Jan Marian Włodek – prof. hydrobiolog, PAN, PAU, wyrzucony z UJ z wilczym biletem

Jan Marian Włodek w Wikipedii

Jan Marian Włodek (ur. 26 stycznia 1924 w Krakowie, zm. 26 maja 2012 tamże) – polski hydrobiolog i ichtiolog, profesor nauk przyrodniczych Polskiej Akademii Nauk, członek Wydziału II Historyczno-Filozoficzny Komisji Historii Wojen i Wojskowości Polskiej Akademii Umiejętności, wiceprezes Polskiego Towarzystwa Ziemiańskiego Oddział Kraków.

Był synem Jana Włodka (ur. 31 sierpnia 1885, zm. 19 lutego 1940), agronoma, profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego, legionisty oraz dyplomaty i Zofii Götz-Okocimskiej (ur. 18 lipca 1890, zm. 28 marca 1981) . Jego siostrą jest prof. historii Zofia Włodek.

W czasie okupacji był łącznikiem Armii Krajowej o pseudonimie „Balaton”.

Od 1943 r. był studentem rolnictwa konspiracyjnego Uniwersytetu Jagiellońskiego, a później absolwentem Wydziału Rolnego Uniwersytetu Jagiellońskiego (1946), doktorem nauk biologicznych UJ (na podstawie pracy Zastosowanie korelacji i regresji czystej jako metody badawczej gospodarstw rolnych ze szczególnym uwzględnieniem krakowianów, którą napisał po wyrzuceniu z uniwersytetu „z wilczym biletem za działalność w Caritas Academica”, gdy nie udało mu się stałego zatrudnienia i pracował dorywczo w placówce podległej miejskiemu wydziałowi zdrowia, jako „referendarz statystyczny”).

Przez pewien czas pracował w Pracowni Rybackiej UJ, a od lipca 1952 w sekcji Rybackiej Polskiej Akademii Umiejętności. Później, aż do końca kariery naukowej, był zatrudniony – od początku istnienia tej instytucji – w Zakładzie Gospodarki Stawowej PAN (przemianowanym później w Zakład Biologii Stawów PAN, a następnie w Zakład Biologii Wód PAN w Krakowie).

…W 1962 na Wyższej Szkole Rolniczej w Krakowie uzyskał stopień doktora habilitowanego na podstawie pracy Obliczenia mnożników Gaussa dla celów doświadczalnictwa rolniczego.

Był jednym z założycieli i wieloletnim (od 1982) przewodniczącym Krakowskiego Oddziału Polskiego Towarzystwa Hydrobiologicznego oraz członkiem honorowym tego Towarzystwa, a także Przewodniczącym Komisji Nagród im. prof. Mariana Gieysztora. Był też członkiem Komisji Biologicznej przy Oddziale PAN (od 1966), członkiem Rad Naukowych Zakładu Biologii Wód PAN oraz Zakładu Doświadczalnego Gospodarki Stawowej PAN w Gołyszu….

…. Był też aktywnym działaczem m.in. Polskiego Towarzystwa Ziemiańskiego i rady Fundacji „Polskie Kresy Wschodnie – Dziedzictwo i Pamięć”.

Pochowany został 4 czerwca 2012 na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie,

Magdalena Bajer: Rody uczone (29) Córka i syn czują się związani z warstwą ziemiańską i są przywiązani do rodzinnej Dąbrowicy, choć od końca wojny tam nie mieszkają (pol.). Forum Akademickie 1999, nr 1

……JAN MARIAN WŁODEK – SYN

W 1943 roku zapisał się na konspiracyjne studia rolnicze. Gdy do Krakowa wkroczyły wojska sowieckie, zabrał się wraz z innymi studentami do porządkowania budynku Wydziału Rolniczego. Dzięki pożyczonej od brata biało-czerwonej opasce z pieczątką uniwersytetu Zofia Włodek wyjechała z miasta, żeby ostrzec matkę przed grożącym jej w Dąbrowicy aresztowaniem.

Po skończeniu studiów Jan Włodek (młodszy) chciał się specjalizować w ekonomii rolnictwa, ale podobnie, jak siostra po Studium Spółdzielczości stwierdził, że „zaczyna panować ideologia” i zwrócił się ku… statystyce. Wtedy wyrzucono go z uniwersytetu z wilczym biletem za działalność w Caritas Academica. Po bezskutecznym poszukiwaniu pracy zdobył godziny zlecone w placówce podległej miejskiemu wydziałowi zdrowia, jako „referendarz statystyczny”. Mając trochę wolnego czasu napisał pracę doktorską, a że był już znany jako specjalista w zakresie statystyki rolniczej powierzono mu „zbiorowe korepetycje” z tego przedmiotu dla studentów mających ze statystyką trudności.

Po doktoracie został wreszcie zatrudniony – w Instytucie Biologii Wód Polskiej Akademii Nauk, i wtedy zainteresowania młodego badacza zwróciły się ku statystyce biologicznej. Długo prowadził hodowlę ryb w zakładach doświadczalnych, co było warsztatem dla pracy naukowej z początku w zakresie statystyki genetycznej, a potem już w „czystej genetyce”, czym prof. Włodek zajmuje się do dzisiaj. I on, i siostra mają poczucie znaczenia tradycji w życiu społeczeństwa. Profesor sceptycznie patrzy na szanse kontynuowania pracy badawczej przez kolejne pokolenia w rodzinach inteligenckich. Uważa, że dopóki na naukę przeznaczać się będzie mniej niż pół procent PKB, najlepsi spośród potencjalnych sukcesorów pójdą szukać innych zajęć.

Pytałam, czy w Krakowie, gdzie przetrwały wojnę domy wielu inteligenckich rodzin – takie, jak ten moich rozmówców, przy ul. Wróblewskiego, gdzie przechował się genius loci – czy choćby tam odbywają się dziś spotkania i rozmowy mądrych ludzi na podstawowe tematy? Forum takich dysput jest odrodzona w 1989 roku Polska Akademia Umiejętności, słyszę. Niewielu dawnych jej członków przeżyło wojnę. Instytucję formalnie zniszczyły władze komunistyczne. Jest jednak PAU znowu miejscem wymiany myśli ogniskującym badaczy z różnych dyscyplin, co pani profesor i jej brat uważają za szczególnie cenne. Moja rozmówczyni dodaje z naciskiem: To była naczelna ogólnopolska instytucja opiniotwórcza, kulturotwórcza, która powinna wrócić do tej rangi. To jest na pewno coś do odbudowania. Zofia Włodek i Jan Włodek włączyli się w działalność odrodzonej PAU, co wydaje się, także im samym, zupełnie naturalnym podjęciem jednego z wątków tradycji i naśladowaniem najbliższych wzorów.

W 1993 roku stała się rzecz zupełnie niespodziewana, mówi prof. Jan Włodek, który zabiegał o stypendia francuskie dla uczniów szkoły rolniczej w Dąbrowicy. Dyrekcja nadała szkole imię Jana Włodka seniora. Podczas uroczystości pani profesor odsłaniała tablicę mówiącą o tym fakcie, a pan profesor pomnik ojca. Przyjechało sporo członków rodziny, a witało ich także niemało dawnych pracowników majątku. Pani Zofia mówi: Od początku właściwie było nam bardzo przyjemnie, że tam jest szkoła, że dom służy.

Zmarł prof. Jan Włodek   2012-06-02

strona ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego

..

26 maja 2012 w Krakowie zmarł prof. dr hab. Jan Marian Włodek – wybitny specjalista w dziedzinie hydrobiologii, ale również aktywny działacz wielu stowarzyszeń na rzecz zachowania pamięci historycznej i kulturowej.

Prof. Włodek urodził się 26 stycznia 1924 r. w Krakowie. Jego ojcem był ziemianin z Dąbrowicy, równie wybitny naukowiec, profesor UJ, Jan Włodek, zaś matką córka właściciela browaru okocimskiego, Zofia z Goetz-Okocimskich. W czasie wojny uczęszczał na tajne komplety prowadzone przez profesorów UJ, które odbywały się m.in. w jego rodzinnym domu. Był łącznikiem Armii Krajowej, a po wyzwoleniu Krakowa zaangażował się w odgruzowywanie Wydziału Rolniczego. Początkowo myślał o zrobieniu specjalizacji z ekonomii rolnictwa, lecz szybko zrozumiał, że komunistyczny system polityczny i ideologiczny zawładnie i tą dziedziną nauki, dlatego ostatecznie zajął się statystyką. Niestety, za działalność w Caritas Academica został usunięty z uczelni.  Już jako doktor został przyjęty do Instytutu Biologii Wód Polskiej Akademii Nauk, gdzie pracował przez wiele lat, zajmując się m.in. statystyką genetyczną ryb.

Poza działalnością naukową prof. Włodek udzielał się licznych stowarzyszeniach. Przede wszystkim w Polskim Towarzystwie Ziemiańskim, którego był jednym z założycieli. Było to naturalną reakcją obronną na próby zniszczenia pamięci o polskich ziemianach i ich w wkładzie w polską kulturę i historię podjęte jeszcze w 1994 r. przez komunistyczny reżim. Profesor był również w radzie  Fundacji „Polskie Kresy Wschodnie – Dziedzictwo i Pamięć, członkiem Komisji Historii Wojen i Wojskowości PAU,

przewodniczącym krakowskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Hydrobiologicznego, członkiem Komisji Nagród im. prof. Mariana Gieysztora.

Jego wielką zasługą było gromadzenie i opracowywanie pamiątek i wspomnień rodu Włodków i Goetz-Okocimskich. Nakładem Małego Wydawnictwa ukazała się napisana przez niego bibliografia jego ojca, prof. Jana Włodka: Jan Włodek. Legionista, dyplomata, uczony (http://malewydawnictwo.pl/Home/Book1/106). Przed świętami wielkiejnocy 2012 r. profesor odwiedził głodujących w obronie nauczania historii w szkołach w kościele św. Stanisława Kostki na Dębnikach (http://malewydawnictwo.pl/Home/DetailsNews/52).

W niedzielę Zmartwychwstania Pańskiego trafił do szpitala.

Przy swojej wielkiej erudycji, kulturze osobistej i dorobku naukowy prof. Jan Marian Włodek był osobą niezwykle skromną, a przede wszystkim bardzo pogodną.

(prof. Jan Marian Włodek u głodujących  -fot. Józef Wieczorek)

Reklamy

Jan Koteja – zoolog, blokowany przez PZPR za ‚niewłaściwą postawę’, wiedział na czym polegała weryfikacja 1986 r.

baner krzywdzeni

Jan Koteja w Wikipedii

(ur. 17 września 1932Siemianowicach Śląskich, zm. 19 sierpnia 2004Krakowie), zoolog, profesor Akademii Rolniczej im. Hugona Kołłątaja (obecnie: Uniwersytet Rolniczy) w Krakowie.

Studia magisterskie na Uniwesytecie Jagiellońskim ukończył w roku 1959 i rozpoczął pracę na Akademii Rolniczej. Rozprawę doktorską (1966) i habilitacyjną (1975) obronił na Wydziale Biologii i Nauk o Ziemi UJ. W roku 1983 uzyskał tytuł profesora, ale ze względu na działalność w„Solidarności” decyzja o nadaniu tytułu została mu przekazana dopiero w roku 1987. Specjalizował się w entomologiipaleontologii, badał głównie czerwce. Był autorem wielu publikacji w tej dziedzinie (m.in. Jak rozpoznawać czerwce, w: Diagnostyka szkodników roślin i ich wrogów naturalnych, Warszawa 1996, redakcja J. Boczek).

Był dyrektorem Instytutu Zoologii Stosowanej (1989 – 1993), kierownikiem Katedry Zoologii i Ekologii (1993 – 1994) i prorektorem studentów (1991 – 1994Akademii Rolniczej.

—————

Lista Hausnera

Jak PZPR blokowała awanse profesorskie

Prof. Jan Koteja z Akademii Rolniczej miał dostać tytuł profesora nadzwyczajnego w 1982 r. Nominacja została wstrzymana, bo sprzeciwił się jej KK PZPR. Powód? Doc. Koteja przyjął “niewłaściwą postawę”. W 1987 r. jego sprawą zajmował się zespół, którym w KK kierował Jerzy Hausner.

————

Bursztynnik

Forum Akademickie 9/2001

—————–

Sowizdrzał 13

Jan Koteja

Forum Akademickie numer 2/1999

Ankiety oceniające nauczycieli są w szkole zjawiskiem normalnym, ustawowym. Bywały jednak ankiety dziwne, że tak powiem. W 1986 r. ankieta w mojej szkole zawierała następujące pytania:

Czy akceptujesz w pełni zasady ustrojowe PRL?

Czy kierujesz się nimi w swojej działalności dydaktyczno-wychowawczej?

Czy swoją postawą i oddziaływaniem wpływasz pozytywnie na studentów i współpracowników w zakresie: prosocjalistycznych społeczno-obywatelskich postaw, wspierania działalności socjalistycznych organizacji studenckich, udziału w inicjatywach zbiorowych i imprezach sprzyjających utrwalaniu ustroju socjalistycznego itd., itd.

Na koniec była uwaga: „Należy dać jednoznaczną odpowiedź na każde z postawionych wyżej pytań. Brak odpowiedzi będzie uznany jako odpowiedź NIE”.

Ankieta budziła strach u wielu pracowników, głębokie rozterki sumienia u innych: kilku pracowników zostało zwolnionych, kilku odeszło „z własnej woli”, kilku wyemigrowało, niektórzy kierownicy dopuścili się gwałtu wobec podwładnych, zmuszając ich, w dobrej wierze, do krzywoprzysięstwa.

O tę ankietę toczyły się wielomiesięczne boje na posiedzeniach Senatu. Egzekwowanie ankiety ciągnęło się do r. 1988(!), a publiczna dyskusja nad nią trwała jeszcze w r. 1990, zakończona wreszcie znamienną uchwałą Senatu 26 stycznia tegoż roku, w przeddzień rozwiązania PZPR!

Kilka dni temu elektroniczny biuletyn „Solidarności” mojej Uczelni opublikował tę „historyczną” ankietę z następującym wstępem: „V część ankiety stała się wówczas na swój sposób głośna, wywołując różne emocje w naszym uczelnianym środowisku. Dziś przytaczamy ten fragment ankiety już bez emocji, jako swego rodzaju dokument historyczny. Nie wiemy, kto jest autorem ankiety, choć rzecz jasna, krążyły na ten temat różne plotki. Prawdopodobnie nie ma to dziś większego znaczenia; przypominamy ankietę jedynie dla refleksji nad przemijającym czasem i naszym przemijaniem. Może także dla przypomnienia sobie tego, o czym myśleliśmy wypełniając ankietę: o sobie, o pracy, o odpowiedzialności za nasze rodziny, o czekającej nas (wówczas) przyszłości.”

Jeromsiewlesie!!! Panie Redaktorze Biuletynu „S”! Daleki jestem od zestawiania ankiety z Oświęcimiem czy Katyniem! Byłoby mi też całkiem obojętne, kto ankietę redagował, egzekwował oraz czyj urzędowy podpis figuruje pod moim zeznaniem i oceną, notabene dość proroczą – „do powtórnej oceny” – gdyby nie to, że ci sami, którzy prowadzili mnie do komunistycznego raju, dziś wiodą nas do europejskiego. I wcale nie widzę, aby odmowa „pełnej akceptacji ustroju PRL” ułatwiała mi życie w nie-peerelowskiej rzeczywistości. Przede wszystkim jednak, Panie Redaktorze, niech Pan nie nazywa zwierzęcego strachu – jeromsiewlesie! – „różnymi emocjami”! Gdyby wówczas, pod koniec lat osiemdziesiątych, społeczność akademicka miała choć odrobinę emocji, podarłaby tę ankietę na drobne konfetti i rozsypała je na głowach jej autorów. Cóż, kiedy emocje były zakazane przez władze PRL (jeszcze) i władze „Solidarności” (już).

Blokada awansów przez PZPR – Lista Hausnera


baner-historia-prl

Lista Hausnera

Jak PZPR blokowała awanse profesorskie

Lista nosiła adnotacje „poufne”. Znajdują się na niej nazwiska 77 naukowców, w tym wiele uznanych autorytetów. Wszystkim tym osobom w latach 1977-1987 szefowie PZPR na szczeblu uczelnianym, wojewódzkim czy Komitetu Centralnego zablokowali awanse profesorskie.

Na liście jest kilkunastu naukowców, których awans został wstrzymany, bo tak chciał Komitet Krakowski PZPR. W Krakowie w latach 1986-1989 sekretarzem KK PZPR był obecny wicepremier, szef resortu gospodarki prof. Jerzy Hausner. Podlegał mu Wydział Nauki i Oświaty.

Lista po raz pierwszy została opublikowana w 1998 r. w dwumiesięczniku „Arcana”, ale nawet sami profesorowie, którzy się na niej znaleźli, o jej istnieniu dowiadywali się z reguły od nas. To jedynie wierzchołek góry lodowej. Uczonych, których partyjni aparatczycy skrzywdzili w taki lub inny sposób, było w okresie PRL – według naszych rozmówców – tysiące.

Podległy mi Wydział Nauki i Oświaty Komitetu Krakowskiego PZPR przygotowywał opinie dotyczące wniosków uczelni o powołanie na stanowiska samodzielnych pracowników nauki – przyznaje wicepremier Hausner w pisemnym wyjaśnieniu dla „Dziennika Polskiego”. – „Opinie te, przekazywane do Wydziału Nauki i Oświaty KC PZPR, były formułowane na podstawie pisemnego stanowiska komitetu uczelnianego. Nie potrafię w żaden sposób ocenić, w ilu przypadkach taka opinia zawierała zastrzeżenia. Osobiście przekonywałem przedstawicieli komitetów uczelnianych do nie używania tego instrumentu do wstrzymywania awansów” – cytujemy dosłownie przesłane nam wyjaśnienie wicepremiera.

– W Polsce Ludowej było nobilitowanych wielu pseudonaukowców, którym w III RP powinno się odebrać tytuły, a prześladowano wielu świetnych uczonych – mówi prof. Franciszek Adamski, socjolog, któremu w latach 80. na Uniwersytecie Jagiellońskim komuniści dali porządnie w kość.

Komisja UJ

Aby wyjaśnić tę patologię z czasów PRL, w połowie lat 90. Senat UJ powołał specjalną komisję. – Powstała ona po to, żeby wyjaśnić sprawy ludzi, którzy z powodów pozanaukowych doznali krzywd – mówi prof. Jerzy Wyrozumski, przewodniczący tej komisji, wówczas prorektor UJ.

Dalsza część wypowiedzi profesora Wyrozumskiego, dzisiaj sekretarza generalnego Polskiej Akademii Umiejętności, wydaje się niemalże nieprawdopodobna. – Jako szef komisji zwróciłem się pisemnie do instytutów i jednostek organizacyjnych uniwersytetu, ale wiem, że w niektórych miejscach nawet nie odczytano mojego apelu. Uzyskane natomiast odpowiedzi były w zasadzie bezwartościowe. Członkowie partii… pierwsi się odezwali, skarżąc się na szykany w okresie PRL – opowiada prof. Jerzy Wyrozumski. Nie jest w stanie określić, kto personalnie odpowiadał za wstrzymywanie awansów profesorskich. Stwierdza jedynie: – To robili ludzie, którzy stali na czele partii.

Prof. Wyrozumski przypomina, że wszelkie wnioski o nadanie profesury były kierowane do Komitetu Wojewódzkiego PZPR. Tam zapadały pierwsze decyzje. Od 1985 r. w Krakowie zamiast KW PZPR, był Komitet Krakowski PZPR. Komitet przesyłał wnioski o nadanie tytułu profesora do resortu szkolnictwa wyższego. Jeżeli jednak wniosek został zaopiniowany negatywnie, to albo nie był on dalej kierowany do Centralnej Komisji Kwalifikacyjnej, albo jej członkowie z reguły nie sprzeciwiali się woli „przewodniej siły narodu”.

Na 77-osobowej liście, zamieszczonej w „Arcanach” – którą krakowski dwumiesięcznik otrzymał od prof. Zdzisława Żaka, biochemika z Uniwersytetu Jagiellońskiego – widnieją nazwiska naukowców z całej Polski.

Prof. Żak dotarł do archiwalnych poufnych dokumentów PZPR. Rozmawiając z profesorem, potwierdziliśmy, że z krakowskich uczelni na liście są m.in. następujące osoby:

* Prof. Barbara Hołyńska z AGH. Wniosek o nadanie jej tytułu profesora wpłynął do Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego w lutym 1981 r. Rada Państwa wstrzymała jego zatwierdzenie. Urząd Rady Ministrów zwrócił natomiast wniosek do ponownego rozpatrzenia Komitetowi Krakowskiemu PZPR w październiku 1986 r. W marcu 1997 r. KK PZPR, którego sekretarzem był tow. Jerzy Hausner, nie udzielił wnioskowi poparcia.

* Prof. Henryk Wereszycki (1898-1990), nazywany księciem polskich historyków. W 1981 r. był już emerytowanym profesorem UJ. Partyjni działacze odmowę przyznania profesury Wereszyckimu tłumaczyły tym, że „publikuje wiele opracowań we wrogich nam czasopismach na Zachodzie”.

* Prof. Wiesław Paweł Szymański, historyk literatury z UJ. Przyznanie mu tytułu profesora wstrzymał Wydział Nauki, Oświaty i Postępu Naukowo-Technicznego KC PZPR. – Profesorem zostałem dopiero w 1989 roku – mówi Wiesław Paweł Szymański, który od lat 70. jest uważany za jednego z najlepszych znawców literatury dwudziestolecia międzywojennego. O tytuł profesora dla niego wystąpiono w 1982 r.

* Prof. Urszula Dąmbska-Prokop, romanista z UJ. Jej wniosek zablokował Komitet Centralny PZPR w 1983 r. – Mam podejrzenia, kto stał za blokadą mojej profesury, ale nie dochodziłam tego – mówi nasza rozmówczyni, która na profesorską nominację czekała około 14 lat. W okresie PRL nie kryła swoich poglądów na temat reżimu.

* Prof. Wiesława Miszke z Akademii Rolniczej w Krakowie. Od 1983 r. Komitet Krakowski partii wydawał jej negatywne opinie. „Nie” powiedziano pani profesor również w 1987 r., czyli za czasów tow. Hausnera.

* Prof. Jan Koteja z Akademii Rolniczej miał dostać tytuł profesora nadzwyczajnego w 1982 r. Nominacja została wstrzymana, bo sprzeciwił się jej KK PZPR. Powód? Doc. Koteja przyjął „niewłaściwą postawę”. W 1987 r. jego sprawą zajmował się zespół, którym w KK kierował Jerzy Hausner.

* Prof. Andrzej Zoll, obecny rzecznik praw obywatelskich, wybitny karnista. Wniosek o przyznanie mu tytułu profesora wpłynął w 1982 r. KK PZPR w 1985 r. pozytywnie go zaopiniował, ale rok później, czyli wtedy, gdy tow. Jerzy Hausner rządził Wydziałem Nauki i Oświaty, do resortu szkolnictwa wyższego poszedł wniosek, w którym kandydatura doc. Zolla została źle oceniona.

* Dzieje zmagań prof. Franciszka Adamskiego z krakowskimi aparatczykami partyjnymi o profesurę na UJ w latach 1981-1989 to osobny rozdział, miejsce na odrębny tekst. Przyznaje to również prof. Jerzy Wyrozumski.

* Prof. Andrzej Gościński z AGH. W kwietniu 1987 r., po 4-letnich zabiegach uczelni, KK PZPR „nie udzielił wnioskowi poparcia”.

* Prof. Jan Harasymowicz z Politechniki Krakowskiej na tytuł profesora czekał 15 lat. – Domyślam się, kto stał za wstrzymaniem mojego awansu. Ale dzisiaj, gdy mam 84 lata, nie mam ochoty dochodzić tego – mówi prof. Harasymowicz. – Tytuł profesora otrzymałem dopiero w 1991 r. Pięciokrotnie partia nie zgadzała się na przyznanie mi tytułu.

* Również prof. Karolowi Greniowi z AGH partyjni aparatczycy, w tym z okresu sekretarzowania Jerzego Hausnera, nie chcieli wydać pozytywnej opinii.

* Prof. Zygmunt Kolenda z AGH, aktywny działacz opozycyjny, też nie mógł liczyć na pozytywną opinię ze strony KK PZPR zarówno w 1984, jak i w 1987 r.

* Prof. Krzysztofowi Bienarzowi z Akademii Rolniczej w Krakowie wniosek o profesurę został wstrzymamy w Ministerstwie Edukacji i Szkolnictwa Wyższego w związku z negatywną opinią KK PZPR po raz pierwszy w 1985, a po raz drugi – dwa lata później.

* Prof. Lucjanowi Suchankowi, znanemu slawiście z UJ, wnioskowi o profesurę powiedział „nie” Komitet Krakowski PZPR, gdy jego sekretarzem odpowiedzialnym za naukę był tow. Jerzy Hausner.

* Trudności z uzyskaniem tytułów profesorskich w związku z fatalnymi opiniami z KK PZPR w drugiej połowie lat 80. mieli również: prof. Klementyna Żurowska, historyk sztuki z UJ, prof. Zdzisław Żak, biochemik z UJ, prof. Nikodem Nowakowski z Akademii Rolniczej w Krakowie oraz prof. Stanisław Koczwański, też z krakowskiej AR.

* Prof. Andrzej Gaberle, świetny znawca prawa karnego z UJ, opowiada: – Nie wiedziałem, kto konkretnie miał największy udział w tym, że nie uzyskałem zgody na tytuł profesora. Zwróciłem się w tej sprawie prywatnie do kolegów po fachu, prof. Tadeusza Hanauska i prof. Kazimierza Buchały. Hanausek powiedział mi, że mam fatalną opinię w Komitecie Centralnym PZPR. Po latach, gdy uzyskałem w IPN status pokrzywdzonego, dowiedziałem się ze swojej „teczki”, że paskudnie donosił na mnie tajny współpracownik o kryptonimie „Antoni”. Na marginesie powiem, że złożyłem wniosek o odtajnienie nazwiska człowieka, który ukrywał się jako „Antoni”. Profesorski tytuł uzyskałem dopiero w drugiej połowie 1989 r., gdy nieboszczka partia dogorywała – mówi prof. Andrzej Gaberle.

Do tematu wrócimy w szerszej publikacji.

http://www.dziennik.krakow.pl
11 luty 2005

Włodzimierz Knap

Plany krakowskiej SB rozbudowy sieci TW w 1986 r.

dokumenty-ipn2

Plany krakowskiej SB rozbudowy sieci TW w 1986 r. w uczelniach – obiektach ‚ochranianych’ przez Wydział III

skanuj0008skanuj0009skanuj0010skanuj0011

skanuj0012

skanuj00141skanuj0015