Opozycjoniści chcą lustracji uczelni, a akademicy nie za bardzo

Opozycjoniści chcą lustracji uczelni

Dziennik Polski – Piotr Subik 2 listopada 2017

List dotyczący potrzeby głębokiego zlustrowania kadry akademickiej skierowało do ministra Jarosława Gowina Ogólnopolskie Stowarzyszenie Internowanych i Represjonowanych. Apeluje w nim o podjęcie przez resort nauki i szkolnictwa wyższego „śmiałych” decyzji, które pozwolą na „oczyszczenie” uczelni z osób, których kariery naukowe mają korzenie w PRL-u. Byli opozycjoniści twierdzą, że z uczelni w całym kraju powinny zniknąć osoby, które pracowały lub współpracowały ze Służbą Bezpieczeństwa oraz ci naukowcy, którzy należeli do Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Do tego tytułów naukowych należy pozbawić osoby, które zdobyły je w Akademii Spraw Wewnętrznych (szkoła wyższa MSW), Wyższej Szkole Nauk Społecznych przy Komitecie Centralnym PZPR oraz Wojskowej Akademii Politycznej im. Feliksa Dzierżyńskiego (podległej Ministerstwu Obrony Narodowej). – To były ośrodki indoktrynacji, a nie ośrodki naukowe, wykształciły wcale niemałą grupę osób, które prezentowały jednostronny, komunistyczny punkt widzenia – przypomina prof. Włodzimierz Bernacki, politolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego, poseł PiS i członek sejmowej Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży. Przyznaje, że propozycje stowarzyszenia powinny zostać przeanalizowane dokładnie przez ministra Gowina. ….

1

c.jpg

b.jpg

a

Czytaj więcej: http://www.dziennikpolski24.pl/aktualnosci/a/opozycjonisci-chca-lustracji-uczelni,12634296

Reklamy

Potrzebna lustracja lustracji

Potrzebna lustracja lustracji środowiska akademickiego

związek zawodowy

Potrzebna lustracja lustracji

środowiska akademickiego

Wraca sprawa lustracji i to przez posła PiS – Jerzego Gosiewskiego [Zakaz pracy w szkole i na uczelni dla byłych esbeków?-http://serwisy.gazetaprawna.pl/edukacja/artykuly/968424,lustracja-zakaz-pracy-w-szkole-dla-esbekow.html] , mimo że przed rokiem ze środowiska PiS wychodziły szokujące opinie o dezaktualizacji lustracji i dekomunizacji. [https://lustronauki.wordpress.com/2015/09/21/nie-dla-dezaktualizacji-lustracji-i-dekomunizacji/]. Czyli próba wkroczenia na drogę do dobrej zmiany ? Ale nie do końca.

Gosiewski argumentuje „ Koniecznie powinniśmy bronić młodych przed złymi wzorcami. Wskazane jest, by nie byli szkoleni czy uczeni przez osoby, które w przeszłości służyły złu i które na pewno nigdy nie będą przekazywać prawdy historycznej. Najbardziej niebezpieczne jest to, że byli pracownicy i współpracownicy służb bezpieczeństwa PRL przekazują złe wzorce postępowania – dodaje.”

W rozmowie z autorką tekstu w Gazecie Prawnej mówiłem m. in.” – Dotychczasowe działania lustracyjne nie przyniosły oczekiwanych efektów. Nie udało się oczyścić np. środowiska akademickiego. Nawet jeżeli komuś udowodniono współpracę z SB, to nie wyciągano wobec niego konsekwencji. Były nawet przypadki, że te osoby pełniły funkcję rektora – mówi Józef Wieczorek z Niezależnego Forum Akademickiego. – Lustracja jest potrzebna. Pytanie tylko, jakie tym razem przyniosłaby skutki. W mojej ocenie nie powinno jej się zawężać np. tylko do nauczycieli humanistów. Powinna objąć wszystkich – konkluduje.”

Mówiłem także o lustracji/weryfikacji środowiska akademickiego u schyłku PRL, tej która doprowadziła do Wielkiej Czystki Akademickiej.[https://lustronauki.wordpress.com/tag/wielka-czystka-akademicka/]

Nad tą czystką rozciągnięto zasłonę i nie ma woli, żadnej opcji, aby poznać zakres, przebieg, skutki tej lustracji/weryfikacji kadr akademickich, co prowadzi do oczywistej konsekwencji nieznajomości przyczyn degradacji polskiej kadry akademickiej, polskiej szkoły (nie tylko wyższej) w III RP.

Mówi się o braku oczyszczenia kadr akademickich w III RP, a nie mówi się o oczyszczeniu kadr akademickich u schyłku PRLu ! I o charakterze tego politycznego oczyszczenia, realizowanego pod batutą SB-PZPR przez nomenklaturowe władze uczelni, oczyszczenia z elementu niewygodnego, wrogo, czy choćby krytycznie nastawionego do systemu komunistycznego, z elementu stanowiącego zagrożenie dla przewodniej siły narodu, i dla komunistycznego systemu wychowywania młodzieży akademickiej.

Nie bez przyczyny takich oskarżano o negatywny wpływ na młodzież, o niewłaściwą dla standardów komunistycznych – etykę (szczególnie jeśli protestowali przeciwko deprawacji młodzieży !), o niewłaściwy charakter – szczególnie jeśli mieli charakter niezłomny, zupełnie nieprzydatny do formowania ludzi złomnych, zniewolonych, którzy nie będą się ‚wychylać’.

Szczególne zagrożenie dla systemu stanowili ci, którzy uczyli myślenia krytycznego i nonkonformizmu naukowego. Tych usuwano dożywotnio, bo i dla III RP stanowili i stanowią zagrożenie.

Niestety do tej pory nie bada się strat kadr akademickich poniesionych w wyniku tej lustracji.

Nie ujawnia się składu komisji lustracyjnych/weryfikacyjnych. Nikt nie biadoli nad osłabieniem potencjału intelektualnego i moralnego w wyniku negatywnej lustracji kadr nie wykazujących ochoty ani do tajnej, ani do jawnej współpracy z systemem zła. Czy nie jest to schizofrenia ?

Czy nie jest potrzebna dogłębna lustracja tej bolszewickiej lustracji ?

Jeszcze raz podkreślam –  w wyniku tej lustracji/weryfikacji nie usuwano tych, którzy byli/ współpracowali z tajnymi/jawnymi współpracownikami systemu komunistycznego, tylko tych którzy nie byli/współpracować nie chcieli z budowniczymi systemu komunistycznego i do budowy tego systemu się nie nadawali ! Nie respektowali wartości/etyki na opak tego przestępczego (także dla nauki i edukacji) systemu.

Nie bez przyczyny organizatorzy/beneficjenci tej lustracji wymazują ją i jej ofiary z pamięci, z badań , z historii.

Pojęcie i praktykę lustracji sprowadzono do ujawniania współpracy tajnej ze służbami państwa komunistycznego. W ramach lustracji ujawnia się zatem, choć z oporami, tajnych współpracowników, co jest bardzo ważne, ale nie wystarczające.

Jawni współpracownicy na ogół są utajniani, mimo ze decydowali niemal o wszystkim !

Nie bada się szkód wyrządzonych przez nich nauce i edukacji w Polsce, zarządzanym, czy „ochranianym” obiektom, osobom. Niestety nie ma woli poznania.

Rzekome badania nad pokrzywdzeniem w PRL prowadzi się tylko wśród beneficjentów, którzy z sukcesem przeszli weryfikację, ale nie wśród poszkodowanych, którzy takiej politycznej, pozamerytorycznej weryfikacji – nie przeszli !

Tak naprawdę widać zatem wielką aprobatę, wielkie uznanie dla niemerytorycznych ocen i tajnych metod pracy, tajnych do dnia dzisiejszego komisji lustracyjnych/weryfikacyjnych. Jak ktoś przez taką weryfikację nie przeszedł widocznie się nie nadawał do budowy jedynie słusznego systemu – i jak tu zaprzeczać ?

System akademicki III RP budują ci, którzy te bolszewickie komisje tworzyli i ci którzy przez taką lustrację przeszli oraz przez nich formowani. Skutki – jak widać!

A jakie są wyniki takich badań nad działalności SB wobec uczelni ? Ano czasem takie, że – w rezultacie powszechnej inwigilacji uczelni podobno nikt nie został pokrzywdzony, nikogo nie wyrzucono !

Czyli co ? – „ochrona” uczelni przez aparat SB była taka znakomita? niezwykle pożyteczna ?

No to może likwidacja SB i PZPR spowodowała dopiero spadek poziomu uczelni ?

I takie bzdury są rozpowszechniane i akceptowane ! Nikt z pokrzywdzonymi i prezentującymi odmienne fakty i poglądy – nie chce rozmawiać ! Jak ktoś dostał akademicki „wilczy bilet”, akademickie dożywocie – to widocznie na to zasługiwał!

Jak nie wyrzucono żadnego tajnego, ani jawnego współpracownika systemu komunistycznego – to strat nie było ! ? A ci co nie chcieli być ani jawnymi, ani tajnymi współpracownikami – sami sobie są winni ! ?

Beneficjenci weryfikacji piszą fałszywe historie, w których ani słowa o systemie komunistycznym, czy o stanie wojennym i przeciwko temu nikt nie protestuje – niemal nikt, bo ja protestują i napisałem n-tą ilość tekstów i listów, ale nad nimi zapadła głucha i chyba złowroga cisza. [https://blogjw.wordpress.com/2009/03/25/lustracja-dziejow-uniwersytetu-jagiellonskiego/].

Historykom, także tych z opcji patriotyczno-solidarnościowej, medialnie walczących podobno o poziom nauczania historii, jakby wcale nie przeszkadzało, że w ich instytutach pracują tajni i jawni współpracownicy systemu kłamstwa.

Co więcej nie przeszkadzają im także zafałszowane historie ich uczelni, nawet jak są zalecane do opanowania przez kandydatów na studia. Te fałszywe historii niekoniecznie piszą ci, którzy byli tajnymi czy jawnymi współpracownikami, więc nawet jakby takich współpracowników pousuwano ( co powinno jednak nastąpić), to i tak skutecznie nie obronimy młodych przed złymi wzorcami.

Zło akademickie znacznie wyszło poza zakres współpracy z systemem komunistycznym, bo było i jest opłacalne i wynagradzane, otoczone prestiżem.

Napisałem przed nie tak dawnymi laty Poradnik dla badających czasy PRL-u na odcinku akademickimhttps://blogjw.wordpress.com/2013/02/10/poradnik-dla-badajacych-czasy-prl-u-na-odcinku-akademickim/ ale największe umysły akademickie nie podjęły nawet dyskusji, nie mówiąc o wdrożeniu w życie.

Jakie umysły – takie wdrożenie.

I to jest skutek tej bolszewickiej lustracji. Nie tylko tajni i jawni współpracownicy systemu kłamstwa fałszują historię !

Julian Haraschin w drodze do docentury na UJ

baner historia PRL

Julian Haraschin w drodze do docentury na UJ

 – ujęcie Stefana Grzybowskiego:  Wspomnienia 1999 [ wyd. Zakamycze]

1

2

3

 

4

5

…….

6

7

8

9

10

Społeczność akademicka UJ w systemie komunistycznym

baner historia PRL

Społeczność akademicka UJ w systemie komunistycznym 

 – ujęcie Stefana Grzybowskiego:  Wspomnienia 1999 [ wyd. Zakamycze]1

2

3

4

5

6

7

8

9

Na drodze do formowania kadry Uniwersytetu Śląskiego

baner historia PRL

Na drodze do formowania kadry Uniwersytetu Śląskiego

–  wzmacnianie elementu komunistycznego 

w ujęciu Stefana Grzybowskiego – Wspomnienia 1999 [ wyd. Zakamycze]

A

B

C

D

Od samego początku szczególną rolę w funkcjonowaniu uczelni odgrywała PZPR.

 

Adam Dziuba, Mariusz Mrzyk

Skala i metody inwigilacji Uniwersytetu Śląskiego w latach osiemdziesiątych

(fragmenty) 

w : Myśl na uwięzi.- Kontrola operacyjna środowisk akademickich województwa katowickiego przez Służbę Bezpieczeństwa w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX wieku. Studia i szkice, red. Adam Dziuba i Mirosław Sikora, Wyd. Oddz.I PN w Katowicach, Uniwersytet Śląski . Katowice 2010, 

Uniwersytet Śląski (USl.) powstał na podstawie rozporządzenia Rady Ministrów w czerwcu 1968 r. z połączenia działającej w Katowicach .Filii Uniwersytetu Jagielońskiego z Wyższą Szkolą Pedagogiczną. Pracę na czterech wydziałach uczelni podjęło 247 nauczycieli akademickich (w tym 13 profesorów i 23 docentów), kształcących 5473 studentów na studiach dziennych, wieczorowych i zaocznych. Utworzenie uczelni wynikało przede wszystkim z dążenia lokałnych elit Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej (PZPR) do wykreowania swoistej alternatywy dla pobliskiego krakowskiego ośrodka naukowego, ale należy też docenić autentyczne dążenie lokalnej społeczności do posiadania własnej instytucji naukowej o poważnej randze.

Uniwersytet w latach siedemdziesiątych znacznie się rozwinął. Pod koniec dekady na dziewięciu wydziałach, zlokalizowanych w Katowicach i Sosnowcu, studiowało przeszło 12 tyś. studentów (w tym około 7500 na studiach stacjonarnych), kadra naukowo-dydaktyczna składała się z 1365 pracowników (wśród nich około 170 docentów i profesorów), zaś personel pomocniczy (administracja, pracownicy inżynieryjno-techniczni i obsługi, służba biblioteczna, oficerowie Studium Wojskowego) liczył 1625 osób.

Od samego początku szczególną rolę w funkcjonowaniu uczelni odgrywała PZPR. Do schyłku lat siedemdziesiątych korzystała nawet z monopolu na organizowanie swych struktur na UŚL; z działań takich były natomiast wykluczone Stronnictwo Demokratyczne i Zjednoczone Stronnictwo Ludowe. Partia chciała mieć także istotny wpływ na przebieg procesów dydaktycznych w myśl przytoczonych przez prof. Witolda Nawrockiego (pracownika USL, desygnowanego do najwyższych władz PZPR) słów Lenina: „pracę pedagogów w socjalistycznej oświacie należy widzieć następująco: specjaliści pracują pod kierownictwem komunistów, a o treściach nauczania nauk społecznych i filozofii decydują komuniści”.

 Odgrywała istotną rolę w doborze kadr i kluczową w nominacjach na stanowiska w uczelnianych władzach. Opiniowała wnioski o awans naukowy. Ze swych przywilejów zrezygnowała dopiero w październiku 1989 r., gdy I sekretarz Komitetu Uczelnianego PZPR, w imieniu uczelnianej organizacji partyjnej wystąpił do rektora z oficjalnym zrzeczeniem się prawa współdecydowania w kwestiach kadrowych.

Uniwersytet, nawet wtedy, gdy dominacja PZPR wydawała się niezagrożona, był terenem intensywnie penetrowanym przez Służbę Bezpieczeństwa. W jej rozumieniu stanowił „ochraniany obiekt”, czyli według esbeckiej definicji „jednostkę organiza­cyjną administracji państwowej, gospodarki, nauki, kultury, środków masowegoprzekazu i instytucji społecznych,spełniającą szczególne znaczenie w programowa­niu i realizacji społeczno-ekonomicznego rozwoju kraju, wytyczonego programem i uchwałami partii i rządu”10.

Zgodnie z pragmatyką organów bezpieczeństwa „ochraniany obiekt” otaczano działaniami operacyjno-profilaktycznymi, którymi na USl. objęto studentów, kadrę naukowo-dydaktyczną, w tym wybitnych naukowców, osoby dopuszczone do prac tajnych oraz takie, które kontaktowały się z obywatelami państw zachodnich; SB realizowała wobec uczelni „całokształt przedsięwzięć mających na celu niedopuszczenie do prowadzenia przez osoby z tego środowiska {tutaj USl.} działalności sprzecznej z programem i uchwałami Partii i Rządu w sferze polityczno-ideologicznej”1.

 Funk­cjonariusze kontrolowali ponadto różne imprezy, konferencje, sesje naukowe, zjazdy z udziałem naukowców i studentów w ramach odrębnych spraw obiektowych. Jako „obiekty” były także traktowane różne inne zjawiska, sytuacje czy tez środowiska związane z życiem akademickim, np. domy studenckie, organizacje studenckie, coroczne praktyki studenckie, grupy studentów-obcokrajowców.

 Już od samego początku istnienia uczelni SB umacniała swoje wpływy w jej środowisku, a opinia służb miewała znaczenie przy ocenie kandydatów do pracy naukowej i dydaktycznej’^. Niektórzy pracownicy nowo tworzonych wydziałów i instytutówbyli wykorzystywani już wcześniej w różnych sprawach operacyjnych, w ich teczkach nierzadko znajdują się bardzo pochlebne oceny dotyczące wykonywanych przez nich czynności. Przykładowo jeden z pierwszych prodziekanów utworzonego w 1973 r. Wydziału Nauk Społecznych był długoletnim tajnym współpracownikiem ukrywającym się pod ps. „Asystent” i „Wiktor”. Osób tego pokroju było oczywiście więcej, a i w późniejszych latach miały spory wpływ na rozpoznanie sytuacji na uczelni,

Wkrótce po powstaniu US1. funkcjonariusze „ochraniającego” go Wydziału III SB w Katowicach otrzymali organizacyjny instrument do koordynacji działań obserwacyjnych i operacyjnych w środowiskach naukowych w postaci zarządzenia nr 015/70 dyrektora Departamentu III MSW. Na jego podstawie założono sprawę obiektową (SO) o krypt. „Uniwersytet”, którą od 14 kwietnia 1971 r. pod numerem rejestracyjnym 19956 prowadził katowicki Wydział III SB. Założono wówczas także sprawy obiektowe na inne śląskie uczelnie; wszystkie dokumenty zniszczono w styczniu 1990 r…..

………………..

Już w latach siedemdziesiątych część pracowników naukowych uczelni była inwigilowana przez SB także z powodu podejrzeń o „nieprawomyślne zachowania”, ale prawdziwy bunt uniwersytetu w latach 1980—1981 na zawsze zniszczył mit „czerwonej uczelni”. Skali represji z okresu stanu wojennego i liczby internowanych wśród pracowników i studentów Uniwersytetu Śląskiego nie sposób porównać z represjami na którejkolwiek innej wyższej uczelni w Polsce”. Dla władz i Służby Bezpieczeństwa niepokojące były również rozmiary oporu opozycyjnych struktur studenckich, konspiracyjnej „Solidarności” lub „Solidarności Walczącej”, jak też prób legalnej walki z systemem.

Szczyt represji nastąpił w łatach 1983—1984. Później SB stopniowo ograniczała swe działania wobec pracowników naukowych UŚL, koncentrując się na antystemowych inicjatywach studentów. Aby wykazać, że opozycyjne nastroje wśród pracowników uniwersytetu zostały przezwyciężone, funkcjonariusze SB uciekali się nawet do fałszowania danych; przestali zauważać, że w Instytucie Fizyki narodziła się i okrzepła prawdziwa enklawa niezależności.

Zanim jednak doszło do ostatecznego upadku systemu naukowcy byli szantażowani, łamani, okłamywani; wykorzystywano przeciwko nim cały arsenał metod wypracowanych w ciągu kilkudziesięciu lat funkcjonowania tajnych służb. Mimo wielu dramatycznych wydarzeń nie udało się ani zniszczyć ducha buntu, ani okiełznać naukowców.