Adam Łomnicki, prof. UJ, PAN, biolog, miał nadzieję, że „choroba” lustracji nie potrwa długo

baner człowiek nauki

Adam Łomnicki, prof. UJ, PAN, biolog, miał nadzieję, że „choroba” lustracji nie potrwa długo

Adam Łomnicki w Wikipedii

polski biolog ewolucyjny, ekolog, członek Polskiej Akademii Nauk, Polskiej Akademii Umiejętności, Academia Europaea i American Society of Naturalists, członek redakcji Evolutionary Ecology Research[2], profesor Instytutu Biologii Ssaków PAN w Białowieży[….

W 1957 ukończył Wydział Biologii i Nauk o Ziemi Uniwersytetu Jagiellońskiego, broniąc pracy magisterskiej pod kierunkiem Romana Wojtusiaka[1].

Po otrzymaniu dyplomu rozpoczął pracę w Zakładzie Ochrony Przyrody PAN. Zajmował się głównie badaniami w terenie, opisując m.in. kozice tatrzańskie. W 1959 wyjechał do Wielkiej Brytanii i przez trzy miesiące przebywał na Oxfordzie, pracując z Charlesem Eltonem.

Doktoryzował się w zakresie zoologii i ekologii w 1961[4]. W 1964 dzięki otrzymaniu stypendium Institute of International Education wyjechał do Ann Arbor i odbył staż na University of Michigan. Habilitował się w 1970[5]. W roku akademickim 1976/1977 przebywał na Cambridge University[1].

W 1981 uzyskał tytuł profesora. W latach 1981–87 był dyrektorem Instytutu Biologii Środowiskowej Uniwersytetu Jagiellońskiego. Pełnił różne funkcje w wewnętrznych strukturach PAN, był m.in. przewodniczącym Komitetu Ekologii (1987–1990) oraz Komitetu Biologii Ewolucyjnej (1990–2007). Od 2000 roku przewodniczy Radzie Naukowej Instytutu Ochrony Przyrody PAN[3]. Jest członkiem Polskiej Akademii Umiejętności, Academia Europaea i American Society of Naturalists[3]. Należy do redakcji Evolutionary Ecology Research[2].

Oświadczenie lustracyjne

Jako emeryt nie podlegam ustawie lustracyjnej, mogę zatem bezkarnie pozwolić sobie na przedstawienia własnych doświadczeń, jako współpracownika Służby Bezpieczeństwa (SB) PRL. Po raz pierwszy zgłosił się do mnie pan, przedstawiający się jako oficer kontrwywiadu, po moim powrocie ze Stanów Zjednoczonych w roku 1965. Oczywiście zdawałem sobie sprawę, że to nie żaden wysłannik kontrwywiadu, ale zwykłego SB, niemniej jednak starałem się być miły wobec rozmówcy i przejawiać chęć do współpracy. Poza tym byłem w dobrej sytuacji, ponieważ znacznie wcześniej, jeszcze przed wyjazdem do Stanów, jeden z przyjaciół bywający często za granicą ostrzegał mnie, aby SB nie informować o osobach żyjących i pracujących w Polsce i skupiać się na krytyce polskich placówek konsularnych za granicą……

….Pisząc ten tekst nie chciałbym potępiać osób, które różnych ważnych informacji SB dostarczyły. W latach 1960-tych i wczesnych 1970-tych nie było opracowanych metod porozumiewania się z SB, opracował je dopiero KOR w drugiej połowie lat 1970. Ja byłem w lepszej sytuacji, bo od roku 1958 miewałem możliwość czytania paryskiej „Kultury” i jej 3 wydawnictw. Inni mieszkańcy PRL byli takich lektur pozbawieni i mogli się w kontaktach z SB lub PZPR być zagubieni. Poza tym, SB nie traktowała mnie chyba poważnie i wysyłała do mnie pracowników drugiej kategorii. Dlatego łatwo było zniechęcić ich do dalszych kontaktów, bez okazywania im jakiejkolwiek wrogości. Możliwe, że z mądrzejszymi SBkami miałbym więcej kłopotów. Obserwując młodych ludzi nie znających PRL-u i starych, których PRL skrzywdził, zaangażowanych w przeprowadzanie lustracji, mogę ich zrozumieć. Demokracja w Polsce nie rozwijała się przez wieki, wypracowując sposoby obrony obywateli przed władzą, ale spadła na nas nagle po wielu latach rządów totalitarnych albo autorytarnych. Lustratorzy są szczerze przekonani, że wykrycie wszystkich informatorów SB doprowadzi do całkowitej likwidacji korupcji, do w pełni uczciwych rządów, sprawiedliwości społecznej i dobrobytu. Są uczciwi i moim zdaniem działają w dobrej wierze. ….

….Ideą lustracji jest bowiem doprowadzenie do samokrytyki i identyfikacji takiej, jaką dawniej stosowano w wykrywaniu kapitalistów, obszarników i drobnomieszczan podszywających się pod inteligencję pracującą w roku 1952, albo przechrztów w roku 1968. Nie dziwi mnie dziennikarz Rzeczypospolitej – pan Terlikowski, pouczający księdza kardynała Stanisława Dziwisza, jak należy właściwie rozumieć Ewangelię, bo w dawnych czasach czytałem wiele podobnych tekstów. Lustracja jest chorobą, która będzie trwać dopóty, dopóki społeczeństwo nie zorientuje się, że to jeszcze jedna nagonka, powtórka tego, co znamy z PRLu. Nadzieja w tym, że choroba ta nie potrwa długo.

Adam Łomnicki

Wielkanoc 2007

Reklamy

Janusz Tazbir – historyk, b. szef CK, w 1982 r. – ‚pozytywny’ w opinii MSW, antylustrator, sygnatariusz „listu 44”

Baza ludzi nauki – Nauka Polska

prof. zw. dr hab. czł. rzecz. PAN Janusz Tazbir

Dyscypliny KBN:nauki historyczne, Specjalności: dzieje kultury polskiej

Miejsca pracy: Nieaktualne: Instytut Historii im. Tadeusza Manteuffla PAN

Pełnione funkcje: Aktualne:Członek Prezydium Polska Akademia Nauk; Prezydium Polskiej Akademii Nauk

Nieaktualne:Przewodniczący Centralna Komisja do Spraw Stopni i Tytułów

Członkostwo: Aktualne: Członek krajowy rzeczywisty Polska Akademia Nauk; Wydziały PAN; Wydział I – Nauk Społecznych Członek Polska Akademia Nauk; Prezydium Polskiej Akademii Nauk; Rada Języka Polskiego, Członek Centralna Komisja do Spraw Stopni i Tytułów; Członkowie Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów; Sekcja I – Nauk Humanistycznych i Społecznych, Członek Polska Akademia Nauk; Wydziały PAN; Wydział I – Nauk Społecznych; Komitet Nauk Historycznych, Członek zwyczajny Towarzystwo Naukowe Warszawskie; Wydział II Nauk Historycznych, Społecznych i Filozoficznych Członek krajowy korespondent Polska Akademia Umiejętności; Wydział II Historyczno-Filozoficzny

Nieaktualne:Członek Polska Akademia Nauk; Prezydium Polskiej Akademii Nauk; Komitet „Polska w Zjednoczonej Europie”

————-

Janusz Tazbir

Kultura Polska

Historyk, urodził się w 1927 w Kałuszynie.

Studiował historię na Uniwersytecie Warszawskim, od 1966 jest profesorem Instytutu Historii PAN; od 1965 jest redaktorem naczelnym rocznika „Odrodzenie i reformacja w Polsce”. Zajmuje się badaniami nad historią kultury oraz ruchów religijnych w Polsce XVI i XVII wieku, jest również publicystą i popularyzatorem wiedzy historycznej oraz autorem szkiców o literaturze (m.in. opracował i wydał antologię „Literatura antyjezuicka w Polsce 1578 – 1925”).

„W humanistyce obowiązuje zasada, że im kto więcej napisał, tym więcej sformułował błędnych hipotez. (…) zmianę poglądów można mieć za złe historykom tylko wówczas, kiedy zbiega się ona w dziwny sposób ze zmianą ustroju, struktury politycznej itd.” (Janusz Tazbir)

Bibliografia:…

———–

Informacja operacyjna 1982 styczeń 4  – Instytut Historii PAN

Wicedyrektor instytutu, prof. zw[yczajny] dr hab. Janusz Tazbir, zam. Warszawa, ul. Warecka 11 m. 21, bezpartyjny. Posiada duży dorobek naukowy i autorytet wśród pracowników, postać pozytywna, reprezentuje właściwy stosunek do aktualnej polityki rządu oraz SB. Uważa, że wpro­wadzenie stanu wojennego było właściwym rozwiązaniem w sytuacji, w której znalazł się nasz kraj.

St[arszy] insp[ektor] Wydz[iału] III Departamentu] 111 MSW

ppłk Z[enon] Knyziakf

Źródlo: AIPN, 0236/454, t. 4, k. 1-32, mps.

Źródło: Spętana Akademia. Polska Akademia Nauk w dokumentach władz PRL. Materiały Służby Bezpieczeństwa (1967–1987), tom 1. Wybór, wstęp i opracowanie Patryk Pleskot, Tadeusz Paweł Rutkowski, Warszawa 2009,.Wydawnictwo: IPN ,[s.331 ]

————-

Historycy PAN przeciw lustracji naukowców

GW, 2007-03-24,

Historycy z PAN poparli stanowisko Uniwersytetu Warszawskiego, który potępił lustrację naukowców w obecnym kształcie.

– Obawiam się, że lustracja ludzi nauki to początek ograniczania przez władzę autonomii środowiska naukowego i wolności badań. Sam nie wiem jeszcze, czy złożę oświadczenie lustracyjne – mówi prof. Janusz Tazbir

W czwartek stanowisko senatu UW poparła rada naukowa Instytutu Historii PAN im. Tadeusza Manteuffla. Zasiada w niej blisko 50 historyków.

————

List do profesora Janusza Tazbira – na trzeźwo (w sprawie uzywania kluczy, na dobre i na zle)

W tekście ’Wreszcie trzeźwiejemy ‘ ( Tygodnik Przegląd nr 46 18,11.2007) –http://www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=wywiad&name=273) poruszył Pan wiele interesujących spraw, do których należałoby się odnieść krytycznie, zgodnie z jak najbardziej słusznymi postulatami Pana profesora aby uczyć przede wszystkim krytycyzmu.

————

Tazbir: System łatwo popsuć, a naprawia się latami

GW, 2009-03-17

Prof. Janusz Tazbir*: Ponieważ uważamy, że habilitacja się sprawdziła, a jakiekolwiek formy zastępcze całkowicie nie sprawdzą się w naszych warunkach….Doktoraty kiedyś były barierą jakościową. Teraz taka praca dość długo jest dostępna na wydziale, ale w praktyce nikt do niej nie zagląda, a na obronę przychodzi grupka znajomych, kolegów i rodzina, po czym wszyscy idą na proszony obiad i już. Jak stwierdzamy w Sekcji Humanistycznej Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów Naukowych, na dziesięć doktoratów, jedynie trzy-pięć jest dobrych, reszta jest naprawdę marnej jakości..

Prof. Janusz Tazbir, historyk, w latach 1999-2003 wiceprezes PAN, członek i były przewodniczący Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów, jeden z sygnatariuszy ubiegłorocznego „Listu 44” do premiera Tuska w obronie habilitacji

———-

Druzgocąca ( w gruncie rzeczy) krytyka obecnego systemu, czyli jak profesor Tazbir broni status quo.

———–

Oskar Halecki – najczęściej cytowany na świecie polski historyk XX w., w Polsce nieznany

Lustracja doktoratu honoris causa

baner

Skandal honoris causa – Roman Motoła

Nasza Polska,10.11.2009

Podczas procedury przyznawania Adamowi Michnikowi doktoratu honoris causa krakowskiego Uniwer­sytetu Pedagogicznego złamano prawo. Protestują wy­kładowcy i studenci.

Gaude Mater Polonia” rozbrzmiewać będzie za tydzień, 17 listopada w auli krakowskiego Uniwersytetu Pedagogicz­nego. Na internetowej witrynie uczelni jej władze z dumą zapraszają na uroczy­stość wręczenia doktoratu honoris cau­sa Adamowi Michnikowi.

Na Uniwersytecie kształcącym przy­szłych pedagogów i wychowawców młodzieży nie wszyscy podzielają en­tuzjazm rektora prof. Michała Śliwy i Senatu UP, co do nadzwyczajnych za­sług redaktora „Gazety Wyborczej”. Grupa naukowców, popierana m.in. przez część studentów i absolwentów uczelni, zbiera podpisy pod protestem przeciwko jego honorowaniu.

W swym proteście profesorowie kra­kowskiej UP podkreślają, iż pomysł przy­znania Michnikowi doktoratu honoris causa był zainicjowany „odgórnie” i for­sowany, mimo, że od początku wzbu­dzał sprzeciwy. „Najpierw pomysł pod­sunięto Instytutowi Filozofii i Socjolo­gii, gdzie został odrzucony przez Radę tegoż Instytutu, a potem Instytutowi Politologu, którego Rada go zatwierdzi­ła. Szacunek dla naszej Uczelni i sprze­ciw wobec zainspirowanej „jedności” nakazuje nam wyrazić stanowcze NIE i upublicznić to stanowisko” – czytamy w liście protestacyjnym.

Decyzja polityczna

Profesor Henryka Kramarz, z Instytutu Informacji Naukowej i Bibliotekoznaw­stwa krakowskiej uczelni jest przekona­na, że decyzja władz Uniwersytetu ma charakter raczej polityczny niż meryto­ryczny: ….

Wstyd dla uczelni

Żadnych merytorycznych podstaw dla przyznania honorowego doktoratu re­daktorowi „GW” nie widzi również prof. Ryszard Kantor z Instytutu Filozofii i So­cjologii Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie, drugi spośród inicjatorów pro­testu. – Ani jego zasługi naukowe, ani żadne inne nie są tak jednoznaczne, żebym mógł się na to zgodzić. Cały pro­ces przyznawania doktoratu jest, moim zdaniem, obciążony poważnymi błęda­mi formalnymi…..

Antylustrator

Prof. Józef Misiek z IFiS dopowiada: -To, co Michnik zrobił przed przemianą ustrojową, jest jak najbardziej pozytywne i nie mam wobec niego żadnych zarzu­tów z tego powodu. Jednak jego działal­ność w ciągu ostatniego dwudziestolecia budzi moje najwyższe oburzenie. Był, na przykład pierwszym lustratorem w Polsce. Pierwszy pomyślał, żeby wejść do archi­wów SB, pierwszy użył wiadomości, jakich tam zaczerpnął – na przykład twierdził, że redakcja „Tygodnika Solidarność” jest na­szpikowana ubekami – a potem stał się największym wrogiem lustracji i w dużej mierze przyczynił się do tego, że lustracja nie została przeprowadzona w takim za­kresie, jak powinna….

http://nfajw.wordpress.com/2009/11/07/doktorat-michnika-ukazal-oblude-zycia-publicznego/

Rafał Ziemkiewicz: Doktorat Michnika ukazał obłudę życia publicznego

netbird.pl

Adam Michnik zasługuje na uhonorowanie za to, co robił przed rokiem 1989, natomiast jego późniejsza działalność jest delikatnie mówiąc kontrowersyjna. W moim przekonaniu narobił wielkich szkód w wolnej Polce,

http://nfajw.wordpress.com/2009/11/02/sprzeciw-wobec-decyzji-nadania-a-michnikowi-tytulu-dr-h-c/

Nadanie Adamowi Michnikowi tytułu doktora honoris causa Uniwersytetu Pedagogicznego im. Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie zostało zapowiedziane przez władze Uczelni na 17 listopada b. r.
Należy wyjaśnić, że decyzja przyznania tegoż doktoratu była  n i e z g o d n a  z wolą większości osób obecnych na posiedzeniu Rady Wydziału Humanistycznego Uniwersytetu Pedagogicznego w dniu 9 lipca b. r., na którym wniosek ten został formalnie przegłosowany. Tylko 36 osób, czyli 46,2 %, zagłosowało „tak”, a pozostali (42 osoby – 53,8 %) albo wyrazili sprzeciw, wybierając „nie”, albo wstrzymali się od głosu, lub też oddali głosy nieważne. W czasie dyskusji dwie osoby ustosunkowały się krytycznie do propozycji, uzasadniając swoje stanowisko, ale dalszą dyskusję przerwano. Wniosek o przyznaniu tegoż doktoratu honoris causa został zainicjowany „odgórnie”. Najpierw pomysł podsunięto Instytutowi Filozofii i Socjologii, gdzie został  o d r z u c o n y  przez Radę tegoż Instytutu, a potem Instytutowi Politologii, którego Rada go zatwierdziła.
Szacunek dla naszej Uczelni i sprzeciw wobec zainspirowanej „jedności” nakazuje nam wyrazić stanowcze NIE i upublicznić to stanowisko.
Za wyrażających sprzeciw nauczycieli akademickich
Uniwersytetu Pedagogicznego im. KEN w Krakowie

prof. zw. dr hab. Ryszard Kantor
dr hab. Henryka Kramarz, prof. UP
dr hab. Józef Misiek, prof. UP
(kolejne podpisy są sukcesywnie składane)

Laudacja z okazji nadania Adamowi Michnikowi
doktoratu honoris causa

Tygodnik Solidarność -Nr 46 (1102) 13 listopada 2009

Jakub Jałowiczor

Pomysł nadania Adamowi Michnikowi doktoratu honoris causa za zasługi, jakie wniósł do transformacji ustrojowej Polski, wywołał wściekły atak pisowców, sfrustrowanych nienawistników, moherów i ksenofobów. A przecież rola, jaką redaktor „Gazety Wyborczej” odegrał w przeobrażeniach jest niepodważalna. Nie będę powtarzać po raz setny, ile Adam Michnik zrobił dla narodowego pojednania, odgrodzenia się od przeszłości i marszu do wspólnej Europy. Chcę za to zwrócić uwagę na udział Adama Michnika w czynieniu Polski demokratycznym państwem prawa.
Michnik wiele lat walczył między innymi o to, by każdy polski obywatel miał prawo do sądu. Teraz wywalczył to prawo dla (w porządku alfabetycznym): „Gazety Polskiej”, Jarosława Gowina, Instytutu Pamięci Narodowej, Anny Jaruckiej, Roberta Krasowskiego, „Tygodnika Solidarność”, Wojciecha Wierzejskiego, Rafała Ziemkiewicza, prof. Andrzeja Zybertowicza (dwa procesy). Jeśli kogoś pominąłem, to przepraszam.

Można dyskutować, czy wytaczane przez Michnika procesy same w sobie wpłynęły na kształt polskiego sądownictwa, czy posiadają przede wszystkim walor edukacyjny, tzn. pokazały obywatelom, jak funkcjonuje nasz wymiar sprawiedliwości. Tak czy inaczej, zasługa jest niepodważalna….

Niech tytuł doktorski będzie dla Adama Michnika nie tylko podziękowaniem wdzięcznego społeczeństwa, ale i zachętą do dalszej pracy

Wazelina i pałka -ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski

Serwis Klubów Gazety Polskiej

Establishment Trzeciej RP ma to do siebie, że kreuje sztuczne autorytety, a poniża autentyczne

Skrajną poprawnością polityczną jest decyzja Uniwersytetu Pedagogicznego im. Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie o nadaniu doktoratu honoris causa szefowi „Gazety Wyborczej”. Nie dziwi postawa protestujących przeciwko temu wykładowców uniwersyteckich. Jako syn nieżyjącego pracownika naukowego tejże uczelni, protest ten w pełni popieram. Jeżeli w chwili nadania doktoratu, czyli 17 listopada br. o g. 11.00, będzie pikieta pod uniwersytetem, to wezmę w niej udział, tak jak w pikiecie pod KUL przeciwko nadaniu doktoratu h.c. Wiktorowi Juszczence. Przypomnę, że właśnie dlatego oddałem redakcji „Tygodnika Powszechnego” Medal św. Jerzego, aby moich poglądów i działalności społecznej w żaden sposób nie łączono z poglądami i działalnością polityczną Adama Michnika. Przy okazji podziwiam odwagę sygnatariuszy wspomnianego protestu, gdyż z pewnością zostaną zaatakowani przez krakowski establishment.

Andrzej Jaeschke –

politolog, prof., deklarował iż SLD jest partią antykomunistyczną

 

Jan Turulski – chemik, wybitny antylustrator o ujawnionych tęsknotach

baner-czlowiek-nauki3Baza OPI

Ludzie nauki
identyfikator rekordu: o14769
dr hab. Jan Józef Turulski, prof. UwB, em.
Dyscypliny KBN: nauki chemiczne
Specjalności: chemia fizyczna, chemia teoretyczna
Miejsca pracy, zajmowane stanowiska, pełnione funkcje: – Instytut Chemii UwB – prof.

Jak profesor chemii walczy z lustracją

GW, 2007-04-16

Pocałujcie mnie w dupę, pajace! – taki odautorski komentarz dodał do swojego oświadczenia lustracyjnego prof. Jan Turulski z Instytutu Chemii Uniwersytetu w Białymstoku.

Profesor podpisał pierwszą część oświadczenia, mówiącą o tym, że nie współpracował z tajnymi służbami, po czym na całym druku, na ukos, napisał zacytowane wyżej zdanie. W takiej formie oświadczenie trafiło do rektora UwB [ustawa obliguje go, by wezwał pracowników do wypełniania oświadczeń – red.]. Do rektora powędrował też list, w którym prof. Turulski wyjaśnia, kogo ma na myśli i dlaczego sięgnął po emocjonalny oręż.

————

Lustracja hormony

Rz, 18.04.07 Nr 91

Antylustracyjna obsesja nie zawsze prowadzi do psychozy depresyjno-maniakalnej lub histerycznej nadczynności tarczycy. Czasami stwarza szansę zaspokojenia ukrytych tęsknot. Prof. Jan Turulski z Instytutu Chemii w Białymstoku (jak radośnie donosi „Gazeta Wyborcza”) na wymaganym oświadczeniu lustracyjnym napisał: „pocałujcie mnie w dupę, pajace”. Najwyraźniej silne emocje wyzwoliły w profesorze silną reakcję chemiczną powodującą burzę hormonalną. Sam profesor w wywiadzie przyznaje: „z powodu mojej pierdołowatości nikt nigdy nie próbował mnie zwerbować”. Teraz już wiemy, komu daje szansę „Gazeta Wyborcza”.

Jan Pietrzak

Jan Piotr Iwanek – TW „Piotr” , politolog z UŚ, obrońca autonomii, przeciwnik lustracji

baner-czlowiek-nauki

Baza OPI

Ludzie nauki
identyfikator rekordu:  o68737
dr hab. Jan Piotr Iwanek, prof. UŚ, prof. WSB w Poznaniu, prof. WSEiA w Bytomiu, prof. WSP TWP w Warszawie, prof. WSUS w Poznaniu
Dyscypliny KBN: nauki o polityce
Specjalności: nauki humanistyczne, stosunki międzynarodowe, współczesne systemy polityczne
Miejsca pracy, zajmowane stanowiska, pełnione funkcje: – Instytut Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UŚ – Dyrektor
– Instytut Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UŚ – prof.
– Katedra Międzynarodowych Stosunków Gospodarczych WSB w Poznaniu – prof.
– Wydział Nauk Społeczno-Pedagogicznych w Katowicach WSP TWP w Warszawie – prof.
– Wydział Zamiejscowy w Katowicach WSUS w Poznaniu – prof.
– Wyższa Szkoła Ekonomii i Administracji w Bytomiu – prof.

 

 

ESBECY PROFESOROWIE, 

Naukowe kariery uniwersyteckich agentów

Dziennik, sobota 28 lipca 2007

Uniwersytet Śląski, a zwłaszcza niektóre jego wydziały, to prawdziwa kuźnia kadr aparatu partyjnego. Tajnymi współpracownikami byli wybitni dziś profesorowie i autorytety w wielu dziedzinach – pisze DZIENNIK.

„Piotr” jest wartościowy
Profesor Jan Iwanek, dyrektor Instytutu Nauk Politycznych i Dziennikarstwa, był agentem SB o pseudonimie „Piotr” od 1972 roku. Na współpracę zgodził się dobrowolnie jako student III roku prawa UŚ. W aktach zachowała się charakterystyka TW „Piotr” z 14 lutego 1976 roku: „[.] W trakcie współpracy okazał się jednostką wartościową o dużej wiedzy teoretycznej, posiadający szerokie kontakty w środowisku studenckim. Przekazał szereg ciekawych informacji o głównych działaczach młodzieżowego ruchu studenckiego. Od listopada 1974 roku jest członkiem 
PZPR. W związku z powyższym proponuję wyeliminowanie go z czynnej sieci TW, a materiały przekazać do archiwum wydziału >C<. Otrzymał kwotę 5700 zł tytułem współpracy” – raportuje kierownik sekcji IV Wydziału III SB w Katowicach – kapitan Chmielewski.

W IPN zachowały się dwa pokwitowania odbioru pieniędzy podpisane TW „Piotr”. – To było bardzo dawno, bo ponad 30 lat temu, dlatego niewiele pamiętam. Nikomu chyba nie wyrządziłem krzywdy? – pyta retorycznie Iwanek, zagadnięty o tę część swojego życiorysu. Służby jednak pamiętały o swoim dawnym współpracowniku. „Po powrocie z Panamy w 1984 roku, na prośbę wywiadu MSW, napisałem ekspertyzę na temat sytuacji politycznej w 
tym kraju” – przyznaje profesor.

———

JAK PROF. IWANEK WALCZYŁ Z USTAWĄ

Były agent SB wstrzymał lustrację na Uniwersytecie Śląskim

Były współpracownik Służby Bezpieczeństwa zainicjował i lansował powstanie uchwały, która wstrzymała lustrację na dwóch wydziałach Uniwersytetu Śląskiego. Chodzi o prof. Piotra Iwanka, dyrektora Instytutu Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UŚ, który w archiwach IPN figuruje jako TW „Piotr” – pisze DZEINNIK.

Jego agenturalną przeszłość opisywaliśmy w weekendowym wydaniu DZIENNIKA. Po tej publikacji otrzymaliśmy informacje od zbulwersowanych pracowników uczelni, którzy opisali nam kulisy wstrzymania lustracji na Wydziale Nauk Społecznych.   

„Prof. Iwanek sugerował, że forma lustracji zaproponowana przez prezydenta jest najpoważniejszym naruszeniem autonomii uczelni od 1989 r., co więcej, bagatelizował też sprawę wyrzucania w czasie stanu wojennego naukowców, którzy krytykowali peerelowski reżim” – powiedział nasz informator. Według niego, prof. Iwanek miał stwierdzić, że za poglądy wyrzucono z uczelni zaledwie pięciu pracowników naukowych i wszystkim wyszło to na dobre. Czterech bowiem wyjechało na Zachód, gdzie kontynuowało swoje kariery, piąty zaś został w Polsce i jako pracownik stacji benzynowej zarabiał o wiele lepiej niż na uczelni.

Czy to prawda? Iwanek w rozmowie z DZIENNIKIEM zasłania się słabą pamięcią. Przyznaje jednak otwarcie, że w latach 70. spotykał się z oficerami bezpieki. Potwierdzają to akta IPN. Iwanek na współpracę zgodził się dobrowolnie w 1972 r., był wtedy studentem III roku prawa. Oficer prowadzący scharakteryzował go jako „jednostkę wartościową o dużej wiedzy teoretycznej, posiadającą szerokie kontakty w środowisku studenckim. Przekazał szereg ciekawych informacji o głównych działaczach ruchu studenckiego”. Iwanek za współpracę otrzymywał wynagrodzenie. W sumie dostał 5700 zł.

——–

Spowiedź profesora

Dziennik Zachodni, 3 sierpnia 2007

Profesor Uniwersytetu Śląskiego, były dziekan Wydziału Nauk Społecznych, obecnie kierownik Zakładu Systemów Politycznych Państw Wysoko Rozwiniętych i członek Senatu UŚ, mówi, jak wyglądała jego współpraca ze Służbą Bezpieczeństwa. – Spotkania odbywały się w kawiarni. Częstowano mnie alkoholem – wspomina.

Zaprzecza, że brał pieniądze za informacje o kolegach i koleżankach ze Zrzeszenia Studentów Polskich, w którym działał. Ma nadzieje, że nikomu z nich nie zaszkodził.

————

Blog Bronisława Wildsteina- Rzczpospolita, 2 sierpnia 2007 

W królestwie Iwanka

Profesor Piotr Iwanek, dyrektor Instytutu Nauk Politycznych i Dziennikarstwa Uniwersytetu Śląskiego, zainicjował na Wydziale Humanistycznym tej uczelni napisanie petycji do rektora w celu wstrzymania procesu lustracji do czasu orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego

Koledzy z entuzjazmem przyjęli moralnoprawne argumenty Iwanka. Rektor pochylił się nad nimi ze zrozumieniem. Lustracja na UŚ została wstrzymana. Orzeczenie Trybunału znamy. Do sprawy wracam z powodu drobiazgu. Iwanek był długoletnim – bo już od czasów studenckich – świetnie opłacanym i cenionym przez SB agentem tej służby.

Rozumiem, że z faktu tego nie należy wyciągać daleko idących wniosków. Dziś profesor Iwanek dba bardzo o standardy niezależności uczelni. Jego głównym argumentem przeciw ustawie lustracyjnej było uznanie jej za największe w historii naruszenie autonomii uczelni. Iwanek dba więc również o prawdę historyczną. W jej obronie publicznie demistyfikował tzw. represje stanu wojennego. To, że przy okazji radykalnie zaniżył liczbę naukowców wyrzuconych z uczelni, nie ma znaczenia, gdyż wyjaśnił, iż wyrzuconym wyszło to na dobre, a ten, który jest dziś pracownikiem stacji benzynowej na Zachodzie, zarabia więcej niż naukowcy na polskich uczelniach. Publiczne wyjaśnienia profesora przyjęte zostały z rozbawieniem przez jego kolegów. Ich przecież nie wyrzucono.

Iwanek dba o bezstronność pracowników i pluralizm dyskusji. Zmartwił się nieobecnością młodego pracownika swojego instytutu Marka Migalskiego: – Szkoda, że nie ma z nami tego sługusa PiS, może potrafiłby wytłumaczyć nam potrzebę lustracji. I nie doszukujmy się niczego niestosownego w tym, że epitetów takich używa agent SB. Tak jak nikt z wrogów lustracji nie dostrzega nic niewłaściwego w tym, że działa wspólnie z agentami. I w żadnym wypadku nie można uznać, że walka z lustracją jest obroną agentów. I nie ma nic niestosownego, że tacy ludzie kształcą młodych dziennikarzy i politologów. Bo przeciw lustracji, a za Iwankiem przemawiają argumenty natury moralnej. I dlatego Iwanek trzyma się mocno.

——-

 Jan Iwanek, czyli TW Piotr