Lustracja, czyli napiętnowanie zła i poniechanie zemsty

baner3

Warto też pamiętać, że część kadry akademickiej należała do PZPR.

Te osoby, z racji sprawowanych przez siebie funkcji partyjnych, zajmowały się działalnością społecznie niesłychanie szkodliwą – będąc częścią aparatu przemocy, wymuszały dominację miernoty nad błyskotliwością.

A jednocześnie nie musiały podpisywać żadnych zobowiązań do współpracy ze służbami specjalnymi PRL. Były bowiem ich dobrowolnymi współpracownikami.

 I to właśnie oni ponoszą moralną odpowiedzialność za ogromne morze zła i głupoty, którego ofiarą padły całe rzesze polskiej młodzieży kształcącej się w uczelniach wyższych.

Bo nauczyciel akademicki

(podobnie jak sędzia czy prokurator),

który nie reprezentuje standardów moralnych i jest podatny na naciski polityczne,

po prostu narusza prawa obywatelskie swoich studentów.


Jeśli zaś chodzi o tych, którzy formalnie zadeklarowali współpracę z aparatem przemocy, produkowali raporty i donosili na ludzi ze swego środowiska zawodowego, to ich działania w kategoriach dobra i zła nie są ani niejasne, ani relatywne. Bo skutkiem było szerzenie się już nie miernoty, jak we wcześniejszym przypadku, lecz zła, czystego zła. 

Bronisław Misztal Lustracja, czyli napiętnowanie zła i poniechanie zemsty

Schody udaczników akademickich

schody-wstepujace1

Tekst na inaugurację nowego roku akademickiego

los zdrajców (decyzje ludu)

los niewinnych -psujów młodzieży (decyzje akademickie)                                                                                     

Rozpoczyna się kolejny rok akademicki. Ale na uczelniach bez zmian.

Polityka kadrowa na uczelniach w okresie PRL,  dziwnie zgodna z instrukcją NKWD Ściśle tajne Moskwa, 2.VI.1947r. K.AA/OC 113 INSTRUKCJA NK/003/47 „35. W szkolnictwie podstawowym, zawodowym, a w szczególności w szkołach średnich i wyższych doprowadzić do usunięcia nauczycieli cieszących się powszechnym autorytetem i uznaniem.” zrobiła swoje.

Nauczycieli cieszących się powszechnym autorytetem i uznaniem – pousuwano. Powstała luka pokoleniowa, bo kto miał formować nowych nauczycieli ? Zresztą nie było woli aby zrezygnować z negatywnej selekcji kadr, odsunąć skompromitowanych kolaboracją z systemem kłamstwa i formować nowych nauczycieli w zgodzie z istotą nauki, dla działań na rzecz poszukiwania prawdy, a nie jej niszczenia. Niestety system akademicki nadal jest zakorzeniony w systemie PRLu i nie jest w stanie samodzielnie się od tego systemu oderwać. Bez pomocy zewnętrznej chyba nie jest to możliwe. 

Po 20 latach mamy już nowe pokolenie, ale uformowane w zgodzie z systemem PRLu i przez beneficjentów tego systemu, zgodnie z przyswojonymi przez nich skutecznymi zasadami, a raczej brakiem zasad.

Nowy rok uczelnie rozpoczną razem z tajnymi i jawnymi współpracownikami systemu zła, którzy mają się dobrze. Zajmują nawet wysokie stanowiska uczelniane, z rektorskimi włącznie. Pracują na etatach, czasem nawet na wielu. A ich ofiary, czy frajerzy, zwani także nieudacznikami, co nie chcieli ani wstępować do organizacji partyjnych, ani współpracować z SB – często nadal poza uczelniami, bezetatowi, z wilczymi biletami, objęci ostracyzmem środowiska heroicznie walczącego o to aby nie przeprowadzać lustracji, bo by godność TW i ich miłośników mogła ucierpieć.

O wykluczonych, pozbawionych warsztatów pracy, bez możliwości kontaktu z młodzieżą akademicką – nikt nie pamięta, nikt się nie martwi, nikt się nie upomina. Niech mają za swoje !

W końcu czemu ci bez twarzy, z nieodłączną podręczną strusiówką mają znosić tych co żyją w postawie wyprostowanej, z twarzą odsłoniętą ? To by ich deprymowało, obniżało poczucie ich wartości.

Pozostaje zatem wykluczenie, i trzymanie takich z dala i urabianie im negatywnej, opinii, aby nie wychodziło na to, że źle traktuje się ludzi wartościowych. Wartościowi i wiarygodni to przecież, ci co mają szmal, dożywotnie etaty i autonomiczną bezkarność, a często autonomiczny status niekwestionowanych autorytetów moralnych i intelektualnych, bez względu na to jakie draństwa czynili/czynią, i jakie brednie mówili/mówią.

Jest przygotowany pakiet nowych ustaw, ale prawa nabyte, co prawda i te nabyte niegodnie, niesprawiedliwie, jak najbardziej mają być zachowane udacznikom.

Polityka kadrowa ma się nieco zmienić, działania i ich rezultaty mają być bardziej przejrzyste, ale skoro nad tym ma czuwać obecna kadra dowartościowująca się niezliczonymi tytułami i stanowiskami, to raczej postępu pozytywnego nie należy się szybko spodziewać, o ile taki postęp kiedykolwiek nastąpi.

Jest program wykorzystania kapitału intelektualnego, ale niby jak go można zrealizować przez wykluczanie mających kapitał intelektualny i promowanie tych co kapitału intelektualnego, a przede wszystkim moralnego, są pozbawieni ?

Jak czytamy na stronach IPN 2 lata temu „ Około 130 studentów Uniwersytetu Jagiellońskiego podpisało się pod petycją do władz rektorskich o pełną weryfikację pracowników naukowych uczelni oraz odsunięcie od pracy dydaktycznej ze studentami wykładowców zamieszanych we współpracę z SB. „Uważamy, że mamy pierwszeństwo domagać się, nieskalanej donosicielstwem państwu komunistycznemu, przeszłości wykładowcy. Uważamy, że powinien on być dla nas autorytetem tak naukowym, jak i moralnym. Uważamy, że Uniwersytet Jagielloński powinien mieć właśnie takich pracowników naukowych – uczciwych i patriotów” – napisali studenci w apelu przekazanym w środę rektorowi UJ, prof. Karolowi Musiołowi. Inicjator akcji, student II roku historii Paweł Zyzak ocenił, że wykładowcy podejrzani o współpracę z SB nie powinni uczyć studentów, szczególnie na kierunkach humanistycznych, takich jak historia, polonistyka czy prawo – „tak wrażliwych na prawdę”. „Ludzie, którzy wykładają nam historię, będąc byłymi tajnymi współpracownikami służb bezpieczeństwa PRL mogą po prostu naginać prawdę, tylko dlatego, żeby chronić swoje interesy czy chore poglądy” – zaznaczył. Serwis PAP 15.03.2006 r., „Studenci nie chcą, by uczyli ich esbecy” Nasz Dziennik 16.03.2006 r. „

No i co ? Ano nic ! Wszystko po staremu. TW nadal na uczelniach, a ci co TW być nie chcieli – nadal nie chciani !

Nauka jest podobno arystokratyczna, a nie demokratyczna, a arystokraci, czasami tajni, czasami jawni współpracownicy systemu zła – zmian nie chcą. Studentami nie muszą się przejmować, a pracowników mają na sznurku. Kto podskoczy to pętla sama się wokół szyi zaciśnie. Nic się nie zmieniło od rzekomego upadku PRLu.

Kto ujawni jaka jest prawda o uczelniach, inna od tej co podają rektorzy poprzez media – to oszołom, nieudacznik, prowadzący do destabilizacji systemu udaczności konformistów, mieszkańców podręcznych strusiówek.

Można oświadczać wolę wznowienia wykładów. Na takie oświadczenia nawet się nie reaguje.

Nauczyciele akademiccy wykluczeni z uczelni w czasach stalinowskich, w okresie odwilży po 1956 r. na ogół wracali na uczelnie. Ale zweryfikowani negatywnie, często anonimowo, w latach 80-tych, po roku 1989 r. na uczelnie wrócić nie mogą. Odwilż jeszcze nie nastąpiła !

Istnieje groźba, że nadal będą negatywnie oddziaływać na młodzież akademicką, nadal stanowią zagrożenie dla środowiska akademickiego. I jest to systemowo spójne, bo przecież nonkonformiści nie mogą udacznie formować konformistów. Do tego się nie nadają ! Merytorycznie wszystko jest w porządku. Ale czy jest w porządku wspieranie i rozwijanie systemu konformizmu i kłamstwa, nadal uczenie, że ‚Na białe czarne mówić nada’, nadal formowanie młodzieży do życia w schizofrenicznym systemie wartości, a właściwie bez wartości ?

Media od lat podają, że system się zmienił, nastąpiła transformacja, ale w nauce tego nie zauważono – dominuje stagnacja.

Na inaugurację nowego roku akademickiego, zamiast wykładu do czego wykluczeni w PRLu nie są nadal powołani, uruchomiona została strona internetowa ‚Lustracja i weryfikacja naukowców PRL’. Może da trochę do myślenia, uwidoczni, że polski świat akademicki tworzą nie tylko poszukiwacze prawdy, lecz nierzadko tajni, lub jawni współpracownicy systemu zła.

Józef Wieczorek