Lustracja dekomunizacji po jagiellońsku

Józef Wieczorek – O rzekomo demontujących system komunistyczny- Kurier WNET, marzec 2019 r.

Screen Shot 03-17-19 at 09.45 AM

Screen Shot 03-17-19 at 09.46 AM

Zapomniana wielka czystka akademicka

Józef Wieczorek -Zapomniana wielka czystka akademicka – Kurier WNET, styczeń 2019 r.

Screen Shot 01-17-19 at 07.57 AM.PNGscreen shot 01-17-19 at 07.58 am

Profesor śpiewający przed SB jako „Caruso” uznany za kłamcę lustracyjnego

Krakowski sąd uznał, że profesor Politechniki Krakowskiej to jest lustracyjny kłamca

dziennikpolski24

Sąd Okręgowy w Krakowie uznał, że prof. Zygmunt K. z Politechniki Krakowskiej jest kłamcą lustracyjnym i w nieprawomocnym wyroku na trzy lata zakazał mu pełnienia funkcji publicznych. Lustrowanego nie było na ogłoszeniu orzeczenia. To już drugi proces w tej sprawie……

Kontakt „Caruso” Został zarejestrowany jako kontakt operacyjny Caruso. Kontaktowali się z nim oficerowie wywiadu, którzy oficjalnie mówili mu jednak, że są szefami Departamentu Współpracy z Zagranicą Ministerstwa Przemysłu Lekkiego. W czerwcu 1982 r. Zygmunt K. podpisał dokument o współpracy z wywiadem PRL i ten fakt „zobowiązał się do zachowania w bezwzględnej tajemnicy”. Profesor nie brał żadnych prezentów i pieniędzy. Oficerowie wywiadu prosili go o konsultacje dokumentacji z dziedziny chemii. Mężczyzna nie wiedział, że został zarejestrowany jako Kontakt Operacyjny „Caruso”. Wywiad gospodarczy zrezygnował z jego usług w 1987 r.

Czytaj więcej: https://dziennikpolski24.pl/krakowski-sad-uznal-ze-profesor-politechniki-krakowskiej-to-jest-lustracyjny-klamca/ar/13776502

Zygmunt Kowalski – prof. chemicznie związany z bezpieką, ‚śpiewał’ przed SB jako Caruso

https://lustronauki.wordpress.com/2016/09/16/zygmunt-kowalski/

 

Rozpoczął się proces lustracyjny byłego rektora UJ prof. Franciszka Ziejki

Kraków. Rozpoczął się proces lustracyjny byłego rektora Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie prof. Franciszka Ziejki\

Dziennik Polski

– Stałem się ofiarą Służby Bezpieczeństwa, która liczyła na to, że łatwo będzie pozyskać do współpracy człowieka z prowincji. Pomylili się – mówił przed krakowskim sądem prof. Franciszek Ziejka. Prof. Ziejka zapewniał, że nigdy świadomie nie współpracował z funkcjonariuszami służby wywiadowczej. – Nigdy też nie miałem świadomości, że moimi rozmówcami są ludzie z SB, którzy podawali się m.in. za pracowników ministerstwa edukacji – dodał lustrowany. Z kolei obrońca byłego rektora mec. Stanisław Kłys zwrócił uwagę, że prokuratura nie ma żadnych dowodów na potwierdzenie tezy, że jego klient współpracował z SB.

Czytaj więcej: https://dziennikpolski24.pl/krakow-rozpoczal-sie-proces-lustracyjny-bylego-rektora-uniwersytetu-jagiellonskiego-w-krakowie-prof-franciszka-ziejki/ar/13526502

 

Jan Hulewicz, prof. UJ, historyk, rozpracowywany przez UB i SB po powrocie z Londynu

baner krzywdzeni

Hulewicz JAN, ur. 19 V 1907, Lwów, zm. 7 X 1980, Kraków, 

historyk wychowania;

profesor Uniw. Jagiellońskiego; od 1947 redaktor serii wydawniczej «Biblioteka Narodowa»; badacz dziejów szkolnictwa i nauki pol. 2. poł. XIX w.

Dane osoby z katalogu osób „rozpracowywanych” IPN

Profesor UJ Jan Hulewicz był rozpracowywany przez UB w Krakowie w ramach sprawy ewidencyjno obserwacyjnej, prowadzonej w okresie 1953-1956. W okresie II wojny światowej przebywał w Londynie, blisko współpracował z działaczami PSL, w tym z S. Mikołajczykiem. W rządzie londyńskim pełnił funkcję kierownika działu nauki i szkół wyższych w Ministerstwie Oświaty. Rozpracowywany przez UB przy pomocy agentury, obserwacji zewnętrznej, a także podsłuchów. Materiały zawierają opis aresztowania Jana Hulewicza z 02.10.1947 w sprawie dot. WiN. Osadzony w areszcie WUBP w Krakowie. Zwolniony 08.10.1947. Materiały rozpracowania z okresu 1947-1956 włączono do dokumentacji sprawy krypt. „Wenecja” 10446/II-gr……..

Uniwersytet Jagielloński po odwilży

Prof. Jan Hulewicz, historyk wychowania, badacz dziejów szkolnictwa i nauki polskiej II połowy XIX w. był kolejną osobą, która znalazła się w kręgu podejrzewanych przez SB. Jego pierwsza żona Maria, z którą rozwiódł się w 1957 r., była sekretarką Stanisława Mikołajczyka. Po ucieczce Mikołajczyka z Polski, usiłowała również opuścić Polskę, została jednak zatrzymana i skazana na więzienie. Jan Hulewicz pracował na Uniwersytecie Jagiellońskim i w Wydawnictwie „Ossolineum” w Krakowie. Prowadził korespondencję z prof. Kotem, jak również zaangażowany był w opracowanie pamiętników Wincentego Witosa, wspólnie z prof. Henrykiem Baryczem. Kilkuletnia inwigilacja profesora przez SB pokazuje determinację funkcjonariuszy w zdobywaniu informacji. W grudniu 1959 r. SB, dzięki kontroli korespondencji profesora, uzyskała informację, że Hulewiczowie zamierzali spędzić święta Bożego Narodzenia w Bukowinie Tatrzańskiej. Funkcjonariusze rozpoczęli więc obserwację i ustalili, że 22 grudnia profesor wraz z żoną wyjechał samochodem z Krakowa, jednak wywiadowcy poruszający się autem zgubili go na ul. Długiej z powodu korków ulicznych. Wywiadowcy pojechali za nim do Szczawnicy, lecz nie znaleźli tam obserwowanego samochodu i wrócili do Krakowa. Podczas nieobecności Hulewiczów SB chciała założyć podsłuch w ich mieszkaniu. Kolejne komunikaty z końca grudnia informują, ze nie udało się tego dokonać, ponieważ w mieszkaniu pozostały matka Hulewicza i pomoc domowa. Kolejną próbę podjęto w lutym 1962 r. Hulewicz przebywał w tym czasie w sanatorium w Ciechocinku, a jego żona Jadwiga wyjechała na stypendium do Francji. Funkcjonariuszom nie udało się i tym razem założyć podsłuchu, ponieważ w mieszkaniu przebywała chora pomoc domowa. Za to powodzeniem zakończyła się akcja założenia podsłuchu w kwaterze prywatnej, gdzie miał zatrzymać się Hulewicz. 18 grudnia 1959 r. do Bukowiny Tatrzańskiej przybył funkcjonariusz, który udając wczasowicza wynajął jeden z pokoi i zainstalował podsłuch bezprzewodowy bez większych problemów, ponieważ ściany domu były drewniane, zbudowane z ciosanych belek. Od 22 do 30 grudnia 1959 r. rejestrowano informacje z tego podsłuchu o krypt. „Wacek I”, ale nie uzyskano ważniejszych materiałów, bowiem prof. Hulewicz w Bukowinie jedynie odpoczywał i zajmował się pracą naukową. Jan Hulewicz miał również założony podsłuch telefoniczny w mieszkaniu oraz w pracy w Wydawnictwie „Ossolineum”, mieszczącym się przy Rynku Kleparskim. Dzięki nim SB wiedziała, że kontaktował się ze Stanisławem Mierzwą w sprawie wydania pamiętników Witosa.

Czytaj więcej: http://www.dziennikpolski24.pl/aktualnosci/a/uniwersytet-jagiellonski-po-odwilzy,9764393/

JAN HULEWICZ
(19 maja 1907 — 7 października 1980) -Jerzy Łanowski

Pamiętnik Literacki LXXV, 1984, z. 1 

Wojna zastaje młodego uczonego w Krakowie, gdzie jesienią i zimą
1939/40 bierze jeszcze udział w tajnym nauczaniu, ale już w kwietniu
1940 przez Słowację, Węgry, Jugosławię, Włochy dociera do Francji,
gdzie podejmuje pracę w Prezydium Rady Ministrów rządu gen. Sikorskiego
w Angers. Po upadku Francji w lipcu 1940 obejmuje Hulewicz
kierownictwo Funduszu K ultury Narodowej w Londynie, tak zasłużonego
w niesieniu pomocy materialnej dla inteligencji twórczej w okupowanym
kraju, którą to funkcję sprawuje do końca wojny, a od lipca 1943 do
lipca 1945 jest kierownikiem Działu Nauki i Szkół Wyższych w Ministerstwie
Oświaty w Londynie. Z końcem lipca 1945 powraca do kraju,
aby już we wrześniu tegoż roku — w związku z organizowaniem repatriacji
pracowników naukowych i nauczycieli — wyjechać na dwa miesiące
do Anglii wraz z rektorem Uniwersytetu Warszawskiego Stanisławem
Pieńkowskim i prezesem Związku Nauczycielstwa Polskiego Kazimierzem
Majem. W roku 1945 ukazuje się w Glasgow, pod redakcją
Adama Ordęgi i Tymona Terleckiego, dzieło pt. Straty kultury polskiej
1939— 1945 — pierwsze z tych nazwisk jest pseudonimem Hulewicza.
9 października 1946 zostaje mianowany profesorem nadzwyczajnym
historii najnowszej wychowania i oświaty na Wydziale Humanistycznym Uniwersytetu Jagiellońskiego (faktycznie był nim już od czerwca 1946),.
w r. 1959 profesorem zwyczajnym UJ. W latach 1956—1959 pełni obowiązki
prodziekana Wydziału Filozoficzno-Historycznego. W roku 1977
przechodzi na emeryturę. Stan jego zdrowia pogarsza się, zwłaszcza że
Profesor’nie chce i nie umie się oszczędzać w swej ciągłej intensywnej
pracy naukowej i organizacyjnej. Zmarł 7 października 1980.
W roku 1947 objął Jan Hulewicz redakcję wydawanej przez Zakład
Narodowy im. Ossolińskich serii „Biblioteka Narodowa”, którą wpierw
sam (do r. 1952), a później ze współpracownikami — Samuelem Sandlerem,
następnie zaś z Mieczysławem Klimowiczem piastował do śmierci…….

Ryszard Terlecki – Profesorowie UJ w aktach UB i SB  – WL. 2002

Jan Hulewicz

106.jpg

107

 

Historyk wyklęty – bohater Niepodległości

mobbing lektura

Małopolscy Bohaterowie Niepodległości. Henryk Wereszycki (1898-1990). Historyk i historii uczestnik

https://krakow.ipn.gov.pl/pl4/aktualnosci/54967,Malopolscy-Bohaterowie-Niepodleglosci-Henryk-Wereszycki-1898-1990-Historyk-i-his.html

…..Po wybuchu I wojny światowej Henryk postanowił zgłosić się na ochotnika do Legionów Polskich. „Dla ludzi mojego pokolenia i mego środowiska droga do walki o niepodległość była prosta, niejako sama przez się rozumiejąca się” – zapisał po latach. Jednak w biurze werbunkowym chciano go przyjąć jedynie do służby wartowniczej (miał wówczas 16 lat). Odmówił i zaangażował się w prowadzoną przez matkę zbiórkę darów na rzecz Legionów. Spróbował ponownie jako 18-latek wiosną 1916 r., po ukończeniu skróconych kursów 6 i 7 klasy gimnazjum. Zgłosił się do Legionów w Piotrkowie i poprosił o przydział do artylerii. Przydzielono go do 1. pułku artylerii polowej, a swój chrzest bojowy przeszedł na Wołyniu nad rzeką Stochód, bronioną przez legionistów po bitwie pod Kostiuchnówką. Jesienią Polaków wycofano w okolice Warszawy. Korzystając z przerwy między walkami, podczas krótkiego urlopu zdał we Lwowie maturę i wrócił do pułku.

Latem 1917 r. wybuchł tzw. kryzys przysięgowy. Legioniści odmówili złożenia przysięgi wierności cesarzom Niemiec i Austro-Węgier. Część żołnierzy internowano, innych wcielono do jednostek austro-węgierskich. Do c. i k. Armii trafił we wrześniu 1917 r. również Henryk Vorzimmer, który postarał się o przydział do służby kancelaryjnej – został więc kancelistą lwowskiego 19. Pułku Strzelców (dawnej Landwehry), w którym zajmował się zwalnianiem niezdolnych do służby żołnierzy. Wykorzystywał tę funkcję do pomagania legionowym kolegom – dezerterom z armii austro-węgierskiej, którym wystawiał legalne dokumenty zwolnienia z wojska.

Jesień 1918 r. wróżyła rychły zmierzch wojny. Henryk Vorzimmer, który w tym samym roku wstąpił do Polskiej Organizacji Wojskowej, w październiku zapisał się na Politechnikę Lwowską. W chwili wybuchu polsko-ukraińskich walk przebywał we Lwowie. Początkowo znalazł się za liniami ukraińskimi i nie brał udziału w walkach. Po wyparciu Ukraińców z miasta dwaj bracia, Henryk i Tadeusz, zgłosili się do wojska. Henryk zgodnie z kwalifikacją został przydzielony do artylerii. Choć konflikt polsko-ukraiński uważał za wielką tragedię, brał udział w bojach pod Lwowem i w Galicji Wschodniej. 1 czerwca 1919 r. mianowano go podporucznikiem.

Po zakończeniu walk w Galicji otrzymał urlop i rozpoczął studia na Wydziale Historycznym Uniwersytetu Jana Kazimierza. Już wkrótce musiał powrócić na front: ze swoim 5. pułkiem artylerii lwowskiej brał udział w walkach na Ukrainie i – ponownie – w obronie Lwowa. Odznaczył się w obronie Dubna, gdzie dowodzone przez niego działo, wysunięte przed polskie linie, odparło ataki piechoty i kawalerii sowieckiej, a nawet miało uszkodzić samochód pancerny. Bił się nad rzeką Wereszycą oraz pod Gródkiem Jagiellońskim, gdzie podczas odwrotu został ranny w nogę. Nim wyzdrowiał, wojna się zakończyła. Nazwa rzeki, nad którą walczył, była inspiracją dla niego, gdy w 1924 r. przyjmował nowe nazwisko Wereszycki………

… w 1948 r. wydał „Historię polityczną Polski w dobie po-powstaniowej 1864-1918”, którą wkrótce po publikacji wycofano z obiegu z przyczyn politycznych. Został odsunięty od dydaktyki i na kilka lat pozbawiony możliwości publikowania……

….Za swoją nieustępliwość Wereszycki był wielokrotnie represjonowany. Odmawiano mu paszportu, prawa wyjazdu na zagraniczne kwerendy i konferencje, podsłuchiwano rozmowy i cenzurowano prace; stał się, jak określała Elżbieta Orman, „historykiem wyklętym”. Mimo to gromadził wokół siebie – w tak zwanym „Klubie Wereszyckiego” – niezależnych krakowskich intelektualistów, a pod koniec lat 70. wsparł rodzącą się opozycję. Uważany był za jednego z najważniejszych i najwybitniejszych historyków tego okresu. Zmarł w 1990 r. w Krakowie.

Tekst Krzysztof Pięciak 

Sąd Apelacyjny w Krakowie podtrzymał wyrok oczyszczający profesora UJ od zarzutu kłamstwa lustracyjnego. 

Prof. Baluch nie był agentem SB. Sąd mówi, że jest czysty jak łza

Dziennik Polski

Sąd Apelacyjny w Krakowie podtrzymał w mocy wyrok I instancji, który oczyścił Jacka Balucha, profesora UJ, z zarzutu kłamstwa lustracyjnego. Wyrok jest prawomocny. 78-letni Jacek Baluch oświadczenie lustracyjne składał 14 stycznia 2008 r. w związku z pełnieniem funkcji publicznej Dyrektora Instytutu Filologii Słowiańskiej Uniwersytetu Jagiellońskiego. Po kwerendzie w archiwach Instytut Pamięci Narodowej uznał, że są wątpliwości dotyczące tego oświadczenia……….Sąd Okręgowy uznał, że nie były spełnione przesłanki współpracy z SB. Były tylko luźne kontakty z funkcjonariuszami, w trakcie których lustrowany nie przekazywał żadnych informacji. Nie została też spełniona przesłanka tajności kontaktów z SB, bo lustrowany informował o tym osoby, o które był pytany przez esbeków. IPN w złożonej apelacji od tego wyroku stwierdził, że krakowski sąd niewłaściwe pojmował definicję tajnej współpracy i zauważał, że nie można tylko się koncentrować na tym, że Baluch formalnie kilka razy odmawiał esbekom zgody na zostanie tajnym współpracownikiem.

Sąd Apelacyjny w Krakowie nie zgodził się z tymi argumentami IPN i podtrzymał wyrok oczyszczający profesora UJ od zarzutu kłamstwa lustracyjnego.

Czytaj więcej: http://www.dziennikpolski24.pl/region/wiadomosci-krakow/a/prof-baluch-nie-byl-agentem-sb-sad-mowi-ze-jest-czysty-jak-lza,13067007/