Upadkowi UJ po 1945 r. dopomagali profesorowie

baner historia PRL

 

Upadkowi UJ po 1945 r. dopomagali profesorowie

na podstawie – Karol Estreicher jr – Dziennik wypadków T. VI , 1978 – 1980. Wyd. Towarzystwo Przyjaciół Sztuk Pięknych w Krakowie, 2013

(czerwone podtytuły i wyróżnienia – jw)

Rok 1980

Fatalne tendencje historyków

23 maja piątek ( s. 610 )

Historycy piszący o Uniwersytecie i jego profesorach na ogół mają tendencję do przemilczania wad, ludzkich błędów, grzechów, które w ciągu dziejów doprowadziły go parokrotnie do upadku. Ta tendencja cechuje na ogół biografów piszących w Słowniku Biograficznym.

Prym wiedzie Barycz. O ile Morawski (Kazimierz,, Historyja Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 1900 – przyp. A.J.) pisząc historię UJ w XV wieku,miał zbyt mało materiału faktycznego, aby móc przedstawić charakter ludzi i ich postępowanie – o tyle Barycz mógł to uczynić, gdy pisał o wieku XVI, U Barycza na ogół profesorowie wychodzą rozgrzeszeni i są nadzwyczajni.

A w stosunku do wieków następnych? Przemilczane są wszystkie wady. Wszyscy są nadzwyczajni. Że byli (wielu z nich) egoistami, że byli dość mali w postępowaniu, że byli leniwi, głupi, etc – to wszystko odkłada się na bok. Żaden historyk tych osób nie chce w oczach czytelników źle wyjść, przemilcza więc albo wręcz opuszcza krzywdy, kłótnie, intrygi, grzechy profesorów.

To co się pisze o XIX wieku to wręcz nieprawda. Służalstwo różnych profesorów, np. takiego Brodowicza, służalstwo Sierakowskiego nigdzie nie są wypominane. Same pochwały. Co najwyżej dobrotliwa krytyka.

A w XX wieku. Na ten okres patrzyłem własnymi oczami, przeżyłem go na własnej skórze. Postanowiłem, że o kolegach moich będę pisał prawdę. Pisanie prawdy zwraca się przeciw piszącemu – tak już jest, Ludzie nic lubią czytać źle o innych, a tylko mdłe pochwały lub zgodę na cudze postępowanie.

Jeżeli w latach 1945 do dzisiaj Uniwersytet systematycznie upada (tak jak w XVII wieku), to główną winę ponosi oczywiście komunizm, ale dopomagali mu różni profesorowie, jak Lepszy, Bobińska, Stefan Grzybowski, Klimaszewski i przede wszystkim Karaś.

Postanowiłem napisać o nich gorzką prawdę. Nie zacierać ich wad i sprowadzać do drobnych przywar, ale pisać ciężką prawdę: ambicje, fałsze, zdrady, służalczość, tchórzostwo – wszystko to cechowało tych ludzi.

Piszę prawdę o Kazimierzu Lepszym, o Bochnaku. Staram się pisać obiektywnie, lecz nie bez gniewu. Przecież i to, co wyrabiał Klimaszewski jest godne napiętnowania.

Czerwona szlachta akademicka (tytuł i wyróżnienia – jw)

9 września wtorek ( s. 653)

W normalnych, niezależnych warunkach, po takich klęskach gospodarczych i politycznych, gdy jasno i wyraźnie klasa robotnicza, ta „przodująca klasa narodu” -jak chce frazeologia marksistowska – gdy w całej swej większości wystąpiła przeciw komunizmowi – rząd komunistyczny powinien ustąpić, zarządzić nowe wybory, zmienić system rządzenia, etc.

Ale nasi komuniści nie chcą! Rosja nie pozwala! Komuniści to targowiczanie naszych czasów. Kurczowo trzymają się władzy i swych przywilejów.

Magnateria marksistowiska. czerwona szlachta – jak ich naród nazywa – chce burze przeczekać, załagodzić i rozprowadzić. Liczą na to, że jeszcze raz, przy pomocy starych sztuczek i haseł, znowu trzymać się będą na swych luksusowych synekurach. Znowu będą mieli własne poufne sklepy, bufety, kluby, sanatoria no i… dochody. Dochody, renumeracje, diety, nagrody, stypendia, premie, dodatki za zasługi, za ordery, na reprezentacje i studia. Nadal będą mieli fikcyjne posady- oni i wszystkie osoby w rodzinie: żona, syn i córka, zięciowie i synowe. Auta, najlepsze mieszkania, wille podmiejskie (dacze). Tytuły ambasadorów, ministrów, dyrektorów i „profesorów”.

Wyjazdy za granicę – urzędowe – na sympozja i konferencje. Z paszportów, przejazdów, ceł i tzw. podpisywania umów będą korzystać w tysiącach, dziesiątkach tysięcy złotych, a przy tym jeszcze w dolarach i funtach – wszystko tajnie, bez śladu, bez pism, tylko na podstawie telefonu.

Powstaje solidarność – byli stalinowcy i neostalinowcy – przygnębieni

24 września środa (s.655)

W Uniwersytecie zebranie Podstawowej Organizacji Partyjnej. Minęły czasy jej chwały. Najpotężniejsza była za panowania rektora Mieczysława Karasia, smutnej pamięci aktywisty na niskim, tępym poziomie. W POP UJ tworem Karasia był niesympatyczny profesor Buchała, były partyzant moskiewski, były sędzia karny i polityczny, fałszywy i raczej wszystkim nieżyczliwy. Obaj z Karasiem mieli krzywdę na rękach.

Zmuszono teraz Buchałę do zwołania zebrania partyjnego. W Uniwersytecie zorganizowała się „Solidarność”. Rozleciał się Związek Nauczycielstwa. Daremnie Stanisław Waltoś próbował ów związek ratować Jednoczyć, etc. Jeszcze mu się przy tym dostało.

W tych warunkach trzeba było Buchale zwołać Komitet Uczelniany Partii. Co było na tych obradach, tego nie wiem, ale wiem tyle, że było wiele gadania. Byli stalinowcy i neostalinowscy są przygnębieni. Narzekano. Wszyscy podkreślali j że nic czują się winni. Partyjni boją się wyborów władz uniwersyteckich, ale mają nadzieję, że jeszcze wszystko da się jakoś załatwić.

Dodatek – zamiast nekrologów

O rektorach -tyranach w szkołach wyższych, którzy raz czepiwszy się władzy nie myślą z niej rezygnować

Rok 1978

21 lipca piątek s. 233

Upłynął rok od zgonu Mieczysława Karasia. Ni z tego, ni z owego nazwano jego nazwiskiem część ulicy Krupniczej – od Alei Mickiewicza do końca. Nie zasłużył na to, ale mniejsza o to.

Na Uniwersytecie ulga. Ludziom rozwiązały się jeżyki i nie trudno usłyszeć -od profesorów do urzędników rządzących Uniwersytetem – zarzuty, opowieści o nadużyciach, skandalach. Postać Karasia wychodzi jako jakiegoś szaleńca, chama, brutala tyra niebezpieczniejszego, że był to człowiek inteligentny i świadomy tego co chce.

Szkody są niepomierne i nieodwracalne. Łączą się one z ogólnym zjawiskiem, jakim jest upadek uniwersytetów – szczególnie w Polsce. Głośno mówi się, a nawet tu i ówdzie pisze się, o rektorach -tyranach w szkołach wyższych, którzy raz czepiwszy się władzy nie myślą z niej rezygnować. Ministerstwu rządzonemu przez generała Kaliskiego i wiceministra Górskiego ten stan rzeczy odpowiada. Potrzebuje takich rektorów tyranizujących niezależność profesorów i nauki.

Rok 1978

Zgon Sylwestra Kaliskiego – Ministra Szkolnictwa Wyższego (s.265

(ob. 6 X 78)

Zginął przed kilku dniami w wypadku samochodowym wraz z żoną i synem (tona była ranna, syna nie było w samochodzie – przyp. AJ). Minister, generał, dowódca szkoły wojskowej w Warszawie. Ten zgon nie ma oczywiście większego znaczenia i nie zmieni wiele w ogólnym negatywnym nastawieniu Partii, rządu, partyjnych biurokratów ministerialnych i lokalnych kacyków zwanych sekretarzami komitetów wojewódzkich, wobec profesorów….

..Generał Kaliski jest jednak winien obniżenia poziomu szkół wyższych, jakie nastąpiło w Polsce w obecnych latach siedemdziesiątych. Powołano go, czy raczej odkomenderowano (Moskwa), aby stosując metody „żelaznej dyscypliny” zastraszył profesorów, ograniczył wszelkie swobody, odciągnął młodzież od nauki, dyskusji, życia intelektualnego zapewniając jej natomiast wszelkiego rodzaju sportowe, teatralne, turystyczne przyjemności. Kaliski posługiwał się przy tym wiceministrem Górskim, takim samym jak on autokratą i zarozumialcem.

Za Kaliskiego mianowano rektorami tylko takich profesorów (oczywiście partyjnych), którzy dawali gwarancje wszelkiego posłuszeństwa. Niemal od wszystkich kolegów z innych szkół wyższych słyszę to samo. I u nich rektor jest nieznośny, że się rządzi, puszy, krzywdzi i obniża działalność szkoły.

Senatów akademickich nie ma, a te które są składają się z zastraszonych, najczęściej partyjnych profesorów, urzędników administracyjnych, tzw. przedstawicieli młodzieży czyli partyjnych działaczy młodzieżowych.

Fakultety-wydziały nie mają znaczenia. Na ich miejsce weszły instytuty specjalistyczne. Poza wąskim kręgiem własnej specjalności profesorowie nie znają się miedzy sobą.

Wśród młodzieży akademickiej, w domach, w których mieszkają, nastąpiło obniżenie moralności, upadek charakterów, chęć wyżycia się. Wypadki ukrytej prostytucji u dziewcząt, duża swoboda seksualna (o której nie wiadomo co sądzić – czy to dobrze czy źle? – raczej może dobrze?).

Nekrolog Sylwestra nie wypada więc dobrze. Przed paru laty słyszałem jak przemawiał na jubileuszu Politechniki Krakowskiej. Ostrym, rozkazodawczym tonem podoficera zapowiadał wzmożenie dyscypliny wśród młodzieży studiującej i profesorów.

Mówili, że zginął z własnej winy prowadząc samochód nieostrożnie, po wypiciu alkoholu. Może… mniejsza o to. Wartościowym dla kraju jednak nie był.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: