Symbiotyczne relacje ZSP i MSW (przykład z r.1986)

Symbiotyczne relacje ZSP i MSW (przykład)

źródło: Krzysztof M.Kaźmierczak – Tajne. spec.znaczenia, 2009

ZSP -rzekomo niepolityczna organizacja studencka- kuźnia późniejszych kadr politycznych ( Ordynacka !) , biznesowych i akademickich – heroicznie walczących   przeciw lustracji.

Jan Kott – prof. teatrolog – w Polsce i USA, ideolog marksizmu, kolaborant z Lwowa, o krótkiej pamięci

JAN KOTT w Wikipedii

(ur. 27 października 1914Warszawie, zm. 23 grudnia 2001 r. w Santa MonicaKalifornii), polski krytyk i teoretyk teatru; poeta, tłumacz, eseista, krytyk literacki..

Uczestniczył w kampanii wrześniowej 1939. Następnie mieszkał w Warszawie, po stronie aryjskiej, ukrywając swoje żydowskie pochodzenie. Od 1943 był członkiem PPR, od 1944 oficerem AL i redaktorem konspiracyjnego czasopisma „Młoda Demokracja”.

Po wojnie blisko związany z władzą komunistyczną, współzałożyciel i redaktor lewicowego tygodnika „Kuźnica” – organu PPR dla intelektualistów. (1945-48). W 1948 współzałożyciel Instytutu Badań Literackich PAN. Profesor Uniwersytetu Wrocławskiego (1949-1952) iUniwersytetu Warszawskiego (1952-1969). W latach pięćdziesiątych atakował „wrogów” socjalizmu – od Kościoła Katolickiego, zbrojnego podziemia i gen. Andersa po „reakcyjnych” twórców. Dyskredytował m.in. dorobek Zygmunta KrasińskiegoStanisława Wyspiańskiego,Stefana ŻeromskiegoHenryka SienkiewiczaJosepha Conrada. Gwałtownie atakował wymowę Lorda Jima Conrada, widząc w głoszonych w nim ideałach heroizmu i honoru wzór „niebezpiecznej” ideologii, wyznawanej później przez żołnierzy AK, którą oskarżał o faszyzację. Krytykował Kamienie na szaniec Aleksandra Kamińskiego, uważając je za groźną książkę, na której wychowało się pokolenie kondotierów.

W 1957 wystąpił z PZPR i związał się ze środowiskami kontestującymi rzeczywistość PRL-u, a w 1964 podpisał List 34 skierowany przeciwko cenzurze.

W 1966 wyjechał do Stanów Zjednoczonych, gdzie wykładał na Uniwersytecie YaleUniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley. Po wydarzeniachmarca 1968 został przez władze PRL pozbawiony tytułu profesora i wystąpił o azyl w USA. Od 1969 wykładał na Nowojorskim Uniwersytecie Stanowym w Stony Brook (do emerytury w 1983). W 1979 roku otrzymał obywatelstwo amerykańskie. ..

————–

Leksykon krótkiej pamięci – Julian Kornhauser

ONET czytelnia

Typowe postawy i kariery polskich pisarzy w PRL-u: zachowanie kameleona. Dobrym przykładem jest tu Jan Kott. Działał tak, jak mu było wygodnie. W czasie wojny kolaboracja z władzami sowieckimi we Lwowie. W 1944 roku, po powrocie do Warszawy, wstąpił do PPR. Należał do głównych ideologów marksistowskich.

Założył „Kuźnicę”, piętnował „burżuazyjną” literaturę. Z nadania partii współtworzył Instytut Badań Literackich w 1948 roku. Pisywał felietony, recenzje i szkice, które złożyły się na takie książki jak Po prostu i Mitologia i realizm. Dzięki nim został profesorem  najpierw romanistyki (krucjata przeciwko awangardzie), potem polonistyki (słynne pamflety przeciwko Conradowi i jego heroizmowi moralnemu). Wkrótce sztandarowe, socrealistyczne opracowanie Lalki Prusa (1949) i ideologia progresywizmu.

Na początku lat 50. regularna krytyka teatralna i recenzowanie spektakli w kontekście społeczno-politycznym. I nagle odwilż – Kott przekreśla natychmiast swoją socrealistyczną przeszłość, ale jeszcze nie poglądy, o czym świadczy tom z 1956 roku Postęp i głupstwo, propagujący całkowite i bezwarunkowe podporządkowanie się Historii.

W 1957 roku występuje z partii i staje się rzecznikiem zmian, „walczy” o wielką klasykę i Szekspira. W 1961 roku wydaje tom felietonów i recenzji Szekspir współczesny.

W 1964 roku podpisuje „List 34”; mimo to pozwolono mu wyjechać na stypendium do USA, gdzie zaczął wykładać na uniwersytetach! Od 1968 roku pozostał na stałe za granicą. Tom o Szekspirze, tłumaczony na wiele języków, zaczyna swoją niebywałą karierę międzynarodową w środowiskach zrewoltowanej, lewicowej młodzieży. Napisany komunikatywnym, felietonowym językiem, tłumaczy, a właściwie „streszcza” dzieła Szekspira, poza metafizyką, doraźnie i realistycznie. Książka, będąca na marginesie akademickiej szekspirologii, dziwnym trafem zostaje uznana za obowiązujący „podręcznik”. Kott czuł się dobrze w nowej skórze: emigracyjnego guru współczesnego teatru. Kariera, jak powiedziałem, dość typowa dla polskich pisarzy owładniętych komunistyczną ideologią. I typowe, rzecz jasna, zachowanie elit, które przeszły do porządku dziennego nad „przemianą” przedstawiciela aparatu ucisku i krytyki jako narzędzia władzy. Bo sukces międzynarodowy! Giętkie pióro! Doradca Petera Brooka! Lubiąc zapominać i zacierać przeszłość, konstruujemy fałszywy obraz naszej historii.

————–

Jan Kott, czyli Melpomena jest dumna

Andrzej Żurowski

25.02.2007.

należy poddać Jana Kotta lustracji. Przeszedł od komunizmu – co tam komunizmu: stalinizmu wręcz – do  koncepcji i konstatacji  zgoła ostro pozadoktrynalnych. Niech się tym szerzej i wnikliwiej zajmują Inkwizytorzy; skromnie natomiast  pozwolę sobie suponować, że dziecinny Kott niezmiennie wierzył. Wierzył w aktualne doktryny i uprawiał swą teatrologię w obrębie ich pryncypiów….

Opisałem już kiedyś ten fragment naszej rozmowy: „Dlaczego Jan Kott został profesorem Uniwersytetu we Wrocławiu – wiadomo; trzeba go było czym prędzej wypchnąć z Warszawy gdzieś choćby trochę na ubocze. Natomiast jak został profesorem, opowiadał mi u Johna:

Wezwano mnie – mówił – do KC, do wysokiego funkcjonariusza, chyba od nauki albo od kultury.

– Zostaniecie, towarzyszu Kott, profesorem romanistyki we Wrocławiu, od zaraz.

– Ale ja – Kott na to – towarzyszu sekretarzu, jestem tylko prosty doktor, żadnej habilitacji…

– Toż wam mówię, nie będziecie docentem, tylko profesorem.

– I tak – zachichotał mi Kott – zostałem prostym profesorem.”

Habilitacji, oczywiście, nie zrobił nigdy. (Też mi problem!…)

————-

Z: Jacek Trznadel – Kolaboranci

W swoich wspomnieniach Jan Kott myli szczegóły i chronolo­gię. Niewiarygodny jest przekaz o wywózce, od której jego i Boya-Żeleńskiego uchroniła Wanda Wasilewska. Przekaz jedyny, przez nikogo nie potwierdzony, choć sama sprawa aresztowaniu Kolta jest prawdzi­wa. Jego teść, wybitny matematyk, Hugo Steinhaus, dał zupełnie inną wersją aresztowania i zwolnienia swego zięcia, nie ma w niej mowy o dotarciu na dworzec, wyciągnięciu z wagonu, ani o Wasilewskiej. Wer­sja Kotta to zapewne nie sprawa luki w pamięci, lecz – tworzenie efek­townej literatury. Nie wiadomo, w jakim stopniu prawdziwe są realia innych okupacyjnych wspomnień Kotta. Kott uczestniczył w zebraniach Klubu Pisarzy jako członek Związku Pisarzy Sowieckich Ukrainy, zaj­mował się przygotowywaniem podręcznika literatury polskiej do naj­wyższej klasy szkoły średniej (pisze o tym H. Szipper).

Kott trwał przy swej ortodoksyjnie komunistycznej ideologii co najmniej do lat pięćdziesiątych. Reprezentując ciasny, komunistyczny pogląd, grał jednocześnie rolę libertyna. Jest jednym z wielkich odpo­wiedzialnych za ofensywę ideologii komunistycznej w kulturze. Byłem słuchaczem jego wykładów polonistycznych we Wrocławiu i seminarium z literatury francuskiej po roku 1949. To on przecież wylansował w jed­nym z powojennych felietonów postać buchaltera-komunisty mówiącego, że bilans komunizmu jest zawsze dodatni: „bo zamykamy go dopiero po zwycięstwie!”. Zaczyn lwowski wyrósł po wojnie.czym tłumaczyć akces Kotta do Związku Pisarzy Sowieckich, którego został członkiem, i udział w zebraniach, a także całe prokomunistyczne zaangażowanie w czasie okupacji niemieckiej i po wojnie? ..

Kott („Kotek”, jak nazywaliśmy go w czasie studiów i potem), zdaje się nie pamiętać o masowych eksterminacjach sowieckich i liczbie zgładzonych ofiar, choć nie w jawnych ulicznych egzekucjach. Kto we Lwowie nie siedział w lochu NKWD, był dokarmiany i głaskany przez okupanta po głowie, kto zamienił imię polskiego pisarza na etykietkę pisarza sowieckiego, woli widzieć totalitaryzm sowiecki w różowszych barwach.

GUSTAW HERLING-GRUDZiNSKI (fragment)

Jan Kott, kochany pan Janeczek, jak go nazywała Maria Dą­browska, gdy klęknąwszy wpatrywał się z uwielbieniem w jej oczy, bła­gając o wybaczenie lwowskiego epizodu, który rozgniewał Dąbrowską: jedyny należał równocześnie do dwóch związków literatów, resztek nie­zależnego pod przewodnictwem Ostapa Ortwina i Parnickiego, oraz rządzonego twardą sowiecką ręką przez Pancza, komisarza z Kijowa, Ale to pierwsze, ostrożne i nieśmiałe jeszcze obwąchiwania i rozpozna­nia kocimi wąsami. Ze starymi czy z nowymi?

Z nowymi, z nowymi. Drapieżny Kocur, który nazajutrz po wojnie w Rzymie z dygnitarską gębą (był, zdaje się, rewizorem amba­sad PRL za granicą), podczas naszego spotkania (znaliśmy się przed wojną) kapłańskim głosem dowodził, że śmieszną jest rzeczą łzy przelewać nad drobiazgiem iluś tam tysięcy zastrzelonych w Katyniu oficerów polskich, kiedy roztacza się przed nami obraz majesta­tycznego Pochodu Historii. […]

Gustaw Herling-Grudziński: Dziennik pisany nocą. ,,+PIus -Minus” nr 8; 21-22 lutego. Dod. do „Rzeczpospolitej”, Warszawa 1998

Jerzy Robert Nowak – Kto jest kim w lobby filosemickim

Jan Kott, krytyk literacki. W czasach stalinizmu jeden z najskrajniejszych politruków kultury żydowskiego pochodzenia, “inkwizytorsko” zwalczający przeważającą część tradycyjnej polskiej literatury narodowej jako “reakcyjną”. Nawet znany żydowski luminarz paryskiej “Kultury” Zygmunt Hertz przyznawał w liście do Czesława Miłosza z 2 lutego 1965 r. w kontekście Jana Kotta: bardzo Janka lubię, ale był kurwa, oj był (por. Z.Hertz: Listy do Czesława Miłosza 1952-1979, Paryż 1992, s. 207-208). Jeszcze długo po październiku 1956 r. przy różnych okazjach popisywał się proreżimowymi służalstwami, doczekując się u Jerzego Giedroycia wdzięcznego określenia “szmata”. W 1963 r. Giedroyć napisał w związku z jednym takim służalczym wystąpieniem Kotta: Ci ludzie zupełnie zwariowali. Stali się szmatami i bezwolnymi narzędziami nieinteligentnego systemu (…), a jednocześnie uważają siebie za jedynych reprezentantów, wieszczów etc. (…)(“Rzeczpospolita” z 6-7 listopada 1993 r.). Swoje stalinowskie wyczyny Kott próbował maksymalnie wybielić w pełnej kłamstw książce Przyczynek do biografii. Dawny inkwizytor kultury nie zrezygnował z mentorskich pouczeń wobec Polaków, oskarżając ich o antysemityzm podczas wypadów ze Stanów Zjednoczonych do Polski (por. np. wywiad z J.Kottem: Kiedy skończy się mgła, “Polityka” z 6 października 1990 i komentarz polemiczny do tego wywiadu AL: Antysemityzm polski, “Niedziela” 28 października 1990 r.).
„NASZA POLSKA” NR 40/1996

SB troszczyła się o naukowe kariery swoich konfidentów

Wracamy do korzeni?- Stanisław MICHALKIEWICZ

Felieton   tygodnik „Nasza Polska”   9 lutego 2010

Dzisiaj dla wielu młodych ludzi wydaje się to niewiarygodne, ale jeśli SB troszczyła się nawet o naukowe kariery swoich konfidentów, to cóż dopiero – o obsadę stanowisk w partii? Właśnie mam przed sobą dokument z 8 maja 1963 roku, z którego wynika, że SB wprawdzie nie posiada „materiałów kompromitujących” na dr Ludomira Bieńkowskiego z KUL, jednak, gdyby uzyskał on habilitację, to „osłabi pozycję naszego t.w.” w związku z tym „wskazane byłoby chociaż na pewien okres wstrzymać habilitację”.

Dlatego pozycji w świecie naukowym owego t.w. nic nie zagrażało i nie zagraża do dnia dzisiejszego.

Tak oto konfidenci robili kariery, wprawdzie oczywiście „bez swojej wiedzy i zgody”, ale pod argusowym okiem bezpieki.

To oni stanowią podstawowy trzon autorytetów moralnych w środowisku naukowym, więc nie tylko nie można się dziwić, że środowisko to tak stanowczo zareagowało na oświadczenia lustracyjne, ani – mieć najmniejszych wątpliwości, że nie odmówi ono razwiedce żadnej przysługi.

Przegląd kadr w placówkach PAN na przełomie 1982-1983 nie spełnił pokładanych nadziei czynników partyjno-rządowych

Przegląd kadr w placówkach PAN na przełomie 1982-1983

nie spełnił pokładanych nadziei czynników partyjno-rządowych

Nr 141 – 1983 kwiecień 15, Warszawa – Informacja dotycząca polityki kadrowej w PAN, tajne

Informacja dot[ycząca] polityki kadrowej w PAN

Sytuacja kadrowa w Polskiej Akademii Nauk budzi nadal poważne zastrzeżenia. Mimo przedstawionych szeregu ocen i propozycji – dotychczas nie dokonano żadnych zmian kadrowych. Osoby związane z nurtem opozycyjnym czują się w dalszym ciągu bardzo pewnie – a w ich poglądach politycznych nie zachodzą żadne polityczne prze­miany.

Przyjęta od początku stanu wojennego liberalna polityka wobec czołowych przedsta­wicieli nauki nie przynosi zakładanych pozytywnych efektów i najczęściej interpretowa­na jest jako swoista słabość władzy.

W związku z tym proponowano dokonanie zmian kadrowych, przede wszystkim na kierowniczych stanowiskach w PAN – począwszy od kierownictwa Akademii poprzez sekretarzy wydziałów i podległych im dyrektorów instytutów.

Dotyczy to prof. A[leksandra] Gieysztora, M[acieja] Wiewiórowskiego, Mieczysława] Chorąże­go, J[anusza] Hamana, Wł. [Wacława] Gajewskiego, Affreda] Jahna, Wł[adysława] Markiewicza, Włodzimierza] Kołosa, Cz[esława] Madajczyka i doc. L[eszka] Kubi-ckiego.

Szczególnie wnikliwie należy rozpatrzeć sytuację kadrową Wydziału I PAN – Nauk Społecznych. Nauki te oraz kadra pracowników naukowych winny spełniać służebną rolę wobec socjalistycznych pryncypiów ustrojowycha naukowcy winni być bazą i za­pleczem kadrowym partii.

Jednakże aktualnie na skutek antysocjalistycznej indoktryna­cji oraz negatywnych wewnętrznych przeobrażeń zeszli oni na pozycje oporlunistyczne i niejednokrotnie realizują założenia polityki Zachodu.

Struktura organizacyjna i obsada personalna stanowisk kierowniczych centralnej administracji PAN oraz jej podległych placówek naukowych – szczególnie z dyscy­plin ideologicznych i społeczno-politycznych wywołuje bardzo poważne zastrzeże­nia w znacznej części politycznie zaangażowanej kadry naukowej PAN. Utrudniała ona – a nawet uniemożliwiała realizację polityki władz państwowych w warunkach stanu wojennego bądź po jego zawieszeniu.

W ramach Akademii utrzymuje się nadal aż 15 stanowisk w randze wiceministrów i 12 generalnych dyrektorów. Około 10-35% pracowników naukowych PAN zatrudnionych jest na dwóch etatach. W zasadzie wszy­scy członkowie rzeczywiści PAN po ukończeniu 70. roku życia i przejściu na emeryturę do śmierci posiadają zawarte umowy zlecenia w macierzystych jednostkach.

Odnotować należy, że nadal kierownictwa wielu instytutów wyrażają zgodę na udziela­nie bezpłatnych urlopów naukowych, którzy maksymalnie przedłużają swoje pobyty w kra­jach kapitalistycznych. I tak np. doc. T[adeusz] Kowalik z IHNOiT PAN, dr M. Kalinowski1(1 Być może Marian Kalinowski (ur. 1930) – specjalista od resocjalizacji, pracownik naukowy IFiS PAN, Wyższej Szkoły Pedagogiki Resocjalizacyjnej w Warszawie.) z IFJS PAN, prof, B[ogusław] Gałęski2 z IFiS PAN. Z reguły decyzje te uzyskują aprobatę sekretarza Wydziału l PAN – prof. Wł[adysława] Markiewicza.

O braku rozeznania kadrowego dyrekcji instytutów w procesie typowania kandyda­tów na stypendia i staże zagraniczne świadczyć może fakt pozostania w ostatnim okresie ponad 60 naukowców z PAN w ośrodkach naukowych, przede wszystkim USA i RFN, którzy po zakończeniu pobytu odmówili powrotu do kraju. Szczególnie niepokojącym zjawiskiem jest fakt, że wymienieni najczęściej reprezentują nauki techniczne, które w obecnej sytuacji gospodarczej winny [dążyć] do wyjścia z kryzysu gospodarczego.

Nieliczne osoby podejmujące pozytywną działalność na terenie PAN znajdują się pod silna presją środowiska, stąd też wybory w komitetach i wydziałach kandydatów na przyszłych członków Akademii jednoznacznie wykazały preferowanie osób znanych od lat z prowadzenia antysocjalistycznej działalności, np. prof. prof. Zb[igniew] Grabow-ski, T[adeusz] BielickP, A[ndrzej] Walicki.

Zakończony przegląd kadr w placówkach PAN na przełomie 1982-1983 nie spełnił pokładanych nadziei czynników partyjno-rządowych, a wykazał jedynie:

-jawną niechęć wielu kierownictw instytutów Akademii do przeprowadzenia rze­telnej oceny kadrowej (usiłowano przenieść dokonanie ocen kadrowych na instancje partyjne);

– całkowite nieprzygotowanie Biura Kadr PAN oraz komórek kadrowych instytutów do przeprowadzenia rzetelnej oceny kadrowej i przedstawienia wniosków;

-niemożność dokonania takiej samooceny w ramach i przy pomocy komisji wyło­nionych w ramach Akademii,

Uzyskano jedynie pewien zasób informacji, które mogą być wykorzystane przy ko­lejnych przeglądach kadrowych.

Obecna struktura organizacyjna PAN powoduje, że instrumenty oddziaływania władz są nieskuteczne. Stąd proponuje się rozważyć celowość rozdzielenia organizacyj­nego części korporacyjnej Akademii od części naukowo-badawczej, podporządkowanej bezpośrednio rządowi3.

Źródło: AlPN, 0236/454, l. 4, k. 238-239a. mps.

3 Poniżej brak autora, podpisów.

– Bogusław Gałęski (ur. 1921) – socjolog wsi, prof. nadzwyczajny od 1970 r,, pracownik naukowy SGGW

(1952-1959), Wydziału Filozofii i Socjologii UW (1962-1968), IFiS PAN (1961-1982), University of Wisconsin

(1985-1992), w latach 1981-1992 przebywał w Wielkiej Brytanii i USA.

! Tadeusz Bielicki (ur. 1932) – antropolog, prof. nadzwyczajny od 1979 r., pracownik naukowy Zakładu

Antropologii PAN od 1957 r., kierownik Zakładu Antropologii PAN (1970-2002). Członek korespondent PAN od 19S3 r., członek rzeczywisty PAN od 1996 r.

Źródło: Spętana Akademia. Polska Akademia Nauk w dokumentach władz PRL. Materiały Służby Bezpieczeństwa (1967–1987), tom 1. Wybór, wstęp i opracowanie Patryk Pleskot, Tadeusz Paweł Rutkowski, Warszawa 2009,.Wydawnictwo: IPN

Stefan Ignar – ekonomista, prof., członek władz PRL, ZSL, ZMP, FJN,TPPR

Stefan Ignar w Wikipedii

(ur. 17 lutego 1908 w Bałdrzychowie w woj. łódzkim, zm. 23 stycznia 1992) – działacz ruchu ludowego, ekonomista.

Urodził się w rodzinie chłopskiej; ukończył Uniwersytet Poznański (1931), W 1949 otrzymał tytuł prof. nadzwyczajnego, w 1964 prof. zwyczajnego nauk ekonomicznych. Od 1931 członek SL, od 1949 ZSL. Należał do organów kierowniczych obu stronnictw ludowych – w latach 19351939 członek Rady Naczelnej SL, w latach 19481949 członek Prezydium Naczelnego Komitetu Wykonawczego SL, w latach 19491984 członek Naczelnego Komitetu Wykonawczego… W latach 19561962 i w 1981 (maj-listopad) prezes NK ZSL….

W latach 19451949 pracownik naukowo-dydaktyczny Wyższej Szkoły Gospodarstwa Wiejskiego w Łodzi. Działał także w ruchu młodzieży wiejskiej – w 1945 i w latach 19461947 wiceprezes, a w latach 19471948 prezes Zarządu Głównego Związku Młodzieży Wiejskiej RP „Wici”; w latach 19481950 przewodniczący Rady Naczelnej Związku Młodzieży Polskiej. W latach 19481950 był także prezesem Zarządu Głównego Związku Samopomocy Chłopskiej.

W latach 19491978 pracownik naukowo-dydaktyczny Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie. Pełnił wysokie funkcje państwowe – w 1952 zastępca przewodniczącego Państwowej Komisji Planowania Gospodarczego, w latach 19521956 zastępca przewodniczącego Rady Państwa, w latach 19561969 wicepremier, a w latach 19691972 członek Rady Państwa. W latach 19701978 był dyrektorem Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Polityki Agrarnej SGGW.

W latach 19521976 poseł na Sejm PRL I, III, IV, V i VI kadencji; w latach 19521956 członek Prezydium Ogólnopolskiego Komitetu Frontu Narodowego, a w latach 19581983Frontu Jedności Narodu. W 1978 otrzymał Order Budowniczych Polski Ludowej.

W latach 19831989 – członek Rady Krajowej Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej (TPPR).

———–

serwis IPN

Kierownicze stanowisko partyjne i państwowe b. PRL 

 ..1945 jako zwolennik nawiązania kontaktów z PPR przeciwstawił się polityce CKRL i wystąpił z SL „Roch”. Od 30.09.1948 do 29.11.1949 członek RN SL. 15.03.1949 – 29.11.1949 członek Prezydium i Sekretariatu NKW SL. W okresie 08-12.1945 oraz 12.1946 – 02.1947 wiceprezes, a od 29. 04.1947 do 20.07.1948 prezes ZG ZMW RP „Wici”. Z funkcji tej złożył rezygnację z powodów politycznych. Od 07.1948 do 1950 przewodniczący Rady Naczelnej ZMP. 20.09.1948 – 1950 prezes ZG Związku Samopomocy Chłopskiej. 30.08.1952 – 11.1956 członek Prezydium OK Frontu Narodowego, a w okresie 04.01.1958 – 16.07.1983 członek Prezydium OK. FJN. 20.11.1952 – 19.03.1976 poseł na Sejm PRL I-VI kadencji. 09.10.1955 – 12.05.1957 przewodniczący ZG TPPR. 1970-1978 dyrektor Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Polityki Agrarnej SGGW. Źródło: 1.NKW PSL. Centralna Kartoteka Działaczy Ruchu Ludowego (dalej: CKDRL), sygn. 950, 2. T. Mołdawa, Ludzie władzy 1944-1991, Wyd. PWN, Warszawa 1991, 3. Słownik biograficzny działaczy ruchu ludowego. Makieta, Wyd. LSW, Warszawa 1989, s. 145-146, 4. S. Giza Władze naczelne stronnictw ludowych (1861-1965), [w:], Roczniki Dziejów Ruchu Ludowego Nr 7 , Wyd. LSW, Warszawa 1965, s. 386-448.
———
serwis Muzeum Historii Polskiego Ruchu Ludowego
Piastując funkcje społeczne, partyjne i państwowe prowadził pracę badawczą i dydaktyczną: 1945-49 na WSGW w Łodzi, od 1949 w SGGW-AR w Warszawie, kolejno kierownik Katedry Polityki Agrarnej na Wydziale Ekonomiczno-Rolnym, a następnie dyrektor Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Polityki Agrarnej. Jednocześnie przewodniczący Komitetu Badań Rejonów Uprzemysłowionych przy Prezydium Polskiej Akademii Nauk.
 
 

 

Przemysłowy charakter niszczenia archiwów SB i PZPR

Zapomniana rocznica

Rzeczpospolita, Sławomir Cenckiewicz 06-02-2010

Przemysłowy charakter niszczenia archiwów SB i PZPR zyskał przyzwolenie ze strony elit solidarnościowych. Nie zrobiono praktycznie nic, aby ten proces zatrzymać…

Archiwalna pożoga 

Akcja niszczenia akt bezpieki w latach 1989 – 1990 miała charakter przemysłowy. Tylko jednego dnia w papierni w Konstancinie-Jeziornie zniszczono 3 tony dokumentów MSW. Była to jednak kropla w morzu tego, co w tym czasie uległo zniszczeniu. Wyjątkowej wagi dokumentacja dotycząca odtworzenia procesu niszczenia akt trójmiejskiej SB zachowała się w gdańskiej prokuraturze. Akcję tę realizowano przez kilka miesięcy w systemie trzyzmianowym. Były okresy, kiedy codziennie, w biały dzień, pod siedzibę WUSW w Gdańsku podjeżdżały samochody ciężarowe, które wywoziły akta na wysypiska śmieci w Szadułkach, do wykopanych dołów na podmokłych Żuławach Wiślanych i do „Celulozy” w Świeciu. Przedsięwzięcie to angażowało całe kierownictwo resortu spraw wewnętrznych, które oficjalnie prowadziło w tej sprawie korespondencję z papierniami mającymi przyjąć bezpieczniacką „makulaturę”. Z dokumentów wynika, że w drugiej połowie 1989 r. w ciągu zaledwie jednej doby niszczono od 2 do 5 ton dokumentów gdańskiej bezpieki w Zakładach Celulozy i Papieru w Świeciu…..

Trudno dziś dokładnie oszacować skalę tego zjawiska. Wiadomo, że proces niszczenia archiwów SB przebiegał równolegle w centrali MSW i w wojewódzkich urzędach spraw wewnętrznych. Z centralnej kartoteki ogólnoinformacyjnej Biura „C” MSW zginęło wówczas około 600 tys. kart rejestracyjnych. W połowie przetrzebiono także kartotekę czynnych i wyeliminowanych osobowych źródeł informacji….

MSW wobec PAN

 

Piotr Jaroszyński

MSW wobec PAN

Nasza Polska 

Oddech PRL-u jest ciągle żywy, nie tylko w polityce, mediach czy w biznesie, ale również w nauce. O tym trzeba pamiętać, gdy zastanawiamy się nad powodem niedoboru polskich elit w niepodległej od ponad 20 lat Polsce. Posłem można zostać w ciągu jednego dnia, w dniu wyborów, ale droga do profesury to dziesięciolecia, a i jej wpływ może trwać dziesiątki lat. Stąd pytając o kondycję środowiska naukowego w obecnej Polsce nie możemy nie zapytać o jego peerelowską przeszłość.

W PRL-u całe szkolnictwo i instytucje naukowe z bardzo, ale to bardzo małymi wyjątkami były własnością państwa. Państwowe więc były szkoły wyższe takie jak uniwersytety (z wyjątkiem KUL-u) czy politechniki oraz stowarzyszenia naukowe takie jak Polska Akademia Nauk.

Ale co to znaczy „państwowe”? To znaczy, że władza, która należała do partii komunistycznej, decydowała o tym, kto i jaki program edukacji będzie w PRL-u realizował. Nie tylko edukacji, bo również nauki i jej kierunków rozwoju lub… niedorozwoju. Siłę tej władzy widać w sposób szczególny na przykładzie Polskiej Akademii Nauk.

W Instytucie Pamięci Narodowej ukazała się właśnie ciekawa publikacja, która ukazuje kulisy sterowania polską nauką i naukowcami przez służby specjalne. Jest to Spętana Akademia. Polska Akademia Nauk w dokumentach władz PRL. Materiały Służby Bezpieczeństwa (1967-1987) (wybór, wstęp i opracowanie Patryk Pleskot, Tadeusz P. Rutkowski, Warszawa 2009, tom 1). Suche dokumenty operacyjne mówią więcej niż komentarz, ponieważ nie były pisane z myślą o ich publikacji, a jako zazwyczaj tajne kierowane były tylko do kilku osób.

Jakie jest pierwsze wrażenie po przeczytaniu całego materiału? Przede wszystkim widać wyraźnie, że komuniści nie po to zlikwidowali autonomiczne stowarzyszenia naukowe, które istniały w okresie międzywojennym, a nawet w czasach rozbiorów takie jak Towarzystwo Naukowe Warszawskie, (1907) czy Polska Akademia Umiejętności (1872), by w ich miejsce powołać nową akademię, która cieszyć się będzie niezależnością i wolnością twórczą, lecz po to, by mieć pod kontrolą naukowców utrzymywanych przez państwo.

Naukowcy ci byli opłacani po to, żeby realizować wytyczne partii, na różnych, jak to wówczas mówiono, „odcinkach nauki”. Ten wzór przyszedł wprost nie z Francji, lecz ze Związku Sowieckiego, Sowieckiej Akademii Nauk, co jest oczywiste jeśli przypomnimy, że PAN powstała w roku 1951, a więc w czasach umacniania władzy komunistycznej w naszym kraju pod bezpośrednim nadzorem NKWD i za życia Stalina.

W zgromadzonych dokumentach widać wyraźnie tę pracę właściciela PAN, czyli władz komunistycznych, które różnymi drogami starają się wyegzekwować swoje prawa. Raz była to droga jawna i oficjalna, innym razem skryta i podstępna. Jawna, gdy do działania wkraczało Ministerstwo Oświaty, skryta, gdy podejmowano tajne operacje Służb Specjalnych. Albowiem niełatwo był zapanować nad środowiskiem, które przeciętnie liczyło ok. 10 tysięcy naukowców i ok. 5 tysięcy personelu technicznego i administracyjnego.

Ludzie, w tym profesorowie, bywali różni. Jedni cichutko siedzieli na uboczu, inni aktywnie włączali się do budowania PRL-u zapisując się do partii (przykładowo: w roku 1971 w Prezydium PAN na 38 członków 16 należało do PZPR-u); kolejni, choć bezpartyjni, doskonale z władzą się układali, niektórzy zaś szli na tajną współpracę. Ale byli i tacy, którzy za żadną cenę nie chcieli złamać sumienia i zaprzedać etosu naukowca.

Naukowcy więc bywali różni. To ważne, bo samo przywołanie kogoś, że był członkiem korespondentem lub członkiem rzeczywistym PAN, nie musiało być automatycznie powodem do chluby, jeśli nie wiadomo, jaką postawę moralną i polityczną zajmował. Zwłaszcza, że pokusy były wielkie, bo w grę wchodziła nie tylko szybsza kariera naukowa, ale również intratne stypendia, korzystne projekty czy awans na jakieś kierownicze stanowisko.

Trzeba to jasno powiedzieć: to nie tylko gremia zasłużonych i wybitnych naukowców opiniowały, kto ma zostać członkiem korespondencyjnym lub rzeczywistym PAN.

 O tym decydowało także MSW, podobnie jak w przypadku doktoratu, habilitacji i profesury. Stąd we wspomnianym zbiorze znajdujemy liczne dokumenty, które noszą miano „Informacja operacyjna dotycząca takiego a takiego pracownika naukowego…” Otóż, owa informacja to nic innego jak decyzja MSW, która kończy się werdyktem: „Wydział III KS MO nie widzi przeszkód w powołaniu ww. na członka PAN” albo przeciwnie „… nie zasługuje na przyjęcie w poczet członków PAN”. Na decyzję MSW wpływ miały przede wszystkim racje ideologiczne i polityczne.

A jaki to wszystko mogło mieć wpływ na stan nauki w obecnych realiach? Bardzo duży. Przeczytajmy jedną informację (styczeń 1982) o pewnym wicedyrektorze Instytutu Historii PAN, profesorze zwyczajnym, bezpartyjnym: „Posiada duży dorobek naukowy i autorytet wśród pracowników, postać pozytywna, reprezentuje właściwy stosunek do aktualnej polityki rządu oraz SB. Uważa, że wprowadzenie stanu wojennego było właściwym rozwiązaniem w sytuacji, w której znalazł się nasz kraj” (s. 331).

Taka informacja to przepustka do kariery, nie tylko w PRL-u, ale również, jak się potem okaże, PRL-u bis. Ów profesor zwyczajny, członek rzeczywisty PAN, to Janusz Tazbir, który karierę naukową rozpoczął w latach 50., pisząc artykuły historyczne z pozycji marksistowskich. Jeszcze do niedawna przez 10 lat był szefem Centralnej Komisji do Spraw Tytułów i Stopni Naukowych (1996-2006), komisji, która miała najważniejszy wpływ na zatwierdzenie habilitacji i tytułu profesora zwyczajnego, czyli na realne kreowanie elit naukowych Polski. Po dziś dzień jest członkiem tej Komisji. Oto kariera rodem z PRL-u.

Spętana Akademia to ciekawa lektura, podważa niejeden mit, o instytucjach i o autorytetach, utytułowanych, ale pseudonaukowych. Bo gdy ponad prawdą jest ideologia, to już nie ma nauki, a napisane książki, to tylko tony makulatury.

Więc jak to jest dzisiaj z polską nauką?

Czy naprawdę jest wolna?

Czy jest to temat tabu?

Może media żywiej tym tematem się zainteresują, bo jakoś cicho. Za cicho.

MSW zabezpiecza Akademię

 

MSW zabezpiecza Akademię

(tajne specjalnego znaczenia)

 

1973 luty 15, Warszawa – Tezy dotyczące operacyjnego zabezpieczenia obiektu „Akade­mia ” z punktu widzenia potrzeb Departamentu l, II i III MSW, tajne specjalnego znaczenia 

Tezy

dotyczące] operacyjnego zabezpieczenia obiektu „Akademia” z punktu widzenia potrzeb Departamentu I, II i III MSW 

Departament I

Rekrutacja TW do zadań za granica.

1. Selekcja (dobór) bierna:

a) informacje o możliwościach wyjazdowych (kraje, zagraniczne instytucje nauko­we, ilość miejsc, dziedziny specjalizacji naukowej),

b) okresowe informacje o osobach wyjeżdżających na długookresowe pobyty do kk,

c) informacje o osobach przyjeżdżających z zagranicy.

2. Selekcja czynna

-rekrutacja właściwych kandydatów, szkolenie ich i stworzenie im możliwości wyjazdowych do żądanego ośrodka. 

Departament II

Kontrwywiadowcze zabezpieczenie działalności naukowo-badawczej oraz działal­ności towarzyszącej badaniom naukowym (informacja naukowa, współpraca z zagrani­cą, kształcenie i doskonalenie kadry). 

1. Operacyjne zabezpieczenie badań o charakterze specjalnym (przy współudziale Departamentu III).

2. Operacyjne zabezpieczenie badań mających duże znaczenie praktyczne:

a) badań w toku,

b) informacji o wynikach badań, sposobach wykorzystania i jednostkach wykorzy­stujących wyniki.

3. Zabezpieczenie wymiany osobowej z zagranicą:

a) wyjazdów,

b) przyjazdów cudzoziemców,  

Departament III

Operacyjne zabezpieczenie całego obiektu, koordynacja przedsięwzięć i pomoc dla Departamentu I i II.

1. Zabezpieczenie właściwego doboru kadry.

2. Zabezpieczenie dopływu informacji (zorganizowanie samoczynnej sieci informa­cyjnej).

3. Operacyjna inwigilacja środowisk i osób niepewnych politycznie (zapobieganie i przeciwdziałanie).

4. Zapobieganie i przeciwdziałanie przejawom wrogiej działalności politycznej, nie­gospodarności i nadużyciom.

  1. Rozpracowanie spraw związanych z nadużyciami i inną działalnością szkodliwą z politycznego i gospodarczego punktu widzenia. 

Organizacja zabezpieczenia obiektu 

Wymagany zespół 3-4 pracowników operacyjnych. Funkcję koordynacyjną dla cało­kształtu przedsięwzięć operacyjnych, związanych z obiektem., powinien pełnić „koordy­nator” opiekujący się centralą „Akademii” (organa kierownicze i administracja central­na), ponieważ jego możliwości oddziaływania są największe. 

Ważniejsze przedsięwzięcia pozostałych członków zespołu, a także innych jednostek operacyjnych MSW, wymagające decyzji kierownictwa „Akademii” lub pomocy cen­tralnej administracji, powinny być z nim uzgadniane. 

Trzech pozostałych pracowników operacyjnych zabezpiecza bezpośrednio placówki naukowo-badawcze w Warszawie i regionie warszawskim oraz organizuje zabezpiecze­nie pozostałych placówek, zlokalizowanych w innych rejonach kraju za pośrednictwem wydziałów III KW MO według następującego podziału: 

– placówki nauk humanistycznych i społecznych – l pracownik,

– placówki nauk ścisłych i technicznych – l pracownik,

  • placówki nauk biologicznych, rolniczych i leśnych oraz medycznych — l pra­cownik, 

Do zadań zespołu należy:

a) zabezpieczenie wpływu na obsadę stanowisk kierowniczych i właściwy dobór kadr pozostałych, na rekrutację doktorantów oraz dobór kandydatów na wyjazdy zagra­niczne,

b) zorganizowanie sieci samoczynnej informacji, pozyskiwanie informacji, selekcja i opracowywanie jej,

c) przekazywanie informacji do zainteresowanych komórek Departementu l, II i III,

d) pomoc Departamentu I i II w realizacji przedsięwzięć operacyjnych na terenie obiektu,

e) pomoc w sprawach operacyjnego rozpracowania, prowadzonych zarówno przez Departament III, jak i Departament I i II. 

Opr[acował] J[an] Sob[ieszczuk]a

Źródło: AfPN, 0149/195, jacket 4, k. 106-108, mps. 

Źródło: Spętana Akademia. Polska Akademia Nauk w dokumentach władz PRL. Materiały Służby Bezpieczeństwa (1967–1987), tom 1. Wybór, wstęp i opracowanie Patryk Pleskot, Tadeusz Paweł Rutkowski, Warszawa 2009,.Wydawnictwo IPN