Tadeusz Płużański – profesor filozofii, mimo wieloletniego więzienia, współpracownik rtm. W.Pileckiego

baner człowiek nauki

Tadeusz Płużański (1920-2002) – sylwetka i publikacje

KUL

Urodzony 15 sierpnia 1920 r. w Miechowie, dzieciństwo spędził w Wilnie. Ochotnik wojny 1939 roku, 20 września ranny w potyczce w pobliżu Janowa Lubelskiego. Pod koniec 1940 roku aresztowany przez gestapo w sprawie tajnej organizacji „Gryf Pomorski”, trafił do obozu w Stutthof. To niewiarygodne, ale zdołał to przetrwać. Wyszedł z obozu dopiero z chwilą zakończenia wojny, 9 maja 1945 roku….Po wojnie jako współpracownik rotmistrza Witolda Pileckiego był jego kurierem do generała Władysława Andersa. Był oficerem Armii Krajowej i członkiem organizacji NIE…

Aresztowany w maju 1947 roku, sądzony w procesie jednego z największych bohaterów Armii Krajowej, rotmistrza Witolda Pileckiego (twórcy konspiracji w obozie w Oświęcimiu, do którego trafił z własnej woli). „Masz u mnie dwa wyroki śmierci” – usłyszał Płużański od szefa departamentu śledczego UB, osławionego pułkownika Józefa Różańskiego…Witold Pilecki przyznał się do zbierania informacji o sytuacji w Polsce na rzecz II Korpusu i do zorganizowania trzech skrytek broni. Składowi sędziowskiemu przewodniczył ppłk Jan Hryckowian, oskarżał prok. mjr Czesław Łapiński. Gorzką ironią był fakt, że kilka lat wcześniej obaj byli oficerami Armii Krajowej…

W tym procesie o szpiegostwo (czyli o kontakty z II Korpusem Wojska Polskiego gen. Władysława Andersa) Pilecki został skazany na karę śmierci i stracony. 11 marca 1948 roku zapadły przepowiedziane wyroki dla Płużańskiego. Ale był mu pisany inny los… Po z górą dwóch miesiącach w celi śmierci został nagle ułaskawiony – i z nowym wyrokiem dożywocia ponad osiem lat spędził w więzieniu we Wronkach.

Wyszedł na wolność 10 czerwca 1956 roku.Przez rok pracował jako ślusarz (zawód ten zdobył w niewoli…). Studiował ekonomię polityczną jako eksternista w Wyższej Szkole Handlowej w Poznaniu. W 1957 roku podjął studia na Wydziale Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego. Podczas studiów, aby przeżyć, pracował jako dziennikarz w Agencji Robotniczej, dokąd trafił dzięki pomocy dawnych kolegów. Magisterium uzyskał w 1961 roku, doktorat zrobił zaledwie trzy lata później (1964). Nadrabiał stracony w niewoli czas: habilitował się w roku 1969, a tytuł profesora otrzymał w roku 1979. Główny przedmiot badań Płużańskiego stanowił personalizm.

Jeszcze przed uzyskaniem profesury udało mu się doprowadzić do zatarcia śladów skazania przez Ministerstwo Sprawiedliwości PRL. Naczelna Prokuratura Wojskowa w 1990 r. podjęła rewizję procesu grupy rotmistrza Pileckiego. Pierwotnie wniosek przewidywał rehabilitację, jednak Płużański wywalczył anulowanie wyroków. „O ułaskawienie i rehabilitację może się zwracać ktoś, kto ma poczucie winy, a ja i moi współtowarzysze nigdy jej nie mieliśmy” (w 1990 roku w mowie sądowej w związku z wnioskiem Naczelnej Prokuratury Sądowej o rehabilitację)……. Prof. Tadeusz Płużański pracował bardzo intensywnie: w Instytucie Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego, w Instytucie Polskiej Akademii Nauk oraz równocześnie w Instytucie Religioznawstwa Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie i w Podyplomowym Studium Religioznawstwa Uniwersytetu Warszawskiego. Miał również zajęcia w Katedrze Filozofii Szkoły Głównej Handlowej. W ostatnich latach życia wykładał w Prywatnej Wyższej Szkołle Handlowej w Warszawie.

Został odznaczony Medalem Za Wojnę Obronną 1939, Krzyżem Oświęcimskim, Medalem Komisji Edukacji Narodowej. Swoje wspomnienia zebrał w książce „W otchłani”, a wiersze – które zaczął pisać w późnym wieku – w tomikach „De profundis” i „Światło w labiryncie”.
Tadeusz Płużański zmarł 16 sierpnia 2002 r. Miał 82 lata.

Premiera książki prof. Tadeusza Płużańskiego „Z otchłani”

blogpress

Jak wspominał Tadeusz M. Płużański, jego ojca aresztowano po dwóch tygodniach od ślubu. Jego pierwsza żona, Stanisława Płużańska również działała w konspiracji. Została skazana w procesie odpryskowym sprawy Pileckiego…

„Nie wszyscy ci ubecy byli tępi. Ich przełożonym był przecież Józef Goldberg – Różański, przedwojenny prawnik prowadzący swoją kancelarię, który wiedział, że nie chodzi o to, żeby zabić od razu, ale żeby wcześniej od swoich ofiar coś wyciągnąć. Oprawcami mojego taty byli m.in. oficerowie Armii Krajowej: prokurator Czesław Łapiński oraz główny sędzia w tym procesie Jan Hryckowian, który był szefem Wojskowego Sądu Rejonowego w Warszawie. Ojciec mówił o nich, że to były ludzkie szmaty, osoby niegodne niczego. Robili to z pobudek czysto finansowych. Ten aparat tworzyli przede wszystkim konformiści. Oni nie mieli problemu, żeby swoich kolegów z AK oskarżać i sądzić. Ryszard Bugajski w swoim spektaklu [„Śmierć rotmistrza Pileckiego”] pokazuje, że Hryckowian przeżywał rozterki moralne, co nie było prawdą. Drugim sędzią w tym procesie był Józef Badecki, który orzekł w sumie chyba 30 wyroków śmierci”

– kontynuował.

Mimo że stalinowscy sędziowie skazali Płużańskiego seniora na karę śmierci, ze względu na młody wiek został on, podobnie jak inna współpracowniczka Pileckiego Maria Szelągowska, ułaskawiony przez Bolesława Bieruta, który zamienił ich wyroki na dożywotnie więzienie…..

To, co ja podziwiam w swoim ojcu, to jest to, że on jednak potrafił się otrząsnąć po tym i że, gdy wyszedł na wolność w 1956 roku, był w stanie podjąć studia i w miarę normalnie żyć. Został nawet profesorem filozofii”

– dodał Płużański junior…

O tym aspekcie życia prof. Płużańskiego opowiedział więcej pisarz Bohdan Urbankowski.

„Miałem zaszczyt być studentem Tadeusza Płużańskiego. W czasie, gdy Adam Schaff wpajał młodzieży prymitywny materializm, Płużański pokazywał, że są inne drogi. Był człowiekiem ogromnej delikatności i pięknej polszczyzny, co wiązało się z jego późniejszą działalnością literacką (…) Gdy młodzi poeci czytali wiersze, wszyscy czekali na jego interpretację. Potrafił znajdować głębię w literaturze”

– wspominał Urbankowski.

Tadeusz Płużański: Z otchłani

Hej-kto-Polak

„Przyjdą, wyprowadzą, pieprzną ci w łeb”. Rozmowa z profesorem Tadeuszem Płużańskim (Wywiad został przeprowadzony w 1996 roku)

W wieku 36 lat poszedł pan na studia. Wybrał pan filozofię, dlaczego?

– W więzieniu znalazłem się na samym dnie ludzkiej egzystencji – byłem numerem, niewolnikiem, po prostu nikim. Filozofia była rodzajem sprzeciwu i jednocześnie wyzwolenia od przeszłości. Dzięki niej poznałem nową prawdę o człowieku.

W końcu zdecydował się pan jednak na napisanie wspomnień. Co pana do tego skłoniło?

– W 1990 r. musiałem wrócić do tych spraw. Naczelna Prokuratura Wojskowa podjęła rewizję naszego procesu.

Podstawą rewizji był niewłaściwy skład sądu, który wydał wyrok. Brakowało jednego ławnika.

– Z prawnego punktu widzenia był to powód wystarczający, ale nie miał nic wspólnego z wagą sprawy, w której zapadły trzy wyroki śmierci, z czego jeden – na Witoldzie Pileckim został wykonany. Naczelna Prokuratura Wojskowa mówiła o umorzeniu postępowania, z uwagi na przedawnienie sprawy. W dalszym ciągu traktowani byliśmy jak „płatni szpiedzy”, „zdrajcy narodu polskiego”. Dopiero w październiku 1990 r. sąd, pod wpływem nacisków politycznych, uznał, że umorzenie sprawy nie wystarczy i uchylił nam wyroki w całości. Mimo tego nie odzyskałem zaufania do wymiaru sprawiedliwości. Po raz kolejny okazało się, że prawo jest uzależnione od polityki….

Po wyroku śmierci odmówił pan podpisania prośby o ułaskawienie. Czy zwracał się pan kiedyś do władz o rehabilitację?

– O ułaskawienie i rehabilitację może się zwracać ktoś, kto ma poczucie winy. Nie byłem żadnym szpiegiem Andersa, działałem w interesie Polski. Rehabilitacja to sprawa państwa, które chce się oczyścić od zarzutu niesprawiedliwych wyroków. Dziś podstawowym problemem jest wina osób zatrudnionych w czasach stalinowskich w bezpiece, sądownictwie. Bez ich rzetelnego osądzenia nie może być mowy o państwie prawa.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Marek Radwan

 

 

Reklamy

Leon Koj- profesor filozofii, więzień w okresie stalinowskim

 

Leon Koj -biografia

strona – Leon Koj (1929-2006) | Projekt Instytutu Filozofii UMCS   

Leon Koj urodził się 3 lutego 1929 roku w Tarnowskich Górach…, 

W latach 1948-1954 studiował filozofię w Lublinie na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, specjalizując się w logice.

W trudnym dla wielu okresie od maja 1950 do listopada 1951 roku był więźniem skazanym wyrokiem Komisji Specjalnej (par. 22 i par. 23 MKK).. W latach 1953-1956, po obronie pracy magisterskiej…pełnił funkcję asystenta na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Od roku 1956 pracował na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. W roku 1962 uzyskał doktorat..

…  W roku 1971… uzyskał stopień doktora habilitowanego i tytuł docenta …W roku 1987 uzyskał tytuł profesora nadzwyczajnego, a w roku 1991 zwyczajnego (opiniowali: prof. W. Marciszewski i prof. J. Pelc).

W latach 1971-1973 był zastępcą kierownika Wyższego Studium Nauczycielskiego przy UMCS w Lublinie, a po przekształceniu tego Studium w Wydział Pedagogiki i Psychologii pełnił funkcję prodziekana do roku 1978.

Od roku 1973 był kierownikiem Zakładu Logiki i Metodologii Nauk UMCS. W czasie powstawania NSZZ „Solidarność” był współtwórcą nowego związku zawodowego w UMCS, działając w jego władzach. ..

Baza Ludzi Nauki – Nauka Polska

prof. zw. dr hab.  Leon  Koj  (nie żyje) 

Dyscypliny KBN:nauki filozoficzne Specjalności:metodologia nauk, semiotyka

Miejsca pracy:Nieaktualne:

Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II; Wydział Filozofii; Sekcja Filozofii Teoretycznej

Uniwersytet Zielonogórski; Wydział Humanistyczny; Instytut Filozofii

Członkostwo:Nieaktualne:

Członek  Polska Akademia Nauk; Prezydium Polskiej Akademii Nauk; Komitet Etyki w Nauce

Członek zwyczajny  Towarzystwo Naukowe Warszawskie; Wydział II Nauk Historycznych, Społecznych i Filozoficznych

Leon Koj w Wikipedii

…Za osiągnięcia w pracy naukowej i dydaktyczno-wychowawczej został odznaczony Medalem Komisji Edukacji Narodowej, Złotym Krzyżem Zasługi, Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Medalem Zasłużony dla Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej. Był wielokrotnym laureatem nagródMinistra Nauki, Szkolnictwa Wyższego i Techniki oraz Rektora UMCS. W latach pięćdziesiątych XX w. został skazany na mocy orzeczenia Komisji Specjalnej do Walki z Nadużyciami i Szkodnictwem Gospodarczym na 18 miesięcy obozu pracy za działalność na rzecz obrony Kościoła rzymskokatolickiego i Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego w epoce stalinizmu...

Henryk Elzenberg – filozof, nauczyciel Herberta, okresowo – przez władze komunistyczne – zawieszony w prawach wykładowcy

 
 serwis internetowy poświecony Henrykowi Elzenbergowi  http://www.elzenberg.info/
1939-1945 – W okresie wojennym doświadcza kolejno następujących po sobie okupacji Wileńszczyzny – bolszewickiej, litewskiej , ponownie bolszewickiej, niemieckiej i znów bolszewickiej. Bierze udział w tajnym nauczaniu i życiu naukowym. Podejmuje się dorywczych prac pozwalających na przeżycie.
1945 – Opuszcza Wilno i udaje się do Lublina, zabierając ze sobą rękopisy swoich prac.
1945-1946 – Wykłada na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim w charakterze zastępcy profesora. W roku 1945 ma zajęcia również na Uniwersytecie Marii Curie – Skłodowskiej w Lublinie.
1945 – Nominacja na profesora zwyczajnego na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu.
1946-1950 – Wykłady na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu.
1948 – Uczestniczy w X Międzynarodowym Kongresie Filozofów w Amsterdamie.
1948-1954 – Pełni funkcję Prezesa Pomorskiego Towarzystwa Muzycznego w Toruniu.
1950-1956 – Zawieszenie z przyczyn politycznych w prawach wykładowcy (płatne urlopowanie).
1951 – Uczestniczy w I Kongresie Kultury Polskiej.
1953 – Uczestniczy w XI Międzynarodowym Kongresie Filozofów w Brukseli.
1956-1961 – Wznowienie pracy dydaktycznej na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu.
1957 – Bierze udział w Międzynarodowym Kongresie Filozofów w Warszawie.
1961 – Przechodzi na emeryturę.
1963 – Ukazuje się dziennik filozoficzny Kłopot z istnieniem. Aforyzmy w porządku czasu.
1966 – Opublikowane zostają dwa zbiory prac: Wartość i człowiek. Rozprawy z humanistyki i filozofii oraz Próby kontaktu. Eseje i studia krytyczne.
1967 – Henryk Elzenberg umiera w Warszawie po ciężkiej chorobie.

Henryk Elzenberg (filozof) w Wikipedii 

Okres okupacji spędził w Wilnie, nauczając w ramach tajnych kompletów i biorąc udział w tajnych posiedzeniach Wileńskiego Towarzystwa Filozoficznego. Utrzymywał się z prac dorywczych, był np. stróżem nocnym w zakładzie stolarskim.

10 stycznia 1945 wystawiono Elzenbergowi kartę ewakuacyjną, 20 marca uzyskał od władz radzieckich zezwolenie na wywóz biblioteki naukowej. Opuścił Wilno wraz z ową biblioteką dnia 25 marca 1945 roku. Pół roku spędził w Lublinie, wykładając literaturę francuską na KUL, po czym jesienią tegoż roku przeniósł się na stałe do Torunia.

W październiku 1945 uzyskał tymczasową, a w kwietniu 1946 stałą nominację na profesora zwyczajnego w II Katedrze Filozofii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika. Prowadził wykłady i seminaria z aksjologii i historii filozofii aż do roku 1950, w którym został przez komunistyczne władze odsunięty od zajęć dydaktycznych za „niepoprawny idealizm”.

Na Uniwersytet wrócił w październiku roku 1957 jako kierownik Katedry Filozofii. W roku 1960, w wieku 74 lat, przeszedł na emeryturę. Dalej aktywnie pracował naukowo, aż do zachorowania na raka szpiku kostnego w roku 1965. Zmarł 6 kwietnia 1967 roku, pochowany został na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie

Konteksty – Henryk Elzenberg

ZBIGNIEW HERBERT – PRÓBA PORTRETU 

strona http://www.zbigniew-herbert.com/

Jednym z ludzi, którzy na Zbigniewa Herberta mieli przemożny wpływ, był jego nauczyciel Henryk Elzenberg. Żyjący w latach 1887-1967 filozof zajmował się głównie etyką i estetyką, w tym szczególnie aksjologią, czyli teorią wartości. Zamieszczone poniżej zapiski z dnia 10.07.1960 pochodzą z Kłopotów z istnieniem Elzenberga. W tekście Czytanie Tukidydesa. Wokół wiersza „Dlaczego klasycy” (Dlaczego Herbert – wiersze i komentarze – Łódź 1992) Jacek Brzozowski uznał ten właśnie fragment jako swego rodzaju bazę demitologizacyjnej postawy Herbertowskiego Napisu.

Wiele o osobistym stosunku poety do Henryka Elzenberga mówi następujący wiersz Herberta pochodzący z tomiku Rovigo:

Do Henryka Elzenberga w stulecie Jego urodzin

Kim stałbym się gdybym Cię nie spotkał – mój Mistrzu Henryku
Do którego po raz pierwszy zwracam się po imieniu
Z pietyzmem czcią jaka należy się – Wysokim Cieniom

Byłbym do końca życia śmiesznym chłopcem
Który szuka
Zdyszanym małomównym zawstydzonym własnym istnieniem
Chłopcem który nie wie

Żyliśmy w czasach które zaiste były opowieścią idioty
Pełną hałasu i zbrodni
Twoja surowa łagodność delikatna siła
Uczyły jak mam trwać w świecie niby myślący kamień
Cierpliwy obojętny i czuły zarazem

Krążyli wokół Ciebie sofiści i ci którzy myślą młotem
Dialektyczni szalbierze wynawcy nicości – patrzyłeś na nich
Przez lekko załzawione okulary
Wzrokiem który wybacza i nie powinien wybaczyć

Przez całe życie nie mogłem wydobyć z siebie słowa dziękczynienia
Jeszcze na łożu śmierci – tak mi mówiono – czekałeś na głos ucznia
Którego w mieście sztucznych świateł nad Sekwaną
Dobijały okrutne niańki

Ale Prawo Tablice Zakon – trwa

Niech pochwaleni będą Twoi przodkowie
I ci nieliczni którzy Ciebie kochali

Niech pochwalone będą Twoje księgi
Szczupłe
Promieniste
Trwalsze od spiżu

Niech pochwalona będzie Twoja kołyska

♣ Cytaty – http://www.cytaty.info/autor/henrykelzenberg/1 

Wartość walki nie tkwi w szansach zwycięstwa sprawy, w imię której się ją podjęło, ale w wartościach tej sprawy.— Henryk Elzenberg

Tadeusz Kroński, prof. filozofii, który sowieckimi kolbami chciał uczyć myśleć racjonalnie

Tadeusz Kroński w Wikipedii

Tadeusz Juliusz Kroński (ur. 14 lipca 1907 w Warszawie, zm. 6 czerwca 1958 tamże) – polski filozof i historyk filozofii, wychowanek i profesor Instytutu Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego, uczeńTadeusza Kotarbińskiego i Władysława Tatarkiewicza. Przez uczniów i przyjaciół zwany „Tygrysem”.

Uczestniczył w powstaniu warszawskim. Po jego klęsce wraz z żoną, Ireną Krońską, został wywieziony do obozu w Niemczech. Następnie oboje trafili do Armii Brytyjskiej, gdzie zostali tłumaczami. Później mieszkali w Paryżu i Londynie, w 1949 r. wrócili do Polski.

Jego zainteresowania naukowe koncentrowały się wokół filozofii niemieckiej, Hegla i Kanta(Rozważania wokół Hegla (1960)). Wykładał filozofię marksistowską w Instytucie Kształcenia Kadr Naukowych przy KC PZPR, Wojskowej Akademii Politycznej pracował też na Uniwersytecie Warszawskim. Wielokrotnie odrzucano jego podania o przyjęcie do partii. Jest uważany za ojca duchowego tzw. warszawskiej szkoły historyków idei, stworzonej przez jego uczniów (m.in. Leszka Kołakowskiego, Bronisława Baczkę, Krzysztofa Pomiana).

…Jednocześnie był jednym z intelektualistów najbardziej zaangażowanych w tworzenie stalinizmu w Polsce. Często przytaczana jest jego wypowiedź z prywatnego listu do Czesława Miłosza: „My sowieckimi kolbami nauczymy ludzi w tym kraju myśleć racjonalnie bez alienacji”..

 Nowe fałsze Grossa (16) – Sowietyzacja nauki 
prof. Jerzy Robert Nowak 

….Do najgorliwszych stalinizatorów nauki polskiej i szczególnie zajadłych wrogów patriotyzmu polskiego i katolicyzmu należał filozof Tadeusz Kroński, który kierował Katedrą Historii Filozofii Nowożytnej Uniwersytetu Warszawskiego. W liście do Miłosza z 7 grudnia 1948 r. zapowiadał: „My sowieckimi kolbami nauczymy ludzi w tym kraju myśleć racjonalnie, bez alienacji” (Cz. Miłosz, Zaraz po wojnie. Korespondencja z pisarzami 1945-1950, Kraków 1998). Kroński, skądinąd bardzo bliski przyjaciel Miłosza, będący jego „filozoficzną gwiazdą”, szczególnie gwałtownie atakował w swym liście „nikczemną do szpiku kości prawicową inteligencję polską”. Zapowiadał, że musi być „zdławiony” polski romantyzm i katolicyzm…..

Miłosz: podróż od marksizmu do kontemplacji

Polska-The Times, Mariusz Grabowski,2011-05-14

…Posiłkując się intelektualnie wskazówkami Tadeusza Krońskiego, złowieszczego guru z Instytutu Kształcenia Kadr Naukowych przy KC PZPR, a przy okazji tępego talmudysty z Wojskowej Akademii Politycznej. Jak na człowieka o przenikliwym umyśle, wiara w słuszność „sprawiedliwego mechanizmu dziejów” i podobne brednie, suflowane mu przez tow. Krońskiego, nie wystawia zbyt pochlebnego świadectwa Miłoszowej zdolności rozpoznawania świata.

Krótka historia pewnej iluzji

Tygodnik Powszechny, Łukasz Kamiński / 13.10.2010

Orędownicy stalinizmu 

Niektórzy z późniejszych „rewizjonistów” wprost angażowali się w budowę systemu. Zygmunt Bauman i Włodzimierz Brus służyli jako oficerowie polityczni w Korpusie Bezpieczeństwa Wewnętrznego i w wojsku. Pierwszy z nich dodatkowo współpracował z Informacją Wojskową. Być może realizowali w ten sposób hasło Tadeusza Krońskiego, intelektualnego guru stalinistów. W jednym z listów do Czesława Miłosza pisał on: „My sowieckimi kolbami nauczymy ludzi w tym kraju myśleć racjonalnie bez alienacji”.

Andrzej Siemianowski – filozof, prof. KO „Alfa”, TW”Herbert”, mógł liczyć na otrzymanie paszportu z dnia na dzień

Andrzej Siemianowski (1932-2009) — filozof, socjolog, publicysta, działacz katolicki w okresie PRL, ekumenista. Wykładał na Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie, Uniwersytecie Wrocławskim , był członkiem zespołu „Więzi”. W ostatnich latach życia wykładał na Wy­dziale Teologicznym UAM i w Seminarium oo. Karmelitów w Poznaniu.

———

wg: Krzysztof M.Kaźmierczak – Tajne. spec.znaczenia, 2009

Z zapisów w aktach „Herberta” wynika, że Siernianowski w or­bitę zainteresowań bezpieki (najpierw pionu III, zwalczającego opozycję) trafił na początku lat 60.,, Z za­chowanego kwestionariusza TW wynika, że werbunek nastąpił 28 kwietnia 1973 roku w Warszawie, ale podkreślono w dokumen­cie, że proces stopniowego pozyskiwania trwa. ..

Nie wiadomo, kiedy i w jakich okolicznościach (czy przy współ­udziale filozofa) zarejestrowanemu w kartotece SB pod numerem OMA 37778 informatorowi nadano pseudonim „Herbert”. Z po­wodu znaczących braków w dokumentacji (o nich niżej) szczegóły jego współpracy z centralą SB nie są znane…

W charakterystyce z 1985 roku czytamy: „TW Herbert jest jed­nostką perspektywiczną, która może być wykorzystana w nowych układach personalnych, jakie będą zachodziły w środowiskach ka­tolików świeckich”. Zwrócono przy tym uwagę, że spotkania z TW „odbywają się sporadycznie, ponieważ trzeba wyjechać do jego miejsca zamieszkania lub pracy”….

Z dokumentów wynika, że informator był wykorzystywany do działań SB dotyczących „Więzi” i KIK w Warszawie i Pozna­niu. Z uwagi na swój autorytet miał pomagać w „neutralizowaniu wrogich postaw u części osób ze środowiska, któremu przewodzi” i zniechęcać osoby ze swojego środowiska do kontaktów z opozy­cją (w Poznaniu miał separować środowiska katolickie od m.in. Stanisława Barańczaka i Ryszarda Krynickiego)…Zachowały się raporty z udziału TW „Herberta” w działaniach dezintegrujących poznańską opozycję...Ostatnia z zachowanych informacji spisanych ze słów „Her­berta” nosi datę 20 października 1988 roku….

Kiedy „Herbert” powiedział pułkownikowi, że w listopadzie 1978 roku rektor Politechniki Wrocławskiej wystąpił do Minister­stwa Szkolnictwa Wyższego o nadanie mu stopnia docenta, oficer polecił ustalić, jak długo trwają procedury przyznawania docentury. Poinformowano go, że „rozpatrywanie takiego wniosku trwa około l roku”. Siemianowski otrzymał tytuł docenta jeszcze w marcu 1979 roku, czyli w terminie o ponad połowę krótszym. Czy odbyło się to przy wsparciu MSW?

12 lutego 1988 roku „Herbert” podczas spotkania w kawiarni „Staromiejskiej” powiedział, że jego ambicją i marzeniem „od kilku lat pozostaje chęć uzyskania stopnia profesorskiego”. Stasinowski już kilka dni wcześniej zwrócił się zapytaniem w sprawie profesu­ry do wrocławskiej SB (filozof był wtedy pracownikiem naukowym Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu). Funkcjonariusz otrzymał zapewnienie, że macierzysta uczelnia zaopiniowała pozytywnie wniosek naukowca o nominacje. Na następnym spotkaniu w rela­cji TW przy nazwisku Siemianowskiego pojawił się tytuł profesor. I w tym wypadku nie ma rozstrzygających dowodów na to, że re­sort odwdzięczył się współpracownikowi, przyspieszając procedury przyznawania tytułu naukowego. Nie ma za to wątpliwości, że in­formator wynagradzany był w inny sposób.

Agent mógł liczyć na otrzymanie paszportu z dnia na dzień, co było nie do pomyślenia dla zwykłych obywateli PRL.

Jego akta są zdekompletowane – to, co z nich pozostało, nie odpowiada treści dokumentów opi­sujących ich zawartość przy okazji przekazywania teczek przez SB między Poznaniem i Warszawą. 26 czerwca 1970 roku ówczesny naczelnik Wydziału IV podpułkownik Mieczysław Boiński pisał do Departamentu IV: „W załączeniu przesyłam dwie teczki k.o. ps. „Alfa” obejmujące w sumie 197 stron”. Większość z tych akt znik-nęła. Zachowały się głównie dokumenty z lat 70., ale i one tylko częściowo.

Spisy zawartości przygotowywano u schyłku PRL. Jeden z nich ma datę z początku października 1990 roku, gdy formalnie nie ist­niała już SB, ale dokumentacja znajdowała się ciągle pod kontrolą tych samych osób i trwało jej niszczenie…

Andrzej Siemianowski zmarł 17 czerwca 2008 roku. .Mszę w jego intencji odprawił ks. Michał Czajkowski, były TW „Jankowski”...

———

Którzy odeszli

GW, 2008-10-31

Prof. Andrzej Siemianowski

Emerytowany profesor Uniwersytetu Wrocławskiego. Środowisko akademickie straciło wielkiego uczonego, wspaniałego nauczyciela i wychowawcę młodzieży.

————

Powstanie i rozwój Klubu Inteligencji Katolickiej w Toruniu

serwis KIK w Toruniu

Wydaje się, że w omawianym okresie jeszcze większą rolę w pracy klubowej odgrywały prelekcje i wykłady. Tematy historyczne i zagadnienia społeczno-polityczne poruszali w swoich odczytach: .. Andrzej Siemianowski – „Kształtowanie kultury chrześcijańskiej przez świeckie stowarzyszenia katolickie” (kwiecień 1981)

———-

Uniwersytet Wrocławski

…prof. zw. dr hab. Andrzej Siemianowski do 2002 roku (emeryt)
————–

Principia -> Principia – Ekspres Filozoficzny Nr 34 (15.XII.2003) -> „Rozmaitości”

Prof. Andrzej Siemianowski zwrócił nam uwagę, że wykład prof. Jana Woleńskiego we Lwowie, o którym informowaliśmy w poprzednim numerze Ekspresu, nie był – jak napisaliśmy – „pierwszym polskim słowem filozofa na Uniwersytecie Lwowskim od 1939 roku”. Filozofowie polscy nie raz gościli wcześniej na Uniwersytecie Iwana Franki a sam prof. Siemianowski wcześniej ogłaszał tam wykłady i uczestniczył w obchodach dziesięciolecia Instytutu Filozofii. Za nieścisłość przepraszamy.

Bartłomiej Kozera – TW “Kazimierz”, filozof o niezwykłych zdolnościach adaptacyjnych

baner-czlowiek-nauki12

Baza OPI

udzie nauki
identyfikator rekordu: o72007
dr hab. Bartłomiej Kozera, prof. UO, prof. WSZiA w Opolu
Dyscypliny KBN: nauki filozoficzne
Specjalności: historia filozofii
Miejsca pracy, zajmowane stanowiska, pełnione funkcje: – Instytut Filozofii i Socjologii UO – prof.
– Zakład Etyki Życia Publicznego WSZiA w Opolu – prof.

INSTYTUT FILOZOFII

prof. UO dr hab. Bartłomiej Kozera

Tematyka badań: Filozofia średniowieczna i jej współczesne kontynuacje, filozofia Boga i filozofia religii, filozofia społeczna.

——–

KOZERA, BARTŁOMIEJ- Marksistowskie widzenie rzeczywistości

/ Bartłomiej KOZERA, Ryszard AUGUSTYN.Opole : Instytut Śląski , 1987.

———-

Kontrowersje wokół sesji

09.11.2007

Środowiska niepodległościowe protestują przeciwko wykładowi, który na uroczystej sesji rady miasta Opola, z okazji 11 Listopada, ma wygłosić prof. Bartłomiej Kozera. Tytuł wykładu brzmi „Demokracja jako wartość”. Prof. Bartłomiej Kozera wykłada na co dzień w Instytucie Filozofii Uniwersytetu Opolskiego. List otwarty w sprawie niedzielnej sesji, 16 sygnatariuszy (m.in. Wiesław Ukleja, Henryk Fraszek, Antoni Klusik, Janusz Sanocki, Jerzy Golczuk) skierowało do prezydenta Opola Ryszarda Zembaczyńskiego.

Opozycjoniści są oburzeni tym, że z wykładem z okazji Dnia Niepodległości, ma wystąpić prof. Bartłomiej Kozera, który w czasach PRL „jako filozof marksistowski” wspierał zniewolenie kraju. Zdaniem autorów listu, wsławił się on haniebną postawą w trakcie stanu wojennego, występując publicznie m.in. przeciwko niezależności związków zawodowych.

Bartłomiej Kozera jako szef Zakładu Filozofii Instytutu Nauk Społecznych ówczesnej Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Opolu, represjonował zatrudnionego tam wrocławskiego naukowca Grzegorza Francuza, sympatyka ruchu „Wolność i Pokój”. Na sugestię SB miał go zwolnić z instytutu w 1987 r.

„Udział B. Kozery, wywodzącego się ze środowiska zwalczającego polskie dążenia niepodległościowe w uroczystych obchodach Dnia Niepodległości byłby w naszym przekonaniu policzkiem wymierzonym osobom, które o niepodległą Polskę walczyły.” – napisali działacze niepodległościowi i solidarnościowi.

———-

Profesor Kozera niechciany na sesji

GW,2007-11-08

Profesor wykładu nie wygłosi

W niedzielę podczas uroczystej sesji rady miasta z okazji święta niepodległości wykład miał wygłosić prof. Bartłomiej Kozera. Opolscy działacze solidarnościowi zapowiedzieli jednak, że jeżeli do tego dojdzie, będą protestować podczas uroczystości . Kilka godzin później prof. Bartłomiej Kozera podjął decyzję, że wykładu nie wygłosi. – Myślę, że pan prof. w porę się zreflektował. Uznał, że jego przeszłość jest na tyle kompromitująca, by nie występować na tej uroczystości. Przyjmuję tę decyzję z satysfakcją – komentował Ukleja.

———-

Profesor Kozera to TW Kazimierz?

Nowa Trybuna Opolska, 25 października 2008

Bartłomiej Kozera współpracował z SB – ujawnia Zbigniew Bereszyński, były działacz Solidarności. – Nie robiłem tego świadomie – broni się profesor. Wyniki kwerendy w archiwach Instytutu Pamięci Narodowej Bereszyński opublikował w ostatnim numerze „Kuriera Brzeskiego”.

Współpracę z SB jako TW „Kazimierz” Kozera zaczął na trzecim roku studiów wiosną 1966 roku, tuż przed obchodami milenijnymi – twierdzi Bereszyński. – Zwerbował go Jerzy Zarębski, wtedy porucznik wydziału III komendy wojewódzkiej, w latach 80. naczelnik tego wydziału.
Kozera,
dziś profesor, wykładowca, filozof i etyk na Uniwersytecie Opolskim, miał wtedy inwigilować głównie studentów skupionych wokół duszpasterstwa jezuitów. Chadzał na msze, słuchał, obserwował i notował.
– A potem pobierał za to wynagrodzenie – opowiada Zbigniew Bereszyński. – Z materiałów IPN wynika, że pierwsze pieniądze – 400 złotych – dostał już w kwietniu 1966 roku. Potem wielokrotnie odbierał i kwitował po 400-500 złotych. Kilkakrotnie wyższe wynagrodzenie dostał tuż po wydarzeniach Marca 1968 roku.
Według Bereszyńskiego Bartłomiej Kozera
miał donosić m.in. na prof. Leszka Leo Kantora. Kantor był wtedy pracownikiem opolskiej Wyższej Szkoły Pedagogicznej. Stworzył na uczelni m.in. klub studencki „Skrzat” czy Zimową Giełdę Piosenki. Po wydarzeniach Marca ‘68 został zwolniony z pracy i zmuszony do emigracji. Do dziś mieszka w Szwecji.
– W dużym stopniu przyczynił się do tego właśnie TW „Kazimierz” – uważa Zbigniew Bereszyński. Jego zdaniem współpracę z SB prof. Kozera miał formalnie rozwiązać w 1974, gdy został wysokim funkcjonariuszem PZPR.
– Mimo to do 1979 roku jego mieszkanie było punktem kontaktowym SB – twierdzi Bereszyński.
Prof. Bartłomiej Kozera zaprzecza, jakoby świadomie współpracował z SB i był za to opłacany. Twierdzi natomiast, że był przez esbecję „ciągany” na komendę przy Powolnego i zastraszany.

———–

Filozof Kozera – TW ps. “Kazimierz”

Kurier Brzeski Nr39(723) z 29 października 2008 r

TW ps. “Kazimierz” i jego działalność w opolskim środowisku akademickim
Podejmowane przez SB przedsięwzięcia kontrolno-sprawdzające przyniosły pełne  potwierdzenie lojalności i zdyscyplinowania TW ps. “Kazimierz”. Nie mniej satysfakcjonujące dla SB były efekty jego działalności w charakterze osobowego źródła informacji. W pisanych przez siebie raportach ppor. Jerzy Zarębski, oficer prowadzący “Kazimierza” wysoko oceniał jego zdyscyplinowanie i wartość przekazywanych przez niego informacje.

W 1968 r. Bartłomiej Kozera ukończył studia na opolskiej WSP, uzyskując tytuł magistra filologii polskiej, a w październiku następnego roku rozpoczął studia doktoranckie w Instytucie Filozoficznym Wydziału Nauk Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego. Jego starania o przyjęcie na studia doktoranckie wsparła opolska SB, wysyłając we wrześniu 1969 r. pismo polecające do rąk własnych naczelnika Wydziału IV Departamentu III MSW. “W wypadku gdyby były trudności w przyjęciu z uwagi na brak miejsca, prosimy o ewentualne poparcie” – czytamy w piśmie sygnowanym przez naczelnika Wydziału III KW MO w Opolu, ppłk. Józefa Adamczyka.

Po podjęciu studiów doktoranckich przez Kozerę opolska SB przekazała go do dyspozycji Wydziału IV Departamentu III MSW. Nowym oficerem prowadzącym TW ps. “Kazimierz” został wówczas kpt. Wacław M. Król, inspektor Wydziału IV Departamentu III MSW. Zgodnie z planami przedstawionymi w charakterystyce datowanej 31 marca 1970 r., ten ostatni przewidywał w szczególności wykorzystanie “Kazimierza” do “rozpoznania środowiska doktorantów Instytutu Filozoficznego Wydziału Nauk Społecznych UW celem stwierdzenia,  czy istnieją lub nie tendencje do antysocjalistycznej działalności politycznej”.

Bartłomiej Kozera był nie tylko tajnym współpracownikiem SB, ale także jednym z czołowych aktywistów PZPR na Opolszczyźnie. Jako pracownik naukowy i nauczyciel akademicki szerzył ideologię marksistowsko-leninowską. Dał się poznać jako szczególnie gorliwy bojownik tzw. frontu ideologicznego. W czasach rewolucji solidarnościowej wypowiadał się przeciwko niezależności związków zawodowych. “Związki zawodowe muszą więc być zależne – wypowiadał się w stanie wojennym na łamach “Trybuny Opolskiej” – gdyż ich cele i zadania wynikają z socjalistycznych zasad naszego społeczeństwa, a ich działanie właśnie socjalistyczne zasady rozwijać i kształtować powinny”.

Kariera w III RP

Po 1989 r. Bartłomiej Kozera miękko wylądował w nowej rzeczywistości społeczno-politycznej, przejawiając, jak zwykle, niezwykłe zdolności adaptacyjne. Z powodzeniem kontynuował karierę akademicką, osiągając tytuł profesorski i stanowisko dyrektora Instytutu Filozofii Uniwersytetu Opolskiego. Zatrudniła go także Wyższa Szkoła Zarządzania i Administracji w Opolu. Lokalne media zaczęły kreować go na jeden z czołowych autorytetów w dziedzinie… etyki życia publicznego! W 2007 r. opolska działaczka postkomunistyczna Halina Żyła (w przeszłości KO ps. “Stasia”) walczyła o to, by właśnie Kozera wygłosił odczyt na temat patriotyzmu i wolności podczas uroczystej sesji Rady Miasta Opola z okazji święta 11 listopada. Były TW ps. “Kazimierz” uważał, że ma po temu pełne prawo moralne. Poczuł się osobiście dotknięty, gdy prawo to zostało publicznie zakwestionowane. Nie wiedziano wtedy jeszcze o jego wcześniejszej współpracy z SB, a on sam może liczył na to, że sprawa ta nigdy nie wyjdzie na jaw…

Zbigniew Bereszyński

Józef Życiński – filozof KUL i zarejestrowany TW „Filozof”

baner-czlowiek-nauki12

Baza OPI

Ludzie nauki
identyfikator rekordu: o29323
ks. abp prof. dr hab. Józef Mirosław Życiński
Dyscypliny KBN: nauki filozoficzne
Specjalności: filozofia nauki, filozofia przyrody, nauka a wiara
Miejsca pracy, zajmowane stanowiska, pełnione funkcje: – Fundacja Rozwoju Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II – Przewodniczący Rady
– Komitet Biologii Ewolucyjnej i Teoretycznej PAN – Członek
– Ośrodek Badań Interdyscyplinarnych PAT
– Sekcja Filozofii Przyrody i Nauk Przyrodniczych KUL

Józef Życiński w Wikipedii

 

(ur. 1 września1948 w Nowej Wsi koło Piotrkowa Trybunalskiego) – arcybiskupmetropolitalubelski, duchownykatolicki, filozof, teolog, publicysta m.in Tygodnika Powszechnego[1] i Gazety Wyborczej[2]. Współpracuje także z Radiem eR, regionalno-katolicką rozgłośnią archidiecezji lubelskiej. Dawniej współpracował z miesięcznikiem Znak, Więź, Rzeczpospolitą, Niedzielą, Naszym Dziennikiem oraz Pierwszym Programem Polskiego Radia[3].

Autor ponad 50 książek i ponad 300 artykułów poświęconych problematyce filozoficznej, teologicznej, kulturowej, naukom przyrodniczym.

Studiował w Wyższym Częstochowskim Seminarium Duchownym w Krakowie, został wyświęcony na księdza w 1972 roku w Częstochowie. Od 4 listopada1990 roku biskup ordynariusz tarnowski, a od 14 czerwca1997 roku arcybiskup metropolita lubelski.

Doktor teologii Papieskiego Wydziału Teologicznego w Krakowie (1976), doktor filozofii Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie, habilitacja w 1980 r. (praca Prostota i dyskonfirmowalność jako kryteria heurystyczne w kosmologii relatywistycznej). Kierownik Katedry Logiki i Metodologii w Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie od 1980 r. W latach 19821985 pełnił funkcję prodziekana, a od 1988 do 1990dziekana Wydziału Filozoficznego tej uczelni. W 1981 r. został profesorem nadzwyczajnym, a w 1988 – zwyczajnym. Wielki Kanclerz Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Wykładał m.in. w Berkeley, Oksfordzie, Catholic University of America w Waszyngtonie, Catholic University of Australia w Sydney[4].

Członek Komitetu Biologii Ewolucyjnej i Teoretycznej PAN, Europejskiej Akademii Nauki i Sztuki w Wiedniu,…..Doktor honoris causaUJ (2005)

W 2006 abp Życiński w jednym z wywiadów dla Gazety Wyborczej, nazwał ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego arogantem odnosząc się w ten sposób do jego książki „Księża wobec bezpieki”[8].

Historyk Sławomir Cenckiewicz oraz Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski w swoich publikacjach twierdzą, że Józef Życiński był w latach 1977-1990 rejestrowany pod numerem 1263 przez Wydział IV KW MO w Częstochowie jako TW ps. „Filozof”. Materiały archiwalne zniszczono w styczniu 1990 r. „Filozofa” miał pozyskać naczelnik wydziału IV, ppłk Alojzy Perliceusz, a jego kolejnymi oficerami prowadzącymi byli: kpt. Stanisław Boczek (1978-1984) i por. Zbigniew Kalota (od 1984 r.) Z zachowanych akt lokalu kontaktowego SB o krypt. „Wanda” (Kraków, ul. Józefitów 15/7) wynika, że odbywano w nim spotkania z „Filozofem” (por. IPN Ka 0026/1067)

———

Życiorys – Kuria

————-

Sławomir Cenckiewicz – Sprawa Lecha Wałęsy , ZYSK i s-ka:

cenckiewicz-zycinski

Metropolita lubelski współpracował z SB? Isakowicz-Zalewski: TW „Filozof” to abp Życiński

Dziennik, piątek 14 listopada 2008

„Filozof”, czyli duchowny współpracujący z SB, to metropolita lubelski abp Józef Życiński – twierdzi ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski. Na swoim blogu nawiązał on do ostatniej książki historyka Sławomira Cenckiewicza, który napisał, że osobą kryjącą się pod pseudonimem „Filozof” jest właśnie Życiński. Isakowicz-Zaleski zarzucił episkopatowi, że nic nie robi, aby wyjaśnić sprawę domniemanej współpracy hierarchy – pisze DZIENNIK.

Przed dziesięcioma miesiącami abp Życiński tłumaczył, że „nigdy nie podjął żadnych działań, które można by określić mianem współpracy z SB”.

„TW Filozof to nie ja” – powtarzał. W styczniu 2007 r. metropolita opowiadał na naszych łamach o metodach docierania esbecji do środowisk kapłańskich. „Pod pretekstem imienin czy jubileuszu kapłaństwa pracownicy SB przychodzili z kwiatami do księży. Do dziś po nachodzonych w ten sposób duchownych pozostały dokumenty, że np. z funduszu operacyjnego wzięto takie a takie kwoty” – tłumaczył arcybiskup.

Także na łamach „Tygodnika Powszechnego” zapewniał, że nigdy nie współpracował z tajnymi służbami PRL. „Nie byłem agentem, a żaden esbek nie proponował mi takiej roli” – pisał Życiński.

Duchownego najbardziej boli jednak brak reakcji Kościoła, pisze o tym otwarcie na blogu: „Kościelna Komisja Historyczna milczy w tej sprawie, choć wie o tym od dwóch lat. Sam o tym informowałem w styczniu 2007 r. przewodniczącego Episkopatu Polski, ale dostałem tylko jednozdaniową odpowiedź. O sprawie od dwóch lat wie także ode mnie ks. kard. Stanisław Dziwisz, który z tego między innego powodu publicznie domaga się betonowania akt IPN na 50 lat”.

Głos w sprawie zabrał rzecznik metropolity lubelskiego ks. Mieczysław Puzewicz. Przypomniał, że z chwilą pojawienia się pierwszych przypuszczeń na temat współpracy z SB abp Życiński zwrócił się z prośbą do IPN o zbadanie dokumentów na swój temat i publikację wyników tych badań w biuletynie instytutu. – Nie natrafiono na dokumenty, które mogłyby obciążać księdza arcybiskupa – powiedział Puzewicz dla portalu TVN24.pl Puzewicz.

———

TW Filozof był czynnym agentem

Ks. Isakowicz-Zaleski – Blog 2008-11-14

Wiele faktów wskazuje na to, że abp Józef Życiński, zarejestrowany jak TW o ps. „Filozof” nie mógł być fikcyjnym agentem. Najpierw to co napisał dr Słamowir Cenckiewicz:

„Józef Życiński był w latach 1977-1990 rejestrowany pod numerem 1263 przez Wydział IV KW MO w Częstochowie jako TW ps. „Filozof”. Materiały archiwalne zniszczono w styczniu 1990 r. ,,Filozofa” miał pozyskać naczelnik Wydziału IV ppłk Alojzy Perliceusz, a jego kolejnymi oficerami prowadzącymi byli: kpt. Stanisław Boczek (1978-1984), por. Zbigniew Kalota (od 1984). Z zachowanych akt lokalu kontaktowego SB o krypt. „Wanda” (ul. Józefitów 15/7 w Krakowie) wynika, że odbywano w nim spotkania z ,,Filozofem”. Por. IPN Ka 0026/1067.”

Oto interpretacja tych oryginalnych zapisów:

1/  Okres rejestracji był bardzo długi, bo wynosił 13 lat. Gdyby więc była to mistyfikacja, to wcześniej czy później wykryłyby to wewnętrzne kontrole ministerialne.

2/ Rejestracji dokonał sam naczelnik Wydziału IV SB w Częstochowie, w randze pułkownika, a kolejnymi oficerami byli dwaj inni funkcjonariusze, więc prawdopodobieństwo, że wszyscy trzej przez tyle lat oszukiwali swoich przełożonych (w tym wypadku bezpośrednio Departament IV Ministerstwa Spraw Wewnętrznych) jest równe zeru.

3/ Spotkania odbywały się w lokalu konspiracyjnym, więc duchowny godząc się na tę konspirację, świadomie łamał przepisy kościelne, zakazujące jakichkolwiek spotkań z esbekami poza urzędami parafialnymi czy paszportowymi.

4/ W posłowie do swojej książki „Księża wobec bezpieki” opisałem fakt, że w 1983 r. z okazji drugiej pielgrzymki papieskiej do Ojczyzny TW „Filozof” został przekazany z Wydziału IV SB w Częstochowie do Wydziału IV w Krakowie. Gdyby był to agent fikcyjny, to wykryłyby to służby krakowskie.

5/ Dowodem, choć innej kategorii, jest postawa abp Józefa Życińskiego, który od kilku lat zaciekle zwalcza lustrację, posuwając się często do niewybrednych ataków personalnych na historyków i pracowników IPN, niegodnych hierarchy Kościoła katolickiego. Poza tym, swym histerycznym zachowaniem wręcz pokazuje, jak panicznie boi się swojej przeszłości.

6/ Dowodem może też stać się obecne zachowanie metropolity lubelskiego. Jeżeli bowiem czuje się niewinny, to powinien podac do sądu tak dr Sławomira Cenckiewicza i mnie, jak wspomnianych trzej oficerów SB. Jeżeli jednak tego nie uczyni, to de facto przyzna się do wszystkiego.

W całej tej sprawie najgorsze jest jednak, to, że co najmniej od dwóch lat wiedzieli o tym tak przewodniczący Episkopatu Polski, jak i metropolita krakowski, ale nie zrobili nic oby „rozbroić” ową minę. A później będzie się mówić, że winni są wszyscy – dziennikarze, historycy, masoni, Żydzi (czytaj: Ormianie). Wszyscy, tylko nie ci, co współpracowali z wrogami Kościoła, i nie ci, co to tuszowali.

Dokąd polskie władze kościelne nie zdobędą się na odwagę, aby opublikować utajniony raport kościelnej komisji historycznej, to dotąd społeczeństwo będzie targane kolejnymi bolesnymi sprawami, ujawnianymi przez historyków i dziennikarzy.

 

http://uwazamrze.pl/2011/06/na-tropie-tw-filozofa/