Jacek Karpiński – genialny informatyk, w pracy niszczony przez komunistów, pasał świnie i sprzedawał jajka (oskarżenie PRL!)

Jacek Karpiński w Wikipedii

Jacek Rafał Karpiński (ur. 9 kwietnia 1927Turynie, zm. 21 lutego 2010 we Wrocławiu[1])  polski inżynier elektronikinformatykżołnierz Szarych SzeregówBatalionie Zośka, uczestnikpowstania warszawskiego, trzykrotnie odznaczony Krzyżem Walecznych. Projektantminikomputera K-202. Jeden z założycieli Polskiego Towarzystwa Informatycznego i wiceprezes jego pierwszego Zarządu Głównego[2]. Był synem Adama Karpińskiego[3]…Dyplom mgr inż.uzyskał w marcu 1951. Prześladowany za działalność w AK i udział w powstaniu. W latach 1951/1954pracował jako starszy konstruktor w ZWUE T-12 na Żeraniu w Warszawie, skonstruował nadajnik 2 kW NPK-2. Od 1955 adiunkt w IPPT PAN. Udział w konstrukcji pierwszych aparatów USG.

Mimo sukcesów konstrukcyjnych Karpiński był cały czas szykanowany przez różne instytucje. Kierowanie produkcją K-202 powierzono mu jedynie z powodu nacisków Brytyjczyków. Ostatecznie został odsunięty od kierowania Zakładem Mikrokomputerów przy przedsiębiorstwieMERA, gdzie powstawały K-202. Produkcję samego mikrokomputera zarzucono, mimo że na taśmach czekało 200 nieskończonych modeli. Próby skopiowania jego konstrukcji nie powiodły się ani w kraju, ani w ZSRR. Konstruktorowi odmawiano wyjazdu za granicę.

1978 Karpiński wyjechał na Warmię, gdzie pod Olsztynem zajął się hodowlą drobiu i trzody chlewnej. W 1981 władze nie zgodziły się na objęcie przez niego stanowiska dyrektora ani przedsiębiorstwa MERA ani Instytutu Maszyn Matematycznych.

Ostatecznie Karpiński wyemigrował do Szwajcarii, gdzie stworzył m.in. robota sterowanego głosem oraz Pen-Readera, skaner wraz z oprogramowaniem do wczytywania i czytania tekstu po jednej linijce.

Po powrocie do kraju w 1990 zamieszkał we Wrocławiu. Był m.in. doradcą ds. informatyki ministrów Leszka BalcerowiczaAndrzeja Olechowskiego. Próbował bez powodzenia wdrożyć w Polsce produkcję pen-readera oraz kas fiskalnych. Cierpiał z powodu problemów finansowych, częściowo wynikających z pułapek ekonomicznych, w jakie wpadł, próbując wprowadzać swoje wynalazki do produkcji. Ostatecznie dorabiał projektując witryny internetowe[3].

Zniszczyć konstruktora

Gość Niedzielny, 16.10.2008

Komuniści zmarnowali pomysły jednego z najbardziej genialnych konstruktorów w historii Polski.

Kiedy komputery były ogromnymi szafami, zbudował jeden z pierwszych na świecie minikomputerów, wyprzedzający swój czas o dekadę. Gdyby władze nie podkładały mu ciągle kłód pod nogi, Jacek Karpiński byłby dziś sławny i bogaty. Jednak komunistyczni aparatczycy nie mogli lubić naukowca, który w czasie wojny walczył w Armii Krajowej. I to w słynnych Szarych Szeregach, w batalionie „Zośka”….

W 1951 roku Jacek skończył jednak politechnikę i dostał nakaz pracy w laboratorium Polskiego Radia. – Zgłosiłem się, a następnego dnia przylatuje kadrowa z pianą na gębie. I wrzeszczy: „Co tu robi ten dywersant! To sabotaż! Wróg ludu się tu zakradł, won mi stąd!”…

Kiedy w końcu zaczął pracę, był prześladowany, w zakładzie nachodzili go ubecy. Odetchnął dopiero po trzech latach, w Polskiej Akademii Nauk. Zbudował tam maszynę AAH do prognoz pogody, czy AKAT-1, pierwszy na świecie tranzystorowy analizator równań różniczkowych. –

Wtedy w PAN pracowali prawdziwi naukowcy. Dopiero z początkiem lat 60. przyszło na kierownicze stanowiska tałatajstwo, których jedyną kwalifikacją było członkostwo w partii i w UB.

Ci politykierzy robili w latach 60. straszne świństwa prawdziwym naukowcom, jak mojemu promotorowi, sławnemu prof. Groszkowskiemu – mówi. – Ale wcześniej, po 1956 roku, chciało się pracować w Polsce, naprawdę. Po odwilży 1956 roku uważałem, że skoro walczyłem o Polskę w czasie okupacji, to mam obowiązek teraz pracować, żeby było w niej lepiej….

W 1959 r. PAN przedstawiła jego kandydaturę do konkursu UNESCO dla młodych naukowców. Jacek wygrał: zdobył jedno z sześciu stypendiów na dwustu kandydatów. Poszedł na Harvard. A po zakończeniu stypendium dostał propozycje pracy na uczelniach w USA. Jednak uparł się, żeby pracować dla Polski.

Niestety, na polskich uczelniach zamiast naukowców rządzili już komunistyczni aparatczycy….
Być może pan Jacek stał się zagrożeniem dla jakiegoś wpływowego środowiska. Twierdzi, że w 1973 roku kierownictwo ELWRO spotkało się w jego sprawie z PRL-owskim dygnitarzem Piotrem Jaroszewiczem. – Uczestnik tego spotkania przekazał mi, że padły tam słowa: „Towarzyszu premierze, ratujcie nas przed Karpińskim, bo on nas zniszczy ekonomicznie”. Jaroszewicz mówił: „Dobrze, ja go załatwię”. Później się dowiedziałem, że osobiście napisał na mojej teczce w biurze paszportowym: „Nie wydawać paszportu. Powód: dywersja gospodarcza” – twierdzi Karpiński.

Wkrótce pan Jacek został wyprowadzony pod karabinami z zakładu, którym kierował. 200 komputerów, które były w trakcie produkcji, zniszczono.

Karpińskiemu pozwolono wykładać tylko w Instytucie Przemysłu Budowlanego Politechniki, nie w jego specjalności. Nie mógł też wyjechać do świetnej pracy w USA…

W 1978 r. Jacek przeniósł się na wieś, na Mazury. Hodował kury, świnie i krowę. Tam w 1980 roku, po wybuchu „Solidarności”, odnaleźli go dziennikarze. I zapytali, dlaczego sławny konstruktor komputerów zajął się rolnictwem. „Bo wolę mieć do czynienia z prawdziwymi świniami” – odpalił Jacek. …

Polski Bill Gates żyje w biedzie– Jacek Konikowski,Puls Biznesu, pb.pl, 23.05.2008

(lektura obowiązkowa  dla każdego !)

Co się stało z polskim Billem Gatesem?

tvp.pl

strona główna » historia » cykle dokumentalne » zagadki tamtych lat » wideo

Henryk Wereszycki – historyk inwigilowany aż do schyłku systemu

Henryk Wereszycki w Wikipedii 

Henryk Wereszycki (ur. 13 grudnia 1898 we Lwowie, zm. 27 lutego 1990 w Krakowie) – polski historyk, znawca dziejów Polski porozbiorowej, historii dyplomacji europejskiej w XIX w. i monarchii habsburskiej. Od 1947 r. profesor Uniwersytetu Wrocławskiego, a od 1956 r. – Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Pochodził z rodziny żydowskich wydawców i księgarzy we Lwowie. Członek Legionów i POW, uczestnik wojny polsko-bolszewickiej i kampanii wrześniowej, w czasie wojny w niewoli w oflagu. Od 1947 wykładowca Uniwersytetu Wrocławskiego, od 1956 Uniwersytetu Jagiellońskiego, w Zakładzie Historii Zachodniej XIX wieku. Po 1976 współpracownik Towarzystwa Kursów Naukowych. Wielokrotnie szykanowany przez władze PRL.

———-

Tygodnik Powszechny Nr 26 (2764), 30 czerwca 2002, Ryszard Terlecki

Historyk ciężkich czasów

Po wojnie wykładał na Uniwersytecie Wrocławskim, a w 1956 r. przeniósł się na Uniwersytet Jagielloński, gdzie wkrótce objął Zakład Historii Europy Zachodniej XIX wieku. W gronie profesorów Wydziału Filozoficzno-Historycznego był jednym z tych, których otaczała aura niezłomnej niezgody na tak ceniony przez reżim oportunizm i serwilizm. Po przejściu na emeryturę w 1969 r., jeszcze mocniej zaznaczał dystans wobec uczelnianej rzeczywistości, w której często najwięcej do powiedzenia mieli funkcjonariusze cenzury, partyjni sekretarze z ambicjami kadrowców czy agenci bezpieki. Ci ostatni zajmowali się prof. Wereszyckim w ciągu całej jego naukowej kariery.
Komuniści nie pozwolili wydać poświęconej mu księgi pamiątkowej ani gdy w 1969 r. odchodził na emeryturę, ani później, gdy obchodził kolejne jubileusze. Byli mściwi: za publikowanie w emigracyjnych wydawnictwach oraz za przystąpienie do niezależnego Towarzystwa Kursów Naukowych. Jeszcze w latach 80. wstrzymywali nadanie mu tytułu profesora zwyczajnego. Hołdem dla Henryka Wereszyckiego stała się dopiero sesja naukowa w setną rocznicę urodzin (a w osiem lat po jego śmierci), której materiały opublikowano ostatnio w tomie Henryk Wereszycki (1898–1990). Historia w życiu historyka….

W archiwach Instytutu Pamięci Narodowej zachowało się wiele dokumentów, z których wynika, jak gorliwie śledziła go tajna policja, jak długo i mozolnie gromadzono dowody jego niechęci dla totalitarnego systemu. Już w 1952 r. tajny współpracownik „Akademik” donosił, że „na kursie historyków w Otwocku, poświęconym zaznajomieniu się z ideologią marksistowską, prof. Wereszycki publicznie bronił stanowiska przedwojennego PPS i endecji. Nie chciał i nie przeprowadził samokrytyki odnośnie zajętego stanowiska w napisanej przez siebie książce „Historia Polski w latach 1863-1918” gdzie z uznaniem pisze o Piłsudskim i Dmowskim”.
Przez wiele lat bezpieka podsłuchiwała telefoniczne rozmowy profesora, czytała jego korespondencję, wysyłała za nim agentów. Wereszycki zdawał sobie z tego sprawę, o czym świadczy jeden z raportów Służby Bezpieczeństwa: Z komunikatu P.T. [podsłuch telefoniczny] nr 110 z dnia 6 I 1965 wynika, iż Wereszycki orientuje się, że jest obserwowany przez władze. Wereszycki w rozmowie z Władkiem (nieczytelne nazwisko) mówi: „No, ja też jestem niebezpieczny dla Państwa i Rządu”. Stwierdza dalej, że jego żona jest zorientowana, iż podsłuchują wszystkie rozmowy jakie oni prowadzą przez telefon. (…)
Funkcjonariuszy tajnych służb nie krępowała naukowa pozycja profesora. W Kwestionariuszu ewidencyjnym, sporządzonym 27 lutego 1971 r., oficer SB wyliczał pod jego adresem wszystkie – znane sobie – polityczne inwektywy: Prezentuje poglądy rewizjonistyczne, prokapitalistyczne, proizraelskie – skłonny do podejmowania opozycyjnej działalności (…).

Profesor miał 76 lat, gdy funkcjonariusze SB uznali, że nie stwarza już bezpośredniego zagrożenia dla reżimu.

Sprawa obiektowa „Jagiellończyk” to tajna operacja prowadzona przeciwko Uniwersytetowi Jagiellońskiemu. W jej ramach jeszcze kilkakrotnie sięgano do teczek prof. Wereszyckiego, m. in. w lutym i sierpniu 1980 r. Dopiero schyłek systemu położył kres inwigilacji. Profesor zmarł w lutym 1990 r., u progu przywróconej niepodległości. Przez pół wieku jego postać rozjaśniała najciemniejsze karty naszej historii.

————-

Henryk Wereszycki ( 1898 – 1990 ) w Encyklopedii emigracji

Brutalnie atakowany przez komunistycznych historykow i propagandzistow, m.in. podczas otwockiej konferencji metodologicznej na przelomie 1950-1951. Potepiony byl przez nich znakomity podrecznik Wereszyckiego ” Historia polityczna Polski w dobie popowstaniowej 1864-1918”, ktorego pierwsze wydanie ukazalo sie w 1948, pozniej wznowione przez paryska Libelle w 1979 roku.

W latach 1948-56 mogl byc tylko zastepca prof.historii w Uniwersytecie Wroclawskim, a prace jego objete byly zapisem cenzorskim. Dopiero w 1956 r. zostaje profesorem na Uniwesytecie Jagiellonskim. W 1957 r. opublikowal slynny artykol ” Pesymizm blednych tez” bedacy polemika z partyjna historiografia i jej antyniepodleglosciowym nastawieniem.

Przemilczny i cenzurowany w kraju – ceniony byl za granica. W 1960 r. otrzymal stypendium Fundacji Forda na badania dotyczace europejskiej polityki w XIX wieku. W 1969 r. przeszedl na emeryture, w tym samym roku otrzymal Nagrode Fundacji Alfreda Jurzykowskiego w Nowym Jorku. 

Zmarl 27 lutego 1990 r. w Krakowie. Jego smierc jest wielka strata dla nauki historycznej i dla polskiego ruchu niepodleglosciowego

———

ALE CO Z POLSKĄ? Profesor Henryk Wereszycki o wydarzeniach marcowych 1968 roku,  Alma Mater 103

Na prośbę rektora, prof. Mieczysława Klimaszewskiego, Henryk Wereszycki opracował pisemną relację z wydarzeń w Collegium Novum i Collegium Witkowskiego. Podkreślał w niej agresywność milicji i jej prowokacyjne zachowanie wobec studentów. Takie świadectwa jak jego i innych profesorów przyczyniły się do uwolnienia wielu aresztowanych. Jeszcze tego samego dnia, 13 marca wieczorem, Senat UJ nazwał interwencję milicji „niesłychanym w dziejach Uczelni wtargnięciem” i domagał się „ukarania winnych oraz podania do publicznej wiadomości winnych takiego postępowania”. W tamtych czasach, gdy świeciły ciemne gwiazdy – jak to ujął Henryk Wereszycki w swoim liście – było aktem wielkiej odwagi nazwać milicję państwa komunistycznego winną i żądać jej ukarania. Niektórym współczesnym historykom trudno dostrzec wymowę tego faktu – tak bardzo zacietrzewieni są w zideologizowanej interpretacji przeszłości.