Henryk Wolpe, historyk literatury (bez dorobku), którego rękę uścisnął kiedyś Stalin

Henryk Wolpe (1899-1966) – działacz komunistyczny, historyk literatury, wicedyrektor IKKN prz KC PZPR (1952-53) nastepnie prof. nadzwyczajny UW i IBL PAN. Członek KPRP/KPP (1918-1938, ZPP (1943-44), radca i charge d’affaires ambasady RP w Moskwie (19546-1952 ?)  ( Spętana akademia t.2, 2012)

Rzecz o książkach

Rkscentrycy: Henryk Wolpe

Janusz Odrowąż-Pieniążek Rzeczpospolita, 6.03.2009

Minimalny dorobek naukowy miał profesor nadzwyczajny Henryk Wolpe, wicedyrektor do spraw naukowych Instytutu Badań Literackich Polskiej Akademii Nauk, gdy zacząłem tam pracować na pełnym etacie 1 kwietnia 1956 roku.

„Słownik Współczesnych Pisarzy Polskich” pod redakcją Ewy Korzeniewskiej (tom trzeci, s. 527, Warszawa 1964) wymienia jedynie dwie jego naukowe pozycje: pracę doktorską (ale gdzie i u kogo pisaną?) pt. „Horacy w poezji Kochanowskiego” powstałą w roku 1930 – tekst gdzieś zaginął – oraz pozycję drugą, odczyt pt. „Mickiewicz w Rosji” zamieszczony w tomie „Siedem odczytów”, (Czytelnik 1956, autorzy: Julian Krzyżanowski, Zdzisław Libera, Stanisław Pigoń, Julian Przyboś, Henryk Wolpe, Stefan Żółkiewski). …

A jednak Henryk Wolpe był członkiem Komitetu Redakcyjnego Dzieł Adama Mickiewicza…..

Profesora Wolpego postawiła tu Polska Zjednoczona Partia Robotnicza. W nekrologu, jaki zamieściła „Trybuna Ludu” 25 kwietnia 1966 roku, podpisanym przez Grono Towarzyszy czytaliśmy:

„Odszedł na zawsze towarzysz Henryk Wolpe (pseudonimy partyjne: Lisowski, Jan), działacz społeczny, pedagog i pracownik naukowy, który całe swe życie zespolił nierozerwalnie ze sprawą komunizmu i kształtowania nowego człowieka”.

Działał więc towarzysz Wolpe w Komunistycznej Partii Robotniczej Polski, która się potem przekształciła w KPP, już od 1918 roku, a potem aż 11 w sumie miesięcy przesiedział w różnych więzieniach. Od 1922 roku był sekretarzem komórki nauczycielskiej KPP. „Po najeździe hitlerowskim – cytuję nadal – znalazł się w Białymstoku, brał udział w organizacji szkolnictwa” itd. Możnaby z tego sądzić, że organizował szkolnictwo pod hitlerowcami. Ale nie: „Po 22 czerwca 1941 r. ewakuował się na wschód, wnosząc swą pracę do walki z hitlerowskim najeźdźcą”.

RABOTAŁ ON DOCENTOM na uniwersytetach w Swierdłowsku i w Moskwie, a od maja 1943 r. został aktywnym działaczem Związku Patriotów Polskich, zaś od roku 1946 był radcą i chargé d’affaires ambasady, jeszcze RP, w Moskwie. Wróciwszy do kraju, pełnił poważne funkcje, a w latach 1852 – 1953 był zastępcą dyrektora Instytutu Kształcenia Kadr Naukowych przy Komitecie Centralnym Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, skąd przeniósł się na Uniwersytet Warszawski, by zostać tu profesorem nadzwyczajnym i jako taki przenieść się do IBL…jak pisało Grono Towarzyszy, „był niezłomny w walce o nieskażoną czystość i bojowość ideologii komunistycznej w żarliwych poszukiwaniach najlepszej drogi jej realizacji”.

Wreszcie umarł i 30 kwietnia 1966 r. …. po referacie Chruszczowa i trzęsieniu partyjnej ziemi, powiedział nam kiedyś: „Mówcie wy, co chcecie, ale ja nigdy nie zapomnę, że tę rękę (tu pokazał prawicę) uścisnął kiedyś Stalin”.

Jan Trzynadlowski – prof, historyk literatury, dyrektor ‚Ossolineum’, wspaniały wykładowca UWr., bardzo wydajny TW ‚Konrad’

 

Trzynadlowski Jan

portalwiedzy.onet.pl/

(1912-1995), polski teoretyk i historyk literatury, wydawca. W latach 1945-1950 był pracownikiem Uniwersytetu Łódzkiego. Należał do Łódzkiego Towarzystwa Naukowego. Od 1950 mieszkał we Wrocławiu, od 1951 związany był z Uniwersytetem Wrocławskim, od 1966, jako profesor. W latach 1956-1960 pełnił urząd dyrektora i redaktora naczelnego wydawnictwa Ossolineum. Od 1964 do 1985 był sekretarzem generalnym Wrocławskiego Towarzystwa Naukowego.

Jan Trzynadlowski w Wikipedii

Jan Trzynadlowski (ur. 1912, zm. 1995) – polski teoretyk i historyk literatury, wydawca.

W latach 1945-1950 był pracownikiem Uniwersytetu Łódzkiego. Należał do Łódzkiego Towarzystwa Naukowego. Od 1950 mieszkał we Wrocławiu, od1951 związany był z Uniwersytetem Wrocławskim. W 1966 uzyskał tytuł profesora. W latach 1956-1960 pełnił funkcję dyrektora i redaktora naczelnego wydawnictwa Ossolineum. Od 1964 do 1985 był sekretarzem generalnym Wrocławskiego Towarzystwa Naukowego. W latach1959–1974 był tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa PRL o pseudonimie Konrad[1].

Słownik Biograficzny Ziemi Jeleniogórskiej

Trzynadlowski Jan
ur. 19 grudnia 1912, Lwów
zm. 18 maja 1995, Jelenia Góra

teoretyk i historyk literatury, bibliolog, wydawca, profesor Uniwersytetu Wrocławskiego

W 1945 r. po repatriacji ze Lwowa Jan Trzynadlowski przybył do Łodzi, gdzie podjął pracę jako asystent, później adiunkt w Katedrze Historii Literatury Uniwersytetu Łódzkiego. W 1947 r. uzyskał stopień doktora filozofii (teoria literatury i metodologia nauk), na podstawie pracy, pt. „Założenie teoretyczne nowszych szkół poetyckich na tle ogólnej teorii sztuki”. Promotorem była prof. Stefania Skwarczyńska, a egzaminatorem z zakresu metodologii nauk – prof. Tadeusz Kotarbiński. Trzynadlowski prowadził seminaria z teorii literatury, wykłady z dziejów i teorii wiersza polskiego na tle porównawczym i wykłady z historii literatury powszechnej. Jednocześnie na zaproszenie Leona Schillera, wykładał zasady wersyfikacji polskiej w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej w Łodzi. W l. 1948-50 wykładał również w warszawskim Instytucie Pedagogicznym.

W 1950 r. Jan Trzynadlowski przeniósł się do Wrocławia, nie zrywając jednak związków zawodowych z Łodzią. Na Uniwersytecie Łódzkim wykładał do 1953 r., od 1946-57 był członkiem kolegium redakcyjnego Prac Polonistycznych, oprócz tego był członkiem Łódzkiego Towarzystwa Naukowego i od 1958 r. redagował wraz z S. Skwarczyńską pismo „Zagadnienia Rodzajów Literackich”, z którym związany był do śmierci. Jan Trzynadlowski we Wrocławiu pracował najpierw jako redaktor literacki, naczelny, aż w końcu został dyrektorem Wydawnictwa im. Ossolińskich. Dla wydawnictwa tego położył ogromne zasługi. W l. 1950-57 prowadził na Uniwersytecie Wrocławskim wykłady z zakresu teorii literatury, w 1957 r. awansował na stanowisko docenta i wtedy związał się na stałe z Uniwersytetem Wrocławskim. W roku 1965 założył Zakład Teorii Literatury, w 1966 r. został profesorem nadzwyczajnym, w 1973 – zwyczajnym. W 1975 r. założył na wrocławskiej polonistyce Pracownię Filmoznawczą, która kształci do dziś miłośników X muzy i pomaga rozwijać badania naukowe w tym zakresie.

Był wspaniałym wykładowcą, uwielbianym przez studentów. Wypromował ponad dwustu magistrów, trzydziestu doktorów, asystował przy wielu habilitacjach. Wykładał na wielu uniwersytetach zagranicznych, związany był ścisłą współpracą z Dolnośląskim Towarzystwem Przyjaciół Nauk, z Instytutem Śląskim w Opolu, a także z Wyższą Szkołą Pedagogiczną w Opolu, która uhonorowała go w 1993 r. tytułem doktora honoris causa.

Był również wieloletnim prezesem Zarządu Wojewódzkiego Towarzystwa Wiedzy Powszechnej, a także aktywnym członkiem Wrocławskiego Towarzystwa Naukowego. Redagował prace Towarzystwa prowadząc rocznik „Annales Silesiae”, założył i przez ponad ćwierćwiecze sam prowadził „Litterarie” wydawnictwo periodyczne z zakresu teorii literatury, metodologii nauk, humanistyki i kultury. Wrocławskie Towarzystwo Naukowe w zamian za jego zasługi nadało mu godność członka honorowego towarzystwa.

IPN – PRZEGLĄD MEDIÓW – 25 kwietnia 2007 r.

serwis IPN 

Znany historyk i teoretyk literatury prof. Jan Trzynadlowski współpracował z bezpieką – ujawniono we wtorek wieczorem w programie „Misja specjalna” w telewizyjnej Jedynce. Trzynadlowski od 1951 r. był związany z Uniwersytetem Wrocławskim; od 1966 jako profesor. W latach 1956-1960 był dyrektorem i redaktorem naczelnym wydawnictwa Ossolineum. W latach od 1964 do 1985 był sekretarzem generalnym Wrocławskiego Towarzystwa Naukowego. Zajmował się m.in. teorią filmu. Jak poinformowano w programie, Trzynadlowski został zwerbowany w 1959 roku, a wyrejestrowany w 1974 r. W Instytucie Pamięci Narodowej znajdują się trzy tomy jego meldunków. Dzięki nim m.in. zwolniono z pracy w urzędach centralnych kilka osób i udaremniono ucieczkę na Zachód dwóch naukowców. Z dokumentów wynika, że profesor rzadko pobierał pieniądze za donosy, ale otrzymywał zwrot kosztów podróży i upominki od SB. Miał dobre kontakty z funkcjonariuszami SB. Radził się ich np., czy powinien odpisywać na prośbę Jerzego Giedroycia, proszącego o przesłanie jednej z książek wydanych przez Ossolineum. „Z punktu widzenia SB agent »Konrad« (Trzynadlowski-PAP) był agentem bardzo wydajnym, dostarczał wartościowe informacje” – ocenił w programie szef wrocławskiego IPN Włodzimierz Suleja. „Misja specjalna” TVP 1 24.04.2007 r.

Tadeusz Witkowski – dr slawistyki w USA, emigrant z powodu braku jakichkolwiek perspektyw na kontynuowanie pracy w zawodzie nauczyciela akademickiego, represjonowany przez władze komunistyczne

baner krzywdzeni

Tadeusz Witkowski w Wikipedii

(ur. 4 lutego 1946 ,  historyk literatury, publicysta, działacz Kongresu Polonii  Amerykańskiej. Absolwent polonistyki na Uniwersytecie Warszawskim (1971). Represjonowany przez władze komunistyczne za udział w protestach przeciwko projektowi wprowadzenia do konstytucji zapisu o sojuszu ze Związkiem Radzieckim. Działacz Solidarności, w czasie stanu wojennego internowany wIławie. Redaktor i współautor Peryferyjnego Almanachu Literackiego „Wyrób własny” (Przasnysz 1983). W 1983 wyemigrował do USA.

W 1989 na Uniwersytecie Stanu Michigan w Ann Arbor uzyskał stopień doktora w dziedzinie slawistyki. Jest wykładowcą języka polskiego i literatury polskiej w Saint Mary’s College w Orchard Lake wMichigan, a od 1996 redaktorem naczelnym wydawanego przez College rocznika Periphery – Journal of Polish Affairs.

————-

Tadeusz Witkowski – videoFact

Działacz polonijny.  Wiceprezes KPA oddzialu w Ann Arbor.

Obecnie wykładowca w Saint Mary`s College w Orchard Lake, Michigan gdzie uczy języka polskiego i literatury polskiej.

Ukończył polonistykę na Uniwersytecie Warszawskim i slawistykę na Uniwersytecie Stanu Michigan w Ann Arbor.

Witkowski jest redaktorem naczelnym wydawanego przez Saint Mary`s College pisma „Periphery – Journal of Polish Affairs”.

W stanie wojennym internowany. Na emigracji w Stanach Zjednoczonych od 1983.

Ponizej wybrane wypowiedzi Tadeusza Witkowskiego.

„Decyzję o wyjeździe podjąłem jesienią 1982 roku. Nie ze względu na grożące mi represje, lecz z powodu braku jakichkolwiek perspektyw na kontynuowanie pracy w zawodzie nauczyciela akademickiego. Gdy na początku 1980 roku zacząłem prowadzić zajęcia z poetyki i teorii literatury w Filii Uniwersytetu Warszawskiego w Białymstoku, natychmiast interweniowała ostrołęcka bezpieka i władze uczelni wycofały się z umowy o pracę. Nie miałem więc złudzeń co do tego, że po wyjściu z więzienia moja sytuacja zmieni się na korzyść. Wiem, że brzmi to paradoksalnie: żeby robić to, co lubię, musiałem wyjechać na inny kontynent, nauczyć się porządnie angielskiego i zacząć pisać w tym języku o literaturze polskiej.”

——–

Tadeusz Witkowski w- Rodakpress

Cuchnący panteon

W polskiej kulturze literackiej drugiej połowy XX wieku (i to nie tylko tej kwitnącej w ogrodzie państwowego mecenatu) obowiązywało w pewnych okresach coś w rodzaju niepisanego prawa: gdy pisarz wypowiadał się na tematy polityczne, natychmiast – w zależności od tego, czy stawał po stronie władzy czy opozycji – zyskiwał lub tracił w oczach czytelników.

Działo się tak, oczywiście, nie bez przyczyny. 45 lat rządów komunistycznych w Polsce sprawiło, że w mentalności rządzących elit utrwaliła się właściwie tylko jedna klasyfikacja „estetyczna”: podział na literaturę politycznie popieraną, tolerowaną bądź zwalczaną. Nie miało to bezpośredniego przełożenia na idee piękna, ale zdecydowanie zaważyło na decyzjach natury etycznej poszczególnych pisarzy i na długo utrwaliło instytucjonalny kształt życia literackiego. Podziały środowiskowe, do których doszło w ostatnich latach istnienia PRL, przetrwały właściwie do dziś…

Gorycz satysfakcji po raporcie

Po opublikowaniu przez „Więź” raportu w sprawie współpracy ks. Czajkowskiego z SB, ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski napomknął o gorzkiej satysfakcji, jakiej dostarczyli mu autorzy raportu. Domyślam się, że podobnych uczuć doznało więcej osób uznających prawdziwość dokumentów przechowywanych w archiwach IPN……

Cień charyzmatycznego agenta

Zamiast wstępu krótkie kalendarium wydarzeń, które legły u podstaw głównej „sensacji” bieżącego tygodnia: 17 maja „Życie Warszawy” opublikowało mój artykuł na temat współpracy ks. Michała Czajkowskiego z komunistyczną Służbą Bezpieczeństwa i wywiad, w którym ks. profesor zaprzeczył, że kiedykolwiek współpracował z SB. Pomimo iż profesor Żaryn z Instytutu Pamięci Narodowej zdecydowanie potwierdził wiarygodność przywołanych przeze mnie dokumentów, przeciwnicy lustracji z miejsca rozpoczęli kampanię brutalnych ataków na redakcję dziennika i poddali w wątpliwość moje kompetencjeEUSZ

Marian Stępień – historyk literatury, który wyrzucił z UJ Bronisława Wildsteina, sekretarz KC PZPR

baner człowiek nauki

Marian Stępień w Encyklopedii Wiem

(ur. 1929), polski historyk literatury, wykładowca uniwersytecki, początkowo badacz romantyzmu, następnie lewicowych nurtów w literaturze polskiej końca XIX i XX w. Od 1957 pracuje naUniwersytecie Jagiellońskim, od 1976 jako profesor. W latach 1974-1981 współredagował dwumiesięcznik „Teksty”, w latach 1983-1990 był redaktorem naczelnym krakowskiego miesięcznika „Zdanie”. Od 1989 do 1990 był sekretarzem Komitetu Centralnego PZPR.

————

30 lat temu powstał Studencki Komitet Solidarności

Marek Lubaś-Harny,Gazeta Krakowska, 20070-05-04

kierownik Instytutu Polonistyki prof. Marian Stępień wyrzucił z uczelni Wildsteina, co nawet wówczas w stosunku do studentów piątego roku na UJ się nie zdarzało. Przygotowaną przez Pyjasa petycję podpisali wszyscy studenci z roku. Odruch solidarności okazał się skuteczny i to była ważna nauka.

—————–

O krakowskim SKS-ie  Studenci kontra System 

Tygodnik Powszechny, KRZYSZTOF BURNETKO

 

Drugą okazję do poznania się „niezależnych” daje prof. Marian Stępień, wice dyrektor Instytutu Filologii Polskiej UJ. Późną jesienią 1976 r. releguje z uczelni Wildsteina. Powodem mają być względy dyscyplinarne. Grupa z „Beczki” proponuje „anarchiście” pomoc. Kiedy pod listem protestacyjnym podpisuje się blisko 100 studentów, władze przywracają Wildsteina na studia. Najważniejsze okazuje się jednak spotkanie dwóch środowisk. 

—————-

LAUREACI NAGRODY im. Kazimierza Wyki

1985 r. prof. Marian Stępień historyk literatury

Studia polonistyczne ukończył na Uniwersytecie Jagiellońskim. Od 1976 r. profesor tej uczelni. W badaniach historyczno-literackich początkowo zajmował się polskim romantyzmem, następnie skoncentrował się na nurtach lewicowych w polskiej literaturze i krytyce literackiej końca XIX i XX wieku. Nagrodę za „całokształt osiągnięć w dziedzinie krytyki i eseistyki kulturalnej ze szczególnym uwzględnieniem tradycji nurtu lewicowego w literaturze”.

Janusz Kryszak – TW „Krzysztof, profesor z UMK, któremu współpraca z SB się opłacała

baner-czlowiek-nauki4

Janusz Kryszak

(w Wydawnictwo Adam Marszałek)

Poeta i historyk literatury, urodził się 22 listopada 1945 roku w Bydgoszczy. Ukończył studia humanistyczne na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu, gdzie następnie się doktoryzował i habilitował, oraz uzyskał tytuł profesora. Kierownik Zakładu Literatury Młodej Polski i Dwudziestolecia Międzywojennego oraz Pracowni Badań Emigracji w Instytucie Literatury Polskiej UMK, redaktor naczelny rocznika naukowego „Archiwum Emigracji”. Jako poeta debiutował w 1970 roku zbiorem wierszy „Widziadła gorejące”, publikując potem kolejno książki poetyckie:”Poeta w niebieskim kombinezonie roboczym”, „Inny głos”, „Wersja próbna”, „Życie wewnętrzne i inne wiersze”, „Mały wybór”, „Odosobnienie”. Wiersze jego tłumaczono na język rosyjski, niemiecki i angielski. Jest autorem licznych prac poświęconych studiom nad poezją polską XX wieku, w tym książek:”Katastrofizm ocalający”, „Urojona perspektywa”, „Poezja ziemi”, „Literatura złej chwili dziejowej”, „Rzeczywistość trzecia”. 

———–

abcnet – KRAJOWY REJESTR UJAWNIONYCH KONFIDENTOW – NAUKA

TW „KRZYSZTOF” – PROF. JANUSZ KRYSZAK, poeta i historyk literatury, (ur. 22 listopada 1945 roku w Bydgoszczy), zwerbowany 17 października 1967 roku i wiernie choć płatnie służący SB do 1989 roku czyli od 21 do 43 roku życia. Opłaciła się. Nagrodą była niczym nie zmącona kariera naukowa i pozycja autorytetu moralnego oraz dodatkowa kasa. „Krzysztof” donosił m. in. na Stanisława Śmigla i swojego opiekuna prof. Artura Hutnikiewicza. „Krzysztof” służbowo wstąpił do Toruńskiego Komitetu Obrony Więzionych za Przekonania (1981). Zachowała się teczka pracy agenta „Krzysztofa”.

————

 

Wtorek, 20 czerwca 2006

Profesor toruńskiego uniwersytetu agentem SB

Janusz Kryszak, szef Instytutu Literatury Polskiej na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu, przez 23 lata donosił na działaczy opozycji – pisze „Gazeta Pomorska”. 

Według dokumentów Instytutu Pamięci Narodowej Janusz Kryszak został zarejestrowany jako tajny współpracownik SB 17 października 1967 roku. Otrzymał pseudonim „Krzysztof”. Na temat jego agenturalnej działalności mam bardzo dużo materiałów – mówi legendarny działacz toruńskiej Solidarności, Stanisław Śmigiel, któremu IPN nadał status pokrzywdzonego. Jego teczka pracy to ewenement, zachowała się w całości. 

W dokumentach IPN-u są pokwitowania odbioru pieniędzy, które otrzymywał „Krzysztof” w zamian za donosy. Jednak nie tylko to kusiło profesora. Esbecy dostarczali mu również niedostępną w Polsce literaturę emigracyjną. 

Sam prof. Kryszak oskarżenia o współpracę ze specsłużbami PRL-u przyjmuje spokojnie. Telefon gazety nie był dla niego zaskoczeniem. Wprawdzie nie potwierdza naszych informacji, ale też nie próbuje im zaprzeczać. – Wiem, że ta informacja pojawi się w mediach, ale na razie żadnych komentarzy z mojej strony nie będzie.

Dopóki nie zapoznam się z treścią dokumentów, trudno mi ocenić ten przypadek – mówi prof. Andrzej Zybertowicz, członek zespołu UMK badającego przypadki współpracy toruńskich naukowców ze Służbą Bezpieczeństwa. 

Nawet jeśli ktoś wcześniej błądził, to mógł zorientować się po upadku komunizmu, jakie było znaczenie jego słów i współpracy. Od takich osób można było oczekiwać, że zechcą rozliczyć się w jakiś sposób z samymi sobą, ze studentami i opinią publiczną – dodaje Zybertowicz. 

Profesor Janusz Kryszak to kolejny już tajny współpracownik Służby Bezpieczeństwa ujawniony na toruńskim uniwersytecie. Wcześniej toruńskie środowisko naukowe zelektryzowały informacje o dwóch innych osobach współpracujących ze specsłużbami PRL.(PAP)

—————–

Profesor Janusz Kryszak przeprasza za współpracę z SB

————-

 

money.pl 2007-04-25 

Skompromitowany profesor przechodzi na emeryturę

Profesor Janusz Kryszak żegna się z Uniwersytetem Mikołaja Kopernika w Toruniu. Znany naukowiec, który przyznał się do współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa, przechodzi na emeryturę – dowiedziało się Polskie Radio PiK. 
Kompromitująca sprawa wyszła na jaw w zeszłym roku. Okazało się, że literaturoznawca przez ponad 20 lat był tajnym współpracownikiem o pseudonimie Krzysztof. Za swoje donosy regularnie brał pieniądze. Ujawnienie sprawy zszokowało byłych studentów i kolegów profesora. Zgodnie z prawem nie można go było jednak zwolnić z pracy. Jedynym wyjściem była emerytura. Po miesiącach wahań Janusz Kryszak zdecydował się odejść. Potwierdził to w rozmowie z Polskim Radiem PiK. Sprawy nie chciał jednak komentować.
Profesor Czesław Łapicz, dziekan Wydziału Filologicznego i wieloletni kolega Kryszaka cieszy się, że sprawa wreszcie się kończy. Profesor nie wyobrażał sobie dalszej współpracy z Kryszakiem. Dodał, że czarno na białym wykazano, jak często spotykał się ze służbami, jakie kwoty pobierał za współpracę, jak sam wychodził z pewnymi inicjatywami. Zdaniem Łapicza, jest to materiał porażający. 
Szczegóły przeszłości profesora Kryszaka ujawnił na łamach biuletynu „Głos Uczelni” historyk Wojciech Polak. Z dokumentów, do których dotarł, wynika, że TW Krzysztof współpracował świadomie. Za swoją pracę dostawał pieniądze i prezenty. Otrzymywał zadania związane między innymi z rozpracowywaniem polskiej emigracji.

———

NIEWIEDZA HISTORYCZNA I TOLERANCJA

FA, 2007, 7-8

W czerwcu 2006 została ujawniona agenturalna przeszłość prof. Janusza Kryszaka. Dla wielu pracowników UMK to był szok: działacz opozycji demokratycznej, wybitny badacz literatury emigracyjnej, najbliższy (wręcz ukochany) uczeń profesora Artura Hutnikiewicza, przez 22 lata, aż do samego końca SB, był TW „Krzysztofem” (jeszcze w marcu 1990 podjął ostatnie wynagrodzenie). O znaczeniu jego agenturalnej działalności dostatecznie wymownie świadczy to, że współpracował z oficerami prowadzącymi coraz wyższych stopni: ostatnim był sam szef wojewódzkiej SB w randze pułkownika.

Po publikacji w „Nowościach” (najpoczytniejszym toruńskim dzienniku) szokujących wyznań TW „Krzysztofa”: Trzeba pamiętać, że [panowie z SB] to często koledzy ze studiów byli, na wódkę się z nimi chodziło, wiedziało się, gdzie oni pracują, normalnie się rozmawiało. PRL to też była Polska w końcu. Trzeba było mieć świadomość, że mamy pewne ograniczenia, ale taki był układ światowy. To był inny świat, ale moje państwo. Tu nie ma dyskusji żadnych. Bo jeśli jest rzeczą złą sam fakt współpracy z tajnymi służbami, a PRL było państwem przestępczym, to proszę mi wytoczyć sprawę sądową. Skoro tak to jest teraz postrzegane, że to było coś złego, współpraca z państwem była zła, to dobrze, to dziękuję bardzo. Rada Wydziału Filologicznego potępiła jego działalność.

———–

Same archiwa nie wystarczą

Głos Uczelni

Z prof. ANDRZEJEM JAMIOŁKOWSKIM, rektorem UMK, rozmawiają Winicjusz Schulz i Wojciech Streich

– Wiadomość o sprawie prof. Janusza Kryszaka dotarła do Pana Rektora, gdy przebywał Pan za granicą. Czy to był szok – wszak chodziło o jedną z najbardziej znanych postaci UMK?

– Odebrałem tę wiadomość z zaskoczeniem, jako że prof. Kryszak był zawsze utożsamiany z tą grupą osób, która w sposób widoczny dla otoczenia przeciwstawiała się pewnym aspektom życia w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Ale z drugiej strony do każdej sprawy, która dotyczy Uniwersytetu, staram się podchodzić tak, jak się podchodzi do zagadnień badawczych – spróbować spojrzeć na sprawę z boku i uzyskać jak najwięcej informacji, zanim podejmę jakąkolwiek decyzję.

– Obiecał Pan, między innymi członkom Senatu, że wnikliwie zapozna się ze sprawą i dopiero wówczas, a nie pod presją mediów, podejmie Pan decyzje. Te ostatnie już zapadły. Przyjął Pan rezygnację prof. Kryszaka i na dodatek zawiesił go w obowiązkach szefa Pracowni Badań Emigracji. Czy plon rozmów i ustaleń był porażający?

Prof. Kryszak przyznał się do działań, które w ukryciu przed swoim otoczeniem prowadził i które mogły zaszkodzić wówczas Uczelni. Przyjąłem zatem jego rezygnację z funkcji dyrektora Instytutu Literatury Polskiej, a ponadto ograniczyłem jego działania w zakresie spraw związanych z literaturą emigracyjną. Ale rozmowy te uświadomiły mi także, że spojrzenia członków społeczności akademickiej, a głównie rozmawiałem z osobami czynnymi w sferze politycznej i społecznej w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, są bardzo różne. Przeprowadzone rozmowy przekonały mnie, że konieczne jest bardziej precyzyjne określenie – oczywiście na tyle, na ile jest to możliwe – wpływu czynników zewnętrznych na zakres autonomii Uniwersytetu w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Dlatego postanowiłem powołać dwa zespoły: jeden, którego zadaniem ma być ustalenie – na bazie istniejących materiałów w archiwach oraz rozmów z osobami, które żyją i pamiętają tamte czasy – jaki był naprawdę zakres swobód Uniwersytetu, oraz drugi zespół złożony z osób, które zajmowały się zarządzaniem Uniwersytetem, czyli mają wyczucie tego, jaki wpływ konkretne zdarzenia mogły mieć na funkcjonowanie Uczelni jako całości. Ten drugi zespół miałby ocenić, czy to lub inne działanie konkretnej osoby rzeczywiście zaszkodziło Uniwersytetowi. Niełatwe jest zrozumienie mechanizmów z tamtego okresu dla ludzi, którzy wówczas byli stosunkowo młodzi, nie zajmowali się zarządzaniem i całą swoją wiedzę czerpią wyłącznie z zapisków zgromadzonych w archiwach. A zatem sam zespół badający archiwa nie wystarcza do zrozumienia tamtych czasów.