaktor naczelny pisma „itd”

    Na liście Macierewicza, czyli w spisie tajnych współpracowników SB zasiadających w parlamencie, nazwiska Kwaśniewskiego nie było, choć w 1992 r. lider lewicy był posłem.

    Gontarczyk twierdzi, że polityka nie wymieniono na liście, bo nie figurował ani w kartotekach operacyjnych, ani systemach komputerowych SB. Jednak z tej ewidencji stosunkowo łatwo było usunąć dane. Kartę wystarczyło wyjąć z szuflady kartoteki, a zapis komputerowy skasować.

    Dowody w dziennikach

    Na ślad kontaktów Kwaśniewskiego natrafił podczas procesu lustracyjnego rzecznik interesu publicznego w tzw. dziennikach koordynacyjnych. Funkcjonariusze służb zapisywali w nich tzw. zainteresowania operacyjne, by uniknąć np. sytuacji, w której jedną osobę werbowało dwóch oficerów.

    Dzienniki koordynacyjne były o wiele trudniejsze do fałszowania, bo informacje zapisywano na papierze w kolejnych rubrykach.

    Tam nazwisko Kwaśniewskiego pojawia się dwa razy: 27 czerwca 1985 r. i 19 sierpnia 1986 r. To właśnie dzięki tym zapisom udało się ustalić numer 72.204, pod jakim został zarejestrowany (rejestrowano w nim zarówno kandydatów na współpracowników, jak i osoby rozpracowywane).

    W przypadku Kwaśniewskiego chodzi o rejestrację najpierw jako zabezpieczenie (co było często wstępem do werbunku), a potem jako tajnego współpracownika. Jako zabezpieczenie został zarejestrowany 23 czerwca 1982 r. w ramach sprawy o kryptonimie „Senior” dotyczącej rozpracowania Młodzieżowej Agencji Wydawniczej, gdzie wtedy pracował. 29 czerwca 1983 r. został przerejestrowany na TW – jako Alek.

    Adres wskazuje na agenta

    Są też – zdaniem Gontarczyka – inne dowody świadczące o agenturalnej przeszłości Kwaśniewskiego.

    W 1983 r. SB usiłowała odnaleźć osoby, które w Warszawie na południowym Ursynowie zakłócały sygnał telewizyjny tak, że na ekranach telewizorów pojawiało się logo „Solidarności”. W tym celu sporządzono listę wszystkich tajnych współpracowników, którzy mieszkali w pobliżu i mogliby pomóc w schwytaniu tych osób.

    W dokumentach znajduje się adnotacja zawierająca numer rejestracyjny 72.204 oraz nazwisko domniemanego oficera prowadzącego kpt. Wytrwała (bez jego imienia Zygmunt). Gontarczyk stwierdził, że ten zapis kolejny raz potwierdza, że TW Alkiem był właśnie Kwaśniewski, bo w tym czasie mieszkał pod wskazanym w dokumentacji SB adresem na ulicy Polinezyjskiej.

  3. ALEKSANDER KWAŚNIEWSKI O PUBLIKACJI IPN NA SWÓJ TEMAT

    21:04, 03.12.2009 /TVN24
    „Cała ta metoda badawcza jest o kant… potłuc”

    http://www.tvn24.pl/-1,1631940,0,1,cala-ta-metoda-badawcza-jest-o-kant-potluc,wiadomosc.html

    – SB nigdy nie próbowało mnie zwerbować. Słabo się do tego nadawałem, bo jestem człowiekiem gadatliwym i życzliwym – powtarza Aleksander Kwaśniewski, bagatelizując publikację Piotra Gontarczyka, w której twierdzi on, że b. prezydent był TW Alkiem. – Wypełnił zadanie postawione przez prezesa Kurtykę – ocenia. Historyka do sądu raczej jednak nie poda. Ręki także.
    Aleksander Kwaśniewski nie zamierza wyciągać dłoni do Piotra Gontarczyka, bo w jego ocenie publikację, w której historyk oskarżył go o współpracę z SB „napisał na zamówienie” prezesa IPN. Były prezydent powtórzył, że miał być to rewanż za ostrą krytykę Instytutu, której swojego czasu nie szczędził. – Pan Gontarczyk wypełnił zadanie, które zostało zadane mu przez Janusza Kurtykę kiedy nazwałem IPN Instytutem Kłamstwa Narodowego. – Trzeba być głuchym i nierozgarniętym żeby uważać, że to nie był rewanż – przekonywał.

    Po ostatniej publikacji Kwaśniewski utwierdził się tylko w przekonaniu, że IPN należy dzisiaj zlikwidować. Dlaczego? – Bo pomysł cywilizowania dostępu do archiwów się nie powiódł – odpowiadał krótko. Były prezydent przyznał też, że IPN to „jedno z jego największych rozczarowań”. – Przeniesienie tych archiwów z miejsca politycznego, jakim był UOP do miejsca apolitycznego, jakim powinien być IPN, powinno gwarantować cywilizowany dostęp do tych dokumentów. Ale tak się nie stało – wyjaśniał.

    Metodologia „o kant”

    Historykowi IPN Aleksander Kwaśniewski wytyka jednak nie tylko tworzenie tez na zamówienie swoich szefów, ale także miałkość rozważań. W ocenie polityka ostatnie zdanie tekstu w publikacji wskazuje, że „nikt nie zna dnia ani godziny kiedy przez takich panów Gontarczyków będzie wskazany” jako agent

    – Cała ta metoda badawcza jest o kant – nie powiem jakiej części ciała – potłuc. (…) To jest albo powtórzenie faktów, które były już rozpatrywane przez sąd lustracyjny, albo konfabulacje – podkreślał.

    Efekt jest taki, jaki jest bo – zdaniem Kwaśniewskiego – „Gontarczyk próbuje udowodnić tezy, których udowodnić się nie da.” – SB nigdy nie próbowała mnie zwerbować. Słabo się do tego nadawałem z natury rzeczy: jestem człowiekiem gadatliwym (…), życzliwym. Lubię z ludźmi rozmawiać. Pani też mi nie pasuje na agentkę – zwracał się do prowadzącej program. – Nigdy nie byłem częścią służb. Jeśli już, to byłem osobą obserwowaną przez służby – dodawał.

    Kim zatem jest tajemniczy TW Alek? Kwaśniewski zdania nie zmienia i choć swoją wiedzę na ten temat ma, to się nią nie podzieli. – Nie chcę wchodzić w buty żadnego urzędu lustracyjnego bo mnie to brzydzi po prostu – podsumowuje.

  4. 23:07, 03.12.2009 /TVN24
    „Kwaśniewski doskonale wie, że mówi nieprawdę”
    GONTARCZYK: ALE W KULUARACH BYŁO BARDZO MIŁO

    http://www.tvn24.pl/-1,1631945,0,1,kwasniewski-doskonale-wie–ze-mowi-nieprawde,wiadomosc.html

    – Aleksander Kwaśniewski był zarejestrowany jako TW „Alek”. Ja dążę tylko do ujawnienia prawdy – podtrzymał swoje oskarżenia historyk IPN Piotr Gontarczyk. Po jego publikacji były prezydent broni się przed oskarżeniami o agenturalną przeszłość. – Nie mam wątpliwości. Kwaśniewski doskonale wie, że mówi rzeczy nieprawdzie – skomentował historyk IPN….

    – Kwaśniewski był zarejestrowany jako TW „Alek”. Nie ma co do tego żadnej wątpliwości. Nie jest to moja opinia, tylko fakt potwierdzony przez Sąd Lustracyjny w 2000 roku – stwierdził. – Nie jestem do orzekania, kto jest agentem. Ale jako historyk miałem obowiązek upublicznić te dokumenty – podkreślał Gontarczyk, unikając wprost odpowiedzi na pytanie, czy Kwaśniewski „był agentem SB”.

    – Były dwie osoby zarejestrowane jako TW „Alek”. Ale ta druga, to był radiooperator, nikt związany z mediami. Jest tylko jeden TW „Alek” uplasowany w środowisku dziennikarskim i jako taki był zarejestrowany Aleksander Kwaśniewski. Nie ma co do tego żadnych wątpliwości – podkreślił Gontarczyk i dodał, że w całym artykule są nie tylko oskarżenia, ale także informacje korzystne dla byłego prezydenta. – W dokumentach było napisane, że ojciec prezydenta był funkcjonariuszem UB. Sprawdziłem, to nieprawda. Korzystne informacje też pokazuję, musze pokazać wszystkie – stwierdził.

  5. ALEKSANDER KWAŚNIEWSKI – 72204, TW „ALEK”
    Bernard, bernardo.salon24.pl, 06-12-2009 09:39

    http://www.niezalezna.pl/article/show/id/28276

    Ciekawa jest biografia Aleksandra Kwaśniewskiego. Był działaczem młodzieżowych organizacji komunistycznych, potem również PZPR, został mianowany redaktorem naczelnym „ITD”, a następnie „Sztandaru Młodych” – pism Młodzieżowej Agencji Wydawniczej, ministrował w rządach końca lat osiemdziesiątych, zajmował się sportem, szefował PKOlowi, uczestniczył w obradach Okrągłego Stołu. Gontarczyk przytacza opinie, jakie SB wystawiła Kwaśniewskiemu. Ma być on członkiem młodego aktywu politycznego, o marksistowskim światopoglądzie, przeciwnym kompromisom z Kościołem i odstępstwom od „pryncypiów”. SB zaliczyła Kwaśniewskiego do rezerwowej kadry centralnego aparatu politycznego i przewidywała objęcie kolejnych stanowisk w krótkim czasie. Dzięki takiej postawie został „uplasowany” na stanowisku naczelnego „ITD”.

    SB sprawdzała Kwaśniewskiego, a adresatem stosownych notatek był bliski współpracownik Kiszczaka – gen. Dankowski. Nie dziwi to, skoro wróżono mu wielką karierę. Sprawdzano np. krążące pogłoski, że ojciec Aleksandra – Zdzisław był współpracownikiem aparatu bezpieczeństwa PRL w latach czterdziestych. SB ustaliła, że w latach 45-47 ojciec przyszłego prezydenta był działaczem PSL w Sulęcinie.

    Bezpieka sprawdzała również krążące pogłoski o żydowskim pochodzeniu ojca i jego zagranicznych kontaktach. SB ustaliło, że kontakty utrzymywał, choć na mniejszą skalę niż mówiono w Białogardzie, a co do żydowskiego pochodzenia raportowano, że w prywatnych rozmowach miał je potwierdzać. Jak widać, zainteresowanie PRLowskiej bezpieki pochodzeniem swych partyjnych towarzyszy nie wygasło wraz końcem lat sześćdziesiątych, co zresztą o tyle nie dziwi, że SB i jej mocodawcy chcieli wiedzieć wszystko. Sprawdzano też plotki o nielegalnych wysokich dochodach Jolanty Kwaśniewskiej, która pracowała wówczas w firmie polonijnej. Tego jednak SB nie była w stanie zweryfikować. SB zaprzeczyła z kolei plotkom o nielegalnych dochodach samego Kwaśniewskiego związanych z MKOlem, natomiast krytykowała za tworzenie koterii w związkach sportowych i niewłaściwe gospodarowanie pieniędzmi przeznaczanymi na sport.

    Innym ciekawym wątkiem jest zachowana notatka, z której wynika, że Kwaśniewski utrzymywał regularne kontakty z Jackiem Kuroniem (w okolicach przesilenia politycznego w 89 roku), co niepokoiło SB. Obaj panowie zabezpieczali się przed podsłuchami, odbywając swoje rozmowy podczas spacerów.

    Wiele miejsca Gontarczyk poświęca sytuacji w MAW-ie i jej wydawnictwach prasowych. Dziennikarze znaleźli się pod szczególnym nadzorem SB, która nie była zadowolona z politycznej postawy środowiska. Postanowiono zabezpieczać, a następnie werbować dziennikarzy, nakazano prowadzić takie działania również wobec członków PZPR. Ciekawe są notatki, jakie zachowały się na temat Kwaśniewskiego. Krytykowano w niej przyszłego prezydenta za politykę kadrową (zatrudnianie swoich znajomych z poprzedniej redakcji czy udostępnianie łamów ludziom spoza redakcji, tolerowanie publikowania informacji PAP-owskich jako własne – kwestia wierszówek). Nie podobało się SB to, że pismo Kwaśniewskiego nie trzyma się ortodoksyjnej linii partii, oraz to, że Kwaśniewski utrzymywał kontakty z „Polityką” i zatrudnił żonę Jerzego Baczyńskiego, Aldonę wbrew opinii SB, o którą redakcja „Sztandaru Młodych”, której szefował Kwaśniewski, sama wystąpiła.

    Ponieważ zniszczono (lub wyniesiono) znaczną część teczek, zwłaszcza tych z lat osiemdziesiątych, dużą rolę odgrywają wszelkie ewidencje pomocnicze. Są to m. in. dzienniki rejestracyjne, które zawierają informacje o rejestracji poszczególnych OZI (osobowych źródeł informacji) przez SB, oraz dzienniki koordynacyjne w których odnotowywano sprawdzenia np. czy dana osoba nie jest już w zainteresowaniu jakiegoś innego wydziału SB. Zawsze wówczas podawano oficera prowadzącego, z którym w ramach koordynacji miał się kontaktować zainteresowany. W przypadku 72204 był to zawsze Zygmunt Wytrwał. Zestawiając takie dzienniki krzyżowo, można uzyskać wiedzę, kto, kiedy i w jakim charakterze został zarejestrowany przez SB. W takim dzienniku rejestracyjnym pod numerem 72204 23.06.1982 zarejestrowano Aleksandra Kwaśniewskiego jako „zabezpieczenie”. 29.06.1983 zaktualizowano wpis dotyczący Kwaśniewskiego – zmieniono „zabezpieczenie” na „współpracownika” i nadano pseudonim „Alek”. Dokonał tego kapitan Zygmunt Wytrwał. Od tego dnia Aleksander Kwaśniewski został TW „Alkiem……………………….

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: