Igor Andrejew – prof. prawa, autorytet, morderca sądowy gen. ‚Nila’

baner człowiek nauki

Igor Andrejew w Wikipedii

(ur. 23 lipca 1915 w Wilnie, zm. 5 lutego 1995 w Warszawie) – polski prawnik, profesor zwyczajny prawa.

..Przed wojną asystent na Wydziale Prawa USB w Wilnie[1] i aplikant sądowy. W czasie wojny stracił ojca skazanego na śmierć w ZSRR (zm. 1942) i przybranego brata Aleksandra, który zginął z rąk bandytów w 1943.

Po wojnie został w 1947 roku przymusowo wysiedlony z ojczystego Wilna do Warszawy, gdzie w 1950 obronił doktorat na Uniwersytecie Warszawskim (tytuł rozprawy: Istota czynu w rozwoju nauki burżuazyjnej). Jego promotorem był prof. Stanisław Ehrlich. W latach 1948–1953 dyrektor Centralnej Szkoły Prawniczej im. T. Duracza w Warszawie.

Był jednym z sędziów, którzy w 1952 zatwierdzili wyrok śmierci na gen. Augusta Fieldorfa „Nila”…Razem z Jerzym Sawickim i Leszkiem Lernellem Andrejew był współautorem najważniejszego w okresie stalinizacji Polski podręcznika Prawo karne Polski Ludowej (1954). Od 1964 profesor nauk prawnych. Wykładowca i pracownik naukowy Uniwersytetu Warszawskiego oraz Instytutu Nauk Prawnych PAN. Dyrektor tego instytutu……

Współautor projektu Kodeksu karnego z 1969.

Organizator studiów zaocznych prawa na Uniwersytecie Warszawskim, wieloletni prodziekan Wydziału Prawa.

Członek Międzynarodowego Stowarzyszenia Prawa Karnego AIDP, Przewodniczący sekcji polskiej Stowarzyszenia, do którego publikacji m.in. pisywał artykuły o etyce w wymiarze sprawiedliwości. Honorowy wiceprezydent tego Stowarzyszenia, pozbawiony tego tytułu w 1989, na wniosek delegacji polskiej na Walnym zgromadzeniu AIDP, po ujawnieniu jego udziału w sprawie gen. Fieldorfa. Został też wykluczony z Rady Naukowej Instytutu Prawa Karnego.

W 1988 Uniwersytet Warszawski opublikował XVI tom Studia Iuridica, dla uczczenia pracy naukowej Igora Andrejewa. Do uczniów Andrejewa należeli Lech Falandysz i Lech Gardocki.

Stalinowski autorytet w Sądzie Najwyższym

Nasz Dziennik 7.05. 2009

Uwikłany w mord sądowy na gen. Auguście Fieldorfie „Nilu” znany w PRL prawnik Igor Andrejew jest autorytetem dla sędziów Sądu Najwyższego….W przywoływaniu autorytetu Andrejewa nie widzą nic niestosownego trzej sędziowie Sądu Najwyższego Izby Karnej: Wiesław Kozielewicz, Dariusz Świecki i Eugeniusz Wildowicz. Uzasadniając jedno ze swoich orzeczeń z końca marca br., powołali się na podręcznik Andrejewa z 1976 roku pt. „Polskie prawo karne w zarysie”. Jest to o tyle dziwne, że na piętnastu stronach jest wiele odniesień do innych publikacji z zakresu prawa karnego, ale wszystkie one zostały wydane po 1989 roku, dominują zaś komentarze opublikowane w ostatnich latach…….

Na ironię zakrawa fakt, że Andrejew publikował także artykuły o etyce w wymiarze sprawiedliwości. Jego udział w mordzie sądowym był przez lata w ogóle nieznany. Światło dzienne ujrzał dopiero w 1989 roku. Wówczas pozbawiono go członkostwa w Międzynarodowym Stowarzyszeniu Prawa Karnego AIDP. Został również wykluczony z Rady Naukowej Instytutu Prawa Karnego.
Andrejew swój udział w mordzie sądowym tłumaczył nieudolnie, a to, że dopuścił się „fałszywej kwalifikacji prawnej czynu A. Fieldorfa”, a to, że był przekonany, iż nie znał Fieldorfa, który miał pracować na rzecz Niemców. Córka generała i sędzia Nizieński wskazują, że są to wykręty absolutnie nieprzekonujące i mijające się z prawdą. Andrejew zmarł w 1994 r. i nie zdążył zostać przesłuchany w toczącym się śledztwie w sprawie mordu sądowego na generale „Nilu”.
Zenon Baranowski

Mordercy generała „Nila” -Tadeusz M. Płużański

W sekcji tajnej pracowali również sędziowie: Emil Merz, Igor Andrejew i Gustaw Auscaler. 20 października 1952 roku w imieniu Sądu Najwyższego podtrzymali wyrok śmierci wobec Fieldorfa.
Igor Andrejew współtworzył uchwalony w 1969 roku kodeks karny. Jego podręczniki do niedawna widniały w spisie lektur na wydziale prawa Uniwersytetu Warszawskiego, był cytowany w specjalistycznych publikacjach naukowych. Studenci na ogół nie łączą Andrejewa ze sprawą Fieldorfa. Uważają, że to zasłużony dla prawa profesor.

W 1988 roku Uniwersytet Warszawski opublikował XVI tom „Studia Iuridica”, dla „uczczenia pracy naukowej Igora Andrejewa”. Profesorowie nie wiedzieli wówczas o jego roli w skazaniu generała Fieldorfa. Kiedy w 1989 roku sprawa wyszła na jaw, Andrejewa wykluczono ze składu Rady Naukowej Instytutu Prawa Karnego, a kilka miesięcy później z Międzynarodowego Stowarzyszenia Prawa Karnego. Zmarł cztery lata temu…

Polska jest im to winna- Milena Kindziuk

Niedziela 20/2009

….Inny sędzia – prof. Igor Andrejew (prawnik, współtwórca kodeksu karnego w PRL-u) udzielił telefonicznie i listownie wyjaśnień o swej roli w procesie. A później, w wywiadzie dla „Tygodnika Solidarność” z 1990 r., na pytanie, dlaczego nie zgłosił w czasie rozprawy zdania odrębnego, odpowiedział: „Zorientowałem się, że zdanie odrębne jest bezcelowe, bo to była sprawa przesądzona. Wyczuwałem nastawienie w tej sprawie. Ta sprawa była w rękach naczelnej osoby w państwie, to jest jej decyzja”. „Myśli pan o Bierucie” – pytał dziennikarz. „Tak. I dlatego nie widziałem sensu zgłaszania zdania odrębnego” – konstatował profesor. Był on jedyną osobą z grona orzekających w sprawie gen. Nila, która wypowiadała się na ten temat publicznie. Poniósł zresztą tego konsekwencje: usunięto go ze składu Rady Naukowej Instytutu Prawa Karnego UW.
Do prof. Andrejewa kierowała swoje listy córka gen. Nila – Maria Fieldorf (dziś starsza pani mieszkająca w Gdańsku; przyjechała do Warszawy na premierę filmu „Generał Nil”). Pisała wówczas: „Po głębszym zastanowieniu się nad pana słowami o morderstwie politycznym sądzę, że nadeszła pora, aby odsłonić jego kulisy. Dziś powszechnie wiadomo, że «Komisja Biura Politycznego ds. Bezpieczeństwa Publicznego» w składzie: B. Bierut, J. Berman, H. Minc, S. Radkiewicz podejmowała decyzję o aresztowaniach, nakreślała kierunki śledztwa, ustalała wyroki. Jakie wytyczne i od kogo miał Sąd Najwyższy w sprawie Fieldorfa?”.
Sędzia Andrejew odpisał córce gen. Nila, że sprawa Fieldorfa była pierwszą sprawą polityczną, z którą miał do czynienia. Ale wtedy nie zrodziły się w nim podejrzenia, że dowody były sfabrykowane. Wyznawał: „Miałem zaufanie do rządu (…). Natomiast jeśli chodzi o samego oskarżonego, nie miałem rozeznania, że to jest wybitny bohater. Toteż w sprawie E. Fieldorfa uwagę moją skupiłem nie na kwalifikacji czynu, lecz na wymiarze kary. – I dodawał: – Odniosłem wrażenie, że cały proces był właściwie tylko po to, by nadać formę prawną decyzji podjętej gdzieś na bardzo wysokim szczeblu”.
Podobną opinię wyraził później Jakub Berman w rozmowie z Teresą Torańską w książce „Oni”. Mówił o Nilu: „Jeżeli należał do czołówki AK-owskiej, z pewnością jego sprawa nie została załatwiona na niskim szczeblu”. ..

Rozliczenie niemożliwe

W zakończeniu listu do Marii Fieldorf Andrejew napisał: „Od czasu wykonania wyroku sprawa ta leży ciężkim brzemieniem na moim sercu”.
Prof. Andrejew zmarł w Warszawie w 1995 r. Nie został nigdy osądzony.

WALKA O NOWY TYP SĘDZIEGO

Piotr Lisiewicz,Nowe Państwo,  Numer 7 (65)/2011

….

Do rangi symbolu urasta fakt, że uczniem prof. Igora Andrejewa, w latach stalinowskich głównego ideologa „walki o nowy typ sędziego”, jest prof. Lech Gardocki, pierwszy prezes Sądu Najwyższego z lat 1998–2010, a więc przez większość czasu trwania III RP, ostatnio odznaczony przez prezydenta Bronisława Komorowskiego.
Andrejew teorię łączył z praktyką – był jednym z trzech sędziów, którzy utrzymali w mocy wyrok śmierci na gen. Emila Fieldorfa „Nila”, a następnie negatywnie zaopiniował prośbę o jego ułaskawienie.

Nie był to fakt w PRL szerzej znany. Nie stanowiło natomiast dla nikogo zorientowanego tajemnicy, że Andrejew w latach stalinowskich piastował stanowisko dyrektora Centralnej Szkoły Prawniczej im. Teodora Duracza, zwanej „Duraczówką”, którą to nazwę ludowa mądrość połączyła z rosyjskim słowem „durak”, czyli głupek. To tam w ciągu dwuletnich przyspieszonych kursów pod kierunkiem Andrejewa szkolono w ideologicznym zapale kadry kierownicze zbrodniczego stalinowskiego wymiaru sprawiedliwości. Matury nie wymagano.

Mimo to po likwidacji skompromitowanej „Duraczówki” przez cały PRL Andrejew wychowywał pokolenia sędziów na Uniwersytecie Warszawskim i w Polskiej Akademii Nauk. Zaś jego uczeń Gardocki nie widział przeszkód, by w 1988 r. jako redaktor naukowy opracować „Tom specjalny wydany dla uczczenia pracy naukowej Igora Andrejewa”…

….1 czerwca 1948 r. powołana została do życia Centralna Szkoła Prawnicza im. Teodora Duracza, zwana „Duraczówką”. Do szkoły tej przyjmowano absolwentów resortowych szkół średnich, w tym także bez matury. W ciągu dwóch lat szkoleni oni byli do zajmowania
najwyższych stanowisk w sądownictwie. W latach 1946–1949 do sądownictwa trafiło 350 jej absolwentów.

Obok przedmiotów prawniczych uczono w niej materializmu dialektycznego, materializmu historycznego oraz ustroju ZSRR. Jej dyrektor, wspomniany Igor Andrejew, spolszczony Rosjanin, chwalił się, że szkoła jest pierwszą uczelnią wyższą, w której „wszystkie przedmioty są wykładane zgodnie z założeniami marksizmu –leninizmu”. Jak tłumaczył z kolei wiceminister sprawiedliwości Zenon Kliszko, jej absolwenci stanowili „nowy profil prawników ludowego wymiaru sprawiedliwości, nastawiony na syntezę aktywności społeczno-politycznej z solidnym przygotowaniem fachowym”.

Oprócz prof. Lecha Gardockiego uczniem Andrejewa był – później, nie w czasach „Duraczówki” – prof. Lech Falandysz, w III RP wiceszef Kancelarii Prezydenta Lecha Wałęsy.

Ponieważ nie wszystkie sądy można było obsadzić absolwentami „Duraczówki”, pozostałych sędziów poddawano szkoleniu ideologicznemu. Czołową rolę odgrywał tu utworzony w 1948 r. Ośrodek Szkolenia Kadr Ministerstwa Sprawiedliwości w Józefowie. W czasie trwających aż pół roku marksistowsko-leninowskich kursów ideologicznych przeszkolono tu 3646 osób, w tym 1222 sędziów. Szczególną uwagę zwracano na „opornych” bezpartyjnych pracowników sprawiedliwości.

W 1953 r. „Duraczówka” przemianowana została na Ośrodek Doskonalenia Kadr Sędziowskich i Prokuratorskich im. Teodora Duracza. Jak pisze Piotr Kładoczny w pracy „Kształcenie prawników w Polsce w latach 1944–1989”, celem ośrodka było podnoszenie „kwalifikacji zawodowych i poziomu ideologicznego sędziów i prokuratorów”. Kursy były jeszcze dłuższe, w zasadzie jednoroczne,..

STUDIA IURIDICA XXXIV/1997

nekrolog  Andrejewa - Gardocki 1

nekrolog 2

Reklamy

Promocja komunistów, represje wobec antykomunistów na uczelniach

baner11

Antykomuniści precz z uczelni

Rzeczpospolita, 24.02.2009

Uniwersytet Wrocławski odwołał konferencję naukową z udziałem osób o przekonaniach antykomunistycznych. Uniwersytet Szczeciński odwołał spotkanie z księdzem Tadeuszem Isakowiczem-Zaleskim. Władzom UWr nie przeszkadza jednak głoszenie w jej murach zakazanej przez konstytucję propagandy komunistycznej. Uniwersytet Szczeciński zaś nie protestował przeciw promocji książki gejowskiego działacza.

W najbliższy czwartek na Uniwersytecie Wrocławskim odbędzie się promocja książki „Chiny na drodze socjalistycznej modernizacji” profesora Zbigniewa Wiktora. Ten wykładowca UWr od lat nie ukrywa, że jest członkiem Komunistycznej Partii Polski, choć działalność organizacji odwołujących się do ideologii komunistycznej w Polsce jest zakazana.

Ulubionym celem jego podróży są państwa, gdzie panuje komunistyczna dyktatura – Korea Północna oraz Chińska Republika Ludowa. Ustrój tej ostatniej prof. Wiktor zachwala w swojej najnowszej książce. „ChRL jest państwem dyktatury ludu (proletariatu), w którym rozwija się socjalistyczna demokracja.

Ta sama uczelnia odwołała w ostatniej chwili konferencję naukową poświęconą polityce historycznej. Formalnym pretekstem był udział w konferencji prof. Jerzego Roberta Nowaka, związanego z Radiem Maryja. Nowak miał mówić o roli Polaków w polityce historycznej naszych wschodnich sąsiadów. Jednak po tym, jak dziennikarze lokalnego dodatku wysunęli oskarżenia wobec Nowaka o antysemityzm, władze uczelni się wystraszyły.

Kontrowersje miała wzbudzać też obecność publicysty „Rzeczpospolitej” Piotra Semki, który miał mówić o polityce historycznej Niemiec.

Do podobnej sytuacji doszło na Uniwersytecie Szczecińskim. Pisze o tym portal niezalezna.pl. 4 marca ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski miał promować na uczelni swoją najnowszą książkę „Przemilczane ludobójstwo na Kresach”. Promocję jednak  odwołano. W rezultacie musiano szukać nowej sali. Spotkanie dojdzie do skutku jednak poza uniwersytetem. Zorganizuje je stowarzyszenie „Czas, przestrzeń, tożsamość”.

Ta sama uczelnia nie protestowała, gdy w grudniu 2007 na US swoją książkę poświęconą homoseksualizmowi promował Robert Biedroń.

Nie są to jedyne przypadki represji wobec osób głoszących poglądy antykomunistyczne i prolustracyjne na polskich uczelniach. Niedawno „Rzeczpospolita” opisała sprawę dr. Marka Migalskiego, który nie może otworzyć przewodu habilitacyjnego na macierzystej uczelni oraz na Uniwersytecie Jagiellońskim.

Zygmunt Bauman, socjolog z KBW jako agent „Semjon”, emigrant ‚marcowy’

Baza OPI –  Ludzie nauki

prof. dr hab.  Zygmunt  Bauman 
Id osoby: 10693
Dyscypliny KBN: socjologia
Specjalności: teoria kultury
Miejsca pracy: Nieaktualne:

———

Zygmunt Bauman w Wikipedii

Zygmunt Bauman (ur. 19 listopada 1925 w Poznaniu) – socjolog, filozof, eseista, jeden z najważniejszych twórców koncepcji postmodernizmu (ponowoczesności, płynnej nowoczesności, późnej nowoczesności). Znawca i interpretator Holocaustu. Wielokrotnie nagradzany prestiżowymi nagrodami, w tym nagrodą im. Theodora W. Adorno. wyniku wydarzeń marcowychzostał w 1968 usunięty z Uniwersytetu Warszawskiego, gdzie był doktorem habilitowanym socjologii i kierownikiem Katedry Socjologii Ogólnej. W atmosferze antysemickiej nagonki opuścił Polskę.

Wykładał na uniwersytetach w Tel Awiwie i Hajfie (1969-1971). W 1971 roku wyjechał do Anglii, gdzie związał się z uniwersytetem w Leeds, kierując Katedrą Socjologii aż do odejścia na emeryturę w roku 1990.

W latach 1945–1953 był oficerem Wojska Polskiego  w Korpusie Bezpieczeństwa Wewnętrznego, do którego został wcielony w czerwcu1945 wraz z całą 4 Dywizją Piechoty, a z którego został usunięty w 1953 pod zarzutami politycznymi. Pełnił też m.in. funkcję instruktora w zarządzie polityczno-wychowawczym KBW. W wieku dziewiętnastu lat podpisał zobowiązanie do współpracy jako agent-informator Informacji Wojskowej o pseudonimie „Semjon”. Część zachowanych raportów określa „Semjona” jako bezwartościowe i niechętne do współpracy źródło informacji, z kolei według innych był dobrze wyszkolonym i cennym analitykiem.

————

Biletyn IPN N R 6 ( 6 5 ) c z e r w i e c 2 0 0 6

Piotr Gontarczyk – Towarzysz „Semjon”.

Nieznany życiorys Zygmunta Baumana ……………………………….. 74

„Zygmunt Bauman, urodzony w 1925 r. w Poznaniu, socjolog; do 1968 r. na Uniwersytecie Warszawskim, usunięty z powodów politycznych” – można wyczytać na temat znanego filozofa w Nowej encyklopedii powszechnej PWN.

Archiwa Instytutu Pamięci Narodowej zawierają interesujące dokumenty dotyczące działalności Zygmunta Baumana w tym okresie. Pozwalają one uzupełnić i skorygować dane podawane w biogramach znanego filozofa. Wynika z nich, że w latach 1945–1953 Bauman był oficerem Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Struktura, choć ubrana w mundury wojskowe, to z wojskiem miała niewiele wspólnego. Była bowiem zbrojnym ramieniem partii komunistycznej utworzonym na wzór wojsk NKWD i służącym ujarzmieniu polskiego społeczeństwa był on w latach 1945–1948 agentem (kategorie: informator i rezydent) Informacji Wojskowej pseudonim „Semjon”6. Działalność „Semjona” nie jest bliżej znana – jego teczka była brakowana jeszcze w latach czterdziestych. Dziś znajduje się w niej kilkanaście dokumentów dość ogólnie opisujących jego współpracę z Informacją Wojskową w 1948 r. był już majorem i członkiem kierownictwa Zarządu Politycznego KBW Od 1947 r. pracuje na kolejnych szczeblach aparatu propagandy Zarządu Politycznego KBW. W ciągu tego czasu ukończył bez przerwy Akademię Nauk Politycznych jako jeden z przodujących absolwentów i obecnie studiuje jako wolny słuchacz na Szkole Partyjnej przy KC. Do PPR przyjęty w styczniu 1946 r.17, PZPR od dnia zjednoczenia. Wyróżnia się nieprzeciętnymi zdolnościami zarówno w przyswajaniu sobie wiedzy, jak i w umiejętnościach propagandowych i agitacyjnych.

———-

Nasz Dziennik, Środa, 30 maja 2007, Nr 125 (2838)

Stalinowiec na salonach

Profesor Zygmunt Bauman, oficer polityczny komunistycznych organów bezpieczeństwa i agent Informacji Wojskowej, zaproszony do Instytutu Polskiego w Berlinie.

Bauman zrobił zawrotną karierę w aparacie propagandy KBW. – W roku 1953 przeszedł na front nauki, pracował jako socjolog na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie stalinizował polską socjologię. Był klasycznym budowniczym i utrwalaczem systemu stalinowsko-komunistycznego w Polsce – zauważa dr Musiał. Doktor Piotr Gontarczyk sądzi, że wybór Baumana na uczestnika dyskusji był poważnym błędem dyrekcji Instytutu Polskiego w Berlinie. – Jeśli państwo polskie cokolwiek organizuje za granicą, powinno sięgać po osoby bardziej wiarygodne intelektualnie.

Zarówno przeszłość pana prof. Zygmunta Baumana, jak i brutalne i ordynarne wypowiedzi w stosunku do Polski po ujawnieniu jego nieciekawej przeszłości taką osobą go nie czynią – stwierdził. Intelektualną wiarygodność Baumana dyskwalifikują choćby jego wypowiedzi w wywiadzie dla „The Guardian”. „Jeżeli się przyjrzeć politycznemu spektrum w owym czasie [lata 1944-1945 – przyp. red], to najlepsze rozwiązania proponowali komuniści. Polityczny program Polskiej Partii Robotniczej najbardziej odpowiadał kwestiom, w obliczu których stał kraj” – w ten sposób z nieskrywaną dumą Bauman opisywał swą komunistyczną przeszłość . W tym samym wywiadzie porównał on walkę prowadzoną przez KBW z polskim podziemiem niepodległościowym do tej prowadzonej współcześnie z terroryzmem.
Bauman nigdy nie wyraził skruchy za popełnione zbrodnie i umacnianie w Polsce systemu stalinowskiego.

————–

Niepodległość, 1985, Numer 39

Bauman wie lepiej

Kim jest (był?) Zygmunt Bauman? Dla mojego pokolenia, którego edukacja polityczna rozpoczęła się w okolicach Marca 1968, jest on jedną z grupy osób szkalowanych wówczas przez partyjną prasę. Wraz z nimi oskarżono wtedy Baumana o rewizjonizm, tzw. „syjonizm” oraz o podżeganie studentów do wystąpień ulicznych,

Kilka miesięcy później Zygmunt Bauman, tak jak wielu innych, został z PZPR usunięty i wyjechał na Zachód. Jest tam sowietologiem – dużo pisze i publikuje, Od Marca minęło już 17 lat i nie słyszałem, aby Bauman opublikował książkę lub pamiętniki, by rozliczyć się z przeszłością.

Niestety, polscy „rewizjoniści” (w tym Bauman), których usunięto z partii w 1956 lub po 1968 roku, lub którzy (jak Kołakowski) sami partię opuścili, nie napisali rzetelnych wspomnień. Najczęściej roztkliwiają się nad sobą, opisując swoje ostatnie chwile w PZPR, gdy to „twardogłowi” niesłusznie (sic!) wyrzucali z PZPR rewizjonistę „liberała”. Opis poniesionych krzywd być może wzrusza sympatyków „prawdziwego” (leninowskiego?) komunizmu, lecz przecież większość ludzi w Polsce nie należąca do PZPR braku czerwonej legitymacji nie odczuwa zbyt boleśnie. Jeśli mamy w „gronie bezpartyjnych” powitać kogoś stamtąd, to spodziewamy się raczej szczerego, rozliczenia się z przeszłością a nie żalów na kolegów z PZPR. Zgodnie z zasadami moralności chrześcijańskiej przyjmujemy do naszego grona każdego nawróconego o ile szczerze wyzna swoje grzechy chociażby ku przestrodze przyszłych kandydatów na grzeszników. Wielu byłych stalinowców nie może jakoś tego zrozumieć i pisze głownie dla innych normalnych członków PZPR.