Potrzebna lustracja lustracji środowiska akademickiego

związek zawodowy

Potrzebna lustracja lustracji

środowiska akademickiego

Wraca sprawa lustracji i to przez posła PiS – Jerzego Gosiewskiego [Zakaz pracy w szkole i na uczelni dla byłych esbeków?-http://serwisy.gazetaprawna.pl/edukacja/artykuly/968424,lustracja-zakaz-pracy-w-szkole-dla-esbekow.html] , mimo że przed rokiem ze środowiska PiS wychodziły szokujące opinie o dezaktualizacji lustracji i dekomunizacji. [https://lustronauki.wordpress.com/2015/09/21/nie-dla-dezaktualizacji-lustracji-i-dekomunizacji/]. Czyli próba wkroczenia na drogę do dobrej zmiany ? Ale nie do końca.

Gosiewski argumentuje „ Koniecznie powinniśmy bronić młodych przed złymi wzorcami. Wskazane jest, by nie byli szkoleni czy uczeni przez osoby, które w przeszłości służyły złu i które na pewno nigdy nie będą przekazywać prawdy historycznej. Najbardziej niebezpieczne jest to, że byli pracownicy i współpracownicy służb bezpieczeństwa PRL przekazują złe wzorce postępowania – dodaje.”

W rozmowie z autorką tekstu w Gazecie Prawnej mówiłem m. in.” – Dotychczasowe działania lustracyjne nie przyniosły oczekiwanych efektów. Nie udało się oczyścić np. środowiska akademickiego. Nawet jeżeli komuś udowodniono współpracę z SB, to nie wyciągano wobec niego konsekwencji. Były nawet przypadki, że te osoby pełniły funkcję rektora – mówi Józef Wieczorek z Niezależnego Forum Akademickiego. – Lustracja jest potrzebna. Pytanie tylko, jakie tym razem przyniosłaby skutki. W mojej ocenie nie powinno jej się zawężać np. tylko do nauczycieli humanistów. Powinna objąć wszystkich – konkluduje.”

Mówiłem także o lustracji/weryfikacji środowiska akademickiego u schyłku PRL, tej która doprowadziła do Wielkiej Czystki Akademickiej.[https://lustronauki.wordpress.com/tag/wielka-czystka-akademicka/]

Nad tą czystką rozciągnięto zasłonę i nie ma woli, żadnej opcji, aby poznać zakres, przebieg, skutki tej lustracji/weryfikacji kadr akademickich, co prowadzi do oczywistej konsekwencji nieznajomości przyczyn degradacji polskiej kadry akademickiej, polskiej szkoły (nie tylko wyższej) w III RP.

Mówi się o braku oczyszczenia kadr akademickich w III RP, a nie mówi się o oczyszczeniu kadr akademickich u schyłku PRLu ! I o charakterze tego politycznego oczyszczenia, realizowanego pod batutą SB-PZPR przez nomenklaturowe władze uczelni, oczyszczenia z elementu niewygodnego, wrogo, czy choćby krytycznie nastawionego do systemu komunistycznego, z elementu stanowiącego zagrożenie dla przewodniej siły narodu, i dla komunistycznego systemu wychowywania młodzieży akademickiej.

Nie bez przyczyny takich oskarżano o negatywny wpływ na młodzież, o niewłaściwą dla standardów komunistycznych – etykę (szczególnie jeśli protestowali przeciwko deprawacji młodzieży !), o niewłaściwy charakter – szczególnie jeśli mieli charakter niezłomny, zupełnie nieprzydatny do formowania ludzi złomnych, zniewolonych, którzy nie będą się ‚wychylać’.

Szczególne zagrożenie dla systemu stanowili ci, którzy uczyli myślenia krytycznego i nonkonformizmu naukowego. Tych usuwano dożywotnio, bo i dla III RP stanowili i stanowią zagrożenie.

Niestety do tej pory nie bada się strat kadr akademickich poniesionych w wyniku tej lustracji.

Nie ujawnia się składu komisji lustracyjnych/weryfikacyjnych. Nikt nie biadoli nad osłabieniem potencjału intelektualnego i moralnego w wyniku negatywnej lustracji kadr nie wykazujących ochoty ani do tajnej, ani do jawnej współpracy z systemem zła. Czy nie jest to schizofrenia ?

Czy nie jest potrzebna dogłębna lustracja tej bolszewickiej lustracji ?

Jeszcze raz podkreślam –  w wyniku tej lustracji/weryfikacji nie usuwano tych, którzy byli/ współpracowali z tajnymi/jawnymi współpracownikami systemu komunistycznego, tylko tych którzy nie byli/współpracować nie chcieli z budowniczymi systemu komunistycznego i do budowy tego systemu się nie nadawali ! Nie respektowali wartości/etyki na opak tego przestępczego (także dla nauki i edukacji) systemu.

Nie bez przyczyny organizatorzy/beneficjenci tej lustracji wymazują ją i jej ofiary z pamięci, z badań , z historii.

Pojęcie i praktykę lustracji sprowadzono do ujawniania współpracy tajnej ze służbami państwa komunistycznego. W ramach lustracji ujawnia się zatem, choć z oporami, tajnych współpracowników, co jest bardzo ważne, ale nie wystarczające.

Jawni współpracownicy na ogół są utajniani, mimo ze decydowali niemal o wszystkim !

Nie bada się szkód wyrządzonych przez nich nauce i edukacji w Polsce, zarządzanym, czy „ochranianym” obiektom, osobom. Niestety nie ma woli poznania.

Rzekome badania nad pokrzywdzeniem w PRL prowadzi się tylko wśród beneficjentów, którzy z sukcesem przeszli weryfikację, ale nie wśród poszkodowanych, którzy takiej politycznej, pozamerytorycznej weryfikacji – nie przeszli !

Tak naprawdę widać zatem wielką aprobatę, wielkie uznanie dla niemerytorycznych ocen i tajnych metod pracy, tajnych do dnia dzisiejszego komisji lustracyjnych/weryfikacyjnych. Jak ktoś przez taką weryfikację nie przeszedł widocznie się nie nadawał do budowy jedynie słusznego systemu – i jak tu zaprzeczać ?

System akademicki III RP budują ci, którzy te bolszewickie komisje tworzyli i ci którzy przez taką lustrację przeszli oraz przez nich formowani. Skutki – jak widać!

A jakie są wyniki takich badań nad działalności SB wobec uczelni ? Ano czasem takie, że – w rezultacie powszechnej inwigilacji uczelni podobno nikt nie został pokrzywdzony, nikogo nie wyrzucono !

Czyli co ? – „ochrona” uczelni przez aparat SB była taka znakomita? niezwykle pożyteczna ?

No to może likwidacja SB i PZPR spowodowała dopiero spadek poziomu uczelni ?

I takie bzdury są rozpowszechniane i akceptowane ! Nikt z pokrzywdzonymi i prezentującymi odmienne fakty i poglądy – nie chce rozmawiać ! Jak ktoś dostał akademicki „wilczy bilet”, akademickie dożywocie – to widocznie na to zasługiwał!

Jak nie wyrzucono żadnego tajnego, ani jawnego współpracownika systemu komunistycznego – to strat nie było ! ? A ci co nie chcieli być ani jawnymi, ani tajnymi współpracownikami – sami sobie są winni ! ?

Beneficjenci weryfikacji piszą fałszywe historie, w których ani słowa o systemie komunistycznym, czy o stanie wojennym i przeciwko temu nikt nie protestuje – niemal nikt, bo ja protestują i napisałem n-tą ilość tekstów i listów, ale nad nimi zapadła głucha i chyba złowroga cisza. [https://blogjw.wordpress.com/2009/03/25/lustracja-dziejow-uniwersytetu-jagiellonskiego/].

Historykom, także tych z opcji patriotyczno-solidarnościowej, medialnie walczących podobno o poziom nauczania historii, jakby wcale nie przeszkadzało, że w ich instytutach pracują tajni i jawni współpracownicy systemu kłamstwa.

Co więcej nie przeszkadzają im także zafałszowane historie ich uczelni, nawet jak są zalecane do opanowania przez kandydatów na studia. Te fałszywe historii niekoniecznie piszą ci, którzy byli tajnymi czy jawnymi współpracownikami, więc nawet jakby takich współpracowników pousuwano ( co powinno jednak nastąpić), to i tak skutecznie nie obronimy młodych przed złymi wzorcami.

Zło akademickie znacznie wyszło poza zakres współpracy z systemem komunistycznym, bo było i jest opłacalne i wynagradzane, otoczone prestiżem.

Napisałem przed nie tak dawnymi laty Poradnik dla badających czasy PRL-u na odcinku akademickimhttps://blogjw.wordpress.com/2013/02/10/poradnik-dla-badajacych-czasy-prl-u-na-odcinku-akademickim/ ale największe umysły akademickie nie podjęły nawet dyskusji, nie mówiąc o wdrożeniu w życie.

Jakie umysły – takie wdrożenie.

I to jest skutek tej bolszewickiej lustracji. Nie tylko tajni i jawni współpracownicy systemu kłamstwa fałszują historię !

Czystka na uczelniach przeprowadzona przez tego, który odważył się być podłym

baner baner weryfikacja

Czystka na uczelniach przeprowadzona przez tego, który odważył się być podłym

(przyczynek do poznania Wielkiej Czystki Akademickiej u schyłku PRLu)

http://www.antonowicz.strony.ug.edu.pl/upload/files/7/wiosna_wolnosci_-_s_61-70.pdf

Odwołanie rektora prof. Karola Taylora

Ministerstwo Edukacji Narodowej 30 listopada 1985 r. odwołało ze stanowiska rektora prof. Karola Taylora oraz dziekana prof. Mariana Kwapisza i prodziekana doc. Jerzego Grzywacza z Wydziału Mat.-Fiz.-Chem.

W proteœcie do dymisji podali się prorektorzy: prof. Antoni Śliwiński, doc. Brunon Synak i doc. Zofia Sawiczewska, a także prodziekan prof. Józef Heldt. Decyzję MEN poparł Komitet Uczelniany PZPR. Nowym rektorem minister mianował ekonomistę prof. Mirosława Krzysztofiaka, a dziekanem prof. Edmunda Kwiatkowskiego zaś prodziekanem doc. Henryka Guściorę.

Prorektorów musiał wybrać Senat, w którym głosu nie mieli przedstawiciele samorządu studentów, a młodszych pracowników naukowych było o połowę mniej (trzech). Przez rektora Taylora, mimo zmiany ustawy, wszyscy byli nadal zapraszani na posiedzenia, ale z tzw. głosem doradczym. Oznaczało to, że mogliśmy przed głosowaniem „doradzić” nowemu senatowi, który miał doradzać rektorowi, co ma zrobić, ale tenże i tak miał decydować sam pod nadzorem ministra i kolegium rektorskiego (rektorzy, partia, nowe związki). Nie mieliśmy już prawa udziału w głosowaniach. Dalej jednak prowadziliśmy wspólnie z reprezentantami nauczycieli akademickich zakulisowe spotkania i planowaliśmy działania.

Z chwilą odwołania władz UG siłami byłego już Samorządu Studentów zorganizowaliśmy masową akcję protestacyjną . Na wydziałach i w akademikach zawisły plakaty protestacyjne przeciwko decyzji ministra. Jedno z popularniejszych wywieszanych haseł brzmiało: „Znowelizować, odwołać, mianować, zintegrować – stop – [podpis] socjalistyczna demokracja”. Już po nadzwyczajnym posiedzeniu Senatu UG administracja uczelnii domów studenckich zrywała wszelkie powieszone plakaty….

Czystka na uczelniach

Pod koniec 1985 r. Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego Benon Miśkiewicz podjął decyzje o zwolnieniu z kierowniczych funkcji w wyższych uczelniach około 40 osób, w tym sześciu rektorów. Minister skorzystał z uprawnień nadanych w znowelizowanej ustawie, że rektorów i dziekanów może zmienić w każdym czasie.

Największą czystkę przeprowadzono w Poznaniu, gdzie odwołano rektorów wszystkich uczelni oprócz Akademii Ekonomicznej, wszystkich prorektorów i dziekanów (z wyjątkiem jednego w UAM).

Wiązało się to z poznańskimi korzeniami ministra Miśkiewicza – po pierwsze chciał zapewnić swoim kolegom partyjne poparcie, a po drugie zapewne mścił się, że uczelnie w sposób demokratyczny wybrały nie tych, których partia sobie życzyła. Pracownicy UAM przesłali ministrowi Benonowi Miśkiewiczowi medal z jego podobizną i łacińską sentencją Vilem fieri auso , która w języku polskim oznacza: „Temu, który odważył się być podłym” z podpisem „Społeczność Akademicka”.

W PW odwołano poza rektorem, dziekana i dwóch prodziekanów z Wydziału Geodezji i Kartografii, dziekana i prodziekanów z Wydziału Fizyki Technicznej i Matematyki Stosowanej oraz dziekana i prodziekana Wydziału Mechaniczno-Technologicznego. Studenci politechniki urządzili na wszystkich wydziałach wiece protestacyjne.

W UW odwołano dziekana Wydziału Chemii, dziekana i prodziekana Wydziału Neofilologii, dziekana i prodziekana Wydziału Humanistycznego filii w Białymstoku. W Instytucie Psychologii UW odwołano kierownika doc. Janusza Grzelaka. W Uniwersytecie Wrocławskim odwołano z kierowniczych funkcji m.in. prof. Czesława Hernasa – z funkcji kierownika Instytutu Filologii Polskiej.

W Krakowie natomiast m.in. prorektora Akademii Rolniczej.

W Politechnice Gdańskiej odwołano dziekana Wydziału Architektury i dziekana Wydziału Fizyki i Matematyki Stosowanej doc. Andrzeja Januszajtisa.

Niemal wszędzie tam, gdzie odwołano część składu rektorskiego bądź dziekańskiego, pozostałe osoby w dowód solidarności i protestu podały się do dymisji

Wielka czystka na uczelniach (1982)

Wielka czystka

Rzeczpospolita, 13.12.01,  ŁUKASZ KAMIŃSKI ANDRZEJ KRAJEWSKI

Przejrzyste i jasne kryteria

Powszechna weryfikacja kadr dotknęła także wyższe uczelnie. Decyzję o jej dokonaniu podjęło 27 kwietnia 1982 roku Biuro Polityczne KC PZPR. Dwa tygodnie później minister nauki, szkolnictwa wyższego i techniki skierował do rektorów pismo informujące o rozpoczęciu akcji. Równolegle dokonywano „czystki” w uczelniach podległych innym resortom (AWF, szkoły artystyczne, akademie medyczne). Weryfikację prowadzono „w oparciu o przejrzyste i jasne kryteria”, z których największe znaczenie miała „ocena postaw społeczno-politycznych i zachowań w okresie po sierpniu 1980 roku oraz po wprowadzeniu stanu wojennego”. Jej celem było m.in. „usunięcie z zawodu osób działających aktywnie na szkodę interesów PRL”. Powołano uczelniane oraz wydziałowe (instytutowe) komisje oceniające. W skład pierwszych wchodzili przedstawiciele senatu, wojewódzkiego komitetu obrony, komitetu uczelnianego PZPR oraz ewentualnie komitetów SD i ZSL.

Weryfikacja kadr została przeprowadzona mimo silnego oporu środowiska akademickiego (protestowały m.in. senaty i rady wydziałów niektórych uczelni). Nie powiodły się także próby sparaliżowania akcji komisjom wydziałowym, na przykład poprzez wystawianie samych pozytywnych ocen. Ich decyzje zmieniały, kontrolowane przez władze, komisje uczelniane. W efekcie „wnioski kadrowe” podjęto wobec 11 procent nauczycieli akademickich!

Blisko 1500 osób zwolniono z pracy, pozostałym przedłużano umowy warunkowo na czas określony lub, w większości przypadków, przesuwano ze stanowisk naukowo-dydaktycznych na pomocnicze. Jak z rozbrajającą szczerością przyznawano w oficjalnym sprawozdaniu po zakończeniu akcji, służyło to „rozwiązaniu [stosunku pracy] bez konieczności przestrzegania ustawowych okresów zatrudnienia”.

Na podstawie odrębnych decyzji ministerstwa tylko do połowy lipca 1982 roku odwołano 24 rektorów, 51 prorektorów, 22 dziekanów i 30 prodziekanów. Jak zapowiadano w wewnętrznym sprawozdaniu PZPR, „liczby te ulegną zwiększeniu”. W sierpniu i wrześniu dokonano dalszych kilkunastu zmian.

———-

Jak partia szła na wojnę-ŁUKASZ KAMIŃSKI

Tygodnik Powszechny, 2000

Całkowita weryfikacja wszystkich zatrudnionych, nie tylko pełniących stanowiska kierownicze, objęła trzy środowiska zawodowe: nauczycieli, pracowników wyższych uczelni i dziennikarzy. Najszerszy zasięg czystki przybrały wśród tych ostatnich: pracę straciło ponad tysiąc dziennikarzy. Wśród nauczycieli akademickich z pracy zwolniono w Akademiach Wychowania Fizycznego 48 osób, w uczelniach artystycznych 35, a w szkołach wyższych podległych Ministerstwu Szkolnictwa Wyższego łącznie 1329 osób! Podobna ilość pracowników naukowych została przesunięta na niższe stanowiska (bibliotekarze, technicy, lektorzy), co często było wstępem do zwolnienia. Ze stanowisk usunięto kilkudziesięciu rektorów, dziekanów i dyrektorów instytutów. Ogółem „wnioski kadrowe” podjęto wobec blisko 11 proc. nauczycieli akademickich.

Weryfikacja kadr akademickich – przykład Wyższej Szkoły Morskiej w Gdyni

DOLINA CZERWONYCH SŁONI

Artykuł z „Tygodnika Gdańskiego” nr 15., 14 kwietnia 1991}

W Wyższej Szkole Morskiej w Gdyni dokonano dodatkowo drastycznej czystki kadry naukowej z powodu zaangażowania części tej kadry w działalność związkową NSZZ „Solidarność” w latach 1980-81. Powstanie i rozwój „Solidarności” w Wyższej Szkole Morskiej miały odmienny przebieg niż w innych uczelniach Wybrzeża. Wyższa Szkoła Morska była uczelnią najbardziej upartyjnioną. Stopień wpływów PZPR na kadrę dydaktyczną i studentów tej uczelni był szczególnie silnie nadzorowany przez Komitety – Wojewódzki i Miejski. Toteż bardzo szybki rozwój organizacji NSZZ „Solidarność” w WSM stał się szokiem dla władz partyjnych: do „Solidarności” w Wyższej Szkole Morskiej jesienią 1981 należało ponad 60 procent pracowników, zaś do NZS ponad 50 procent studentów.

Archiwum Solidarnosci WSM w Gdyni – Dolina czerwonych słoni

Umiejętna i dobrze przemyślana działalność organizacji związkowej, a szczególnie inicjatywy wydawnicze Komisji Zakładowej w formie „Biuletynu Informacyjnego” i „Zeszytów Problemowych”, były przedmiotem analizy w Sekretariacie KW PZPR oraz wywołały silne naciski na uczelniane organy partyjne w kierunku usunięcia wpływów „Solidarności” z uczelni.
Szczególne nasilenie tych nacisków objawiło się po ogłoszeniu stanu wojennego, w procesie przeciwko Ewie Kubasiewicz i jej kolegom, w głośnych, szokujących wyrokach Sądu Marynarki Wojennej w Gdyni, oraz wiosna 1982 w. represjach wobec kadry dydaktycznej uczelni, zaangażowanej w działalność NSZZ „Solidarność”. Represje te były podejmowane na wyraźne polecenie Sekretariatu KW PZPR w Gdańsku i kierownictwa Urzędu Gospodarki Morskiej w Warszawie. Już w styczniu 1982, a ostatecznie w pierwszych dniach maja 1982, na posiedzeniu Sekretariatu KW PZPR w Gdańsku, podjęto decyzję usunięcia z WSM nauczycieli akademickich związanych z NSZZ „Solidarność”.
Działania partyjne potoczyły się szybko. 8 maja 1982 pismo Urzędu Gospodarki Morskiej (znak SP-II-1310/12/82) nakazuje powołać „Zespół do spraw oceny nauczycieli akademickich zatrudnionych w Instytutach Wyższej Szkoły Morskiej w Gdyni„, w składzie: prorektor ds. nauczania, I. sekretarz KU PZPR, kierownik Studium Wojskowego, przedstawiciel KW PZPR Gdańsk, przedstawiciel ,KM PZPR Gdynia, przedstawiciel Dowództwa Marynarki Wojennej i przedstawiciel PLO.
Odpowiedni zespół powołuje rektor 19 maja 82 i w konsekwencji, dnia 24 maja (pismem znak R1N-39/340/82) wydaje polecenie dokonania uzupełniającej oceny nauczycieli akademickich uczelni w przedmiocie „postawy moralno-etycznej i społeczno-politycznej, wyrażającej się w szczególności w akceptacji zasad ustrojowych ujętych w Konstytucji PRL”.
Zostają utworzone partyjne Zespoły Oceniające we wszystkich instytutach wydziałowych i międzywydziałowych, które dokonują wstępnej oceny pracowników dydaktycznych. W skład tych zespołów wchodzą dyrektorzy instytutów, sekretarze wydziałowych OOP i odpowiednio dobrani aktywiści PZPR. Dokonane wtedy oceny, z podpisami członków zespołów, znajdują się aktualnie w aktach personalnych osób poddanych tym ocenom. W niektórych przypadkach, kiedy oceny nie były „jednoznaczne”, były powtarzane, aż stawały się „jednoznaczne.

Oceny te spływały do zespołu uczelnianego, który formułował ostateczne wnioski wobec osób przeznaczonych do zwolnienia z uczelni. Jako świadków „wiarygodności” postawionych przez ten zespół zarzutów, komisaryczny rektor stanu wojennego w WSM prof. dr W. Rymarz, w stosownym piśmie wymienia doc. dr. hab. Andrzeja Marsza i kmdr. por. mgr. inż. Zbigniewa Rachwalda.
W ocenie uczelnianego zespołu do spraw analizy kadry dydaktycznej WSM w Gdyni, odbytego 31 maja 1982, odnośnie m.in. inż. Mariana Łucznika, pracownika dydaktycznego na Wydziale Nawigacyjnym (na którym funkcję sekretarza OOP pełnił w tym czasie dr inż. Marek Szymoński), znajdujemy m.in. następujące sformułowania:

  • „Marian Łucznik: prowadził poprzez osoby trzecie aktywną działalność anarchizującą życie uczelni, będąc jednym z głównych organizatorów strajku w początkowej fazie (przed wypłynięciem jako kierownik praktyk na ms. „Garnuszewski”),
  • w czasie strajków i pogotowia strajkowego terroryzował psychicznie pracowników Wydziału Nawigacyjnego, bezwzględnie egzekwując udział pracowników w tych strajkach, sprawdzał i odnotowywał pracowników nie biorących udziału w strajkach i pogotowiach,
  • aktywnie działał na rzecz przyjęcia sprzecznej z prawem ordynacji wyborczej do władz uczelni na forum Senatu i wydziału”.

Oceny tego rodzaju doprowadziły na przykład do usunięcia z uczelni sześciu nauczycieli akademickich, w tym wybranego rektora w trakcie przygotowywania pracy habilitacyjnej i prorektora ds. studentów, z zakazem prowadzenia przez nich działalności dydaktycznej w uczelniach Wybrzeża.
Represje nie złamały jednak woli oporu uczelnianej „Solidarności”; przez cały czas stanu wojennego działała Tajna Komisja Zakładowa NSZZ „Solidarność”, zbierano składki związkowe, kolportowano prasę podziemną, w tym tajne pismo członków „S” uczelni Wybrzeża „Wolna Myśl”.

Przełom „okrągłego stołu” pozwolił na powrót do uczelni usuniętym w 1982 nauczycielom akademickim, którzy wyrazili na to swoją wolę.
Czas stanu wojennego został jednak wykorzystany skrupulatnie przez aktyw partyjny, mający odpowiednie przygotowanie i zielone światło ze strony czynników partyjnych, na umocnienie swoich pozycji w naukowym kierownictwie WSM. Członkowie egzekutywy Komitetu Uczelnianego PZPR w latach stanu wojennego: komisaryczny rektor stanu wojennego kpt. ż.w. Władysław Rymarz, doc. dr A. Marsz, doc. dr Jędrzejowicz, doc. dr Adamkiewicz, doc. dr J.K. Włodarski, doc. dr S. Smoleński, otrzymali nominacje na stanowiska profesorskie. Wnioski niewygodne dla partii, jak np. doc. dr. Henryka Dzierżka, były w różnych obróbkach administracyjnych odrzucane. Tym sposobem większość stanowisk profesorskich w Senacie WSM zostało obsadzonych przez aktywistów dawnej PZPR.
Proceder ten jest kontynuowany. Ostatnio, decyzją Senatu WSM z 17 stycznia 1991 zostały nadane stanowiska profesorów nadzwyczajnych dwóm dalszym członkom egzekutywy partyjnej z 1989 roku: doc. dr. Markowi Szymońskiemu i doc. dr. Piotrowi Przybyłowskiemu, zaś decyzją Senatu z 21 lutego 1991 przyznano stanowisko prof. nadzwyczajnego doc. dr Jolancie Mironiuk, członkowi egzekutywy KU PZPR w latach 1981-82, później piastującej funkcję jednego z sekretarzy KW PZPR w Gdańsku.
Nieodparcie nasuwa się przypuszczenie, że mamy do czynienia ze zorganizowanym działaniem, mającym na celu ugruntowanie wpływów byłych aktywnych członków PZPR w kadrze naukowo-dydaktycznej Wyższej Szkoły Morskiej w Gdyni. Aktualnie Senat WSM liczy dziewiętnastu członków z głosem stanowiącym, w tym dwanaście osób z tytułem profesorskim, wśród których siedem osób wywodzi się z egzekutywy KU PZPR, zaś jedenaście osób posiada rodowód partyjny.
Nie występuję przeciwko rozwojowi kadry nau-kowej w uczelni. Każde osiągnięcie naukowe, również dawnych członków partii, powinno być honorowane. Ale muszą tu być stosowane podstawowe zasady równości startu, naruszone w okresie funkcjonowania kierowniczej roli partii. Muszą też być uwzględnione potrzeby rozwoju WSM jako uczelni morskiej, przygotowującej kadry dla naszej floty handlowej, zgodnie z wymaganiami IMO i innych konwencji międzynarodowych, normujących pro-gramy szkoleniowe w tym zakresie.
Do dziś w uczelni jest szereg osób, które są stale pomijane w uznaniu ich dorobku naukowego.
W wielu przypadkach hamulcem utrudniającym właściwy awans naukowy, zgodny z potrzebami uczelni morskiej, jest też ustawa o szkolnictwie wyższym z 12 września 1990.

Piotr Ponard (Mikołaj Kostecki)