Tadeusz Porębski – ‚wzorowy wychowawca młodzieży’ z komisji dyscyplinarnej r. 1968 (Politechnika Wrocławska)

baner człowiek nauki

Tadeusz Porębski w Wikipedii  

Tadeusz Porębski (ur. 16 kwietnia 1931, zm. 17 lipca 2001) – poseł na Sejm PRL VIII i IXkadencji z ramienia PZPR, od czerwca 1988 wicemarszałek Sejmu.

Studiował w latach19511956 na Wydziale Mechanicznym Politechniki Wrocławskiej. W roku 1961 uzyskał stopień doktora nauk technicznych. W roku 1965 został docentem, a w roku 1969 otrzymał tytułprofesora.

Specjalizował się w mechanice ciała stałego, zwłaszcza w zakresie zmęczenia materiałów. Był kierownikiem Zakładu Zmęczenia Materiałów, a także kierownikiem Centralnego Laboratorium Wytrzymałości Materiałów.

W roku 1968 był członkiem uczelnianej komisji dyscyplinarnej Politechniki Wrocławskiej odpowiedzialnej za sankcje w stosunku do studentów, którzy brali udział w antykomunistycznych protestach marcowych i majowych we Wrocławiu. Typową karą dla zbuntowanych studentów było wyrzucenie ze studiów i powołanie do wojska[1].

Był rektorem (1969-1980) Politechniki Wrocławskiej, posłem na Sejm (1980-1989) i członkiem Komitetu Centralnego PZPR, a w latach 1981-1988 członkiem Biura Politycznego KC PZPR.

Od 1994 r. pracował w Centralnym Instytucie Ochrony Pracy w Warszawie.

—————

Przemówienie, które wygłosił prof. Wacław Kollek na pogrzebie prof. Tadeusza Porębskiego  

Pryzmat 146  

W imieniu społeczności Wydziału Mechanicznego, Rady Wydziału i własnym żegnam drogiego nam i powszechnie cenionego i podziwianego Profesora.

Pozwalam sobie w tym miejscu przypomnieć osiągnięcia naukowe i dydaktyczne Profesora, bowiem osiągnięcia organizacyjne i działalność państwowa jest nam znana i wysoko ceniona.

Studia wyższe ukończył na Wydziale Mechanicznym Politechniki Wrocławskiej w roku 1956. Stopień doktora nauk technicznych uzyskał w 1961 roku a doktora habilitowanego w 1965 roku. W 1969 roku Rada Państwa nadała Mu tytuł naukowy profesora…

Profesor Tadeusz Porębski reprezentował najwyższe walory moralne, Jego postać jako Profesora i wychowawcy młodzieży była zawsze nienaganna i pod każdym względem wzorowa. Był On cenionym wychowawcą, wzorem człowieka wielkiej wiedzy i szerokich horyzontów.

———–

Wywiad z Wacławem Jakackim – jednym z organizatorów strajku okupacyjnego na PWr w marcu 1968

Pryzmat 140  

Po wyjściu z więzienia zostałem oddany do dyspozycji pełnomocnika ds. zatrudnienia działającego na PWr. Dostałem nakaz pracy do „Elwro” na trzy lata. Można powiedzieć, że zostałem łagodnie potraktowany w porównaniu z innymi, bo w tym czasie był to najnowocześniejszy zakład elektroniczny w Polsce. Na początku trafiłem do wydziału, na którym uruchamianoOdrę 1204, a potem 1304. Później przez kilka lat byłem członkiem zespołu konstruującego procesor Riada. Była to wielka przygoda dla absolwenta Konstrukcji maszyn matematycznych.

Po czterech czy pięciu latach interesowałem się możliwością zatrudnienia na PWr. Nieoficjalnymi kanałami dowiedziałem się, że mógłbym być przyjęty z zastrzeżeniem, że nie mogę pełnić żadnych funkcji dydaktycznych (w tym czasie rektorem był prof. Tadeusz Porębski, który w czasie marca `68 był przeciwny strajkowi). Czyli mógłbym zostać jedynie pracownikiem technicznym.

—————

DOLNOŚLĄSKI MARZEC ’6 -ANATOMIA PROTESTU

WŁ O D Z I M I E R Z  S U L E J A

IPN, 2006

 

Rektor nie rzucał słów na wiatr. Niezwłocznie rozpoczęła pracę specjalna,
powołana w porozumieniu z Ministerstwem Oświaty i Szkolnictwa
Wyższego, Komisja Dyscyplinarna31, wydająca swe werdykty (na podstawie
materiałów fotografi cznych dostarczonych przez SB i zeznań składanych
podczas przesłuchań przez uczestników manifestacji)32 od 10 maja
do 5 czerwca. O zamiarach komisji już w momencie rozpoczęcia jej pracy
sekretarz KU PZPR informował miejscową SB
Rektor nie rzucał słów na wiatr. Niezwłocznie rozpoczęła pracę specjalna,
powołana w porozumieniu z Ministerstwem Oświaty i Szkolnictwa
Wyższego, Komisja Dyscyplinarna31, wydająca swe werdykty (na podstawie
materiałów fotografi cznych dostarczonych przez SB i zeznań składanych
podczas przesłuchań przez uczestników manifestacji)32 od 10 maja
do 5 czerwca. O zamiarach komisji już w momencie rozpoczęcia jej pracy
sekretarz KU PZPR informował miejscową SB
(O wyjątkowości komisji świadczył jej skład: przewodniczył prorektor prof. Hilary Gumienny, a zasiadali w niej pozostali prorektorzy, czyli prof. Andrzej Kordecki, prof. Henryk Kuczyński i doc. Tadeusz Porębski, I sekretarz KU PZPR dr Bogusław Kędzia oraz doc. Wacław Kasprzak)….
Do zmian, choć wydłużonych w czasie, doszło także na politechnice – prof. Tadeusz Porębski, prorektor od stycznia 1968 r., zastąpił na stanowisku rektora prof. Szparkowskiego dopiero w marcu 1969 r. ( S. 346)

Reklamy

Stanisław Januszewski – profesor, identyfikowany jako TW „Hołyński” od inwigilacji SKS, ROPCiO i Solidarności Walczącej

baner-czlowiek-nauki21

Ludzie nauki
identyfikator rekordu: o68119
dr hab. Stanisław Januszewski, prof. PWr
Dyscypliny KBN: nauki historyczne
Specjalności: historia techniki
Miejsca pracy, zajmowane stanowiska, pełnione funkcje: – Instytut Historii Architektury, Sztuki i Techniki PWr – prof.

———

Wykładowca dr.hab.Stanisław Januszewski

———–

Profesor na lustrowanym

Burza po publikacji IPN-owskiej „Sprawy operacyjnego rozpracowania” o inwigilacji wojewodyTadeusz Luty, rektor Politechniki Wrocławskiej, uważa, że w sytuacji, kiedy za donoszenie PRL-owskiejSłużbie Bezpieczeństwa nie można zwolnić z pracy, oskarżony o to wykładowca Instytutu Historii Architektury, Sztuki i Techniki sam powinien odejść z uczelni

W taki sposób wezwał profesora Stanisława Januszewskiego, żeby podał się do dymisji. W środę IPN przedstawił dziennikarzom książkę o tym, jak SB rozpracowywała Krzysztofa Grzelczyka. Obecny wojewoda dolnośląski pod koniec lat 70. działał w podziemnym Studenckim Komitecie Solidarności. Zdaniem ówczesnych opozycjonistów z zaprezentowanych materiałów wynika, że „tajny współpracownik Hołyński”, jeden z najważniejszych donosicieli szkodzących bohaterowi opracowania, to w rzeczywistości właśnie Stanisław Januszewski. Naukowiec zajmuje się historią techniki. Jest jednym z założycieli Fundacji Otwartego Muzeum Techniki, znanej wrocławianom z tego, że ma siedzibę na zabytkowym holowniku zacumowanym przy Wybrzeżu Wyspiańskiego. Aktywnie uczestniczył w przygotowaniu mającego się właśnie rozpocząć Dolnośląskiego Festiwalu Nauki. W czasach PRL udzielał się w podziemnych organizacjach ROPCiO i Ruch Młodych Demokratów i, jak twierdzą dawni opozycjoniści, donosił.
Aleksander Gleichgewicht, wrocławski działacz SKS, mówi, że w publikacji IPN są na to mocne dowody. Jego zdaniem dobrze się stało, że wydawnictwo się ukazało.
– Jestem krytyczny wobec procesu lustracji, ale prawda powinna ujrzeć światło dzienne. Najlepiej właśnie w taki sposób, w rzetelnym opracowaniu naukowym.
Jednak na tym, jego zdaniem, należy skończyć rozliczenia z przeszłością. – Trudno mi oceniać, czy ten człowiek powinien uczyć innych, ale samo ogłoszenie nazwiska jest chyba wystarczającą karą – mówi.

Adam Pleśnar, legenda wrocławskiego podziemia, więzień polityczny z lat stalinowskich, jeden z bliższych współpracowników Stanisława Januszewskiego, odmawia komentarza. – Nie znam tej książki. Może zdobędę się na jakąś refleksję po jej przeczytaniu. Ogarnia mnie egzystencjalny smutek, bo wszystko to dotyczy moich przyjaciół. Jest nim Krzysztof Grzelczyk i za takiego uważałem Januszewskiego.
Natomiast profesor Olgierd Czerner z Instytutu Historii Architektury, Sztuki i Techniki jest zaskoczony informacjami o przeszłości swojego kolegi. Jego zdaniem, choć mogą one świadczyć o człowieku, to trudno na ich podstawie usunąć kogoś z uczelni. – Historią techniki w takim zakresie zajmują się u nas tylko dwie osoby. Stanisław Januszewski to naukowiec bardzo zaangażowany w swoją pracę.
Na razie rektor Tadeusz Luty zażądał od swojego podwładnego wyjaśnień na piśmie. Stanisław Januszewski sam o sprawie mówi krótko: – Aleksander Hołyński to nie ja.

———–
GW, 2007-09-12
Komisja etyki Politechniki Wrocławskiej zbada sprawę prof. Stanisława Januszewskiego. W wydawnictwie wrocławskiego IPN napisano, że był on tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa o pseudonimie „Aleksander Hołyński”
W książce „Sprawa operacyjnego rozpracowania Kaskadera” historycy z Instytutu Pamięci Narodowej opublikowali fotokopie raportów podpisanych własnoręcznie przez „Hołyńskiego”. Ujawnili, że to prof. Stanisław Januszewski, dzisiaj wykładowca Politechniki Wrocławskiej. Donosy dotyczą głównie wrocławskich działaczy Studenckiego Komitetu Solidarności, w tym Krzysztofa Grzelczyka, obecnego wojewody dolnośląskiego.

Rektor Politechniki prof. Tadeusz Luty dwukrotnie spotkał się z prof. Januszewskim i nakłaniał go do rezygnacji z pracy na uczelni. Jednak ten stanowczo zaprzeczał, by to on był współpracownikiem aparatu bezpieczeństwa PRL, odmówił złożenia wypowiedzenia.

Także w przesłanym „Gazecie Wyborczej” piśmie prof. Januszewski twierdzi, że „Hołyński” to nie on: „Nigdy nie współpracowałem ze służbami bezpieczeństwa, nigdy nie występowałem jako »Hołyński « – agent, z którym się mnie bezpodstawnie utożsamia”.

Sprawą naukowca zajmie się uczelniana Komisja Rektorska ds. Etyki. Oceni, czy na podstawie dokumentów IPN można ponad wszelką wątpliwość uznać, że TW „Hołyński” i prof. Stanisław Januszewski to ta sama osoba. W skład komisji wchodzą byli i obecni pracownicy PW. Przy weryfikowaniu dokumentów zamierzają zwrócić się o pomoc do historyków.

Paweł Czuma, rzecznik politechniki: – Jeśli komisja stwierdzi, że działania profesora Januszewskiego godziły w dobre imię uczelni, rektor poprosi senat politechniki o zgodę na rozwiązanie z nim umowy o pracę.

Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław

————

Agenci SB we Wrocławiu ujawnieni

pardon

TW „Aleksander Hołyński„, rozszyfrowany jako Stanisław Januszewski. Od lat 70. pracownik Politechniki Wrocławskiej,dziś jej profesor. Sądząc po jego raportach, był jednym z najcenniejszych agentów SB we Wrocławiu. Miał dostęp do ścisłej elity ówczesnej opozycji. Inwigilował m.in. działaczy SKS, ROPCiO i Solidarności Walczącej. Jego raporty są liczne, obszerne, barwne, pełne szczegółów i interesujących, drobiazgowych analiz. Sporo fragmentów jego doniesień znalazło się w książce o sprawie „Kaskadera”.

——–

Rozmowa z Krzysztofem Grzelczykiem

Myśli Pan, że pracownicy akademiccy, którzy współpracowali z SB, dobrowolnie zrezygnują ze swojej pracy?

– Chciałbym, żeby tak było. Żeby po 20-30 latach od tamtych wydarzeń ci ludzie pokazali, że mają odrobinę honoru. Ale takich osób nie ma zbyt wiele w książce. Jeśli dobrze pamiętam, wśród ujawnionych tam agentów jest dwóch obecnych profesorów.