Teksty prasowe/internetowe o lustracji – archiwalne

Informacje prasowe i internetowe o lustracji

NFA  Lustracja w nauce i edukacji

——–

Nasza Polska, NR 27 (648)     2 lipca 2008
W ubiegłym tygodniu na łamach gazet codziennych ukazało się płatne ogłoszenie zawierające list otwarty niemal 50 rektorów i profesorów prywatnych uczelni do premiera Donalda Tuska
Towarzysze z Biura
Dwaj spośród podpisanych profesorów to dawni członkowie najwyższych władz partyjnych. Pierwszym jest znany socjolog Hieronim Kubiak, dziś wykładowca Krakowskiej Szkoły Wyższej im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego, a przez wiele dziesięcioleci pracownik UJ. Do PZPR wstąpił już w wieku 19 lat (był akurat rok 1953) i pozostał aż do rozwiązania. Szczytowym momentem jego kariery okazał się IX Nadzwyczajny Zjazd partii w lipcu 1981 r., na którym Kubiaka nie tylko wybrano do Komitetu Centralnego, ale powołano też w skład Biura Politycznego oraz powierzono funkcję jednego z sekretarzy KC (tę ostatnią posadę stracił po roku). Niedługo po Zjeździe krakowski profesor stanął również na czele Komisji KC dla wyjaśnienia przyczyn i przebiegu konfliktów społecznych w dziejach Polski Ludowej. Niebawem jednak sam miał okazję obserwować kolejny taki konflikt – stan wojenny, którego wprowadzenie biernie zaakceptował, choć wcześniej miał opinię partyjnego liberała i zwolennika dialogu z „Solidarnością”.
Jego karierę na szczytach władzy zakończył kolejny, X Zjazd PZPR w 1986 r., gdy generał Jaruzelski dokonał cięcia po skrzydłach, usuwając z Biura Politycznego zarówno Kubiaka, jak i jego betonowego antagonistę Albina Siwaka. Profesorowi powierzono wówczas funkcję przewodniczącego Ogólnopolskiego Komitetu Pokoju, zaś na początku 1989 r. stanął on na czele Stowarzyszenia „Kuźnica” skupiającego lewicową inteligencję Krakowa. W III RP Kubiak zawsze trzymał się blisko SLD, sygnując swym nazwiskiem różne inicjatywy tego środowiska, np. apel do prezydenta Kwaśniewskiego o ułaskawienie Zbigniewa Sobotki pod koniec 2005 r. czy deklarację Ruchu na rzecz Demokracji z 3 maja ubiegłego roku.
Drugim byłym luminarzem PZPR, który podpisał się pod listem do premiera Tuska, jest prof. Roman Ney, pełniący dziś funkcję rektora Śląskiej Wyższej Szkoły Zarządzania im. gen. Jerzego Ziętka w Katowicach. Ten wybitny geolog i były rektor Akademii Górniczo-Hutniczej wstąpił do partii na początku swej kariery naukowej, w 1961 r., zaś w latach 1974-1978 był wiceministrem nauki, szkolnictwa wyższego i techniki. Na fali zmian posierpniowych w 1980 r. Ney został sekretarzem KC i zastępcą członka Biura Politycznego w ekipie Stanisława Kani. IX zjazd dla niego jednak okazał się przykrym doświadczeniem, bo nie tylko pozbawił go tych funkcji, ale wręcz wyłączył ze składu KC (powrócił do niego w 1986 r.). W czynną politykę Ney zaangażował się jeszcze w 1989 r., gdy został posłem na Sejm kontraktowy. Nadal reprezentował PZPR, a po jej rozwiązaniu przyłączył się do Polskiej Unii Socjaldemokratycznej Tadeusza Fiszbacha.
Dyplomata Kwaśniewskiego
Nie mniej barwny życiorys miał obecny rektor Wyższej Szkoły Międzynarodowych Stosunków Gospodarczych i Politycznych w Gdyni, prof. Wojciech Lamentowicz. Ten politolog przez długie lata związany z Uniwersytetem Warszawskim – choć także z Wyższą Szkołą Nauk Społecznych przy KC – wstąpił do partii w feralnym roku 1968 (a wystąpił po 13 latach), co jednak nie przeszkodziło mu później zdobyć zaufania środowiska KOR-owskiego, z którym blisko współpracował w latach 80. …
Jerzy Paweł Nowacki, rektor Polsko-Japońskiej Wyższej Szkoły Technik Komputerowych. Jest on mężem Izabeli Jarugi-Nowackiej, byłej posłanki i przewodniczącej Unii Pracy, dziś reprezentującej w Sejmie klub SLD.
Longin Pastusiak, …niegdyś partyjnego politologa specjalizującego się w historii USA, przy tym zięcia Edwarda Ochaba, później zaś wieloletniego posła i marszałka Senatu. Na ostatnim kongresie SLD Pastusiak, mimo swych 73 lat, został wybrany na zastępcę nowego lidera partii, Grzegorza Napieralskiego.
Jako profesor Pastusiak reprezentuje Akademię Finansów w Warszawie. To bardzo ciekawa uczelnia utworzona w 1991 r. pod nazwą Wyższej Szkoły Ubezpieczeń i Bankowości. Jej założycielem była Fundacja Promocji Ubezpieczeń, powołana przez państwowe firmy ubezpieczeniowe (m.in. PZU i Warta) oraz banki. Od początku rektorem jest ten sam człowiek – Mirosław Zdanowski, w czasach PRL oficer Komendy Głównej Straży Pożarnej, pod koniec lat 80. komendant Szkoły Głównej Służby Pożarniczej. Już w III RP ten wysoko postawiony strażak zajął się ubezpieczeniami i w połowie lat 90. otrzymał stanowisko wiceszefa Rady Nadzorczej PZU. Rządzili wówczas postkomuniści, spośród których wielu wykładało na kierowanej przez Zdanowskiego uczelni, m.in. Józef Oleksy (także dziś jest dziekanem Wydziału Stosunków Międzynarodowych AF), Jerzy Jaskiernia, Dariusz Rosati czy Tadeusz Iwiński.
prof. Ryszard Michalski, absolwent elitarnego Wydziału Handlu Zagranicznego SGPiS i wieloletni pracownik tej uczelni, stypendysta Fulbrighta i jednocześnie członek zespołu przygotowującego projekt reformy gospodarczej w Instytucie Podstawowych Problemów Marksizmu-Leninizmu. Od 1988 r. pracował w Ministerstwie Finansów, gdzie odpowiadał za obsługę zadłużenia zagranicznego. Kiedy w 1994 r. ministrem został Grzegorz Kołodko, uczynił Michalskiego swym zastępcą i sytuacja ta powtórzyła się w 2002 r., gdy Kołodko po raz drugi objął ster finansów państwa.
prof. Andrzej Dorosz, absolwent tego samego wydziału, co Michalski, i również pracownik SGPiS. W czasach PRL zdążył jednak kilkakrotnie zmienić miejsce zatrudnienia: od Banku Handlowego, przez Wydział Planowania i Analiz KC PZPR, po funkcje doradcy premiera (w latach 1980-1981) oraz wiceministra handlu zagranicznego (1982-1986) i finansów (1986-1989)….
Nie tylko lustracja
Gdy analizuje się kolejne nazwiska z listy sygnatariuszy apelu do premiera, przypominają się wydarzenia sprzed roku. Wówczas część środowisk naukowych i akademickich zaangażowała się w akcję protestu przeciwko nowej ustawie lustracyjnej. Ostatecznie ustawa została zablokowana przez Trybunał Konstytucyjny, ale gdyby weszła w życie, każdy samodzielny pracownik naukowy musiałby wypełnić oświadczenie lustracyjne. Polskiej nauce przydałaby się jednak nie tylko lustracja, ale także dekomunizacja. Dziś bowiem rektorami i wykładowcami wielu uczelni są prominentni przedstawiciele PZPR i PRL-owskich władz państwowych, a także działacze SLD i ludzie z kręgu tej formacji. Ich praca w szkolnictwie wyższym często nie ma nic wspólnego z prawdziwą nauką i dydaktyką, stanowiąc jedynie rodzaj wygodnej synekury. I właśnie na utrzymanie tych synekur czerwoni rektorzy domagają się dziś państwowych pieniędzy.

———–

Nie ma nieszkodliwych agentów SB

Dziennik, sobota 20 września 2008

Przykro mi to pisać, bo piszę także o wielkim polskim astronomie, ale nie wierzę w nieszkodliwych tajnych współpracowników SB. Może z wyjątkiem tych, którzy byli zarejestrowani przez kilka miesięcy i nie wykazali się żadną aktywnością – takie przypadki też się zdarzały. Ale to akurat nie jest historia prof. Aleksandra Wolszczana – pisze w DZIENNIKU Michał Karnowski.

——————–

Odpowiedź na uchwałę Senatu Uniwersytetu WarszawskiegoWarszawa, 23 marca 2007

Rzeczpospolita

———-

Dlaczego profesorowie boją się inteligencji

Dziennik, środa 11 kwietnia 2007

Opór przeciw lustracji byłby taki sam, niezależnie od kształtu ustawy. Nie dostrzegam w nim impulsu moralnego. Widzę tylko lęk – mówi w wywiadzie dla DZIENNIKA Zdzisław Krasnodębski, socjolog i filozof społeczny.

Każdy wydział miał, jak przypuszczam, swego opiekuna, z którymi kontaktowali się dziekani czy dyrektorzy instytutów.

Poza tym funkcjonowały wydziałowe organizacje partyjne oraz komunistyczne związki zawodowe, które czuwały nad odpowiednim dobrem kadr. Wszyscy ci ludzie działający w tych organizacjach przetrwali bez szwanku przemiany 1989 roku

————–

Lustracja w nauce: absurd czy konieczność?

Sprawy Nauki, Wydanie: 2006 /3 

Prof. Zbigniew Hołda, Wydział Prawa UJ, członek zarządu Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka

uważam, że lustracja w nauce powinna być kwestią dociekań naukowych. Naród ma prawo poznawać swoją historię za pośrednictwem instytucji do tego powołanych i za pośrednictwem fachowców – historyków, politologów, dziennikarzy. Ale niech zostanie to w sferze wolności badań naukowych i publikacji ich wyników.

Prof. Janusz Reykowski, Instytut Psychologii PAN, Szkoła Wyższa Psychologii Społecznej

Natomiast nie należałoby się cofać przed rozpatrzeniem pewnych szczególnych przypadków, w których mamy do czynienia z rzeczywistym, głębokim naruszeniem podstawowych zasad etyki naukowca i nauczyciela akademickiego

Prof. Tomasz Gąsowski, Instytut Historii UJ

tajni (i oczywiście świadomi) współpracownicy komunistycznego aparatu terroru i represji, którzy pracują jako nauczyciele akademiccy, sprzeniewierzyli się ślubowaniu doktorskiemu dążenia do prawdy, współuczestnicząc w zniewoleniu kraju, a w ostatecznym rachunku działali zawsze na szkodę konkretnych ludzi.

Prof. Sławomir Kalembka, Wydział Nauk Historycznych UMK w Toruniu

Uważam, że trzeba było lustrację przeprowadzić zaraz po czerwcu 1989, najpóźniej gdzieś do 1991 r. Przy tym rozpocząć ją trzeba było od sporządzenia list decydentów partyjnych i pracowników SB, oraz ich „dokonań”, w tym także tych, którzy kierowali polityką personalną w nauce oraz pełnili funkcje „opiekunów” uczelni i innych instytucji naukowych. Ten postulat i dzisiaj pozostaje aktualny. Brakuje też całościowych studiów i publikacji nad skutkami polityki rządów komunistycznych dla rozwoju, a raczej niedorozwoju nauki polskiej w powojennym półwieczu.

——

Nauka pod lupą – S. Cenckiewicz  Inwigilacja historyków

Glaukopis nr.2-3 2005

Większość tzw. spraw obiektowych i spraw operacyjnego rozpracowania założono na instytucje naukowe (zresztą nie tylko naukowe) na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. Dla przykładu Polska Akademia Nauk stała się wówczas obiektem o kryptonimie „Akademia”22,  Biuro Współpracy Naukowej z Zagranicà PAN –„Kooperanci”23, a Polskie Towarzystwo Historyczne – „Hanza”24. Co ciekawe, w przypadku „Kooperantów” i „Hanzy” zarówno wnioski o wszczęcie sprawy obiektowej, jak i ich zatwierdzenie nastąpiło dokładnie w tym samym czasie (założenie wniosku – 6 listopada 1970 r., zatwierdzenie – 9 listopada 1970 r.). Ponadto w ramach akcji specjalnej o kryptonimie „Tajemnica”25, którą od 1973 r. prowadził Wydział IV Departamentu III MSW, oprócz PAN ochroną operacyjną objęto również resorty w naturalny sposób związane z życiem naukowym: Ministerstwo Nauki Szkolnictwa Wyższego i Techniki, Ministerstwo Zdrowia i Opieki SpoΠecznej, Ministerstwo Kultury i Sztuki oraz Ministerstwo Oświaty i Wychowania.26  Od tej pory każdy z wymienionych „podmiotów operacyjnych” znalazł się pod nadzorem jednego bądź dwóch oficerów SB.  Za pomocą osobowych źródeł informacji oraz po tzw. linii służbowej mieli oni kontrolować przede wszystkim funkcjonowanie kancelarii tajnych, biur i departamentów kadr, współpracy naukowej i kulturalnej z zagranicą, poligrafii i wydawnictw wewnętrznych oraz rzeczników patentowych (w PAN, Ministerstwie Nauki Szkolnictwa Wyższego i Techniki, Departamencie Profilaktyki Lecznictwa i Sanitarno-Epidemiologicznym przy Ministerstwie Zdrowia i Opieki Społecznej, w Instytutach Cybernetyki Stosowanej i Chemii Fizycznej z uwagi na prowadzone tam badania o charakterze tajnym specjalnego znaczenia i objętych tajemnicą państwową dla wojska i MSW oraz innych instytucji publicznych).27

W ramach operacji o kryptonimie „Tajemnica”, SB w dniu 1 paêdziernika 1973 r. wytypowała 334 wybitnych specjalistów, wynalazców i naukowców w całym kraju, z których 213 miało zostać poddanych ochronie operacyjnej przez Wydział III, zaś 121 pozostałch przez odpowiednie referaty SB. W wytypowanej grupie naukowców SB posiadała 13 tajnych współpracowników, 9 konsultantów, 69 kontaktów operacyjnych i 78 kontaktów służbowych.28 Zatem w różny sposób z SB współpracowało 169 z 334 wytypowanych naukowców, czyli więcej niż połowa.29 O tym, jak daleko SB starała się  ingerować w życie naukowe, świadczyć może jej zaangażowanie w opracowanie projektu powołania 120-osobowej Centralnej Komisji Kwalifikacyjnej, która w 1972 r. zastąpiła istniejące dotychczas ciała opiniujące tytuły naukowe – Komisji ds. Tytułów Naukowych Rady Państwa, Główną Komisję Kwalifikacyjną przy PAN oraz Radę Główną Szkolnictwa Wyższego.

—————

SPRAWY” SŁUŻBY BEZPIECZEŃSTWA NA UNIWERSYTECIE JAGIELLOŃSKIM W LATACH 80. XX WIEKU

Alma Mater, marzec, 2007 no.90

————-

Lustracją w uczonych

Tygodnik Przegląd 2007-04-04, 15/2007

Najbardziej radykalne stanowisko zajmują takie grupy jak Niezależne Forum Akademickie, zrzeszające naukowców z kraju i zagranicy walczących z, jak to określają, postpeerelowskim układem. W liście do wicepremiera Ludwika Dorna domagają się lustracji i dekomunizacji. Mają być one wstępem do gruntownej reformy polskiej nauki, obejmującej np. zniesienie niektórych stopni naukowych czy likwidację PAN.

——————

serwis tuTej.pl

Czwartek, 24.05.2007

Jak powinna wyglądać lustracja i czy w ogóle w obecnych czasach w Polsce można ją sprawnie przeprowadzić? Jak w tej sytuacji powinno zachować się środowisko wyższych uczelni? Na te i inne pytania próbowali odpowiedzieć wczoraj uczestnicy debaty „Lustracja środowiska akademickiego”, zorganizowanej na Wydziale Nauk Społecznych Uniwersytetu Adama Mickiewicza.
Debatę zakończono ankietą, jaką wśród studentów WNAS przeprowadziło Studenckie Koło Nauk Politycznych i Dziennikarstwa. Pytano w niej o stosunek młodych ludzi do lustracji.  Ankietę wypełniło 258 osób. Za samą lustracją opowiedziało się 45 procent ankietowanych, natomiast za ustawą lustracyjną już tylko 24 procent. Zwycięską opcją okazało się otwarcie archiwów IPN, poparło ją 36 procent studentów.
————
Serwis:Inicjatywa Małopolska im. Króla Władysława Łokietka
Andrzej Waśko
————-
GW, 15.03.2007
Prof. Ludwik Turko z Uniwersytetu Wrocławskiego uważa, że środowisko akademickie ma skłonność do samowybielania się. Łatwo rozgrzesza. Na początku lat 90. zaakceptowało dawnych funkcjonariuszy partyjnych, szkodzących uczelni. Nie było żadnego nacisku, żeby zmienili pracę. …
Dyrektor wrocławskiego oddziału IPN, prof. Włodzimierz Suleja, twierdzi, że średnio 20 procent kadry naukowej uwikłało się we współpracę ze służbami PRL-u. A w jednym z instytutów tajnymi informatorami było 40 procent kadry.
(Prof.Luty) Przytłaczająca liczba, ale nie przywiązywałbym dużej wagi do tych danych. Po pierwsze, mogą być różne rodzaje współpracy. Nie każda musi być powodem do odejścia. Poza tym minęło już trochę lat i część z tych osób z pewnością na uczelniach już nie pracuje. Z powodu wieku lub wyrzutów sumienia.
—————–
Rzeczpospolita 02.06.07
Jednym ze zjawisk ważnych w zrozumieniu mechanizmu kontroli operacyjnej nad środowiskiem akademickim były tzw. etaty N, tj. niejawne. W zachowanych dokumentach istnieją ślady świadczące, iż SB usiłowała utrzymywać na uczelniach kadrowych funkcjonariuszy na etatach niejawnych. Oficjalnie występowali jako pracownicy administracji lub naukowcy, podczas gdy w rzeczywistości byli oficerami SB kontrolującymi uczelnie lub prowadzącymi sieć agentury. Występowali wówczas oczywiście pod nazwiskami operacyjnymi.

 Na Uniwersytecie Jagiellońskim w 1985 r. w środowisku naukowym znajdowało się 43 OZI, wśród studentów – 27, w administracji zaś – 12 OZI. A zatem w 1985 r. sieć czynnej agentury Wydziału III-1 krakowskiej SB obejmowała na UJ 82 osoby.

Według tej samej statystyki na Akademii Górniczo-Hutniczej ulokowano w środowisku naukowym 47 OZI, a wśród młodzieży – 31 OZI.

W pozostałych krakowskich szkołach wyższych ulokowano nieraz znacznie mniej konfidentów.

W zestawieniu z liczbą pracowników naukowych, a przede wszystkim studentów (w połowie lat 80. było ich w Krakowie ponad 37 tys.), sieć OZI nie była relatywnie duża. Nie można jej jednak z tego powodu bagatelizować. Tym ważniejsze więc dla zrozumienia mechanizmów kontroli nad środowiskami naukowymi i akademickimi będzie zbadanie rozmieszczenia tej agentury i metod jej oddziaływania. Już wstępne ustalenia wskazują jednak, że nie było to zjawisko ograniczone do niektórych tylko uczelni i bez znaczenia – jak niektórzy dziś uważają – dla dziejów i jakości polskich uniwersytetów. Skłania to nie tylko do prób poznania tych zjawisk na drodze naukowych badań, ale uzasadnia także prawo do wiedzy o przeszłości i postulat ujawnienia jej za pośrednictwem takiego lub innego kształtu ustawy lustracyjnej.

Henryk Głębocki

Lustracja warszawskiego ośrodka akademickiego

Uchwała Senatu Uniwersytetu Warszawskiego z dn. 21 marca 2007 r.
w sprawie tzw. ustawy lustracyjnej

Stanowisko wobec uchwał Senatu UW

Senat Uniwersytetu Warszawskiego przyjął 21 marca dwie uchwały: w sprawie zagrożeń dla demokratycznego państwa prawnego (nr 181) oraz w sprawie tzw. ustawy lustracyjnej (nr 182).Senat wezwał całe środowisko akademickie do poparcia swego stanowiska. Część tego środowiska nie podziela jednak wyrażonych tam opinii, uważając ponadto, że uchwały Senatu wikłają Uniwersytet Warszawski w spór o charakterze politycznym. Wyrazem tych poglądów jest poniższy list skierowany na ręce Jej Magnificencji Rektor UW, prof. dr hab. Katarzyny Chałasińskiej-Macukow jako Przewodniczącej Senatu…

—————-

polskiejutro.com

Numer 262 [14.5.2007]

Michał Pluta

CIMOSZEWICZ, WYŻSZE UCZELNIE I LUSTRACJA

Na temat kadry Wydziału Pedagogicznego Wyższej Szkoły Humanistycznej w Pułtusku (obecnie Akademia Humanistyczna) pisała w maju 2006 r. „Gazeta Polska” (nr 20, 17 V 2006)..„Na niespełna dwudziestoosobowej liście etatowych pracowników wydziału pedagogiki WSH znajduje się pięciu oficerów politycznych, absolwentów Wojskowej Akademii Politycznej im. Feliksa Dzierżyńskiego”.

Były oficer polityczny, dr hab. płk Ryszard Bera „w 1991 r. wspólnie z Aleksandrem Kwaśniewskim zakładał Socjaldemokrację RP.

Część z nich, jak podawała „Gazeta Polska” związana jest ze służbami specjalnymi…„Zajęcia z prawa karnego i rodzinnego prowadzi zastępca komendanta Komendy Powiatowej Policji w Pułtusku mgr pedagogiki Krzysztof Chodyna. Wykłady z socjologii wychowania prowadzą osoby, które z tej dziedziny nie mają ani jednej publikacji…”

dziekanem Wydziału Pedagogicznego jest Kalina Bartnicka, wdowa po założycielu i byłym rektorze WSH Andrzeju Bartnickim, w przeszłości zastępcy kierownika Wydziału Nauki KC PZPR.

Cimoszewicz jest zatrudniony na Wydziale Nauk Politycznych,„Nawet perspektywa represji w postaci pozbawienia pracy nie może mnie zmusić do zachowania podważającego wartości tego, co przedstawiam młodym ludziom jako wzór do naśladowania” – napisał Cimoszewicz w liście do rektorów zatrudniających go uczelni. Z tego zdania wynika, że doktor prawa uczy nieprzestrzegania prawa. Dalej o lustracji pisze: „W przypadku środowiska naukowego jest to także niedopuszczalna ingerencja w swobodę prowadzenia badań naukowych”.

———

Opcja na prawo 1/49 styczeń 2006 

Agenci na uczelniach

Piotr Bączek 

Nieżyjąca już prof. Maria Turlejska współpracowała z UB od 1950 r., zwerbował ją słynny płk Józef Światło. Turlejska miała pseudonim Ksenia, informowała bezpiekę o pracownikach UW oraz Instytutu Kształcenia Kadr Naukowych przy KC PZPR, napisała ponad 100 meldunków

W styczniu 1965 r. Departament I MSW pozyskał J. Holzera na zasadzie dobrowolności na TW. Był on wykorzystany pod kątem rozpracowania wrogich nam ośrodków ostforschung [tj. sowietologicznych]. Przekazał pewną ilość materiałów charakteru operacyjnego, nie w pełni jednak wykorzystał posiadane możliwości. Nie przejawiał własnej inicjatywy i ograniczał się do przekazywania spraw raczej powierzchownie. Po powrocie z NRF utrzymywany był z nim luźny kontakt, sprowadzający się do omawiania spraw dotyczących jego korespondencji z osobami poznanymi w NRF.

———–

Stanowisko Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność” w Politechnice Warszawskiej z dnia 17 kwietnia 2007 r. w sprawie lustracji nauczycieli akademickich

….Komisja Zakładowa uważa za fałszywe twierdzenia przeciwników składania oświadczeń lustracyjnych na Uczelniach o tym, że lustracja łamie sumienia pracowników i narusza ich godność osobistą, że łamie zasadę autonomii uczelni wyższej, wolności nauczania i wolności badań naukowych. Powoływanie się na wymienione wyżej wartości jest nadużyciem: nie łamała sumień wielu protestujących profesorów i nie naruszała ich godności przynależność do PZPR, składanie samokrytyk na zebraniach POP, czy podpisywanie dla SB „lojalek” np. dla otrzymania paszportu. Powyższą argumentację przeciw składaniu oświadczeń lustracyjnych postrzegamy jako przejaw walki o prawo do kłamstwa. W konflikt z własnym sumieniem popada ten, kto chce ukryć prawdę, a jego obawy wynikają z niewiedzy, jakie dokumenty zachowały się w IPN.

Zdziwienie nasze budzi podważanie przez przeciwników lustracji związku kwalifikacji moralnych z pracą wykonywaną przez nauczycieli akademickich – a więc z rzetelnością dociekania, przekazywania i upowszechniania prawdy, czy z rzetelnością relacjonowania badań naukowych….Społeczności akademickiej naszej Uczelni przypominamy, że w Statucie Politechniki Warszawskiej w § 136 zapisano kto jest godzien być nauczycielem akademickim: „osoby spełniające kryteria określone w ustawie, wykazujące predyspozycje do pracy z młodzieżą oraz uzdolnienia do pracy dydaktycznej i naukowej, reprezentujące wysoki poziom etyczny”.

Przypominamy także słowa naszego Wielkiego Profesora Janusza Groszkowskiego wypowiedziane w roku 1980 na Zgromadzeniu Ogólnym PAN: „najpilniejszym zadaniem jest pozbycie się – ze środowiska naukowego – osób nieuczciwych…”. Profesor postulował też powołanie „Sądu Dyscyplinarnego Uczonych” „i powierzenie mu przeprowadzenia weryfikacji pod względem etycznym i zawodowym tej części kadr naukowych, która dopuszczała się nadużyć…”. Do dziś, niestety, pracują w szkołach wyższych ludzie, o których mówił Profesor….

Lustracja poznańskiego ośrodka akademickiego

Trzyosobowa komisja historyczna na UAM zbada inwigilację uniwersytetu przez SB

GW 8.06.2007

———

Ustawa lustracyjna upokarza pracowników naukowych

serwis epoznan.pl

28.03. 2007

Władze poznańskiego Uniwersytetu poparły stanowisko tych uczelni wyższych, które uważają, że zmiany w ustawie lustracyjnej mogą okazać się krzywdzące dla wielu pracowników naukowych i ograniczają autonomię uczelni.

Senat Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza podkreśla, że samej lustracji nie jest przeciwny i rozumie konieczność rozliczenia się z przeszłością. Chce jedynie zachować dotychczasową samodzielność i autonomię uczelni oraz w przypadku, kiedy sankcje przewidziane w ustawie jednakowo dotykają osoby, które tylko widnieją w dokumentach służb PRL i te, które swoją współpracą krzywdziły innych, oszczędzić pracownikom upokorzeń.

———–

Poznań. Na UAM są też zwolennicy lustracji

GW 3.04.2007

Poznań. Pierwszy profesor UAM mówi lustracji: nie!

GW 29.03.2007

„Nie złożę oświadczenia lustracyjnego. (…) Nie zgadzam się na grzebanie ideałów, takich jak: godność człowieka, prawo gwarantujące bezpieczeństwo pracy, sprawiedliwość, wolność sumienia, swoboda wypowiedzi” – napisał do rektora UAM prof. Piotr Piotrowski, szef Instytutu Historii Sztuki

———

Janusz Pałubicki i prof. Tomasz Schramm ujawniają, kto donosił na nich SB

 

document.write(‚<OBJECT classid=”clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000″ codebase=”http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=4,0,2,0&#8243; ID=”JGCQPAVDRHBFTEUBBVKPPFPSPOZULL” width=300 height=600>’);
document.write(‚<param name=movie value=”http://adv.gazeta.pl/ads/23/JGCQPAVDRHBFTEUBBVKPPFPSPOZULL.swf?clickTag=http%3A%2F%2Fwww.gazeta.pl%2Freloadwww%3Fatex%3D46971%26url%3Dhttp%253A%252F%252Fwww.krakow.pl%252Fweekend%26dx=’+ban_dx+’%26ts=’+ban_ts+'”>’);
document.write(‚<param name=quality value=high><param name=wmode value=opaque><param name=”menu” value=”false”>’);
document.write(‚<embed wmode=opaque NAME=”JGCQPAVDRHBFTEUBBVKPPFPSPOZULL” ID=”JGCQPAVDRHBFTEUBBVKPPFPSPOZULL” src=”http://adv.gazeta.pl/ads/23/JGCQPAVDRHBFTEUBBVKPPFPSPOZULL.swf?clickTag=http%3A%2F%2Fwww.gazeta.pl%2Freloadwww%3Fatex%3D46971%26url%3Dhttp%253A%252F%252Fwww.krakow.pl%252Fweekend%26dx=’+ban_dx+’%26ts=’+ban_ts+'&#8221; quality=high swLiveConnect=true pluginspage=”http://www.macromedia.com/shockwave/download/index.cgi?P1_Prod_Version=ShockwaveFlash&#8221; type=”application/x-shockwave-flash” width=300 height=600>’);
document.write(‚</embed></OBJECT>’);


 

Gazeta Wyborcza, Piotr Bojarski, 19-10-2005 
Niespodziewany finał konferencji naukowej o „Solidarności” w aktach SB: Janusz Pałubicki ujawnił, że Jerzy Nowacki, dziś znany dziennikarz poznańskiej TVP, donosił na niego SB. Innego współpracownika SB na UAM ujawnił historyk, prof. Tomasz Schramm

<!–1–>Pałubicki i Schramm wraz z wiceprezesem IPN Januszem Krupskim uczestniczyli wczoraj w dyskusji zorganizowanej przez Instytut, „S” i Wyższą Szkołę Nauk Humanistycznych i Dziennikarstwa. Dzielili się ze słuchaczami refleksjami z lektury swoich teczek – a raczej z tego, co z nich pozostało w IPN. Pałubicki opowiadał, jak przeglądając udostępnione mu niedawno nowe materiały na swój temat, natknął się na donosy współpracownika SB pod pseudonimem Stanisław Brzozowski. Wystąpił do IPN o odtajnienie danych agenta. Według IPN Brzozowskim był Jerzy Nowacki, wówczas członek Zarządu Regionu wielkopolskiej „S”.

Szok dla TVP

Kiedy Pałubicki to mówił, na sali zaległa całkowita cisza: Nowacki to od kilkunastu lat znany dziennikarz TVP, odpowiedzialny za publicystykę.

Pałubicki przytoczył w sumie trzy przykłady, świadczące o tym, że pewne wydarzenia musiały być konsekwencją informacji, które wyciekły do SB przez Nowackiego (sprawa instrukcji strajkowej dla załóg zakładów pracy, „nalotu” esbeków na mieszkania wykorzystywane przez „S”, a także tajnej siedziby ścisłego kierownictwa związku, przygotowywanej w ZNTK na wypadek strajku powszechnego jesienią 1981 r.). – O siedzibie w ZNTK wiedzieliśmy tylko ja i Nowacki. Późniejsze „gonitwy” SB w ZNTK wskazywały, że Nowacki musiał się podzielić tą informacją – podsumował Pałubicki.

Nowacki nie chciał rozmawiać z „Gazetą”. Zapytany przez Radio Merkury, czy donosił SB na Pałubickiego, odpowiedział: – W mojej świadomości nie. Ja wiem, co się w moim życiu wydarzyło i jak starałem się zasłużyć dla Polski. Myślę, że sporo zrobiłem. Bo to były trudne czasy, ja niewątpliwie byłem wielokrotnie przesłuchiwany przez SB i spotkań takich miałem bardzo wiele. Jak je wykorzystywano, nie wiem.

Polskiej Agencji Prasowej powiedział: Jeżeli popełniłem kiedykolwiek grzech pychy czy niefrasobliwości, łatwowierności albo gadulstwa, to stawiając go na szali z moją postawą przez wiele lat, jest on niewątpliwie mniejszy. Ale jeżeli mam ponieść odpowiedzialność za te grzechy, to jestem gotów ponieść w całej rozciągłości.

Jest im przykro

Działacze „S” podkreślają, że podejrzenia wobec Nowackiego były w związku tajemnicą poliszynela – nie było na nie żadnych dowodów. – Wiedziałem o tym od 25 lat. To, że Janusz to ujawnił, nie jest dla mnie sprawą sensacji czy triumfu. Ja z tym człowiekiem studiowałem, rekomendowałem go nawet Kuroniowi do KOR – powiedział nam Lech Dymarski, niegdyś rzecznik „S”.

– Oczywiście jest mi przykro – komentuje były wojewoda Maciej Musiał, dawny działacz „S”. – Chciałbym jednak oddzielić dwie sprawy: fakty, które wynikają z dokumentów, od osoby. Bo ludzie się zmieniają. Obawiam się, że za chwilę powstanie komitet obrony Nowackiego. Pytanie, ile w tym będzie szlachetności, a ile strachu?

TW Leński

Prof. Tomasz Schramm zrelacjonował zawartość swojej teczki, na którą złożyły się m.in. meldunki tajnego współpracownika „Leńskiego”. Wystąpił do IPN o jego dane – według Instytutu współpracownikiem SB był Dariusz Matelski, dziś doktor Instytutu Historii UAM. Profesor ujawnił wczoraj jego nazwisko dopiero po wyraźnej zachęcie Pałubickiego. – Absolutnie nie chciałem z tego robić demonstracji – powiedział nam później.

Dodzwoniliśmy się wczoraj wieczorem do Matelskiego. – Trudno mi powiedzieć cokolwiek na ten temat. Musiałbym zobaczyć te akta – stwierdził.

„Gazeta”: Współpracował pan z SB czy nie?

Tu Matelski rozłączył się. Po ponownym połączeniu nie chciał rozmawiać: – Jestem w gościach, jem kolację