Adam Buraczewski – matematyk, TW „Adam” o zdolnościach operacyjnych wysoko cenionych przez SB

Nauka Polska – Baza Ludzi nauki

dr hab. Adam Tadeusz Buraczewski


Dyscypliny KBN: matematyka Specjalności: analiza funkcjonalna, teoria operatorów

Miejsca pracy:

Aktualne:
Wyższa Szkoła Informatyki i Ekonomii TWP w Olsztynie

Nieaktualne:
profesor Uniwersytet Warmińsko-Mazurski w Olsztynie; Wydział Matematyki i Informatyki

Członkostwo: Aktualne:
Członek Polskie Towarzystwo Matematyczne

A jak TW ps. „Adam”, czyli Adam Buraczewski, okres współpracy 1976-1985

w: „Holender Warota” – słownik agentów olsztyńskiej SB. Część II

Debata, 25.11.2010, Paweł Piotr Warot

Adam Buraczewski, kierownik Zespołu Matematyki z Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Olsztynie, jak wynika z zachowanych dokumentów współpracował z Wydziałem III Służby Bezpieczeństwa w okresie od 1976 do 1985 r., a więc przez dziewięć długich lat. Jeszcze wcześniej współpracował jako kontakt operacyjny (KO) pseudonim B. A.

Zapewniał on komunistycznym służbom specjalnym rozpoznanie tzw. sytuacji operacyjnej na Wydziale Przyrodniczo-Matematycznym, zwłaszcza wśród kadry naukowej WSP, które dotychczas było słabe. Tym bardziej, że oceniany był na macierzystym wydziale, jako liczący się naukowiec, utrzymujący szerokie kontakty towarzyskie z innymi wykładowcami.

Dzięki zdobywanej ciągle w ramach spraw obiektowych założonych na naukowców  o kryptonimach „Uczelnia R” i „Uczelnia N” wiedzy operacyjnej, SB wiedziała, że rektor uczelni prof. Juliusz Popowicz miał o Buraczewskim jak najlepszą opinie, składając mu nawet propozycję objęcie stanowiska prorektora WSP ds. dydaktyczno-naukowych. Bezpieka oceniała ewentualne objęcie takiego stanowiska, jako wzrost możliwości operacyjnych agenta. A ponieważ stanowisko to Buraczewski objąłby po Stanisławie Szteynie, a więc innym współpracującym z nią TW o pseudonimie „Zn”, zapewniłoby to SB, oprócz wiedzy na temat pracowników WSP, dalsze utrzymanie szerokiego dopływu informacji ze środowiska rektorskiego uczelni.

Buraczewski na współpracę z SB zgodził się dobrowolnie, przyjmując przed swoim oficerem prowadzącym, którym był por. Wojciech Napora, pseudonim agenturalny „Adam”. Bezpiece szczególnie zależało na kontakcie, gdyż jak się spodziewano, dzięki licznym podróżom zagranicznym, m.in. do Finlandii, Szwecji czy Kanady, ale również do krajów tak egzotycznych, jak Kenia, posiada on rozległe kontakty na świecie, co więcej, dzięki znajomości języków obcych miał dotarcie do obcokrajowców przebywających na uczelni.

Nie przeszkadzało też nikomu z władz SB, że Buraczewski będąc przez 13 lat w Ghanie, gdzie wykładał jako profesor na Uniwersytecie Kumasz, odmawiał tak naprawdę w latach 1962-1975 powrotu do kraju. Z jakich powodów po powrocie do PRL nie został chociażby aresztowany, tego możemy się domyślać.

Po powrocie deklarował jednak zdecydowaną chęć  podtrzymywania kontaktów z SB, co jeszcze bardziej potwierdzało jego kontakty z komunistycznym aparatem represji przed 1975 r.. Wojciech Napora zapytał nawet Buraczewskiego wprost, co ten ma na myśli, naukowiec odparł, że nie będzie stawiał we wzajemnej współpracy żadnych „warunków, ani innych wymagań”. Funkcjonariusz zapowiedział przy okazji, że warunkiem dalszych wyjazdów Buraczewskiego do krajów zachodnich, będzie ściślejsza współpraca i to na „odpowiednim” poziomie operacyjnym, nie jak dotychczas na zasadzie kontaktu operacyjnego.

SB wysoko ceniła zdolności operacyjne TW „Adama”, zwłaszcza jego jasność przekazywania wniosków – „rzeczowy i zwięzły” język. Dalsza współpraca pokazała, co podkreślał Napora, że TW chętnie udzielał informacji. Bez oporów spotykał się ze swoim oficerem prowadzącym „dzieli się bez oporów swoimi spostrzeżeniami, czy uwagami, często wplatając wątki osobiste”.

W jego esbeckiej charakterystyce znalazły się określenia typu: „Nie kryje tego, że lubi pieniądze”, „Zachłanny na pieniądze”, „Człowiek hołdujący kultowi dolara”. Pobyt na zagranicznych stypendiach traktować miał, jak każdy chyba wyjeżdżający w tamtym czasie naukowiec, dwojako, w sposób naukowy i jednocześnie zarobkowy.

Już podczas spotkania werbunkowego 22 listopada 1976 r., SB uzyskała od Buraczewskiego informacje na temat jego znajomych z WSP. Informował m.in. o pracowniku naukowym, Edycie Kwasowskiej, którą TW oceniał bez zarzutu jedynie od strony dydaktycznej. Wytykał jej natomiast braki od strony naukowej. Opowiedział o tym jak zaproponował jej podjęcie się pisania pracy doktorskiej, z czego nie skorzystała – „nie traktuje pracy na uczelni perspektywicznie, jedynie doraźnie”. „Adam” tłumaczył to faktem posiadania przez Kwasowską rodziny w RFN i planów związanych wyjazdem z Polski.

Buraczewski był wykorzystywany, m.in. w sprawie tzw. działalności antysocjalistycznej, prowadzonej głównie wśród studentów przez niejakiego AleksandraRusieckiego. Do czasu wyjazdu z Polski w maju 1980 r., TW „Adam” dostarczył kilku, jak oceniała to SB „interesujących danych” dotyczących rozpracowywanego przez SB Rusieckiego. Sam Buraczewski, jako kierownik zakładu miał – w ocenie SB – posłużyć do represjonowania Rusieckiego, jako swoisty „odwód operacyjny”.

W lipcu 1980 r. Buraczewski wyjechał turystycznie do Indii, a następnie do Papui Nowej Gwinei, skąd odmówił powrotu do kraju. W Papui znalazł pracę w Port Moresby, na tamtejszym uniwersytecie. Służby specjalne PRL planowały jednak po jego powrocie do kraju, kontynuować z nim dalszą współpracę. W październiku 1985 r. Buraczewski wystąpił o uznanie ważności paszportu oraz o udzielenie mu urlopu naukowego. Co znamienne, obie sprawy zostały załatwione pozytywnie.


Reklamy

Henryk Mikołaj Górecki – profesor z wielką muzyką i osobowością, esbekom mówił – nie !

Henryk Mikołaj Górecki w bazie ludzi nauki  (OPI)

Kompozytor i pedagog. Urodzony 6 grudnia 1933 w Czernicy k. Rybnika, zmarł 12 listopada 2010 w Katowicach…

Od 1965 Górecki pracował w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej w Katowicach, od 1968 – jako wykładowca, od 1972 – na stanowisku docenta, uczył czytania partytur, instrumentacji i kompozycji. W latach 1973-74, dzięki pomocy Deutscher Akademischer Austauschdienst, przebywał w Berlinie. W 1975 został rektorem katowickiej uczelni muzycznej i pełnił tę funkcję przez cztery lata. W 1977 otrzymał tytuł profesora nadzwyczajnego..

Laudacja prof. Juliana Gembalskiego

Dzisiejsze spotkanie ma wymiar historyczny. Po raz pierwszy Akademia Muzyczna im. Karola Szymanowskiego w Katowicach, najstarsza uczelnia Górnego Śląska, nadaje tytuł doktora honoris causa, który w tradycji akademickiej jest wyrazem uznania i hołdu dla osób szczególnie zasłużonych i godnych czci. Znaczenie tego faktu wzrasta jeszcze bardziej, kiedy uświadomimy sobie, że gromadzimy się dziś wokół osoby jednego z największych światowych kompozytorów współczesnych – Profesora Henryka Mikołaja Góreckiego. Jego twórczość kompozytorska, a także jej znaczenie we współczesnej kulturze muzycznej napawają nas dumą i każą pochylić czoła przed człowiekiem, którego działalność niesie tak wielkie przesłanie. Bo dzieła Góreckiego, szczególnie dzieła ostatnich dwudziestu lat, to dziś prawie synonim ludzkiej tęsknoty za wartościami najwyższymi, bez których przyszłość jawi się nam jako martwa pustynia.

Osoba i czyn, a więc człowiek i dzieło, to płaszczyzny przeżywania muzyki Góreckiego i refleksji nad nią. Muzyki, która wypływa z najgłębszych pokładów osobowości, muzyki, która jest jednocześnie odbiciem własnego stosunku twórcy do otaczającego go świata i formą odpowiedzi na nurtujący współczesnego człowieka niepokój egzystencjalny

Człowiek z wielką muzyką – Barbara Gruszka-Zych. Gość Niedzielny, 21 listopada 2010

W1975 r. został rektorem katowickiej Akademii Muzycznej. Prof. Julian Gembalski, wówczas adiunkt, kompozytor i mistrz gry na organach, podziwia jego bezkompromisowość. – W 1977r.byłem organistą w kościele akademickim. To się nie podobało esbekom i przyszli do rektora, żeby mnie zwolnił. Zdecydowanie powiedział im „nie”. Postawił cały swój autorytet, choć wiedział, że mogą go pozbawić stanowiska. „Dziś zwolnię ciebie, jutro następnego, nie mogę się zgodzić” – wyjaśnił – wspomina prof. Gembalski.
W 1979 r., nie mogąc znieść narzuconych układów, podał się do dymisji. (Potem jako pierwszy absolwent dostał doktorat honoris causa tej uczelni). Powszechnie szanowany został szefem katowickiego KIK-u. Tak jak jego profesor kompozycji Bolesław Szabelski był małomówny i skryty. Mówili o nim „trudna osobowość”.
…. To jedna z najbardziej autentycznych osobowości, jakie znam – podkreśla prof. Knapik. – Był sobą, kiedy ostro krytykował osoby z życia publicznego i miernoty muzyczne. Nie akceptował działań pozornych, złych wykonań, nauczył mnie w muzyce odróżniać ziarno od plew – dodaje uczeń.

Henryk Lelusz – prof. UWM, współpracował z bezpieką jako TW ps. „Rak”

dr hab. Henryk Lelusz, prof. UWM

w: Nauka Polska – Baza Ludzi Nauki

dr hab.  Henryk  Lelusz

Dyscypliny KBN:organizacja i zarządzanie

Specjalności: ekonomika rolnictwa, rachunkowość

Miejsca pracy: Aktualne:profesor  Uniwersytet Warmińsko-Mazurski w Olsztynie; Wydział Nauk Ekonomicznych; Zakład Rachunkowości

Nieaktualne:profesor  Wyższa Szkoła Agrobiznesu w Łomży

Pełnione funkcje:Aktualne:Kierownik  Uniwersytet Warmińsko-Mazurski w Olsztynie; Wydział Nauk Ekonomicznych; Zakład Rachunkowości

Nieaktualne:Dziekan  Uniwersytet Warmińsko-Mazurski w Olsztynie; Wydział Zarządzania

Uniwersytet Warmińsko-Mazurski

Przedstawiciele Wydziału Nauk Ekonomicznych
w komisjach senackich i uczelnianych
w kadencji 2008-2012

Komisja Kadrowa (ds. pozostałych nauczycieli akademickich) m.in. dr hab. Henryk Lelusz, prof. UWM

Komisja Wyborcza – dr hab. Henryk Lelusz, prof. UWM – przewodniczący

Komisja ds. Nagród i Odznaczeń – hab. Henryk Lelusz, prof. UWM – przewodniczący

UWM – Wydział Nauk Ekonomicznych

STUDIA PODYPLOMOWE REALIZOWANE NA WYDZIALE

Kierownik studiów dr hab. Henryk Lelusz, prof. UWM

„R” jak TW ps. „Rak” (okres współpracy: 1987- 1989),

czyli dr hab. Henryk Lelusz, prof. UWM

w: Holender Warota- słownik agentów olsztyńskiej SB

Paweł Piotr  Warot ( IPN

Senacka Komisja Rozwoju i Finansów UWM Anno Domini 2007, której przewodniczącym był prof. dr hab. Stefan Smoczyński (były TW ps. „Czerski”), w której zasiadali m.in.: dr hab. Władysław Kordan, prof. UWM (były TW ps. „Paweł”), prof. dr hab. Cyprian Rogowski (były TW ps. „Kamil”) i prof. dr hab. Stanisław Pikulski (były autor podręczników resortowych MSW) posiadała w swoim składzie jeszcze kilku innych byłych współpracowników SB, a wśród nich dr hab. Henryka Lelusza z Wydziału Nauk Ekonomicznych, który w latach 1987-1989 współpracował z bezpieką jako TW ps. „Rak”…

Lelusz z powodu wyjazdu na Zachód był dla SB dobrym kandydatem, aby jako pracownik naukowy, co pisał starszy sierżant Zbigniew Kołodziejek, „znaleźć się w orbicie zainteresowań przeciwnika”.

W momencie zwerbowania na TW pracował jako adiunkt w Instytucie Ekonomii i Organizacji Rolnictwa ART w Olsztynie.

Już podczas pierwszych kontaktów z bezpieką oceniano go jako osobę pozytywnie ustosunkowaną do zadań SB. Pomimo że w latach wcześniejszych należał do „Solidarności”, to wykorzystując szerokie kontakty z pracownikami Akademii, miał pozyskiwać „zasłyszane” informacje na temat kadry naukowo-dydaktycznej ART.

Z racji „ustalonej pozycji zawodowej” przewidywano go także do realizacji zadań resortu podczas swych wyjazdów służbowych za granicę.

Zwerbowano go na zasadzie dobrowolności we własnym mieszkaniu, podczas nieobecności domowników, w dniu 11 grudnia 1987 r. Sam obrał sobie pseudonim „Rak”. Już podczas rozmowy pozyskaniowej przekazał informacje na temat kadry naukowej Uniwersytetu w New Brunswick w USA, skąd właśnie powrócił. Informacje z podróży zagranicznych sporządzał odręcznie. Jego spotkania z SB odbywały się w lokalu kontaktowym o krypt. „Mesalina”. Oficerem prowadzącym Leleusza jako agenta był po Kołodziejku, por. Janusz Micek. Często współpracownicy SB tłumaczyli sobie fakt ewidentnej kolaboracji z aparatem represji mylnie pojmowanym „dobrem Ojczyzny” – tak też było w przypadku Lelusza.