WiP w bezpośredniej bliskości uczelni

mobbing lektura

WiP kontra PRL. Ruch Wolność i Pokój 1985–1989

Monika Litwińska, WiP kontra PRL. Ruch Wolność i Pokój 1985–1989, Kraków 2015, 602 s.

1

2

3

 

Reklamy

O nauce w roku 1966 na przykładzie Krakowa

 

O nauce w roku 1966 na przykładzie Krakowa

wg Karol Estreicher – Dziennik wypadków t. III, 1961-1966

( Może się przydać do rozmyślań nad stanem obecnym)

 

17 marca 66

Dziś w Komitecie Wojewódzkim Partii odbyło się zebranie rektorów i niektórych, partyjnych prorektorów (!) (wykrzyknik autora przyp. Af) krakowskich Szkot Wyż­szych, na którym sekretarz Domagała wygłosił przemówienie w tonie besztającym.

Mania władzy, zarozumialstwo, znanie się na wszystkim, nieżyczliwość i podejrzli­wość. Równocześnie lęk przed wystąpieniem z udokumentowanymi zarzutami. Same ogólniki w rodzaju; „Niesprawność nauczania, zaniedbywanie prac dydaktycznych na rzecz naukowych, czytane wykłady, zajęcia asystentów na rzecz profesorów, stosunki feudalne (!) (wykrzyknik autora przyp. Af), zakazywanie asystentom pracy społecznej (czytaj partyjnej), brak doktoratów, brak habilitacji.”

Same gołosłowne zarzuty nie poparte faktami. Pan I Sekretarz Partii, niczym inspek­tor w szkole, beształ profesorów, źle płatnych, w źle wyposażonych zakładach. Starał się wbić klin (jak zawsze) miedzy młodych asystentów a starych profesorów.

Ogólny upadek uniwersytetów w świecie i w Polsce. Niedobry ustrój. Główną wadą jest wytwarzanie się klik wokół rektora, którego urząd trwa 3 lata. Biurokratyczna rola urzędów uniwersyteckich. W Krakowie dyrektorem administracyjnym jest Włodek. niezły człowiek, ale prymitywny umysł. Rządzi zakładami, budżetem, sprawami perso­nalnymi.

Rektorzy przywiązują się do stanowiska. Przewrócone w głowie i nieprzystępność Klimaszewskiego, Turskiego, Rzepińskiego.

Są i zalety 3-letniej kadencji. Rektorzy nabierają wprawy w zarządzaniu szkołą. Zale­ty jednak nie równoważą szkód płynących z tłumaczenia się przez nich z samodzielności myślenia i działania. Rektorzy chcą mieć spokój. Rola Partii. Zamęt. Sekretarze tzw. Podstawowych Organizacji Partyjnych w Szkołach Wyższych sieją zamęt wśród asysten­tów, podniecając ich przeciw profesorom. Ostatnio (17 III) w Krakowie na UJ odbyło się posiedzenie w sprawie tzw. młodych kadr naukowych, na którym mówił stalinowiec Czesław Domagała. Celem posiedzenia było podniecanie ambicji i obietnice.

Podsumowanie roku 1966

Nauka krakowska stoi w miejscu. Upadek nauk humanistycznych jest widoczny. Hi­storia bez znaczenia, historia literatury pod rządami Wyki i Markiewicza wyczynia roz­maite łamańce, ale niewiele z tego wychodzi.

Co warte są krakowskie nauki przyrodnicze niepodobna zarejestrować. Wśród przy­rodników, także wśród lekarzy kwitnie samochwalstwo. Każdy z nich rzekomo jest kan­dydatem do nagrody Nobla — tylko nagród tych nie widać. Od chwili objęcia rządów w Akademii Nauk, mało działają, a gadania dużo. Zdaje się, że Akademia Górnicza stoi wyżej od Politechniki, ale mnie ocenić jest to trudno. Uniwersytetowi w roku 1966 poświecę osobny rozdział. Bolesny….

Donosem Polska stoi! Ale nie trzeba zaraz uważać ich za płatnych szpicelków. Humanistyka, historia sztuki, zabytki Krakowa, świat w którym żyje powoli przegry­wa. W grudniu stało się jasne, że prezesem Stowarzyszenia Historyków Sztuki ma zo­stać Jerzy Banach. Partia działa przez Konserwatora Wojewódzkiego Hannę Pieńkowską. Towarzystwo Miłośników Krakowa ledwo dyszy — żyje dzięki nędznym subwencjom PAN z Warszawy. Komitet Kopca Kościuszki odsunięty został przez Braneckiego i Czesława Ochaba od wpływu na rozplanowanie i urządzenie Sikornika… Towarzystwo Przyjaciół Sztuk Pięknych trzyma się ostatkiem moich sił. Już niedługo. Rok 1966 pokazuje mi ostateczną przegraną w tych sprawach. Może przyszłe pokole­nia… Sesja Tysiąclecia na Wawelu pokazała jak z niczego można snuć gadulstwo bez końca i skutku.

Jaśniejszym momentem był na początku grudnia 1966 przyjazd Antoniego Słonimskiego i owe literackie spotkania z tego powodu.

Przystępuję teraz do opisu stosunków na Uniwersytecie Jagiellońskim, choć z góry wiem, że obraz roku 1966 będzie tu niepełny. Można życie spędzić na Uniwersytecie i ani nie znać innych kolegów — profesorów, ani nie wiedzieć, co dzieje się w Uniwer­sytecie.

W roku 1966, po euforii jubileuszowej sprzed dwóch lat, nastąpiło uspokojenie. Na Jubileuszu Uniwersytet dużo zyskał, przede wszystkim dwa gmachy Fizyki i Filologii oraz rozbudowę Biblioteki Jagiellońskiej i Ogrodu Botanicznego. Ale też i inne budo­wy (tak potrzebne) nie zarysowały się w roku 1966. Rząd i Partia odwróciły się od Uni­wersytetu, bo już im jest niepotrzebny propagandowo.

Na stosunki w instytucji składają się ludzie. Dlatego zacznijmy od opisu postaci rzą­dzących Uniwersytetem Jagiellońskim w roku 1966. Najpierw Rektor Mieczysław Klimaszewski został członkiem Rady Państwa, a potem jej wiceprzewodniczącym. Od spraw uniwersyteckich wyraźnie się odwrócił. Rządy Uniwersytetem oddał w ręce pro­rektorów (Karaś — partyjny, Siedlecki — prawnik, Adam Bielański).

Profesor Mieczysław Karaś zachowuje się jak typowy aparatczyk — straszy słabszych, boi się silniejszych, przypodchlebia się możnym, jest i posłuszny i władczy, zależnie od potrzeby. Jest indywidualny o średnim intelekcie. Podlega Taszyckiemu, którego „inspi­ruje” w „Województwie”. Siedlecki i Bielański zachowują się przyzwoicie, są dobrymi kolegami. Nie zastraszają. Prorektorem na Katowice jest profesor Popiołek, ale rów­nież nie ma wpływu na rządy Uniwersytetem.

Klimaszewskiemu ten stan rzeczy odpowiada. Jest bardzo zręczny, inteligentny, do­brze ułożony, nieskończenie ambitny, a nawet próżny, umiejący zachować godność i spokój, nieuczynny, ostrożny. Egoista — robi wszystko, by Uniwersytet służył mu do dalszej kariery politycznej. Jakiej? On jeden to wie lub wic co sobie marzy.

Tzw. Filia UJ w Katowicach to całkowita fikcja. Nie można prowadzić Uniwersytetu w dwóch miejscach. Wykłady prawa (dla milicji), fizyki i chemii (dla potrzeb przemy­słu) w Katowicach nie mają nic wspólnego z UJ. Są dla krakowskiego środowiska ogromnym obciążeniem. Odbierają nam środki i siły, są „rozpuszczaniem” energii kra­kowskiego środowiska. Jest charakterystycznym, że na otwarcie humanistyki w Katowi­cach rząd nie chce się zgodzić, bo humanistyka jest potępiana, jako budująca świadomość narodową.

Na to wszystko rzadcy UJ z Klimaszewskim na czele idą, przynajmniej w roku 1966 szli. Klimaszewski dba ogromnie o reprezentację, przyjmuje w Modlnicy gości, zaba­wia, wydaje przyjęcia. Dwór w Modlnicy jako reprezentacyjny pałacyk kosztuje rekto­ra rocznie około 300 tysięcy złotych. Kwoty te są ukryte w różnych pozycjach budżetu UJ. Nie ma na katedry, zakłady, na wydatki osobowe, ale na reprezentację w Modlnicy pieniądze są! Na całe Muzeum UJ i Collegiura Maius dostaje zaledwo 10 tysięcy zło­tych rocznie!

Obok rektorów rządzą Uniwersytetem dyrektorzy administracyjni Włodek i Hajec. Pierwszy był dyrektorem AGH, niezły człowiek, którego można pozyskać dla małych spraw, drugi to były ubowiec — takim pozostał do dziś •— leń, nieużyty, rzekomo ener­giczny, w gruncie rzeczy donosiciel. Obaj mają duży wpływ na zarząd administracyjny.

Senat i profesorowie, zakłady, wydziały, procedury naukowe nie Uczą się zupełnie. Dziekani ustępują rektorom. Z tyłu rządzi (po cichu) Podstawowa Organizacja Partyj­na z sekretarzem Hanouskiem, docentem prawa, na czele. To co tam się dzieje otoczo­ne jest absolutną tajemnicą. „Oni” nic mówią, my nie chcemy wiedzieć.

Święto 3 maja – niebezpieczne święto

baner-historia-prl1

Niebezpieczne święto

wg Historia.polskieradio.pl 

W maju 1946 roku przez Polskę przetoczyła się niespotykana fala strajków i demonstracji. W kilkunastu miejscowościach przeciwko manifestantom użyto broni. Do dziś nie ustalono liczby zabitych, według różnych źródeł zginęło od czterech do dwudziestu osób, kilkadziesiąt zostało rannych, a tysiące aresztowanych.

Protestowała głównie młodzież, strajki objęły ponad sto szkół i ponad dwadzieścia wyższych uczelni. Wszystko z powodu 3 majowego święta, bo choć oficjalnie rocznica uchwalenia Konstytucji pozostawała jeszcze świętem, to komuniści zakazali publicznego świętowania.

Zaczęło się w Krakowie

Najbardziej burzliwy przebieg przybrały demonstracje w Krakowie. 3 maja 1946 roku mieszkańcy Krakowa, wśród których przeważały grupy młodzieży szkolnej, studentów i harcerzy przybyły na mszę świętą do Kościoła Mariackiego. Już podczas przemarszu w stronę kościoła doszło do pierwszych starć z ubecją. Po mszy świętej mieszkańcy Krakowa, z pieśniami patriotycznymi na ustach ruszyli w kierunku ulicy Grodzkiej. Doszło do kolejnych starć. W godzinach popołudniowych ubecy wtargnęli do akademika przy ulicy ( nomen omen) 3 maja. Zaczęły się aresztowania wszystkich przebywających tam studentów i systematyczne rewizje pokojów. Według niepewnych danych aresztowano około 800 osób.

 Następnego dnia w odpowiedzi na brutalne represje i kłamstwa zamieszczone w prasie, zastrajkowały wszystkie krakowskie wyższe uczelnie i blisko czterdzieści szkół średnich. Ponieważ wydarzenia krakowskie odbiły się szerokim echem w kraju i zagranicą, już wkrótce fala strajków i demonstracji objęła cały kraj. Demonstranci domagali się zwolnienia zatrzymanych i zaprzestania represji przez komunistyczną bezpiekę.

Przykład Poznania

13 maja doszło do potężnego  strajku solidarnościowego, który ogłosili studenci Uniwersytetu imienia Adama Mickiewicza i Akademii Handlowej w Poznaniu. W tym samym dniu zorganizowali oni marsz protestacyjny pod budynek Urzędu Wojewódzkiego. Domagali się przede wszystkim zwolnienia  swoich kolegów z Krakowa. Manifestanci zostali otoczeni przez siły porządkowe, a następnie aresztowani. Według różnych danych zatrzymano od sześciuset do tysiąca manifestantów. W kolejnych dniach trwała nagonka na studentów. Straszono ich relegacją z uczelni, zarzucano nieodpowiedzialność i uleganie propagandzie imperialistycznej. Wojewoda poznański Feliks Widy-Wirski posunął się do ordynarnych gróźb pod adresem studentów sugerując, że w razie ponownych zajść odpowiednie służby nie zawahają się użyć siły.

 Represje

Najczęstszą formą represji wobec protestujących uczniów i studentów były relegacje ze szkół. Zdarzały się przypadki, że przywódców strajkowych powoływano do wojska. Specyficzną karą było pozbawienie zatrzymanych prawa głosu w sfałszowanych przez komunistów wyborach, które odbyły się w styczniu 1947 roku. Przynajmniej kilkudziesięciu uczestników demonstracji stanęło przed Wojskowymi Sądami. Zapewne majowe protesty ułatwiły władzy ograniczenie, a następnie zniesienie autonomii szkół wyższych. Komuniści wyciągnęli wnioski z fali majowych demonstracji. Urzędnicy Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego opracowali między innymi odpowiedni plan rozbijania masowych protestów i demonstracji.

Epilog

W kwietniu 1947 roku Biuro Polityczne Polskiej Partii Robotniczej zadecydowało o zniesieniu święta 3 maja. Przez ponad 40  kolejnych lat świętowanie uchwalenia Konstytucji 3 maja było nielegalne. Flaga może wisieć pierwszego, a nawet drugiego, ale nie trzeciego, przestrzegał milicjant w jednym z filmów Stanisława Barei.

————–

3 Maja 1946 w Krakowie. Przebieg wydarzeń i dokumenty

Brzoza Czesław

Księgarnia Akademicka, 1996, 
243 s. (
Wydawnictwa Księgarni Akademickiej ) 
ISBN: 83-86575-81-6 

————–

3 MAJA 1946 W KRAKOWIE

Jerzy Sędzimir, Forum Akademickie 12,2008

Akademia Medyczna w Krakowie o nowelizacji ustawy o szkolnictwie wyższym z 1985 r.

Akademia Medyczna w Krakowie

o nowelizacji ustawy  o szkolnictwie wyższym z 1985 r.

akademia-medyczna-1986-nowelizacja-ustawy1

Blokada awansów przez PZPR – Lista Hausnera


baner-historia-prl

Lista Hausnera

Jak PZPR blokowała awanse profesorskie

Lista nosiła adnotacje „poufne”. Znajdują się na niej nazwiska 77 naukowców, w tym wiele uznanych autorytetów. Wszystkim tym osobom w latach 1977-1987 szefowie PZPR na szczeblu uczelnianym, wojewódzkim czy Komitetu Centralnego zablokowali awanse profesorskie.

Na liście jest kilkunastu naukowców, których awans został wstrzymany, bo tak chciał Komitet Krakowski PZPR. W Krakowie w latach 1986-1989 sekretarzem KK PZPR był obecny wicepremier, szef resortu gospodarki prof. Jerzy Hausner. Podlegał mu Wydział Nauki i Oświaty.

Lista po raz pierwszy została opublikowana w 1998 r. w dwumiesięczniku „Arcana”, ale nawet sami profesorowie, którzy się na niej znaleźli, o jej istnieniu dowiadywali się z reguły od nas. To jedynie wierzchołek góry lodowej. Uczonych, których partyjni aparatczycy skrzywdzili w taki lub inny sposób, było w okresie PRL – według naszych rozmówców – tysiące.

Podległy mi Wydział Nauki i Oświaty Komitetu Krakowskiego PZPR przygotowywał opinie dotyczące wniosków uczelni o powołanie na stanowiska samodzielnych pracowników nauki – przyznaje wicepremier Hausner w pisemnym wyjaśnieniu dla „Dziennika Polskiego”. – „Opinie te, przekazywane do Wydziału Nauki i Oświaty KC PZPR, były formułowane na podstawie pisemnego stanowiska komitetu uczelnianego. Nie potrafię w żaden sposób ocenić, w ilu przypadkach taka opinia zawierała zastrzeżenia. Osobiście przekonywałem przedstawicieli komitetów uczelnianych do nie używania tego instrumentu do wstrzymywania awansów” – cytujemy dosłownie przesłane nam wyjaśnienie wicepremiera.

– W Polsce Ludowej było nobilitowanych wielu pseudonaukowców, którym w III RP powinno się odebrać tytuły, a prześladowano wielu świetnych uczonych – mówi prof. Franciszek Adamski, socjolog, któremu w latach 80. na Uniwersytecie Jagiellońskim komuniści dali porządnie w kość.

Komisja UJ

Aby wyjaśnić tę patologię z czasów PRL, w połowie lat 90. Senat UJ powołał specjalną komisję. – Powstała ona po to, żeby wyjaśnić sprawy ludzi, którzy z powodów pozanaukowych doznali krzywd – mówi prof. Jerzy Wyrozumski, przewodniczący tej komisji, wówczas prorektor UJ.

Dalsza część wypowiedzi profesora Wyrozumskiego, dzisiaj sekretarza generalnego Polskiej Akademii Umiejętności, wydaje się niemalże nieprawdopodobna. – Jako szef komisji zwróciłem się pisemnie do instytutów i jednostek organizacyjnych uniwersytetu, ale wiem, że w niektórych miejscach nawet nie odczytano mojego apelu. Uzyskane natomiast odpowiedzi były w zasadzie bezwartościowe. Członkowie partii… pierwsi się odezwali, skarżąc się na szykany w okresie PRL – opowiada prof. Jerzy Wyrozumski. Nie jest w stanie określić, kto personalnie odpowiadał za wstrzymywanie awansów profesorskich. Stwierdza jedynie: – To robili ludzie, którzy stali na czele partii.

Prof. Wyrozumski przypomina, że wszelkie wnioski o nadanie profesury były kierowane do Komitetu Wojewódzkiego PZPR. Tam zapadały pierwsze decyzje. Od 1985 r. w Krakowie zamiast KW PZPR, był Komitet Krakowski PZPR. Komitet przesyłał wnioski o nadanie tytułu profesora do resortu szkolnictwa wyższego. Jeżeli jednak wniosek został zaopiniowany negatywnie, to albo nie był on dalej kierowany do Centralnej Komisji Kwalifikacyjnej, albo jej członkowie z reguły nie sprzeciwiali się woli „przewodniej siły narodu”.

Na 77-osobowej liście, zamieszczonej w „Arcanach” – którą krakowski dwumiesięcznik otrzymał od prof. Zdzisława Żaka, biochemika z Uniwersytetu Jagiellońskiego – widnieją nazwiska naukowców z całej Polski.

Prof. Żak dotarł do archiwalnych poufnych dokumentów PZPR. Rozmawiając z profesorem, potwierdziliśmy, że z krakowskich uczelni na liście są m.in. następujące osoby:

* Prof. Barbara Hołyńska z AGH. Wniosek o nadanie jej tytułu profesora wpłynął do Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego w lutym 1981 r. Rada Państwa wstrzymała jego zatwierdzenie. Urząd Rady Ministrów zwrócił natomiast wniosek do ponownego rozpatrzenia Komitetowi Krakowskiemu PZPR w październiku 1986 r. W marcu 1997 r. KK PZPR, którego sekretarzem był tow. Jerzy Hausner, nie udzielił wnioskowi poparcia.

* Prof. Henryk Wereszycki (1898-1990), nazywany księciem polskich historyków. W 1981 r. był już emerytowanym profesorem UJ. Partyjni działacze odmowę przyznania profesury Wereszyckimu tłumaczyły tym, że „publikuje wiele opracowań we wrogich nam czasopismach na Zachodzie”.

* Prof. Wiesław Paweł Szymański, historyk literatury z UJ. Przyznanie mu tytułu profesora wstrzymał Wydział Nauki, Oświaty i Postępu Naukowo-Technicznego KC PZPR. – Profesorem zostałem dopiero w 1989 roku – mówi Wiesław Paweł Szymański, który od lat 70. jest uważany za jednego z najlepszych znawców literatury dwudziestolecia międzywojennego. O tytuł profesora dla niego wystąpiono w 1982 r.

* Prof. Urszula Dąmbska-Prokop, romanista z UJ. Jej wniosek zablokował Komitet Centralny PZPR w 1983 r. – Mam podejrzenia, kto stał za blokadą mojej profesury, ale nie dochodziłam tego – mówi nasza rozmówczyni, która na profesorską nominację czekała około 14 lat. W okresie PRL nie kryła swoich poglądów na temat reżimu.

* Prof. Wiesława Miszke z Akademii Rolniczej w Krakowie. Od 1983 r. Komitet Krakowski partii wydawał jej negatywne opinie. „Nie” powiedziano pani profesor również w 1987 r., czyli za czasów tow. Hausnera.

* Prof. Jan Koteja z Akademii Rolniczej miał dostać tytuł profesora nadzwyczajnego w 1982 r. Nominacja została wstrzymana, bo sprzeciwił się jej KK PZPR. Powód? Doc. Koteja przyjął „niewłaściwą postawę”. W 1987 r. jego sprawą zajmował się zespół, którym w KK kierował Jerzy Hausner.

* Prof. Andrzej Zoll, obecny rzecznik praw obywatelskich, wybitny karnista. Wniosek o przyznanie mu tytułu profesora wpłynął w 1982 r. KK PZPR w 1985 r. pozytywnie go zaopiniował, ale rok później, czyli wtedy, gdy tow. Jerzy Hausner rządził Wydziałem Nauki i Oświaty, do resortu szkolnictwa wyższego poszedł wniosek, w którym kandydatura doc. Zolla została źle oceniona.

* Dzieje zmagań prof. Franciszka Adamskiego z krakowskimi aparatczykami partyjnymi o profesurę na UJ w latach 1981-1989 to osobny rozdział, miejsce na odrębny tekst. Przyznaje to również prof. Jerzy Wyrozumski.

* Prof. Andrzej Gościński z AGH. W kwietniu 1987 r., po 4-letnich zabiegach uczelni, KK PZPR „nie udzielił wnioskowi poparcia”.

* Prof. Jan Harasymowicz z Politechniki Krakowskiej na tytuł profesora czekał 15 lat. – Domyślam się, kto stał za wstrzymaniem mojego awansu. Ale dzisiaj, gdy mam 84 lata, nie mam ochoty dochodzić tego – mówi prof. Harasymowicz. – Tytuł profesora otrzymałem dopiero w 1991 r. Pięciokrotnie partia nie zgadzała się na przyznanie mi tytułu.

* Również prof. Karolowi Greniowi z AGH partyjni aparatczycy, w tym z okresu sekretarzowania Jerzego Hausnera, nie chcieli wydać pozytywnej opinii.

* Prof. Zygmunt Kolenda z AGH, aktywny działacz opozycyjny, też nie mógł liczyć na pozytywną opinię ze strony KK PZPR zarówno w 1984, jak i w 1987 r.

* Prof. Krzysztofowi Bienarzowi z Akademii Rolniczej w Krakowie wniosek o profesurę został wstrzymamy w Ministerstwie Edukacji i Szkolnictwa Wyższego w związku z negatywną opinią KK PZPR po raz pierwszy w 1985, a po raz drugi – dwa lata później.

* Prof. Lucjanowi Suchankowi, znanemu slawiście z UJ, wnioskowi o profesurę powiedział „nie” Komitet Krakowski PZPR, gdy jego sekretarzem odpowiedzialnym za naukę był tow. Jerzy Hausner.

* Trudności z uzyskaniem tytułów profesorskich w związku z fatalnymi opiniami z KK PZPR w drugiej połowie lat 80. mieli również: prof. Klementyna Żurowska, historyk sztuki z UJ, prof. Zdzisław Żak, biochemik z UJ, prof. Nikodem Nowakowski z Akademii Rolniczej w Krakowie oraz prof. Stanisław Koczwański, też z krakowskiej AR.

* Prof. Andrzej Gaberle, świetny znawca prawa karnego z UJ, opowiada: – Nie wiedziałem, kto konkretnie miał największy udział w tym, że nie uzyskałem zgody na tytuł profesora. Zwróciłem się w tej sprawie prywatnie do kolegów po fachu, prof. Tadeusza Hanauska i prof. Kazimierza Buchały. Hanausek powiedział mi, że mam fatalną opinię w Komitecie Centralnym PZPR. Po latach, gdy uzyskałem w IPN status pokrzywdzonego, dowiedziałem się ze swojej „teczki”, że paskudnie donosił na mnie tajny współpracownik o kryptonimie „Antoni”. Na marginesie powiem, że złożyłem wniosek o odtajnienie nazwiska człowieka, który ukrywał się jako „Antoni”. Profesorski tytuł uzyskałem dopiero w drugiej połowie 1989 r., gdy nieboszczka partia dogorywała – mówi prof. Andrzej Gaberle.

Do tematu wrócimy w szerszej publikacji.

http://www.dziennik.krakow.pl
11 luty 2005

Włodzimierz Knap

Plany krakowskiej SB rozbudowy sieci TW w 1986 r.

dokumenty-ipn2

Plany krakowskiej SB rozbudowy sieci TW w 1986 r. w uczelniach – obiektach ‚ochranianych’ przez Wydział III

skanuj0008skanuj0009skanuj0010skanuj0011

skanuj0012

skanuj00141skanuj0015

Represje po-marcowe (1968) na uczelniach Krakowa

baner-historia-prl1

Marzec 1968 w Krakowie w dokumentach

Julian Kwiek

marzec-w-krakowie1

 

Kraków: Księgarnia Akademicka, 2005 r. – 435 s. – opr. brosz. Seria: Biblioteka Centrum Dokumentacji Czynu Niepodległościowego, tom 30.
„Marzec 1968 r. to jedna z ważnych dat w dziejach powojennej Polski. Nastapił wówczas kolejny poważny kryzys systemu komunistycznego. Jego „sprawcami” była inteligencja i młodzież akademicka. Ich wystąpienia w obronie zapisanych w konstytucji PRL wolności obywatelskich wywołały gwałtowną reakcję ze strony funkcjonariuszy PZPR. Broniąc „demokracji socjalistycznej” władze próbowały manipulować nastrojami społecznymi odwołując się do antysemickich resentymentów, przeciwstawiać sobie inteligencję i robotników, a przede wszytskim stosować różnego rodzaju represje. Rozgrywające się wówczas wydarzenia w bardzo różny sposób wpłynęły na losy poszczególnych osób, zarówno młodych, ówczesnych studentów, ale także nauczycieli akademickich, intelektualistów, dziennikarzy czy działaczy społecznych i politycznych.
Niniejszy tom dokumentów pozwala się znakomicie zorientować co działo się wówczas w Krakowie”. (z wprowadzenia) 
ISBN: 8371889011 (9798371889010)
dane-sb
zwolnieni-1
zwolnieni-2