Wojciech Saletra- jako „wielki humanista i patriota” miał dystans do siebie, ale nie do SB, TW „Tadeusz”

baner człowiek nauki

Wojciech Saletra w Wikipedii

Wojciech Jarosław Saletra (ur. 26 września 1955 w Kielcach) – polski nauczyciel akademicki i polityk, poseł na Sejm I kadencji.

..W 1979 ukończył studia na Wydziale Humanistycznym Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Kielcach. W 1988 na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika uzyskał stopień doktora nauk humanistycznych. W 2007 został doktorem habilitowanym. Specjalizuje się w zakresie historii administracji oraz historii politycznej i wojskowości.

Zawodowo pracował jako nauczyciel historii i wiedzy o Polsce i świecie współczesnym w Zespole Szkół Ekonomicznych im. Oskara Langego w Kielcach. W 1985 został nauczycielem akademickim w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Kielcach, pracował również w innych kieleckich szkołach wyższych m.in. na stanowisku docenta w Wyższej Szkole Handlowej im. Bolesława Markowskiego w Kielcach oraz jako dziekan wydziału zamiejscowego Wyższej Szkoły Dziennikarskiej im. Melchiora Wańkowicza. W 2008 objął stanowisko profesora nadzwyczajnego na Uniwersytecie Humanistyczno-Przyrodniczym Jana Kochanowskiego w Kielcach. Został też wicedyrektorem do spraw naukowych w Instytucie Nauk Politycznych na tej uczelni, a w 2012 został wybrany na dziekana Wydziału Zarządzania i Administracji, przekształconego w 2015 w Wydział Prawa, Administracji i Zarządzania. W 2016 uzyskał reelekcję. Jest redaktorem naukowym „Studiów Humanistyczno-Społecznych”.

W 1979 wstąpił do Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Był m.in. sekretarzem komitetu uczelnianego PZPR na kieleckiej WSP. Po jej rozwiązaniu został założycielem postkomunistycznej Socjaldemokracji RP. W latach 1990–1993 pełnił funkcję przewodniczącego rady wojewódzkiej tej partii w Kielcach. W wyborach w 1991 uzyskał mandat posła na Sejm I kadencji. Został wybrany w okręgu kieleckim z listy Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Zasiadał w Komisji Młodzieży, Kultury Fizycznej i Sportu oraz Komisji Ustawodawczej, a także w licznych podkomisjach. W 1992 jego nazwisko pojawiło się na tzw. liście Macierewicza. W 1993 nie ubiegał się o reelekcję. Od 1994 do 1998 wchodził w skład kieleckiej rady miasta II kadencji (pełniąc czasowo funkcję przewodniczącego)[1]. Reprezentował również miasto w sejmiku samorządowym. W 1998 wycofał się z działalności politycznej. W 2014 kandydował bez powodzenia do sejmiku świętokrzyskiego z listy SLD Lewica Razem[2].

W 2016 rozpoczął się jego proces lustracyjny z inicjatywy Instytutu Pamięci Narodowej zarzucającego mu złożenie niezgodnego z prawdą oświadczenia lustracyjnego[

Wojciech  Saletra w bazie OPI – Nauka Polska

Miejsca pracy:

Aktualne:

Nieaktualne:

Pełnione funkcje:

Były poseł i dziekan z UJK kłamcą lustracyjnym. Saletra ma zakaz pełnienia funkcji publicznych przez 4 lata

wrota-swietokrzyskie.pl – 25 września 2015 r.

…60 urodziny i jubileusz 35-lecia pracy zawodowej obchodzi w tym roku prof. UJK  dr hab. Wojciech Saletra, dziekan Wydziału Prawa, Administracji i Zarządzania. Z tej okazji w piątek, 25 września, w Centrum Przedsiębiorczości i Biznesu odbyła się uroczystość z udziałem znamienitych gości. Wśród nich był Adam Jarubas, marszałek województwa świętokrzyskiego.

W jubileuszowym spotkaniu udział wzięli przedstawiciele świata nauki oraz przyjaciele prof. Wojciecha Saletry. Były wspomnienia, gratulacje i prezenty. Jednym z nich była trzytomowa księga jubileuszowa.
Jak zauważyła prof. UJK dr hab. Barbara Zbroińska, Wojciech Saletra kieruje wydziałem, który  należy do najbardziej dynamicznie rozwijających się i mających najlepszą sytuację finansową. Wszyscy zgodnie podkreślali, że do największych zasług profesora Saletry należy fakt, że dzięki jego staraniom w Kielcach uruchomiono kierunek prawo, który będzie kształcił prawników na pięcioletnich jednolitych studiach magisterskich o profilu praktycznym, to znaczy, że absolwenci będą przygotowywani do prac w różnych instytucjach. To drugi, obok lekarskiego, tak prestiżowy kierunek, który pojawił się w ofercie kieleckiego uniwersytetu.
Prof. zw. dr hab. Jerzy Jaskiernia w wygłoszonej laudacji określił prof. Saletrę jako wielkiego humanistę, ale i patriotę związanego z jego małą ojczyzną. – W swoich pracach szukał korzeni patriotyzmu właśnie tu – na ziemi świętokrzyskiej. Mamy do czynienia z uczonym i historykiem bardzo rzetelnym, przywiązującym wagę do źródeł i co najważniejsze – wiernym swoim poglądom – mówił prof. Jaskiernia. Dodał, że kiedy Wojciech Saletra został w 2012 r. dziekanem wydziału, okazało się, że ma także talent organizatorski.
Marszałek Adam Jarubas zauważył, że jubilat ma wielki dystans do siebie.
Podczas uroczystości wszyscy zgodnie podkreślali duże doświadczenie zawodowe profesora oraz znakomity dorobek naukowy. Prof. UJK  dr hab. Wojciech Saletra był nauczycielem historii i wiedzy o Polsce i świecie współczesnym w Zespole Szkół Ekonomicznych im. Oskara Langego w Kielcach, nauczycielem akademickim w Szkole Pedagogicznej i Wyższej Szkole Handlowej im. Bolesława Markowskiego w Kielcach. Pełnił także funkcję dziekana Wydziału Zamiejscowego Wyższej Szkoły Dziennikarskiej im. Melchiora Wańkowicza, wicedyrektora ds. naukowych Instytutu Nauk Politycznych Wydziału Zarządzania i Administracji UJK, by w 2012 r.  zostać dziekanem tego wydziału, który zmienił właśnie nazwę na Wydział Prawa, Administracji i Zarządzania.
Członek SZMP i PZPR – b. informacji o datach wstąpienia do tych organizacji; w latach 1979-85 nauczyciel w II Liceum Ekonomicznym w Kielcach; w latach 1985-1988 pracownik naukowy Instytutu Historii Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Kielcach; w latach 80. również lektor KM PZPR i Zarządu Wojewódzkiego SZMP w Kielcach; w listopadzie 1988 r. został etatowym pracownikiem KW PZPR w Kielcach – oddelegowanym następnie na funkcję sekretarz KU PZPR WSP w Kielcach. Źródło: AIPN Ki 004/4182, t. I, k. 3, 8, 23.

Były poseł i dziekan z UJK kłamcą lustracyjnym. Saletra ma zakaz pełnienia funkcji publicznych przez 4 lata

wpolityce.pl

Dziekan Wydziału Prawa, Administracji i Zarządzania Uniwersytetu Jana Kochanowskiego (UJK) w Kielcach i b. poseł SLD Wojciech Saletra, złożył nieprawdziwe oświadczenie lustracyjne – orzekł w poniedziałek kielecki sąd okręgowy. Orzeczenie jest nieprawomocne…

…Prokurator pionu lustracyjnego Instytutu Pamięci Narodowej zarzucił Saletrze, że w 2008 r. – kiedy pełnił funkcję wicedyrektora Instytutu Nauk Politycznych kieleckiej uczelni – zataił w złożonym wówczas oświadczeniu lustracyjnym, iż w latach 1984-87 był tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa, o pseudonimie „Tadeusz”….

..Sąd ustalił, że w toku współpracy lustrowanego z SB, która miała miejsce przez ok. 2 lata, sporządził on – oprócz zobowiązania o współpracy – także 12 pisemnych informacji. Według sądu, jedna z nich jest na tyle ogólna, że nie może stanowić podstawy ustaleń o współpracy. W całości sąd podzielił opinię biegłego, który badał dokumenty i „w sposób kategoryczny i niebudzący wątpliwości” określił, które zostały własnoręcznie sporządzone przez Saletrę…

Udyplomowianie kadr dawniej i dziś ( na przykładzie MO i Policji)

baner

 

Produkcja magistrów na UJ (okres PRL) w wytwórni Juliana Haraschina

Symbioza SB, PZPR i władz uczelnianych u schyłku PRL (przykład kielecki)

Symbioza SB, PZPR i władz uczelnianych u schyłku PRL

(przykład kielecki)

fragmenty tekstu: Edyta Krężołek – Aparat bezpieczeństwa wobec środowiska naukowego Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Kielcach w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych

w: Stłamszona nauka? Inwigilacja środowisk akademickich i naukowych przez aparat bezpieczeństwa w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX wieku, pod red. Piotra Franaszka, Warszawa 2010

Z chwilą powstania w Wyższej Szkole Pedagogicznej Komisji Zakłado­wej NSZZ „Solidarność” w październiku 1980 r. – w ocenie Służby Bez­pieczeństwa – właściwe funkcjonowanie uczelni zostało „w poważnym stopniu zagrożone”34. Według informacji Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Kielcach, na 1600 pracowników WSP oraz Politechniki Świętokrzyskiej blisko połowa należała do „Solidarności” (byli to przede wszystkim pra­cownicy administracji, inżynieryjno-techniczni i młodzi pracownicy na­ukowi)35. 28 listopada 1980 r. w wyniku przeprowadzonych wyborów prze­wodniczącym KZ NSZZ „Solidarność” w WSP został Tadeusz Moszyński. natomiast wiceprzewodniczącymi dr Józef Płoskonka i Eugeniusz Groma­da36. W maju 1981 r. dzięki poparciu związku na nowego rektora uczelni wybrano prof. Henryka Jurkiewicza.

Wprowadzenie 13 grudnia 1981 r. stanu wojennego sprawiło, że władze dokonały oceny sytuacji w kieleckim środowisku akademickim. Pierwszym jej efektem było internowanie 14 pracowników oraz 8 studentów z WSP i Politechniki Świętokrzyskiej37. W ramach akcji „Jodła” internowani zo­stali trzej pracownicy naukowi Wyższej Szkoły Pedagogicznej – Eugeniusz Gromada, dr Józef Płoskonka i dr Stanisław Żak. W ciągu kolejnych dni przeprowadzone zostały także rozmowy z 23 kolejnymi osobami. Zakoń­czyły się one odosobnieniem następnych trzech pracowników WSP (Miro­sława Grygo, Klementyny Helis, doc. dr hab. Wandy Pomianowskiej)38.

Kolejnym etapem działań podejmowanych przez władze po 13 grudnia 1981 r. wobec pracowników uczelni była analiza ich postaw. Dokonując jej, brano przede wszystkim pod uwagę „zaangażowanie w działalność związ­kową w ramach »Solidarności«, destrukcyjny wpływ na współpracowni­ków i studentów, dezorganizację prawidłowego funkcjonowania uczelni itp.”39 Szczególny nacisk położony miał być na przegląd stanowisk kie­rowniczych – w stosunku do najważniejszych zdecydowano zresztą dosyć szybko, że zarówno rektor, jak i pierwszy sekretarz Komitetu Uczelnianego PZPR zachowają swoje funkcje. Realizując swoje plany, Służba Bezpie­czeństwa współdziałała z komisarzem wojskowym, a także wymieniała „poglądy i spostrzeżenia” z rektorem prof. Henrykiem Jurkiewiczem oraz „aktywem społeczno-politycznym” uczelni40.

W wyniku rozmów z przedstawicielami SB 18 stycznia 1982 r. rektor Jurkiewicz przedstawił kierownictwu Wydziału III KW MO propozycje zmian personalnych na uczelni.

Według ppłk. Stanisława Kwietniewskiego, naczelnika tegoż wydziału, w większości przypadków miały one uwzględ­niać stanowisko SB.

Postanowiono odwołać z kierowniczych stanowisk 13 osób, uwzględniając ich działalność w NSZZ „Solidarność”, postępowanie pozostające w sprzeczności z dobrym imieniem nauczyciela akademickiego i interesem uczelni, wywieranie negatywnego wpływu na stud­entów i współpracowników, prezentowaną postawę społeczno-polityczną i stronę etyczno-moralną.

Do Ministerstwa Nauki, Szkolnictwa Wyższego i Techniki przesłano ponadto wniosek o rozwiązanie z dniem 31 stycznia 1982 r. stosunku pracy z doc. dr. hab. Eligiuszem Kozłowskim z Instytu­tu Historii (powodem miało być naruszenie dyscypliny pracy41). Również z końcem stycznia planowano rozwiązać umowę z zatrudnioną na pół etatu w Instytucie Historii doc. dr hab. Aliną Kowalczyk. Kolejna decyzja dotyczyła byłej internowanej, Wandy Pomianowskiej, której postanowiono nie zatrudniać ponownie po wygaśnięciu umowy w dniu 30 września 1982 r. Osoby te, prezentujące (według władz) negatywną postawę, określone zo­stały mianem „przeciwników socjalizmu i PRL”. Do końca września plano­wano wręczyć wypowiedzenia kolejnym trzem osobom, a cztery przenieść na inne stanowiska42.

W styczniu 1982 r. do nauczycieli akademickich, „których postawy polityczne budzą wiele zastrzeżeń”, zaliczano: Tadeusza Moszyńskiego, dr. Stanisława Styrcza, Janusza Zawadzkiego, Edwarda Dą­browskiego, dr Irenę Furnal, Krzysztofa Skupieńskiego, Lecha Stępkowskiego, Jerzego Osieckiego, Tadeusza Kubickiego, dr Barbarę Stachurską, Justynę Gągol, Jadwigę Broniś, dr Alicję Malik43.

Szczegóły zmian personalnych, jakie nastąpiły w WSP po 13 grud­nia 1981 r., przybliża pismo Komitetu Uczelnianego PZPR do Wydziału Nauki, Oświaty i Kultury KW PZPR w Kielcach. Stwierdzono w nim, że z powodu rezygnacji z funkcji prorektora prof. dr. hab. Zdzisława Czar­nego i doc. dr. Tadeusza Latowskiego, na wakujące stanowiska powoła­no doc. dr. Stanisława Cieślińskiego oraz doc. dr. hab. Jana Pacławskiego. Z kolei z funkcji prodziekana Wydziału Humanistycznego zrezygnował (ze względu na stan zdrowia) doc. dr hab. Marian Jurkowski, a jego miejsce za­jął dr Mieczysław Markowski, adiunkt w Instytucie Historii. Ze stanowiska wicedyrektora Instytutu Biologii odwołano (za niedopełnienie obowiązków służbowych) dr. Marka Tomkowa. Za „nieudolność kierowania” jednym z zakładów w Instytucie Filologii Polskiej odwołano także doc. dr. Rafała Leszczyńskiego44. W rzeczywistości prorektorzy Latowski oraz Czarny zo­stali odwołani z zajmowanych stanowisk, ponieważ „nie dawali gwarancji właściwego wykonywania obowiązków służbowych”45. Przyczyny pozo­stałych zmian personalnych nie zostały bliżej sprecyzowane, nie sposób zatem odpowiedzieć na pytanie, czy u ich podłoża nie znalazły się powody natury politycznej.

W stosunku do niektórych pracowników naukowych WSP zarzuty były formułowane wprost i to na ich podstawie dokonywano zmian kadrowych. Za działalność „przeciwko postanowieniom dekretu o stanie wojennym” ze stanowiska dyrektora Biblioteki Głównej WSP odwołano Klementynę Helis, która przeszła na emeryturę (zastąpił ją doc. dr hab. Zenon Guldon, pracownik naukowy Instytutu Historii). Z kolei za aktywną działalność związkową w „Solidarności” oraz za niestawienie się do pracy w myśl postanowień dekretu o stanie wojennym zwolnieni mieli zostać Ewa Kaszycka, Jadwiga Konopacka oraz Zbigniew Zając. Ministerstwo Nauki, Szkolnictwa Wyższego i Techniki nie zatwierdziło jednak wniosku rektora w tej sprawie.

Od prowadzenia zajęć dydaktycznych odsunięto natomiast dr. Stanisława Styrcza, którego przeniesiono na stanowisko pracownika naukowo-badawczego w Instytucie Chemii46.

Według oceny Komitetu Uczelnianego PZPR, ewentualnego zagrożenia spodziewano się ze strony pracowników instytutów Geografii i Fizyki, skąd wywodziło się kierownictwo KZ „Solidarność” i NZS, a najwięcej człon­ków PZPR oddało legitymacje partyjne. Uznano, iż są to osoby „wrogo nastawione do obecnej rzeczywistości”47.

W czasie stanu wojennego zróżnicowane postawy występowały zresztą także wśród kadry kierowniczej Wyższej Szkoły Pedagogicznej oraz członków PZPR. Co prawda rektor, prorektorzy i dziekani oceniani byli pozytywnie, ale wśród dyrektorów nie­których instytutów (szczególnie Fizyki, Biologii, Chemii) dało się zauwa­żyć postawę wyczekującą. Na przykład dyrektor Instytutu Fizyki Krystyna Małuszyńska, mimo niezaprzeczalnych zasług w rozwoju instytutu, miała według władz doprowadzić do podziału wśród pracowników, a jej bierna postawa umożliwiła powstanie Niezależnego Zrzeszenia Studentów oraz NSZZ „Solidarność”. Kierowana przez Małuszyńska placówka stała się „ośrodkiem wystąpień przeciwko partii i władzy ze strony pracowników i studentów”48.

Na początku lutego 1982 r. do rektora Jurkiewicza wpłynęła z kolei proś­ba o podjęcie starań w sprawie powrotu do pracy internowanego w dalszym ciągu dr. Stanisława Żaka. Jej autorami byli: dr Jerzy Rutkowski, przewod­niczący OOP PZPR w Instytucie Filologii Polskiej, prof. Michał Jaworski (dyrektor instytutu) oraz doc. Zdzisław Adamczyk (wicedyrektor). Mimo iż dr Żak nie był członkiem partii, a jego aktywność religijna była powszech­nie znana, podkreślali jego zasługi dla rozwoju instytutu49.

Innego interno­wanego, Mirosława Grygo, bronili natomiast członkowie egzekutywy OOP PZPR w Instytucie Psychologii. Na początku lutego 1982 r., na jednym z posiedzeń, skrytykowali postępowanie I sekretarza KU PZPR doc. Kowa­lika. Zarzucali mu, że „nie wykazuje żadnej inicjatywy w kierunku obrony internowanego pracownika tego instytutu”. Władze wydawały się najbar­dziej poirytowane faktem, iż ujmując się za naukowcem, członkowie PZPR nie podnosili kwestii jego złego stanu zdrowia. Świadczyć to miało zatem o aprobacie lub co najmniej braku reakcji na poglądy „daleko odbiegające od tych, które winni oni prezentować”50.

O zajmowaniu przez niektórych naukowców postaw wyczekujących może również świadczyć sprawa obsadzenia dwóch wakujących stanowisk:

prorektora ds. inwestycji i remontów oraz prorektora ds. nauki.

Co prawda rektor Jurkiewicz zaakceptował wysunięte przez SB kandydatury, ale kan­dydaci odmówili objęcia tych stanowisk51.

Z każdym mijającym miesiącem stanu wojennego sytuacja w WSP się stabilizowała. Do końca kwietnia 1982 r. wszyscy internowani pracownicy uczelni znaleźli się na wolności. Jednak w maju, na fali ogólnopolskich demonstracji., w uczelni doszło do sytuacji, która mogła spowodować „zainspirowanie kieleckiego środowiska akademickiego do destrukcyjnej działalności politycznej”52. 6 maja 1982 r. pracownik Instytutu Fizyki WSP dr Leszek Tarasiuk podczas zajęć ze studentami U i III roku zachęcał do wzięcia udziału w akcji protestacyjnej planowanej na 13 maja53.

14 maja 1982 r. Prokuratura Rejonowa w Kielcach przedstawiła dr. Tarasiukowi zarzut, iż „w okresie od końca kwietnia do dnia 6 maja 1982 r. w Warszawie i Kielcach, będąc członkiem Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego »Solidarność«, którego działalność została zawie­szona, nie odstąpił od udziału w takiej działalności przez to, że uczestni­czył w dniu 3 maja tego roku w Warszawie w ulicznej demonstracji i jako nauczyciel akademicki w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Kielcach pod­czas zajęć dydaktycznych z grupą kilkunastu studentów demonstracyjnie prezentował w ich obecności transparent z napisem »Solidarność« oraz na­woływał ich do uczestnictwa w akcji protestacyjnej, planowanej na dzień 13 maja 1982 r. i tym samym do przeciwdziałania obowiązującym w okresie stanu wojennego przepisom prawa”54. Tego samego dnia naukowiec został tymczasowo aresztowany55.

W czasie śledztwa Tarasiuk nie przyznał się do zarzuconego mu przestępstwa. 9 czerwca 1982 r. prokurator Kazimierz Bińkowski wniósł przeciwko niemu akt oskarżenia o czyn z art. 46 ust. l dekretu z 12 grudnia 1981 r. i art. 282 kk w związku z art, l O § 2 kk56. Po rozpatrzeniu w dniach 21 i 28 czerwca 1982 r. sprawy, 30 czerwca Sąd Wojewódzki w Kielcach (w składzie: Stanisław Stępień, Stanisław Stożek, A. Zarzycki) wydał wyrok. Odstępując od stosowania trybu doraźnego, uznał Leszka Tarasiuka za winnego zarzuca­nych mu czynów i skazał na jeden rok pozbawienia wolności oraz 1800 zł grzywny oraz obciążył kosztami przeprowadzonego postępowania”.

Jesienią 1982 r. sytuacja w środowisku akademickim WSP była ustabi­lizowana. Przeprowadzona na przełomie maja i czerwca tegoż roku weryfi­kacja kadr umożliwiła odsunięcie niewygodnych pracowników. Oskarżenie j skazanie dr. Tarasiuka unaoczniło naukowcom, jakie konsekwencje może przynieść zaangażowanie w działalność antypaństwową. Na wolności znaj­dowali się już wszyscy internowani pracownicy uczelni oprócz dr. Stanisła­wa Żaka.

Wydaje się, iż środowisko naukowe żyło w tym czasie problema­mi dnia codziennego – notowano komentarze dotyczące podwyżek płac dla nauczycieli akademickich, wysokich kosztów utrzymania, nieuregulowanej polityki cen oraz braku perspektyw na poprawę sytuacji w tym zakresie5*. Służba Bezpieczeństwa nie przewidywała co prawda, że pracownicy nauko­wi WSP włączą się w akcje protestacyjne-solidarnościowe, ale w dalszym ciągu kontrolowała operacyjnie osoby znane wcześniej z negatywnych po­staw, „co do których istnieje przypuszczenie, że w sprzyjających okolicznoś­ciach mogą angażować się do nielegalnej działalności”59. W październiku 1982 r. uczelniana komisja ds. przeglądu kadrowego przygotowała wykaz nauczycieli akademickich przewidzianych do zwolnienia. Wśród 30 wymie­nionych naukowców znalazły się osoby prowadzące działalność związko­wą (m.in. dr Leszek Tarasiuk, dr Stanisław Żak, Mirosław Grygo, dr Józef Płoskonka) oraz popierające „Solidarność” mimo przynależności do PZPR i sprawowania funkcji kierowniczych (doc. Krystyna Małuszyńska)60.

Wydaje się, że od początku 1983 r. sytuacja stopniowo się normalizowa­ła. Wszyscy internowani pracownicy WSP znajdowali się już na wolności. Do prowadzenia zajęć dydaktycznych kierownictwo uczelni dopuściło tyl­ko Eugeniusza Gromadę. Doktor Płoskonka i dr Żak, mimo że pozostawali pracownikami uczelni, zostali od nich odsunięci. Mirosław Grygo czynił starania o wyjazd wraz z całą rodziną do Kanady. Klementyna Helis została przeniesiona na emeryturę, a doc. Wandzie Pomianowskiej nie przedłużono umowy o pracę01. SB nie notowała przypadków angażowania się pracow­ników WSP w działalność antysocjalistyczną. Władze z niezadowoleniem przyjmowały natomiast pojawiające się głosy współczucia dla osób zwol­nionych z uczelni oraz poparcia dla tych, które odwoływały się od decyzji rektora do Ministerstwa Nauki, Szkolnictwa Wyższego i Techniki62.

W wyniku rozeznania sytuacji prowadzonego w połowie lat osiemdzie­siątych przez Służbę Bezpieczeństwa w środowisku naukowym stwier­dzono możliwość wystąpienia w WSP negatywnych zjawisk, takich jak utrudnianie rozwoju działalności związków zawodowych (m.in. przez bojkot), wspieranie inicjatyw „Solidarności” (bojkot wyborów do Sejmu PRL, upamiętnianie Sierpnia 1980 r.), zwiększanie się wpływu Kościoła katolickiego na pracowników63.

Mimo że od zakończenia stanu wojennego nie notowano negatywnych zdarzeń o podłożu politycznym, dostrzegano sytuacje wzbudzające niezadowolenie aparatu bezpieczeństwa. Zaliczano do nich przede wszystkim stałe kontakty pracowników WSP z duchowień­stwem katolickim. Doktor Stanisław Żak, dr Józef Płoskonka i dr Barbara Braun mieli bardzo często uczestniczyć w uroczystościach religijnych, a swoją postawą pod tym względem destrukcyjnie oddziaływać na innych pracowników uczelni. Mocno związana ze środowiskiem kościelnym była także według SB grupa pracowników Instytutu Geografii (doktorzy: Bolesław Kowalski, Ignacy Janowski, Kazimierz Kwiatkowski, Andrzej Mochoń i Czesław Rzepa), którzy znaleźli poparcie u dyrektora instytu­tu prof. Henryka Jurkiewicza.

Kierownictwo uczelni zostało przez aparat bezpieczeństwa zobligowane do zwrócenia na te osoby szczególnej uwagi w czasie przeprowadzanej weryfikacji kadr.

Natomiast 22 grudnia 1986 r. SB przeprowadziła z dr. Żakiem (w obecności prorektora WSP ds. dydak­tyki Jana Mityka) rozmowę ostrzegawczą. W jej trakcie naukowiec został poinformowany, że w przypadku kontynuowania swej działalności będzie dyscyplinowany przez Służbę Bezpieczeństwa64.

Obawy władz budziły także pojawiające się wśród pracowników nauko­wych krytyczne komentarze dotyczące kwestii ekonomicznych. Pomimo regulacji płac ponownie notowano wśród pracowników WSP niezadowolenie z wysokości zarobków, co miało powodować np. niechęć do podejmowania działalności społecznej. Ostrą krytykę powodowała też sytuacja lokalowa uczelni (w niektórych instytutach w zimie przerywano zajęcia z uwagi na zbyt niską temperaturę w budynkach)55.

Jeszcze w 1986 r. w WSP pracowało 14 osób, które w latach 1980-1981 pełniły funkcje organizacyjne w „Solidarności”. Cały czas kontrolowano je operacyjnie, ale nie potwierdzono przypadków prowadzenia jakiejkolwiek działalności opozycyjnej. Oceniano nawet, że byli działacze „Solidarności” z obowiązków wywiązują się bez zastrzeżeń i cieszą się pozytywną opinią u przełożonych66.

Szczególnie dokładnie Służba Bezpieczeństwa przyglądała się trzem osobom z tej grupy – dr. Stanisławowi Żakowi, dr Barbarze Braun oraz Andrzejowi Mochoniowi, którzy utrzymywali ścisłe kontakty ze środo­wiskiem kościelnym. Z tego powodu właśnie przed planowaną pod koniec 1986 r. akcją oceny nauczycieli akademickich SB przeprowadziła rozmowy z przedstawicielami kierownictwa uczelni. W ich wyniku wymienieni pra­cownicy otrzymali „negatywne oceny z uwagi na brak jakichkolwiek wy­ników działalności społeczno-wychowawczej w uczelni, jak również ze względu na znaną, niemającą wiele wspólnego z akademicką działalność poza uczelnią”67.

Wobec dr. Żaka podjęto również decyzję o nieprzedłużaniu z nim stosunku pracy, który upływał 30 września 1987 r.6S Cała grupa 14 naukowców miała pozostawać cały czas w polu zainteresowania SB oraz kierownictwa uczelni, bez względu na to, czy podejmują jakąkolwiek nega­tywną działalność, czy też nie. Nacisk położono ponadto na dokumentowanie wszelkich okoliczności kompromitujących bądź obciążających te osoby69.

Pod koniec lat osiemdziesiątych działania SB koncentrowały się wokół utrzymania na uczelni istniejącego stanu rzeczy. Dzięki prowadzonej współ­pracy z kierownictwem uczelni nie dopuszczano do zatrudniania w WSP osób znanych z negatywnych postaw (takich przypadków było w 1985 r. 14, w 1986 r. – 8, w 1987 r. – 2)70. Natomiast pracownicy uczelni w tym czasie byli przede wszystkim pochłonięci problemami dnia codziennego. Wśród notowanych komentarzy dominowały bardzo krytyczne uwagi do­tyczące sytuacji ekonomicznej w kraju71. Nie dziwi wobec tego, że w opra­cowanej na początku 1989 r. w Wydziale III WUSW w Kielcach prognozie rozwoju sytuacji w przypadku zarejestrowania „Solidarności” nie spodzie­wano się podejmowania inicjatyw natury politycznej. Ewentualna działal­ność związku miała iść w kierunku rozwiązywania problemów nurtujących środowisko od lat (poprawa sytuacji socjalno-materialnej uczelni oraz jej pracowników czy też sprawiedliwa polityka podziału nagród i odznaczeń). Dopiero w późniejszym okresie przewidywano pojawienie się żądań o rehabilitację pracowników uczelni i studentów internowanych w czasie stanu wojennego’

* * *

Cała działalność aparatu bezpieczeństwa wobec Wyższej Szkoły Pedago­gicznej w Kielcach obliczona była na uzyskanie pełnej kontroli nad uczelnią.

W porównaniu z większymi i starszymi ośrodkami uniwersyteckimi w kra­ju wydaje się, że lokalne służby zadanie to miały nawet ułatwione. Szkoła, powstała w 1969 r. na bazie Studium Nauczycielskiego, nie miała oparcia w historii czy tradycji, do połowy lat siedemdziesiątych trwał zresztą jeszcze proces jej organizowania. Zarówno środowisko naukowe, jak i studenckie nie było skonsolidowane, Służba Bezpieczeństwa miała więc spore możliwo­ści doboru kadry naukowej, z czego skwapliwie korzystała, uniemożliwiając „nieodpowiednim” naukowcom podjęcie pracy w Kielcach.

Sieć agenturalna, która była jednym z istotniejszych elementów kon­troli nad uczelnią, musiała być na początku lat siedemdziesiątych tworzo­na od podstaw. W wyniku systematycznego pozyskiwania pracowników i studentów na początku lat osiemdziesiątych Wydział III KW MO w Kiel­cach dysponował 22 agentami (w tym 5 naukowcami) oraz 11 kontaktami operacyjnymi wykorzystywanymi w sprawie obiektowej „Alfa”. W 1987 r. Wyższą. Szkołę Pedagogiczną „zabezpieczało” 35 tajnych współpracowni­ków (14 spośród kadry, 14 studentów, 5 z administracji i 2 pracowników poligrafii), 3 kontakty operacyjne J aż 80 kontaktów służbowych.

W celu stałego kontrolowania sytuacji na WSP i zapobiegania potencjal­nym zagrożeniom Służba Bezpieczeństwa na bieżąco utrzymywała kontakt z kierownictwem uczelni, uczelnianymi i wojewódzkimi władzami partyj­nymi oraz aktywem SZSP. Na bieżąco informowani byli oni o rozwoju sy­tuacji w środowisku akademickim i angażowaniu się poszczególnych osób w działalność opozycyjną73.

Oprócz tego organizowano spotkania kierownictwa Służby Bezpieczeń­stwa KW MO z kadrą kierowniczą uczelni. W czasie jednej z takich narad, przeprowadzonej w roku akademickim 1977/1978, przedstawiano władzom WSP działalność opozycji w celu „zwracania większej uwagi w pracy wychowawczej i dydaktycznej na szkodliwość działalności grup antysocjalistycznych”74. Szczególnie wiele uwagi poświęcono wtedy Studenckiemu Komitetowi Solidarności, mimo iż rozpoznanie operacyjne ujawniło tylko pojedyncze przypadki nawiązywania kontaktów z przedstawicielami SKS przez studentów i pracowników naukowych kieleckiej uczelni. Nie miały one szerszego zasięgu.

Od chwili powstania w październiku 1980 r. w WSP „Solidarności” znacznie się zwiększyła możliwość powstawania inicjatyw o charakterze opozycyjnym wobec władzy państwowej. Służba Bezpieczeństwa sama stwierdziła, że właściwe funkcjonowanie uczelni zostało „w poważnym stopniu zagrożone”. Nic dziwnego zatem, że (tak jak w całym kraju) z chwi­lą wprowadzenia stanu wojennego na najaktywniejszych działaczy spadły represje – od internowania po usunięcie z pracy.

W drugiej połowie lat osiemdziesiątych uczelniana „Solidarność” wyda­wała się zupełnie rozbita w wyniku działań aparatu bezpieczeństwa – część działaczy wyemigrowała, niektórzy odeszli z uczelni, innych wyrzucono. A jednak jednym z pierwszych postulatów skierowanych w 1989 r. do rek­tora WSP przez nowo powstałą KZ NSZZ „Solidarność71 było przywrócenie do pracy dr. Stanisława Żaka.

Julian Polan-Haraschin – okrutny prawnik, „Krwawy Julek”, TW”Karol”

baner człowiek nauki

Julian Polan-Haraschin w Wikipedii

Julian Polan-Haraschin (ur. 1912 – zm. 1984) – zastępca przewodniczącego Wojskowego Sądu Rejonowego w Krakowie w latach 19461951 , odpowiedzialny za wydawanie ponad 60 wyroków śmierci na żołnierzy podziemia niepodległościowego, podpułkownik LWP.

Do 1962 był pracownikiem Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz kierownikiem katedry prawa Wojskowego Instytutu Prawniczego przy Wojskowej Akademii Politycznej. Skazany na więzienie za łapówki w latach 60-siątych, po wyjściu z więzienia został płatnym donosicielem, zajmując się m.in. rozpracowywaniem kurii krakowskiej w tym Franciszka Macharskiego, Wyższego Seminarium Duchownego i środowiska Radia Wolna Europa

————-

Profesor Haraschin donosi…

Tadeusz M. Płużański

Jako stalinowski sędzia wydał co najmniej 60 wyroków śmierci. W tym czasie donosił na swoich kolegów-sędziów Informacji Wojskowej, której był agentem. Na początku lat 60., aresztowany i skazany za pospolite przestępstwa, też donosił, tym razem na współwięźniów w celi. Od początku lat 50. związany ze środowiskiem „krakowskich intelektualistów”, był dla bezpieki jednym z najcenniejszych źródeł informacji o Kościele. Jako TW „Karol” donosił na Karola Wojtyłę, nawet po wyborze go na papieża. Julian Polan-Haraschin ze spec-służbami PRL współpracował, z przerwami, przez 35 lat, aż do swojej śmierci w 1984 r.

Biografia tego wyjątkowego okrutnika to gotowy materiał na książkę albo film ze szwarccharakterem w roli głównej. Haraschin to jednak postać prawie nieznana. Tymczasem historia człowieka, który wielu ludziom wyrządził wiele zła, a wielu pozbawił życia, jest również kluczem do poznania i zrozumienia wielu najbardziej mrocznych kart PRL.
Do niedawna chyba jedynym źródłem wiedzy o Haraschinie był tekst Krystiana Brodackiego „Krwawy Julek” sprzed siedmiu lat („Tygodnik Solidarność”, 1999, nr 25). Autor nazwał go „jedną z najczarniejszych postaci w całej historii PRL”. Nie wiedział jeszcze o sprawie kluczowej – że Haraschin był agentem, najpierw Informacji Wojskowej, a potem SB. Po zapoznaniu się z jego „osiągnięciami” można nawet stwierdzić, że tajna współpraca z komunistycznymi służbami specjalnymi zdeterminowała życie „Krwawego Julka”.
Mateusz Wyrwich w książce „W celi śmierci” (wyd. „Rytm”, 2002) napisał o procesie AK-owca Stanisława Szury przed Wojskowym Sądem Rejonowym w Krakowie 3 lutego 1947 r.: „Rozprawie przewodniczył ppłk Haraszyn [błąd w nazwisku – TMP]. Pospolity przestępca, którego jakiś czas później sami komuniści skazali za handel dyplomami wyższej uczelni”. To, że stalinowski sędzia był jednocześnie łapówkarzem, nie dziwi. Czytelnik może natomiast zapytać – co mógł mieć wspólnego z uniwersyteckimi dyplomami? Otóż Haraschin – przedwojenny absolwent prawa na Uniwersytecie Jagiellońskim (1936 r.), w PRL został „naukowcem” – w cudzysłowie, ponieważ jego dorobek jest mizerny, a uniwersytecką karierę robił głównie dzięki znajomościom, przekrętom i kłamstwom. I tak, w 1950 r. obronił doktorat, by pięć lat później osiągnąć szczyt swoich „naukowych” możliwości – zostać kierownikiem zaocznego studium na wydziale prawa UJ – kierował nim do 1962 r. Właśnie wtedy otrzymał tytuł docenta, a SB oskarżyła go o przyjmowanie łapówek za zaliczanie zajęć, a nawet wystawianie dyplomów ukończenia studiów. Pieniądze tak kochał, że brał je od wszystkich: „zwykłych” studentów, ale także od swoich kolegów partyjnych, ubeków i milicjantów, załatwiając im tytuły magistrów prawa. Za ogromne sumy „ratował” też ludzi przed więzieniem albo wysokim wyrokiem. Haków na Haraschina bezpieka miała więcej, m.in. szydzenie z partii i jej przedstawicieli (wroga propaganda) czy wystawny i hulaszczy styl życia.
Stalinowski sędzia, profesor wyższej uczelni, łapówkarz. To jeszcze nie wszystkie twarze Haraschina, człowieka, który zawsze chciał być na świeczniku. Wszystko, co robił, było podporządkowane karierze, sławie i pieniądzom….

——————

Otwarcie wystawy „Zbrodnie w majestacie prawa 1944–1956” – Kraków, 2 lutego 2006 r.

—————

TW „Karol” – ten, który donosił na Wojtyłę

TW „Karol”, czyli w rzeczywistości Julian Haraschin, to jeden z najważniejszych tajnych współpracowników SB, działający do 1984 roku – ujawnia RMF FM. 2006-08-08

„Karol” donosił na Karola Wojtyłę, docierał także do papieża Jana Pawła II – twierdzi RMF FM.

TW „Karol” wykorzystywał do tego rodzinne koligacje – był mężem siostry kardynała Franciszka Macharskiego. Był jednym z najważniejszych źródeł informacji dla bezpieki. Dorobek jego działalności jest potężny – jego praca mieści się w 12 pełnych tomach, na 4 tysiącach stron.

– Na dobrą sprawę jest to jedno z dwóch najważniejszych opracowań, jakie po esbecji zostało – mówi w rozmowie z reporterem RMF ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski.

Julian Haraschin „pracował” podczas dwóch papieskich pielgrzymek do Polski – w latach 1979 i 1983 roku. W archiwach IPN zachowały się nawet jego zdjęcia z Janem Pawłem II.

– On uwiarygodniał się przed esbekami – to, że sfotografował się z papieżem, wręczając mu kwiaty, było dowodem – tłumaczy ks. Zaleski. Dodaje, że „Karol” dostawał ogromne, jak na ówczesne czasu, sumy – 5, a nieraz 10 tysięcy zł miesięcznie; pensje wynosiły wówczas około 1,5 tysiąca złotych.

TW „Karol” zmarł w 1984 roku. Do końca był czynnym tajnym współpracownikiem SB.


Michał Hebda – rektor- trybolog, spowodował najdłuższy strajk w PRL (WSI w Radomiu, 1981)

baner-czlowiek-nauki9

Baza OPI

Ludzie nauki
identyfikator rekordu:  o62609
prof. zw. dr hab. inż. Michał Hebda, em.
Dyscypliny KBN: budowa i eksploatacja maszyn
Specjalności: systemy zarządzania, technologia budowy maszyn
Miejsca pracy, zajmowane stanowiska, pełnione funkcje: – Wydział Ochrony Środowiska PWSOŚ w Radomiu

———-

Michał Hebda w Wikipedii

Michał Hebda (ur. 22 września 1929 we wsi Doły) – profesorpułkownik rezerwy, rektor Politechniki Świętokrzyskiej(19751978) i Wyższej Szkoły Inżynierskiej w Radomiu (19781982), wiceminister Gospodarki Materiałowej i Paliwowej (19851988).

1981 został przewodniczącym Międzynarodowego Komitetu Organizacyjnego odbywającego się w Polsce Światowego Kongresu Trybologii.

Podczas jego kolejnego wyboru na stanowisko rektora doszło do poważnego konfliktu z działającą na uczelni opozycją. Powodem konfliktu była zmiana wiosną 1981 ordynacji wyborczej, która faworyzowała prof. Hebdę. Efektem sporu o ordynację było usunięcie z Senatu uczelni przedstawicieli NSZZ „Solidarność” i Niezależnego Zrzeszenia Studentów. W efekcie 24 października 1981 Komisja Zakładowa NSZZ „Solidarność” ogłosiła strajk okupacyjny, który stał się najdłuższym strajkiem w Polsce (trwał aż do ogłoszenia stanu wojennego 13 grudnia 1981) oraz zarzewiem ogólnopolskiego strajku środowisk akademickich. Mimo bojkotu wyborów przez opozycję, Senat dokonał ponownego wyboru prof. Hebdy na stanowisko rektora Wyższej Szkoły Inżynierskiej w Radomiu. Wybór ten został następnie zatwierdzony przez ministra nauki, szkolnictwa wyższego i techniki Jerzego Nawrockiego pomimo protestów Konferencji Rektorów Szkół Wyższych oraz tzw. komisji czterech profesorów pod przewodnictwem Andrzeja Stelmachowskiego, która przybyła do Radomia by wezwać prof. Hebdę do ustąpienia.

Po rezygnacji ze stanowiska rektora Wyższej Szkoły Inżynierskiej w Radomiu po 8 miesiącach urzędowania, podjął pracę na Uniwersytecie Technicznym w Magdeburgu. W 1987 uzyskał tytuł profesora zwyczajnego.

W latach 19851988 pełnił funkcję wiceministra Gospodarki Materiałowej i Paliwowej w rządzie Zbigniewa Messnera oraz Wiceprzewodniczącego Komitetu ds. Eksploatacji Majątku Trwałego Polskiej Akademii Nauk.

———-

HEBDA MICHAŁ na stronie Politechniki Świętokrzyskiej

————

Płk. prof. zw. dr hab. inż. Michał HEBDA – o sobie

————

W historii Politechniki Radomskiej

Rozporządzeniem z dnia 31 marca 1978 r. została utworzona samodzielna Wyższa Szkoła Inżynierska w Radomiu. Rozporządzeniem Rady Ministrów z dnia 7 września 1979 r. nadano jej imię Kazimierza Pułaskiego. Rektorem został mianowany prof. dr hab. inż. Michał Hebda.
Ważnym wydarzeniem w życiu Uczelni był strajk okupacyjny proklamowany przez Komisję Zakładową NSZZ „Solidarność w dniu 24.X.1981, trwający do dnia wprowadzenia stanu wojennego, tj. do 13 XII 1981. Ten najdłuższy w Polsce strajk stał się ośrodkiem koordynacyjnym strajków akademickich w całym kraju. Bezpośrednie przyczyny strajku związane były z konfliktami lokalnymi. W miarę upływu czasu celem strajku, podobnie jak strajków koordynowanych przez działające w WSI w Radomiu Centrum Strajków Akademickich, było zwiększenie autonomii środowiska akademickiego oraz swobody badań naukowych.
Po wprowadzeniu stanu wojennego wielu pracowników Uczelni utraciło pracę, licznych przesłuchiwano, wielu dotknęły represje na terenie Uczelni, niektórzy byli internowani. 

———

STRAJK w WSI RADOM ‚1981

NSZZ Solidarność – Komisja zakładowa Politechniki Radomskiej

za sprawą wyboru rektora naszej, radomskiej WSI ruszyła się cała społeczność akademicka w Polsce. Padały pytania o autonomię szkół wyższych, granice swobód akademickich, o prawo do samorządności. Jakże wówczas wszyscy chcieliśmy odnowy moralnej, wierzyliśmy, że przyszedł czas na zmiany i w naszym, akademickim środowisku. Chyba nie było uczelni, w której nie odbyłyby się wiece poparcia i strajki solidarnościowe.

Chociaż historia przyznała rację tym, którzy wtedy odważyli się bronić demokracji i manifestować własne przekonania, to przecież rachunki krzywd wielu zwykłych ludzi wciąż są otwarte. Stan wojenny brutalnie zburzył nadzieje, że zmiany mogą się dokonać już. Trzeba było czekać blisko dekadę, żeby zrodzone w 1980 roku poczucie wolności i solidarności stłamszone wprowadzeniem stanu wojennego mogło wyjść z podziemia, objawić światu, że nie zginęło.

Wybory w radomskiej WSI stały się elementem walki o ducha ustawy o szkolnictwie wyższym. Strajk z całą mocą uzmysłowił społeczności akademickiej, że władze państwowe „tylnym wejściem” wprowadzają stare porządki i sprawdzone metody działania.

—–

Z Życia Politechniki Radomskiej, grudzień 2006

Strajk w WSI – 1981

Kazimierz Jezuita – fizyk o ‚nagannej’ postawie ( z radomskiej WSI)

Z Życia Politechniki Radomskiej, GRUDZIEŃ 2006
Wspomnienia – Na ordynansach w potrzebie Ojczyzny Kazimierz Jezuita

Decyzja Ministra Nauki, Szkolnictwa Wyższego i Techniki z dnia 29 listopada 1982 r, utrzymująca w mocy decyzję rektora WSI w Radomiu nr 123 z 24 czerwca 1982 r, rozwiązującą  stosunek pracy,

Stan wojenny przerwały nagle prowadzone negocjacje i strajk. W ciągu kilku miesięcy wielu z nas otrzymało zwolnienia z pracy z ad notacją „Brak przydatności do realizacji procesu naukowo−dydaktycznego”, podparte nieudostępnianą zainteresowanym opinią Komisji ds. Oceny Kadry WSI w Radomiu.
W rzeczywistości były to akty represji politycznych, uniemożliwiające podjęcie dalszej działalności naukowej lub dydaktycznej na terenie całej Polski.
Potwierdzeniem tego jest wspomniana decyzja ministra, podpisana w zastępstwie przez prof. dr. hab. inż. Tadeusza Bełdowskiego (unikatowy dokument w skali kraju), w której m. in. czytamy: „Decyzja rektora WSI w Radomiu jest prawidłowa pod względem formalno−prawnym a merytorycznie uzasadniona negatywną oceną uczelnianej komisji ds. przeglądu i oceny kadry nauczycieli akademickich. Komisja pozytywnie oceniła  działalność naukową i dydaktyczną dr. K. Jezuity, natomiast jako naganną określiła postawę społeczno−polityczną. … Podniesiona kwestia odwołania od opinii uczelnianej komisji oceniającej nie może być przedmiotem postępowania administracyjnego. Wytyczne Ministerstwa NSzWiT / zał. do pisma  KZ−III−610−10/82 w sprawie zasad, kryteriów i trybu przeglądu i oceny nauczycieli akademickich − nie przewidują trybu odwoławczego od ocen uczelnianych komisji.
Głosy członków uczelnianej komisji oceniającej, którzy w nagrodę otrzymali różne stanowiska, nie były odosobnione. Wtórował im tubalnie doc. M. Trzeciak w swej książce „Upiory studenckiej jesieni”, która nie bez powodu znajduje się na liście literatury antysolidarnościowej. Jeden z nielicznych fragmentów tej książki, nadający się do zacytowania dotyczy mojej osoby:
„Po drodze natknąłem się na dr. K. Jezuitę. Szedł w przeciwnym kierunku niż ja, zapewne wracał z tzw. przepustki strajkowej. Nie wymieniliśmy żadnych przyjaznych spojrzeń. Zresztą i do tej pory nie było ku temu żadnej potrzeby.”
I oto po ponad dwudziestu latach od tego zdarzenia idąc na wykład (w Warszawie) spostrzegam prof. M. Trzeciaka. Zmierza w tym samym kierunku, co ja. Świadomość, że takie osoby mogą nadal siać zamieszanie w umysłach studentów ciśnie na moje usta retoryczne pytanie: − „Czy warto było?”..

…Byłem przecież kierownikiem Zakładu Fizyki, obsypywanym corocznie nagrodami rektora. Otrzymałem mieszkanie spółdzielcze  dzięki uczelni.

Mieczysław Trzeciak – upiór weryfikacyjny z radomskiej WSI

Baza OPI 

 

Ludzie nauki
identyfikator rekordu: o49107
prof. dr hab. Mieczysław Trzeciak, em.
Dyscypliny KBN: socjologia, ekonomia
Specjalności: polityka społeczna, socjologia pracy
Miejsca pracy, zajmowane stanowiska, pełnione funkcje: Katedra Filozofii i Socjologii PRad.

Politechnika Radomska – Wydział Ekonomiczny – KATEDRA FILOZOFII I SOCJOLOGII

prof. dr hab. Mieczysław Trzeciak – Absolwent Szkoły Głównej Handlowej (d.SGPS) w Warszawie, Wydz. Społeczno – Ekonomiczny, 1956. Stopień naukowy doktora nauk ekonomicznych otrzymał w 1966 r. Stopień naukowy doktora habilitowanego, specjalność: polityka społeczna w 1975r. Tytuł naukowy profesora w 1989r. Specjalizacja naukowa – polityka społeczna i socjologia pracy.

Autor 68 publikacji naukowych (publikacje w tym: książki, współautorstwo książek, artykuły), m.in. Podstawy ergonomii, Wyd. II, WSI, Radom, 1996, Bariery rozwoju Drugiej Rzeczypospolitej, Politechnika Radomska, Radom, 1999, Socjologia pracy, Wyd.VIII, Radom, 2003, Kresy minione i rozmyślania, Mińsk-Warszawa, 2004, Wydawnictwo Stowarzyszenia Oświatowego Sycyna, Radom, 2004, Ziemia utracona i rozmyślania, Lwów – Warszawa, Wydawnictwo Stowarzyszenia Oświatowego Sycyna, Radom, 2006.

———-
Społeczeństwo polskie w procesie zmian

Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego opublikował książkę „Społeczeństwo polskie w procesie zmian”, która ma charakter księgi pamiątkowej dedykowanej panu profesorowi Mieczysławowi Trzeciakowi w 74. rocznicę urodzin.

Prof. Mieczysław Trzeciak, który jest naszym nauczycielem akademickim we wprowadzeniu do niniejszej pracy powiedział „Utrwaloną renomę w moim życiorysie zajęły wykłady w Seminarium Duchownym w Radomiu i praca w Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego skąd przeszedłem na emeryturę. Uszczęśliwiony zresztą, że mogą ją łączy z dodatkową pracą w pięknie oprofilowanej Uczelni Wyższej Szkole Zarządzania Personelem.

To dzięki tej Uczelni zdołałem wreszcie podjąć nowy rozdział w moim dorobku naukowym rozpoczynając prace o charakterze multimedialnym. Zapoczątkowałem je publikacją skryptu z socjologii pracy co staje się zwiastunem rozszerzania moich wydawnictw trudno już dostępnych z wielu powodów”.

———–

Awantura na uroczystościach obchodów 25-lecia strajku na WSI

GW 2006-12-12

Uczestnicy protestu nie chcieli się zgodzić na obecność prof. Mieczysława Trzeciaka, który przed laty był po drugiej stronie barykady.

prof. Mieczysław Trzeciak – W 1981 r. zdecydowanie występował on przeciwko protestującym, a w stanie wojennym był w komisji weryfikującej naukowców. Trzeciak działał aktywnie też w Zjednoczeniu Patriotycznym „Grunwald”, a w 1983 r. napisał szkalującą strajk książkę „Upiory studenckiej jesieni”.

Jako pierwszy zaprotestował przeciwko obecności Trzeciaka Krzysztof Telka. – Ten pan podpisał się pod kwitem o braku mojej przydatności w procesie dydaktycznym.

To z ust tego człowieka wychodziły słowa o ekstremie, którą trzeba wyciąć z uczelni, by szkoła mogła się nadal rozwijać. To przez niego spędziłem osiem lat na „resocjalizacji”, pracując w przemyśle – denerwował się Telka.

– Mnóstwu ludzi wyrządził mnóstwo krzywd. Nie dajmy, by nam zepsuł święto, nasze święto – nawoływał Andrzej Erd.

Strajk na WSI

Strajk studentów i pracowników radomskiej WSI trwał od 26 października do 13 grudnia 1981 r., do wprowadzenia stanu wojennego. Bezpośrednią przyczyną wybuchu protestu był spór z ówczesnym rektorem uczelni Michałem Hebdą, ale chodziło też o wywalczenie pełnej autonomii szkolnictwa wyższego i prawa do demokratycznych wyborów władz uczelnianych. Dlatego protest szybko przestał być tylko lokalną sprawą. Z Radomia wzięły wzór i inne uczelnie. Po 13 grudnia wielu pracowników uczelni utraciło pracę, inni byli represjonowani i internowani.

————

Wykaz druków zwartych dotyczących historii lat „Solidarności” 1976 – 1989. Druki antysolidarnościowe.Część III: S – Z.

Trzeciak Mieczysław: Upiory studenckiej jesieni.
Radom: WSI 1982.
21 cm, 109,[2] s., na prawach rpsu.
Wyższa Szkoła Inżynierska w Radomiu.

Trzeciak Mieczysław: Upiory studenckiej jesieni.
Wwa: Wydawn. Spółdzielcze 1983.
21 cm, 105,[3] s.
Fakty, Relacje, Pamiętniki.
ISBN 83-209-0378-5.

Trzeciak Mieczysław: Upiory studenckiej jesieni. Wyd. 2 rozsz.
Wwa: Wydawn. Spółdzielcze 1988.
21 cm, 196,[1] s., [27] s. tabl.
ISBN 83-209-0618-0.

————

Z życia Politechniki Radomskiej, GRUDZIEŃ 2006

numer_specjalny

Strajk WSI 1981

———–

Strajk w WSI Radom – spotkanie uczestników po 25 latach