Tadeusz Wilczok – TW „Andrzej”, rektor medyczny, doktor honorowy, ale czy z honorem ?

baner-czlowiek-nauki8

Baza OPI

Ludzie nauki
identyfikator rekordu:  o46768
prof. zw. dr hab. Tadeusz Marian Wilczok
Dyscypliny KBN: biologia medyczna
Specjalności: biochemia, biofizyka molekularna, biologia molekularna
Miejsca pracy, zajmowane stanowiska, pełnione funkcje: – Katedra Biologii Molekularnej i Genetyki Medycznej ŚlAM

Tu biogram

—————-

abcnet

Tadeusz Wilczok TW „Andrzej”

Były rektor Śląskiej Akademii Medycznej w Katowicach oraz doktor honoris causa tej uczelni prof. dr hab. Tadeusz Wilczok przez 24 lata był Tajnym Współpracownikiem SB o pseudonimie „Andrzej” (nr ewid. 39221).

Do werbunku Tadeusza Wilczoka jako agenta SB doszło 7 grudnia 1959 r.

Wilczok został zwerbowany przez oficera kontrwywiadu kapitana Jana Kaczmarczyka do rozpoznania sprawy agenturalnego sprawdzenia krypt. „Fimila”. Figurantem w tej sprawie, czyli osobą rozpracowywaną na która donosił m.in. Wilczok, był Jan Boronowski, ówczesny szef Amatorskiego Klubu Filmowego „Śląsk” w Katowicach. Boronowskiego SB podejrzewała o działalność szpiegowską.

W archiwum IPN w Katowicach zachowało się na mikrofilmie zobowiązanie do współpracy z SB. Własnoręcznie napisane przez Wilczoka, który przyjął pseudonim „Andrzej”, nosi datę 6.11.1959 r.

W grudniu 1963 roku zapada postanowienie przekazanie TW „Andrzej” do grupy VI Wydziału II celem kontynuowania dalszej współpracy. Powód? „TW nie ma obecnie możliwości pracy po zagadnieniu wywiadu NRF”.

Tadeusz Wilczok robi karierę. Wyjeżdża na stypendia i kongresy, pisze artykuły naukowe publikowane w czasopismach krajowych i zagranicznych. Szczegóły wyjazdów i kontaktów naukowych można przeczytać m.in. tutaj: http://dokument.sum.edu.pl/monogram.asp?idm=2772

Naukowiec wciąż jest związany z SB. W czasie rocznego pobytu Wilczoka na stypendium w USA w lipcu 1965 roku Wilczok współpracuje wtedy z wywiadem PRL. Był „wykorzystywany po zagadnieniu stypendystów”. Innymi słowy – składał doniesienia na temat kolegów, z którymi przebywał i kontaktował się w USA.
Zachowała się też charakterystyka TW Andrzej z 1966 roku –
Wilczok był wtedy docentem chemii organicznej zatrudnionym w Instytucie Onkologii w Gliwicach.

„W lipcu 1965 roku wrócił z rocznego stypendium w USA. Przekazał SB charakterystyki polskich stypendystów będących w USA w tym samym czasie (m.in. Wojnarowskiego z Warszawy i Hierowskiego z Poznania)”.
Jak wynika z informacji TW Andrzej „Obaj zachowywali się niewłaściwie prosząc o pomoc materialną rożne instytucje opowiadając o sobie jako o biednych naukowcach. Jednocześnie negatywnie wyrażali się o PRL i panującym ustroju. Ponadto przekazał informacje o stypendystach którzy odmówili powrotu do kraj -jak np. Gross i Borowska”.

TW Andrzej opracowywał dla potrzeb Grupy VI Wydziału II SB w Katowicach ob. Boronowską, która pozostawała w ich operacyjnym zainteresowaniu. Na początku listopada 1965 roku „Andrzej” poznał się z Karwackim, figurantem sprawy „Matador”, prowadzonej przez Grupę I Wydziału II.

Agent był oceniany przez SB wysoko. wiadczy o tym ton, w jakim pisał o dalszej współpracy Wilczoka z SB kpt. Ireneusz Werner z katowickiej SB:

„Wartościowa jednostka wykorzystująca w dużym stopniu własną inicjatywę, sprawdzony i zdyscyplinowany, prawdomówny. W styczniu 1968 roku został przejęty na kontakt przez tut. Grupę (VIII Wydz. II) z zamiarem wykorzystania po zagadnieniu atomistyki. Do chwili obecnej Wydział VIII Departamentu II nie przysłał wytycznych odnośnie tego zagadnienia. W konsekwencji TW Andrzej jest wykorzystywany minimalnie. Proponuję zawiesić współpracę z TW do czasu wypowiedzenia się przez Wydział VIII Departamentu II MSW odnośnie prowadzenia przez nas zagadnienia atomistyka”. Dlatego 1 marca 1969 roku Werner napisał raport o „zezwolenie na czasowe zawieszenie współpracy z TW Andrzej”
Kontakty Wilczoka z SB ustały tylko na kilkanaście miesięcy.

Następny zachowany raport ze spotkania z TW „Andrzej” nosi datę 6 maja 1970 r. Oficer SB zapytał Wilczoka o jego możliwości lub plany wyjazdów do krajów kapitalistycznych.
„Wilczok żalił się, że w ubiegłym roku tyle wyjeżdżał, że nie ma teraz pieniędzy na dalsze wyjazdy. Dlatego nie może np. skorzystać z zaproszenia na >>Międzynarodową Szkołę i Sympozjum<< zorganizowane przez NATO w Brukseli w sierpniu br. TW Andrzej przypuszcza, że organizatorom chodzi o zebranie odpowiedniego materiału naukowego do opracowania skutecznej broni bakteriologicznej, czyli znalezienie takiej komórki bakterii, która nie reaguje na bodźce zewnętrzne.

„TW Andrzej” współpracuje z SB od 1959 roku. Do współpracy jest chętny, nie ma dowodów na jego dekonspirację lub dwulicowość. Ze względu na swe kwalifikacje zawodowe (zajmuje kierownicze stanowisko w Akademii Medycznej w Rokitnicy, należy się spodziewać, że otrzyma tytuł profesora) biorąc udział w powyższym spotkaniu i utrzymując bezpośredni kontakt z Ledoux może oddać nam poważne usługi”.

Z datą 18.10.1975 r. zachowała się kolejna notatka dotycząca wyjazdu TW „Andrzej:
„Pozyskany w 1959 roku na zasadzie dobrowolności. Początkowo był wykorzystywany przez Wydział II do rozpracowania środowiska filmowców, a następnie kontroli operacyjnej cudzoziemców z KK przyjeżdżających do miejsca pracy „Andrzeja. W międzyczasie wielokrotnie przebywał zagranicą m.in. na stypendiach, sympozjach i wyjazdach prywatnych, wykonując parokrotnie zlecone mu zadania. Jest wartościowym TW i przekazuje istotne informacje z terenu Akademii Medycznej. W czasie wyjazdu do Austrii przez RFN otrzyma zadanie odnośnie uciekiniera Zbigniewa DYLI oraz ewentualne zdania uzgodnione z ppłk Niklem.”

10 grudnia 1976 roku powstał „Kierunkowy Plan Pracy dla TW Andrzej” sporządzony przez kierownika sekcji V Wydziału III „A” SB w Katowicach por. Marka Musiała.

Kierunki wykorzystania TW: Do Polski w ostatnim okresie czasu przyjeżdżają z USA przedstawiciele U.S. EPA (Environmental Protection Agency), którzy w ramach tzw. funduszu zbożowego zawierają umowy z polskimi naukowcami i placówkami naukowymi na wykonanie pewnych prac i zadań naukowych….Ponieważ te zadani wykonywane są na terenie Polski na naszej aparaturze i wykorzystywane nasze materiały, istnieje niebezpieczeństwo potencjalnego powstawania zagrożeń w postaci przecieku tajemnicy. Ponadto każdy z podjętych przez stronę polską tematów wiąże się z wyjazdami naukowców do USA oraz przyjazdami amerykańskich do Polski.

W 1982 roku powstała następująca charakterystyka TW „Andrzej:

„W okresie dotychczasowej współpracy z TW Andrzej odbyto 79 spotkań, w czasie których opracował 10 informacji napisanych oraz na podstawie informacji ustnych opracowano 69 notatek służbowych. Przekazane informacje dotyczyły środowiska filmowego, lekarskiego i naukowego ŚL. AM. Zadania Wilczokowi w czasie pobytów zagranicą zlecały także Departamenty: I, II, III MSW. […] Opanowany i obiektywny, jest jednostką sprawdzoną.

Współpracę z Tadeuszem Wilczokiem TW „Andrzej” Służba Bezpieczeństwa zakończyła w 1983 roku. Materiały złożono w archiwum Biura „C” w Katowicach.

Niedawno Prokuratura Okręgowa w Katowicach postawiła T. Wilczokowi zarzut doprowadzenia do niegospodarności w wysokości 45 mln zł.
Prokuratura uznała, że zaciągnięcie pożyczki na wznowienie budowy Akademickiego Centrum Medycznego w Zabrzu (ACM) przy uwzględnieniu, na jakim znajdowała się etapie, było niecelowe i niegospodarne. Natomiast przed nabyciem budynku pod rektorat należało zamówić operat szacunkowy, a nie płacić cenę określoną przez sprzedającego.

Były rektor Śląskiej Akademii Medycznej w Katowicach, prof. dr hab. Tadeusz Wilczok w rozmowie ze mną zaprzeczył, że kiedykolwiek współpracował ze Służba Bezpieczeństwa. Zaprzeczył też, że był szantażowany przez osoby znające jego agenturalną przeszłość.

Źródło: 
———-
Zgromadzenie Fundatorów
Prof. Tadeusz Wilczok 
——
Gazeta Wyborcza,2008-06-23

Zdaniem Prokuratury Okręgowej w Katowicach prof. Tadeusz W., były rektor Śląskiej Akademii Medycznej, spowodował, że uczelnia straciła prawie 45 mln zł. Profesor nie przyznaje się do winy.

Zarzut niegospodarności dla Tadeusza W. to pierwszy efekt toczącego się od trzech lat śledztwa. Wszczęto je po serii artykułów w „Gazecie Wyborczej”, w których ujawniono kontrowersyjne decyzje finansowe byłego kierownictwa uczelni w sprawie budowy zaprojektowanego z wielkim rozmachem Akademickiego Centrum Medycznego w Zabrzu.

Centrum miało się składać z ogromnego szpitala, kampusu dla studentów i centrum technologii medycznych. Na wybudowanie całości potrzeba było około miliarda złotych. Ponieważ w budżecie państwa brakowało na ten cel pieniędzy, rektor Tadeusz W. i Adam Sałaniewski, dyrektor uczelni, postanowili wziąć w ING Banku Śląskim 40 mln zł pożyczki na wznowienie budowy. Senat akademii zgodził się na to jednomyślnie.

————–

DOKTORZY HONORIS CAUSA ŚLĄSKIEGO UNIWERSYTETU MEDYCZNEGO

Tadeusz Marian WILCZOK

———–

Był najpierw agentem, potem został rektorem 

———

Przemówienie inauguracyjne JM Rektora Akademii Medycznej we Wrocławiu dr hab. dr h.c. Leszka Paradowskiego profesora nadzwyczajnego wygłoszone podczas uroczystości otwarcia roku akademickiego 2003/2004 w dniu 2 października 2003 roku

Najwyższą godnością, jaką może obdarzyć i wyróżnić środowisko akademickie jest godność doktora honoris causa. W pięknej Auli Leopodyńskiej godność tę otrzymało wielu wielce zasłużonych dla życia duchowego, kulturalnego, naukowego i politycznego osób

Do grona doktorów honoris causa naszej uczelni dołączy dziś prof. dr hab. Tadeusz Wilczok, JM Rektor Śląskiej Akademii Medycznej, wybitny naukowiec i nauczyciel. Witam Pana Panie Rektorze, jak zwykle serdecznie we Wrocławiu. Serdecznie witam towarzyszącą Panu rodzinę, syna z rodziną oraz grupę ponad czterdziestu profesorów, którzy przybyli z Panem, chcąc oddać Panu szacunek i dzielić z Panem radość z okazji wyróżnienia tym zaszczytnym tytułem

——–

ZASADY ETYCZNE I ORGANIZACYJNE BADAŃ NAUKOWYCH PROWADZONYCH W ŚLĄSKIM UNIWERSYTECIE MEDYCZNYM (d.ŚLĄSKIEJ AKADEMII MEDYCZNEJ) W KATOWICACH

Powyższe postanowienia mają zastosowanie do prac rozpowszechnianych w postaci drukowanej i w sieci Internet oraz prezentowanych oficjalnie wformie ustnej.“Zasady etyczne i organizacyjne badań naukowych prowadzonych w Śląskim Uniwersytecie Medycznym (d.Śląskiej Akademii Medycznej) w Katowicach” zostały opracowane przez Komitet Redakcyjny (powołany uchwałą nr 85/98 Senatu Śląskiej Akademii Medycznej zdnia 25 lutego 1998 r.) w składzie:……………

prof.dr hab. Tadeusz Wilczok,

———–

Głos Uczelni, 123,2003

Doktor honoris causa Akademii Medycznej

Godność doktora honoris causa wrocławskiej Akademii Medycznej otrzymał rektor Śląskiej Akademii Medycznej prof. Tadeusz Wilczok w dniu 2 października. Dzień wcześniej honorowy doktorat otrzymał od macierzystej uczelni – Śląskiej Akademii Medycznej.

Prof. Tadeusz WILCZOK – absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego i WSP w Katowicach jest wybitnym specjalistą w zakresie biochemii i biologii molekularnej, a zwłaszcza w badaniach nad biopolimerami oraz w dziedzinie inżynierii genetycznej.

Reklamy

Arkadiusz Nowak – TW „Andrzej”, profesor prawa UŚ, z honorami odchodzi na emeryturę

baner-czlowiek-nauki2

Baza OPI

Ludzie nauki
identyfikator rekordu:  o68639
dr hab. Arkadiusz Nowak, prof. GWSH w Katowicach, prof. UŚ
Dyscypliny KBN: nauki prawne
Specjalności: prawo pracy, stosunki pracy w administracji publicznej
Miejsca pracy, zajmowane stanowiska, pełnione funkcje: – Górnośląska Wyższa Szkoła Handlowa im. W. Korfantego w Katowicach – prof.
– Katedra Prawa Pracy i Polityki Socjalnej UŚ – Kierownik
– Katedra Prawa Pracy i Polityki Socjalnej UŚ – prof.
Prof. dr hab. Arkadiusz Nowak      

Wydział Prawa i Administracji UŚ   Katedra Prawa Pracy i Polityki Socjalnej  

ul. Bankowa 11b, pok. 3.32
Tel. 359 11 62

Email: pracownicy@wpia.us.edu.pl

Dyżury: Czw 15.30 – 16.30

  Publikacje     Książki (w tym monografie, podręczniki, prace naukowe):   Ochrona mienia pracownika w umownym stosunku pracy / Arkadiusz Nowak. – Pr. Nauk. UŚl., nr 917 – Katowice: „UŚl.” 1988, 147 s.     Z Problematyki Prawa Pracy i Polityki Socjalnej / red. Arkadiusz Nowak. – Pr. Nauk. UŚl., nr 1288 – Katowice: „Uniwersytet Śląski” 1992, 75 s.     Wokół problematyki cywilnoprocesowej – studium teoretycznoprawne / pod red. Arkadiusza Nowaka. – Pr. Nauk. UŚl., nr 2006 – Katowice: „Wydawnictwo Uniwersytetu Śląskiego” 2001, 315 s.    

…………..                                                    

——–

ESBECY PROFESOROWIE

Dziennik, sobota 28 lipca 2007 

Naukowe kariery uniwersyteckich agentów

Od agenta do profesora
Arkadiusz Nowak swoją współpracę z bezpieką zaczynał jako TW, ale w latach 80. był też konsultantem służb o pseudonimie „Ewa”. Pisał ekspertyzy z zakresu prawa rolnego i gruntowego. Równocześnie rozwijała się jego kariera naukowa. Co ciekawe, z notorycznego repetenta zmienił się w nieomal wzorowego studenta, przewodniczącego roku. Napisał też doktorat, zrobił habilitację.

Tak naprawdę nie wiadomo jednak, w jakim stopniu karierze Nowaka pomógł „patronat” SB.  Choć to, że miał on miejsce – bezdyskusyjnie wynika z zachowanych w IPN dokumentów. 21 maja 1971 r. naczelnik Wydziału III katowickiej SB wnioskował do I zastępcy komendanta wojewódzkiego MO ds. SB pułkownika Stanisława Opitka o „udzielenie pomocy ob. Nowak Arkadiuszowi, studentowi IV roku Wydziału Prawa Uniwersytetu Śląskiego, przy ubieganiu się o przyjęcie na staż asystencki.

Podejmowanie decyzji w tej kwestii przez władze uczelni uzgadniane jest z Komitetem Wojewódzkim PZPR” stąd istnieje potrzeba zainicjowania kandydatury w/w przez władze partyjne”. Na piśmie z datą 2 lipca 1971 r. figuruje odręczna adnotacja: „Uzgodniono załatwienie pozytywne z tow. Ujejskim. Rozmowy przeprowadził płk St. Opitek”. 
Historyk z IPN nie ma wątpliwości, że z taką rekomendacją na pewno Nowakowi było łatwiej.

TW „Andrzej” był kontrolowany też przez innych konfidentów. W 1973 r. doniesienie o nim złożył TW „Wisz”. Znał Arkadiusza Nowaka jeszcze z czasów studiów. Zdziwiło go, że został asystentem. „Tym, co uderzało od samego początku jego pracy na uczelni, było dążenie do wykorzystywania swego stanowiska dla uzyskiwania różnego rodzaju korzyści osobistych.

Będąc stażystą, wyrażał często pogląd, że prowadzenie zajęć na studiach dla pracujących daje duże możliwości dodatkowych dochodów, gdyż studenci – jeśli grozi im brak zaliczenia lub oblanie egzaminu – gotowi są wiele 
dać i załatwić. Wiele wskazuje, że mgr Nowak – z chwilą gdy objął zajęcia z prawa pracy, zaczął swoje >teorie< wprowadzać w czyn” – donosił TW „Wisz”.

Arkadiusz Nowak w swojej karierze napisał kilkaset donosów! TW „Andrzej” już w latach 70. donosił m.in. na Waleriana Pańkę (działacz opozycji, internowany w stanie wojennym, a w latach 90. prezes Najwyższej Izby

Kontroli – przyp. red.) i prof. Wiesława Chrzanowskiego, współpracownika prymasa Polski kard. Stefana Wyszyńskiego, a później założyciela ZChN. Nowak dostarczał SB informacje wykorzystywane przeciwko jego kolegom naukowcom. To jego donos wykorzystał funkcjonariusz, by zaszantażować i skłonić do współpracy „Wisza”, pisał też m.in. o dziekanie Romanie Jasicy, Henryku Goiku, Marcinie Kudeju.
„Pierwsze doniesienie na temat Pańki, wówczas docenta doktora, złożył w styczniu 1976 r. Pisał, że Pańko podkreśla swoje związki z Henrykiem Rechowiczem, ówczesnym rektorem. Miał od niego mieć informacje o 
planowanych reformach w szkolnictwie wyższym. I że na Uniwersytet Śląski trafi niebawem spora grupa sowieckich profesorów, co oceniał jako wyraz szczególnego lizusostwa rektora. Mówił o konfliktach już zatrudnionych 
„sowietników” z asystentami i podkreślał, że profesorowie ci w rzeczywistości byli funkcjonariuszami NKWD – dodaje Adam Dziuba.

Doskonałe kontakty „Nowaka” w środowisku naukowym zainteresowały także Departament III MSW, dokąd trafiały niektóre z jego doniesień. 23 marca 1983 r. konsultant „AN” (czyli najprawdopodobniej Nowak, bo konsultantów 
skrywano w raportach pod inicjałami) przekazał informację Służbie Bezpieczeństwa, że na uczelni prawdopodobnie działają dwa punkty konsultacyjne dla byłych działaczy „S” i internowanych. Jeden miał się mieścić w gabinecie Pańki, drugi w bibliotece. Doradztwem w owych punktach ponoć zajmowali się profesor Jończyk z Wrocławia, profesor Stelmachowski oraz docent Pańko. Ta trójka miała też opracować petycję do Sejmu.

Postanowiliśmy zadzwonić do domu profesora Arkadiusza Nowaka, aby zapytać, czy był konfidentem SB i czy przyznał się do tego w złożonym oświadczeniu lustracyjnym. „Na temat tego, co robiłem, nie będę rozmawiał z nikim” – powiedział profesor Nowak. Nie zgodził się też na spotkanie.

——–

Honory i emerytura dla agentów

Tomasz Szymborski,  16-10-2008

Niezależny Serwis Informacyjny

Arkadiuszowi Nowakowi, profesorowi prawa Uniwersytetu Śląskiego, który przez ponad 20 lat współpracował z SB jako Tajny Współpracownik „Andrzej” Komisja Historyczna, powołana przez Senat uczelni nic nie zrobi. Agent bezpieki z profesorskim tytułem nie będzie musiał składać żadnych wyjaśnień w sprawie swojej współpracy z SB.  
 

Mało tego. Niewykluczone że dostanie nagrodę i kwiaty…. Jak mnie poinformowała rzecznik Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach: Z dniem 1 października 2008r. prof. Arkadiusz Nowak powrócił do pracy na Wydział Prawa i Administracji. W przyszłym tygodniu ma złożyć wniosek o przejście na emeryturę.”

Innymi słowy – Nowak idzie na emeryturę z honorami, nic się nie stało! Tak, jak nikomu nie przeszkadza na UŚ, że od roku, kiedy przebywał na urlopie zdrowotnym z uczelni, Arkadiusz Nowak pracował w Górnośląskiej Wyższej Szkole Handlowej w Katowicach! Pogorszenie stanu jego zdrowia nastąpiło po tym, jak latem 2007 roku opisałem jego karierę w „organach”. Nowak był tak chory, że nie mógł pracować na macierzystej uczelni, prowadził jednak zajęcia na prywatnej.

Mimo, że art. 134 ust. 10 Ustawy Prawo o Szkolnictwie Wyższym stanowi jasno „Pracownicy korzystający z płatnych urlopów, o których mowa w ust. 1-5, nie mogą w tym czasie wykonywać pracy w ramach stosunku pracy ani prowadzić działalności gospodarczej na własny rachunek”.

 

Krzysztof Wolak – TW „Andrzej”, psycholog UMK, od donoszenia na swoich pacjentów

baner-czlowiek-nauki

KRZYSZTOF WOLAK, doktor n. przyrodniczych, st. wykładowca

strona Katedry Psychologii UMK

1976 – mgr psychologii – UAM, Poznań, Psychologiczny mechanizm przyjęcia sugestii
1985 – dr n.przyr. AM Gdańsk – Technika Biofeedback w leczeniu osób jąkających się
wykładowca,
Koordynator Studiów Specjalnych Doradztwa Organizacyjnego i Personalnego
Działalność naukowa

Pobyty naukowe:
1987, Uniwersytet w Greifswaldzie, NRD, 1 miesiąc,
1988, Uniwersytet w Bielefeld, RFN, 1 miesiąc,
1988, Uniwersytet w Greifswaldzie, 1 miesiąc,
1992 Uniwersytet w Padwie, 2 tygodnie

Konferencje:
– 1985, Europejska Konferencja Towarzystwa Terapii Behawioralnej, Monachium ? referat: Kognitive Aspekte der Selbstkontrolle bei Biofeedback?Anwendung.
– 1987, Kongres Psychologii Stosowanej, Moguncja, referat: Grundlagenforschung, Praxis und Angewandte Psychologie: ein Beitrag aus polnischer Sicht.
– 1989, XV, Hochschulpaedagogische Tage, Greifswald ? referat: Interpersonales Training als Form einer psychologische Hilfe bei den Anpassungschwiergkeiten der Studenten der ersten Jahre.
– 1993, Colloquium on The Social Self, Social Identity and Social Orientations: Intergroup Differentation, Conexistence and Prejudice – Kazimierz Dolny, referat: The Me/We Perspective and Perception and Evaluation of Others.
– 1994, referat: Preference and Attitudes of Polish and French students in the economic Area . IAREP, Rotterdam
– 1995 referat: Enterpreneurship in diffrerent way, IAREP, Bergen
– 1996 referat: About Others from the We/Me perspective, ARARE, Paryż
-1997 referat: Sense of national identity and attitudes to other ethnic groups – research
proposal, ARARE, Londyn.
– 1998 referat: Is only one history about Jews and Polish, ARARE, Bruksela.

Przedmiot działalności badawczej:

– Problematyka samokontroli emocjonalnej
– Technika biofeedback
– Poznawcze wyodrebnienie własnej osoby
– Tożsamość własnej fizyczności,
– Stereotypy i uprzedzenia,

Publikacje:….

———

TW ”ANDRZEJ”- KRZYSZTOF WOLAK

abcnet

Młody psycholog w swoich donosach pisał o studentkach – opozycjonistkach, które przychodziły do przychodni po poradę. Podawał m. in. informacje o stanie psychicznym tych dziewczyn, o rezultatach testu psychologicznego, a także o informacjach na temat opozycji, które zdobył w czasie wizyt, a także przypadkowych spotkań ze swoimi pacjentkami.

[PRZYPIS: Odpis informacji tajnego współpracownika „Andrzeja” nr 79 z dnia 14 października 1979 r., przyjął kapitan Edward Dusza, Sprawa Operacyjnego Rozpracowania, kryptonim „Hanka”, t. I, IPN BY 081/307; wyciągi z informacji tajnego współpracownika „Andrzeja” nr 7/80 z 29 II 1980 r., nr 8/80 z 10 III 1980 r., przyjął kapitan Edward Dusza; Sprawa Operacyjnego Rozpracowania „Petycja”, IPN BY 081/321; meldunek operacyjny OE – 5/80, IPN BY 081/321.]

Prowadzącym TW „Andrzeja” był zastępca naczelnika Wydziału III KW MO kpt. Edward Dusza. TW „Andrzej” bywał na spotkaniach Duszpasterstwa Akademickiego. W dniach 21 – 25 IV 1980 r. o. Władysław Wołoszyn zorganizował cykl wykładów Bohdana Cywińskiego. Aktywni w dyskusjach po wykładach byli Wiesław Cichoń i asystent Zakładzie Filozofii UMK Andrzej Zybertowicz. Znajomość tych dwóch osób zafrapowała SB i „Andrzej” otrzymał polecenie rozpoznania poglądów Zybertowicza. Dokonał tego w dłuższej rozmowie i napisał sprawozdanie.

[PRZYPIS: Meldunki Operacyjne z 29 IV 1980 r. i 17 VI 1980 r. sporządzone przez kapitana Bogdana Ścisłka, fotokopie teczki Sprawy Operacyjnego Rozpracowania „Wiesław” dotyczącej Wiesława Cichonia, IPN BY 0104/53.]

Krzysztof Wolak ukończył psychologię na UAM w Poznaniu w roku 1976 i od tego czasu aż do 1984 r. pracował w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Toruniu. W 1984 r. podjął pracę na UMK jako pracownik naukowo-dydaktyczny. W 1985 roku obronił doktorat na Akademii Medycznej w Gdańsku. (Tak wiec praca w Poradni Psychologicznej na UMK w latach 1970-ych była dorabianiem do głównego etatu poza uczelnią), wymienia go „Skład osobowy UMK” za r. 1979 na str. 135, jako jedynego pracownika Poradni Psychologicznej w Akademickiej Przychodni Lekarskiej.: „Skład osobowy UMK”, Toruń maj 1979 r., na str. 135 podaje: Poradnia Psychologiczna – Psycholog: mgr Krzysztof Wolak (tylko 1 osoba do wyboru). Mgr Wolak, obecny dr Wolak, nauczyciel akademicki na UMK, to ta sama osoba, urodzona we Wroclawiu 10 kwietnia 1950 roku.

KRZYSZTOF WOLAK posiada certyfikaty dostępu do informacji niejawnych, jak też do problematyki psychologicznych sylwetek osób zaangażowanych w terroryzm. Człowiek, który ze względu na swoją mało komu dotychczas znaną przeszłość mógł być podatny na szantaż za pomocą groźby jej ujawnienia, Miał do czynienia z obszarami wrażliwymi ze względu na PUBLICZNE bezpieczeństwo… W przeszłości, popełniając uczynki, analogiczne do naruszania tajemnicy lekarskiej, tj. nadużywając (na rzecz SB) zaufania osób, korzystających z jego porad, miał do czynienia z obszarem PRYWATNEGO bezpieczeństwa tych, którzy przychodzili do Poradni Psychologicznej.

TW „Andrzej” w III RP jest oczywiście biznesmenem. Posiada firmę „Cogito”, zajmującą się rekrutacją i szkoleniem w dziedzinie zarządzania personelem. Oj zarządzać to on potrafi, no i posiadanie kwalifikacji psychologicznych już udowodnił. Szkoda, że nie uczy już młodzieży na większą skalę, gdyż z powodu nie napisania habilitacji, został przekwalifikowany na starszego wykładowcę w Katedrze Psychologii.

———–

Zarządzanie zasobami ludzkimi a ochrona informacji niejawnych

——–

Rola zarządzania zasobami ludzkimi w procesie zwalczania zjawiska korupcji

dr Krzysztof Wolak Katedra Psychologii UMK, w Toruniu,

Kierownik Specjalnych Studiów z Zakresu Doradztwa Personalnego i Organizacyjnego UMK

—————

TW ,,Andrzej”

Agent się przyznaje

Dominik Wójcicki 24-06-2005
Doktor Krzysztof Wolak ps. ,,Andrzej”, psycholog z UMK współpracujący z bezpieką, prosi o wybaczenie. Zapewnia, że nie chciał nikogo skrzywdzićAgenturalną przeszłość dr. Wolaka ujawnił jesienią ub. roku na łamach ,,Głosu Uczelni” prof. Wojciech Polak. Zarzucił Wolakowi, że w latach 1979 – 80, gdy pracował on w przychodni akademickiej, pisał donosy do SB – z notatek odnalezionych w archiwach IPN wynikało, że psycholog relacjonował bezpiece stan psychiczny pacjentek.

W najnowszym ,,Głosie Uczelni” Wolak przedstawia swoją wersję wydarzeń. Nie wypiera się kontaktów z SB, ale zaznacza, że przekazywane przez niego informacje nie mogły nikomu szkodzić. Powody współpracy tłumaczy deklaracją złożoną bezpiece w 1970 r. Podpisał ją, bo jak twierdzi, obawiał się, że odmowa uniemożliwi mu studia. – W 1980 r. pan z SB powołał się na tę rozmowę, prosząc mnie o wyjaśnienia w sprawie udzielanych urlopów zdrowotnych – pisze Wolak i jednocześnie apeluje o zrozumienie swoich dawnych zachowań. – Jest to dla mnie wyjątkowy dramat. Przez całe życie starałem się pomagać innym, a nie szkodzić – dodaje. I zapewnia, że jest gotów zmierzyć się z problemem swojej dawnej współpracy i zadośćuczynić wszystkim poszkodowanym.

Jego oświadczenie nie spotkało się jednak ze zrozumieniem prof. Stanisława Salmonowicza, szefa zespołu doradzającego rektorowi w sprawie naukowców z UMK współpracujących z SB. – W świetle oficjalnych materiałów IPN oświadczenie dr. Wolaka uznać należy za niewystarczające, bowiem przez wiele lat był tajnym współpracownikiem KWMO w Toruniu – twierdzi prof. Salmonowicz na łamach „Głosu Uczelni”.

W opinii prof. Jana Kopcewicza, rektora UMK stanowiska obu stron kończą sprawę agenta ,,Andrzeja”.

Kosmiczny kac astronomów

baner16

Kosmiczny kac astronomów

Jacek Kiełpiński

Nowości, Piątek, 21 Listopada 2008 

Toruńska astronomia. Ważny ośrodek naukowy, znany na całym świecie. A równocześnie grono otwartych ludzi, traktujących się ciepło, po przyjacielsku. Tak było. Nawet wtedy, gdy wielu wzajemnie donosiło na siebie funkcjonariuszom Służby Bezpieczeństwa.

– To przerażające, że nawet za komuny panował na tych korytarzach ruch, wszystkie gabinety były otwarte, byliśmy jak rodzina, a po ujawnieniu teczki TW „Lange” ludzie szepczą po kątach, czuje się napięcie, drzwi są pozamykane – mówi profesor Andrzej Kus, szef Centrum Astronomii UMK.

Naukowiec ubolewa, ale przyznaje zarazem, że przez lata spodziewał się i czekał nadejścia tego, co nieuchronne. – Byłem tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa o pseudonimie „Orion” – przyznał sam informując rektora i społeczność akademicką.

Bezpieka chce jakiegoś „mięsa”

Dla wielu nie było to zaskoczeniem. – Już w tamtych latach czuliśmy, że Kus może być jakoś uwikłany – przyznaje mgr Eugeniusz Pazderski, twórca nadajników radiowych i telewizyjnych, wykorzystywanych przez opozycję demokratyczną do nadawania nielegalnych audycji. – Choć był członkiem „Solidarności”, często mówił: będę się trzymał z boku, mam robotę naukową. Jednak byliśmy pewni, że ze strony Andrzeja nie groziło nam żadne niebezpieczeństwo. Bez oporów dawałem mu bibułę, nie kryjąc, że mam jej cały plik. Jest to niezwykle inteligentny człowiek i musiał dobrze wiedzieć, czym się zajmujemy.

Wcześniejsza głośna sprawa Aleksandra Wolszczana, który okazał się TW o pseudonimie Lange musiała wywołać lawinę. Niestety, aż tyle odwagi co Andrzej Kus nie mieli inni naukowcy, których pseudonimy ujawniliśmy już dawno na naszych łamach. Musieliśmy do nich po kolei docierać.

TW „Profesor” to profesor Stanisław Gorgolewski, emerytowany naukowiec. Współpracował z SB w latach 1982-89. Odbył 55 spotkań operacyjnych. On mówił, esbek pisał. Lektura informacji, które pochodzą od TW „Profesor” jest wyjątkowo nudna. Profesor mówi głównie o wyjazdach zagranicznych swoich i podwładnych. Prawie o wszystkich wyraża się pozytywnie. Wkurza tym szefa SB, który żąda, by wreszcie zachowywał się „jak agent, a nie naukowiec” – ma przecież tyle kontaktów w kręgach dyplomatycznych i o czymś ciekawym tam muszą rozmawiać! SB chce jakiegoś „mięsa”, czegoś co można wykorzystać operacyjnie.

I dostaje. Ochłapik. „Profesor” informuje, że ostro popijający i leniwy palacz wykrzyczał publicznie, iż szef mu nic nie zrobi, bo on ma plecy w Milicji Obywatelskiej. Skutek? W związku z dekonspiracją zrezygnowano z usług owego palacza jako „osobowego źródła informacji”.

Trudniej dziś oceniać podjętą przez „Profesora” próbę zaangażowania SB do rozwiązania swoich spraw rodzinnych. O kłopotach tych, awanturach z żoną i teściową, a potem ciągnącym się latami rozwodzie, informowali SB także inni działający w tym środowisku TW. A tu on sam esbekom o tym mówi i to ze szczegółami! Z notatek wynika, że „Profesor” zwrócił się w tej sprawie osobiście do „tow. Szefa”, czyli szefa toruńskiej SB, pułkownika Zygmunta Grochowskiego. Chciał, by wszechwładna i wszechpotężna wówczas w jego rozumienia instytucja sprawiła, że żona przestanie dostarczać kolejne, jego zdaniem, ewidentnie lewe zwolnienia lekarskie i stawi się wreszcie na sprawie rozwodowej.

– Dla mnie ważna była tylko praca naukowa. Jak przyłaził taki facet, to myślałem, w jaki sposób najszybciej się go pozbyć – wspomina dziś profesor Gorgolewski. – A ta sprawa z żoną przecież przeszkadzała mi w pracy!

Jak kończy współpracę TW „Profesor”? Obraża się na SB uznając, że nie podejmuje ona działań w jego sprawie albo też nie jest skuteczna.

Sumienie nie pozwala donosić

Najczystszy, wręcz modelowy, wydaje się przypadek profesora Andrzeja Strobla, którego zarejestrowano pod pseudonimem „Proxa”. Podczas dwóch pierwszych spotkań z oficerem SB napisał oględne charakterystyki trzech osób. – Pisałem własnoręcznie, bojąc się, że ten człowiek może coś dopisać – tak dziś tłumaczy. – O wszystkim mówiłem Antoniemu Stawikowskiemu, późniejszemu szefowi „Solidarności” w regionie. Wielu kolegów o tym wiedziało, a ja się potwornie z tym męczyłem.

Andrzej Strobel kontakty zerwał. Najpierw unikał spotkań, potem przekonywał esbeka, że z powodu dziwnych telefonów żona grozi rozwodem, bo podejrzewa istnienie kochanki, wreszcie powiedział wprost, że sumienie nie pozwala mu donosić na kolegów. I niech się dzieje, co chce! Raz faktycznie wstrzymano mu paszport, ale potem dano spokój i mógł jeździć po świecie tak często, jak inni toruńscy astronomowie.

Emerytowanego doktora Bernarda Krygiera od jakiegoś czasu wielu kojarzy z TW „Dux”, bo w jego szafie znaleziono zadania dla agenta o tym pseudonimie. – Myśmy wiedzieli, że Benek współpracuje, bo on właściwie się z tym nie krył – wspomina Eugeniusz Pazderski. – Każdy czuł, że przy nim mówić trzeba ostrożnie. A tę kartkę sam osobiście podarłem. Bo gdyby on solidnie wykonał przydzielone mu wówczas przez SB zadania, a mógł, i podał, kto w tym momencie ma kontakty z Gdańskiem i posiada prywatny komputer, to ja oraz koledzy siedzielibyśmy w pudle.

Donosów „Duxa” jest najwięcej. Wiele dotyczy profesora Gorgolewskiego. TW wskazywał na nikłą zaradność organizacyjną szefa. Podobne sygnały SB otrzymywała od „Langego” i „Oriona”. Wszyscy ci naukowcy najwyraźniej wyrażali w ten sposób troskę o dalszy rozwój ośrodka. Tak pewnie tłumaczyłby to dziś sam Bernard Krygier, który jednak nie zgodził się na spotkanie, a przez telefon nie chciał komentować znanych nam donosów. Także tego najdziwniejszego, w którym podsunął esbekom informację, że Gorgolewski może współpracować z zachodnim wywiadem, co miało ten skutek, że bagaże TW „Profesora” trzepano przez pewien czas regularnie na każdym lotnisku Krajów Demokracji Ludowej.

– Moim zdaniem, fakt, że w naszym środowisku rodziła się wręcz opozycja (chociażby podziemny Toruński Informator Solidarności przygotowywaliśmy w pokoju 313 Instytutu przy Chopina, w którym siedzieliśmy biurko w biurko z Wolszczanem), a działalność prowadziliśmy bez problemów, świadczy na korzyść tych ludzi – mówi profesor Jan Hanasz, znany toruński opozycjonista.

Czas już wcisnąć „reset”

Inna sprawa, że w 1985 roku doszło do wpadki. Ekipa telewizyjna nadająca planszę nawołującą do bojkotu wyborów, kierowana przez Hanasza, została aresztowana. – Tu bez wątpienia SB skorzystała z informacji jakiegoś TW, ale niekoniecznie związanego z astronomią – przyznaje prof. Wojciech Polak, historyk specjalizujący się, m.in., w dziejach opozycji demokratycznej regionu toruńskiego. – Wtedy nawet ja wiedziałem zbyt dużo, chociażby o tym, że radio „S” nadaje z balonów. Mógł to też być wynik czyjegoś zwykłego gadulstwa.

Wśród astronomów coraz głośniej mówi się o konieczności zorganizowania oczyszczającego spotkania. – Może się to oprze o wódkę, może o mordobicie, ale trzeba coś takiego zrobić, by naprawić atmosferę – uważa Andrzej Strobel.

Idealnie byłoby, gdyby wówczas przyznali się kolejni TW – „Andrzej”, „Kosmos”, „Omega”, których pseudonimy przewijają się w dostępnych obecnie teczkach. Może potrzeba katharsis, po którym na korytarzach obserwatorium w Piwnicach znowu rozmawiano by głośno, a drzwi gabinetów otworzyłyby się na oścież?

Współpraca: Alicja Cichocka

Fakty

SB łapała głównie na paszport

Z naszych dotychczasowych ustaleń wynika, że w latach 70. i 80. wśród około 40 astronomów związanych z Instytutem Astronomii UMK w Toruniu i współpracującą z nim Pracownią Astrofizyki PAN było przynajmniej ośmiu tajnych współpracowników SB: Aleksander Wolszczan, Andrzej Kus, Andrzej Strobel, Stanisław Gorgolewski, Bernard Krygier (TW „Dux”) oraz nieznani nam dotąd z nazwiska TW: „Andrzej”, „Kosmos” i „Omega”. Pozyskani zostali głównie przy okazji starań o paszport.