Nepotyzm akademicki wśród tajnych współpracowników

Nepotyzm akademicki  wśród tajnych współpracowników

[ pod uwagę tych, którzy uważają, że środowisko akademickie samo się oczyści, że lustracja i dekomunizacja się zdezaktualizowały,  czyli że prawda się zdezaktualizowała ! ]

Warszawska Gazeta 7-13 kwietnia, 2017

1

Udział organów bezpieczeństwa w akcji rekrutacji na studia

Jacek Wołoszyn
Udział organów
bezpieczeństwa w akcji
rekrutacji na studia
w województwie lubelskim
w latach 1947–1956
baner historia PRL
Jacek Wołoszyn – Udział organów  bezpieczeństwa w akcji  rekrutacji na studia  w województwie lubelskim  w latach 1947–1956 –Pamięć i Sprawiedliwość , nr 1 (11)/2007

Podjęte przez władze komunistyczne działania, zmierzające do pełnego podporządkowania  młodego pokolenia Polaków, objęły również środowiska akademickie.  Akcja ta polegała zarówno na likwidacji autonomii wyższych uczelni, jak i ingerencji  w skład personalny grup studenckich. Okazało się bowiem, że ta dziedzina  życia pozostawała początkowo poza wpływami politycznymi oraz personalnymi  kierownictwa partii i państwa. Najważniejszym instrumentem, jakim dysponowali  komuniści, była możliwość zastosowania odpowiednich regulacji prawnych.  Należy zaznaczyć, że pomysły likwidacji autonomii wyższych uczelni przedstawili  oni zaraz po przejęciu władzy1. Wysuwane idee były wypadkową postrzegania  środowisk studenckich oraz naukowych przez osoby związane z kierownictwem  partyjnym i państwowym: „Wszyscy patrzymy i powinniśmy patrzeć z niepokojem na to – pisał na łamach „Kuźnicy” Stefan Żółkiewski – co się na naszych uniwersytetach  dzieje […] wiele mówi, że jest źle, gorzej, niż być mogło, że na uniwersytetach  naszych mamy znów atmosferę ciemnego egoizmu klasowego, zacofania,  tępego tradycjonalizmu […] Demokracja powinna sobie zdobyć wpływ na młodzież,  wyznaczając odpowiednich ludzi […] Czas, by Kołłątaje byli nie komisarzami  rządu – a po prostu członkami senatów uniwersyteckich […] Ale i ten postulat  nie rozwiązuje sprawy. Źródło bowiem zła nie leży tylko w jakże często wstecznej  atmosferze politycznej wyższych uczelni. Źródło zła leży również w skostniałych  i wstecznych ideologiach naukowych, panujących w wielu seminariach i pracowniach” 2. Wszystkie te działania były prowadzone pod hasłem zwiększenia liczby  studiujących pochodzących ze środowisk robotniczych oraz chłopskich. …………….

Komunistyczny model szkolnictwa wyższego, będący właściwie wzorcem dla późniejszych rozwiązań, został wypracowany pod koniec 1945 r. Głównym celem była likwidacja samorządności uczelni przez ich bezwarunkowe podporządkowanie władzom państwowym, centralna kontrola badań naukowych oraz szkolenie fachowców w wąskich specjalnościach. Ważny punkt tego planu stanowiła również pełna eliminacja z programów studiów poglądów sprzecznych z przyjętą przez komunistów wizją „materializmu dialektycznego oraz historycznego”, który powinien stać się jedyną podstawą nauczania. Cała wiedza miała być bowiem oddana na służbę ideologii: „Demokracja winna zabezpieczyć sobie wpływ – pisał w swoim artykule Żółkiewski – na młodzież, wyznaczyć odpowiednich ludzi, którzy zapoznaliby ją z tym wszystkim, czego potrzebuje współczesny człowiek, aby bez przesądów pojmować otaczającą go rzeczywistość społeczną”.

Zwieńczeniem całej akcji był dekret z 28 października 1947 r., który ostatecznie znosił autonomię uczelni wyższych, podporządkowując je pod względem naukowym oraz organizacyjnym Ministerstwu Oświaty…….

Zmiany w składzie personalnym środowisk studenckich

Zniesienie autonomii wyższych uczelni nie oznaczało końca zmagań władz partyjno-państwowych o opanowanie tego środowiska. Kolejnym etapem miało być zwiększenie liczby studentów wywodzących się ze środowisk robotniczych oraz chłopskich, czyli – według deklaracji czynników oficjalnych – „poprawa składu socjalnego młodzieży akademickiej”. W konsekwencji oznaczało to oparcie systemu rekrutacji na kryterium „pochodzenia klasowego” oraz postawy światopoglądowej – selekcję społeczną i polityczną. Środowiska studenckie były bowiem traktowane przez komunistów niezwykle nieufnie. W czerwcu 1946 r. sekretarz generalny Polskiej Partii Robotniczej Władysław Gomułka mówił krótko, że studenci, „to jest młodzież starsza, wychowana w duchu reakcyjnej ideologii, tej nie zdobędziemy jako całości […] Pójdziemy drogą represji na tym odcinku, ale tu najmniej można tymi metodami zrobić, najwięcej można zrobić metodą wychowawczą”. Komuniści postanowili rozwiązać tę kwestię za pomocą odpowiednich posunięć administracyjnych.

W połowie 1947 r., jeszcze przed likwidacją samodzielności wyższych uczelni, Sekretariat KC PPR polecił zarezerwować 30 proc. miejsc dla młodzieży robotniczej oraz 20 proc. dla chłopskiej. Pierwszeństwo otrzymali członkowie komunistycznego Związku Walki Młodych oraz osoby określone ogólnym terminem „demokraci”. Selekcją przyszłych studentów powinny się zająć specjalne komisje.

Konsekwencją tych wytycznych stało się rozporządzenie ministra oświaty (21 lipca 1947 r.) powołujące do życia komisje rekrutacyjne przy poszczególnych wydziałach danej uczelni. W ich skład wchodzili nie tylko przedstawiciele kadry naukowej, lecz również tzw. czynnik społeczny (członkowie związków zawodowych, Związku Samopomocy Chłopskiej) oraz delegat ministra oświaty.

Równolegle kandydat na studia musiał przedstawić odpowiednie zaświadczenie, zawierające dokładny opis jego postawy politycznej i społecznej. Wydawały je różne instytucje polityczne, oświatowe oraz społeczne, w tym oficjalne organizacje młodzieżowe. „Listy proskrypcyjne”, zawierające „nazwiska zdecydowanych wrogów demokracji”, powinny były zbierać w okresie wyborów do Sejmu Ustawodawczego zarządy terenowe Akademickiego Związku Walki Młodych „Życie”. Weryfikację tych zaświadczeń prowadzili początkowo delegaci ministra oświaty/ministra szkolnictwa wyższego i nauki oraz komitetów wojewódzkich PPR/Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Po 1949 r. zajmowały się tym również specjalnie powołane „trójki partyjne”, w których skład wchodzili m.in. działacze Związku Młodzieży Polskiej. Warto dodać, że podmioty te w różny sposób zbierały informacje o uczniach. W Lublinie członkowie trójek wypytywali dozorców lub czynili to za pośrednictwem Milicji Obywatelskiej. Opinie tych „ciał” trafiały za pośrednictwem właściwego KW PZPR, z pominięciem dziekanatu, do delegata Ministerstwa Oświaty/Ministerstwa Szkolnictwa Wyższego i Nauki. Jednocześnie „trójki partyjne” często spóźniały się z przekazaniem zebranych przez siebie charakterystyk. W 1949 r. w woj. lubelskim udało się uzyskać jedynie 60 proc. wszystkich dokumentów tego rodzaju .

Na marginesie opisanych regulacji prawnych warto wspomnieć o jeszcze jednym rozporządzeniu Ministerstwa Oświaty z kwietnia 1949 r., które wyznaczało dwumiesięczny termin składania podań oraz egzaminów wstępnych. Poślizg ten miał bowiem ułatwić działania pracowników organów bezpieczeństwa, którzy mogli swobodnie zweryfikować dokumenty kandydata….

Selekcją polityczną oraz społeczną zajmowały się natomiast szkolne komisje, które wystawiały „zaświadczenie o pochodzeniu społecznym, uzdolnieniu i pracy społecznej” absolwentom szkół średnich. Ich opinie spływały do powiatowej komisji rekrutacyjnej, która na podstawie tych dokumentów, wraz z oceną organów bezpieczeństwa, decydowała o dopuszczeniu danej osoby na studia wyższe. Negatywne decyzje wspomniane podmioty miały wydawać „jedynie w odniesieniu do elementów wrogich Polsce Ludowej na podstawie kryteriów politycznych, unikając oceny na podstawie pochodzenia klasowego”. Przedstawiciele władz partyjnych obawiali się jednak zbyt dużego odsetka odrzuconych. Dlatego delegat ministra w Lublinie skarżył się, że około 30 proc. zgłoszonych kandydatów otrzymało opinię negatywną. Okazało się również, że praca powiatowych (miejskich) komisji rekrutacyjnych nie zawsze odpowiadała oczekiwaniom władz partyjnych. Przygotowanie opinii o kandydatach na studia traktowały one często w sposób mechaniczny, zbywając to zagadnienie określeniami „nie stawiamy przeszkód” lub „może studiować”……..

Sprawa dużej wagi” – UB a proces weryfikacji kandydatów

Jednym z uczestników procesu kontroli oraz „dyscyplinowania” środowisk młodzieżowych były również organa bezpieczeństwa. Wobec studentów działania aparatu represji mogły pójść w dwóch kierunkach. Pierwszym było uniemożliwienie studiów pewnym osobom, które z różnych powodów zostały uznane przez władze partyjno-państwowe za niepożądane. W tym wypadku funkcjonariusze UB brali udział w selekcji negatywnej kandydatów na studia, formułując oceny na podstawie kryteriów politycznych oraz „klasowych”. Ich opinia stawała się później wiążąca dla przedstawicieli administracji państwowej, wydających wspomniane już „świadectwa moralności”, oraz członków poszczególnych komisji rekrutacyjnych. Kolejnym etapem była już bezpośrednia kontrola środowisk akademickich – usuwanie lub zastraszanie studentów, których zachowanie kierownictwo partyjne mogło uznać za dysfunkcjonalne wobec systemu. ………………..

Dla przedstawicieli Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego sprawa weryfikacji ubiegających się o przyjęcie na studia była ważnym zagadnieniem. We wstępie do instrukcji z kwietnia 1953 r. dyrektor Departamentu V MBP (Wydział IV tej komórki był odpowiedzialny za kontrolowanie środowisk młodzieżowych) Julia Brystygier pisała jednoznacznie, że „odpowiedni dobór kandydatów [na studia wyższe] jest sprawą dużej wagi”. Dowodem były wydawane regularnie w latach 1947–1953 akty normatywne określające zadania funkcjonariuszy UB w ramach tej akcji. Najważniejsze było zgromadzenie charakterystyk uczniów kończących szkoły średnie oraz zamierzających kontynuować naukę. W przypadku „świadectw moralności” uprawnieni do ich wydawania urzędnicy administracji państwowej nie mogli tego uczynić bez wcześniejszego zasięgnięcia opinii organów bezpieczeństwa………………….