Potrzebna lustracja lustracji

Wiedza pod presją ideologii

0

Wiedza pod presją ideologii

Spotkanie Krakowskiej Loży Historii Współczesnej IPN

Przemysław Benken, Tomasz Gąsowski, Henryk Głębocki

prow. Roman Graczyk

dokumentacja , transmisja na żywo do niepoprawneradio.pl – Józef Wieczorek

CKK – jako machina władzy na odcinku nauki

baner historia PRL

PZPR jako machina władzy

Miniaturka

PZPR jako machina władzy, red. Dariusz Stola i Krzysztof Persak, Warszawa 2012,

Patryk Pleskot, Tadeusz Paweł Rutkowski • Trudna sztuka kierowania nauką. Wydział Nauki i Oświaty KC PZPR wobec Polskiej Akademii Nauk (1949–1989)

m.in. o CKK

CKK

 

 

Fatalna tendencja rzucania nauki na kolana przed Partią

baner historia PRL

Fatalna tendencja rzucania nauki na kolana przed Partią

prowadząca do katastrofalnego stanu nauki

a członkowie PAN mają to, co chcieli, na co przez lata pracowali

Ujęcie Karola Estreichera jr

w: Dziennik wypadków T. VII , 1981 – 1984.

Wyd. Towarzystwo Przyjaciół Sztuk Pięknych w Krakowie, 2013

(czerwone podtytuły i wyróżnienia – jw)

Rok 1981

 

24 listopada wtorek

W Warszawie odbyło się posiedzenie Prezydium Akademii Nauk, pełne troski

0 naukę polską. Poruszono mnóstwo zagadnień, oczywiście narzekano, odczytano jakiś referat w sprawie krzywdzących decyzji w latach 1968-1980 (nie wiem, nie domyślam się, o co chodzi). Dwa ostrzegawcze referaty o stanie nauki polskiej wygłosili profesorowie Leszek Kuźnicki (Instytut Biologii) oraz prof. Ignacy Malecki (przewodniczący Komitetu Naukoznawstwa). Obaj mówcy omówili program działań i reform i wstępne zarysy prognozy dotyczącej katastrofalnego stanu nauki polskiej, już od roku 1948 zaistniała tendencja do rzucenia nauki polskiej na kolana przed Partią, do zsocjalizowania i zmarksizowania i zleninizowania naszej nauki.

Dziś -tak twierdzono na owym posiedzeniu – nauka polska stoi na poziomie nauki w krajach rozwijających się czyli w egzotycznych republikach Afryki czy Azji.

Nauka i jej organizacją zajmowali się ludzie niegodni (w Krakowie niejaki mgr! Wiltowski – dyr. PAN (dyr. Zarządu Administracji Oddziału i Placówek PAN w Krakowie -przyp. D.Matelski) oraz prof. Miesowicz).

Popierano tylko partyjnych, im przydzielano fikcyjne posady, wyjazdy za granice, tytuły. Ignorowano humanistykę, historie, filozofię, literaturę. Stłoczono te dyscypliny w jednym wydziale (I), powołano do tego wydziału słabych uczonych, ale mających wpływy i stosunki, głównie w środowisku warszawskim.

Zamordowano w 1951 roku Polską Akademię Umiejętności w Krakowie, zrabowano jej majątek – bezwzględnie i bezczelnie. Kraków, naukę krakowską przy oklaskach różnych zarozumialców, technokratów na poziomie rzemieślników dziedziny nauk humanistycznych, wszędzie w Polsce zduszono, skopano. Są to sprawy znane. To postępowanie teraz wydaje pełne owoce.

Ale i w roku 1980 nie wiele się zmieniło. Gieysztor, jako prezes PAN zdaje się, że jest pasywny. Nic myśli walczyć. Nie myśli odbudowywać nauk humanistycznych – widocznie nie chce się narażać biurokratom warszawskim oraz partii komunistycznej. Gieysztor siedzi w Warszawie, tam reprezentuje, zajmuje kilka dobrze płatnych posad (profesora UW, dyrektora Zamku Warszawskiego, prezesa PAN) i trochę z boku. bez narażania się żadnej stronie czeka, co będzie.

Jeżeli o Kraków idzie to tu sytuacja z naukami historycznymi jest rozpaczliwa. Oddział krakowski PAN jest we władaniu inżynierów z Akademii Górniczo Hutniczej

i z Politechniki. Sekretarzem jest niejaki Ney. koniunkturalista, niewykształcony, bez wizji. Literaturę reprezentuje tu Henryk Markiewicz (?) (pytajnik autora -przyp. AJ) wygodny, mętny uczony. Historie sztuki Jerzy Szablowski – koniunkturalista, który nie ma za sobą prac naukowych i usuwa się od wszelkiej odpowiedzialności. Badań źródłowych nikt nie prowadzi. Wydawnictwa stanęły. Wychodzi tylko Słownik Biograficzny i jest to wybitnie dobrze robione wydawnictwo.

Niechże w tym stanie rzeczy nie płaczą członkowie PAN. Mają to, co chcieli, na co przez lata pracowali, podlizując się komunizmowi rosyjskiemu.

Profesor od śliwek

Polacy w latach 1944–1989

Jan Żaryn – Zmagania z polskością

w: Życie w komunistycznym kraju

Polacy w latach 1944–1989 – W pętach ideologii i propagandy – Gość Niedzielny – Dodatek IPN, 18 lipca 2010)

(Fragment tekstu)

Profesor od śliwek

Poważnym osiągnięciem ideologów komunistycznych było także przerwanie ciagłości w nauczaniu humanistyki w szkołach powszechnych i wyższych. Od końca lat 40 skutecznie wyrugowano przeciwników marksizmu z katedr, dzięki czemu zastraszano pozostałych, wątpiących w słuszność jedynego naukowego światopoglądu.

Przypadek prof. Władysława Konopczyńskiego,który po serii szykan i represji w początkach lat 50 – po 50 latach profesury – sprzedawał na drodze podkrakowskiej śliwki, był rzeczywiście pouczający.

Praktycznie do końca lat.80 autorzy podręczników, szczególnie do historii, zdawali sobie sprawę, że przewodnikiem po dziejach nie jest prawda historyczna, a wytyczne podjęte jeszcze w okresie stalinowskim podczas sławnej konferencji metodologicznej w Otwocku.

Tam stworzono ramy wykładu historii Polski, w którym ocena osób i zdarzeń przeszłych była zależna od ich wykreowanych przez autorów relacji do propagandowego wizerunku czasów Gomułki czy Gierka.

Napierski, choć sam o tym nie wiedział, stawał się zatem protoplasta bolszewika, a polska szlachta choć nie była warstwą idealną – pozostawała w pamięci uczniów jedynie jako klasa wyzyskiwaczy, rozpijająca postępowego z natury chłopa.

Oczywiście, za cenę podręcznikowego kłamstwa, nauka humanistyczna mogła dalej egzystować w niszowych periodykach.

Postępowe hasła walki z analfabetyzmem i awansu społecznego poprzez zindoktrynowaną oświatę i punkty za pochodzenie przysporzyły komunistom wielu wyznawców, np. z pokolenia na pokolenie zasilających redakcje gazet, pracownie naukowe i uczelnie, a także Ministerstwo Spraw Wewnętrznych czy cenzurę, wykruszających się z czasem – szczególnie od lat 70. – na rzecz pokolenia cyników używających języka marksizmu- -leninizmu wyłącznie w celu panowania nad tłuszczą”.

Jednocześnie z pokolenia na pokolenie grupy inteligencji wrażliwszej – nawet tej wychowanej na stalinizmie – odrywały się od postępowej” drogi realnego socjalizmu, by ostatecznie zasilić szeregi opozycji demokratycznej z lat 70, a następnie „Solidarności”

(także po 13 grudnia 1981 r.).

Naukowcy władzy, władza naukowcom

Nowa książka IPN

 

l NSTYTUT PAMIĘCI NARODOWEJ

KOMISJA ŚCIGANIA ZBRODNI PRZECIWKO NARODOWI POLSKIEMU

Naukowcy władzy,

władza naukowcom

Studia

pod redakcją Piotra Franaszka

 

Warszawa 2010

Spis treści

Wstęp……………………………………………………………………………………………7

Wykaz skrótów…………………………………………………………………………… 11

Dorota Gałaszewska-Chilczuk

Polityczna weryfikacja kadry naukowej w latach osiemdziesiątych. Założenia – realizacja- efekty…………………………………………………..15

Henryk Głębocki

Uczelnie wyższe w PRL jako obiekt kontroli operacyjnej

ze strony SB (wybrane problemy na przykładzie

Krakowa w latach 1975-1989)………………………………………………….28

Krzysztof Sychowicz

Działania władz i aparatu bezpieczeństwa wobec środowiska naukowego uczelni białostockich w latach 1980-1989………………….54

Paweł Piotr Warot

Rektorzy uwikłani…………………………………………………………………….82

Piotr Franaszek

Agentura Służby Bezpieczeństwa na Uniwersytecie

Jagiellońskim w latach osiemdziesiątych………………………………….. 120

Adam Dziuba, Mariusz Mrzyk

Skala i metody inwigilacji Uniwersytetu Śląskiego

w latach osiemdziesiątych ………………………………………………………141

Mirosław Sikora

Osobowe źródła informacji Służby Bezpieczeństwa

wśród kadry naukowej Politechniki Śląskiej

wybrane przykłady od lat sześćdziesiątych do końca PRL…………177

Edyta Krężołek

Kontrola operacyjna Politechniki Świętokrzyskiej w Kielcach

w świetle sprawy obiektowej „Bem”…………………………………………240

Maciej Maciejowski

Dyskryminacja wyznaniowa jako przykład represji SB

wobec pracowników Wyższej Szkoły Pedagogicznej

w Szczecinie w połowie lat siedemdziesiątych…………………………….250

Tadeusz Paweł Rutkowski

Władze PRL wobec Polskiej Akademii Nauk

w latach 1982-1984……………………………………………………………….259

Patryk Pleskot

Jak wyjechać na Zachód? Procedury wyjazdów polskich uczonych do państw kapitalistycznych z ramienia uczelni wyższych i PAN w latach 1955-1989……………..292

Aleksandra Pietrowicz

Działania aparatu bezpieczeństwa wobec Instytutu Zachodniego

w Poznaniu w latach 1945-1955………………………………………………326

Krzysztof Kawalec

Casus Jana Trzynadlowskiego………………………………………………….359

Andrzej Czyżewski

Leszka Koiakowskiego boje o paszport……………………………………..371

Pawel Spodenkiewicz

,, Charakteryzowany jako sprytny i cwany Żyd… „. Fabrykowanie

zarzutów wobec lekarzy pochodzenia żydowskiego

w Wojskowej Akademii Medycznej w Łodzi

w drugiej połowie lat sześćdziesiątych………………………………………391

Indeks osób… … 403

  ♣

Seria DZIENNIKARZE – TWÓRCY – NAUKOWCY podejmuje niezwykle interesujący temat funk­cjonowania wymienionych środowisk w systemie totalitarnym.

Dotychczas postępowanie aparatu represji wobec tych grup zawodowych jest tematem tabu. Naukowcy od momentu zainstalowania komunizmu w Polsce stali się głównym celem ataku nowej władzy. Kadra podlegała weryfikacji, przyszli studenci – surowej selekcji. Władza starała się wywierać wpływ na kierunki kształcenia oraz metody prowadzenia badań naukowych. Ludzie nauki poddawani byli nieustannej presji, a próby zachowania wolności bezpardonowo łamano i niszczono. Efektem były zmarnowane kariery naukowe, zacofanie i ogra­niczenie kontaktów z nauką światową.

Warto przeczytać, przemyśleć  i poszerzyć temat.

Nauka ma jeden cel: służyć Partii.

 

 Nauka ma jeden cel: służyć Partii.

(na drodze do świetlanej przyszłości)

z: Karol Estreicher – Dzienik wypadków T.III 1961-1966, s.360 

rok. 1962

17 grudnia

Rozpoczęty się w Warszawie obrady Plenum KC PZPR. Podstawowy referat wygło­sił sekretarz KC W. Jarosiński O węzłowych zadaniach w dziedzinie szkolnictwa wyższe­go i badaniach naukowych.

Ton groźny! Dominuje nuta o powiązaniu nauki z życiem — tak dobrze znana nam. Za tym, wątpliwej wartości, frazesem kryje się zawsze chęć wprzęgnięcia nauki i myśli krytycznej w propagandę partyjną. 

Akcenty (już nie aluzje) są wyraźne w mowie W. Jarosińskiego: Problemy i zadania wychowawcze... „Pod tym względem szczególnie wiele wymagać powinniśmy od człon-ków Partii — pracowników nauki… nawet niektóre silne ośrodki badawcze jednostron­nie rozwijają badania dokumentacyjne, źródloznawcze, bibliograficzne, a wyraźnie usuwają w cień prace interpelacyjne… pozostałości rewizjonistyczne… postawa swo­istej neutralności między nauką a ideologia Partii klasy robotniczej… niechęć do po­dejmowania najbardziej zaangażowanych ideowo tematów…” 

WRESZCIE:

Ośrodki naukowe poprzez opracowanie ważnych z ideologicznego punktu widzenia problemów powinny pomóc propagandzie partyjnej i same aktywnie uczestniczyć w pracy idcowo-wychowawczej. Przed Partią staje również zadanie pobudzenia prze­myśleń metodologicznych w naukach społecznych…”

To ostatnie zdanie zawiera jawny atak przeciw naukom humanistycznym, które się dotąd nie poddały propagandzie rosyjsko-komunistycznej. 

Mowa Gomułki kończąca obrady Komitetu Centralnego, „podsumowująca” obrady, jak to się teraz mówi, była autokratyczna! Nie on ją pisał. Zbyt płaskie jest jego wy­kształcenie — jednostronne — polityka, który niewiele umie, agitatora. 

Ton ostry, żadnych wątpliwości! Nauka ma jeden cel: służyć Partii 

Przez Partię Gomułka rozumie oczywiście interes komunizmu rosyjskiego. Naukę sprowadza się do utylitaryzmu. Ilość katedr w szkołach wyższych należy dostosować do ilości uczniów. Im ich więcej, tym więcej profesorów. Akademię Nauk należy ograniczyć. Ponad nią ma być utworzony administracyjny komitet dla spraw nauki i techniki. Jakże znamienne ze­stawienie w tytule tych dwóch dziedzin! Żadnych mrzonek! Atak na humanizm, na hi­storię narodową, na sztukę jest wyczuwalny. Zapewne Gomułka mówił na ten temat, ale nie opublikowano tego co mówił, bo wypadłoby to zbyt ostro i mogłoby wywołać re­akcję zagranicy! A to jest jedyne czego się Gomułka boi!

Niesmak! Ton powiatowego komendanta milicji. Smutek. Zdenerwowanie. Co bę­dzie z nami? Musimy przetrwać. Do końca! 

18 grudnia wtorek

W Sejmie(?) (pytajnik autora przyp. AJ) Lepszy jako poseł i Rektor UJ, wygłosił jak najbardziej czołobitne przemówienie o nauce i roli uczonych w naszej socjalistycz­nej ojczyźnie, na drodze do świetlanej przyszłości.

O nauce w roku 1966 na przykładzie Krakowa

 

O nauce w roku 1966 na przykładzie Krakowa

wg Karol Estreicher – Dziennik wypadków t. III, 1961-1966

( Może się przydać do rozmyślań nad stanem obecnym)

 

17 marca 66

Dziś w Komitecie Wojewódzkim Partii odbyło się zebranie rektorów i niektórych, partyjnych prorektorów (!) (wykrzyknik autora przyp. Af) krakowskich Szkot Wyż­szych, na którym sekretarz Domagała wygłosił przemówienie w tonie besztającym.

Mania władzy, zarozumialstwo, znanie się na wszystkim, nieżyczliwość i podejrzli­wość. Równocześnie lęk przed wystąpieniem z udokumentowanymi zarzutami. Same ogólniki w rodzaju; „Niesprawność nauczania, zaniedbywanie prac dydaktycznych na rzecz naukowych, czytane wykłady, zajęcia asystentów na rzecz profesorów, stosunki feudalne (!) (wykrzyknik autora przyp. Af), zakazywanie asystentom pracy społecznej (czytaj partyjnej), brak doktoratów, brak habilitacji.”

Same gołosłowne zarzuty nie poparte faktami. Pan I Sekretarz Partii, niczym inspek­tor w szkole, beształ profesorów, źle płatnych, w źle wyposażonych zakładach. Starał się wbić klin (jak zawsze) miedzy młodych asystentów a starych profesorów.

Ogólny upadek uniwersytetów w świecie i w Polsce. Niedobry ustrój. Główną wadą jest wytwarzanie się klik wokół rektora, którego urząd trwa 3 lata. Biurokratyczna rola urzędów uniwersyteckich. W Krakowie dyrektorem administracyjnym jest Włodek. niezły człowiek, ale prymitywny umysł. Rządzi zakładami, budżetem, sprawami perso­nalnymi.

Rektorzy przywiązują się do stanowiska. Przewrócone w głowie i nieprzystępność Klimaszewskiego, Turskiego, Rzepińskiego.

Są i zalety 3-letniej kadencji. Rektorzy nabierają wprawy w zarządzaniu szkołą. Zale­ty jednak nie równoważą szkód płynących z tłumaczenia się przez nich z samodzielności myślenia i działania. Rektorzy chcą mieć spokój. Rola Partii. Zamęt. Sekretarze tzw. Podstawowych Organizacji Partyjnych w Szkołach Wyższych sieją zamęt wśród asysten­tów, podniecając ich przeciw profesorom. Ostatnio (17 III) w Krakowie na UJ odbyło się posiedzenie w sprawie tzw. młodych kadr naukowych, na którym mówił stalinowiec Czesław Domagała. Celem posiedzenia było podniecanie ambicji i obietnice.

Podsumowanie roku 1966

Nauka krakowska stoi w miejscu. Upadek nauk humanistycznych jest widoczny. Hi­storia bez znaczenia, historia literatury pod rządami Wyki i Markiewicza wyczynia roz­maite łamańce, ale niewiele z tego wychodzi.

Co warte są krakowskie nauki przyrodnicze niepodobna zarejestrować. Wśród przy­rodników, także wśród lekarzy kwitnie samochwalstwo. Każdy z nich rzekomo jest kan­dydatem do nagrody Nobla — tylko nagród tych nie widać. Od chwili objęcia rządów w Akademii Nauk, mało działają, a gadania dużo. Zdaje się, że Akademia Górnicza stoi wyżej od Politechniki, ale mnie ocenić jest to trudno. Uniwersytetowi w roku 1966 poświecę osobny rozdział. Bolesny….

Donosem Polska stoi! Ale nie trzeba zaraz uważać ich za płatnych szpicelków. Humanistyka, historia sztuki, zabytki Krakowa, świat w którym żyje powoli przegry­wa. W grudniu stało się jasne, że prezesem Stowarzyszenia Historyków Sztuki ma zo­stać Jerzy Banach. Partia działa przez Konserwatora Wojewódzkiego Hannę Pieńkowską. Towarzystwo Miłośników Krakowa ledwo dyszy — żyje dzięki nędznym subwencjom PAN z Warszawy. Komitet Kopca Kościuszki odsunięty został przez Braneckiego i Czesława Ochaba od wpływu na rozplanowanie i urządzenie Sikornika… Towarzystwo Przyjaciół Sztuk Pięknych trzyma się ostatkiem moich sił. Już niedługo. Rok 1966 pokazuje mi ostateczną przegraną w tych sprawach. Może przyszłe pokole­nia… Sesja Tysiąclecia na Wawelu pokazała jak z niczego można snuć gadulstwo bez końca i skutku.

Jaśniejszym momentem był na początku grudnia 1966 przyjazd Antoniego Słonimskiego i owe literackie spotkania z tego powodu.

Przystępuję teraz do opisu stosunków na Uniwersytecie Jagiellońskim, choć z góry wiem, że obraz roku 1966 będzie tu niepełny. Można życie spędzić na Uniwersytecie i ani nie znać innych kolegów — profesorów, ani nie wiedzieć, co dzieje się w Uniwer­sytecie.

W roku 1966, po euforii jubileuszowej sprzed dwóch lat, nastąpiło uspokojenie. Na Jubileuszu Uniwersytet dużo zyskał, przede wszystkim dwa gmachy Fizyki i Filologii oraz rozbudowę Biblioteki Jagiellońskiej i Ogrodu Botanicznego. Ale też i inne budo­wy (tak potrzebne) nie zarysowały się w roku 1966. Rząd i Partia odwróciły się od Uni­wersytetu, bo już im jest niepotrzebny propagandowo.

Na stosunki w instytucji składają się ludzie. Dlatego zacznijmy od opisu postaci rzą­dzących Uniwersytetem Jagiellońskim w roku 1966. Najpierw Rektor Mieczysław Klimaszewski został członkiem Rady Państwa, a potem jej wiceprzewodniczącym. Od spraw uniwersyteckich wyraźnie się odwrócił. Rządy Uniwersytetem oddał w ręce pro­rektorów (Karaś — partyjny, Siedlecki — prawnik, Adam Bielański).

Profesor Mieczysław Karaś zachowuje się jak typowy aparatczyk — straszy słabszych, boi się silniejszych, przypodchlebia się możnym, jest i posłuszny i władczy, zależnie od potrzeby. Jest indywidualny o średnim intelekcie. Podlega Taszyckiemu, którego „inspi­ruje” w „Województwie”. Siedlecki i Bielański zachowują się przyzwoicie, są dobrymi kolegami. Nie zastraszają. Prorektorem na Katowice jest profesor Popiołek, ale rów­nież nie ma wpływu na rządy Uniwersytetem.

Klimaszewskiemu ten stan rzeczy odpowiada. Jest bardzo zręczny, inteligentny, do­brze ułożony, nieskończenie ambitny, a nawet próżny, umiejący zachować godność i spokój, nieuczynny, ostrożny. Egoista — robi wszystko, by Uniwersytet służył mu do dalszej kariery politycznej. Jakiej? On jeden to wie lub wic co sobie marzy.

Tzw. Filia UJ w Katowicach to całkowita fikcja. Nie można prowadzić Uniwersytetu w dwóch miejscach. Wykłady prawa (dla milicji), fizyki i chemii (dla potrzeb przemy­słu) w Katowicach nie mają nic wspólnego z UJ. Są dla krakowskiego środowiska ogromnym obciążeniem. Odbierają nam środki i siły, są „rozpuszczaniem” energii kra­kowskiego środowiska. Jest charakterystycznym, że na otwarcie humanistyki w Katowi­cach rząd nie chce się zgodzić, bo humanistyka jest potępiana, jako budująca świadomość narodową.

Na to wszystko rzadcy UJ z Klimaszewskim na czele idą, przynajmniej w roku 1966 szli. Klimaszewski dba ogromnie o reprezentację, przyjmuje w Modlnicy gości, zaba­wia, wydaje przyjęcia. Dwór w Modlnicy jako reprezentacyjny pałacyk kosztuje rekto­ra rocznie około 300 tysięcy złotych. Kwoty te są ukryte w różnych pozycjach budżetu UJ. Nie ma na katedry, zakłady, na wydatki osobowe, ale na reprezentację w Modlnicy pieniądze są! Na całe Muzeum UJ i Collegiura Maius dostaje zaledwo 10 tysięcy zło­tych rocznie!

Obok rektorów rządzą Uniwersytetem dyrektorzy administracyjni Włodek i Hajec. Pierwszy był dyrektorem AGH, niezły człowiek, którego można pozyskać dla małych spraw, drugi to były ubowiec — takim pozostał do dziś •— leń, nieużyty, rzekomo ener­giczny, w gruncie rzeczy donosiciel. Obaj mają duży wpływ na zarząd administracyjny.

Senat i profesorowie, zakłady, wydziały, procedury naukowe nie Uczą się zupełnie. Dziekani ustępują rektorom. Z tyłu rządzi (po cichu) Podstawowa Organizacja Partyj­na z sekretarzem Hanouskiem, docentem prawa, na czele. To co tam się dzieje otoczo­ne jest absolutną tajemnicą. „Oni” nic mówią, my nie chcemy wiedzieć.