Projekt nowelizacji ustawy o IPN

W czwartek klub Platformy złożył projekt nowelizacji ustawy o IPN:

Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu
oraz ustawy o ujawnianiu informacji o dokumentach organów bezpieczeństwa państwa z lat 1944-1990 oraz treści tych dokumentów
————

 

Reklamy

komentarze 2

  1. ZBRODNIA I PAMIĘĆ
    http://cogito.salon24.pl/142140,zbrodnia-i-pamiec

    Włączenie w proces wyłaniania władz Instytutu środowisk uniwersyteckich, można tłumaczyć tylko skrajną niechęcią, jaką polskie uniwersytety wykazują wobec lustracji. Nowelizacja pozwala, by zespoły uczelniane wyłaniające kandydatów do Rady IPN nie musiały poddawać się lustracji. Można zatem przyjąć, – że liczni współpracownicy policji politycznej PRL, pracujący w polskich uniwersytetach wyłonią do Rady IPN-u podobnych sobie agentów.

    Już dziś, można zaproponować kilka osób na listę 9 – osobowej Rady IPN, kierując się przesłankami zawartymi w intencjach projektodawcy. Wszystkie przedstawione postaci gwarantują pełną apolityczność i dużą odporność na „chorobliwą wizję historyczną PiS-u”.
    Na przewodniczącego Rady można zaproponować prof. dr hab. Włodzimierza Wiktora Borodzieja z Wydziału Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego, którego ojciec – podpułkownik SB Wiktor Borodziej zadbał o rozwój kariery naukowej syna.
    IPN odtajnił niedawno akta osobowe Wiktora Borodzieja, jednej z „gwiazd” wywiadu SB. Stało się to zapewne na skutek interwencji jego syna Włodzimierza Borodzieja oraz „Gazety Wyborczej” (19.09.2008, „Jak IPN załatwił prof. Borodzieja”). Ciekawym aspektem działalności płk. SB , rzucającym światło na kształtowanie się „elit” w PRL są metody, jakimi Wiktor Borodziej czynnie wspierał karierę swego jedynego syna Włodzimierza. Obszernie na ten temat pisał Tadeusz Olszak w “Gazecie Polskiej” z 17.11.2009
    Kolejna kandydatura to prof. Wacław Długoborski – historyk, rektor prywatnej Wyższej Szkoły Humanistycznej w Katowicach, który przez blisko 20 lat, do 1975 roku był bardzo aktywnym i niebezpiecznym tajnym współpracownikiem SB o ps. „Asystent”, (a potem „Wiktor”) i donosił m.in. na kolegów-naukowców oraz pracowników Radia Wolna Europa.
    W zacnym gronie Rady IPN nie powinno również zabraknąć innego znanego historyka – prof. zw. dr hab. Andrzeja Garlickiego, – od 1953 roku tajnego współpracownika o ps. Pedagog.
    Dobrymi kandydatami wydają się także: dr hab. Krzysztof Andrzej Ślusarek z Instytutu Historii UJ, od 1982 TW “4436″, który za donoszenie na kolegów od 1982 roku pobierał od esbeków wysokie wynagrodzenie finansowe, oraz dr hab. Dariusz Matelski – historyk i archiwista z Wydziału Historycznego UAM. Ten ostatni – TW „Leński”, rozpoczął studia w 1982 roku w stanie wojennym. Jak możemy się dowiedzieć „jego ulubionym zajęciem było donoszenie na kolegów i wykładowców, a ulubionym obiektem wypracowań dla bezpieki był prof. Tomasz Szramm.”
    W doborowym gronie Rady IPN, nie powinno zabraknąć wybitnego autorytetu moralnego wielu środowisk – czyli ks. abp prof. dr hab. Józefa Mirosława Życińskiego – TW. „Filozof”, w latach 1977-1990 zarejestrowanego pod numerem 1263 przez Wydział IV KW MO w Częstochowie

  2. Ustawa imienia Bolka i Alka
    http://www.rp.pl/artykul/401702_Ziemkiewicz__Ustawa_imienia_Bolka_i_Alka_.html
    ………………

    Konferencja prasowa poświęcona nowemu projektowi była kolejną w ciągu paru dni kompromitacją PO. Sławny (zasłużenie) „Aram” Rybicki spytany, co takiego złego zrobił Janusz Kurtyka, że trzeba go odwołać, zaczął pleść, że IPN podziela „pisowską” wizję historii, iż „w Polsce jest źle” (jasno sugerując, że chodzi o to, by IPN podzielał wizję PO, że w Polsce jest super), a potem uściślił, że właściwie to nie cały IPN, tylko kilku historyków, najwyżej dziesięciu, i że tak w ogóle, to historycy nie powinni być dzieleni na tych z IPN i innych − jakby to historycy winni byli temu, jak ich dzielą propagandyści politycznego i medialnego establishmentu. W sumie wynikało z tego, że historycy IPN bywają dobrzy, gdy − jak w wypadku Niesiołowskiego − chowają niewygodne papiery pod sukno, a źli, kiedy piszą całą prawdę, i cała ustawa jest po to, żeby tych pierwszych promować, a drugich wywalić.
    Rafał Grupiński próbował ratować kolegę, argumentując, że zmiany są konieczne, bo IPN „przespał” historyczne rocznice roku 2009, co było akurat kompletnie chybione − następnego dnia rzecznik IPN przedstawił długą listę rocznicowych imprez, programów edukacyjnych i publikacji, z których wynika jasno, że nikt dla uczczenia owych rocznic nie zrobił tyle co IPN.
    Z jednej strony, przykro patrzeć, jak ludzie o wspaniałych życiorysach robią z siebie błaznów. Z drugiej − patrzę na to z pewną ulgą, bo widać, że jak zwykle w wypadku partii miłościwie nam królującej w sondażach, wszystko to tylko pic i gadanina.
    A o to, by nikomu nie udało się na IPN położyć łapy, trzeba walczyć ze wszystkich sił.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: