Historyk wyklęty – bohater Niepodległości

mobbing lektura

Małopolscy Bohaterowie Niepodległości. Henryk Wereszycki (1898-1990). Historyk i historii uczestnik

https://krakow.ipn.gov.pl/pl4/aktualnosci/54967,Malopolscy-Bohaterowie-Niepodleglosci-Henryk-Wereszycki-1898-1990-Historyk-i-his.html

…..Po wybuchu I wojny światowej Henryk postanowił zgłosić się na ochotnika do Legionów Polskich. „Dla ludzi mojego pokolenia i mego środowiska droga do walki o niepodległość była prosta, niejako sama przez się rozumiejąca się” – zapisał po latach. Jednak w biurze werbunkowym chciano go przyjąć jedynie do służby wartowniczej (miał wówczas 16 lat). Odmówił i zaangażował się w prowadzoną przez matkę zbiórkę darów na rzecz Legionów. Spróbował ponownie jako 18-latek wiosną 1916 r., po ukończeniu skróconych kursów 6 i 7 klasy gimnazjum. Zgłosił się do Legionów w Piotrkowie i poprosił o przydział do artylerii. Przydzielono go do 1. pułku artylerii polowej, a swój chrzest bojowy przeszedł na Wołyniu nad rzeką Stochód, bronioną przez legionistów po bitwie pod Kostiuchnówką. Jesienią Polaków wycofano w okolice Warszawy. Korzystając z przerwy między walkami, podczas krótkiego urlopu zdał we Lwowie maturę i wrócił do pułku.

Latem 1917 r. wybuchł tzw. kryzys przysięgowy. Legioniści odmówili złożenia przysięgi wierności cesarzom Niemiec i Austro-Węgier. Część żołnierzy internowano, innych wcielono do jednostek austro-węgierskich. Do c. i k. Armii trafił we wrześniu 1917 r. również Henryk Vorzimmer, który postarał się o przydział do służby kancelaryjnej – został więc kancelistą lwowskiego 19. Pułku Strzelców (dawnej Landwehry), w którym zajmował się zwalnianiem niezdolnych do służby żołnierzy. Wykorzystywał tę funkcję do pomagania legionowym kolegom – dezerterom z armii austro-węgierskiej, którym wystawiał legalne dokumenty zwolnienia z wojska.

Jesień 1918 r. wróżyła rychły zmierzch wojny. Henryk Vorzimmer, który w tym samym roku wstąpił do Polskiej Organizacji Wojskowej, w październiku zapisał się na Politechnikę Lwowską. W chwili wybuchu polsko-ukraińskich walk przebywał we Lwowie. Początkowo znalazł się za liniami ukraińskimi i nie brał udziału w walkach. Po wyparciu Ukraińców z miasta dwaj bracia, Henryk i Tadeusz, zgłosili się do wojska. Henryk zgodnie z kwalifikacją został przydzielony do artylerii. Choć konflikt polsko-ukraiński uważał za wielką tragedię, brał udział w bojach pod Lwowem i w Galicji Wschodniej. 1 czerwca 1919 r. mianowano go podporucznikiem.

Po zakończeniu walk w Galicji otrzymał urlop i rozpoczął studia na Wydziale Historycznym Uniwersytetu Jana Kazimierza. Już wkrótce musiał powrócić na front: ze swoim 5. pułkiem artylerii lwowskiej brał udział w walkach na Ukrainie i – ponownie – w obronie Lwowa. Odznaczył się w obronie Dubna, gdzie dowodzone przez niego działo, wysunięte przed polskie linie, odparło ataki piechoty i kawalerii sowieckiej, a nawet miało uszkodzić samochód pancerny. Bił się nad rzeką Wereszycą oraz pod Gródkiem Jagiellońskim, gdzie podczas odwrotu został ranny w nogę. Nim wyzdrowiał, wojna się zakończyła. Nazwa rzeki, nad którą walczył, była inspiracją dla niego, gdy w 1924 r. przyjmował nowe nazwisko Wereszycki………

… w 1948 r. wydał „Historię polityczną Polski w dobie po-powstaniowej 1864-1918”, którą wkrótce po publikacji wycofano z obiegu z przyczyn politycznych. Został odsunięty od dydaktyki i na kilka lat pozbawiony możliwości publikowania……

….Za swoją nieustępliwość Wereszycki był wielokrotnie represjonowany. Odmawiano mu paszportu, prawa wyjazdu na zagraniczne kwerendy i konferencje, podsłuchiwano rozmowy i cenzurowano prace; stał się, jak określała Elżbieta Orman, „historykiem wyklętym”. Mimo to gromadził wokół siebie – w tak zwanym „Klubie Wereszyckiego” – niezależnych krakowskich intelektualistów, a pod koniec lat 70. wsparł rodzącą się opozycję. Uważany był za jednego z najważniejszych i najwybitniejszych historyków tego okresu. Zmarł w 1990 r. w Krakowie.

Tekst Krzysztof Pięciak 

Reklamy

Henryk Wereszycki – historyk inwigilowany aż do schyłku systemu

Henryk Wereszycki w Wikipedii 

Henryk Wereszycki (ur. 13 grudnia 1898 we Lwowie, zm. 27 lutego 1990 w Krakowie) – polski historyk, znawca dziejów Polski porozbiorowej, historii dyplomacji europejskiej w XIX w. i monarchii habsburskiej. Od 1947 r. profesor Uniwersytetu Wrocławskiego, a od 1956 r. – Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Pochodził z rodziny żydowskich wydawców i księgarzy we Lwowie. Członek Legionów i POW, uczestnik wojny polsko-bolszewickiej i kampanii wrześniowej, w czasie wojny w niewoli w oflagu. Od 1947 wykładowca Uniwersytetu Wrocławskiego, od 1956 Uniwersytetu Jagiellońskiego, w Zakładzie Historii Zachodniej XIX wieku. Po 1976 współpracownik Towarzystwa Kursów Naukowych. Wielokrotnie szykanowany przez władze PRL.

———-

Tygodnik Powszechny Nr 26 (2764), 30 czerwca 2002, Ryszard Terlecki

Historyk ciężkich czasów

Po wojnie wykładał na Uniwersytecie Wrocławskim, a w 1956 r. przeniósł się na Uniwersytet Jagielloński, gdzie wkrótce objął Zakład Historii Europy Zachodniej XIX wieku. W gronie profesorów Wydziału Filozoficzno-Historycznego był jednym z tych, których otaczała aura niezłomnej niezgody na tak ceniony przez reżim oportunizm i serwilizm. Po przejściu na emeryturę w 1969 r., jeszcze mocniej zaznaczał dystans wobec uczelnianej rzeczywistości, w której często najwięcej do powiedzenia mieli funkcjonariusze cenzury, partyjni sekretarze z ambicjami kadrowców czy agenci bezpieki. Ci ostatni zajmowali się prof. Wereszyckim w ciągu całej jego naukowej kariery.
Komuniści nie pozwolili wydać poświęconej mu księgi pamiątkowej ani gdy w 1969 r. odchodził na emeryturę, ani później, gdy obchodził kolejne jubileusze. Byli mściwi: za publikowanie w emigracyjnych wydawnictwach oraz za przystąpienie do niezależnego Towarzystwa Kursów Naukowych. Jeszcze w latach 80. wstrzymywali nadanie mu tytułu profesora zwyczajnego. Hołdem dla Henryka Wereszyckiego stała się dopiero sesja naukowa w setną rocznicę urodzin (a w osiem lat po jego śmierci), której materiały opublikowano ostatnio w tomie Henryk Wereszycki (1898–1990). Historia w życiu historyka….

W archiwach Instytutu Pamięci Narodowej zachowało się wiele dokumentów, z których wynika, jak gorliwie śledziła go tajna policja, jak długo i mozolnie gromadzono dowody jego niechęci dla totalitarnego systemu. Już w 1952 r. tajny współpracownik „Akademik” donosił, że „na kursie historyków w Otwocku, poświęconym zaznajomieniu się z ideologią marksistowską, prof. Wereszycki publicznie bronił stanowiska przedwojennego PPS i endecji. Nie chciał i nie przeprowadził samokrytyki odnośnie zajętego stanowiska w napisanej przez siebie książce „Historia Polski w latach 1863-1918” gdzie z uznaniem pisze o Piłsudskim i Dmowskim”.
Przez wiele lat bezpieka podsłuchiwała telefoniczne rozmowy profesora, czytała jego korespondencję, wysyłała za nim agentów. Wereszycki zdawał sobie z tego sprawę, o czym świadczy jeden z raportów Służby Bezpieczeństwa: Z komunikatu P.T. [podsłuch telefoniczny] nr 110 z dnia 6 I 1965 wynika, iż Wereszycki orientuje się, że jest obserwowany przez władze. Wereszycki w rozmowie z Władkiem (nieczytelne nazwisko) mówi: „No, ja też jestem niebezpieczny dla Państwa i Rządu”. Stwierdza dalej, że jego żona jest zorientowana, iż podsłuchują wszystkie rozmowy jakie oni prowadzą przez telefon. (…)
Funkcjonariuszy tajnych służb nie krępowała naukowa pozycja profesora. W Kwestionariuszu ewidencyjnym, sporządzonym 27 lutego 1971 r., oficer SB wyliczał pod jego adresem wszystkie – znane sobie – polityczne inwektywy: Prezentuje poglądy rewizjonistyczne, prokapitalistyczne, proizraelskie – skłonny do podejmowania opozycyjnej działalności (…).

Profesor miał 76 lat, gdy funkcjonariusze SB uznali, że nie stwarza już bezpośredniego zagrożenia dla reżimu.

Sprawa obiektowa „Jagiellończyk” to tajna operacja prowadzona przeciwko Uniwersytetowi Jagiellońskiemu. W jej ramach jeszcze kilkakrotnie sięgano do teczek prof. Wereszyckiego, m. in. w lutym i sierpniu 1980 r. Dopiero schyłek systemu położył kres inwigilacji. Profesor zmarł w lutym 1990 r., u progu przywróconej niepodległości. Przez pół wieku jego postać rozjaśniała najciemniejsze karty naszej historii.

————-

Henryk Wereszycki ( 1898 – 1990 ) w Encyklopedii emigracji

Brutalnie atakowany przez komunistycznych historykow i propagandzistow, m.in. podczas otwockiej konferencji metodologicznej na przelomie 1950-1951. Potepiony byl przez nich znakomity podrecznik Wereszyckiego ” Historia polityczna Polski w dobie popowstaniowej 1864-1918”, ktorego pierwsze wydanie ukazalo sie w 1948, pozniej wznowione przez paryska Libelle w 1979 roku.

W latach 1948-56 mogl byc tylko zastepca prof.historii w Uniwersytecie Wroclawskim, a prace jego objete byly zapisem cenzorskim. Dopiero w 1956 r. zostaje profesorem na Uniwesytecie Jagiellonskim. W 1957 r. opublikowal slynny artykol ” Pesymizm blednych tez” bedacy polemika z partyjna historiografia i jej antyniepodleglosciowym nastawieniem.

Przemilczny i cenzurowany w kraju – ceniony byl za granica. W 1960 r. otrzymal stypendium Fundacji Forda na badania dotyczace europejskiej polityki w XIX wieku. W 1969 r. przeszedl na emeryture, w tym samym roku otrzymal Nagrode Fundacji Alfreda Jurzykowskiego w Nowym Jorku. 

Zmarl 27 lutego 1990 r. w Krakowie. Jego smierc jest wielka strata dla nauki historycznej i dla polskiego ruchu niepodleglosciowego

———

ALE CO Z POLSKĄ? Profesor Henryk Wereszycki o wydarzeniach marcowych 1968 roku,  Alma Mater 103

Na prośbę rektora, prof. Mieczysława Klimaszewskiego, Henryk Wereszycki opracował pisemną relację z wydarzeń w Collegium Novum i Collegium Witkowskiego. Podkreślał w niej agresywność milicji i jej prowokacyjne zachowanie wobec studentów. Takie świadectwa jak jego i innych profesorów przyczyniły się do uwolnienia wielu aresztowanych. Jeszcze tego samego dnia, 13 marca wieczorem, Senat UJ nazwał interwencję milicji „niesłychanym w dziejach Uczelni wtargnięciem” i domagał się „ukarania winnych oraz podania do publicznej wiadomości winnych takiego postępowania”. W tamtych czasach, gdy świeciły ciemne gwiazdy – jak to ujął Henryk Wereszycki w swoim liście – było aktem wielkiej odwagi nazwać milicję państwa komunistycznego winną i żądać jej ukarania. Niektórym współczesnym historykom trudno dostrzec wymowę tego faktu – tak bardzo zacietrzewieni są w zideologizowanej interpretacji przeszłości.