Tropienie naukowców negatywnie oddziaływających na studentów

Tropienie naukowców negatywnie oddziaływających na studentów

(przykład Uniwersytetu Śląskiego  w okresie stanu wojennego)

Na podstawie nominacji ministerialnej z 29 maja 1982 r. z dniem l czerwca stanowisko rektora objął prof. Sędzimir Maciej Klimaszewski9*. Sekretariat KW PZPR w Katowicach udzielił mu rekomendacji na to sta­nowisko 31 maja 1982 r., a jednocześnie zaaprobował „propozycję w spra­wie przeprowadzania weryfikacji kadry kierowniczej uczelni województwa katowickiego” i wyznaczył sekretarzy KW do kierownictw komisji we­ryfikacyjnych w uczelniach województwa katowickiego. Ponadto polecił dokonać spisu naukowców od stopnia doktora wzwyż, którzy ukończyli studia w ZSRR, i „rozpatrzyć możliwość podjęcia przez nich pracy dydak­tyczno-naukowej na wyższych uczelniach oraz w instytutach naukowo-badawczych”59.

Kolejnym zadaniem nowego rektora miał się stać powszech­ny przegląd i ocena nauczycieli akademickich, którego przeprowadzenie w dniach 14 maja-30 czerwca 1982 r. nakazywało zarządzenie ministra nauki, szkolnictwa wyższego i techniki. Powszechny sprzeciw środowiska naukowego w całym kraju wzbudziło to, że przeglądu miały dokonywać specjalne komisje, nie zaś ciała kolegialne uczelni100.

Komisje weryfikacyjne na szczeblu wydziałów rozpoczęły prace na US w czerwcu 1982 r. Ich gorliwość w tropieniu naukowców negatywnie od­działywających na studentów była różna. Na przykład na WFil do zwol­nienia z pracy zakwalifikowano takich 20, na WPiA zaś żadnego, mimo że wielu jego pracowników czynnie zaangażowało się po stronie „Solidarno­ści”, a kilku zostało internowanych. Te swoiste „listy proskrypcyjne” komi­sji wydziałowych weryfikowała później komisja uczelniana101.

Weryfikacja kadr okazała się smutną kartą w historii uczelni. Prace nad nią ukończono w czerwcu, nowy I sekretarz KU PZPR doc, Kazi­mierz Szymiczek102 mógł więc przedstawić wyniki plenum KU PZPR UŚ 7 lipca 1982 r.

Komisję uczelnianą rozpatrującą wnioski komisji wy­działowych tworzyli: rektor prof. Klimaszewski, prof. Aleksander Jachowicz, prof. Maksymilian Pazdan, doc. Jerzy Szydłowski, płk Werszler, doc. Szymiczek (reprezentant KU PZPR UŚ) i przedstawiciele Woje­wódzkiego Komitetu Obrony: sekretarz KW PZPR w Katowicach Jan Zieliński oraz Zygmunt Lebda-Wyborny z Wydziału Nauki i Oświaty KW (a także Werszler, będący jednocześnie reprezentantem Senatu uczelni).

Okresowo pojawiał się przedstawiciel ministerstwa, ale „jego udział był bierny i nie do końca”. Posiedzenie komisji odbyło się 16 czerwca. Zaaprobowano wówczas ok. 80 decyzji o zwolnieniu z pracy, nie wliczając 25 spraw o charakterze „rotacyjnym”, których komisja nie rozpatrywała. Jak stwierdził Szymiczek: „Motywacja wypowiedzeń z pracy jest dwojaka. W znacznej większości tych wypowiedzeń motywacją jest słaby rozwój naukowy (ok. 60 zwolnień), jednak w ok. 20 przypadkach jest motywacją negatywny wpływ wychowawczy na studentów”.

Dalej wyjaśniał: „Spośród tych osób, które są zaliczane do opozycji politycznej, wnioski o zwolnienie zostały sformułowane wszędzie tam, gdzie komisja stwierdzała rzeczywiste oddziaływanie tych osób na środowisko studenckie. Natomiast powstrzymała się od tego tam, gdzie działalność tych osób ograniczała się do grup pracowniczych”.

Komisja zaakceptowała wszystkie wnioski komisji wydziałowych dotyczące zwolnienia z powodu słabego rozwoju naukowego. Ponadto samodzielnie podjęła decyzję dotyczącą zwolnienia 10 adiunktów (rzekomo z tego samego powodu). W przypadku części osób wywierających zły wpływ na studentów zastosowano rozmowę ostrzegawczą z rektorem, który miał im przekazać negatywną ocenę i odebrać deklarację „właściwego wypełniania obowiązków nauczyciela akademickiego”.

Jak stwierdził doc. Szymiczek, wnioski o zwolnienia rozłożyły się nierównomiernie. Najwięcej, bo aż 30, sformułowano ich na WFil, na WNS – 17, na WMFCh – 10, na pozostałych wydziałach liczba ta nie przekraczała 4. Szymiczek przekazał plenum, że egzekutywa KU PZPR UŚ oceniła prace komisji wysoko, podobnie jak polityczną odpowiedzialność rektora, i powierzyła organizacji PZPR Katowice – KU PZPR US, Komitet Uczelniany PZPR UŚ 15, Pismo Leszka Ogiegły do Plenum KU PZPR UŚ, Katowice, 29 V 1982 r., k- 180; ibidem. Protokół nadzwyczajnego ple­narnego posiedzenia KU PZPR UŚ 31 V i 2 VI 1982 r., k. 186-S92; A- Drogoń, Życie społeczne i polityczne Uczelni…, s. 252). partyjnej obowiązek „czynnego wsparcia tych decyzji poprzez akcję wy­aśniającą na terenie uczelni”103.

Z powodu „negatywnego oddziaływania wychowawczego na studentów” lub podobnych przesłanek zwolniono mgr Mirosławę Błaszczak, dr Wandę Poniatowską-Grochalską, dr. Jana Danielskiego, dr. Wojciecha Stasińskiego, dr. Jerzego Świecę, dr. Bogdana Kopańskiego, mgr. Wiesława Szmigiela, dr. Edwarda Sołtysa (zmieniono mu wprawdzie warunki wypowiedzenia, ale w ankiecie kwalifikacyjnej pozostał zapis o „dezintegrowaniu” środowiska) – pracowników WNS, mgr. Wojciecha Ligęzę, dr. Stanisława Gawlińskiego (w ankiecie kwalifikacyjnej figuruje zapis o „negatywnej postawie”), mgr. Jerzego Ilga (podobny zapis w ankiecie), dr. Leonarda Neugera (zapis w ankiecie: „ekstremalny działacz »Solidarności«”) z WFil, dr. Sławomira Bugajskiego (rektor w notatce stwierdził, że chodziło o „negatywne oddzia­ływanie na studentów”) z WMFiCh, dr. Łukasza Plesnara z WRTV (w ankie­cie znajduje się zapis o „negatywnym oddziaływaniu”).

Wobec niektórych aktywistów „Solidarności” posłużono się formułą o zwolnieniu „na skutek braku dalszego postępu w rozwoju naukowym” lub podobną, mimo że przyczyna była ewidentnie polityczna. Do nich należeli dr Ewa Sowa i mgr Piotr Kalinowski z WNS, mgr Michał Jaworski z WMFCh oraz mgr Krzysztof Wrześniewski i mgr Piotr Rajski z WRTVI<M.

Wprawdzie większości prac nad typowaniem naukowców „negatywnie oddziaływających wychowawczo” dokonała uczelnia we własnym zakresie, jednak co najmniej w kilku przypadkach posłużyła się opiniami sfor­mułowanymi przez SB i przekazanymi przez tę instytucję rektorowi105.

Najwięcej wniosków zalecających zwolnienie z pracy z powodu „ne­gatywnego oddziaływania na studentów” powstało na WNS. Należy jed­nak podkreślić, że jego dziekan – prof. Jan Kantyka – znalazł się wówczas pod silną presją KW PZPR. Na posiedzeniu egzekutywy katowickiego KW 13 maja 1982 r. zalecono m.in., by Wojewódzka Komisja Kontroli Partyjnej ostrzegła go „w związku z niewłaściwą postawą, jaką zajmuje”. Ponadto sekretarz KW, pracownik UŚ prof. Witold Nawrocki, miał „przeprowa­dzić rozmowy ostrzegawcze ze studentami oraz dokonać rozeznania wśród kadry naukowej, zwłaszcza na Wydziale Nauk Politycznych [właśc. Spo­łecznych]”106.

Nie bacząc na naciski władzy partyjnej, Komisja ds. oceny nauczycieli akademickich na WNS 3 czerwca zdecydowała, że wnioski o rozwiązanie umowy o pracę sformułuje wobec 13 naukowców, z których pięciu spełniało kryteria osób prezentujących „negatywną postawę społeczno-polityczną” (przy czym postulowano, by dwie z nich „przenieść do innej placówki badawczej” – zapewne SIN)107. Komisja uczelniana uzupełniła listę wydziałową o kolejnych pięciu pracowników, znanych z antysystemowego zaangażowania10*. W ten sposób spełniła oczekiwania zwierzchniej instancji partyjnej.

Mimo to egzekutywa KW zgłosiła 24 czerwca poważne pretensje pod adresem kierownictwa, naukowców i studentów WNS. Postanowiła doko­nać oceny postaw kierownictwa i członków PZPR na WNS w czasie we­ryfikacji kadr i ukarać za naruszenie uchwał VII Plenum KC w sprawie struktur poziomych. Ponadto miała zostać przeprowadzona „rzetelna” we­ryfikacja kadry i ocena postaw studentów, Wydział Nauki i Oświaty KW zaś zobowiązano do przedstawienia wniosków „w sprawie poprawy sytua­cji politycznej lub zasadności funkcjonowania Wydziału”109.

Pozornie sprawę weryfikacji zamknięto, gdy 30 września skończył się zwolnionym okres wypowiedzenia (ale niektórzy spośród nich zaskarżyli de­cyzję rektora, co skończyło się przewlekłym postępowaniem sądowym)110.

5 października 1982 r. doc. Szymiczek podzielił się z egzekutywą wnioska­mi z narady pierwszych sekretarzy komitetów uczelnianych PZPR, która odbyła się w KC PZPR 24 września. Rozpatrywano na niej także zagad­nienie weryfikacji kadr. Omówił je prof. Eugeniusz Duraczyński.

Z przed­stawionych przez niego danych wynikało, że na 87 uczelniach wyższych w Polsce przeglądowi poddano ok. 55 tyś. nauczycieli akademickich. Na podstawie decyzji kadrowych 1400 osób zwolniono, w tym 90 proc. w ra­mach rotacji; tylko 140 decyzji miało inny charakter, mimo że „założenia były przede wszystkim takie, by oceniać równolegle osiągnięcia zawodowe i postawy obywatelskie nauczycieli akademickich”,..

——–

fragmenty tekstu : Adam Dziuba, Mariusz Mrzyk
Represje stanu wojennego wobec naukowców Uniwersytetu Śląskiego

z:

Stłamszona nauka?

Inwigilacja środowisk akademickich i naukowych przez aparat bezpieczeństwa

w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX wieku,

pod red. Piotra Franaszka, Warszawa 2010,

Aleksander Koj – trzykrotny rektor UJ, cierpiący na amnezję, jakoś nie dąży do poznania prawdy o rugach akademickich w PRL – w czym ma swój udział, tak jak nie dążył po poznania łamania Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka’ na UJ, w którego kierowaniu miał swój udział

baner człowiek nauki

Nauka Polska – Baza Ludzi Nauki

prof. dr hab. czł. rzecz. PAN Aleksander Koj

Dyscypliny KBN:biologia

Specjalności: biochemia, biologia molekularna

Miejsca pracy: Aktualne: Uniwersytet Jagielloński; Wydział Biochemii, Biofizyki i Biotechnologii; Zakład Biochemii Komórki

Nieaktualne: Uniwersytet Jagielloński; Collegium Medicum

Pełnione funkcje:Nieaktualne: Rektor Uniwersytet Jagielloński

Członkostwo: Aktualne: Członek krajowy czynny Polska Akademia Umiejętności; Wydział IV Przyrodniczy,

Członek krajowy rzeczywisty Polska Akademia Nauk; Wydziały PAN; Wydział VI – Nauk Medycznych,

Członek Polska Akademia Nauk; Wydziały PAN; Wydział VI – Nauk Medycznych; Komitet Genetyki Człowieka i Patologii Molekularnej

Członek Polska Akademia Umiejętności; Międzywydziałowe Komisje Interdyscyplinarne; Komisja Spraw Europejskich

Członek Polska Akademia Umiejętności; Międzywydziałowe Komisje Interdyscyplinarne; Komisja Filozofii Nauk Przyrodniczych

Członek Polska Akademia Nauk; Prezydium Polskiej Akademii Nauk; Komitet Biotechnologii

Ukończone studia: 1957, medycyna, Akademia Medyczna im. Mikołaja Kopernika w Krakowie,

Uzyskany tytuł profesora: 1976, nauki przyrodnicze

————–

Aleksander Koj w Wikipedii

Aleksander Koj (ur. 26 lutego 1935 we wsi Gana koło Praszki), polski lekarz, naukowiec zajmujący się biochemią i biologią molekularną. W latach 1951-1957 studiował medycynę na wydziale lekarskim Akademii Medycznej w Krakowie. W latach 1953-1967 pracował jako jako pracownik naukowy w Katedrze Chemii Fizjologicznej Akademii Medycznej w Krakowie.

Od 1976 r. profesor nadzwyczajny, a od 1991 zwyczajny Uniwersytetu Jagiellońskiego. Od 2005 profesor emerytowany. Przez 3 kadencje w latach 1987-1990, 1993-1996 oraz 1996-1999 rektor UJ. Od 1986 roku był kierownikiem Zakładu Biochemii Zwierząt Instytutu Biologii Molekularnej UJ, a od 1994 r. kieruje Pracownią Regulacji Metabolizmu, następnie, do 2005 roku, Zakładem Biochemii Komórki. W roku 1989 został członkiem PAU, a 1991 PAN (członek korespondent). Dorobek Aleksandra Koja to głównie prace z dziedziny enzymologii, immunologii, biologii molekularnej i patofizjologii klinicznej. Zajmuje się także rolą jaką pełnią cytokiny w fizjologii i w stanach chorobowych. W 1996 roku Aleksander Koj otrzymał Nagrodę Fundacji na rzecz Nauki Polskiej za prace dotyczące regulacji syntezy białek ostrej fazy. W 1990 r. otrzymał tytuł doktora honoris causa Uniwersytetu w Cleveland, w 1995 r. Uniwersytetu w Hartford w USA, a w 2005 Uniwersytetu Jagiellońskiego. W uznaniu zasług otrzymał od tej uczelni medal Merentibus.

————-

Przekraczanie granic

Alma Mater Nr 72/2005

Gdybym miał powtórzyć życie, poszedłbym znów na medycynę. Lekarzowi łatwiej nauczyć się technik biologicznych niż biologowi zgłębić tło medyczne niezbędne do badań w dziedzinie biochemii, biotechnologii, inżynierii genetycznej itd. Lekarz jest bardziej świadom, po co to robi: aby ulepszyć diagnostykę i terapię – jednym słowem poprawić jakość życia człowieka. Mam swoją dewizę: cokolwiek robisz, rób to porządnie. Staram się jej przestrzegać – a jestem raczej obowiązkowy i konsekwentny. Dlatego pewnie nauka pochłania mnie bez reszty. Jest moją pasją, ale czasem i obsesją – mówi profesor Aleksander Koj. …

..No i w Londynie wykonałem całą doświadczalną część pracy habilitacyjnej, a rozprawę na temat Wpływu urazu na szybkość syntezy fibrynogenu przedstawiłem po powrocie do kraju. Tyle że już nie w Akademii Medycznej, a na Wydziale Biologii i Nauk o Ziemi Uniwersytetu Jagiellońskiego… – profesor urywa zdanie, wpada w zadumę.
– Skąd nagła zmiana uczelni?! – to mnie zaciekawia. Wyjaśnienie zdarzenia jest dla naukowca przykre, bo za – jak to sformułowano – „
samowolne przedłużenie stażu naukowego” został z dnia na dzień zwolniony z pracy w Akademii Medycznej. Na szczęście ówczesny rektor UJ Mieczysław Klimaszewski nie poddał się partyjnym naciskom i zatrudnił dr. Koja na stanowisku adiunkta w organizowanej przez Marię Sarnecką-Keller i Stanisława Łukiewicza Katedrze Biochemii i Biofizyki.

O drodze do innych sukcesów mówi zdecydowanie bardziej powściągliwie, niemal cedzi zdanie za zdaniem. Tak jakby nie było nic nadzwyczajnego w tym, że aż przez trzy kadencje (!) przyszło mu być rektorem Uniwersytetu Jagiellońskiego; że był współtwórcą Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich i został wybrany jej pierwszym przewodniczącym; że otrzymał (wcześniej niż w UJ) godność dr. h.c. trzech amerykańskich uniwersytetów: Cleveland, Hartford, Buffalo; że wypromował 13 doktorów, z których 5 jest już samodzielnymi pracownikami nauki; że opublikował setki artykułów naukowych, sporo monografii, podręczników i skryptów dla studentów; że dzięki jego uporowi Instytut Biologii Molekularnej przekształcony w Wydział Biotechnologii pracuje w komfortowych warunkach w Pychowicach; że…
– Dużo pan pracuje ? – pytam. – Chyba jestem pracoholikiem – pada niespodziewanie wyznanie. – Żona to znosi?! – sprowokowana szczerością pytam o prof. Annę Marchlewską-Koj, która zwykła mawiać, że Uniwersytet Jagielloński to jej rodzinna… firma; dziadek Leon w latach 1926–1928 pełnił w uczelni funkcję rektora, ojciec Teodor
akademicką karierę też zamknął profesurą (wraz z innymi profesorami został zatrzymany w hitlerowskiej akcji Sonderaktion Krakau i wywieziony do obozu Sachsenhausen, skąd powrócił ze zrujnowanym zdrowiem) i rektorowaniem w latach 1948–1956 – a teraz jeszcze mąż. ….

  • Trzy kadencje, to rekord! – akcentuję to bezprecedensowe wydarzenie w życiu krakowskiego Uniwersytetu. – Raczej przypadek. Urzędowanie nie było moim marzeniem, nie miałem takich aspiracji – skromnie stwierdza uczony o cenionym w świecie dorobku w dziedzinie nauk biomedycznych i biochemii klinicznej. „Urzędowanie” w Collegium Novum, przy ul. Gołębiej 24, zaczęło się od terminowania (jak sam profesor to nazywa) w zespole rektora Józefa Andrzeja Gierowskiego – ten w latach 1984–1987 uczynił go prorektorem ds. badań i kadry naukowej. Potem jednak przyszły aż trzy samodzielne kadencje.
    Ta pierwsza (1987–1990) przypadła na okres historycznego przełomu, okres przejścia od „realnego socjalizmu” do demokracji. Czy trzeba uzmysławiać, że był to czas ostrych konfliktów politycznych? ….
    – … był to czas rodzącej się wolności, ……

Był to wreszcie czas, gdy w 1990 roku weszła w życie nowa ustawa o szkołach wyższych, co zresztą przedłużyło moją kadencję o trzy miesiące – dopełnia obraz przeszłości człowiek, który za to, co dobrego zrobił wtedy dla Uczelni, został doceniony przez społeczność akademicką; w roku 1991 Senat UJ, na wniosek rektora Andrzeja Pelczara, przyznał Aleksandrowi Kojowi Medal Merentibus.

Działalność pozanaukowa profesora Koja miała jeszcze inny odcień niż zarządzanie. Jego żona (wyrosła w domu, gdzie bardzo wysoce ceniono przymioty rozumu, gdzie hołdowano tolerancji, ale również i tradycji) zwierzyła się kiedyś dziennikarce, Magdalenie Bajer, że trochę niepokoiło ją mocne zaangażowanie się męża w pierwszą „Solidarność”. „Trzeba pomóc rodzącej się demokracji” – takie słowa usłyszała, i te musiały jej wystarczyć… – Dla mnie szczególne znaczenie miał rok 1989, przygotowanie pierwszych wolnych wyborów – podkreśla prof. Koj. …………

———————-

List w sprawie weryfikacji kadr akademickich Uniwersytetu Jagiellońskiego w 1986 r.

Niniejszym zwracam się do pana jako świadka i uczestnika historii, pełniącego poważne funkcje akademickie, o kilka informacji w sprawie weryfikacji kadr akademickich w PRL. ..

Władze UJ nie wiedzą nawet, że pan by szefem weryfikacji A.D. 1986 r. na UJ, mimo że obecne władze UJ zgodnie z moją najlepszą wiedzą, o tym informowałem.

Zatem zwracam się do pana jako kompetentnego źródła i świadka historii o informacje na temat:

  • składu komisji uczelnianej (senackiej) i komisji wydziałowych do spraw weryfikacji A.D. 1986 na UJ ( jak mi wiadomo komisje te zakończyły prace przed konferencją sprawozdawczo-wyborczą KU PZPR w grudniu 1986 r.)…..

    ————-

Powszechna Deklaracja Praw Człowieka nie za bardzo powszechna

Niecałe 5 lat później, ten egzemplarz Deklaracji z podkreślonymi paragrafami, łamanymi moim zdaniem na UJ, wziąłem do kieszeni marynarki i poszedłem do rektora-elekta UJ,  gdzie parę miesięcy wcześniej otrzymałem papier z oskarżeniami o negatywne oddziaływanie na młodzież akademicką i inne bezeceństwa, ale bez podania wyjaśnienia, uzasadnienia, udokumentowania, bez wykazu oskarżających, bez możliwości obrony, ale za to z konsekwencją opuszczenia murów uczelni przed kolejnym rokiem akademickim. Gwałt dla mnie oczywisty i dokonany wg dyrektyw PZPR i tuż przed IX Konferencją sprawozdawczo-wyborczą KU PZPR.

Pokazałem rektorowi – elektowi  (Aleksander Koj mu było i jest ) który czyścił sobie przedpole pod swoją kadencję jako naczelny weryfikator Roku Pańskiego 1986, ale do dnia dzisiejszego nie zidentyfikowany przez władze uczelni, mimo że aż trzykrotnie był tej uczelni rektorem ! To zapewne za zasługi położone dla oczyszczenia uczelni z elementu negatywnie wpływającego na młodzież akademicką.

Po dostąpieniu zaszczytu spotkania w cztery oczy z rektorem in statu nascendi wyciągnąłem tą deklarację z kieszeni i pokazałem palcem co to się w jego uczelni dzieje i co to on wyprawia wbrew deklaracji.

Reakcja rektora była jednoznaczna. Przyjęliśmy postawy pionowe, a jedna z rąk rektora posłużyła za drogowskaz.

Tak się składa, że w przeddzień tej wizyty w TVP szedł spektakl nader ważny i jakby nawiązujący do sytuacji, z którą się zetknąłem : „Trąd w pałacu sprawiedliwości „. Zapytałem uprzejmie czy nie sądzi, że mamy do czynienia z trądem w pałacu nauki, ale odpowiedzi już nie było z wyjątkiem – ‘ telewizji nie oglądam’.

Zgodnie z drogowskazem musiałem opuścić gabinet, a potem i uczelnię i do dnia dzisiejszego, mimo upływu już 60 lat od powstania Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka !

Andrzej Kurz – docent ‚teatralny’ i partyjny, także na froncie weryfikacji dziennikarzy w stanie wojennym

baner człowiek nauki

Andrzej Kurz w Wikipedii

Członek PZPR od 1951. W latach 50. pełnił funkcję osobistego sekretarza Romana Zambrowskiego1. Pierwszy sekretarz Komitetu Miejskiego PZPR w Krakowie 1961-1965. Po rozwiązaniu komitetu w 1965 przez centralne władze partyjne powrócił do Warszawy, gdzie w ramach aparatu KC PZPR opracowywał podręczniki marksizmu-leninizmu i materiały szkoleniowe dla członków PZPR, prowadząc  zajęcia z nauk politycznych w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej w Warszawie.

W 1971 r. wrócił do Krakowa na stanowisko dyrektora Wydawnictwa Literackiego oraz wykładowcy nauk politycznych, przejściowo także prorektora, w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej2.

W latach 1971-1981 i 1983-1990 dyrektor Wydawnictwa Literackiego, które pod jego kierownictwem zyskało markę jednego z czołowych wydawnictw humanistycznych w Polsce, dokonując m.in. edycji utworów Sławomira Mrożka oraz pierwszą w oficjalnym obiegu w PRL edycję dzieł Witolda Gombrowicza. Przewodniczący Miejskiej Rady Narodowej w Krakowie 1980-1981. Od listopada 1981 do 1982 jako I zastępca przewodniczącego Komitetu ds. Radia i Telewizji kierował Telewizją Polską.

W okresie jego kierownictwa, po wprowadzeniu 13 grudnia 1981 w Polsce stanu wojennego, została pod dyktando struktur partyjnych i Służby Bezpieczeństwa3 przeprowadzona akcja weryfikacji dziennikarzy Telewizji Polskiej, w wyniku której usunięto z niej osoby sympatyzujące z ruchem „Solidarności”4.

Bezskutecznie kandydował jako członekPZPR w wyborach 4 czerwca 19895.

Od 1975 działacz kojarzonego z liberalnym skrzydłem PZPR Stowarzyszenia „Kuźnica”, jego wiceprzewodniczący 1981-2001 i po śmierciAndrzeja Urbańczyka przewodniczący w 2001. Doradca w kancelarii prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego 1999-2005, radny sejmiku Województwa Małopolskiego z listy SLD-UP 2002-2006. Członek Społecznego Komitetu Odnowy Zabytków Krakowa 1978-1989, od 1996 z nominacji prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego zastępca przewodniczącego Komitetu.

Autor książek:

  • Społeczna rola Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, 1. wyd. Warszawa 1966
  • Zasady organizacyjne partii, Warszawa 1970
  • Podstawowa organizacja partyjna, jej rola i zadania, Warszawa 1971
  • Przyszłość a przezwyciężenie przeszłości, Warszawa 1988
  • Podstawy ideologii i polityki PZPR, Warszawa 1975 [wraz z Jerzym Pawłowiczem i Januszem Gołębiewskim]
  • Partia i ideologia. Marksizm-leninizm ideologią partii, PZPR kierowniczą siłą narodu, 1. wyd. Warszawa 1968 [z Marianem Żychowskim]

——————-

Wybory Samorządowe 2002 SLD UP

>Strona główna >Lista Okręgów Wyborczych Sejmiku >Okręg Wyborczy nr 3

Andrzej Kurz – lat 70, historyk i politolog, nauczyciel akademicki (docent PWST), autor i współautor kilkunastu książek, m.in. monumentalnej „Kroniki Krakowa”. Przez 20 lat dyrektor Wydawnictwa Literackiego. Długoletni prezes Polskiego Towarzystwa Wydawców Książek, w 1989 roku przewodniczący „Okrągłego Stołu” wydawców oficjalnych, podziemnych i emigracyjnych. Działacz społeczny Krakowa i województwa, były przewodniczący Rady Miasta Krakowa, współtwórca regionalnych programów rozwojowych i uchwał o ochronie środowiska i zabytków. Wiceprezes „Kuźnicy” (najbliższy współpracownik Andrzeja Urbańczyka). Weteran Polskiej Partii Socjalistycznej. Obecnie na emeryturze, jest ekspertem w Kancelarii Prezydenta RP i członkiem Rady Programowej Telewizji Polskiej.

Chce się zajmować strategią rozwojową województwa i Krakowa, kulturą i edukacją.

—————

Kuźnica (stowarzyszenie) w Wikipedii

Kuźnica – Krakowskie Stowarzyszenie Kuźnica zrzesza około 450 lewicowych intelektualistów, artystów i polityków. Założył je pisarz Tadeusz Hołuj1975. Do 2001 przewodniczył jej Andrzej Urbańczyk; po jego tragicznej śmierci prezesem został Andrzej Kurz, a następnie Jerzy Hausner. W 2005 r. Kuźnica obchodziła 30-lecie swej działalności. Prezydent Aleksander Kwaśniewski (członek Kuźnicy) wręczył kilku „kuźniczanom” wysokie odznaczenia państwowe: Krzyż Wielki Orderu Odrodzenia Polski otrzymał doc. Andrzej Kurz, współzałożyciel stowarzyszenia, wiceprezes, radny sejmiku wojewódzkiego, ekspert w Kancelarii Prezydenta; Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polskiprezydent wręczył Józefowi Klasie.

Stowarzyszenie Kuźnica co roku przyznaje nagrodę „Kowadło”.

———— 

serwis prezydent.pl (archiwum)  

Sobota, 18 czerwca 2005

Wizyta Prezydenta RP w Krakowie

18 czerwca 2005 roku Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski przebywał z wizytą w Krakowie.  

Następnie Prezydent Aleksander Kwaśniewski spotkał się z członkami Stowarzyszenia „Kuźnica”. Zwracając się do zebranych Prezydent RP powiedział m.in. 
„Za chwilę, w imieniu Rzeczpospolitej, Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski odznaczony zostanie Andrzej Kurz, Jest on współzałożycielem „Kuźnicy”, jej wiceprezesem i inicjatorem większości programowych działań tej organizacji. Działa również w Instytucie Badań Społecznych, powołanym przez „Kuźnicę”, jest redaktorem biblioteki „Kuźnicy”. W działalności Andrzeja Kurza chcę docenić także ten inny wymiar jego pracy, mianowicie działalność w SKOZK. W 1978 roku – kiedy Komitet powstawał – Andrzej Kurz był już obecny i współtworzył tę bardzo zacną, potrzebną, znakomicie spisując się strukturę, której jest wiceprezesem od 2 lat. Chcę wspomnieć o wypełnianiu przez Andrzeja Kurza powinności radnego Sejmiku Wojewódzkiego, chcę również powiedzieć, że Andrzej Kurz jest także ekspertem w mojej Kancelarii. Mówiąc najkrócej lista dokonań Andrzeja Kurza jest tak znacząca, że odznaczenie jest nie tylko w pełni uzasadnione, ale jest też formą symbolicznego uhonorowania tych wszystkich zasług dokonanych na bardzo wielu polach. Wspominam tu również o jego działalności jako szefa wydawnictwa, jako autora. Ważne jest także, że lista spraw w życiu Andrzeja Kurza, które już zrobił, a tymi, którymi się zajmuje jest mniej więcej równoważna. To świadczy o jego niespożytej energii i za to chcę również Andrzejowi Kurzowi serdecznie podziękować oraz życzyć zdrowia, sił, kolejnych sukcesów. 

List w sprawie weryfikacji kadr akademickich UJ w 1986 r.

baner-weryfikacja
—– Original Message —–

Sent: Tuesday, April 07, 2009 8:44 AM
Subject: List w sprawie weryfikacji kadr akademickich  
  

Kraków, 7 kwietnia 2009

Aleksander Koj prof. dr hab., profesor zwyczajny,
profesor emerytowany

Wydział Biochemii, Biofizyki i Biotechnologii UJ

Zakład: Zakład Biochemii Komórki 

Gronostajowa 7, 30-387 Kraków

List w sprawie weryfikacji kadr akademickich

Uniwersytetu Jagiellońskiego w 1986 r.

Niniejszym zwracam się do pana jako świadka i uczestnika historii, pełniącego poważne funkcje akademickie, o kilka informacji w sprawie weryfikacji kadr akademickich w PRL.

W ramach realizacji projektu badawczego  Weryfikacja kadr naukowych w okresie PRL-u na przykładzie ośrodka krakowskiego’  mam możliwość zapoznania się z materiałami SB ( w IPN) i PZPR ( w Archiwum Państwowym), niestety nie mam możliwości na zapoznanie się z podstawowymi materiałami akademickimi. Mimo kilku prób do tej pory władze UJ nie zdołały mi w tych sprawach czegokolwiek udostępnić, zasłaniając się m.in. brakiem materiałów.

Władze UJ nie wiedzą nawet, że pan by szefem weryfikacji A.D. 1986 r. na UJ, mimo że obecne władze UJ zgodnie z moją najlepszą wiedzą, o tym informowałem.

Wiedza na temat weryfikacji akademickich lat 80-tych jest niezwykle uboga, a historie uczelni na ogół tego problemu wcale nie podejmują, co jest błędem metodycznym, lub skutkiem cenzury, istniejącej nadal mimo likwidacji urzędu cenzury.

Brak jest informacji na ten temat w Dziejach Uniwersytetu Jagiellońskiego (Krzysztof Stopka, Andrzej Kazimierz Banach, Julian Dybiec, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego wyd. 1 , 2000 r Redaktor naukowy : prod. dr hab. Jerzy Wyrozumski, Recenzent:prof.dr hab.Kamilla Mrozowska, Słowo wstępne: rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego Franciszek Ziejka) w bardzo bałamutny sposób informujących o historii najnowszej UJ.

Właściwie jedyną znaną mi informacją publikowaną o weryfikacji na UJ stanowi tekst ‚POWRACAJĄCA FALA ROZRACHUNKU Z PRZESZŁOŚCIĄ’ napisany przez prof. Jerzego Wyrozumskiego i zamieszczony za wiedzą i zgodą Rektora Franciszka Ziejki w 69 numerze Alma Mater (r. 2005) a przedstawiający prace komisji senackiej, ‚mającej rozpoznać skalę represji i wyrządzonych krzywd pracownikom i studentom UJ w PRL–u’ .

Niestety ten tekst jest wręcz skandaliczny i pokazuje jedynie kompromitującą metodykę badań i zdumiewające wnioskowanie ze strony Komisji Senackiej UJ. Wyników prac tej komisji, podobnie jak prac komisji weryfikacyjnych z lat 80-tych, nie ma w Archiwum UJ, mimo że prace ciał kolegialnych uczelni winny być dostępne do badań w ramach dostępu do informacji publicznej.

Zdumiewające jest twierdzenie szefa Komisji Senackiej UJ, że weryfikacje stanu wojennego ( i chyba późniejsze) były per saldo dodatnie ! Weryfikacje te jak wiadomo ( także z materiałów SB i PZPR) były uwarunkowane politycznie i stanowiły widoczne naruszenie autonomii uczelni. Dziwi zatem aprobowanie do dnia dzisiejszego przebiegu i skutków tych weryfikacji, i jednoczesne ukrywanie prac tych komisji.

Zatem zwracam się do pana jako kompetentnego źródła i świadka historii o informacje na temat:

  • składu komisji uczelnianej (senackiej) i komisji wydziałowych do spraw weryfikacji A.D. 1986 na UJ ( jak mi wiadomo komisje te zakończyły prace przed konferencją sprawozdawczo-wyborczą KU PZPR w grudniu 1986 r.)

  • liczby wyrejstrowanych z systemu akademickiego w wyniku tej weryfikacji i ew. dalszych ich losów

  • uzasadnienia negatywnej oceny zweryfikowanych, gdyż do tej pory takie uzasadnienia nie są ujawniane nawet wyrejestrowanym z systemu akademickiego

  • czy komisje weryfikacyjne miały wiedzę o tajnych i jawnych współpracownikach systemu komunistycznego, tak licznych do tej pory w strukturach UJ ? czy może ci współpracownicy byli właśnie w tych komisjach ?

  • ocenę wpływu jaka ta weryfikacja miała na lukę pokoleniową w nauce ( moim zdaniem był to wpływ nader ważny) oraz na obniżenie poziomu nauki i edukacji w III RP ( mimo podobno pozytywnych per saldo zmian wg senackiej Komisji UJ, obniżenie tego poziomu jest nader widoczne).

  • ocenę wpływu jaki miała weryfikacja na widoczne obecnie obniżenie poziomu prac magisterskich, co nie było do tej pory przedmiotem kontroli, a np. w latach 80-tych było widoczne i udokumentowane, że poziom prac magisterskich- prowadzonych przez wyrejestrowanych w wyniku weryfikacji – był zdecydowanie wyższy od poziomu prac magisterskich prowadzonych przez profesorów, m.in towarzyszy PZPR, którzy nie zostali wyrejestrowani, a chyba w tej weryfikacji brali udział

  • ocenę wpływu weryfikacji na poziom moralny obecnych kadr akademickich zważywszy na fakt, że w ocenach brano pod uwagę poziom moralności socjalistycznej i wyrejestrowywano niespełniających kryterium budowniczego systemu socjalistycznego – na podstawie oskarżeń np. o negatywny wpływ na młodzież akademicką. Obecny poziom etyczny kadr ocenia się jako katastrofalny (zapaść moralna), znacznie niższy niż w czasach PRL, co jest np. moim zdaniem oczywistym skutkiem metod stosowanych podczas weryfikacji w PRL – negatywnej selekcji kadr, tak pod względem potencjału intelektualnego, jak i moralnego.

Oczywiście podjęty problem to jest temat na sporą książkę, ale byłbym wdzięczny za ustosunkowanie się chociaż do tych kilku kwestii, jakże jednak ważnych dla zrozumienia historii nauki w Polsce.

Józef Wieczorek

Jacek Fisiak – profesor anglistyki i ciemnej strony mocy

Baza OPI

Ludzie nauki
identyfikator rekordu:  o31836 prof. zw. dr hab. czł. koresp. PAN Jacek Fisiak Dyscypliny KBN: nauki filologiczne Specjalności: historia języka, językoznawstwo angielskie Miejsca pracy, zajmowane stanowiska, pełnione funkcje:Instytut Filologii Angielskiej UAM
Komitet Językoznawstwa PAN – Członek
Państwowa Komisja Akredytacyjna – Członek Prezydium
Sekcja I – Nauk Humanistycznych i Społecznych CKdsSiT – Członek
Towarzystwo Przyjaźni Polsko-Brytyjskiej – Prezes
Wydział I – Nauk Społecznych PAN – Członek krajowy korespondent
Wyższa Szkoła Języków Obcych w Poznaniu
Zespół Kierunków Studiów Humanistycznych PKA – Przewodniczący

Jacek Fisiak,Profesor ordinarius

Jacek Fisiak w Wikipedii

Jacek Fisiak (ur. 10 maja 1936 w Konstantynowie Łódzkim) – filolog, polityk, członek korespondencyjny Polskiej Akademii Nauk.

W 1959 ukończył filologię angielską na Uniwersytecie Warszawskim. W 1962 został doktorem, w 1966 doktorem habilitowanym, w 1970 profesorem nadzwyczajnym, w 1977 profesorem zwyczajnym. Od 1965 związany z Uniwersytetem im. Adama Mickiewicza w Poznaniu (w latach 19851988 rektor). Od 14 października 1988 do 1 sierpnia 1989 był ministrem edukacji narodowej w rządzie Mieczysława Rakowskiego.

Od 1966 do 1990 roku przynależał do PZPR.

19 kwietnia 2006 na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu z okazji przejścia na emeryturę oraz zbliżających się 70. urodzin Jacka Fisiaka zorganizowano uroczystości podkreślające jego zasługi dla poznańskiej anglistyki.

List gratulacyjny ministra nauki i szkolnictwa wyższego odczytał wiceminister, prof. Stefan Jurga.

Fetowaniu profesora sprzeciwiali się byli studenci i pracownicy UAM działający w opozycji w latach 80. XX wieku (m.in. Przemysław Alexandrowicz). Zarzucali mu głównie jawną współpracę z władzami i służbami PRL, przeciwko społeczności akademickiej, m.in. zwalnianie pracowników z powodów politycznych [1]

W pracy naukowej zajmował się językoznawstwem historycznym, kontrastywnym i teoretycznym oraz leksykografią. Promotor ponad 50 prac doktorskich. Doktor honoris causa Uniwersytetu w Jyväskylä oraz Uniwersytetu Opolskiego (10 marca 2005).

———

Dwie twarze byłego rektora – reportaż Piotra Bojarskiego o prof. Fisiaku

GW, 2006-04-18

Potępiał „syjonistów” w marcu 1968 r., wyrzucał z UAM opozycyjnych studentów i naukowców w latach 80. Jednocześnie tworzył najlepszą w kraju anglistykę, windując ją w szarych latach PRL na europejski poziom.prof. Jacek Fisiak – odchodzący w glorii na emeryturę dyrektor i twórca Instytutu Filologii Angielskiej na UAM, a także – rektor uniwersytetu w latach 1985-88 i minister edukacji narodowej w rządzie Mieczysława Rakowskiego.

– Z jeden strony Senat UAM przyjął niedawno uchwałę potępiającą esbeckich kapusiów, z drugiej – fetowany jest człowiek, który w 1981 r. zadenuncjował kolegę – nie może uwierzyć Dariusz Lipiński, poseł PO i doktor fizyki na UAM.

Fisiak robi błyskawiczną karierę naukową. W 1971 r. – w wieku 35 lat – zostaje profesorem.

W latach 70. kierowana przez Fisiaka anglistyka staje się atrakcyjnym miejscem studiów: pracownicy regularnie wyjeżdżają za granicę na stypendia, zorganizowane dzięki rzutkości szefa IFA. – W latach 70. na anglistyce panowała nieco luźniejsza atmosfera. Było paru Anglików i Amerykanów. Były wyjazdy na Florydę, jeden czy dwa pogramy wymiany. Była biblioteka pełna książek anglojęzycznych i czasopism. Studenci mieli świadomość, że Fisiak jest prężnym dyrektorem, dzięki któremu coś na tej anglistyce się dzieje – opowiada radna Katarzyna Kretkowska, w latach 1976-80 studentka anglistyki, potem pracownik naukowo-dydaktyczny. Wybrała studia w Poznaniu, a nie w Krakowie, bo „mówiło się, że tutaj anglistyka jest żywa, a nie taka zapyziała”.

Instytutem Fisiaka interesuje się coraz mocniej Służba Bezpieczeństwa. Prof. Tomasza Schramma, historyka UAM, który w ub. roku ujawnił nazwisko innego historyka – współpracownika SB, to nie dziwi: – W funkcjonowanie dyrektora instytutu, który miał kontakty ze światem zachodnim, wpisane były kontakty z SB.

15 grudnia 1981 r. internowano dwóch pracowników anglistyki: Ewę Siarkiewicz-Bivand i Mirosława Nowakowskiego. Dr Henryk Krzyżanowski nie został ujęty w domu. Opowiada Katarzyna Kretkowska, naoczny świadek wydarzeń z 16 grudnia: – Zebraliśmy się w barku, wymieniając się podziemnymi informacjami. Był tam też Heniś Krzyżanowski. W tym czasie na anglistykę przyjechała ubecja, szukali Henryka. Prof. Fisiak zjechał z ubekami windą na dół. Stanął w drzwiach i powiedział: „Tam jest pan Krzyżanowski”.
Aresztowany Krzyżanowski trafił do obozu internowania w Gębarzewie.
– Fisiak starał się pomóc ubekom. Razem z nimi zjechał windą, szukając Henryka – potwierdza Mirosław Nowakowski,
O tym, jak Fisiak „identyfikował” Krzyżanowskiego „przed pracownikami SB”, po raz pierwszy napisał podziemny „Obserwator Wielkopolski” (nr 95/1985).

Związani z „S” Nina i Mirosław Nowakowscy zostali wyrzuceni z Instytutu Filologii Angielskiej, ale znaleźli miejsce w Instytucie Językoznawstwa. Stracili pracę na UAM, gdy trzy lata później Jacek Fisiak został rektorem. Formalnie rzecz biorąc, powodem zwolnienia było przekroczenie terminów przewidzianych na habilitację – a decyzję podpisał… prorektor do spraw kadry.

Ewa Siarkiewicz, która zakładała w instytucie „S”, została internowana i wywieziona do Gołdapi. Wyszła z obozu w 1982 r. Zwolniła się z pracy w Instytucie Filologii Angielskiej sama – bo jej norweskiemu mężowi nie przedłużono kontraktu w Instytucie Geografii UAM.

W latach 1986-88 r. przez uniwersytet przetoczyła się też fala zwolnień. Rektor wyrzucił ponad 80 pracowników naukowych. – Część z przyczyn politycznych, część tzw. wieloletnich adiunktów. Specjalnie te kategorie osób były przemieszane – opowiada wyrzucony wtedy z UAM Dariusz Lipiński, działacz „S”, który rok wcześniej wyszedł z więzienia (odwołał się do NSA i został po wielu perypetiach przyjęty z powrotem do pracy).
– Na uniwersytecie było wielu „przerośniętych adiunktów”. Trzeba było się habilitować w ciągu ośmiu lat. Jeśli ktoś był adiunktem przez dwadzieścia lat, to nie ma się co dziwić. A jak ktoś przez dwadzieścia lat pisze jedną glossę? Na miłość boską, co to jest? – obrusza się Fisiak.
Prof. Schramm: – Problem adiunktów był orężem, którym można było się bardzo wygodnie i skutecznie posługiwać w stosunku do niejednego naukowca zaangażowanego politycznie.

„Biuletyn Wojenny” – podziemny miesięcznik „S” wyższych uczelni Poznania: „(…) czystka objęła członków S, partyjnych apostatów, którzy po stanie wojennym oddali legitymacje oraz wrogów osobistych (Fisiaka – red.), ale również pewną ilość ludzi neutralnych. Obecność tych ostatnich miała dowieść, iż czystka ma charakter merytoryczny. Argumentem przeciw jest jednak fakt zupełnie przypadkowego doboru ofiar czystki z grupy neutralnej”.

Fisiak: – To nie była czystka. Wszyscy ci ludzie stawali przed powołaną przeze mnie komisją, która oprócz mnie składała się z dziekana wydziału, dyrektora instytutu i prorektora d.s. nauki. Zresztą, z uniwersytetu poleciało też dwóch sekretarzy partii. Przy okazji wykryliśmy dwóch ludzi umysłowo chorych, w których studenci rzucali papierowymi kulkami!

W maju 1986 r. Rektor Fisiak skreślił z listy studentów Włodzimierza Bogaczyka, studenta I roku historii (dziś redaktora naczelnego poznańskiej „GW”). Zdaniem rektora, Bogaczyk popełnił „czyn niegodny studenta”. Został aresztowany i skazany na 10 miesięcy więzienia za kolportaż prasy podziemnej. Bogaczyk odwołał się do ministra, który z powodów formalnych musiał cofnąć decyzję rektora. Mimo to został ponownie wyrzucony z uniwersytetu przez rektora Fisiaka. 

Ze zgromadzonych w IPN akt wynika, że w trakcie protestów studenckich rektor pozostawał w kontakcie z SB.

23 maja 1988 r. Fisiak znowu informuje SB o przeprowadzonych przez kadrę UAM „rozmowach dyscyplinujących ze studentami”, którzy brali udział w majowych protestach. „Proszę Towarzysza Pułkownika o informowanie władz rektorskich w przyszłości o podobnych incydentach” – zwraca się do pułkownika Jelenia rektor UAM. Pisma rektora Fisiaka do płk Jelenia noszą sygnaturę RN 2401/88.

————- 

Profesor ciemnej strony mocy

tutej.pl

 Jacek Fisiak nie był tajnym współpracownikiem ani drobnym kapusiem. On był jawnym funkcjonariuszem służb bezpieczeństwa i członkiem Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. To co robił w latach 80–tych  sprawiało mu bardzo wiele satysfakcji – tak o działalności byłego rektora UAM-u mówi Zbigniew Czerwiński, dawniej członek samorządu studenckiego, a obecnie Przewodniczący Sejmiku Województwa Wielkopolskiego.

  Po 1985 roku,  gdy Jacek Fisiak został rektorem, rozpoczęła się wielka czystka wśród pracowników naukowych. Profesor wypowiedzenia wręczał osobiście na korytarzach. Na tę samą godzinę wzywano po 20-30 osób. Odnosiłem wrażenie, że sprawia mu to wielką satysfakcję. Myślę, że ten biznatyński rytuał związany z wręczaniem wypowiedzeń miał zastraszyć środowisko akademickie – relacjonuje Dariusz Lipiński, ówczesny adiunkt na Wydziale Fizyki poznańskiego uniwersytetu. Zwolnienia zbiorowe dotknęły w latach 1985 – 1988 ponad 80 osób.
– W połowie lat 90–tych próbowaliśmy dokonać oceny tego zjawiska. To okazuje się zupełnie niemożliwe. Uważam, że liczba 80 zwolnionych pracowników jest minimalna. Moim zdaniem mogło być ich nawet dwukrotnie więcej – dodaje Lipiński. Czystki dosięgały głównie młodych pracowników naukowych.
Ja również zostałem zwolniony z pracy – dodaje Lipiński. – W mojej sprawie sąd wykazał naruszenie 10 artykułów z kodeksu postępowania administracyjnego i rozporządzenia ministra. 

Profesor Jacek Fisiak pytany dzisiaj przez dziennikarzy o kulisy swojej rektorskiej działalności odpowiedział:
– Wtedy działałem zgodnie z prawem. Z uczelni wyrzuciłem 80 nierobów. Dzisiaj postąpiłbym tak samo.  
Moim zdaniem profesor Fisiak swoją działalnością opowiedział się po” ciemnej stronie mocy” – komentuje Przemysław Aleksandrowicz, ówczesny student historii, a obecnie senator z ramienia PiS-u.

————-

BANKRUT Z CELI NR 68

GW, 2003-03-13

Jak marzec Fisiaka odmienił

„Wczoraj nieliczna grupa nieodpowiedzialnych wichrzycieli dopuściła się przed rektoratem Uniwersytetu A. Mickiewicza w Poznaniu krótkotrwałej politycznej prowokacji. (…) Wszelkie próby przenoszenia wichrzycielskich zapędów – inspirowanych przez bankrutów politycznych – na grunt poznański zostaną z całą stanowczością udaremnione” – grozi nazajutrz „Gazeta Poznańska”. 

Od rana pod presją PZPR wykładowcy na uczelniach apelują do studentów, aby nie brali udziału „w prowokowanych manifestacjach”. Uczelniani sekretarze partii nakazują odczytywać przed rannymi zajęciami stanowisko potępiające „syjonistów”.

Opowiada wieloletni pracownik naukowy UAM: – Na ogół wykładowcy odczytywali ten dokument, dając jednocześnie do zrozumienia – na przykład tonacją głosu – że się od niego dystansują. Jawne nieposłuszeństwo było rzadsze. Odczytania skierowanej przeciwko syjonistom rezolucji odmówił znany i ceniony prof. Wiktor Jassem. Miał żydowskie korzenie, więc czytałby coś poniekąd przeciwko sobie. Odpowiedział, że mu tego czytać nie wypada.

Antysyjonistyczną petycję z nakazem odczytania wręczył prof. Jassemowi Jacek Fisiak, ówczesny sekretarz komitetu zakładowego PZPR na wydziale filologii UAM. Dziś prof. Fisiak jest dyrektorem Instytutu Filologii Angielskiej UAM. – Akcja odczytywania tych petycji była inspirowana szczebel wyżej, przez Komitet Uczelniany UAM albo przez Komitet Wojewódzki partii. Raz sam to odczytałem – opowiada.

Prof. Fisiak zaprzecza, by to on spowodował usunięcie prof. Jassema z UAM. – Bzdura! Niczego nikomu nie donosiłem. Ta informacja musiała dotrzeć od Komitetu Uczelnianego inną drogą. Zachowanie się prof. Jassema widziało kilka innych osób. Kto? Już nie pamiętam, a nie chciałbym komuś coś bezpodstawnie zarzucać – tłumaczy się. 

Przyznaje, że w latach 60. „entuzjastycznie wierzył w politykę partii”, ale marzec 1968 r., a potem wydarzenia grudniowe 1970 r. „odmieniły” jego stosunek do władzy ludowej. Fakty temu przeczą: w PRL Fisiak zrobił prawdziwą karierę – w latach 80. był rektorem UAM, a nawet ministrem oświaty, w PZPR pozostał do samego końca.

—————

 Autonomiczni od przyzwoitości 

Mieczysław Trzeciak – upiór weryfikacyjny z radomskiej WSI

Baza OPI 

 

Ludzie nauki
identyfikator rekordu: o49107
prof. dr hab. Mieczysław Trzeciak, em.
Dyscypliny KBN: socjologia, ekonomia
Specjalności: polityka społeczna, socjologia pracy
Miejsca pracy, zajmowane stanowiska, pełnione funkcje: Katedra Filozofii i Socjologii PRad.

Politechnika Radomska – Wydział Ekonomiczny – KATEDRA FILOZOFII I SOCJOLOGII

prof. dr hab. Mieczysław Trzeciak – Absolwent Szkoły Głównej Handlowej (d.SGPS) w Warszawie, Wydz. Społeczno – Ekonomiczny, 1956. Stopień naukowy doktora nauk ekonomicznych otrzymał w 1966 r. Stopień naukowy doktora habilitowanego, specjalność: polityka społeczna w 1975r. Tytuł naukowy profesora w 1989r. Specjalizacja naukowa – polityka społeczna i socjologia pracy.

Autor 68 publikacji naukowych (publikacje w tym: książki, współautorstwo książek, artykuły), m.in. Podstawy ergonomii, Wyd. II, WSI, Radom, 1996, Bariery rozwoju Drugiej Rzeczypospolitej, Politechnika Radomska, Radom, 1999, Socjologia pracy, Wyd.VIII, Radom, 2003, Kresy minione i rozmyślania, Mińsk-Warszawa, 2004, Wydawnictwo Stowarzyszenia Oświatowego Sycyna, Radom, 2004, Ziemia utracona i rozmyślania, Lwów – Warszawa, Wydawnictwo Stowarzyszenia Oświatowego Sycyna, Radom, 2006.

———-
Społeczeństwo polskie w procesie zmian

Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego opublikował książkę „Społeczeństwo polskie w procesie zmian”, która ma charakter księgi pamiątkowej dedykowanej panu profesorowi Mieczysławowi Trzeciakowi w 74. rocznicę urodzin.

Prof. Mieczysław Trzeciak, który jest naszym nauczycielem akademickim we wprowadzeniu do niniejszej pracy powiedział „Utrwaloną renomę w moim życiorysie zajęły wykłady w Seminarium Duchownym w Radomiu i praca w Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego skąd przeszedłem na emeryturę. Uszczęśliwiony zresztą, że mogą ją łączy z dodatkową pracą w pięknie oprofilowanej Uczelni Wyższej Szkole Zarządzania Personelem.

To dzięki tej Uczelni zdołałem wreszcie podjąć nowy rozdział w moim dorobku naukowym rozpoczynając prace o charakterze multimedialnym. Zapoczątkowałem je publikacją skryptu z socjologii pracy co staje się zwiastunem rozszerzania moich wydawnictw trudno już dostępnych z wielu powodów”.

———–

Awantura na uroczystościach obchodów 25-lecia strajku na WSI

GW 2006-12-12

Uczestnicy protestu nie chcieli się zgodzić na obecność prof. Mieczysława Trzeciaka, który przed laty był po drugiej stronie barykady.

prof. Mieczysław Trzeciak – W 1981 r. zdecydowanie występował on przeciwko protestującym, a w stanie wojennym był w komisji weryfikującej naukowców. Trzeciak działał aktywnie też w Zjednoczeniu Patriotycznym „Grunwald”, a w 1983 r. napisał szkalującą strajk książkę „Upiory studenckiej jesieni”.

Jako pierwszy zaprotestował przeciwko obecności Trzeciaka Krzysztof Telka. – Ten pan podpisał się pod kwitem o braku mojej przydatności w procesie dydaktycznym.

To z ust tego człowieka wychodziły słowa o ekstremie, którą trzeba wyciąć z uczelni, by szkoła mogła się nadal rozwijać. To przez niego spędziłem osiem lat na „resocjalizacji”, pracując w przemyśle – denerwował się Telka.

– Mnóstwu ludzi wyrządził mnóstwo krzywd. Nie dajmy, by nam zepsuł święto, nasze święto – nawoływał Andrzej Erd.

Strajk na WSI

Strajk studentów i pracowników radomskiej WSI trwał od 26 października do 13 grudnia 1981 r., do wprowadzenia stanu wojennego. Bezpośrednią przyczyną wybuchu protestu był spór z ówczesnym rektorem uczelni Michałem Hebdą, ale chodziło też o wywalczenie pełnej autonomii szkolnictwa wyższego i prawa do demokratycznych wyborów władz uczelnianych. Dlatego protest szybko przestał być tylko lokalną sprawą. Z Radomia wzięły wzór i inne uczelnie. Po 13 grudnia wielu pracowników uczelni utraciło pracę, inni byli represjonowani i internowani.

————

Wykaz druków zwartych dotyczących historii lat „Solidarności” 1976 – 1989. Druki antysolidarnościowe.Część III: S – Z.

Trzeciak Mieczysław: Upiory studenckiej jesieni.
Radom: WSI 1982.
21 cm, 109,[2] s., na prawach rpsu.
Wyższa Szkoła Inżynierska w Radomiu.

Trzeciak Mieczysław: Upiory studenckiej jesieni.
Wwa: Wydawn. Spółdzielcze 1983.
21 cm, 105,[3] s.
Fakty, Relacje, Pamiętniki.
ISBN 83-209-0378-5.

Trzeciak Mieczysław: Upiory studenckiej jesieni. Wyd. 2 rozsz.
Wwa: Wydawn. Spółdzielcze 1988.
21 cm, 196,[1] s., [27] s. tabl.
ISBN 83-209-0618-0.

————

Z życia Politechniki Radomskiej, GRUDZIEŃ 2006

numer_specjalny

Strajk WSI 1981

———–

Strajk w WSI Radom – spotkanie uczestników po 25 latach

Marian Starczewski – rektor, weryfikator wojenny, przyczynił się do kanonizowania św. Kingi

Marian Starczewski w Wikipedii

Marian Antoni Starczewski (ur. 24 marca 1924 w Starym Sączu, zm. 17 czerwca 1988 w Warszawie) – chemik polski, profesor i rektor Politechniki Śląskiej, profesor Politechniki Warszawskiej. Zajmował się badaniami nad materiałami budowlanymi, inżynierią materiałową i badaniami nad korozją.

Powołany na stanowisko adiunkta, odbył w latach 1960-1961 staże naukowe na Uniwersytecie Łomonosowa w Moskwie i w Instytucie Chemii Krzemianów Akademii Nauk ZSRR w Leningradzie.

W 1982 objął funkcję rektora Politechniki po usuniętym ze stanowiska w czasie stanu wojennego Ryszardzie Peteli. Przeprowadził wówczas, zgodnie z wytycznymi władz partyjnych, tzw. weryfikację, czyli w praktyce zwolnienie z pracy osób związanych z „Solidarnością„. Sam Starczewski nie był członkiem PZPR. Funkcję rektora pełnił do 1984.

———-

Dziekani Wydziału Chemicznego

———

Miesiecznik Rodzin Katolickich – Cuda Boże , 7 lipiec 2007

Bliski śmierci

Po ludzku sądząc, nie było szans na jego wyzdrowienie. Przez kilka dni prof. Marian Starczewski – naukowiec z Politechniki Śląskiej oraz Warszawskiej był w bardzo ciężkim stanie i lekarze nie widzieli już możliwości ratowania go. Tylko dzięki pomocy św. Kingi profesor wyzdrowiał, a nawet powrócił do pracy. 3 lipca 1998 r. komisja Kongregacji do Spraw Świętych w Rzymie uznała to uzdrowienie za cudowne. 16 czerwca 1999 r. w Starym Sączu Ojciec Święty Jan Paweł II ogłosił Kingę świętą

Na początku lutego 1974 r. prof. Marian Starczewski brał udział w sympozjum naukowym. Odczuł wtedy silne bóle brzucha i natychmiast został przewieziony do szpitala w Cieszynie. Po badaniach lekarze stwierdzili, że konieczna jest operacja, gdyż pacjent ma ropne zapalenie wyrostka robaczkowego z perforacją oraz rozlane zapalenie otrzewnej..Można powiedzieć, że profesor był krok od śmierci. Tak ten czas opisywał prof. dr Kornel Gibiński ówczesny kierownik Kliniki Chorób Wewnętrznych Śląskiej Akademii Medycznej:
W czasie kiedy prof. Starczewski walczył ze śmiercią, jego najbliżsi zwracali się o pomoc do Boga, za wstawiennictwem bł. Kingi, do której mieli szczere nabożeństwo…Święta Kinga nie kazała się długo prosić i bardzo szybko pomogła choremu. 2 marca Stanisława Hejmej podała Marianowi Starczewskiemu wodę, a już dzień później chory – po ośmiu dniach śpiączki – odzyskał świadomość i pełny kontakt ze światem..W nocy 2/3 marca 1974 r. chory odzyskał świadomość i od tego momentu datuje się proces regeneracji.Jeszcze wiosną tego samego roku profesor Starczewski podjął pracę na politechnice, a jak zeznają świadkowie, w kilku kolejnych latach nie oszczędzał się, był tytanem pracy, pełnił różne funkcje, brał udział w sympozjach naukowych, kierował samochodem.Jak zeznają świadkowie, zarówno jego bliscy jak i sam profesor byli przekonani, że uzdrowienie z choroby dokonało się dzięki wstawiennictwu bł. Kingi. Sam prof. Starczewski był wielkim czcicielem Księżnej, każdego roku przyjeżdżał do Starego Sącza, modlił się w klasztorze w Starym Sączu i zawsze zabierał z sobą wodę ze źródła Błogosławionej.