Na drodze do przywrócenia cech socjalistycznych instytucjom akademickim i naukowym (tezy KC PZPR, 1985 r.)

z: Spętana akademia tom 2
Polska Akademia Nauk w dokumentach władz PRL. Materiały partyjne 1950-1986
Pleskot Patryk, Rutkowski Tadeusz Paweł, Wydawnictwo: IPN 2012

(jw – Na drodze do przywrócenia cech socjalistycznych instytucjom akademickim i naukowym (tezy KC PZPR, 1985 r.) czyli przyczynek do poznania przygotowań czystki akademickiej końca PRL)

Nr 266

1985 kwiecień 15, Warszawa – Główne tezy Wydziału Nauki i Oświaty KC PZPR na temat

sytuacji społeczno-politycznej i zadań partii w środowiskach naukowych

Wydział Nauki i Oświaty Warszawa, 15 IV 1985 r.

1. Interesy socjalistycznego państwa wymagają szczególnego umocnienia i ochrony wpływów partii w środowiskach akademickich i naukowych. Niezbędne jest więc zdecydowanie i determinacja w przywracaniu partii należnego jej miejsca w instytucjonalnej j politycznej strukturze placówek dydaktycznych i naukowych. Procesowi temu sprzyjać powinny działania administracji centralnej oraz kierownictw szkól wyższych i placówek naukowo-badawczych.

2. Postępujący od 1982 r. proces stabilizacji sytuacji politycznej w szkołach wyższych i Polskiej Akademii Nauk, będący wynikiem normalizacji sytuacji w całym kraju,wielkiej pracy partii w tych środowiskachoraz działań władz resortowych i części władz akademickich, jest bardzo zróżnicowany tak w przekroju terytorialnym, jak i w typach uczelni.

– Niektóre wyższe uczelnie Warszawy, Wrocławia, Poznania, Krakowa, Gdańska, Łodzi i Lublina są nadal terenem ostrych konfliktów politycznych, a skuteczność walki z opozycją w znacznym stopniu utrudniają obowiązujące akty prawne dotyczące szkolnictwa wyższego.

-W organach samorządowych i placówkach naukowych Polskiej Akademii Nauk przyspieszeniu uległy procesy stabilizacji politycznej. Jest to wynik ukształtowania się lepszego z punktu widzenia politycznego składu osobowego Prezydium PAN, komitetów naukowych i kierownictw wydziałów, jak i dokonywanych zmian na stanowiskach dyrektorów instytutów.

Duży wpływ na te pozytywne procesy wywarłydziałania Zespołu Partyjnego Zgromadzenia Ogólnego, POP oraz władz Akademii. Ponadto obowiązujące akty prawne dotyczące Polskiej Akademii Nauk dają relatywnie większą możliwość eliminowania z niej niepożądanych elementów, niż to jest aktualnie możliwe w szkołach wyższych.

3. W środowiskach naukowych wyróżnić można następujące typy zachowań politycznych:

a) Zdecydowani zwolennicy ustroju socjalistycznego w PRL, aktywnie zaangażowani w realizację polityki partii.

b) „Neutralni” – koncentrujący się na pracy naukowej, dydaktycznej, często nie uznają politycznych kryteriów oceny nauczycieli akademickich, bierni wobec wydarzeń politycznych, wywierają znaczący wpływ na organy kolegialne i samorządowe w PAN.

  1. Recenzenci polityki partii i rządu” – krytykują politykę partii i rządu, często z pozycji jej negacji, głoszą tezy o konieczności autonomii i niezależności środowisk naukowych od władzy, łatwo ulegają wpływowi opozycji politycznej.
  2. d) Ekstremalni przeciwnicy ustroju socjalistycznego i konstytucyjnego porządku prawnego, jawnie lub z ukrycia zdecydowanie walczą z partią i naszym systemem politycznym. Jest to nieliczna, lecz niezmiernie aktywna grupa, powiązana z byłym KSS KOR, KPN, z wojującymi klerykałami oraz radykalnym skrzydłem bfyłej] „Solidarności”.

Walka polityczna, jaką w tym zakresie toczymy, sprowadza się do zdobycia aktywnego poparcia dla polityki partii najliczniejszej części tych środowisk określonych wyżej jako „Neutralnych”, z jednoczesnym ograniczeniem wpływów grupy trzeciej fc) i zwalnianiem ewidentnych przeciwników socjalizmu.

4. Strategicznie kluczowym problemem naszego systemu szkolnictwa wyższego i nauki jest przywrócenie wpływu partii i państwa na politykę kadrową w tych środowiskach w myśl postanowień XIII Plenum KC PZPR [z 1983 r.]. Niezbędny jest w tym zakresie kompleks przedsięwzięć legislacyjnych, organizacyjnych, politycznych i materialnych, które spowodują, że do zawodu nauczyciela akademickiego i pracownika nauki przychodzić będzie najzdolniejsza młodzież o zdecydowanych, prosocjalistycznych postawach, a niespełniających tych wymagań będą mogli być zwalniani.

Do najniezbędniejszych z nich należą: nowelizacja ustawy o szkolnictwie wyższym, przejście na kontraktowe zatrudnienie niektórych grup nauczycieli akademickich, etatyzacja uczelni, bezwzględne przestrzeganie kryteriów naukowych i ideowo-politycznych doboru kandydatów na stażystów, asystentów i doktorantów, zmodernizowanie programu doskonalenia szkolnictwa pedagogicznego i politycznego młodej kadry akademickiej i naukowej, stworzenie funduszów stypendialnych dla przyspieszenia rozwoju naukowego najzdolniejszej młodzieży, rozszerzenie intensywnego kształcenia doktorów i doktorów habilitowanych w krajach socjalistycznych, rozwiązanie problemu mieszkaniowego dla młodej kadry naukowej (domy stażystów, doktorantów) warunkującego w istotnym stopniu dopływ do środowisk naukowych najzdolniejszej młodzieży pochodzenia robotniczego i chłopskiego, problemy płacowe. Szczególnej troski partii w tym zakresie wymaga rozwój partyjnych pracowników nauki i nauczycieli akademickich.

5. Pogłębienie procesów socjalistycznego wychowania studentów oraz wiedzy ideowo-politycznej nauczycieli akademickich jest jednym z najważniejszych problemów aktualnej sytuacji w środowiskach akademickich. Wymaga to wielostronnych działań resortów nadzorujących szkoły wyższe, uczelnianych organizacji partyjnych, a przede wszystkim władz uczelnianych. Należy w tym zakresie radykalnie zaostrzyć egzekwowanie powinności szkoły wyższej z jednej strony, z drugiej zaś poprawić trzeba wyposażenie uczelni w odpowiednie pomoce dydaktyczne, podręczniki, skrypty itp., a przede wszystkim szczególnie starannie dobierać kadrę nauczycieli akademickich przedmiotów społeczno–politycznych. Niezbędne jest zmodernizowanie programów doskonalenia pedagogicznego i politycznego młodej kadry nauczycieli akademickich.

6. Sprostanie szkolnictwa wyższego potrzebom kraju w nadchodzących latach wymaga opracowania i wdrażania perspektywicznego programu rozwoju szkolnictwa wyższego w skali państwa i każdej uczelni, adekwatnego do tych zadań.

Szczególnie pilną sprawą staje się unowocześnienie systemu dydaktycznego w naszych szkołach oraz właściwe oprzyrządowanie go, między innymi w nowoczesne środki komputerowe, tak aby przyszłe pokolenia inteligencji polskiej były właściwie przygotowane do ery informatyki, mikroprocesorów, zautomatyzowanych systemów produkcyjnych, robotów itp.

7. Niezbędne jest dokonanie istotnego postępu w doskonaleniu socjalistycznych zasad samorządności środowisk akademickich i naukowych. Nowe regulacje prawne powinny przekształcać ją w konstruktywną siłę służącą interesom narodu, socjalistycznego państwa oraz środowiska akademickiego i naukowego.

Akademickie i naukowe organy samorządowe muszą podjąć ostrą walkę z występującymi zbyt często w tych środowiskach lekceważeniem i selektywnym traktowaniem obowiązków służbowych, niską efektywnością i jakością pracy naukowej, dydaktycznej, a zwłaszcza wychowawczej, nieprzestrzeganiem etyki pracownika nauki i nauczyciela akademickiego socjalistycznego państwa.

8. Rozwój współpracy i kontaktów naukowych z zagranicą jest istotną częścią polityki naukowo-technicznej naszego państwa i powinien stać się wzmocnieniem jej efektywności. Niezbędne jest w tym celu kontynuowanie dokonywanej w ostatnich latach reorientacji tej współpracy na kraje socjalistyczne, a zwłaszcza na Związek Radziecki, przy odpowiednim otwarciu na całą naukę światową.

9. Potencjał naukowy skupiony w szkołach wyższych i w Polskiej Akademii Nauk stanowi w dalszym ciągu ogromną rezerwę intelektualną, badawczą i naukowo-techniczną kraju. Lepsze jego ukierunkowanie na najważniejsze problemy Polski jest jednym z ważkich elementów pokonywania naszych obecnych i przyszłych trudności rozwojowych.

Środowiska naukowe mają w swoim dorobku wiele znaczących dla kraju osiągnięć. Znaczna część tych środowisk z wielkim zaangażowaniem oddaje swoją wiedzę, zdolności i pracę polskiej nauce, naszej szkole wyższej. Właściwe wykorzystanie tego potencjału może być zwielokrotnione poprzez:

– doskonalenie krajowego systemu badań, większe i efektywniejsze korzystanie z ekspertyz naukowych, progresywne zwiększenie nakładów na badania i rozwój techniki do minimum 3,0 proc. dochodu narodowego w 1990 r., wyposażenie w niezbędne minimum dopływu literatury i czasopism zagranicznych, nowoczesnej aparatury naukowo-badawczej, specjalnych materiałów i odczynników z importu, przeznaczenie na ten cel w latach 1986-1990 średniorocznie minimum 50-60 min dolarów; lepsze wykorzystanie możliwości, jaką daje w tym zakresie współpraca w ramach RWPG.

– Jasne określanie zadań i odpowiedzialności poszczególnych instytucji naukowych, uczelni, zespołów naukowych i dydaktycznych, stwarzanie warunków realizacji tych powinności oraz bezwzględne egzekwowanie ich wykonania. Brak konsekwencji w tej sprawie jest jedną z głównych przyczyn niskiej efektywności społeczno-gospodarczej i dydaktycznej środowisk naukowych i akademickich. Niedostatki w tym zakresie osła­iają skuteczność polityki naukowo-technicznej naszego państwa.

10. Podstawową rękojmią realizacji polityki partii i państwa w środowiskach naukowych i akademickich są działające w nich organizacje partyjne – to ok. 22 tyś. członków partii w szkołach wyższych i ok. 1200 w Polskiej Akademii [Nauk]. Ich działalność, zaangażowanie i umacniająca się jedność ideowo-polityczna stanowią wielką szansę przywrócenia wszystkich cech socjalistycznych naszym instytucjom akademickim i naukowym.

Organizacje partyjne w tych środowiskach wymagają wszechstronnej pomocy ze strony instancji partyjnych, władz państwowych i akademickich.

Szczególnej uwagi POP w uczelniach i placówkach naukowych wymagają takie niepokojące zjawiska, jak niski stopień upartyjnienia asystentów, st[arszych] asystentów i doktorantów oraz znikomy studentów. Zmiana tej sytuacji może być przyspieszona przez szybszy rozwój organizacji młodzieżowych, naturalnego źródła kandydatów partii. Rozwój samorządności środowisk naukowych i akademickich wymaga pogłębienia i upowszechnienia pozytywnych doświadczeń działań partyjnych zespołów w organach samorządowych szkół wyższych, Polskiej Akademii Nauk i innych instytucji naukowych. Niezbędna jest większa pomoc dla tych zespołów ze strony instancji wojewódzkich, wydziałów KC PZPR i administracji odpowiedzialnej za rozwój nauki i szkolnictwa.

Podstawowym aktualnie zadaniem partii i odnośnych resortów jest konsekwentna realizacja uchwał Komitetu Centralnego, Biura Politycznego KC PZPR oraz rządowych decyzji odnoszących się do spraw szkolnictwa wyższego, Polskiej Akademii Nauk i nauki polskiej jako całości.

Źródło: AAN, PZPR, LYIII/185, b.p., mps.

Reklamy

Historycy – efekty polityki kadrowej władz PRL



Władze PRL i historycy okres gomułkowski (1956–1970) 

(fragmenty) 

Tadeusz Paweł Rutkowski, Uniwersytet Warszawski 

Biuletyn IPN 3/2008 

Przełom październikowy 1956 r. w Polsce spowodował również złagodzenie warunków uprawiania nauki historycznej i jej organizacji. Nastąpiło w znacznym stopniu odejście od stalinowskiego modelu historiografii, który z różnymi skutkami i natężeniem próbowano narzucić polskiej nauce w latach 1948–1955. Dotyczyło to zwłaszcza historii dawniejszej (do końca wieku XVIII włącznie), w której możliwe stało się uprawianie prawdziwej − w różnym stopniu − nauki, przy zachowaniu deklaracji stosowania w badaniach „metody marksistowskiej” . Znacznemu ograniczeniu uległa rola odgrywana przez partyjne instytucje naukowe, których działalność została poddana ostrej krytyce zarówno w środowiskach historycznych, jak i w prasie. Rozwiązany został (formalnie w sierpniu 1957 r.) Instytut Nauk Społecznych przy KC PZPR, kształcący partyjne kadry naukowe, mające według intencji władz PZPR zastąpić starą, „reakcyjną” profesurę. Zlikwidowany został również (w styczniu 1957 r.) Wydział Historii Partii KC PZPR, stanowiący swoisty ośrodek „polityki historycznej” władz, tworzący obraz historii ruchu komunistycznego i najnowszej historii Polski zgodnie z aktualną polityką kierownictwa PZPR. Ostra krytyka środowiskowa, wychodząca także z grona partyjnych historyków, zmuszanych do fałszowania źródeł i tworzenia wizji historii niezgodnej z przekazami źródłowymi, spowodowała ograniczenie roli odgrywanej przez dotychczasowych koryfeuszy partyjnej nauki: kierownika WHP przy KC PZPR Tadeusza Daniszewskiego, jego zastępcy Józefa Kowalskiego czy wicedyrektora Instytutu Historii PAN i jego partyjnego nadzorcy, prof. Leona Grosfelda. Ten ostatni, oskarżany o dokonanie plagiatu, został zmuszony do podania się do dymisji z funkcji wicedyrektora IH PAN . 

Mimo gorącej atmosfery panującej w środowiskach historycznych jesienią 1956 r. i istotnych zmian, jakie zaszły w warunkach uprawiania nauki, władzom udało się utrzymać podstawowe osiągnięcia uzyskane w okresie minionym, w tym przede wszystkim w kwestiach kadrowych. Osłabienie „partyjnej” nauki w pewnym stopniu zostało zniwelowane przez przejście najzdolniejszych absolwentów i pracowników INS w struktury nauki uniwersyteckiej. Tak np. na Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej skierowani zostali Adam Kersten i Zygmunt Mańkowski, do IH UW Anna Żarnowska, do IH PAN przeszła Walentyna Najdus. Na miejsce WHP przy KC PZPR powstał Zakład Historii Partii przy KC PZPR, którego kierownictwo wywodziło się w prostej linii ze zlikwidowanego wydziału .

Większe zmiany zaszły początkowo w nauce uniwersyteckiej, w której do głosu i stanowisk kierowniczych w nauce doszła w dużym stopniu profesura z przedwojennym rodowodem: m.in. prof. prof. Aleksander Gieysztor, Karol Górski, Jadwiga Lechicka, Janusz Pajewski, Kazimierz Tymieniecki, Henryk Wereszycki. Dyrektorem IH PAN pozostał mianowany w końcu 1952 r. przedstawiciel „starej” nauki prof. Tadeusz Manteuffel, a miejsce L. Grossfelda zajął prof. Stefan Kieniewicz.

Zmiany nastąpiły także w systemie kierowania nauką. W miejsce istniejącego do 1957 r. Wydziału Nauki i Oświaty KC PZPR powstała Komisja Nauki KC PZPR, w której skład weszli partyjni uczeni z różnych ośrodków naukowych. Przewodniczącym komisji został prof. Henryk Jabłoński. W 1959 r. została powołana Sekcja Historyczna KN, której przewodniczącym został również Jabłoński, wówczas czołowy partyjny historyk dziejów najnowszych i zarazem sekretarz naukowy Polskiej Akademii Nauk. W skład sekcji wchodzili uczeni, którzy karierę naukową zrobili prawie bez wyjątku w latach pięćdziesiątych i odegrali znaczną rolę w stalinizacji polskiej nauki . ( byli to m.in.:

Stanisław Arnold,

Henryk Altman (naczelny dyrektor Archiwów Państwowych),

Juliusz Bardach,

Celina Bobińska,

T. Daniszewski,

N. Gąsiorowska,

L. Grosfeld,

Ż. Kormanowa,

J. Kowalski,

Bogusław Leśnodorski,

Czesław Madajczyk,

Ewa Maleczyńska,

Henryk Zieliński).

Przywracanie ścisłej kontroli władz PZPR nad życiem społecznym w Polsce, w tym także nauką, spowodowało, że formuła Komisji KC szybko okazała się niewystarczająca dla wypełniania zadań zlecanych aparatowi KC przez władze partii i w grudniu 1959 r. powołano Wydział Nauki i Oświaty KC PZPR, na którego czele stanął pracownik aparatu partyjnego młodszego pokolenia (ur. w 1924 r.) Andrzej Werblan. Przy wydziale została zachowana Komisja Nauki KC i jej Sekcja Historyczna, ich rola jednak stopniowo malała, ograniczając się do opiniowania oraz transmisji zaleceń władz partyjnych do mas członkowskich PZPR oraz władz uczelni i instytucji naukowych.

Odpowiedniki WNiO powstały także w Komitetach Wojewódzkich PZPR w ośrodkach naukowych, gdzie istniały Komisje Nauki.

Postawy środowisk historycznych wobec polityki władz w okresie popaździernikowym były mocno zróżnicowane. Mimo utrzymania początkowo dominującej pozycji w naukach historycznych przez przedwojenną profesurę bądź uczonych, którzy wywodzili się z przedwojennej tradycji uprawiania nauki, wyraźnie widoczne były już efekty polityki kadrowej władz PRL prowadzonej od 1945 r.

Istniała już na uczelniach stosunkowo liczna grupa profesorów i samodzielnych pracowników naukowych – członków PZPR, partia posiadała również oparcie w pewnej liczbie kadry naukowej zachowującej – z różnych przyczyn – postawę serwilistyczną wobec władz.

Do tego dochodziła młodsza kadra naukowa, dobierana już głównie w okresie stalinowskim i w znacznie większym stopniu związana z PZPR.

Najsilniej zmiany te było widać wśród historyków dziejów gospodarczych i najnowszych (XIX i XX w.). (W przygotowywanej w 1963 r. analizie sytuacji kadrowej w nauce historycznej stwierdzono m.in., że upartyjnienie samodzielnej kadry naukowej wzrastało „od najstarszych okresów historii (mediewistyka polska – 4,9%) do okresów nowszych (historia XX w. i ruchu robotniczego 50,5%).

Wśród tych ostatnich szybką karierę robili popierani przez władze absolwenci IKKN/INS, którzy dominowali zwłaszcza w ośrodku warszawskim. (Spośród historyków dziejów najnowszych IKKN/INS ukończyli, oprócz wymienionych wyżej, m.in.: Jan Borkowski, Marian M. Drozdowski, Karol Grünberg, Emanuel Halicz, Jerzy Holzer, Jan Kancewicz, Ryszard Kołodziejczyk, Marian Malinowski, Jan Molenda, W. Najdus, Ryszard Nazarewicz, Henryk Słabek, Jerzy Tomaszewski, Maria Turlejska, Feliks Tych, Janusz Żarnowski, Marian Żychowski.).

Stabilizacja sytuacji politycznej i stopniowe przywracanie ścisłej kontroli PZPR nad życiem politycznym kraju powodowały przyjmowanie przez pracowników naukowych o niekomunistycznym rodowodzie postaw mimikry i nieafiszowania się z negatywnym stosunkiem do polityki władz.

Zachowania takie warunkowały wykonywanie zawodu, w tym zwłaszcza możliwość wyjazdów za granicę (niezbędnych dla utrzymania kontaktu z nauką zachodnią i dostępu do literatury obcojęzycznej), oraz awans zawodowy. W związku z tym, a zwłaszcza z faktem istnienia wśród historyków znacznej liczby uczonych – członków PZPR, sytuacja w nauce historycznej była długo oceniana przez władze PZPR jako dobra i niebudząca obaw z punktu widzenia ideologicznego. Jeszcze w 1963 r. członkowie SH KN KC PZPR oceniali sytuację kadrową w nauce historycznej następująco: „Większość samodzielnych pracowników naukowych uprawia marksistowską praktykę metodologiczną na co dzień, nawet wówczas jeśli teoretycznie na co dzień ją nie całkiem akcentuje. Z postaw starych najczęściej można spotkać postawę ideowego idiografizmu .

W każdym razie nie można dzisiaj mówić o jakiejś grupie reakcyjnej profesury. W tych czy innych ośrodkach raczej poza Warszawą są jeszcze osoby abstynujące się, utrzymujące postawę podkreślonego niezaangażowania się, ale należą do rzadkości” . Przywracanie pełnej kontroli nad dziedzinami życia ważnymi z ideologicznego punktu widzenia wiązało się również z zaostrzeniem cenzury, polityki kadrowej oraz promowaniem badań z dziedziny historii najnowszej.

Przejawem tej polityki były m.in. ponowna nominacja L. Grosfelda na stanowisko wicedyrektora IH PAN (1961), wzrost roli odgrywanej przez Zakład Historii Partii (skupiający najbardziej „dogmatycznych” historyków) oraz podjęcie na początku lat sześćdziesiątych działań w kierunku ideologizacji programu studiów historycznych. Forsowanie historii najnowszej znalazło wyraz m.in. w programie IX Powszechnego Zjazdu Historyków Polskich, który odbył się 13–16 września 1963 r. w Warszawie. Pod naciskiem władz PZPR (a za pośrednictwem członków partii zasiadających we władzach PTH) wprowadzono do programu zjazdu referat z historii Polski Ludowej, a już w trakcie przygotowań zdecydowano o zorganizowaniu czternastu spotkań specjalistycznych poświęconych kwestiom istotnym z ideologicznego punktu widzenia (m.in. metodologii, historii ruchu robotniczego i ruchu ludowego) .

Z obawy przed wymknięciem się przebiegu obrad spod kontroli (co nastąpiło w pewnym stopniu na VIII PZHP w 1958 r.) znacznie ograniczono liczbę uczestników zjazdu, a wszystkie referaty poddano ścisłej wielostopniowej cenzurze środowiskowej.

Posunięcia te były w znacznym stopniu efektem kolejnej ofensywy władz w dziedzinie ideologii, którą ogłoszono oficjalnie na XIII Plenum KC PZPR (4–6 lipca 1963 r.). Tamże, po raz pierwszy, sytuacja w naukach historycznych znalazła odbicie w referacie plenarnym ówczesnego I sekretarza KC PZPR, Władysława Gomułki, który stwierdził m.in.: „Słabość marksistowskiej popularyzacji historycznej powoduje, że teren największego oddziaływania społecznego historii oddajemy w ręce historyków lub pisarzy myślących konserwatywnie, trzymających się burżuazyjnych szablonów myślenia, nie rozumiejących istotnego sensu dziejów. Historycy- marksiści publikują pożyteczne i cenne, lecz przystępne tylko dla specjalistów książki, a w popularyzacji historii królują: [Stanisław] Mackiewicz, [Paweł] Jasienica czy [Melchior] Wańkowicz”.

Podkreślił dalej, że: „Swoboda dyskusji w historycznych towarzystwach naukowych nie może być rozumiana jako zasada równorzędnej prezentacji różnorodnych poglądów, bez należytego podejmowania zdecydowanej polemiki z błędnymi poglądami”.


Wytyczne XIII Plenum spowodowały wzrost politycznego nacisku na historyków, zwłaszcza dziejów najnowszych. …..

Zaangażowanie uczonych w kampanię propagandową związaną z listem biskupów miało różny wyraz, począwszy od deklaracji składanych na zebraniach partyjnych i związkowych, przez udział w akcji propagandowej w charakterze lektorów KC i KW PZPR, publikacje w prasie, po autorstwo broszur propagandowych. Na posiedzeniu Sekcji Historycznej KN KC PZPR 22 grudnia 1965 r. H. Jabłoński przedstawił zadania, jakie władze wyznaczyły w sprawie listu środowiskom historycznym: udział w dyskusji prasowej, przygotowanie lektorów partyjnych oraz włączenie się PTH do akcji propagandowej…….

….Cykl publikacji milenijnych autorstwa znanych historyków zamieściły m.in. „Trybuna Ludu” i „Polityka (W „Trybunie Ludu” w okresie grudzień 1965 – luty 1966 cykl 12 artykułów zamieścił B. Leśnodorski. W „Polityce” z kolei w ciągu 1966 r. ukazało się 17 artykułów pióra wybitnych historyków, w tym. J. Bardacha, Konstantego Grzybowskiego, Stanisława Herbsta, J. Pajewskiego, Jerzego Topolskiego, Adama Vetulaniego). Konieczność zdynamizowania działalności PZPR w konfrontacji z Kościołem spowodowała próby mobilizacji przez PZPR związanych z nią historyków. Elementem tej akcji było m.in. seminarium poświęcone najnowszej historii Kościoła katolickiego zorganizowane 2–7 kwietnia 1966 r. w harcerskim Ośrodku Turystycznym na polanie Głodówka w Tatrach…….

…..Katalizatorem niezadowolenia z polityki władz w środowiskach naukowych stały się „wydarzenia marcowe”. Represje z nimi związane dotknęły środowisk historycznych w ograniczonym stopniu. Najmocniej dotknięte zostało środowisko łódzkie − do odejścia z Instytutu Historycznego UŁ zostało zmuszonych dwóch jego pracowników (doc. Paweł Korzec i doc. Leon T. Błaszczyk). Z Instytutu Historycznego UW, za zdecydowaną krytykę działań władz, usunięto prof. T. Manteuffla, dyrektora Instytutu Historii PAN, odsuwając go tym samym od pracy z młodzieżą.

Efektem „wydarzeń marcowych” były znaczne zmiany organizacyjne i personalne w polskiej nauce, również historycznej. Ujednolicony został model organizacyjny wyższych uczelni przez stworzenie jednolitego i sformalizowanego systemu instytutowego na wyższych uczelniach, reorganizację IH PAN oraz nominacje na stanowiska kierownicze osób, które w trakcie wydarzeń marcowych czynnie poparły politykę PZPR, a w każdym razie zostały przez nią uznane za lojalne.

Do znacznych zmian doszło także w Zakładzie Historii Partii – w wyniku buntu części pracowników zakładu zdymisjonowano całe niemal kierownictwo (w tym jego dyrektora T. Daniszewskiego i jego zastępcę J. Kowalskiego), a sam zakład został ostatecznie zlikwidowany w 1971 r. (jego funkcję przejął Instytut Historii Ruchu Robotniczego Wyższej Szkoły Nauk Społecznych przy KC PZPR). W wyniku nagonki „antysyjonistycznej” rozpętanej przez władze po wydarzeniach marcowych wyemigrowało z Polski około 20 historyków, brak wśród nich było jednak nazwisk znaczących w polskiej historiografii. Najbardziej dotknięty został Żydowski Instytut Historyczny, którego niemal wszyscy pracownicy wyemigrowali z Polski (Wyemigrowali m.in.: dr Lucjan Dobroszycki, doc. Dawid Fajnhauz, doc. Łukasz Hirszowicz, dr Józef Lewandowski (wszyscy z IH PAN), prof. Emanuel Halicz (WAP), doc. Paweł Korzec (IH UŁ), prof. Henryk Katz (IH UŁ, następnie PISM), prof. Karol Lapter, Aleksander Litwin (em. pracownik Zakładu Historii Partii przy KC PZPR). Wyemigrowali m.in.: Stefan (Szmul) Krakowski (dyrektor archiwum ŻIH), Tatiana Berenstein, Adam Rutkowski).

Istotnym elementem polityki władz wobec nauki po marcu 1968 r. były nominacje na stanowiska docenta osób bez habilitacji, czyli tzw. docentów marcowych. W naukach historycznych liczba takich nominacji była stosunkowo niewielka – otrzymali je m.in.: Alina Barszczewska-Krupa (UŁ), Andrzej Garlicki (UW), Władysław Lewandowski (UMK), Mariusz Kulczykowski (UJ), Józef Morzy (UAM), Mieczysław Pater (UWr), A. Pilch (UJ), Władysław A. Serczyk (UJ), Józef Śmiałowski (UŁ) i Barbara Wachowska (UŁ).

Efektem reorganizacji nauki historycznej były także zmiany wśród grona uczonych członków partii realizujących partyjną linię wobec nauki. W nowym składzie Sekcji Historycznej WNiO KC PZPR dominowali historycy dziejów najnowszych i gospodarczych, urodzeni w latach dwudziestych, którzy karierę naukową rozpoczynali w latach pięćdziesiątych…..

Polityka władz PZPR w stosunku do nauki historycznej w latach 1956–1970 doprowadziła do znacznego wzrostu liczby uczonych zajmujących się historią najnowszą, kosztem badaczy innych epok, zwłaszcza średniowiecza. W ślad za tym szła duża liczba publikacji z tego okresu, których wartość naukowa była przeważnie bardzo niska – szacunkowo można ocenić, że wartość naukową do dziś zachowało najwyżej kilkanaście pozycji monograficznych z zakresu historii najnowszej wydanych w latach sześćdziesiątych. Mimo jednak nacisku cenzury i władz PZPR można zaobserwować ówcześnie powolne przełamywanie w polskiej historiografii jednoznacznie ciemnego i negatywnego obrazu dziejów Polski, ukształtowanego w okresie poprzednim……

……Opór części starej profesury i niektórych historyków młodszego pokolenia wobec polityki władz PZPR w dziedzinie historii, wymuszającej dostosowanie pracy uczonych do propagandowych i ideologicznych celów władz, spowodował konieczność podjęcia przez nie działań w celu wzmocnienia administracyjnego nadzoru nad nauką. Kulminacja tego procesu nastąpiła po „wydarzeniach marcowych”. Wzmocnieniu administracyjnej kontroli nad nauką towarzyszył wzrost konformizmu i karierowiczostwa uczonych z jednej strony, a z drugiej − taktyka mimikry w środowiskach historycznych, przy jednoczesnym zwiększeniu nastrojów niechętnych wobec polityki PZPR bądź ją kontestujących…..

Weryfikacja kadr akademickich na początku stanu wojennego – wytyczne ministra

Weryfikacja kadr akademickich

na początku stanu wojennego – wytyczne ministra

Przykład UW

Załącznik do pisma DKZ-III-610-10/B2

MINISTERSTWO

NAUKI, SZKOLNICTWA WYŻSZEGO I TECHNIKI

ZASADY, KRYTERIA I TRYB PRZEGLĄDU l OCENY NA UCZYCIELI AKADEMICKICH

Biorąc pod uwagę doświadczenia uzyskane w toku zainicjowanych w 1979 r. okresowych ocen nauczycieli akademickich ustala się następujące zasady i kryteria a także tryb przeglądu i oceny nauczycieli akademickich, który winien być przeprowadzony i zakończony do 20 czerwca 1982r.

1. Przegląd i ocena nauczycieli akademickich powinna służyć zarówno ocenianym pracownikom, motywując ich do lepszej pracy, jak i doskonaleniu polityki kadrowej.

2. Przeglądem i oceną kadr należy objąć nauczycieli akademickich zatrudnionych w szkołach wyższych za wyjątkiem tych, którzy zostali zatrudnieni w okresie ostatnich trzech miesięcy oraz rozwiązujących do końca roku akad. 1981/82 stosunek pracy (zwolnienia, emerytury). Nauczyciele akademiccy winni być oceniani za okres ostatnich dwóch lat.

3. Ocena rektorów i prorektorów dokonana zostanie w innym trybie.

4. Przegląd ma charakter dwustopniowy. Oceny nauczycieli akademickich powinny dokonać komisje oceniające, działające na wydziałach lub w instytutach, a w razie potrzeby także w innych jednostkach organizacyjnych szkoły.

Oceny dziekanów i prodziekanów a także przewodniczących i członków komisji oceniających powinna dokonać uczelniana komisja oceniająca, która jednocześnie powinna sprawować ogólny nadzór nad przeglądem, przyjąć bądź skorygować oceny dokonane przez komisje oceniające niższego szczebla oraz formułować odpowiednie wnioski osobowe do realizacji przez właściwe organy szkoły. Komisje oceniające powołuje rektor szkoły wyższej. W skład uczelnianej komisji oceniającej wchodzą przedstawiciele WKO, Komitetu Uczelnianego PZPR oraz Komitetów ZSL i SD — jeżeli działają one na uczelni jak również przedstawiciele senatu szkoły. W jej pracach będzie uczestniczył przedstawiciel Ministerstwa Nauki, Szkolnictwa Wyższego i Techniki. Na przewodniczących komisji niższego szczebla należy powołać dziekanów lub prodziekanów, a w przypadku gdy zostaną one powołane w instytutach — dyrektorów lub wicedyrektorów instytutu. Komisjom powołanym w innych jednostkach organizacyjnych szkoły np. w bibliotekach, etc. winni przewodniczyć dyrektorzy i kierownicy tych jednostek względnie ich zastępcy. W skład tych komisji wchodzą przedstawiciele właściwych organizacji PZPR, organizacji politycznych a także przedstawiciele rad wydziałowych. Podstawę oceny winny stanowić pisemne informacje przedstawione przez nauczyciela akademickiego zajmującego stanowisko do docenta włącznie na odpowiedniej ankiecie kwalifikacyjnej, stanowiącej załącznik do niniejszych „Zasad…”. Tryb postępowania w odniesieniu do nauczycieli akademickich zajmujących stanowiska profesorów przedstawiony jest w pkt 7. Indywidualne osiągnięcia nauczyciela akademickiego należy oceniać na tle zadań i wyników pracy wydziału, instytutu czy też zespołu, w ramach którego pracuje.

Ocena nauczyciela akademickiego po jej akceptacji przez komisję uczelnianą winna mu zostać zakomunikowana oraz dołączona do jego akt osobowych.

5. W wyniku przeglądu i oceny nauczycieli akademickich należy doskonalić politykę kadrową szkoły wyższej. Powinno się to wyrażać w:

wykorzystaniu informacji uzyskanych w ramach przeglądu i oceny kadr dla podjęcia decyzji i działań na rzecz zapewnienia prawidłowego rozwoju najbardziej uzdolnionych i twórczych pracowników naukowych;

podjęciu decyzji o zwolnieniu z pracy nauczycieli akademickich nie wywiązujących się ze swych obowiązków, którzy w związku z tym w toku przeglądu uzyskali negatywną ocenę swej pracy oraz postawy;

krytycznej analizie obciążeń dydaktycznych nauczycieli akademickich na tle aktualnych rozmiarów kształcenia oraz w podejmowaniu w związku z tym decyzji o przemieszczeniach lub zwolnieniach nauczycieli akademickich nie posiadających wystarczającego obciążenia dydaktycznego;

kształtowaniu pozytywnych postaw i zachowań nauczycieli akademickich;

określeniu kierunków doskonalenia kwalifikacji nauczycieli akademickich oraz usprawnieniu organizacji i metod pracy zespołów naukowych oraz dydaktycznych, w tym również poprzez proporcjonalny rozdział obowiązków dydaktycznych w ramach szkoły wyższej oraz jednostki dydaktycznej.

Przedmiotem okresowej oceny nauczycieli akademickich jest:

a. postawa moralno-etyczna i społeczno-polityczna wyrażająca się w szczególności w akceptacji zasad ustrojowych ujętych w Konstytucji PRL, a także wymagań sformułowanych w przepisach prawnych dotyczących szkolnictwa wyższego;

b. działalność dydaktyczno-wychowawcza rozpatrywana z punktu widzenia poziomu i zdyscypli­nowanego jej prowadzenia oraz aktywnego udziału w procesie wychowawczym, realizowanym zgodnie z zasadami socjalistycznej szkoły wyższej. Należy także ocenić stosowanie nowoczesnych metod dydaktycznych, jak również autorstwo wyróżniających się pomocy dydaktycznych;

c. działalność naukowo-badawcza i rozwojowa oraz udział we wdrożeniach. W głównej mierze należy poddać ocenie poziom wykonanych i ogłoszonych prac badawczych, poziom prac realizowanych w ramach współpracy z gospodarką narodową i ich znaczenie dla rozwoju gospodarki, a także aktywny udział w kongresach i konferencjach naukowych;

d. kształcenie kadr naukowych i podnoszenie ich kwalifikacji oraz doskonalenie kadr z wyższym wykształceniem;

e. działalność organizacyjna prowadzona na terenie szkoły wyższej lub danej jednostki dydaktycznej;

f. podnoszenie własnych kwalifikacji naukowych i zawodowych;

g. analiza celowości wyjazdów zagranicznych oraz ocena korzyści naukowych wynikających z tych wyjazdów.

Biorąc pod uwagę zróżnicowane zadania realizowane przez nauczycieli akademickich w zależności od kwalifikacji i zajmowanych stanowisk celowe jest odpowiednie zróżnicowanie kryterium ocen. W odniesieniu do profesorów (którzy przeszli uprzednio cały system postępowania kwalifi­kacyjnego do uzyskania tytułu naukowego, dokumentując swój dorobek naukowy i dydaktyczny) przegląd i ocena winna zostać dokonana bez wymogu przedstawiania przez nich arkusza kwalifikacyj­nego.

W związku z tym rekomenduje się pisemne zwrócenie się do profesorów z prośbą o wskazanie, które ze swych osiągnięć w okresie ostatnich 2 lat uważają za najwartościowsze. Ocena powinna koncentrować się na: udziale profesorów w rozwoju nauki i tworzeniu szkół naukowych, wynikach uzyskanych przez podległe zespoły naukowe czy dydaktyczne oraz na ich osobistym zaangażowaniu zarówno w działalność dydaktyczno-wychowawcza, jak i w rozwijanie socjalistycznych postaw obywatelskich wśród studentów i pracowników,

W odniesieniu do docentów na podstawie analizy i oceny ich postawy moralno-politycznej, twórczego wkładu w rozwój reprezentowanej dyscypliny naukowej, wdrożeniach, wynalazkach, kształceniu młodej kadry naukowej, działalności dydaktyczno-wychowawczej (z uwzględnieniem autorstwa podręczników, skryptów, itp.) oraz organizacyjnej, należy również ocenić możliwość uzys­kania przez nich w ciągu najbliższych lat tytułu naukowego a także zasadność dalszej ich pracy w jednostce dydaktycznej na dotychczasowym stanowisku.

W odniesienia do pozostałych nauczycieli’ akademickich analiza i ocena ich. postawy moralno-politycznej, zaangażowania i osiągnięć w realizacji procesu dydaktyczno-wychowawczego, a także poziomu prac naukowych i wdrożeniowych winny stanowić podstawę decyzji co do ich dalszej pracy na zajmowanym stanowisku. W szczególności należy określić w stosunku do:

adiunktów — możliwości uzyskania w najbliższym czasie (2 do 3 lat) stopnia naukowego doktora habilitowanego.

W przypadku braku takich możliwości należy adiunkta zwolnić z pracy lub wyjątkowo przesunąć go na inne stanowisko — gdy będzie to korzystne dla szkoły.

Adiunkci, którzy pomimo dotychczasowego 9-letniego zatrudnienia na tym stanowisku nie przedstawili rozprawy habilitacyjnej, powinni być zwolnieni z pracy;

s t. asystentów — możliwości terminowego zakończenia pracy doktorskiej, a gdy okaże się to niemożliwe, należy zwolnić z pracy;

asystentów j asystentów stażystów — przydatność do pracy dydaktyczno-wychowawczej, predyspozycje do pracy naukowej oraz wyniki uzyskane w podwyższaniu kwalifikacji. Asystentów i asystentów stażystów, którzy nie sprawdzili się w pracy, należy zwolnić;

st. wykładowców i wykładowców — celowość dalszego zatrudnienia na tych stanowiskach uzasadnioną odpowiednimi kwalifikacjami i osiągnięciami dydaktycznymi, dążąc przy tym do ograniczenia liczebności tej grupy pracowników;

lektorów, nauczycieli przedmiotów, zawodów i umiejętności pra­ktycznych oraz dyplomowanych bibliotekarzy i pracowników doku-mentacji naukowej — efektywność pracy zawodowej uzasadniająca dalsze zatrudnienie na

zajmowanych stanowiskach oraz udział w doskonaleniu zawodowym.

Pracowników nie posiadających wystarczających osiągnięć zawodowych należy zwolnić.

8. W przypadku, gdy w wyniku przeglądu t oceny okaże się koniecznym rozwiązanie stosunku pracy lub zmiana warunków pracy nauczycieli akademickich, należy decyzję w tej sprawie doręczyć zainteresowanemu przed dniem 30 czerwca 1982 r.

9. Sprawozdania z przeprowadzonych ocen rektorzy szkól wyższych powinni przekazywać Ministerstwu Nauki, Szkolnictwa Wyższego i Techniki do dnia 30 czerwca 1982 r. W sprawozdaniach tych należy podać, jakie decyzje kadrowe zostały podjęte bądź są przewidywane do podjęcia w wyniku przeglądu i oceny kadr.

10.W szkołach wyższych, w których zgodnie z pismem ministra Nauki, Szkolnictwa Wyższego i Techniki DKZ-111-610-8/79 z dnia 30 listopada 1979 r. dokonano w 1982 r. przeglądu i oceny nauczycieli akademickich, nie należy go powtarzać, jeżeli przy jego przeprowadzeniu stosowano zasady i kryteria nie odbiegające od przedstawionych w niniejszych „Zasadach…”. Rektorzy tych szkół winni natomiast nadesłać w pilnym trybie do MNSzWiT sprawozdania uwzględniając dane i informacje o których mowa w pkt. 9.

wg: Joanna Mantel- Niećko, przy współpracy Marii Stanowskiej, Haliny Suwały,Beaty Chmiel, Ewy Pankiewicz

Próba sił- Źródła do dziejówUniwersytetu Warszawskiego po 13 grudnia 1981

Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego 1991

Przegląd kadr w placówkach PAN na przełomie 1982-1983 nie spełnił pokładanych nadziei czynników partyjno-rządowych

Przegląd kadr w placówkach PAN na przełomie 1982-1983

nie spełnił pokładanych nadziei czynników partyjno-rządowych

Nr 141 – 1983 kwiecień 15, Warszawa – Informacja dotycząca polityki kadrowej w PAN, tajne

Informacja dot[ycząca] polityki kadrowej w PAN

Sytuacja kadrowa w Polskiej Akademii Nauk budzi nadal poważne zastrzeżenia. Mimo przedstawionych szeregu ocen i propozycji – dotychczas nie dokonano żadnych zmian kadrowych. Osoby związane z nurtem opozycyjnym czują się w dalszym ciągu bardzo pewnie – a w ich poglądach politycznych nie zachodzą żadne polityczne prze­miany.

Przyjęta od początku stanu wojennego liberalna polityka wobec czołowych przedsta­wicieli nauki nie przynosi zakładanych pozytywnych efektów i najczęściej interpretowa­na jest jako swoista słabość władzy.

W związku z tym proponowano dokonanie zmian kadrowych, przede wszystkim na kierowniczych stanowiskach w PAN – począwszy od kierownictwa Akademii poprzez sekretarzy wydziałów i podległych im dyrektorów instytutów.

Dotyczy to prof. A[leksandra] Gieysztora, M[acieja] Wiewiórowskiego, Mieczysława] Chorąże­go, J[anusza] Hamana, Wł. [Wacława] Gajewskiego, Affreda] Jahna, Wł[adysława] Markiewicza, Włodzimierza] Kołosa, Cz[esława] Madajczyka i doc. L[eszka] Kubi-ckiego.

Szczególnie wnikliwie należy rozpatrzeć sytuację kadrową Wydziału I PAN – Nauk Społecznych. Nauki te oraz kadra pracowników naukowych winny spełniać służebną rolę wobec socjalistycznych pryncypiów ustrojowycha naukowcy winni być bazą i za­pleczem kadrowym partii.

Jednakże aktualnie na skutek antysocjalistycznej indoktryna­cji oraz negatywnych wewnętrznych przeobrażeń zeszli oni na pozycje oporlunistyczne i niejednokrotnie realizują założenia polityki Zachodu.

Struktura organizacyjna i obsada personalna stanowisk kierowniczych centralnej administracji PAN oraz jej podległych placówek naukowych – szczególnie z dyscy­plin ideologicznych i społeczno-politycznych wywołuje bardzo poważne zastrzeże­nia w znacznej części politycznie zaangażowanej kadry naukowej PAN. Utrudniała ona – a nawet uniemożliwiała realizację polityki władz państwowych w warunkach stanu wojennego bądź po jego zawieszeniu.

W ramach Akademii utrzymuje się nadal aż 15 stanowisk w randze wiceministrów i 12 generalnych dyrektorów. Około 10-35% pracowników naukowych PAN zatrudnionych jest na dwóch etatach. W zasadzie wszy­scy członkowie rzeczywiści PAN po ukończeniu 70. roku życia i przejściu na emeryturę do śmierci posiadają zawarte umowy zlecenia w macierzystych jednostkach.

Odnotować należy, że nadal kierownictwa wielu instytutów wyrażają zgodę na udziela­nie bezpłatnych urlopów naukowych, którzy maksymalnie przedłużają swoje pobyty w kra­jach kapitalistycznych. I tak np. doc. T[adeusz] Kowalik z IHNOiT PAN, dr M. Kalinowski1(1 Być może Marian Kalinowski (ur. 1930) – specjalista od resocjalizacji, pracownik naukowy IFiS PAN, Wyższej Szkoły Pedagogiki Resocjalizacyjnej w Warszawie.) z IFJS PAN, prof, B[ogusław] Gałęski2 z IFiS PAN. Z reguły decyzje te uzyskują aprobatę sekretarza Wydziału l PAN – prof. Wł[adysława] Markiewicza.

O braku rozeznania kadrowego dyrekcji instytutów w procesie typowania kandyda­tów na stypendia i staże zagraniczne świadczyć może fakt pozostania w ostatnim okresie ponad 60 naukowców z PAN w ośrodkach naukowych, przede wszystkim USA i RFN, którzy po zakończeniu pobytu odmówili powrotu do kraju. Szczególnie niepokojącym zjawiskiem jest fakt, że wymienieni najczęściej reprezentują nauki techniczne, które w obecnej sytuacji gospodarczej winny [dążyć] do wyjścia z kryzysu gospodarczego.

Nieliczne osoby podejmujące pozytywną działalność na terenie PAN znajdują się pod silna presją środowiska, stąd też wybory w komitetach i wydziałach kandydatów na przyszłych członków Akademii jednoznacznie wykazały preferowanie osób znanych od lat z prowadzenia antysocjalistycznej działalności, np. prof. prof. Zb[igniew] Grabow-ski, T[adeusz] BielickP, A[ndrzej] Walicki.

Zakończony przegląd kadr w placówkach PAN na przełomie 1982-1983 nie spełnił pokładanych nadziei czynników partyjno-rządowych, a wykazał jedynie:

-jawną niechęć wielu kierownictw instytutów Akademii do przeprowadzenia rze­telnej oceny kadrowej (usiłowano przenieść dokonanie ocen kadrowych na instancje partyjne);

– całkowite nieprzygotowanie Biura Kadr PAN oraz komórek kadrowych instytutów do przeprowadzenia rzetelnej oceny kadrowej i przedstawienia wniosków;

-niemożność dokonania takiej samooceny w ramach i przy pomocy komisji wyło­nionych w ramach Akademii,

Uzyskano jedynie pewien zasób informacji, które mogą być wykorzystane przy ko­lejnych przeglądach kadrowych.

Obecna struktura organizacyjna PAN powoduje, że instrumenty oddziaływania władz są nieskuteczne. Stąd proponuje się rozważyć celowość rozdzielenia organizacyj­nego części korporacyjnej Akademii od części naukowo-badawczej, podporządkowanej bezpośrednio rządowi3.

Źródło: AlPN, 0236/454, l. 4, k. 238-239a. mps.

3 Poniżej brak autora, podpisów.

– Bogusław Gałęski (ur. 1921) – socjolog wsi, prof. nadzwyczajny od 1970 r,, pracownik naukowy SGGW

(1952-1959), Wydziału Filozofii i Socjologii UW (1962-1968), IFiS PAN (1961-1982), University of Wisconsin

(1985-1992), w latach 1981-1992 przebywał w Wielkiej Brytanii i USA.

! Tadeusz Bielicki (ur. 1932) – antropolog, prof. nadzwyczajny od 1979 r., pracownik naukowy Zakładu

Antropologii PAN od 1957 r., kierownik Zakładu Antropologii PAN (1970-2002). Członek korespondent PAN od 19S3 r., członek rzeczywisty PAN od 1996 r.

Źródło: Spętana Akademia. Polska Akademia Nauk w dokumentach władz PRL. Materiały Służby Bezpieczeństwa (1967–1987), tom 1. Wybór, wstęp i opracowanie Patryk Pleskot, Tadeusz Paweł Rutkowski, Warszawa 2009,.Wydawnictwo: IPN

Z dziennika wypadków w życiu akademickim w PRL

baner historia PRL

Z dziennika wypadków w życiu akademickim w PRL

[zapisane w : Estreicher Karol – Dziennik wypadków tom V 1973-77 (s.589-593)]  – Dla przyszłego historyka Uniwersytetu Jagiellońskiego

„Podstawowym zadaniem szeregów partyjnych („POP”) jest „umacnianie i pogłębianie socjalistycznych treści w życiu Uczelni„. Wymaga to dysponowaniem liczną kadrą odpo wiedzialnych i „ofiarnych” działaczy — członków Partii.

Wzrost szeregów partyjnych od 1968 roku jest największą troską czynników partyjnych UJ.

Rozwinięto szeroką akcję re krutacyjną wśród młodszych pracowników, stażystów i asystentów”. Mimo obietnic, mimo przywilejów i korzyści nadawanych kandydatom partyjnym (pensji, mieszkań, paszportów i wyjazdów zagranicznych) napływ kandydatów od lat jest marny. Z pomiędzy asystentów i studentów mało kto zapisuje się w szeregi komunistów. Członkami organizacji partyjnej w Uniwersytecie Jagiellońskim są głównie urzędnicy administracji, niemal z reguły (na wyższych stanowiskach!) łapownicy i rozrabiacze. także (na Wydziale Prawa) krypto mi licjanci i tajniacy udający studentów, a rozsiani w domach akademickich.

Poziom ideowy aparatczyków partyjnych jest bardzo niski. Nikt z nich nie wierzy w hasła głoszone oficjalnie na zebraniach, kursokonferencjach, na poufnych sympo zjach. Partyjni asystenci, adiunkci, docenci, a także profesorowie wstydzą się swej przy należności do Partii. Nie mówią o tym. Największą dla nich przyjemnością jest jeżeli ktoś udaje, że nie wie. Partyjny nigdy — ale to nigdy — nie oświadczy, że jest partyjnym. Największym nietaktem (można za to grubo zapłacić!) jest uczynić jakąkolwiek aluzję do Partii i przynależności do niej.

Do dobrego wychowania, do obyczaju należy — jeże li już ktoś się dowie, że drugi jest partyjny, lub gdy ktoś się przyzna do przynależności do Partii — do dobrego tonu należy wyrazić zdziwienie i zaskoczenie („tak?! — Pan na leży do Partii; nie wiedziałem o tym”.) Na temat Partii się nie mówi, nie wymienia tego słowa. Dlaczego? Bo wszyscy, a przede wszystkim partyjni wstydzą się. Boją się, wsty dzą, nie wiedzą co z tą przynależnością partyjną zrobić. Być dumnym czy ukrywać się? Wolą (z wyjątkiem oficjalnych działaczy „aktywistów”), jak długo się da, ukrywać się.

Innym sposobem (szeroko stosowanym) to udawanie liberała. Czasem może i jest to szczere, ale zawsze bez świadków. Partyjny rozgląda się dobrze, a potem daje poznać, że jest po stronie rozmówcy, że to co się dzieje w Polsce jemu też się nie podoba, że dążyć należy (tu rozgląda się jeszcze raz) do zmian… Myśli, że bezpartyjnego kolegę, pracow nika, podwładnego wyciągnie na zwierzenia. Nie wie, że na ogół ludzie — społeczeństwo — informują się wzajemnie i ostrzegają przed partyjnymi. Jakże często na Uniwersytecie Jagiellońskim słyszę i na odwrót (i ja to także czynię): „proszę uważać XYlub NN jest partyjny.” Czasem daje się do poznania, że „to bardzo porządny człowiek choć partyjny.”.

Rektor Karaś celuje w metodzie prowokowania zwierzeń, i gdy tylko zamkną się drzwi rektoratu zaczyna rozmowę tonem budzącym zaufanie. Pyta o problemy uniwer syteckie i wyciąga na zwierzenia i donosy. Ponieważ profesorowie, zwłaszcza młodsi, chcą mu się przypodobać więc potakując zaczynają mu opowiadać swoje ambicje i kło poty. Nie wiedzą, że Pan Rektor („Jego Magnificencja”) nie tylko słucha, ale wszystko jest notowane na taśmie podsłuchowej.

Osobny rozdział w życiu uniwersyteckim to donosy . Celują w tym przede wszystkim urzędnicy zwani szumnie dyrektorami administracyjnymi. Jest ich aż czterech. Naczelnym jest Sporek — prymityw na poziomie murarza, albo majstra budowlanego, i jego zastępcy: Turski (poziom konduktora autobusowego, nie! kontrolera!), niejaki Błachut (wyraźny agent Urzędu Bezpieczeństwa) i buchalter, „kwestor”, niejaki Bunsch (syn malarza, intrygant i złośliwiec). Dyrektorzy ci zostali przydzieleni Uniwersytetowi z Zakładów Wapiennych czy Kruszywa, z Azotów czy z czegoś podobnego. Woła ich „JM Rektor” i wysłuchuje codziennie ich donosów na siebie wzajem i na profesorów.

W rękach tych niedokształconych, opanowanych manią władzy urzędników znajdują się losy około 20 tysięcy osób: awanse, pensje, mieszkania. Wszyscy są uzależnieni od de cyzji „obywatela Rektora”, decyzji bezapelacyjnych i niekontrolowanych.

Senat akademicki właściwie nie istnieje. Zasiadają tam mianowani dziekani (partyjni), zastraszeni prorektorzy, urzędnicy administracyjni uzależnieni od Karasia, delegaci Partii i młodzieży. Senat nie ma żadnego znaczenia. Nuda i fałsz panują na posiedzeniach.

Donosy, oskarżenia, intrygi — to codzienna porcja rektora (mianowanego!) Mieczysława Karasia. Lubuje się on w tego rodzaju postępowaniu. Pławi się z lubością w płot kach. On, prowincjonalny członek KC Komisji Kontroli Partyjnej w Warszawie. Tam nie ma żadnego znaczenia, ale tu w Krakowie jest bardzo ważny.

Nałykawszy się plotek i donosów „ob. J.M. Rektor” zaczyna przyjmować strony…

Profesorów nie widzi się w rektoracie. Z teczkami i sprawami przybywają prorektorzy (jest ich czterech: Hess, Surma… i Wójcik). Każdy z nich się podlizuje, jak tam umie i może, ale to i tak nie chroni ich od besztania i obrażania przez „obywatela rektora”. Rektor bowiem (bez jednego oka, a źle, bardzo źle widzący na drugie) łatwo wpada w rozdrażnienie, a pewny swej bezkarności rozpoczyna rozmowę od besztania. Potem dopiero zaczyna załatwiać sprawy.

Karaś jest człowiekiem bystrym, szybko się orientującym, szybko się decydującym, energicznym, ambitnym. Ma znajomość ludzi i spraw środowiska inteligencji. Obdarzo ny jest doskonałą pamięcią, tak jakby natura wynagradzała mu kalectwo. Te zalety i ta lenty powiększa wykształcenie językoznawcy nabyte w dobrej szkole Nitscha i Taszyckiego (w latach 1945-1955). Od 1957 roku zajmuje w Uniwersytecie decydujące i władcze stanowiska: dziekan, sekretarz organizacji partyjnej, prorektor, rektor. Praco witość i ambicja wybicia się sprawiły, że wysunął się na czoło. Spryt pozwolił mu zyskać zaufanie dygnitarzy partyjnych w Warszawie. Lata 1944 i 45, gdy służył w Milicji Ludo wej dały mu bezcenne związki z dzisiejszymi dygnitarzami tajnej służby bezpieczeństwa. Dostęp do tek i papierów personalnych UJ pozwala mu być poinformowanym o kolegach. Zna ich zalety, charaktery, ale także i ich grzechy… Dla słabych jest wyniosły i brutalnych, dla silniejszych od siebie uniżony, grzeczny i posłuszny.

Wady i świństwa charakteru przewyższają zalety. Karaś jest zepsuty władzą. Od lat przeszło dwudziestu jest przyzwyczajony do świetnych dochodów, do tego, że ciągle idzie w górę, do uniżoności, do obsługiwania przez urzędników, do auta, do hołdów, gronostajów, łańcuchów, do szoferów, do uległości słabszych i do uległości wobec moc niejszych. Stracił równowagę, tak jak to bywa z władcami i dygnitarzami. Przyzwyczaił się, że awansuje, że każdy rok Jego Magnificencji Rektora Uniwersytetu Jagiellońskie go (mit w społeczeństwie ciągle działa!) wynosi go o stopień w górę. Drażni go już nie tylko każde niepowodzenie, ale i każda przeszkoda…

Do tego dołącza się skrajna za zdrość i zawiść. Jak zawsze u ludzi, którzy intelektualnie zardzewieli, jest chorobliwie zazdrosny o cudze sukcesy czy osiągnięcia, zazdrosny o stanowisko, o posiadanie. Wieczne rozdrażnienie i kłopoty na stanowisku rektora pogłębiają te słabe strony cha rakteru. Stosunki domowe ma także nie najlepsze! Córka, która ukończyła anglistykę, ojca nie lubi. Niemal na siłę została, teraz w tym roku, sprowadzona z Anglii, gdzie chciała zostać, „wybrać wolność” — co złamałoby karierę ojca.

Na Uniwersytecie, do chwili mianowania Karasia rektorem, stosunki nie były inne. Organizacja partyjna składała się z kilku, kilkunastu profesorów i z urzędników administracyjnych o bardzo niskim poziomie umysłowym.

W 1968 roku, przed dziesięciu laty, Karaś obiecał zmienić ten stan rzeczy. Zabrał się do tego w sposób sprytny, a bezwzględny. Przede wszystkim zamienił urzędników administracyjnych. Usunął sta rych partyjnych łapowników, jak np. Wlodka i Hajeca („dyrektorów administracyjnych”). Wyrzucił ich odkrywając ich grzechy, a na ich miejsce sprowadził nowych, złośliwszych, bezwzględniejszych i bardziej tępych. Na poufnych posiedzeniach tzw. Małego Senatu dał im do poznania, że profesorowie i asystenci są na Uniwersytecie złem koniecznym, że zadaniem uczelni jest nie uczyć lub szerzyć wiedzę — ale przede wszystkim panować nad młodzieżą, aby przypadkiem się nie burzyłai za dużo nie gadała.

Sporek, były dyrektor z fabryki Azoty czy przetwory wapna (i jego towarzysze)  zrozumieli w lot te intencje Karasia. Kierowniczką spraw personalnych profesorów zostala przystojna, umalowana, upięta, ufryzowana i uperfumowana pani Irena Koziołowa, jeszcze nie tak dawno dziewczyna na posyłki, bez szkoły średniej, bez cienia wykształcenia, której Partia nadała rozmaite tytuły: maturę, magisteriat, etc. Wszystko to było sztuczne, fałszywe. Mały buchalter Bunsch będący na poziomie księgowego z zakładu produkcyjnego został naczelnym kwestorem. Otrzymał ogromne fundusze i nieograniczone możliwości. Intrygował i donosił na profesorów do rektora. Profesorowi Buszce rektor odebrał kierownictwo wydawnictwami, a przyznał je pani Hanauskowej, rzeko mej docentce (!) prawa, a w rzeczywistości pracownicy milicji.

W ciągu ostatnich pięciu lat, gdy tylko Karaś utwierdził swą władzę, w sposób istotny naruszył dawny Uniwersytet — zmienił go, i to na gorsze.

Profesorowie wszystkich wydziałów zamilkli. Starsi ustąpili, a młodsi, jeśli tylko nie są partyjni — milczą. Na wydziałach przyrodniczych panuje głucha niechęć w stosunku do rektora.

Hulają urzędnicy. Rządzą Domami Akademickimi, przebudowują, urządzają, zaku pują. Stare meble uniwersyteckie (jakże często zabytkowe!) zostają porąbane, a na ich miejsce urzędnicy — „zaopatrzeniowcy” kupują liche nowe. Przerób. Premia. Łapówki od dostawców uspołecznionych.

Prawdziwa nauka pod rządami Karasia ustała. Na to miejsce wystąpiła czcza propa ganda.

Rzekomo rozbudowano naukowe studia dla tzw. Polonii zagranicznej (idą na to miliony złotych), potworzono niby-naukowe zakłady „badań”nad dziejami emigracji w Stanach Zjednoczonych i nastąpiła zaraźliwa moda zawierania rzekomo „naukowych umów”.

Rektor i jego grzeczni asystenci jeżdżą gdzie się da za granicę i tam zawierają umowy o współpracy z jakimiś prowincjonalnymi uniwersytetami. Nic z tego nie wyni ka prócz bankietu, diet, reklamy w gazetach. Gdy już owe zagraniczne umowy o współ pracy się skończyły zaczęto zawierać umowy z tzw. „Zakładami pracy”. Znowu śniadanko, gadanie, podpisywanie aktu, wyjazd, hołdy, diety. Blagi te Karaś doprowadził do perfekcji, a usłużni, spodleli dziennikarze rozsławiają.

Krajowe umowy o współpracy nie dają dochodów i diet w dewizach. Znaleziono inne, głupie i nieuczciwe źródło —doktoraty honorowe. Chcąc się przypodobać ambasa dorowi Starewiczowi z Londynu Karaś nadał doktorat honorowy nie mniej nie więcej tylko Feliksowi Topolskiemu. Zresztą, jeszcze ten, w końcu artysta, niech będzie. Ale doktorat honorowy dla Piszka!? Piszek jest businessmanem w Filadelfii. To ciemnaosobistość. Rzekomo — tłumaczył się Karaś — miał zapłacić Uniwersytetowi w dola rach. Mówiło się o 50 tysiącach.Dla UJ nie wpłynęło nic! W Stanach Zjednoczonych mówi się głośno, że Piszek te pieniądze wpłacił… Ale komu? Podobnie pisał Zabłocki z Kongresu Stanów Zjednoczonych: „Gdzie podziały się dolary? Kto je ukradł?” Za doktorat honorowy Uniwersytetu w Sofii dla Karasia doktorat honorowy w Krakowie, etc., etc…

Karaś stracił zupełnie poczucie rzeczywistości. Bez ustanku zwołuje uroczyste posiedzenia, występuje w gronostajach, w łańcuchu, przy berle, upaja się hołdami i prowincjonalną czołobitnością. Całkowicie zanikła skromność. Utwierdziwszy się na krześle rektorskim, pewny bezkarności, żądny prowincjonalnych sukcesów, będąc pewny, że w ten sposób pójdzie do góry — wyżej, wyżej… Marzy mu się kariera polityczna — ministra, premiera, Przewodniczącego Rady Państwa. Upaja się możliwościami.

Nie wie, nie spostrzega, że wszyscy mają go dość. Przede wszystkim jego partyjni to warzysze, którzy też się chcą nałykać. W Warszawie opinia o Karasiu jest zła. Przed la ty pokłócił się z szoferem o nazwisku Nalepski i ten zaskarżył go do sądu. Sprawę udało się umorzyć, ale w KC w Warszawie zostały w teczce personalnej Karasia zeznania Nalepskiego o przyjaźniach Karasia z Haraschinem i innymi podobnymi figurami. Karto teka Karasia nie jest zamknięta. Ministerstwo ma przeciw niemu duże zastrzeżenia, a krakowska organizacja partyjna też przestała go kochać. Moim zdaniem — okaże się to w najbliższej przyszłości, za rok, półtora — rozpoczął się zmierzch Karasia.

Ale czy po nim nie przyjdzie ktoś gorszy? Na pewno nie przyjdzie lepszy. Ale nawet jak przyj dzie gorszy, to przez pierwszy rok będzie reformował, nagradzał, ustawiał swoich pro tegowanych. Czy prawdziwej nauce na Uniwersytecie pozwoli to żyć? „

UWAGI – jw

Niestety historycy UJ jakby tych dzienników nie czytali:

Lustracja dziejów Uniwersytetu  Jagiellońskiego

List otwarty do Prezesa Polskiej Akademii Umiejętności

Ja mogę tylko dodać, że ten opis nie jest dla mnie czymś niezwykłym, poza tym że jest ! W tamtych czasach też tam byłem i niejedno widziałem. Generalnie tak to odbierałem, choć z innej pozycji siedzenia.

Jak się na to zamknie oczy, jak się zamknie teczki z tych czasow i późniejszych, to można pisać takie dyrdymały jak wDziejach Uniwersytetu Jagiellońskiego’ ale nibynaukowcom III RP – beneficjentom tamtych czasów i tamtych rektorów, towarzyszy, tępaków – bardzo się to podoba, a bardzo im się nie podoba jak ktoś napisze prawdę, której co prawda mają szukać (za pieniądze podatnika rzecz jasna) ale ją ukrywają, bo nauka, jak i zwykła przyzwoitość są im obce. Klonują sobie podobnych i nadal aktualne jest pytanie Czy prawdziwej nauce na Uniwersytecie pozwoli to żyć?’

Rugi profesorów z Katedr w roku 1950

mobbing lektura

Prawda jak oliwa…
http://209.85.129.132/search?q=cache:OdXWxcTtia8J:www.tezeusz.pl/cms/tz/index.php%3Fid%3D4843+bogdan+kędziorek&cd=5&hl=pl&ct=clnk&gl=pl
Jerzy Perzanowski

Portal Tezeusz

świeżo wyszkolony w Moskwie (jak sam się chwali szósty w ogóle w ZSRR docent marksistowskiej filozofii i naukowego komunizmu) Adam Schaff. Od razu też przystąpił do organizowania frontu ideologicznego na odcinku filozofii, wraz zaś z bratnią – jak czule wspomina – duszą Stefanem Żółkiewskim na terenie całej humanistyki.

Przede wszystkim brakowało kadr (choć nie brakowało chętnych). Szybko więc z pionu oficerów politycznych KBW skierowano na studia kandydatów na przyszłych profesorów (m. in. B. Baczkę, H. Hollanda, Z. Baumanna i innych). Dołączali też ochoczo młodzi, energiczni i pryszczaci (w tym także Leszek Kołakowski), oraz z czasem wcale liczni poputczicy, np. Józef Chałasiński czy Tadeusz Kroński.

To jednak było ciągle za mało. Z czasem zorganizował więc Schaff główny przedmiot swej życiowej dumy: Instytut (potem – Akademię) Nauk Społecznych przy KC PZPR — prawdziwą kuźnię czerwonej profesury. Z tej, jak sam pisze, „jego stajni wyszli wszycy partyjni profesorowie w Polsce” (por. op. cit., s. 90n.) Nota bene, to przechwałki. Nie wszyscy, część szkolono bezpośrednio w Moskwie!..

9. Gdy trzon kadr była już gotów, można było rozpocząć natarcie. Zaplanowano je z trzyletnim wyprzedzeniem, w listopadzie 1947 r. (zob. cyt. recenzja Piotra Hűbnera), wykonano latem 1950 r.

Część przedwojennych profesorów (moich „staruszków”, jak czule nazywa ich Schaff, por. s. 58) odsunięto w ogóle od nauczania (W. Tatarkiewicza, H. Elzenberga, R. Ingardena, I Dąmbską, Marię i Stanisława Ossowskich i in.); innym pozwolono uczyć wyłącznie logiki (T. Kotarbińskiemu, K. Ajdukiewiczowi, T. Czeżowskiemu, Marii Kokoszyńskiej – Lutmanowej i in.).

Adam Schaff, prawdziwie dobre panisko, zatroszczył się jednak by „staruszkom” dać zajęcie. Wzorując się na bibliotece tłumaczeń klasyków filozofii likwidowanego właśnie PAU uruchomiono w Państwowym Wydawnictwie Naukowym Bibliotekę Klasyków Filozofii, w której zwolnieni filozofowie zarabiali jako tłumacze, i która — przyznać trzeba — z czasem stała się tworem monumentalnym…

doprowadzenie do ruiny filozofii polskiej na wszystkich uniwersytetach, z wyjątkiem – być może – Uniwersytetu Warszawskiego, gdzie pod kontrolą partyjnych profesorów i docentów zmonopolizowano w latach 1950 – 56 nauczanie filozofii w Polsce?….

Sam Schaff na str. 74 pisze „ Żaden profesor(podkreślenie autora) nie utracił wówczas swej Katedry, asystentów i infrastruktury, choć kilku utraciło prawo wykładania. …”.

Nieprawda! Wszyscy w ciągu dwu lat utracili wszystko, za wyjątkiem środków utrzymania. Te najczęściej utracili ich asystenci. Po prostu profesorom nie dano zdechnąć z głodu zapewniając a to emeryturę, a to pensję zsuspendowanego profesora, a to miejsce pracy w bibliotece, itp. Za to, że Schaff nie był „gorszym katem” z perspektywy lat należy się jednak mu pewna pochwała.

Z kolei, na stronie 52 Adam Schaff lekce sobie ważąc zarządzoną ze swym udziałem likwidację niezależnych i profesjonalnach czasopism filozoficznych wychwala pod niebiosa „Myśl filozoficzną”, organ stalinowskich filozofów wymieniając jakiż to „kwiat inteligencji polskiej” przystąpił do Rady Redakcyjnej pierwszego numeru. Wsród nich wymienia R. S. Ingardena, sugerując iż chodzi o wielkiego filozofa. Błąd ten powtarza zresztą w całej książce, nie odróżniając Romana Stanisława Ingardena – syna, znanego fizyka, naonczas z Wrocławia i Romana Witolda Ingardena – ojca, wielkiego filozofa z Krakowa. Nie trzeba dodawać, że Ingarden – filozof w żadnej kompanii z Schaffem nigdy nie występował!…..

Polityka akademicka po wprowadzeniu stanu wojennego

baner weryfikacja

źródło : Stan wojenny w dokumentach władz PRL (1980-1983), wybór, wstęp i oprac. Bogusław Kopka, Grzegorz Majchrzak, (seria „Dokumenty”, t. 6) – IPN. Warszawa 2001

skanuj0018skanuj0019skanuj0020skanuj0021skanuj0023