Działacze partyjni otrzymywali bez trudu tytuły profesorów, docentów, doktorów

baner historia PRL

Działacze partyjni otrzymywali bez trudu tytuły profesorów, docentów, doktorów

na podstawie – Karol Estreicher jr – Dziennik wypadków T. VII , 1981 – 1984. Wyd. Towarzystwo Przyjaciół Sztuk Pięknych w Krakowie, 2013

(czerwone podtytuły i wyróżnienia – jw)

Rok 1981

1 III 1981

W roku 1968 – po awanturach studenckich w Polsce, we Francji, po Wiośnie Praskiej, inwazji na Czechosłowację – rozpoczęło się w Polsce prześladowanie inteligencji, intelektualistów, pisarzy, artystów i humanistyki. Partia – rządcy z Komitetu Centralnego – postanowili uchwycić, jak kleszczami, całe dziedziny życia narodowego, które uznali za źródło wszelkiego zła. Byli pewni bezkarności, w tym sensie, że przecie owe nieliczne ilościowo grupy i zawody niebędące zwartymi klasami społecznymi, pozbawione były oparcia w masach. Często skłócone, niejednolite, pojedyncze można było dowolnie szykanować i obniżać.

Humanistyka była szczególnie prześladowana. Historię uznano za wrogie narzędzie propagandy rewizjonistycznej (wtedy pojawił się ten niezrozumiały twór językowy) i antymarksistowskiej. Przyjęto program zastępowania nauki historii na uniwersytetach pseudonaukową socjologią i psychologią, a w zakresie życia politycznego i prawnego – ekonomiką.

Władcom marksistowskim (jak Werblan, Sokorski i Schaff) szczególnie groźną wydała się sztuka – zwłaszcza plastyka i sztuki wizualne. W malarstwie i rzeźbie, i także w filmie, w telewizji można przecież zbyt wiele powiedzieć! W nauce o literaturze należy zwracać uwagę na badania językowe, bo te na nikogo nic oddziaływają. Są jałowe. W historii nie wolno utrzymywać ciągłości, lecz należy popierać tematy bez większego znaczenia lub łatwe do interpretowania w duchu krzywdy społecznej.

Na uniwersytecie należy ograniczać wszystko, co przypomina przeszłość polską. Należy popierać katedry i profesorów historii Rosji, Ukrainy, Bułgarii, marksizmu, ruchów społecznych i religijnych.

Profesorów i pracowników na polu kultury polskiej, konserwatorów zabytków, historyków miast należy obniżać i lekceważyć. Tworzyć jak najwięcej zastępczych, ruchomych instytucji, które właściwie nic nie będą robić, ale na które działacze partyjni zawsze będą mogli się powoływać.

Zabytki, dawne budowle i ich urządzenie, wszystko, co przypomina przeszłość, należy bezszelestnie burzyć, godzić się na niszczenie, rozkradanie, zmiany.

Lata sześćdziesiąte i siedemdziesiąte, to okres wypełniania tego programu przez wszystkich pachołków ideowych i najemnych. Przeżyłem to — nie na najmniejszym odcinku – w Uniwersytecie Jagiellońskim. Rektor Mieczysław Karaś – właściwie dozorca partyjny zdążył w ciągu dziesięciu lat swoich wpływów i rządów obniżyć poziom wydziałów humanistycznych UJ tak skutecznie, że dziś są to szczątki dawnej struktury.

Przeżyłem to także w Towarzystwie Przyjaciół Sztuk Pięknych atakowanym przez niejakiego Franciszka Kuduka – ciemnego, złośliwego aparatczyka-czynownika, który jak tylko mógł obniżał, szykanował, uniemożliwiał wszelką poważniejszą działalność kulturalną- Był przy tym nieuczciwy, był łapówkarzem, złodziejaszkiem, oszuścikiem, co oczywiście pozostało niewykryte, bo działał w imieniu Partii i dawał partyjnym zarabiać. Ale wreszcie, gdy jego nadużyć było za dużo, dostał tzw. kopniaka w oprę i wysłano go do Warszawy.

Jakie były prawdziwe i głębsze przyczyny tego jedynego w swoim rodzaju widowiska – rewolucji kulturalnej w Polsce?

Pomijając, że musiała być ona kierowana z Moskwy na co oczywiście nie ma i nie będzie dowodów – główną przyczyną była nienawiść mocno utwierdzonej Partii i jej dygnitarzy do zjawisk kultury. Około roku 1960-65 dorosło pokolenie działaczy partyjnych kształconych 112 różnych kursach i seminariach, których nauczono zewnętrznej kultury zachowania się. języka, obyczaju – obłaskawiono i ogładzono trochę i nimi zaczęto obsadzać wszystkie stanowiska.

Powoli nadano im różne fałszywe stopnie naukowe – bez studiów lub za kłamliwymi świadectwami.

W nadawaniu takich stopni celowały SGPiS, Akademia Górnicza i Hutnicza w Krakowie i Politechnika Krakowska, Szkoły Pedagogiczne i różne pomniejsze szkółki zawodowe.

Działacze partyjni otrzymywali bez trudu tytuły profesorów, docentów, doktorów nie mówiąc już o inżynierach, magistrach, adiunktach i asystentach!

Wszyscy ministrowie i członkowie partyjni KC posiadali takie fałszywe studia – przeważnie ekonomiczne i inżynieryjne.

Pokolenie tych aktywistów partyjnych doszło do władzy około r. 1960-70. Rozsiadło się na wygodnych fotelach i zaczęło na wielką skalę rządzić i kraść dla siebie i swych kolegów. Rozkazywać i kraść, żyć nad stan, gardzić zależnymi od nich i niszczyć wrogów. Partyjni władcy nie znają innych przedstawicieli społeczeństwa jak poddanych i wrogów.

Cała ta niedokształcona, zarozumiała, skorumpowana a bezkarna elita sekretarzy partyjnych, ministrów, prezydentów, wojewodów czuła się jednak i ciągle jeszcze czuje, bardzo niepewnie, gdy mowa o historii kultury, języku, o sztuce i o teatrze. Niektórym z nich zdarza się – ale już nie często – jakieś gwarowe, wiejskie wyrażenie. Niemal wszyscy mówią językiem sztucznym, nadużywając wyrażeń obcych i nie umiejąc właściwie akcentować. Bardzo się tego wstydzą.

Wszyscy ci rzadcy Polski nienawidzą, boją się, nie chcą czegokolwiek wiedzieć o humanistyce. Nie wiedząc co w dziejach kultury polskiej – świeckiej i religijnej, naukowej i artystycznej, prawniczej i politycznej -jest ważne, okazują tej kulturze i nauce skrajne lekceważenie.

Reklamy

Jedna odpowiedź

  1. I tak zostało do dzisiaj bo ta hołota wydała swoich „godnych” nastepców

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: