Józef Lepiarczyk – historyk sztuki, prof. UJ, prowadził wspaniałe wycieczki klubowe i współpracę z SB jako TW ‚Krakus’

Biul. KIK Nr 58/2008 Styczeń

Prof. Józef Lepiarczyk – historyk sztuki, kopalnia wiedzy historycznej, zwłaszcza o Krakowie, prowadził wspaniałe wycieczki klubowe.

———

Józef Lepiarczyk w Wikipedii

(ur. 7 września 1917 w Rybniku, zm. 16 grudnia 1985) – polski historyk sztuki.

Po uzyskaniu świadectwa dojrzałości w gimnazjum w Rybniku (1935), w tym samym roku rozpoczął studia historyczne na Uniwersytecie Jagiellońskim. Po roku jako drugi przedmiot wybrał historię sztuki i z czasem zupełnie jej się poświęcił. Studia przerwała wojna i tytuł magistra otrzymał dopiero 4 kwietnia 1950 roku na podstawie rozprawy o dziejach budowy kościoła Mariackiego. W tym samym roku został starszym asystentem w Katedrze Historii Sztuki UJ, wcześniej rezygnując z pracy w Wydziale Kultury Urzędu Marszałkowskiego. W 1951 zrezygnował także ze stanowiska na Politechnice w Krakowie pozostając na Uniwersytecie. W międzyczasie obejmował także stanowisko Miejskiego Konserwatora Zabytków.

Tytuł doktora uzyskał w 1952 roku dzięki pracy poświęconej działalności Franciszka Placidiego, habilitację – w 1966 (rozprawa o działalności architektonicznej Sebastiana Sierakowskiego). Tytuł profesora nadzwyczajnego przyznano mu w 1985 roku……

———-

w: Naukowcy władzy, władza naukowcom. Studia pod redakcją Piotra Franaszka. IPN. Warszawa 2010 Piotr Franaszek: Agentura Służby Bezpieczeństwa na Uniwersytecie Jagiellońskim w latach osiemdziesiątych.

Także ze względu na stan zdrowia i zaawansowany wiek SB zrezy­gnowała z usług innego wieloletniego współpracownika, historyka sztuki prof. Józefa Lepiarczyka.

Już pod koniec lat pięćdziesiątych występował on w dokumentacji SB jako kontakt poufny o pseudonimie „Historyk”. Składał szczegółowe raporty ze swoich wyjazdów zagranicznych. W 1961 r. zgodził się na to, by na adres jego mieszkania w Krakowie przy ul. Mazowieckiej przychodziły zagraniczne przesyłki przeznaczone dla SB. Sprawa ta otrzymała kryptonim „Scatola”.

W marcu 1972 r. Lepiarczyk został zarejestrowany jako TW „Krakus”. Współpraca, za którą otrzy­mywał wynagrodzenie, trwała aż do 1984 r.

Reklamy

Karol Estreicher – historyk sztuki, w czasach PRL mówił co myślał, więc cierpiał

Karol Estreicher (młodszy) w Wikipedii

Karol Estreicher jr. (4 marca 190629 kwietnia 1984) – jeden z najwybitniejszych polskich historyków sztuki XX wieku.

Naukę rozpoczął w szkołach krakowskich, ukończył Gimnazjum im. Króla Jana III Sobieskiego, by następnie studiować historię sztuki na Uniwersytecie Jagiellońskim, zwieńczoną w 1928 r. doktoratem pod kierunkiem profesora Juliana Pagaczewskiego; tam też habilitował się w 1947 r. Od 1950 r. był etatowym profesorem nadzwyczajnym, a w 1954 r. uzyskał tytuł profesora nadzwyczajnego na UJ, zaś w 1972 r. – został profesorem zwyczajnym Uniwersytetu Jagiellońskiego. W latach 19451950 wykładał równolegle w Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie oraz w latach 19511961 w Wyższej Szkole Sztuk Pięknych we Wrocławiu. Od 1947 r. był wicedyrektorem, a od 1951 dyrektorem Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego (do emerytury w 1976 r.). Ponadto w latach 19461964 kierował renowacją Collegium Maius Uniwersytetu Jagiellońskiego, ukończoną na 600-lecie Uniwersytetu.

W latach II wojny światowej – po ewakuacji cennych dóbr kultury z Krakowa (Wawel) przez Rumunię do Francji – jako sekretarz premiera RP na uchodźstwie gen. Władysława Sikorskiego zaangażował się w opracowywanie strat kultury polskiej pod okupacją niemiecką. Kierował wówczas 8-osobowym zespołem tworzącym Biuro Rewindykacji Strat Kulturalnych przy Ministerstwie Prac Kongresowych w Londynie.

Politycznie zaangażował się tylko raz – … w pełnienie funkcji przewodniczącego krakowskiej rady Frontu Narodowego w latach 19521956. Następnie dystansował się wobec władz PRL, wspierając niezależne środowiska twórcze i utrzymując – jako członek polskiego PEN Clubu – przyjacielskie stosunki z Antonim Słonimskim. Pod jego wpływem w 1964 r. Karol Estreicher stał się sygnatariuszem „Listu 34” do premiera PRL Józefa Cyrankiewicza w sprawie polityki kulturalnej, ograniczającej dostęp do papieru oraz krytykując działalność cenzury (mimo nacisków podpisu swojego – jak niektórzy sygnatariusze – nie wycofał). Ceną, jaką zapłacił za to Estreicher, było utrącenie w 1966 r. wniosku o nadanie tytułu profesora zwyczajnego, a także stosowany wobec niego ostracyzm ze strony kolegów uniwersyteckich (wyrażający się postponowaniem dorobku naukowego oraz rozpowszechnianiem nieprawdziwych i szkalujących opinii o Estreicherze).

MÓJ MISTRZ Wspomnienie o prof. Karolu Estreicherze

Alma Mater 1997, prof. Michał Rożek

Wreszcie nadszedł rok 1945, konieczność wyboru: powrót do kraju i wpisanie się w nową rzeczywistość, czy pozostanie na emigracji w Londynie. Tutaj Estreicher nie miał najmniejszej wątpliwości. Wraca do ukochanego Krakowa. . Dla Estreichera jedno jest ważne – polskie dzieła sztuki mają wrócić do Polski. Od Emeryka Hutten-Czapskiego i Johna N. Browna uzyskuje bezcenną wiadomość dotyczącą ukrycia ołtarza Mariackiego.

Jesienią 1945 roku Karol Estreicher skompletował wszystkie części ołtarza. Nie skończył na tym. Poszukuje skarbów Uniwersytetu Jagiellońskiego, odzyskuje „Damę z gronostajem” Leonarda da Vinci, „Pejzaż z miłosiernym Samarytaninem” Rembrandta – obrazy z Muzeum Książąt Czartoryskich. 30 kwietnia 1946 roku wraca do Krakowa, przywożąc z Norymbergii transport z dziełami sztuki….

Żywiołowy, nieraz drapieżny, temperament Karola Estreichera raz jeszcze objawi się z całą siłą. Tym razem zacznie Profesor ostatnie wielkie dzieło życia – odbudowę, adaptację i organizację Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego. W latach 1950-1963 gmach Collegium Maius został odbudowany i urządzony.

Od roku 1966 redaguje „Rocznik Krakowski” w ramach prac Towarzystwa Miłośników Historii i Zabytków Krakowa, w którego zarządzie zasiadał. Nadmieńmy, że jeden z powojennych „Roczników” (t. XXXIII, z. 3) zawierał pracę Profesora pt. Grobowiec Władysława Jagiełły (1953). Pracuje – jak widać – niezwykle aktywnie. Od roku 1954 prezesuje Towarzystwu Przyjaciół Sztuk Pięknych. Jest członkiem PEN-Clubu. Walczy z ówczesnymi decydentami o każdą sprawę.

W roku 1976 w administracyjny sposób przesunięty przez władze uniwersyteckie na emeryturę, pozbawiony dyrektury Muzeum UJ, pracował nadal. Przede wszystkim pisał, i to dużo. Poświęcił się też Towarzystwu Przyjaciół Sztuk Pięknych, któremu też zapisał cały swój majątek…Zmarł w Krakowie 29 kwietnia 1984 roku.Profesor Karol Estreicher był pewnego rodzaju instytucją, a posiadaną wiedzą dzielił się chętnie. Zawsze mówił, co myślał, nie licząc się ze zdaniem rządzących. Mówił głośno i odważnie, zwalczając – jak powiadał – nie ludzi, lecz idee, które głoszą. Daleki był zawsze od ugodowych postaw, które z gruntu tępił, widząc w nich potencjalne zło. Mawiał bowiem, iż „święty spokój się mści”. Podczas erudycyjnych, choć może bałaganiarskich wykładów uczył młodzież także mądrości życiowej. Był wielką osobowością, nie wolną wszakże od ułomności właściwych ludzkiej naturze. Porywczy, ostry, bezkompromisowy, nie znoszący służalstwa i czczego pochlebstwa, lubiący cywilną odwagę i słowną szermierkę. Potrafił być twardy i nieustępliwy, gdy szło o dobro kultury polskiej i sprawy Krakowa. Zawsze bronił nadrzędnych patriotycznych wartości. Jednocześnie pełen fantazji, wydawał dziwaczne sądy, aczkolwiek – patrząc z pewnej perspektywy – nieraz bardzo trafne. Niepokorny wobec współczesnych, stąd też kontrowersyjny. Miał bowiem Profesor charakter trudny, impetyczny i choleryczny ponad miarę.

Grabież dzieł sztuki

Prywatne wojny profesora Estreichera

Tygodnik Powszechny

Była to jedna z barwniejszych postaci Krakowa. Z błyskiem w oku, stale w biegu, przemykał przez Planty i ginął za bramą Collegium Maius. Tam przez lata toczył swoją wielką prywatną bitwę: pokonując trudności przywracał do dawnego kształtu miejsce, gdzie przez sześć wieków rozwijała się polska nauka.

Burzliwe dzieje ołtarza Wita Stwosza

Tygodnik Niedziela

———

Nowa Estreicherówka

————–

Mobbing wybitnego profesora

 

Jerzy Więckowiak – ksiądz prałat dr, historyk sztuki, TW „Klemens”, donosił SB po śmierci ks. Popiełuszki

baner

Jerzy Więckowiak.

O życiu Kościoła i parafian

Polska-Dziennik Bałtycki 22.05.2001

Ksiądz dr Jerzy Więckowiak urodził się w Tczewie. W latach 1953-1957 uczęszczał do tamtejszego Państwowego Liceum Ogólnokształcącego im. Adama Mickiewicza. Studia filozoficzno-teologiczne odbył w Wyższym Seminarium Duchownym w Pelplinie. Zainteresowania historią sztuki uwieńczył doktoratem w 1980 roku, jest autorem wielu książek. Od 1998 roku jest proboszczem parafii pw. Chrystusa Króla w Gdyni.

W kościele Podwyższenia Krzyża św. w Tczewie odbyła się promocja książki pt. „Kościół katolicki w Tczewie”. Jej autorem jest tczewianin, ksiądz dr Jerzy Więckowiak.

– Książka „Kościół katolicki w Tczewie” poświecony jest najdawniejszym dziejom i współczesności tczewskich parafii, zatrzymując się na jubileuszowym dla chrześcijaństwa roku 2000 – powiedział ksiądz prałat Piotr Wysga, proboszcz parafii Podwyższenia Krzyża Świętego w Tczewie. W pozycji Więckowiaka znajduje się wiele cennych informacji o kościele pw. Krzyża św., tczewskich kaplicach czy siostrach zakonnych pracujących w parafiach, o cmentarzach. W publikacji umieszczone są monografie parafii św. Józefa, Najświętszej Maryi Panny Matki Kościoła na osiedlu Suchostrzygi, św. Franciszka z Asyżu na osiedlu Górki i św. Maksymiliana Kolbego na osiedlu Staszica. Są też biografie tczewskich kapłanów.

Na promocji obecny był Jan Bernard Szlaga, biskup pelpliński, ksiądz dr habilitowany Anastazy Nadolny z Pelplina i prof. Józef Borzyszkowski, historyk z Uniwersytetu Gdańskiego. Prezentację książki poprzedziła msza św., którą odprawił ksiądz dr Tomasz Czapiewski z Gdańska, autor licznych opracowań z zakresu teologii i sztuki sakralnej. Ksiądz Jerzy Więckowiak podziękował wszystkim, którzy pomogli mu w zebraniu materiałów do książki, np. udostępnili stare fotografie, a także Wydawnictwu Diecezji Pelplińskiej Bernardinum, które wydało publikację.

———–

TW „Klemens” na tropie „kainowej zbrodni”

Rzeczpospolita, Sławomir Cenckiewicz 25-10-2009,

Dziś szanowany kapłan archidiecezji gdańskiej, elokwentny, oczytany, znawca sztuki sakralnej. W latach 80. agent informujący SB o działaniach Kościoła po śmierci ks. Jerzego Popiełuszki – dzieje ks. prałata Jerzego Więckowiaka opisuje historyk.

Na wieść o porwaniu ks. Jerzego Popiełuszki przez funkcjonariuszy bezpieki, wieloletni konfident Departamentu IV MSW ks. Michał Czajkowski (TW „Jankowski”) zerwał współpracę, a zabójcy warszawskiego kapłana – płk. Adamowi Pietruszce rzucił wówczas prosto w twarz: „To jest zbrodnia kainowa, której kapłan rozgrzeszyć nie może”.

W tym samym czasie zupełnie inaczej zachował się jego współbrat w kapłaństwie – ks. Jerzy Więckowiak z Torunia. Od kilku już lat jako TW „Klemens” współpracował z SB. Zaginięcie, a później wiadomość o zabójstwie ks. Jerzego sprawiły, że „Klemens” przyjął od SB zadania, których realizacja miała osłaniać i wspierać grę, jaką wokół tej „kainowej zbrodni” od samego początku prowadziła bezpieka.

Ukryty agent

Ksiądz prałat dr Jerzy Więckowiak (ur. 1939 r.) to dzisiaj szanowany kapłan archidiecezji gdańskiej. Jest proboszczem parafii Chrystusa Króla w Gdyni i kanonikiem gremialnym Kapituły Kolegiackiej Gdyńskiej. Elokwentny, oczytany, znawca sztuki sakralnej i dziejów Kościoła katolickiego na Pomorzu. Napisał na ten temat wiele książek, których treść przybliża od wielu lat widzom gdańskiego ośrodka telewizyjnego.

ks. Więckowiak współpracował z bezpieką przynajmniej od początku 1980 r., a informacje przekazane przez niego to nie tylko wyjątkowe źródło informacji na temat życia diecezji chełmińskiej, ale przede wszystkim niezwykle ważny przyczynek do zrozumienia działań SB bezpośrednio po uprowadzeniu i śmierci ks. Jerzego.

Ten wyjątkowy zbiór dokumentów SB szczęśliwie przetrwał do naszych czasów dzięki temu, że w lipcu 1983 r. ks. Więckowiak objął stanowisko proboszcza prestiżowej parafii św. Jakuba w Toruniu. Jego agenturalne teczki pracy (nie zachowała się teczka personalna) powędrowały więc za nim z Gdańska do Torunia. Kiedy pod koniec 1988 r. wracał na stałe do Gdyni, część jego dokumentacji zarchiwizowano w Toruniu, gdzie proces niszczenia i kradzieży dokumentów SB nie przebiegał tak sprawnie jak w Trójmieście. W ten sposób teczki „Klemensa” trafiły później do delegatury IPN w Bydgoszczy.

Wokół „króla Kaszubów”

Przez lata „Klemens” pozostawał w centrum życia diecezji chełmińskiej – jako znawca sztuki sakralnej wykładał i brał udział w sesjach naukowych, pisał książki, angażował się w prace komisji kościelnych. Znał najważniejszych kapłanów i hierarchów diecezji chełmińskiej, której granice do 1992 r. obejmowały spory obszar – począwszy od Pucka, Wejherowa i Gdyni, aż po Toruń….

Nawet wyłowienie zmasakrowanego ciała ks. Jerzego Popiełuszki z Zalewu Wiślanego 30 października 1984 r. nie zniechęciło ks. Więckowiaka do dalszej współpracy. Już kilka dni później przekazał raport z konferencji księży dekanatu toruńskiego, która poświęcona była męczeńskiej śmierci ks. Jerzego. „Omawiając problem ks. Popiełuszki, dziekan ks. Szmyt powiedział, że funkcjonariusze SB docierają do proboszczów parafii i w rozmowach starają się nawoływać ich, by nie organizowali imprez mogących spowodować zaburzenie ładu publicznego” – donosił „Klemens”.

———–

Biskupi i prawda o TW „Klemensie”

Rzeczpospolita, Piotr Kubiak 27-10-2009

Zwierzchnicy proboszcza parafii Chrystusa Króla w Gdyni ks. Więckowiaka mieli wiedzieć, że donosił SB po śmierci ks. Popiełuszki…

Ks. Jerzy Więckowiak miał współpracować z SB przynajmniej od początku 1980 r. i kiedy był kapłanem w Toruniu, przekazywać informacje po zabójstwie ks. Jerzego Popiełuszki. Zbierał je w środowisku duchownych i otrzymywał za to pieniądze.

Ksiądz był w poniedziałek dla „Rz” nieuchwytny. Jego przeszłością są wstrząśnięci trójmiejscy kapłani. – Powinien przestać kierować parafią i odejść na emeryturę – mówi jeden z nich. Czy tak będzie? Jak ustaliła „Rz”, o przeszłości ks. Więckowiaka wiedział były metropolita gdański abp Tadeusz Gocłowski. Znał bowiem raport Kościelnej Komisji Historycznej, która zakończyła prace tuż przed jego odejściem na emeryturę w ubiegłym roku.

Szczęsny Dettloff, historyk sztuki, przymusowo emerytowany ‚za Stalina’

baner-krzywdzeni

Szczęsny Dettloff  w Wikipedii

(ur. 5 października 1878 w Nakle nad Notecią, zm. 4 listopada 1961 w Poznaniu),  polski historyk sztuki, duchownykatolicki, profesor Uniwersytetu Poznańskiego, członek PAN.

W latach 1915-1918 prowadził wykłady z historii sztuki sakralnej w seminariach duchownych w Poznaniu, Gnieźnie i Monasterze Westfalskim. Od 1918 był wieloletnim kierownikiem Muzeum Wielkopolskiego w Poznaniu. W 1919 został profesorem nadzwyczajnym Uniwersytetu Poznańskiego; wykładał historię sztuki średniowiecznej. W latach 1918-1953 i 1956-1958 kierował Katedrą Historii Sztuki, od 1924 był profesorem zwyczajnym. Po zajęciu Poznania przez hitlerowców został początkowo zakładnikiem (1939), później był wysiedlony; przebywał w Zakopanem i Nowym Targu, pracował jako urzędnik. W ramach tajnego nauczania wykładał historię sztuki na Uniwersytecie Ziem Zachodnich w Częstochowie (1944-1945). W latach19531956 przebywał na przymusowej emeryturze ( było to spowodowane niepochlebnym komentarzem na temat Stalina. Za Dettloffem wstawiła się większość jego podopiecznych w tym Zofia Białłowicz-Krygierowa, która przez wiele lat miała tzw. „wilczy bilet”; znów powrócił do pracy na uniwersytecie w 1956, ale wkrótce z powodu choroby oczu musiał ograniczyć aktywność.

———

 

Strona : Muzeum Archeologiczne w Poznaniu

Krystyna Józefowiczówna  (1917-1985),  Historyk sztuki, archeolog, konserwator

Tylko krótko, latach (1.XII.) 1951- (10.VII.) 1953 była starszym asystentem na Uniwersytecie w Poznaniu. Z Uniwersytetu odeszła, motywując to oficjalnie koniecznością całkowitego skupienia się na pracach badawczych prowadzonych w katedrze poznańskiej (1951-1956), chociaż rzeczywistym powodem jej odejścia było usunięcie z Uniwersytetu z powodów politycznych ks. profesora Szczęsnego Dettloffa……. jej dysertację habilitacyjną odrzucono z powodów politycznych.

———

HISTORIA – Co miał Stalin do Poznania

Polska – Głos Wielkopolski

Donos kelnerki
– Niewiele osób wie, że także poznański park Sołacki w latach 1949-1956 nosił nazwę parku Stalina – podkreśla Piotr Grzelczak z UAM. – To także był swoisty „prezent” władz miasta z okazji 70. urodzin przywódcy ZSRR. Poznaniacy tej nazwy nie zaakceptowali.

Stalin był postacią tak znienawidzoną, że nawet jego śmierć nie zahamowała szyderstw, będących w istocie jedyną bronią przeciwko dyktatorowi. Na pytanie „Umarł Stalin – jaki to czas?”, humorystyczna odpowiedź brzmiała: „Najwyższy”. Dowcipy tego rodzaju opowiadano sobie jednak w kręgu najbardziej zaufanych osób, gdyż oficjalnie panowała głęboka żałoba narodowa, a wielu poznaniaków na wieść o zgonie tyrana płakało. Jedni ze szczerego żalu, inni pod wpływem zbiorowej histerii, a jeszcze inni – dla bezpiecznego kamuflażu.

– Ostrożności nie zachował ksiądz profesor Szczęsny Dettloff, legenda Uniwersytetu Poznańskiego, przedwojenny założyciel Katedry Historii Sztuki, który został wydalony z uczelni za nieostrożną, dowcipną uwagę o śmierci Stalina – przypomina Piotr Grzelczak z UAM. – Wygłosił ją przy kawie i pączkach, co usłyszała kelnerka i doniosła władzom. Wynikła z tego ogromna afera polityczna, odbyło się posiedzenie senatu uczelni i liczne masówki studenckie potępiające księdza profesora.

Edward Kotowski – dr, historyk sztuki, agent „Pietro” od Kościoła i Watykanu

baner-czlowiek-nauki

Edward Kotowski, historyk sztuki, dr – w Wikipedii 

Edward Kotowski – rezydent wywiadu PRL w Watykanie (ps. „Pietro”) pod tzw. dyplomatycznym przykryciem. Doktor historii sztuki.

Kotowski pełnił obowiązki kierownika muzeum zamkowego w Lidzbarku Warmińskim. W 1969 dokonał odkrycia cennych, XVIII wiecznych polichromii, z czasów biskupa warmińskiego, Ignacego Krasickiego, w lidzbarskiej oranżerii i uratował je przed dalszą dewastacją, co w powiązaniu z zaniedbaniami władz konserwatorskich, doprowadziło do głośnego konfliktu z olsztyńskimi władzami wojewódzkimi. Sprawa ta była szeroko komentowana w ogólnopolskich mediach z lat 1969-1971, co spowodowało negatywne nastawienie władz do tego faktu, a w konsekwencji do usunięcia go z zajmowanego stanowiska i utrudnianiu znalezienia pracy w wyuczonym zawodzie. Wobec szykan i braku innych możliwości zatrudnienia, z trudem udało mu się znaleźć pracę w KP MO w Lidzbarku Warmińskim. Miało go to zdyscyplinować i przerwać kampanię medialną w jego obronie. Z uwagi na posiadane wysokie umiejętności intelektualne, ostatecznie skierowano go do pracy w organach bezpieczeństwa państwa. W maju 1971 wstąpił do Służby Bezpieczeństwa. W jego kręgu zainteresowań znalazł się Kościół Katolicki. Już jako funkcjonariusz SB obronił pracę doktorską z historii sztuki na Uniwersytecie Mickiewicza w Poznaniu. Ukończył Szkołę oficerską w Legionowie. W 1973 zaczął pracować w centrali SB. Głównym obszarem jego zainteresowań była kadra naukowaAkademii Teologii Katolickiej i Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego[1]…….

 ♣

Pietro”, specagent w Watykanie

Cezary Gmyz  Rzeczpospolita, 2.02.2009

Kotowski, oficer Służby Bezpieczeństwa rozpracowujący Kościół oraz Stolicę Apostolską, to postać, która nie odpowiada stereotypowi esbeka.

Już pochodzenie ma nietypowe jak na funkcjonariusza komunistycznych służb. Jego ojciec był podoficerem, jeńcem obozu w Kozielsku, większość kolegów stracił w Katyniu.

Edward Kotowski jest historykiem sztuki, z doktoratem dokończonym już w szeregach SB. Funkcjonariuszem został ponoć z rozpaczy, po głośnym na początku lat 70. konflikcie o freski odkryte w oranżerii biskupa Ignacego Krasickiego w Lidzbarku Warmińskim.

Kotowski z wilczym biletem został wyrzucony z pracy. Po bezskutecznym poszukiwaniu nowego zajęcia zgłosił się do Milicji Obywatelskiej. Przyjęty został do IV Wydziału Służby Bezpieczeństwa zajmującego się Kościołem.

Szkołę oficerską w Legionowie Kotowski ukończył z najlepszą lokatą. W 1973 r. zaczął pracować w centrali SB. Głównym obszarem jego zainteresowań była kadra naukowa Akademii Teologii Katolickiej i KUL.

Pracując jako nauczyciel, długo przed wstąpieniem do SB, poznał Czesława Glempa, brata obecnego prymasa. Korzystając z protekcji, udało mu się dotrzeć do ks. Józefa Glempa. Kotowski podawał się za pracownika MSZ. Przyszłemu prymasowi wystawił pozytywną opinię, co mogło mieć znaczenie dla jego nominacji na biskupa warmińskiego.

W 1975 r. zaczął się uczyć włoskiego. 14 października 1978 r., dwa dni przed wyborem Karola Wojtyły na papieża, Kotowski otrzymał delegację do pracy w Rzymie. Wyjechał rok później.

Ponownie okazał się bardzo dobrym materiałem na agenta. W czasie testów z kontrobserwacji udało mu się zidentyfikować aż 25 śledzących go równocześnie pracowników SB.

W krótkim czasie nawiązał kontakty z wieloma pracującymi w Watykanie Polakami. Znał wszystkich. Twierdzi, że żaden rozmówca nie miał pojęcia, iż spotyka się z agentem wywiadu.

Raporty przekazywane przez „Pietro”, jak wynika z jego teczki personalnej, oceniano wysoko. Część z nich trafiała na biurka najważniejszych osób w PRL.

15 października 1983 r. „Pietro” opuścił Rzym. Dostał etat niejawny. Zatrudniono go w Urzędzie ds. Wyznań. W tym czasie władze zaczęły bardziej bać się Kościoła niż podziemnej „Solidarności”.

Jeszcze przed Okrągłym Stołem, w lipcu 1988 r., dzięki kontaktom z czasów rzymskich, udało mu się doprowadzić do wyjazdu polskich kapelanów do Katynia.

68-letni emerytowany funkcjonariusz mieszka w południowo-wschodniej Polsce w niewielkim 35-metrowym mieszkaniu w bloku.

——–

Nieznana notatka z rozmowy z bp. Dąbrowskim z czerwca 1989 r.

Jak wybrać Jaruzelskiego

Grzegorz Sołtysiak, Tygodnik Przegląd, 2003-07-14

Poniżej publikujemy dokument z gorących dni przed nawiązaniem stosunków dyplomatycznych; ukazuje on stosunek strony kościelnej zarówno do wyników obrad Okrągłego Stołu, jak też wyborów prezydenckich. Jest ważnym dokumentem ukazującym stosunki polsko-watykańskie.
Dokument pochodzi ze zbiorów prywatnych.

Warszawa, 23 czerwca 1989 r.

Notatka
z rozmowy z biskupem Jerzym Dąbrowskim, Zastępcą Sekretarza Episkopatu Polski, odbytej 23 czerwca, z jego inicjatywy.

……7. Rozwój sytuacji społeczno-politycznej w kraju ocenia pesymistycznie. Przewiduje poważne napięcia jesienią tego roku na tle ekonomicznym. Uważa, że „Zachód nie spieszy się z udzieleniem Polsce pomocy, a partia, podobnie jak „Solidarność” L. Wałęsy, jak się okazuje, nie są w stanie wcielić w praktyce porozumień tzw. okrągłego stołu. Co więcej, coraz bardziej widać, że wiele sił opozycyjnych i partyjnych jest przeciwnych tej polityce. która jest rezultatem tego stołu”.

dr Edward Kotowski

—————

Lustrowanie nuncjusza

Andrzej Grajewski, Ks. Jerzy Myszor,Opoka z Gość Niedzielny  (3/2009)

Rejestracji ks. Kowalczyka dokonał oficer wywiadu PRL o pseudonimie „Pietro”.

W rzeczywistości nazywał się Edward Kotowski i uchodził w MSW za specjalistę od spraw watykańskich. Zanim pojechał na placówkę dyplomatyczną do Rzymu, zdobywał doświadczenie „po linii czwartej”, zajmującej się inwigilacją duchowieństwa najpierw w Olsztynie, a później w Warszawie.

Jak na ubeka, miał dość nietypowe zainteresowania, był historykiem sztuki, obronił nawet doktorat na Uniwersytecie Mickiewicza w Poznaniu. Znał kilka języków, dobrze włoski i rosyjski.

Specjalizował się m.in. w werbunku duchownych i świeckich pracowników katolickich uczelni. W październiku 1978 r., a więc kiedy rozpoczął się pontyfikat Papieża Polaka, por. Kotowski został przez kierownictwo MSW przekazany z pionu czwartego do pierwszego, czyli do wywiadu PRL. Jego wyjazd do Rzymu nastąpił pod tzw. dyplomatycznym przykryciem, i to jest kwestia niezwykle istotna dla zrozumienia sensu przedstawionej w „Rzeczpospolitej” dokumentacji.

Kotowski oficjalnie pracował w ambasadzie jako II sekretarz, któremu podlegały m.in. wszystkie sprawy konsularne. Co jednak ważniejsze, Kotowski był także pracownikiem Zespołu ds. Stałych Roboczych Kontaktów między Rządem PRL a Stolicą Apostolską. Wyłącznie w tym charakterze, jak wynika z materiałów ewidencyjnych, spotykał się z ks. prałatem Kowalczykiem.

Głównym zadaniem „Pietra” w Rzymie była praca operacyjna ze źródłami informacyjnymi przekazanymi przez Departament IV MSW, pion R, i pozyskiwanie nowych agentów, lub przejmowanie agentów przekazanych mu przez pion IV z Warszawy. Jego pracę w Warszawie nadzorował naczelnik Wydziału XVI departamentu I MSW, płk Kazimierz Walczak. Kotowski zakończył pracę w Rzymie w styczniu 1984 r., już w randze kapitana. Nie wrócił jednak w szeregi SB, lecz został przeniesiony do Urzędu do Spraw Wyznań. Tam zakończył karierę w stopniu majora, na etacie niejawnym jako starszy inspektor, realizując na rzecz Departamentu IV „ważne zadania z zakresu problematyki wyznaniowej ze szczególnym uwzględnieniem odcinka watykańskiego”.

Mieczysław Zlat – profesor wielokrotnie krzywdzony, znawca weryfikacji

Ludzie nauki
identyfikator rekordu: o32619
prof. dr hab. Mieczysław Zlat, em.
Dyscypliny KBN: nauki o sztukach pięknych, nauki historyczne
Specjalności: historia sztuki XV-XVII w.
Miejsca pracy, zajmowane stanowiska, pełnione funkcje: – Komitet Nauk o Sztuce PAN – Członek

Mieczysław Zlat w Encyklopedii Solidarności

Mieczysław Zlat , ur. 5 maja 1927 w Przemyślu. Absolwent historii sztuki Uniwersytetu Warszawskiego (1952), od 1993 profesor zwyczajny. 1943-45 żołnierz AK. 1948-61 i 1967-70 pracownik Muzeum Śląskiego (później Muzeum Narodowego) we Wrocławiu. 1956-98 pracownik naukowy Uniwersytetu Wrocławskiego (1966-69 prodziekan Wydziału Filozoficzno-Historycznego, 1973-75 i 1981-85 kierownik Katedry Historii Sztuki). 14-16 marca 1968 uczestnik strajku okupacyjnego studentów uczelni wrocławskich. 1978-79 współpracownik wrocławskiego SKS.

W Związku od 1980; członek Prezydium KZ na UWr, doradca MKZ (następnie ZR Dolny Śląsk). Od grudnia 1980 członek KOWzP. 14 grudnia 1981 współorganizator strajku w „Pafawagu”. Po zakończeniu strajku pozostawał w ukryciu, współpracownik RKS. Internowany 24 lutego 1982, więziony w ZK w Nysie i Grodkowie, zwolniony w grudniu 1982. 1983-90 członek tajnego Społecznego Komitetu Nauki we Wrocławiu, 1984-86 doradca przewodniczącego RKS. Od 1984 członek Społecznego Komitetu Obrony Praw Człowieka tamże; w 1985 odwołany ze stanowiska kierownika Katedry Historii Sztuki UWr za działalność polityczną.

——–

Serwis – www.13grudnia81.pl

MIECZYSŁAW ZLAT- OD DORADCY DO „UJAWNIONEGO” KONSPIRATORA

 

 

 

 

 

W 1985 r. rozpocząłem działalność w Społecznym Komitecie Nauki. Wrocławski SKN tworzyło kilka osób ze środowiska akademickiego. Do utworzenia Komitetu zachęcała Warszawa, gdzie analogiczna organizacja powstała już wcześniej. Geneza wrocławskiego SKN była jednak dość skomplikowana.
W naszym środowisku już wcześniej istniały podobne struktury, dominowali w nich adiunkci, a więc na ogół ludzie młodzi i z natury energiczni. W pewnym momencie uznali jednak, że należy „ruszyć” profesurę. I tak powstał u nas SKN, którego przewodniczącym został śp. prof. Krzysztof Pigoń, który wraz z dr. Andrzejem Ładomirskim odpowiadał za łączność z Warszawą. W skład tego gremium weszli także prof. Roman Duda i prof. Andrzej Wiktor.
SKN wydawał komunikaty i biuletyny, aktywizował środowiska akademickie wokół akcji czy protestów społecznych, wspierał finansowo represjonowanych naukowców, przede wszystkim zaś zbierał informacje ze wszystkich wrocławskich uczelni, chociaż tylko dwie największe były w nim reprezentowane.
Pod koniec 1985 r. na uczelniach zaczęły się represje. Ministrem edukacji był wówczas prof. Benon Miśkiewicz, znienawidzony partyjniak, który wyobrażał sobie, że kiedy zwolni kilku nieznośnych nauczycieli akademickich, to będzie spokój. Nie mógł sobie jednak na zbyt wiele pozwolić, ponieważ władze nie chciały już za bardzo prowokować społeczeństwa. Na początek postanowił osobom „niewygodnym” poodbierać stanowiska kierownicze. Najmocniej jego działania odczuł Uniwersytet Poznański, gdzie kilka osób wyrzucono z pracy. U nas nie było tak źle. Stanęło na tym, że minister wezwał naszego rektora, odpowiednich przedstawicieli partii i ubecji i zakomunikował im, że tacy to a tacy profesorowie i docenci źle się sprawują i nie wyobraża sobie, aby tych dziesięciu panów mogło piastować jakieś funkcje. Postanowiono, że ta dziesiątka zostanie odwołana. Wśród nich było sześciu przedstawicieli Uniwersytetu Wrocławskiego, czterech z nich reprezentowało Wydział Historyczno-Pedagogiczny. Ta szóstka to:
prof. Roman Duda – odwołany ze stanowiska dziekana Wydziału Matematyczno-fizycznego, prof. Czesław Hernas oraz prof. Adam Galos – ze sta nowisk dyrektorów instytutów, prof. Krystian Matwijowski – z funkcji dziekana mojego wydziału, prof. Wojciech Wrzesiński – ze stanowiska kierownika zakładu oraz ja – ze stanowiska kierownika katedry Znamienna była reakcja środowiska. Dzięki takim organizacjom jak SKN podpisywano liczne protesty i bojkotowano objęcie wakujących stanowisk.

 

Gdy odwołano dziekana Matwijowskiego, rezygnację zgłosiło troje spośród czworga prodziekanów. Na moim wydziale znalazł się wprawdzie następca, ale gdzie indziej o następców było o wiele trudniej. To był jednak dopiero początek. Na następny rok zaplanowano tak zwaną akcję weryfikacyjną kadry akademickiej, pod pozorem oceny dorobku naukowego i aktywności na tym polu. Powstały nawet specjalne komitety, naszpikowane partyjnymi gorliwcami, których głównym celem w gruncie rzeczy była ocena tak zwanej postawy obywatelskiej. Służyło to zamaskowaniu działań wymierzonych przeciw konkretnym osobom. Weryfikacja szła dwoma torami: oficjalnie przez wydziały, które powoływały komisje. Te starały się nie wypowiadać zbyt ostro. Niektórzy koledzy, nawet partyjni, chcieli nas bronić, często używali pokrętnych formuł, na przykład: „postawa obywatelska pod niektórymi względami budzi wątpliwości”. Decydującą opinię wydawała jednak organizacja partyjna, która „pracowała”
równolegle, wykorzystując materiały dostarczone przez SB. Jeśli chodzi natomiast o próby wyrzucenia z uczelni pracowników naukowych, to pamiętam, że na Uniwersytecie Wrocławskim groziło to jedynie dwóm adiunktom: Adolfowi Juzwence i Włodzimierzowi Sulei. W tym czasie nastąpiła zmiana na stanowisku rektora, został nim polonista prof. Mieczysław Klimowicz. Władze bardzo chciały osoby bezpartyjnej na to stanowisko, ponieważ obawiały się, że jeśli wezmą „swojego”, to poniosą porażkę. Klimowicz postawił warunek: zgodzi się być rektorem, jeśli Juzwenkę i Suleję zostawią w spokoju. Był już rok 1986.

MIECZYSŁAW ZLAT (5 MAJA 1927 – 16 PAZDZIERNIKA 2014)

Znakomity historyk sztuki, wybitny znawca sztuki średniowiecznej i nowożytnej, zasłużony nauczyciel i wychowawca wielu pokoleń historyków sztuki.

Urodził się w Przemyślu. Podczas okupacji hitlerowskiej jako kilkunastoletni chłopak był w latach 1943-45 żołnierzem AK o pseudonimie „Gruda”. Po wojnie przyjechał do zniszczonego Wrocławia i podjął w 1946 roku studia historii sztuki, które ukończył w 1952 roku. Pracę magisterską pisał pod kierunkiem prof. Władysława Podlachy, kończąc ją u docenta Zbigniewa Hornunga. Od 1956 do odejścia na emeryturę w 1997 roku pracował jako nauczyciel akademicki w Katedrze, a następnie Instytucie Historii Sztuki Uniwersytetu Wrocławskiego. Promotorem jego doktoratu (1960) był prof. Marian Morelowski. Stopień doktora habilitowanego uzyskał na Uniwersytecie Jagiellońskim w 1965 roku i w tymże roku objął stanowisko docenta na Uniwersytecie Wrocławskim. Tytuł profesora nadzwyczajnego uzyskał w roku 1978 a zwyczajnego w roku 1993. W okresie 1966–1968 pełnił funkcję prodziekana Wydziału Filozoficzno-Historycznego, w latach 1973–1975 i 1981–1985 kierownika Katedry Historii Sztuki, a póŸniej dyrektora Instytutu Historii Sztuki (1993–1996). Był członkiem Senatu Uniwersytetu Wrocławskiego.

Jeszcze w trakcie studiów podjął pracę w Muzeum śląskim we Wrocławiu, w którym przeszedł drogę od asystenta do kustosza (1948–1961 i 1967-1970). W 1957 roku został powołany przez biskupa wrocławskiego Bolesława Kominka do komisji konserwatorskiej d.s. zabytków sztuki archidiecezji wrocławskiej. Był członkiem wielu instytucji i stowarzyszeń naukowych: Komitetu Nauk o Sztuce PAN (1966-2012),  Komitetu Słowianoznawstwa PAN (1984–1986), Komitetu Badań Naukowych (1991–1997), ICOMOS (od 1972), Wrocławskiego Towarzystwa Naukowego (od 1962) i Stowarzyszenia Historyków Sztuki (wiceprezes 1963–1968, członek Zarządu Głównego 1983–1985). Członek Rady ds. Ochrony Zabytków przy Ministrze Kultury i Sztuki (od 1990) oraz Rad Naukowych: Instytutu Sztuki PAN (przewodniczący 1981–1984, 1990–1993), Muzeum Narodowego we Wrocławiu, Biblioteki Zakładu Narodowego im. Ossolińskich, Rady Konserwatorskiej m. Wrocławia i woj. wrocławskiego. Pełnił też funkcję konsultanta Pracowni Konserwacji Zabytków i Ośrodka Dokumentacji Zabytków w Warszawie oraz Fundacji Lubiąż.

Znaczące było zaangażowanie profesora Zlata w działalność społeczną i polityczną na rzecz demokracji i swobód obywatelskich. Jako prodziekan angażował się w obronę studentów po Marcu 1968 roku. Pełnił funkcję wiceprzewodniczącego Społecznego Komitetu Odbudowy Panoramy Racławickiej (1980), był członkiem  Społecznego Komitetu Nauki we Wrocławiu, współzałożycielem i członkiem Społecznego Komitetu Obrony Praw Człowieka (1984). Współzakładał „Solidarność” na Uniwersytecie Wrocławskim, był doradcą Międzyzakładowego Komitetu Związkowego Dolnego Śląska i innych struktur „Solidarności”, został internowany w stanie wojennym. Był też członkiem Komitetu Obywatelskiego przy Przewodniczącym NSZZ „Solidarność”, Lechu Wałęsie.

Odznaczony: Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski, Złotym Krzyżem Zasługi, Medalem Komisji Edukacji Narodowej, Złotym Medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”. Wyróżniony: Złotą Odznaką „Zasłużony dla Dolnego Śląska” i Złotą Odznaką za Opiekę nad Zabytkami. Laureat Nagrody Prezydenta Miasta Wrocławia (2007) i Nagrody Marszałka Województwa Dolnośląskiego za Wybitne Osiągnięcia w Dziedzinie Kultury (2011).

Wśród jego licznych publikacji wymienić należy monografie ratusza we Wrocławiu (1958 i 1976), zamku w Brzegu i zamku w Krasiczynie. Był współautorem i współredaktorem pierwszej, powojennej syntezy dziejów sztuki Wrocławia (1967). Opublikował rozdziały o nowożytnej sztuce polskiej w znanej wszystkim historykom sztuki monumentalnej edycji Propyläen Kunstgeschichte. Przez lata pełnił funkcję redaktora dolnośląskich tomów Katalogu Zabytków Sztuki w Polsce – serii wydawanej przez Instytut Sztuki PAN oraz serii śląsk w Zabytkach Sztuki (Wydawnictwo Ossolineum). W obu seriach był też autorem lub współautorem. Jednym z jego ostatnich dzieł była synteza sztuki renesansu i manieryzmu w Polsce (Wydawnictwo Arkady 2008). Znajdował się w komitetach redakcyjnych periodyków naukowych: „Biuletyn Historii Sztuki”, „Rocznik Historii Sztuki”, „Roczniki Sztuki Śląskiej”….

By czas i niepamięć… – Profesor dr hab. Mieczysław Zlat (1927-2014)

http://www.wolnadroga.pl/index.php?s=7&n=318951

……. W roku 1980 współorganizuje „Solidarność” na Uniwersytecie Wrocławskim, został też członkiem Komisji Zakładowej „Solidarności” na tej uczelni.
W latach osiemdziesiątych był też wiceprzewodniczącym Społecznego Komitetu, który działał na rzecz sprowadzenia Panoramy Racławickiej do Wrocławia.
Działania Komitetu doprowadziły do tego, że w październiku 1980 roku zapadła decyzja, iż Panorama zostanie przekazana do Wrocławia i po jej gruntownej renowacji, tu też będzie eksponowana.
Decyzja o przeniesieniu Panoramy do Wrocławia została podjęta w momencie znaczącym nie tylko dla Polski. Był to okres gorący, ledwie minął nieco ponad miesiąc od podpisania Porozumień Sierpniowych. W kraju na masową skalę powstawały struktury NSZZ „Solidarność”. W wielu branżach trwały strajki lub przeciągające się rozmowy z władzami.
We Wrocławskiej Lokomotywowni trwał Protest Głodowy Kolejarzy z NSZZ „Solidarność”, a profesor był, wspólnie z Antonim Lenkiewiczem, rzecznikiem Protestujących kolejarzy. Pamiętam z jaką radością poinformował nas o podpisanym Porozumieniu. Podzielaliśmy Jego radość, bo to w dużym stopniu było zasługą profesora.
To dzięki profesorowi, wśród wielu odwiedzających nas wówczas mieszkańców Wrocławia, przedstawicieli zakładów pracy, instytucji, przedsiębiorstw, szkół i uczelni, nie tylko z Wrocławia, odwiedzili nas również naukowcy z uczelni w Hradec Kralove oraz z Jeny w ówczesnej NRD, z którymi Pan profesor miał kontakty zawodowe.
Był też profesor doradcą najpierw MKZ-tu, później Zarządu Regionu Dolny Śląsk. W grudniu 1981 roku uczestniczył w Kongresie Kultury Polskiej w Warszawie. Od marca 1982 internowany, był więziony w Nysie i Grodkowie, zwolniony z internowania w grudniu 1982 r.
W roku 1985 odwołany za działalność polityczną ze stanowiska kierownika Katedry Historii Stuki UWr.
W grudniu 1888 roku zostaje członkiem Komitetu Obywatelskiego przy Lechu Wałęsie. W latach 1990-1998 członek Rady do spraw Ochrony Zabytków przy Ministrze Kultury i Sztuki…….