Sprawa lustracyjna prof. Jacka B. z UJ

Kraków. Lustracja prof. Jacka B. Były kontakty, ale czy współpraca?Czytaj więcej: http://www.gazetakrakowska.pl/kryminaly/a/krakow-lustracja-prof-jacka-b-byly-kontakty-ale-czy-wspolpraca,11844617/

3 marca 2017

77-letni Jacek B. oświadczenie lustracyjne składał 14 stycznia 2008 r. w związku z pełnieniem funkcji publicznej Dyrektora Instytutu Filologii Słowiańskiej UJ. Po kwerendzie w archiwach krakowski oddział Instytutu Pamięci Narodowej uznał, że są wątpliwości dotyczące tego oświadczenia. Jacek B. to znana postać nie tylko w Krakowie. Tłumacz, znawca kultury i języka czeskiego, ambasador Polski w Czechosłowacji, a po jej rozpadzie w Czechach (1990-95). ……………….IPN chce procesu Przesłuchiwany w IPN stwierdził, że nigdy opisanych rozmów z funkcjonariuszami nie traktował jako współpracy, ale odczuwał jej „jako nękanie jego osoby w celu pozyskania”. Przed krakowskim sądem będzie składał wyjaśnienia na najbliższej rozprawie 15 marca. Zaprzeczył, aby był tajnym współpracownikiem SB. Nie miał pseudonimu i oficera prowadzącego. Kwestionował treść notatki w zakresie w jakim miałby wskazać osoby, którymi SB winno się interesować. IPN ma odmienne zdanie i uważa, że była tajna współpraca Jacka B. i doszło do przekazywania SB informacji, w tym trzech na piśmie.

Czytaj więcej: http://www.gazetakrakowska.pl/kryminaly/a/krakow-lustracja-prof-jacka-b-byly-kontakty-ale-czy-wspolpraca,11844617/

Reklamy

Proces z lustracją w tle: Iwanek kontra Migalski

baner

PROFESOR KONTRA EUROPOSEŁ

TVS

Proces o zniesławienie wytoczył Markowi Migalskiemu profesor Jan Iwanek, dyrektor Instytutu Nauk Politycznych i Dziennikarstwa Uniwersytetu Śląskiego. To kolejna odsłona konfliktu między obu naukowcami, w tle którego jest lustracja i informacje o współpracy Iwanka ze Służbą Bezpieczeństwa . Proces miał rozpocząć się jutro przed Sądem Rejonowym Katowice Wschód, ale został przełożony na październik ze względu na parlamentarne obowiązki doktora Migalskiego, który jest posłem do Parlamentu Europejskiego. Profesor Iwanek domaga się też w innym cywilnym procesie przeprosin od Tomasza Pietrzykowskiego. Były wojewoda śląski, dobry znajomy Migalskiego, opublikował artykuł, w którym pisał o agenturalnej przeszłości profesora.

Jan Piotr Iwanek – TW “Piotr” , politolog z UŚ, obrońca autonomii, przeciwnik lustracji

Koniec konfliktu lustracyjnego na UŚ ?

Rozwiązanie konfliktu na Uniwersytecie Śląskim

W cieniu lustracji

Persona non grata za popieranie lustracji

Stanowisko Rektora UJ (sprawa habilitacji Marka Migalskiego)

Z cyberprzestrzeni do prokuratury (sprawa dr Marka Migalskiego)

Oświadczenie NZS ws. dr Migalskiego

Jeszcze jeden potwór na uniwersytecie

Potwór na uniwersytecie

Środowisko nie lubi wybijających się naukowców

Rozmowa z dr Markiem Migalskim

List otwarty wykładowców UJ

Sprawa Migalskiego to groźny precedens

Zmienimy habilitacje

Pocałunek śmierci dla naukowca

Uczelniana klika kontra Migalski

Migalski – persona non grata na uczelniach

Podpisałem list otwarty w sprawie Marka Migalskiego

W CIENIU LUSTRACJI

Na uczelniach bez zmian, 03.12.2008

Na uczelniach bez zmian cd, 04.02.2009


Proces założyciela strony internetowej o funkcjonariuszach SB

baner

Esbecy nadal prześladują opozycjonistów podobnie jak rektorzy  nadal prześladują nonkonformistycznych nauczycieli akademickich, którzy wykazywali w PRL negatywną postawę obywatelską i etyczną,   niezgodną z ideami systemu komunistycznego i nadal im to nie przeszło,  więc nadal istnieje obawa,  że będą negatywnie wpływali na młodzież akademicką.

jw


Chichot historii. Esbek skarży opozycjonistę

JEST DUMNY, ALE NIE POKAŻE TWARZY

tvn.24

Były funkcjonariusz SB kontra były działacz podziemia. Wacław Kuropatwa w latach 80. działał w opozycji i był nękany przez bezpiekę. Dziś – jak mówi – historia śmieje mu się w twarz: został pozwany do sądu przez byłego esbeka za publikowanie informacji o jego przeszłości.

Bronisław S. wytoczył mu proces, bo poczuł się urażony ujawnieniem pewnych faktów dotyczących jego przeszłości. Przeszłości, której – jak sam podkreśla – się nie wstydzi. – To, że służyłem ludziom, to jestem dumny z tego. Strzegłem porządku i bezpieczeństwa. Przed bandytami, złodziejami i innymi – mówi.

Ci inni to m.in. pan Wacław. W latach 80. w Toruniu działał w opozycji i pracował w podziemnym wydawnictwie. Był również sygnatariuszem listu o uwolnienie więźniów politycznych. – Za podpisanie tego listu byłem przesłuchiwany, grozili mi, że mnie wyrzucą z szóstego piętra komendy na Grudziądzkiej przez okno – opowiada pan Wacław.

Od paru lat tę i podobne historie publikuje w internecie. Na założonej przez siebie stronie internetowej zaczął opisywać sylwetki byłych funkcjonariuszy służby bezpieczeństwa. Stąd też jego dzisiejsze kłopoty…..

Wacław Kuropatwa w Encyklopedii Solidarności

Wacław Kuropatwa, ur. 2 VI 1952 w Toruniu. Absolwent Akademii Technologiczno-Rolniczej (obecnie Uniwersytet Technologiczno-Przyrodniczy) w Bydgoszczy, kierunek elektrotechnika (1976).

W 1977 zatrudniony w Zakładzie Energetycznym Toruń, 1977-1980 w Ośrodku Badawczo-Rozwojowym Urządzeń Sterowania Napędów w Toruniu, w 1980 w Przedsiębiorstwie Budownictwa Komunalnego tamże, w 1981 wypożyczalni sprzętu sportowego, 1982-1983 w Merinotexie, w 1984 w Rejonie Dróg Publicznych Toruń, 1984-1985 w Zakładzie Doskonalenia Zawodowego, w 1985 w prywatnym zakładzie elektrycznym.

W 1984 uczestnik akcji malowania napisów. W 1985 sygnatariusz listu w obronie więźniów politycznych oraz przeciwko niewpuszczeniu do Polski ks. Franciszka Blachnickiego i Seweryna Blumsztajna). 1985-1989 redaktor techniczny i drukarz (w udostępnionym przez siebie lokalu) w niezależnym wydawnictwie Kwadrat; wysyłał podziemną prasę i książki za granicę, m.in. do RWE. 1986-1988 uczeń, nast. fotograf w prywatnym zakładzie fotograficznym. 1987-1990 bez zatrudnienia. 1988-1989 redaktor techniczny „Toruńskiego Informatora Solidarności”.

1990-1991 przywrócony do pracy w Merinotexie. 1991-1993 bezrobotny. 1993-1995 szef kabaretu Multum. W 1995 kamerzysta w Telewizji Toruń. W 1996 bezrobotny. W 1997 pracownik zakładów Tormięs. 1997-1998 nauczyciel w Zespole Szkół Elektrycznych. W 1998 bezrobotny. W 1999 pracownik Panda-Tor Sp. z o.o. W 2000 założyciel Proekologicznego Stowarzyszenia Społeczno-Progresywnego Zielono-Pomarańczowa Alternatywa. Od 2007 członek SWS. Wyróżniony odznaką Zasłużony Działacz Kultury (2000), odznaczony Srebrnym Krzyżem Zasługi (2001).

Krzysztof Biernacki

Solidarność
Solidarność 80-90

Forum Solidarność Strona Główna -> procesy SB-manów

SB-man oskarża dziennikarza

Zaciekły obrońca agentów pozywa Zybertowicza

baner8

Michnik znowu pozywa Zybertowicza

Rz

Kolejny proces wytoczył naczelny „Gazety Wyborczej” Adam Michnik Andrzejowi Zybertowiczowi za to, że ten nazwał go „zaciekłym obrońcą agentów”. Żąda przeprosin i 20 tys. zł na cel społeczny. Zybertowicz chce oddalenia pozwu.

Sąd Okręgowy w Warszawie odroczył ten cywilny proces do 17 marca, nie decydując się na przesłuchanie obecnego w sądzie Michnika. Zybertowicz nie stawił się – sąd uwzględnił wniosek jego pełnomocnika mec. Barbary Kondrackiej o odroczenie sprawy. Pełnomocnik Michnika, radca prawny Piotr Rogowski, wnosił o przesłuchanie samego powoda i o zakończenie procesu.

Przyczyną procesu jest wypowiedź Andrzeja Zybertowicza, obecnie doradcy prezydenta RP, dla „Rz” z 2008 r., w której oświadczył, że pozwało go „dwóch agentów i ich zaciekły obrońca”. Michnik poczuł się tym dotknięty i pozwał Zybertowicza o ochronę dóbr osobistych, domagając się od niego przeprosin w „Rz” i wpłaty 20 tys. zł na zakład dla niewidomych w Laskach.

– Użycie tego określenia to usprawiedliwiona opinia, uzasadniona dotychczasową postawą redaktora Michnika w wielu jego artykułach – powiedziała mecenas Kondracka. Przypomniała wypowiedź Michnika, że szef MSW z lat 80 gen. Czesław Kiszczak jest człowiekiem honoru

————

Proces za nazywanie rzeczy

Bronisław Wildstein, Rz 16-01-2009

W Polsce jedyną karą dla byłych agentów jest ich ujawnienie. Czy ktoś, kto zrobił wszystko, aby ich nie ujawniać, nie jest ich obrońcą? Obrona jego nie polegała tylko na potępianiu każdej formy lustracji. Było nią poparcie, jakiego, jeśli nie osobiście Michnik to kierowana przez niego gazeta, udzielali każdemu ujawnionemu agentowi. A więc nazwijmy rzecz po imieniu. Chcąc nie chcąc jest Michnik zaciekłym obrońcą agentów.

Immunitet chroni profesora przed procesem

baner1

Immunitet chroni profesora przed procesem

Dziennik Polski

PRAWO. Proces karny o pomówienie, jaki profesorowi Andrzejowi Zollowi wytoczył poseł PiS Arkadiusz Mularczyk, został wczoraj umorzony. Prof. Zolla chroni bowiem immunitet sędziego Trybunału Konstytucyjnego.

Andrzej Zoll w latach 1989-97 był sędzią TK, a w latach 1994-97 jego prezesem i choć pozostaje w stanie spoczynku – zdaniem krakowskiego Sądu Okręgowego – nadal chroni go immunitet sędziowski. Dopóki nie zostanie on uchylony, przeciwko profesorowi nie jest możliwe wszczęcie czy też prowadzenie postępowania. Postanowienie tej treści wydano dopiero wczoraj, choć akt oskarżenia przez półtora roku krążył pomiędzy krakowskimi sądami, począwszy od grodzkiego, a skończywszy na Sądzie Apelacyjnym.

Po posiedzeniu prof. Zoll powiedział dziennikarzom, że bardzo zależy mu jednak na tym, aby sprawę zakończyć ugodą.

 

Przypomnijmy, że Arkadiusz Mularczyk zarzuca profesorowi, że ten zniesławił go w radiu TOK FM. Poszło o stwierdzenie profesora, że poseł, „działając jako przedstawiciel Sejmu, umyślnie wprowadził w błąd TK i dążył do zablokowania jego prac podczas rozprawy w sprawie lustracji”. W związku z tą wypowiedzią poseł jeszcze w maju ubiegłego roku skierował do sądu prywatny akt oskarżenia.

Arkadiusz Mularczyk postanowił także wystąpić z powództwem cywilnym przeciwko prof. Zollowi. W pozwie złożonym na początku września do krakowskiego Sądu Okręgowego domaga się przeprosin i 10 tys. zł zadośćuczynienia za naruszenie jego dóbr osobistych. Tymczasem w sierpniu warszawska prokuratura uznała, że poseł, zapoznając się z aktami dwóch sędziów TK, nie popełnił przestępstwa. Na początku października Sąd Rejonowy dla Warszawy-Woli zdecydował jednak o wszczęciu śledztwa.

Edukacja historyczna a proces za stan wojenny

 baner6  

Proces na miarę symbolu

 

Rozmowa z ANTONIM DUDKIEM, wykładowcą UJ, doradcą prezesa IPN

Dziennik Polski, 29-10-2008  

Instytut Pamięci Narodowej kpi ze sprawiedliwości, wznawiając proces autorów stanu wojennego – twierdzi prof. Jerzy Jedlicki w „Gazecie Wyborczej”. Warto ten proces wytaczać?

– Warto, bo politycy, z którymi sympatyzuje prof. Jedlicki, albo nie zrobili w latach 90. nic, by generał Jaruzelski stanął przed Trybunałem Stanu, albo byli temu przeciwni. Tymczasem wprowadzenie stanu wojennego rodzi uzasadnione podejrzenie, iż złamano konstytucję. W państwie prawa operacja, podczas której łamano prawa człowieka na wielką skalę, powinna zostać oceniona od strony prawnej. Skoro w 1996 r. proces przed Trybunałem Stanu uniemożliwiono, a wielu konstytucjonalistów twierdzi, iż nie można drugi raz tej procedury wszczynać, pozostał proces przed sądem powszechnym. Można natomiast dyskutować o postawionych zarzutach… …udziale w związku przestępczym o charakterze zbrojnym…

…Diabeł tkwi w błędnym schemacie nauczania historii. I w gimnazjum, i w liceum powtarza się cały kurs historii od starożytności do współczesności. Od lat apeluję, by w gimnazjum uczyć historii od starożytności do końca XVIII wieku, a potem w liceum tylko XIX i XX wieku. Oczywiście, to może być ze szkodą dla wcześniejszych epok, ale teraz często na historię najnowszą nie starcza czasu ani w gimnazjum, ani w liceum. Poza tym sądzę, że wiedza o ostatnich 200 latach jest bardziej użyteczna, choć nie należy ignorować historii wcześniejszej.

Lustracja procesu o lustrację

baner27

Parafraza profesora przegrała proces

Sąd woli cytat

Dziennik Polski, 20.10.2008

Czy parafraza cudzej wypowiedzi narusza jej dobre imię? Zdaniem warszawskiego sądu znany socjolog naruszył dobra byłego redaktora naczelnego „Gazety Wyborczej”. Przegrany chce poskarżyć się w trybunale w Strasburgu. Chodzi o wolność słowa – podkreśla.

Prof. Andrzej Zybertowicz stwierdził w marcu 2007 r., że „Michnik wielokrotnie powtarzał: ja tyle siedziałem w więzieniu, to teraz mam rację”. Słowa te padły w „Rzeczpospolitej” w czasie rozmowy dotyczącej lustracji dziennikarzy i odmowy poddania się jej przez część środowiska.

Sąd uznał, że wypowiedź tę należy zakwalifikować jako cytat z Adama Michnika, w dodatku nieprawdziwy, choć w wydrukowanym wówczas w „Rzeczpospolitej” tekście nie było cudzysłowu. Zybertowicz twierdzi, iż to tylko parafraza wypowiedzi redaktora. Część prawników skłonnych jest przyznać rację socjologowi……

Jeśli skarga profesora Zybertowicza trafiłaby do trybunału w Strasburgu, miałby on tam jednak duże szanse na wygraną. Choćby dlatego, że w przypadku wątpliwości co do zakwalifikowania wypowiedzi jako oceny czy też ściśle dotyczącej faktów, zwykle uznaje się ją za ocenną – mówi z kolei dr Ireneusz Kamiński z Instytutu Nauk Prawnych PAN. – W dodatku wypowiedź prof. Zybertowicza dotyczyła istotnej debaty publicznej (lustracji dziennikarzy), co także ma dla trybunału znaczenie. Obawa przed konsekwencjami wypowiadanych sądów nie powinna takiej debaty tłumić – twierdzi.