Kosmiczny kac astronomów

baner16

Kosmiczny kac astronomów

Jacek Kiełpiński

Nowości, Piątek, 21 Listopada 2008 

Toruńska astronomia. Ważny ośrodek naukowy, znany na całym świecie. A równocześnie grono otwartych ludzi, traktujących się ciepło, po przyjacielsku. Tak było. Nawet wtedy, gdy wielu wzajemnie donosiło na siebie funkcjonariuszom Służby Bezpieczeństwa.

– To przerażające, że nawet za komuny panował na tych korytarzach ruch, wszystkie gabinety były otwarte, byliśmy jak rodzina, a po ujawnieniu teczki TW „Lange” ludzie szepczą po kątach, czuje się napięcie, drzwi są pozamykane – mówi profesor Andrzej Kus, szef Centrum Astronomii UMK.

Naukowiec ubolewa, ale przyznaje zarazem, że przez lata spodziewał się i czekał nadejścia tego, co nieuchronne. – Byłem tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa o pseudonimie „Orion” – przyznał sam informując rektora i społeczność akademicką.

Bezpieka chce jakiegoś „mięsa”

Dla wielu nie było to zaskoczeniem. – Już w tamtych latach czuliśmy, że Kus może być jakoś uwikłany – przyznaje mgr Eugeniusz Pazderski, twórca nadajników radiowych i telewizyjnych, wykorzystywanych przez opozycję demokratyczną do nadawania nielegalnych audycji. – Choć był członkiem „Solidarności”, często mówił: będę się trzymał z boku, mam robotę naukową. Jednak byliśmy pewni, że ze strony Andrzeja nie groziło nam żadne niebezpieczeństwo. Bez oporów dawałem mu bibułę, nie kryjąc, że mam jej cały plik. Jest to niezwykle inteligentny człowiek i musiał dobrze wiedzieć, czym się zajmujemy.

Wcześniejsza głośna sprawa Aleksandra Wolszczana, który okazał się TW o pseudonimie Lange musiała wywołać lawinę. Niestety, aż tyle odwagi co Andrzej Kus nie mieli inni naukowcy, których pseudonimy ujawniliśmy już dawno na naszych łamach. Musieliśmy do nich po kolei docierać.

TW „Profesor” to profesor Stanisław Gorgolewski, emerytowany naukowiec. Współpracował z SB w latach 1982-89. Odbył 55 spotkań operacyjnych. On mówił, esbek pisał. Lektura informacji, które pochodzą od TW „Profesor” jest wyjątkowo nudna. Profesor mówi głównie o wyjazdach zagranicznych swoich i podwładnych. Prawie o wszystkich wyraża się pozytywnie. Wkurza tym szefa SB, który żąda, by wreszcie zachowywał się „jak agent, a nie naukowiec” – ma przecież tyle kontaktów w kręgach dyplomatycznych i o czymś ciekawym tam muszą rozmawiać! SB chce jakiegoś „mięsa”, czegoś co można wykorzystać operacyjnie.

I dostaje. Ochłapik. „Profesor” informuje, że ostro popijający i leniwy palacz wykrzyczał publicznie, iż szef mu nic nie zrobi, bo on ma plecy w Milicji Obywatelskiej. Skutek? W związku z dekonspiracją zrezygnowano z usług owego palacza jako „osobowego źródła informacji”.

Trudniej dziś oceniać podjętą przez „Profesora” próbę zaangażowania SB do rozwiązania swoich spraw rodzinnych. O kłopotach tych, awanturach z żoną i teściową, a potem ciągnącym się latami rozwodzie, informowali SB także inni działający w tym środowisku TW. A tu on sam esbekom o tym mówi i to ze szczegółami! Z notatek wynika, że „Profesor” zwrócił się w tej sprawie osobiście do „tow. Szefa”, czyli szefa toruńskiej SB, pułkownika Zygmunta Grochowskiego. Chciał, by wszechwładna i wszechpotężna wówczas w jego rozumienia instytucja sprawiła, że żona przestanie dostarczać kolejne, jego zdaniem, ewidentnie lewe zwolnienia lekarskie i stawi się wreszcie na sprawie rozwodowej.

– Dla mnie ważna była tylko praca naukowa. Jak przyłaził taki facet, to myślałem, w jaki sposób najszybciej się go pozbyć – wspomina dziś profesor Gorgolewski. – A ta sprawa z żoną przecież przeszkadzała mi w pracy!

Jak kończy współpracę TW „Profesor”? Obraża się na SB uznając, że nie podejmuje ona działań w jego sprawie albo też nie jest skuteczna.

Sumienie nie pozwala donosić

Najczystszy, wręcz modelowy, wydaje się przypadek profesora Andrzeja Strobla, którego zarejestrowano pod pseudonimem „Proxa”. Podczas dwóch pierwszych spotkań z oficerem SB napisał oględne charakterystyki trzech osób. – Pisałem własnoręcznie, bojąc się, że ten człowiek może coś dopisać – tak dziś tłumaczy. – O wszystkim mówiłem Antoniemu Stawikowskiemu, późniejszemu szefowi „Solidarności” w regionie. Wielu kolegów o tym wiedziało, a ja się potwornie z tym męczyłem.

Andrzej Strobel kontakty zerwał. Najpierw unikał spotkań, potem przekonywał esbeka, że z powodu dziwnych telefonów żona grozi rozwodem, bo podejrzewa istnienie kochanki, wreszcie powiedział wprost, że sumienie nie pozwala mu donosić na kolegów. I niech się dzieje, co chce! Raz faktycznie wstrzymano mu paszport, ale potem dano spokój i mógł jeździć po świecie tak często, jak inni toruńscy astronomowie.

Emerytowanego doktora Bernarda Krygiera od jakiegoś czasu wielu kojarzy z TW „Dux”, bo w jego szafie znaleziono zadania dla agenta o tym pseudonimie. – Myśmy wiedzieli, że Benek współpracuje, bo on właściwie się z tym nie krył – wspomina Eugeniusz Pazderski. – Każdy czuł, że przy nim mówić trzeba ostrożnie. A tę kartkę sam osobiście podarłem. Bo gdyby on solidnie wykonał przydzielone mu wówczas przez SB zadania, a mógł, i podał, kto w tym momencie ma kontakty z Gdańskiem i posiada prywatny komputer, to ja oraz koledzy siedzielibyśmy w pudle.

Donosów „Duxa” jest najwięcej. Wiele dotyczy profesora Gorgolewskiego. TW wskazywał na nikłą zaradność organizacyjną szefa. Podobne sygnały SB otrzymywała od „Langego” i „Oriona”. Wszyscy ci naukowcy najwyraźniej wyrażali w ten sposób troskę o dalszy rozwój ośrodka. Tak pewnie tłumaczyłby to dziś sam Bernard Krygier, który jednak nie zgodził się na spotkanie, a przez telefon nie chciał komentować znanych nam donosów. Także tego najdziwniejszego, w którym podsunął esbekom informację, że Gorgolewski może współpracować z zachodnim wywiadem, co miało ten skutek, że bagaże TW „Profesora” trzepano przez pewien czas regularnie na każdym lotnisku Krajów Demokracji Ludowej.

– Moim zdaniem, fakt, że w naszym środowisku rodziła się wręcz opozycja (chociażby podziemny Toruński Informator Solidarności przygotowywaliśmy w pokoju 313 Instytutu przy Chopina, w którym siedzieliśmy biurko w biurko z Wolszczanem), a działalność prowadziliśmy bez problemów, świadczy na korzyść tych ludzi – mówi profesor Jan Hanasz, znany toruński opozycjonista.

Czas już wcisnąć „reset”

Inna sprawa, że w 1985 roku doszło do wpadki. Ekipa telewizyjna nadająca planszę nawołującą do bojkotu wyborów, kierowana przez Hanasza, została aresztowana. – Tu bez wątpienia SB skorzystała z informacji jakiegoś TW, ale niekoniecznie związanego z astronomią – przyznaje prof. Wojciech Polak, historyk specjalizujący się, m.in., w dziejach opozycji demokratycznej regionu toruńskiego. – Wtedy nawet ja wiedziałem zbyt dużo, chociażby o tym, że radio „S” nadaje z balonów. Mógł to też być wynik czyjegoś zwykłego gadulstwa.

Wśród astronomów coraz głośniej mówi się o konieczności zorganizowania oczyszczającego spotkania. – Może się to oprze o wódkę, może o mordobicie, ale trzeba coś takiego zrobić, by naprawić atmosferę – uważa Andrzej Strobel.

Idealnie byłoby, gdyby wówczas przyznali się kolejni TW – „Andrzej”, „Kosmos”, „Omega”, których pseudonimy przewijają się w dostępnych obecnie teczkach. Może potrzeba katharsis, po którym na korytarzach obserwatorium w Piwnicach znowu rozmawiano by głośno, a drzwi gabinetów otworzyłyby się na oścież?

Współpraca: Alicja Cichocka

Fakty

SB łapała głównie na paszport

Z naszych dotychczasowych ustaleń wynika, że w latach 70. i 80. wśród około 40 astronomów związanych z Instytutem Astronomii UMK w Toruniu i współpracującą z nim Pracownią Astrofizyki PAN było przynajmniej ośmiu tajnych współpracowników SB: Aleksander Wolszczan, Andrzej Kus, Andrzej Strobel, Stanisław Gorgolewski, Bernard Krygier (TW „Dux”) oraz nieznani nam dotąd z nazwiska TW: „Andrzej”, „Kosmos” i „Omega”. Pozyskani zostali głównie przy okazji starań o paszport.

Reklamy

Kolejni współpracownicy SB w Toruniu

baner15

Kolejni współpracownicy SB w Toruniu

Wprost, 2008-11-19

Prof. Stanisław Gorgolewski z UMK, nestor toruńskiej radioastronomii, był tajnym współpracownikiem SB – poinformowała na swojej stronie internetowej „Gazeta Pomorska”. To kolejny astronom z Torunia zidentyfikowany jako były agent.
Jak powiedział dziennikowi 82-letni naukowiec, po raz pierwszy z funkcjonariuszami UB zetknął się jako młody chłopak, tuż po wojnie. „Ktoś z sąsiadów doniósł na mojego młodszego brata, u którego znaleziono niemiecki karabin. Aresztowano wówczas całą moją rodzinę. Złożyła mnie poważna choroba i w tych okolicznościach przyszli ubecy” – wspomina emerytowany od 11 lat naukowiec.

Gazeta zapowiedziała, że w czwartek opublikuje szczegóły współpracy prof. Gorgolewskiego z tajną policją PRL.

Dotychczas ujawniono, że jako długoletni tajni współpracownicy, w aktach SB figurowali profesorowie Aleksander Wolszczan i Andrzej Kus. Pierwszy z nich podał się do dymisji, która została przyjęta przez władze uczelni, a drugi czeka na decyzję rektora w swojej sprawie.

SB skłoniła ich do współpracy w chwili, gdy na początku lat 70. zostali wskazani przez prof. Gorgolewskiego jako kandydaci na atrakcyjne naukowe stypendia zagraniczne i ubiegali się o paszporty. Z zachowanych akt prof. Wolszczana wynika, że młody naukowiec, który oględnie opowiadał funkcjonariuszom o swoich kolegach i współpracownikach, wyjątek uczynił dla swojego ówczesnego zwierzchnika ostro krytykując prof. Gorgolewskiego podczas rozmów z esbekami.

Ujawnieniu przeszłości prof. Wolszczana towarzyszyła informacja o ustaleniu pseudonimów pięciu innych współpracowników SB w środowisku toruńskich astronomów: TW Orion, TW Profesor, TW Omega, TW Kosmos i TW Dux. Tydzień temu ujawniono, że pierwszym z nich był prof. Andrzej Kus, obecny dyrektor Centrum Astronomii UMK, który w ostatnich tygodniach sam przyznał się rektorowi uczelni i kolegom z wydziału do swojej agenturalnej przeszłości.

Jak podała na swojej stronie internetowej „Gazeta Pomorska”, powołując się na „nieoficjalne źródło”, do współpracy z SB przyznać się miał także prof. Andrzej Strobel, zastępca dyrektora Centrum Astronomii UMK do spraw dydaktycznych. Gazecie nie udało się jednak skontaktować z profesorem.

Rektor UMK, prof. Andrzej Radzimiński zapowiedział, że w czwartek można spodziewać się jego stanowiska w sprawie prof. Andrzeja Kusa.

Najlepsze uzasadnienie dla budowy strony ‚Lustracja i weryfikacja naukowców PRL’

baner10

Oświadczenie studentów, doktorantów oraz młodych pracowników naukowych Centrum Astronomii UMK w Toruniu

Chcielibyśmy wyrazić nasze ogromne ubolewanie z powodu ataków medialnych, których celem stali się najwybitniejsi profesorowie naszego Centrum. W wyniku szeregu artykułów prasowych, które nie były poparte rzetelną informacją historyczną i środowiskową, w sposób nieuczciwy i haniebny podejmowane są działania mające na celu publiczny lincz osób prywatnych. Są to osoby, które na przestrzeni kilku dekad w sposób konsekwentny i systematyczny wprowadziły polską astronomię do XXI wieku jednocześnie piastując najważniejsze funkcje organizacyjne w naszym ośrodku badawczym. Nasi Profesorowie, mentorzy wielu prac licencjackich, magisterskich i doktorskich, wielokrotnie wspierali wszelkie inicjatywy młodych ludzi służące ich rozwojowi naukowemu. Byli i pozostaną naszymi autorytetami naukowymi i moralnymi bez względu na to, jakie informacje zostały zgromadzone w Instytucie Pamięci Narodowej przez niekompetentnych, aczkolwiek posłusznych systemowi aparatczyków.

Z perspektywy docierających do nas w ostatnich latach informacji o niejednoznacznej przeszłości wielu powszechnie poważanych osób publicznych wyłania się obraz PRLu, w którym wszystkie wyróżniające się osoby były inwigilowane przez służby bezpieczeństwa. Jednostki te zmuszone były do podejmowania moralnie nieoczywistych wyborów, które patrząc na obecny dorobek naukowy tychże osób i ich ośrodków badawczych okazały się być niepozbawione racji. Przykre jest, że oskarżenia wysuwane są najczęściej przez ludzi relatywnie młodych, którzy sami nie musieli nigdy dokonać tak ważkiego wyboru. Łatwo jest oceniać starszych kolegów będąc pewnym, że z powodu wieku ma się czystą historię.

Nikt z nas nie jest w stanie określić, jaki był stopień szkodliwości podjętych pod wpływem szantażu decyzji naszych Profesorów. Jesteśmy jednak przekonani, że umiejętność przyznania się do popełnionego (?) błędu czyni ich w naszych oczach bohaterami na miarę XXI wieku.

Oświadczenie studentów astronomii UMK

Jako studenci astronomii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, na wieść o przyznaniu się profesora Kusa do współpracy z SB, wiedząc z wydarzeń ostatnich miesięcy jak takie przyznanie może zostać wykorzystane do napiętnowania osoby przez media i opinię publiczną, czujemy się zobowiązani do zajęcia głosu w tej sprawie i wyrażenia naszego całkowitego poparcia dla profesora Kusa. Profesora znamy jako świetnego naukowca i bardzo dobrego pedagoga, człowieka oddanego do końca polskiej astronomii. Jako osobę niezwykle zasłużoną dla Polskiej Nauki, bez której nie byłoby toruńskiego radioteleskopu RT-4, wieloletniego dyrektora Katedry Astronomii. Jako młodzi naukowcy jesteśmy w stanie zrozumieć dramat decyzji profesora. Rozumiemy jak dramatyczna jest sytuacja młodego naukowca chcącego prowadzić badania naukowe i rozwijać się, a któremu przyszło żyć w systemie, który mu to uniemożliwia. Mamy całkowite zaufanie do profesora Kusa i podziwiamy jego odważną decyzję przyznania się do współpracy. Wyrażamy również nadzieje, że profesor Kus będzie dalej mógł bezproblemowo pełnić swoje funkcje na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika