Dr Ciesielczyk ujawnia nazwiska esbeków

baner8

Dr Ciesielczyk w TVP Polonia ujawnia nazwiska esbeków

wśród Polonii amerykańskiej

———————–

O lustracji Polonii

Dr Marek Ciesielczyk – spotkanie w studio 03/30/2007

Marek Ciesielczyk

Reklamy

Byli esbecy mają dużą szansę ocalić emerytury

baner14
Byli esbecy mają dużą szansę ocalić emerytury
Polska
„Polska” otrzymała informację, z której wynika, że przyjęta w piątek przez Sejm ustawa o odebraniu im wysokich świadczeń może być sprzeczna z konstytucją. W najbliższych dniach Rzecznik Praw Obywatelskich skieruje pismo w tej sprawie do marszałka Sejmu. Do interwencji skłonił go artykuł „Polski”, że bezpieka ma szansę zachować wysokie emerytury. Wykazaliśmy bowiem, że Instytut Pamięci Narodowej oraz MSWiA najprawdopodobniej nie zdążą do końca 2009 r. zweryfikować, którym esbekom odebrać wysokie świadczenia, a którym nie.

– Termin, który ustawodawca ustalił na weryfikację, może okazać się zbyt krótki, by zrobić to w sposób rzetelny i właściwy – mówi Mirosław Wróblewski, dyrektor zespołu prawa międzynarodowego i konstytucyjnego w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich. – To oznacza, że realizacja celów, które postawił sobie ustawodawca, może nie zostać zagwarantowana.

Zgodnie z nową ustawą organ emerytalny, czyli MSWiA, musi wysłać do IPN pytania o przebieg służby emerytów, którzy pracowali w organach bezpieczeństwa w latach 1944-1990. Grupa liczy ok. 200 tys. osób. IPN ma potem cztery miesiące, aby te informacje odesłać. Instytut sprawdza w archiwach, czy były ubek nie pomagał organizacjom działającym na rzecz niepodległości Polski (jeśli tak, to przywileje emerytalne ciągle będą mu się należeć). Dopiero na podstawie takiej informacji MSWiA decyduje, komu zabrać wysokie świadczenia. Jeśli prezydent podpisze tę ustawę w lutym, będzie to oznaczało, że IPN będzie musiał weryfikować około 1 tys. osób dziennie. To przerasta możliwości Instytutu. konstytucjaIPN

Esbecy jako instancja III Rzeczypospolitej

baner9

Esbecy jako instancja III Rzeczypospolitej

Rzeczpospolita, 16.10.2008

B. Wildstein – blog

‚Media i ludzie, którzy wyrywają sobie włosy z głowy, biadając, że poważnie traktujemy archiwa tak ohydnej jak SB instytucji, oświadczenie jej byłych funkcjonariuszy, jeśli ci zaprzeczają swoim uprzednim raportom, traktują jako dowód. Nie przeszkadza im już, kto jest rzecznikiem dobrego imienia podejrzanego o agenturę.

Tak więc dokumentacja, która była instrumentem działania SB, nie może być uznawana za wiarygodną, a zeznania jej funkcjonariuszy jak najbardziej. Sprawozdania, które składali pod groźbą poważnych sankcji karnych, nieustannie weryfikowane i kontrolowane, nie są traktowane poważnie. Natomiast jako ostateczne świadectwo przyjmowane są zaprzeczające ich własnym raportom wypowiedzi funkcjonariuszy, którzy teraz za swoje słowa nie ponoszą żadnej odpowiedzialności, a opowiadają, że praca w SB była jedną wielką mistyfikacją. Trudno traktować serio to podwójne myślenie.’