Kazimierz Wajda, rezydent UB na UMK – w wolnej już Polsce wykreowany na ofiarę tamtego systemu.

mobbing lektura

Kazimierz Wajda, „człowiek odnowy”

Paweł Piotr Warot – Debata 64,2012
Jak pamiętamy, Kazimierz Wajda, w księdze pamiątkowej poświeconej swojej osobie
przedstawiony został jako ofiara komunizmu, gdyż nie dane mu było dostąpić
tytułu profesora aż do końca trwania systemu komunistycznego. Powodem „prześladowań”
miała być rzekomo przynależność do „Solidarności”.

Jednakże już pobieżna lektura zachowanych ubeckich i esbeckich akt Wajdy, wskazuje nam, że sprawa profesora jest znacznie bardziej złożona. Ideowy komunista, badacz dziejów ruchu
robotniczego, a ponadto agent i rezydent UB na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika
w Toruniu, następnie członek partii z poczuciem zepchnięcia na boczny tor, który
„rezolucję Solidarności” wykorzystać chciał do powrotu, by znowu stać w centrum
wydarzeń politycznych, jak to było chociażby w latach pięćdziesiątych. Przez pryzmat
związków profesora z komunistycznym aparatem represji dostrzegamy też coś
więcej, mianowicie złożoność środowiska, na które składał się największy Związek
Zawodowy obozu sowieckiego, z jednej strony i przykład na występowanie licznych
antagonizmów w partii, z drugiej…..

….A zatem, jak to było…
Tak samo jak nie został Kazimierz Wajda  usunięty z partii za przynależność do „Solidarności”, tak samo też przeciągająca się decyzja o przyznaniu jemu profesury nie wynikały z działalności w NSZZ, ale z faktu znajdowania się w nieodpowiedniej  frakcji partii komunistycznej. Dla Wajdy w
1981 r. Polska Zjednoczona Partia Robotnicza była już za mało „robotnicza”.

Sam w swoich doniesieniach zwracał uwagę, iż problemy gospodarcze kraju wynikają z zaniedbań
na froncie ideologicznym. Jest to zrozumiałe, że dla kogoś kto pamiętał okres stalinowski i wówczas intensywnie włączał się w budownictwo socjalizmu nad Wisłą, tzw. czerwona burżuazja, „westernizujące” się elity partii, życie w sytuacji schizofrenicznej, kiedy publicznie podkreślało się rolę Związku Sowieckiego w „umacnianiu pokoju na świecie”, a prywatnie robiło się wszystko, by własne dzieci wysyłać na studia do Europy Zachodniej, kiedy wychwalało się nowoczesność sowieckiej myśli technicznej, gdy samemu jeździło się fiatem mirafiori, to wszystko mogło wydawać się Wajdzie nie do przyjęcia. Dlatego działał w „strukturach poziomych”, sprzeciwiał
się oligarchizacji partii.

Był być może marginalizowany przez ówczesnych partyjnych decydentów, od których zależało to, czy profesura przyjdzie wcześniej, czy też  będzie trzeba na nią jeszcze poczekać. Okazało się, że trzeba było poczekać. W wolnej już Polsce został przy okazji wykreowany  na ofiarę tamtego sytemu.

Reklamy

Ryszard Nazarewicz – ubek, profesor habilitowany PAN i ANS

Ryszard  Nazarewicz w Bazie Ludzie Nauki

prof. dr hab.  Ryszard  Nazarewicz  (nie żyje)
Dyscypliny KBN:    nauki historyczne
Specjalności:    historia najnowsza
Członkostwo:    Nieaktualne:

Członek  Towarzystwo Naukowe im. Adama Próchnika
Promotor prac doktorskich:
Droga do powojennej stabilizacji w regionie częstochowskim w latach 1945-1948  01/01/1990,
autor rozprawy doktorskiej  Marian Kotarski ,
Recenzent prac doktorskich i habilitacyjnych:
Polski ruch oporu w walce z komunikacją okupanta w latach 1939 – 1945 na ziemiach polskich,  22/05/1987 ,
autor rozprawy doktorskiej  Aleksander Wojtczak

Ryszard Nazarewicz w Wikipedii

Ryszard Nazarewicz vel Ryszard Raps ps. Stefan (ur. 11 października 1921 we Lwowie, zm. 22 grudnia 2008 w Warszawie) – profesor zwyczajny historii, były podpułkownik MO, zastępca szefa Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego PRL dla miasta stołecznego Warszawy.

Był żołnierzem Gwardii Ludowej. W 1944 był oficerem do spraw informacji w III Brygadzie im. Józefa Bema Armii Ludowej, szef informacji i wywiadu Okręgu Częstochowa AL.

Od 1 lutego 1945 do 31 grudnia 1947 brał udział w walkach przeciwko oddziałom podziemia niepodległościowego.

W latach 1951-1956 pełnił funkcję naczelnika Wydziału V Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego PRL w Łodzi, a w okresie 1946-1951 zastępcy kierownika Miejskiego UBP w Łodzi w 1945.

Miał tytuł profesora zwyczajnego Polskiej Akademii Nauk. Był autorem kilku książek, m.in. Dylematy i dramaty Armii Ludowej. Był pracownikiem naukowym Instytutu Historii Ruchu Robotniczego Akademii Nauk Społecznych przy KC PZPR. Wieloletni członek Rady Naczelnej ZBoWiD.

Ryszard Nazarewicz w katalogu IPN

RYSZARD NAZAREWICZ – PARTYZANT, UBEK, „PROFESOR” – TADEUSZ M. PŁUŻAŃSKI

…..Po kilkunastoletnim „epizodzie” w bezpiece „ludowa” władza rzuciła byłego partyzanta na inny front walki z „reakcją” – walki piórem. Wtedy narodził się Nazarewicz – „profesor historii”. Jako pracownik m.in. Wyższej Szkoły Nauk Społecznych przy KC PZPR przez kolejne dekady dbał o „właściwy” obraz najnowszych dziejów Polski. Nie zapomniał oczywiście o swojej bojowej i wywiadowczej karcie – wychwalał dzieje Częstochowskiego Okręgu GL-AL. W ramach twórczości „naukowej” wydał wiele książek, nawet w III RP.
W numerze z lutego 2003 r. wspomnianego już „Głosu Kombatanta Armii Ludowej”, którego jest stałym autorem, Ryszard Nazarewicz napisał: „Prawda jest dlatego po naszej stronie, że od kilkunastu lat dominuje w radio, telewizji i prasie prawicowa wersja historii. Mało tego, że jest naświetlana pod kątem działania obecnej prawicy, ale jest również naświetlana w sposób obraźliwy, obelżywy dla nas, dla lewicowego ruchu oporu. Dla tych, którzy walczyli wtedy, kiedy inni zajmowali się wyszukiwaniem i mordowaniem ludzi, których uznawali za komunistów, za agentów itd. Ale i nadal to pojęcie »agenci« tkwi. Mamy ciągle w prasie prawicowej w kraju tego rodzaju czkawkę”…..

Ryszard Nazarewicz -wywiad Niezależnej Wytwórni Lewicowych Filmów

Czerwone dynastie: Ryszard Nazarewicz i jego córka Katarzyna – Jerzy Robert Nowak

2009-08-13 4:32 am

Dużą karierę w mediach po 1989 r. zrobiła Katarzyna Nazarewicz-Sosińska, m.in. pełniąc funkcje redaktora naczelnego “Expressu Wieczornego”, dyrektora wydawniczego magazynów “Playboy” i “Voyage”, swego czasu była kandydatką na rzecznika rządu AWS – UW. Jest córką byłego szefa wywiadu GL-AL w okręgu Częstochowa, późniejszego pułkownika UB Ryszarda Nazarewicza, który wsławił się nie tylko nadzorem UB zza biurka, lecz także osobistymi przesłuchaniami polskich patriotów…..

 

Poczet funkcjonariuszy SB, którzy inwigilowali UAM w Poznaniu

Poczet funkcjonariuszy SB, którzy inwigilowali Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu 

wg:Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w oczach służb specjalnych PRL.

Wybór źródeł

z lat 1982-1989 – Kazimierz Świrydowicz (red.)  

(Warto zwrocić uwagę na poziom wykształcenia funkcjonariuszy skierownaych na odcinek akademicki.)


Stanisław Kłys -były funkcjonariusz UB i SB, w III RP – wykładowca

Stanisław Kłys

Ludzie nauki – Baza nauki polskiej ( zdezaktualizowana)
dr  Stanisław  Kłys
Dyscypliny KBN:    nauki prawne
Specjalności:    archiwoznawstwo, teoria państwa i prawa
Miejsca pracy:    Aktualne:
profesor  Bałtycka Wyższa Szkoła Humanistyczna w Koszalinie
Nieaktualne:
Naczelna Dyrekcja Archiwów Państwowych
Pełnione funkcje:    Nieaktualne:
Dyrektor  Archiwum Państwowe w Poznaniu

Stanisław Kłys w Wikipedii

(ur. 1934), prawnik i archiwista, doktor nauk prawnych,

Praca zawodowa

1953-1971 oficer (kapitan) Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego (UBP) i Służby Bezpieczeństwa (SB) (usunięty z SB za korupcję i branie łapówek otrzymał tzw. „emeryturę resortową”), z ramienia SBprowadził w latach 1956-1969 inwigilację Stanisława Hejmowskiego wybitnego poznańskiego adwokata, obrońcy uczestników wydarzeń Poznańskiego Czerwca 1956, 1971-1974 prowadził gospodarstwo rolne rodziców, 1974-1999 dyrektor Archiwum Państwowego w Poznaniu i od 1999 główny specjalista w Naczelnej Dyrekcji Archiwów Państwowych RP (NDAP), 1994-1999 wykładowca archiwistyki w Zakładzie Archiwistyki Instytutu Historii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu (kierownik prof. Stanisław Sierpowski), 1998-2008 profesor w Bałtyckiej Wyższej Szkole Humanistycznej w Koszalinie.

Śledztwo IPN przeciwko kpt. SB Stanisławowi Kłysowi

30 czerwca 2008 r. IPN wszczął śledztwo przeciwko dr Stanisławowi Kłysowi, byłem kapitanowi SB, za prześladowanie mecenasa Stanisława Hejmowskiego– legendarnego obrońcy Powstańców z Czerwca ’56 w Poznaniu[1].

Działalność społeczna [edytuj]

  • 1952-1990 członek PZPR.
  • od 1974 działacz Stowarzyszenia Archiwistów Polskich (przewodniczący Sądu Koleżeńskiego w latach 2002-2007),

Oficer stalinowskiego UB dziś uczy studentów prawa

Polska The Times. 2008-06-27

Stanisław Kłys po tragicznych wydarzeniach poznańskiego Czerwca ’56 prześladował obrońcę zbuntowanych robotników, mec. Stanisława Hejmowskiego. Dziś ten były oficer UB jest profesorem nadzwyczajnym uczelni w Koszalinie i wykłada prawo. Wczoraj, dokładnie w przededniu 52. rocznicy Czerwca, egzaminował studentów.

Kłys rozpoczął pracę w Urzędzie Bezpieczeństwa jeszcze w czasach stalinowskich, w 1954 roku. Trzy lata po poznańskim zrywie, w 1959 roku, wszczął sprawę o kryptonimie Maestro przeciwko poznańskiemu adwokatowi Stanisławowi Hejmowskiemu…
Z inicjatywy Kłysa preparowano dokumenty dowodzące rzekomego łamania prawa przez Hejmowskiego i rozpowszechniano szkalujące informacje. Adwokata pozbawiono prawa wykonywania zawodu i obciążono wysokimi grzywnami. Dzisiejszy profesor koszalińskiej uczelni uniemożliwiał prawnikowi wyjazd do rodziny do Szwecji. Zaszczuwany latami obrońca robotników podupadł na zdrowiu.

Były SB-ek znowu uczy studentów

Głos Wielkopolski, 11.08.2010

Oburzeni czytelnicy poinformowali nas, że były funkcjonariusz UB i SB, wieloletni prześladowca słynnego obrońcy uczestników Poznańskiego Czerwca 1956 roku, Stanisława Hejmowskiego uczy w Poznaniu studentów. Stanisław Kłys wykłada w Wyższej Szkole Bezpieczeństwa na kierunkach pedagogika, historia i bezpieczeństwo narodowe. Kombatanci uważają, że były oficer bezpieki nie ma moralnej legitymacji do edukowania studentów….

Przed dwoma laty Kłys wykładał w Bałtyckiej Wyższej Szkole Humanistycznej. Kierownictwo uczelni uznało jednak, że zataił on swoją przeszłość i zrezygnowało ze współpracy z byłem oficerem bezpieki.
Zwróciliśmy się do Wyższej Szkoły Bezpieczeństwa z pytaniami, czy jej władzom znana jest przeszłość Stanisława Kłysa oraz czy uważają, że prześladowca mecenasa Hejmowskiego ma moralne prawo do nauki studentów. Odpowiedzi na żadne z pytań nie uzyskaliśmy. – Uczelni nie są znane przeszkody prawne do prowadzenia zajęć z przedmiotów adekwatnych do wykształcenia – stwierdziła Natalia Majchrzak, asystentka rektora WSB.

Jerzy Sawicki – profesor prawa karnego Polski Ludowej, słynny „Lex”

baner człowiek nauki

Jerzy Sawicki w Wikipedii

Jerzy Sawicki (nazwisko rodowe Izydor Reisler), pseud. „Lex”, (ur. 23 stycznia 1910 r., w Gródku Jagiellońskim – zm. 5 czerwca 1967 r. wBrukseli), polski prawnik żydowskiego [1][2]pochodzenia; profesor uniwersytecki; karnista, specjalizował się w prawie karnym międzynarodowym; adwokat; prokurator Sądu Najwyższego oraz Najwyższego Trybunału Narodowego; felietonista[3].

Ukończył prawo na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie. W latach 19361941 praktykował, jako adwokat we Lwowie[4]. W okresie radzieckiej okupacji Lwowa był m.in. na stanowisku członka III Kolegium Adwokatów we Lwowie.

Według Zbigniewa Błażyńskiego, po roku 1941 Sawicki był agentem Gestapo w okupowanym przez Niemców Lwowie [5].

W latach 19441953 był prokuratorem Sądu Najwyższego oraz Najwyższego Trybunału Narodowego ds. ścigania przestępców wojennych w Polsce[6].

W latach 19451946 brał udział w pracach delegacji KRN na procesy norymberskie[7]. Od roku 1945 z polecenia ministra sprawiedliwościHenryka Świątkowskiego podjął śledztwo dotyczące zbrodni na polskich oficerach w Katyniu, z zamiarem przypisania tej zbrodni Niemcom jako ludobójstwa26 stycznia 1946 w Norymberdze prowadził m.in. przesłuchanie Ericha von dem Bacha w ramach śledztwa przeciwko zbrodniarzom wojennym[8].

Oskarżał w procesach przed Najwyższym Trybunałem NarodowymArthura Greisera (1947), Josefa Bühlera (1948) oraz załogi hitlerowskiego obozu koncentracyjnego Auschwitz[9].

W latach 19481950 był profesorem na Wydziale Prawa Uniwersytetu Łódzkiego, a od roku 1952 – na Wydziale Prawa Uniwersytetu Warszawskiego[10].

Razem z Igorem AndrejewemLeszkiem Lernellem, Sawicki był współautorem najważniejszego w okresie stalinizacji Polski podręcznika Prawo karne Polski Ludowej (1954).….

[Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego miało w swoich aktach dowody, że Sawicki współpracował z Gestapo na terenie getta lwowskiego. Sawicki wiedział o istnieniu tych akt i to gwarantowało jego całkowite posłuszeństwo. Sprawa ta w końcu stała się głośna i Sawicki został zwolniony ze stanowiska prokuratora, ale zanim odszedł, zasłużył się aparatowi bezpieki” (Zbigniew Błażyński, Mówi Józef Światło. Za kulisami bezpieki i partii 19401955, słowo wstępne Jan Nowak Jeziorański, Warszawa 2003, s. 236).]

————-

Ferdynand Goetel – ostatnia ofiara Katynia

Rzeczpospolita, Tomasz Zbigniew Zapert 29-02-2008

W styczniu 1945 roku, tuż po wkroczeniu Rosjan na Wawel, od razu zostali aresztowani członkowie komisji prof. Jana Robla (badającej w Krakowie dokumenty katyńskie wydobyte podczas ekshumacji wiosną 1943 roku). Do mieszkania, gdzie Goetel znalazł schronienie, przybył kilkuosobowy patrol sowiecki wsparty Adamem Ważykiem w mundurze oficera LWP. Prozaika akurat nie było w domu. Dla jego żony stało się wtedy jasne, że mąż, jako jeden z najważniejszych świadków zbrodni katyńskiej, znalazł się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Skłamała więc, iż wyjechał do Warszawy.

Dzięki pomocy księdza Machaja ukrył się w klasztorze karmelitów, gdzie przebywał 11 miesięcy. Tam doszła do niego propozycja prokuratora Jerzego Sawickiego (właśc. Izydora Reislera, absolwenta Wydziału Prawa UJK – od września 1939 r. do czerwca 1941 r. jako prawnik wysługiwał się Sowietom w walce z Polakami, piastując stanowisko członka III Kolegium Adwokatów we Lwowie, w okupowanym przez Niemców Lwowie był agentem gestapo na terenie miejscowego getta, po wojnie jako prokurator Najwyższego Trybunału Narodowego i Sądu Najwyższego był na usługach aparatu bezpieki w stalinowskiej Polsce), aby oświadczył, że Katyń jest dziełem Niemców.

——–

Rozmowa z prof. dr hab. Lechem Falandyszem

vagla.pl

Przez krótki okres moim drugim mistrzem był profesor Jerzy Sawicki – słynny „Lex”. Postać niezwykle barwna i ciekawa, który swoim wyglądem przypominał raczej artystę niż profesora prawa.

O pana profesorach krążyło wiele anegdot. Czy pamięta pan może jakąś?


Niejedną. Student otwiera gabinet profesora Sawickiego. Widzi, że nie ma profesora i mówi: „znów nie ma tego sk…a” Wtedy odzywa się głos profesora dobiegający zza szafy: „pan chyba zapomniał, że na uczelni używa się tytułów naukowych, a nie rodowych.”

Aleksander Makowski – dr, pułkownik MSW, stypendysta na wydziale prawa Harvard University

baner człowiek nauki

Raport o WSI część 7

Aneks nr 24

Notatka na temat
plk. Aleksandra Makowskiego
Plk dr Aleksander Makowski (ur. 7.02.1951) – w latach 1972-1990 funkcjonariusz Departamentu I MSW:
1972-1975 – Wydzial I (amerykanski) Departamentu I MSW
1975-1976 – studia podyplomowe na Harvard School of Law (pod legenda doktoranta Instytutu Nauk Prawnych PAN – w ramach wymiany naukowej), interesowal sie wowczas centrala CIA;
1 XI 1976-28 II 1978 – II Sekretarz Stalego Przedstawicielstwa PRL przy ONZ w Nowym Jorku, przeszedl do pracy w sekretariacie ONZ;
VI 1985-1988 – Naczelnik Wydzialu XI Departamentu I MSW;
1988-1990 – pracownik Ambasady PRL w Rzymie;
1990 – zwolniony z MSW;…..

———-

SZPIEG Z PRL I ZNIKAJĄCE DOKUMENTY

Dorota Kania „Gazeta Polska”, 09-09-2009

Z teczki personalnej Aleksandra Makowskiego, funkcjonariusza wywiadu PRL, ktoś po 1990 roku usunął 88 stron dokumentów – wynika z akt SB zgromadzonych w Instytucie Pamięci Narodowej. ..

Jak dowiadujemy się z teczki Aleksandra Makowskiego, do pracy w MSW zgłosił się 29 czerwca 1972 r. Był już absolwentem wydziału prawa i administracji UW – szkołę średnią kończył w Stanach Zjednoczonych, gdzie jego ojciec pracował jako „urzędnik” ambasady PRL w Waszyngtonie. W lipcu uzyskał zmianę nazwiska z Makowski-Mackiewicz na Makowski, a w listopadzie 1972 r., jako funkcjonariusz Służby Bezpieczeństwa, złożył uroczyste ślubowanie. Przyrzekł, m.in. że będzie aktywnie zwalczać wrogów Polski Ludowej i innych państw obozu socjalistycznego, wykonywać każde zadania powierzone dla dobra narodu, partii i socjalizmu, zachowa postawę moralną i obywatelską godną funkcjonariusza Służby Bezpieczeństwa i oficera polskiego wywiadu.

Aleksander Makowski w lipcu 1975 r. uzyskał dyplom Ośrodka Kształcenia Kadr Wywiadowczych Departamentu I MSW – w opiniach podkreślano, że jako członek PZPR „brał aktywny udział w zebraniach i seminariach, wykazując głęboką znajomość problemów politycznych i ideologicznych”. W arkuszu kwalifikacyjnym napisano również, że „bierze czynny udział w życiu kulturalno-społecznym. Dużo pracy poświęcał przygotowaniu programów uroczystości 8 marca, 1 maja i uroczystemu zakończeniu kursu OKKW”. Ze względu na bardzo dobrą znajomość języka angielskiego przełożeni z kursu sugerowali, by wysłać Makowskiego do USA.

Tuż po zakończeniu kursu płk Jan Słowikowski skierował wniosek do wiceministra Mirosława Milewskiego o zgodę na wysłanie Makowskiego – oficjalnie pracownika naukowego Polskiej Akademii Nauk – do Stanów Zjednoczonych. Makowski, jako młody polski naukowiec, otrzymał stypendium na wydziale prawa Harvard University.

„Ppor Makowski wyjedzie do USA we wrześniu na paszporcie służbowym przysługującym stypendystom polskim. Przewidujemy wykonanie przez niego zadań operacyjnych w obiekcie »Ogniwo« oraz sporadyczny kontakt z rezydenturą w Nowym Jorku” – napisał dyrektor Departamentu I MSW płk Słowikowski. Jak wynika z akt IPN, już wtedy Aleksander Makowski posługiwał się dokumentami na nazwisko Aleksander Stępiński.

Rezydent wywiadu PRL

Trzy lata później – w 1978 r. Aleksander Makowski w Instytucie Państwa i Prawa PAN uzyskał stopień naukowy doktora nauk prawnych – jego praca nosiła tytuł „Instytucja impeachmentu w prawie konstytucyjnym Stanów Zjednoczonych”. Tę samą tematykę poruszył w książce napisanej w końcu lat 90. wspólnie z Longinem Pastusiakiem, politykiem SLD i amerykanistą, który w czasach PRL zdobył doktorat na American University w Waszyngtonie. 

Makowski w rezydenturze nowojorskiej pracował od 1976 r. pod pseudonimem „Andros” – oficjalnie instytucja przykrycia, czyli Ministerstwo Spraw Zagranicznych, mianowała go II sekretarzem Przedstawicielstwa PRL przy ONZ. W kraju, podobnie jak wszyscy funkcjonariusze wywiadu PRL zatrudnieni przy ONZ, utrzymywał kontakty m.in. z przedstawicielami studenckich Kół Przyjaciół ONZ – faktycznie była to kuźnia kadr współpracowników i przyszłych funkcjonariuszy wywiadu PRL.

—————–

Rozpracować Jana Pawła II

Gazeta Polska | dodane 2009-09-15

Aleksander Makowski, syn komunistycznego dyplomaty i funkcjonariusza wywiadu PRL, w latach 80. kierował Wydziałem XI Departamentu I (wywiad), który zajmował się zwalczaniem opozycji demokratycznej. Ze względu na jego działania Amerykanie uznali go za „bardzo niebezpieczną postać, która w okresie zimnej wojny wyrządziła Stanom Zjednoczonym wiele szkód”. Makowski jako rezydent wywiadu pseudonim „IRT” w latach 1988–1990 zajmował się też agentami ulokowanymi w Watykanie….

Zaufany Kiszczaka

Makowski, używający także nazwiska Stępiński, do 1981 r. był rezydentem wywiaduPRL w USA.

„Kpt. A. Makowski posiada pełne kwalifikacje do pracy w wywiadzie z pozycji Centrali i terenu. Samodzielny, doświadczony oficer. W latach 1974–76 pracował w IPP PAN [Instytut Państwa i Prawa Polskiej Akademii Nauk – red.] jako w instytucji przykrycia. Posiada pełne kwalifikacje do ponownego rozpoczęcia pracy w tej instytucji. Z punktu widzenia interesów operacyjnych celowym jest zatrudnienie kpt. Makowskiego w IPP. Możliwość rozeznania środowiska naukowego, styki z naukowcami z zagranicy. Praca w instytucji przykrycia (z uwagi na określenia godzin urzędowania i obowiązku codziennej obecności w miejscu pracy) daje możliwość kontynuowania pracy operacyjnej w Wydziale” – napisał w 1981 r. dyrektor I Departamentu MSW we wniosku personalnym Makowskiego. Z lektury teczki personalnej Makowskiego wynika, że cieszył się on zaufaniem najwyższych przełożonych. Powodowały to głównie jego powiązania rodzinne – jego ojciec, przedwojenny szewc, zaczynał karierę w Armii Czerwonej, a później był wysokim funkcjonariuszem Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego.

W październiku 1981 r., na półtora miesiąca przed wprowadzeniem stanu wojennego,Aleksander Makowski po raz pierwszy wyjechał na paszporcie dyplomatycznym z tajną misją do Moskwy – doszło wówczas m.in. do przekazania KGB informacji na temat działaczy „Solidarności”….

W 1983 r. Makowski został najpierw zastępcą naczelnika XI Wydziału I Departamentu MSW, a później naczelnikiem tego wydziału…Makowski jako szef XI Wydziału nadzorował prace niezwykle groźnych agentów – małżeństwa Jolanty i Andrzeja Gontarczyków….

Aleksander Makowski zajmował się też przejmowaniem pomocy dla podziemia solidarnościowego – m.in. pieniędzy i urządzeń poligraficznych. Z dokumentów IPN dowiadujemy się, że w 1986 r. Makowski zwrócił się do Inspektoratu I WUSW w Krakowie o ustalenie możliwości wykorzystania informatorów „Tomka” i „Moniki” w rozpracowaniu kanałów przerzutów pomocy dla podziemia. Co ciekawe, tajnym współpracownikiem „Tomka” był działający w krakowskim podziemiu Lesław Maleszka, zarejestrowany pod ps. „Ketman”, po roku 1990 r. pracownik „Gazety Wyborczej”, a „Monika” to pseudonim tajnego współpracownika SB, pod jakim zarejestrowano Henryka Karkoszę, jednego z największych podziemnych wydawców w Małopolsce….

Makowski był doceniony przez przełożonych i władze partyjne, czego dowodem są liczne odznaczenia –- dostał m.in. w 1982 r., w stanie wojennym, Brązową Odznakę za Zasługi w Utrwalaniu Porządku Publicznego.

Równie pochlebne opinie wyrażali przedstawiciele PZPR – Makowski był przecież w Departamencie I oficerem ds. polityczno-wychowawczych i członkiem Komitetu Zakładowego PZPR…

———

SB wraca do gry

Niezalezna Gazeta Polska, 26.06.2008

Niebezpieczny funkcjonariusz

Aleksander Makowski w czasach PRL pracował w wywiadzie MSW. Przełożeni uważali go za niezwykle zdolnego funkcjonariusza. O jego aktywnej działalności w zwalczaniu opozycji można się dowiedzieć m.in. z akt IPN.

———-

SYLWETKA PUŁKOWNIKA MAKOWSKIEGO

Superszpieg czy konfabulant

Dziennik, piątek 16 marca 2007

Uchodził za jednego z najzdolniejszych oficerów wywiadu swojego pokolenia. Pracę szpiega zaczął w wydziale amerykańskim. W 1976 roku skończył podyplomowe studia prawnicze w Harvard School of Law. Potem pracował w przedstawicielstwie PRL przy ONZ, a następnie w sekretariacie Narodów Zjednoczonych. Do Wydziału XI, który zajmował się rozpracowaniem „Solidarności”, Makowski trafił z własnej woli na początku lat 80. Młodemu oficerowi nudziło się w sekcji, która zajmowała się Ameryką.
„Wywiad miał nieograniczone dojście do informacji zebranych przez inne piony SB, pieniądze, nie musiał się wykazywać szybkimi rezultatami: rewizjami czy aresztowaniami. Mógł wreszcie podjąć rozpracowanie <Solidarności> od Zachodu. Działał długofalowo i bez skrupułów” – opowiada słynny opozycjonista, obecnie marszałek Senatu Bogdan Borusewicz.

————–

Z SB DO KLEWEK

Dorota Kania „Gazeta Polska”, 25-09-2009

Działalność Aleksandra Makowskiego, funkcjonariusza wywiadu PRL, a później tajnego współpracownika UOP jest klasycznym przykładem opanowywania biznesu przez komunistyczne służby specjalne. Przez blisko dwadzieścia lat działał on na styku służb i niejasnych interesów, z których większość dotyczyła handlu bronią.

Julian Polan-Haraschin – okrutny prawnik, „Krwawy Julek”, TW”Karol”

baner człowiek nauki

Julian Polan-Haraschin w Wikipedii

Julian Polan-Haraschin (ur. 1912 – zm. 1984) – zastępca przewodniczącego Wojskowego Sądu Rejonowego w Krakowie w latach 19461951 , odpowiedzialny za wydawanie ponad 60 wyroków śmierci na żołnierzy podziemia niepodległościowego, podpułkownik LWP.

Do 1962 był pracownikiem Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz kierownikiem katedry prawa Wojskowego Instytutu Prawniczego przy Wojskowej Akademii Politycznej. Skazany na więzienie za łapówki w latach 60-siątych, po wyjściu z więzienia został płatnym donosicielem, zajmując się m.in. rozpracowywaniem kurii krakowskiej w tym Franciszka Macharskiego, Wyższego Seminarium Duchownego i środowiska Radia Wolna Europa

————-

Profesor Haraschin donosi…

Tadeusz M. Płużański

Jako stalinowski sędzia wydał co najmniej 60 wyroków śmierci. W tym czasie donosił na swoich kolegów-sędziów Informacji Wojskowej, której był agentem. Na początku lat 60., aresztowany i skazany za pospolite przestępstwa, też donosił, tym razem na współwięźniów w celi. Od początku lat 50. związany ze środowiskiem „krakowskich intelektualistów”, był dla bezpieki jednym z najcenniejszych źródeł informacji o Kościele. Jako TW „Karol” donosił na Karola Wojtyłę, nawet po wyborze go na papieża. Julian Polan-Haraschin ze spec-służbami PRL współpracował, z przerwami, przez 35 lat, aż do swojej śmierci w 1984 r.

Biografia tego wyjątkowego okrutnika to gotowy materiał na książkę albo film ze szwarccharakterem w roli głównej. Haraschin to jednak postać prawie nieznana. Tymczasem historia człowieka, który wielu ludziom wyrządził wiele zła, a wielu pozbawił życia, jest również kluczem do poznania i zrozumienia wielu najbardziej mrocznych kart PRL.
Do niedawna chyba jedynym źródłem wiedzy o Haraschinie był tekst Krystiana Brodackiego „Krwawy Julek” sprzed siedmiu lat („Tygodnik Solidarność”, 1999, nr 25). Autor nazwał go „jedną z najczarniejszych postaci w całej historii PRL”. Nie wiedział jeszcze o sprawie kluczowej – że Haraschin był agentem, najpierw Informacji Wojskowej, a potem SB. Po zapoznaniu się z jego „osiągnięciami” można nawet stwierdzić, że tajna współpraca z komunistycznymi służbami specjalnymi zdeterminowała życie „Krwawego Julka”.
Mateusz Wyrwich w książce „W celi śmierci” (wyd. „Rytm”, 2002) napisał o procesie AK-owca Stanisława Szury przed Wojskowym Sądem Rejonowym w Krakowie 3 lutego 1947 r.: „Rozprawie przewodniczył ppłk Haraszyn [błąd w nazwisku – TMP]. Pospolity przestępca, którego jakiś czas później sami komuniści skazali za handel dyplomami wyższej uczelni”. To, że stalinowski sędzia był jednocześnie łapówkarzem, nie dziwi. Czytelnik może natomiast zapytać – co mógł mieć wspólnego z uniwersyteckimi dyplomami? Otóż Haraschin – przedwojenny absolwent prawa na Uniwersytecie Jagiellońskim (1936 r.), w PRL został „naukowcem” – w cudzysłowie, ponieważ jego dorobek jest mizerny, a uniwersytecką karierę robił głównie dzięki znajomościom, przekrętom i kłamstwom. I tak, w 1950 r. obronił doktorat, by pięć lat później osiągnąć szczyt swoich „naukowych” możliwości – zostać kierownikiem zaocznego studium na wydziale prawa UJ – kierował nim do 1962 r. Właśnie wtedy otrzymał tytuł docenta, a SB oskarżyła go o przyjmowanie łapówek za zaliczanie zajęć, a nawet wystawianie dyplomów ukończenia studiów. Pieniądze tak kochał, że brał je od wszystkich: „zwykłych” studentów, ale także od swoich kolegów partyjnych, ubeków i milicjantów, załatwiając im tytuły magistrów prawa. Za ogromne sumy „ratował” też ludzi przed więzieniem albo wysokim wyrokiem. Haków na Haraschina bezpieka miała więcej, m.in. szydzenie z partii i jej przedstawicieli (wroga propaganda) czy wystawny i hulaszczy styl życia.
Stalinowski sędzia, profesor wyższej uczelni, łapówkarz. To jeszcze nie wszystkie twarze Haraschina, człowieka, który zawsze chciał być na świeczniku. Wszystko, co robił, było podporządkowane karierze, sławie i pieniądzom….

——————

Otwarcie wystawy „Zbrodnie w majestacie prawa 1944–1956” – Kraków, 2 lutego 2006 r.

—————

TW „Karol” – ten, który donosił na Wojtyłę

TW „Karol”, czyli w rzeczywistości Julian Haraschin, to jeden z najważniejszych tajnych współpracowników SB, działający do 1984 roku – ujawnia RMF FM. 2006-08-08

„Karol” donosił na Karola Wojtyłę, docierał także do papieża Jana Pawła II – twierdzi RMF FM.

TW „Karol” wykorzystywał do tego rodzinne koligacje – był mężem siostry kardynała Franciszka Macharskiego. Był jednym z najważniejszych źródeł informacji dla bezpieki. Dorobek jego działalności jest potężny – jego praca mieści się w 12 pełnych tomach, na 4 tysiącach stron.

– Na dobrą sprawę jest to jedno z dwóch najważniejszych opracowań, jakie po esbecji zostało – mówi w rozmowie z reporterem RMF ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski.

Julian Haraschin „pracował” podczas dwóch papieskich pielgrzymek do Polski – w latach 1979 i 1983 roku. W archiwach IPN zachowały się nawet jego zdjęcia z Janem Pawłem II.

– On uwiarygodniał się przed esbekami – to, że sfotografował się z papieżem, wręczając mu kwiaty, było dowodem – tłumaczy ks. Zaleski. Dodaje, że „Karol” dostawał ogromne, jak na ówczesne czasu, sumy – 5, a nieraz 10 tysięcy zł miesięcznie; pensje wynosiły wówczas około 1,5 tysiąca złotych.

TW „Karol” zmarł w 1984 roku. Do końca był czynnym tajnym współpracownikiem SB.