Proces lustracyjny ambasadora polskiej nauki

Proces lustracyjny prof. Andrzeja Kowalczyka z UMK. Historia jak z filmu!

nowosci.com.pl

W piątek (20.10) ruszył przed Sądem Okręgowym w Toruniu proces lustracyjny znanego toruńskiego fizyka, twórcy tomografu optycznego. Prokuratura IPN zarzuca mu, że obejmując funkcję prodziekana w 2008 r. zataił w oświadczeniu lustracyjnym współpracę z SB. Dowodzi, że ma podpisaną przez niego 28 lipca 1983 r. deklarację o współpracy, teczkę personalną i obfitą w doniesienia teczkę pracy. W tej ostatniej: informacje o kolegach fizykach, działaczach „Solidarność” w Anglii, zagranicznych gościach na UMK oraz informacje od prof. Bauera z Berlina (to naukowiec, który w latach 80. z Torunia uciekł na Zachód).

Prof. dr hab. Andrzej Kowalczyk laureatem Nagrody Ministra

fizyka.umk.pl

Prof. dr hab. Andrzej Kowalczyk został laureatem Nagrody Ministra za wybitne osiagnięcia naukowe lub naukowo-techniczne. Profesor Andrzej Kowalczyk, jak czytamy w liście Pani Minister Barbary Kudryckiej, dołączył do grona ambasadorów polskiej nauki, tych, których osiągnięcia naukowe w obszarze prowadzonych badań zapewniają naszemu krajowi wysoką pozycję i rozgłos na całym świecie, wnosząc nieoceniony wkład w rozwój polskiej myśli naukowej i stanowiąc niezwykle istotna inwestycję w budowę nowoczesnej gospodarki i rozwój społeczeństwa…..

strona domowa -http://www.fizyka.umk.pl/fizyka/?q=node/605&user=akowal

Reklamy

Kazimierz Wajda, rezydent UB na UMK – w wolnej już Polsce wykreowany na ofiarę tamtego systemu.

mobbing lektura

Kazimierz Wajda, „człowiek odnowy”

Paweł Piotr Warot – Debata 64,2012
Jak pamiętamy, Kazimierz Wajda, w księdze pamiątkowej poświeconej swojej osobie
przedstawiony został jako ofiara komunizmu, gdyż nie dane mu było dostąpić
tytułu profesora aż do końca trwania systemu komunistycznego. Powodem „prześladowań”
miała być rzekomo przynależność do „Solidarności”.

Jednakże już pobieżna lektura zachowanych ubeckich i esbeckich akt Wajdy, wskazuje nam, że sprawa profesora jest znacznie bardziej złożona. Ideowy komunista, badacz dziejów ruchu
robotniczego, a ponadto agent i rezydent UB na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika
w Toruniu, następnie członek partii z poczuciem zepchnięcia na boczny tor, który
„rezolucję Solidarności” wykorzystać chciał do powrotu, by znowu stać w centrum
wydarzeń politycznych, jak to było chociażby w latach pięćdziesiątych. Przez pryzmat
związków profesora z komunistycznym aparatem represji dostrzegamy też coś
więcej, mianowicie złożoność środowiska, na które składał się największy Związek
Zawodowy obozu sowieckiego, z jednej strony i przykład na występowanie licznych
antagonizmów w partii, z drugiej…..

….A zatem, jak to było…
Tak samo jak nie został Kazimierz Wajda  usunięty z partii za przynależność do „Solidarności”, tak samo też przeciągająca się decyzja o przyznaniu jemu profesury nie wynikały z działalności w NSZZ, ale z faktu znajdowania się w nieodpowiedniej  frakcji partii komunistycznej. Dla Wajdy w
1981 r. Polska Zjednoczona Partia Robotnicza była już za mało „robotnicza”.

Sam w swoich doniesieniach zwracał uwagę, iż problemy gospodarcze kraju wynikają z zaniedbań
na froncie ideologicznym. Jest to zrozumiałe, że dla kogoś kto pamiętał okres stalinowski i wówczas intensywnie włączał się w budownictwo socjalizmu nad Wisłą, tzw. czerwona burżuazja, „westernizujące” się elity partii, życie w sytuacji schizofrenicznej, kiedy publicznie podkreślało się rolę Związku Sowieckiego w „umacnianiu pokoju na świecie”, a prywatnie robiło się wszystko, by własne dzieci wysyłać na studia do Europy Zachodniej, kiedy wychwalało się nowoczesność sowieckiej myśli technicznej, gdy samemu jeździło się fiatem mirafiori, to wszystko mogło wydawać się Wajdzie nie do przyjęcia. Dlatego działał w „strukturach poziomych”, sprzeciwiał
się oligarchizacji partii.

Był być może marginalizowany przez ówczesnych partyjnych decydentów, od których zależało to, czy profesura przyjdzie wcześniej, czy też  będzie trzeba na nią jeszcze poczekać. Okazało się, że trzeba było poczekać. W wolnej już Polsce został przy okazji wykreowany  na ofiarę tamtego sytemu.

Kazimierz Wajda, związany z UB i SB, długo czekał na tytuł profesora

Kazimierz Wajda, ubecki rezydent na uniwersytecie

 Paweł Warot – Debata 62 październik 2012 

….

jeszcze w okresie stalinowskim w latach  1949-1954 wykorzystywany był przez toruński Urząd Bezpieczeństwa jako tajny współpracownik, a następnie jako rezydent UB na UMK. Zachował się w aktach Kazimierza Wajdy, pochodzący z lat pięćdziesiątych tzw. Kwestionariusz agenta informatora. Jak  wynikało z zachowanych materiałów „Za okres ten opiniowany był pozytywnie”. Wyeliminowany został z sieci dopiero wówczas, kiedy wybrany został do władz partyjnych. Wiedziano również, że jest wieloletnim członkiem partii, że jeszcze w 1968 r. pełnił funkcję sekretarza uczelnianego PZPR.

…. jako  uczeń Liceum im. Kopernika oraz działacz PPS i OMTUR miał Wajda w znacznym stopniu pomagać miejscowej UB w rozpracowywaniu wrogich elementów” występujących w łonie tychże środowisk. Jako student kontynuował swoją działalność, będąc w stałym kontakcie z kierownikiem Sekcji V. Marianem Wojtalem. „Zajmuje się szkoleniem marksistowskim i sam stara się dobrze opanować marksizm, który studiuje. Wszelkie  posunięcia na terenie OMTUR uzgadnia z tutejszym urzędem i był pomocny przy jego rozpracowaniu” , a także „Ze współpracy swej wywiązuje się dobrze i chętnie do niej przystępował” – tak brzmiała ocena jego oficerów zwierzchnich z tamtego czasu. Jak zanotowano, zwerbowany miał być z powodów patriotycznych”. Dostrzegano, że „na współpracę poszedł bardzo chętnie i wyraził z tego powodu zadowolenie”. 

….

W 1950 r. toruńska bezpieka postanowiła wzmocnić współpracę ze swoim KP. Ponieważ był on członkiem partii, a nie chciano rezygnować z kontaktu z tak cennym źródłem informacji, by obejść oficjalny zakaz werbowania partyjnych, postanowiono uczynić Wajdę „rezydentem” UB na UMK o pseudonimie „Włodzimierz”………..do obsługi” pewnej części sieci agenturalnej UB na UMK, nadawać  miał się idealnie, dodatkowo miał w ten sposób odciążyć w znacznym stopniu kilku pracowników operacyjnych starających się wówczas usilnie dotrzeć do studentów uniwersytetu

„Wymieniony z racji tej, że pracuje jako działacz naukowy, może z każdym  bez zwrócenia uwagi kontaktować się i spotykać”……

 

Związki profesora  Kazimierza Wajdy z SB

Paweł Warot – Debata 63 listopad 2012 

…..

profesorowi Kazimierzowi Wajdzie dedykowano księgą pamiątkową wydaną w 2000 r. w 70-lecie jego urodzin. Tam napisano: „Tytuł i stanowisko profesora nadzwyczajnego Kazimierz Wajda uzyskał dopiero w 1988 roku. Przyczyną wieloletniego oczekiwania na tytuł profesora był sprzeciw władz partyjnych podtrzymywany przez cały okres stanu wojennego”2. Stan wojenny nie trwał do końca komunizmu w Polsce, został zniesiony 22 lipca 1983 r. Zatem z jakiego to powodu tak późno przyznano tytuł profesorski? Prześladowany, jak mi się początkowo zdawał ,Kazimierz Wajda urastał w do roli bohatera narodowego. Niestety, już pobieżna lista tytułów publikacji „znawcy dziejów klasy robotniczej”, sprowadza na ziemię. Starając się odpowiedzieć na pytanie, co sprawiło, że były I sekretarz Komitetu Uczelnianego PZPR na UMK nie mógł w okresie schyłkowego PRL-u awansować, sięgnąłem do materiałów IPN…….

Henryk Elzenberg – filozof, nauczyciel Herberta, okresowo – przez władze komunistyczne – zawieszony w prawach wykładowcy

 
 serwis internetowy poświecony Henrykowi Elzenbergowi  http://www.elzenberg.info/
1939-1945 – W okresie wojennym doświadcza kolejno następujących po sobie okupacji Wileńszczyzny – bolszewickiej, litewskiej , ponownie bolszewickiej, niemieckiej i znów bolszewickiej. Bierze udział w tajnym nauczaniu i życiu naukowym. Podejmuje się dorywczych prac pozwalających na przeżycie.
1945 – Opuszcza Wilno i udaje się do Lublina, zabierając ze sobą rękopisy swoich prac.
1945-1946 – Wykłada na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim w charakterze zastępcy profesora. W roku 1945 ma zajęcia również na Uniwersytecie Marii Curie – Skłodowskiej w Lublinie.
1945 – Nominacja na profesora zwyczajnego na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu.
1946-1950 – Wykłady na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu.
1948 – Uczestniczy w X Międzynarodowym Kongresie Filozofów w Amsterdamie.
1948-1954 – Pełni funkcję Prezesa Pomorskiego Towarzystwa Muzycznego w Toruniu.
1950-1956 – Zawieszenie z przyczyn politycznych w prawach wykładowcy (płatne urlopowanie).
1951 – Uczestniczy w I Kongresie Kultury Polskiej.
1953 – Uczestniczy w XI Międzynarodowym Kongresie Filozofów w Brukseli.
1956-1961 – Wznowienie pracy dydaktycznej na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu.
1957 – Bierze udział w Międzynarodowym Kongresie Filozofów w Warszawie.
1961 – Przechodzi na emeryturę.
1963 – Ukazuje się dziennik filozoficzny Kłopot z istnieniem. Aforyzmy w porządku czasu.
1966 – Opublikowane zostają dwa zbiory prac: Wartość i człowiek. Rozprawy z humanistyki i filozofii oraz Próby kontaktu. Eseje i studia krytyczne.
1967 – Henryk Elzenberg umiera w Warszawie po ciężkiej chorobie.

Henryk Elzenberg (filozof) w Wikipedii 

Okres okupacji spędził w Wilnie, nauczając w ramach tajnych kompletów i biorąc udział w tajnych posiedzeniach Wileńskiego Towarzystwa Filozoficznego. Utrzymywał się z prac dorywczych, był np. stróżem nocnym w zakładzie stolarskim.

10 stycznia 1945 wystawiono Elzenbergowi kartę ewakuacyjną, 20 marca uzyskał od władz radzieckich zezwolenie na wywóz biblioteki naukowej. Opuścił Wilno wraz z ową biblioteką dnia 25 marca 1945 roku. Pół roku spędził w Lublinie, wykładając literaturę francuską na KUL, po czym jesienią tegoż roku przeniósł się na stałe do Torunia.

W październiku 1945 uzyskał tymczasową, a w kwietniu 1946 stałą nominację na profesora zwyczajnego w II Katedrze Filozofii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika. Prowadził wykłady i seminaria z aksjologii i historii filozofii aż do roku 1950, w którym został przez komunistyczne władze odsunięty od zajęć dydaktycznych za „niepoprawny idealizm”.

Na Uniwersytet wrócił w październiku roku 1957 jako kierownik Katedry Filozofii. W roku 1960, w wieku 74 lat, przeszedł na emeryturę. Dalej aktywnie pracował naukowo, aż do zachorowania na raka szpiku kostnego w roku 1965. Zmarł 6 kwietnia 1967 roku, pochowany został na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie

Konteksty – Henryk Elzenberg

ZBIGNIEW HERBERT – PRÓBA PORTRETU 

strona http://www.zbigniew-herbert.com/

Jednym z ludzi, którzy na Zbigniewa Herberta mieli przemożny wpływ, był jego nauczyciel Henryk Elzenberg. Żyjący w latach 1887-1967 filozof zajmował się głównie etyką i estetyką, w tym szczególnie aksjologią, czyli teorią wartości. Zamieszczone poniżej zapiski z dnia 10.07.1960 pochodzą z Kłopotów z istnieniem Elzenberga. W tekście Czytanie Tukidydesa. Wokół wiersza „Dlaczego klasycy” (Dlaczego Herbert – wiersze i komentarze – Łódź 1992) Jacek Brzozowski uznał ten właśnie fragment jako swego rodzaju bazę demitologizacyjnej postawy Herbertowskiego Napisu.

Wiele o osobistym stosunku poety do Henryka Elzenberga mówi następujący wiersz Herberta pochodzący z tomiku Rovigo:

Do Henryka Elzenberga w stulecie Jego urodzin

Kim stałbym się gdybym Cię nie spotkał – mój Mistrzu Henryku
Do którego po raz pierwszy zwracam się po imieniu
Z pietyzmem czcią jaka należy się – Wysokim Cieniom

Byłbym do końca życia śmiesznym chłopcem
Który szuka
Zdyszanym małomównym zawstydzonym własnym istnieniem
Chłopcem który nie wie

Żyliśmy w czasach które zaiste były opowieścią idioty
Pełną hałasu i zbrodni
Twoja surowa łagodność delikatna siła
Uczyły jak mam trwać w świecie niby myślący kamień
Cierpliwy obojętny i czuły zarazem

Krążyli wokół Ciebie sofiści i ci którzy myślą młotem
Dialektyczni szalbierze wynawcy nicości – patrzyłeś na nich
Przez lekko załzawione okulary
Wzrokiem który wybacza i nie powinien wybaczyć

Przez całe życie nie mogłem wydobyć z siebie słowa dziękczynienia
Jeszcze na łożu śmierci – tak mi mówiono – czekałeś na głos ucznia
Którego w mieście sztucznych świateł nad Sekwaną
Dobijały okrutne niańki

Ale Prawo Tablice Zakon – trwa

Niech pochwaleni będą Twoi przodkowie
I ci nieliczni którzy Ciebie kochali

Niech pochwalone będą Twoje księgi
Szczupłe
Promieniste
Trwalsze od spiżu

Niech pochwalona będzie Twoja kołyska

♣ Cytaty – http://www.cytaty.info/autor/henrykelzenberg/1 

Wartość walki nie tkwi w szansach zwycięstwa sprawy, w imię której się ją podjęło, ale w wartościach tej sprawy.— Henryk Elzenberg

Wspomnienia o usuwaniu rektorów u schyłku PRL

Urywek ze wspomnień- Usunięcie rektorów UMK w sierpniu 1982 r.

Głos Uczelni, 2002,7- Sławomir Kalembka

Od maja 1982 r. wyczekiwaliśmy decyzji o usunięciu nas ze stanowisk rektorskich, zresztą w istniejącej sytuacji bardzo ciążyły nam te godności. A tymczasem do chwili mego wyjazdu, mimo różnych ataków propagandowych na uczelnię, np. ze strony partyjnych kolejarzy z Kluczyków albo „prawdziwych” przedstawicieli klasy robotniczej z Grudziądza, jakoś nie wyrzucano nas z budynku rektorskiego….

Chyba 3 VIII zadzwoniono z Warszawy, że następnego dnia z Ministerstwa Nauki, Szkolnictwa Wyższego i Techniki przyjedzie do nas specjalna komisja. Celu jej przybycia nietrudno było się domyślić. Czas był dobry, uniwersytet pusty. Poleciłem zawiadomić Stasia i przywieźć go 4 VIII samochodem rektorskim ze Smogorzewca. Władka powiadomiliśmy już po wszystkim ezopową depeszą, ale ten słusznie uznał, że szkoda przerywać sobie wypoczynek, gdy jego obecność w Toruniu i tak niczego zmienić nie może.

Przyjechali 4 VIII limuzyną, gdzieś około południa. Zdaje się, że przedtem byli jeszcze u miejscowych władz. Było trzech – jeden generał brygady, chuderlawo wyglądający w letnim mundurze, jeden zwalisty wiceminister i jeden ugrzeczniony, wysztafirowany, z potężną teką, wicedyrektor departamentu. Byli to kolejno: drugi na stanowisku komisarz wojenny w ministerstwie – generał Żak, wiceminister Sablik oraz wówczas, wicedyrektor departamentu studiów uniwersyteckich i pedagogicznych Mariański, zastępca Stemperskiego….Na VI piętrze rektoratu, w siedzibie Komitetu na komisję ministerialną oczekiwano. Narady trwały tam dosyć długo. W końcu telefonicznie zapowiedziano, że wysłannicy z Warszawy zjeżdżają na II piętro, tj. do gabinetu Magnificencji. Towarzyszył im, zdaje się, doc. Niedzielski. Powitanie było suche. Panowie zażyczyli sobie najpierw rozmowy tylko z rektorem Dembińskim. Trwała ona dosyć długo, może do godziny. Potem poproszono i mnie do tego towarzystwa. Wiceminister Sablik po paru słowach zadał mi pytanie, czy w istniejącej sytuacji, wobec rzekomego stracenia możliwości sprawowania obowiązków prorektorskich, gotów jestem sam zrezygnować ze swej funkcji? Ale natychmiast, gdy tylko zdążyłem powiedzieć, że nie, bez prób przekonywania mnie stwierdził, iż wobec tego, podobnie jak rektor Dembiński, z dniem dzisiejszym zostaję odwołany przez ministra. Podobnie odwołany zostaje prorektor Bojarski. Urzędowaliśmy więc „aż” 11 miesięcy i 4 dni….

W jakieś dwa tygodnie po nas usunięto zespół rektorów uniwersytetu we Wrocławiu. Była to ostatnia z ekip kierowniczych uczelni wyrzuconych ze stanowisk w tamtym czasie. Postąpiono tam bardziej przebiegle niż z nami. Odwołano jedynie rektora Łukaszewicza, choć podobno próbował za nim wstawić się prymas Glemp. W tej sytuacji jego prorektorzy, poza jednym, który się cofnął, a wśród nich i Wojtek Wrzesiński, sami złożyli rezygnację, minister je oczywiście skwapliwie przyjął.

Na uczelni toruńskiej wówczas dalszej „czystki” nie prowadzono. Jedynie we wrześniu sami złożyli rezygnacje, nie widząc możliwości dalszego działania w nowych warunkach, dziekan Wydziału Prawa i Administracji, stary AK-owiec z Rzeszowskiego, znawca prawa morskiego, prof. Łopuski, oraz lojalna z nim prodziekan doc. Alicja Grześkowiak.

Kolejna czystka przyjdzie po zmianie ustawy o szkolnictwie wyższym w 1985 r.

Usunięto wówczas prorektora do spraw nauczania Władka Wincławskiego i dziekana Wydziału Humanistycznego Kazika Wajdę. Obaj byli wybrani zdecydowaną większością głosów, obaj działali sprawnie, obaj oczywiście z humanistyki, która była szczególnie „ulubionym” wydziałem partii i bezpieki i to już chyba od 1950 r., jeśli nie wcześniej. Tym razem dobrze wystraszony i przerzedzony Senat bał się nawet uchwalić, na co wskazywała żałosna w tonie dyskusja, mój wniosek (byłem wówczas, ale już tylko do września 1985 r., delegatem do Senatu) o negatywnej ocenie tej kolejnej arbitralnej i szkodliwej decyzji personalnej władz.

Sławomir Kalembka – prof.historii, usunięty z funkcji prorektora UMK w stanie wojennym

Sławomir Kalembka w Wikipedii

Sławomir Robert Kalembka (ur. 7 czerwca 1936 w Wilnie, zm. 12 października2009 w Toruniu[1]) – profesor nauk historycznych, specjalizujący się w historii Polski i historii powszechnej XIX i XX wieku…

Studia ukończył na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w 1958. Stopień doktora uzyskał w 1964, a doktora habilitowanego 1976. W 1988 otrzymał tytuł profesora nauk historycznych.

Związany przez dużą część pracy z Instytutem Historii i Archiwistyki UMK. Pełnił funkcję kierownika zakładu Bibliologii i Informacji Naukowej. Był także pierwszym kierownikiem Instytutu Stosunków Międzynarodowych UMK, członkiem Rady Głównej Szkolnictwa Wyższego oraz członkiem Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów Naukowych….

W 1981 został dyrektorem Instytutu Historii oraz prorektorem UMK, z którego to stanowiska usunięty został w 1982 przez władze. W latach 1990–1993 pełnił funkcję rektora Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.Był członkiem Polskiej Akademii Umiejętności.

 Sześćdziesięciopięciolecie urodzin- Sławomir Kalembka
uczony, organizator nauki, człowiek
Głos Uczelni 2001,11

Bardzo czynny w życiu naukowym, niestroniący od dydaktyki, nie odmawiał jednak, gdy środowisko sygnalizowało chęć powierzenia mu ważnych funkcji organizacyjnych. Warto przy tym zauważyć, że następowało to z reguły w trudnych okresach przejściowych, w czasach, by tak rzec, „podwyższonego politycznego ryzyka”. I tak dyrektorem Instytutu Historii i Archiwistyki był od stycznia do sierpnia 1981 r., prorektorem Uczelni od września 1981 r. do sierpnia roku następnego. Z tej drugiej funkcji usunięty został z przyczyn politycznych w czas ciężki dla całego kraju. Swoje prorektorowanie wspominał zawsze będzie z mieszaniną dumy i goryczy, świadom rozmiaru niewykorzystanych wówczas możliwości. Krytyczny wobec politycznej rzeczywistości lat 80., dobrych parę lat nie mógł i nie chciał ubiegać się o kierownicze stanowiska na Uczelni. Profesurę nadzwyczajną uzyskał dopiero we wrześniu 1988 r. Nie miną nawet trzy lata i nastąpi „uzwyczajnienie” tej profesury (1 VI 1991 r.). Pozostał jednak tak samo „nadzwyczajny”, jak był i przedtem…

 Urywek ze wspomnień. Usunięcie rektorów UMK w sierpniu 1982 r.

Głos Uczelni,2002,7

…Nadszedł martwy miesiąc w życiu uniwersytetu – sierpień, kiedy nie ma studentów i bardzo wielu pracowników. Ja miałem w tym czasie być jedynym urzędującym rektorem…Chyba 3 VIII zadzwoniono z Warszawy, że następnego dnia z Ministerstwa Nauki, Szkolnictwa Wyższego i Techniki przyjedzie do nas specjalna komisja. Celu jej przybycia nietrudno było się domyślić. Czas był dobry, uniwersytet pusty…Wracając do 4 VIII 1982 r., warto przytoczyć in extenso dokument odwołania mojej osoby. Oto jego treść: „Warszawa, dnia 4 [ręcznie wpisane] sierpnia 1982 r. Obywatel doc. dr hab. Sławomir Kalembka, Prorektor Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Na podstawie art. 13, ust. 4, ustawy z dnia 5 listopada 1958 r. o szkolnictwie wyższym [w maju 1982 r. uchwalono nową ustawę!] Dz. U. z 1973 r. nr 32, poz. 191 – odwołuję Obywatela Docenta ze stanowiska prorektora Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu z dniem 4 sierpnia 1982 roku. Jednocześnie wyrażam obywatelowi Docentowi podziękowanie za całokształt jego pracy dla Uczelni. W/z Ministra, Podsekretarz Stanu – mgr Jerzy Sablik”. [Pieczęć okrągła ministerstwa]. To prawdziwa logika PRL-u: praca godna „podziękowania, za całokształt”, jest podstawą do zwolnienia!

Ryszard Frelek – członek władz PRL, dośmiertny rektor w III RP

Ryszard Frelek w serwisie IPN

Od 1950 r. kandydat do PZPR, członek od 1953 r. W latach 1947-1948 referendarz w Naczelnym Zarządzie Państwowych Gospodarstw Rolnych. Od 1948 r. w Polskiej Agencji Prasowej: redaktor do 1957 r., 1957-1959 korespondent w New Dehli, 1959-1962 redaktor, 1962-1968 pracownik KC PZPR (w innym miejscu, miał być starszym inspektorem), 1968-1969 z-ca red. nacz. PAP. W latach 1969-1971 dyrektor Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. Od 01.05.1980 do 15.08.1981 stały przedstawiciel PRL przy ONZ w Nowym Jorku. Od 1981 do 1988 rencista, profesor na pół etatu w Akademii Nauk Społecznych KC PZPR. W 1988 r. radca w Ambasadzie PRL w Atenach. Źródła: AAN CK IX-256; CK VII-308; Informator o strukturze i obsadzie personalnej, red. K. Persak; Ludzie władzy 1944-1991, T. Mołdawa.

—————–

Ryszard Frelek w Wikipedii

Ryszard Frelek (ur. 30 maja 1929, zm. 21 października 2007) – polski działacz polityczny w okresie PRL, pisarz, scenarzysta filmowy, profesor, nauczyciel akademicki zajmujący się stosunkami międzynarodowymi, badacz historii dyplomacji, poseł na Sejm PRL VI i VII kadencji z ramienia PZPR. Przez dwadzieścia lat pracował na Uniwersytecie Warszawskim, na początku lat 90. w amerykańskim Bard College, później w Wyższej Szkole Biznesu i Administracji oraz w Szkole Głównej Handlowej. …Od 2004 do dnia śmierci pełnił funkcję rektora Toruńskiej Szkoły Wyższej, gdzie prowadził wykłady na kierunku Stosunki międzynarodowe.

———-

SPRAWA KOMANDOSÓW – artykuł Antoniego Zambrowskiego

..Organ PAX-u, dziennik „Słowo Powszechne” z dnia 11 marca 1968 roku w swej odezwie do studentów Uniwersytetu Warszawskiego, napisanej wspólnie przez prezesa PAX-u Bolesława Piaseckiego oraz pracownika KC PZPR Ryszarda Frelka, wręcz określał organizatorów wiecu protestacyjnego studentów UW na dziedzińcu przed BUW-em jako żydowskich nacjonalistów wysługujących się Izraelowi oraz rewanżystom z RFN…