Przykład politycznej oceny profesorów w okresie instalacji systemu komunistycznego

baner historia PRL

Przykład politycznej oceny profesorów

w okresie instalacji systemu komunistycznego

[UMCS]

z: Dorota Gałaszewska-Chilczuk Miejsce partii komunistycznej na „czerwonym” Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej w latach 1944–1989 Pamięć i Sprawiedliwość 7/2 (13), 261-281 – 2008 r.

http://bazhum.muzhp.pl/media//files/Pamiec_i_Sprawiedliwosc/Pamiec_i_Sprawiedliwosc-r2008-t7-n2_(13)/Pamiec_i_Sprawiedliwosc-r2008-t7-n2_(13)-s261-281/Pamiec_i_Sprawiedliwosc-r2008-t7-n2_(13)-s261-281.pdf

1950 maj 14, Lublin – Charakterystyki profesorów UMCS pod względem politycznym sporządzone przez sekretarza POP przy UMCS, Adama Bielickiego, dla Ministerstwa Oświaty

  1. Prof. Aleksander Wolter, p.o. dziekan Wydziału Prawnego, bezpartyjny, lojalny wobec władz państwowych i partii, objawia pozytywny i czynny stosunek do takich spraw, jak walka o pokój, o socjalistyczną organizację pracy, popiera działalność Z[wiązku] A[kademickiej] M[łodzieży] P[olskiej].
  1. 2. Prof. Leon Halban, bezpartyjny, podkreśla publicznie swą przynależność do pozytywnego odłamu katolików, jako katolik bierze czynny udział w akcji walki o pokój, marksistą nie jest, ale ustosunkowuje się lojalnie do partii i do władzy ludowej. Dorota Gałaszewska-Chilczuk 280
  1. 3. Prof. Mieczysław Biernacki, bezpartyjny, politycznie zupełnie nieczynny, jako profesor i wychowawca ustosunkowuje się pozytywnie do zagadnień socjalistycznej organizacji pracy, do partii odnosi się z rezerwą.
  1. Prof. Gabriel Brzęk, bezpartyjny, całkowicie lojalny wobec władzy ludowej i partii, praktykujący katolik, marksistą nie jest.
  1. 5. Prof. Stefan Harrasek, bezpartyjny, wierzący katolik, z wykształcenia idealistyczny fi lozof, ostatnio jednak stara się usilnie przystosować do wymogów obecnych, studiuje marksizm, bierze czynny udział w akcji w związku z walką o pokój, wobec partii okazuje skwapliwą lojalność.
  1. 6. Prof. Stefan Lewicki, były dziekan Wydziału Rolnego, uważa się za miczurinistę, ale nie może znaleźć płaszczyzny porozumienia z młodzieżą demokratyczną, utrudniał wzięcie udziału młodzieży w akcji siewnej, nieprzychylnie ustosunkowany do ZAMP, konserwatywny.
  1. 7. Prof. Narcyz Łubnicki, bezpartyjny, pochwala osiągnięcia Polski Ludowej, rozwij a ożywioną działalność kulturalno-oświatową dość pozytywnie, jednakże praca z nim nie jest łatwa ze względu na jego wybujały indywidualizm, jego stosunek do fi lozofi i marksizmu spowodował potępienie jego pracy na ten temat wydanej parę lat temu w „Annales” UMCS przez marksistów polskich i radzieckich, stosunek do partii niejasny, stosunki z młodzieżą układają się nie najlepiej.
  1. 8. Prof. Adam Malicki, bezpartyjny, objawia pozytywny stosunek do władzy państwowej i do partii, równocześnie jednak może budzić zastrzeżenia jego zamiłowanie do działania przez innych, przy czym on woli pozostawać w cieniu, ma duży wpływ osobisty na niektórych profesorów, jego rola w sprawie byłego zast[ępcy] prof. Anczykowskiego nie wydaje się jasna, ambitny, istnieją poważne zarzuty dotyczące przeszłości.
  1. 9. Prof. Józef Motyka, dziekan Wydziału Matematyczno-Przyrodniczego, członek stały PZPR, były sekretarz POP, szczerze przywiązany do ideologii partii, stosuje dialektykę w swych badaniach naukowych, najlepiej czuje się w laboratorium.
  1. 10. Prof. Józef Parnas, prorektor UMCS, stały członek partii o długim już stażu, bojowy aktywista, walczy uparcie o demokratyzację uczelni i o socjalistyczne formy pracy na uczelni.
  1. 11. Prof. Henryk Romanowski, bezpartyjny, katolik, na ogół lojalny, zawiódł jednak w okresie „cudu” lubelskiego, związek zawodowy jako prezes prowadził raczej w oportunistyczny sposób, wydaje się, że żadnej wrogiej działalności nie prowadził, zdecydowanie bierny.
  1. 12. Prof. Zdzisław Raabe, prodziekan Wydziału Weterynaryjnego, bezpartyjny hurrakomunista, krzykliwy ateista, w swych wyskokach nieobliczalny, stosunek do partii bynajmniej niejasny, ma duży wpływ na życie uczelni, politycznie wyraźnie się nie angażuje.
  1. 13. Prof. Witold Sławiński, bezpartyjny, tajemniczy, wobec partii płaszczący się, ale negatywny, wzbraniał się wziąć udział w akcji zbierania podpisów pod Apelem Sztokholmskim.
  1. 14. Prof. Konstanty Strawiński, stały członek PZPR, mało aktywny, schorowany, dawniej był pod wpływem b[yłego] rektora Raabego.
  1. 15. Prof. Stanisław Ziemecki, bezpartyjny, politycznie nieczynny, do partii odnosi się z rezerwą, zawsze pełen podziwu dla nauki amerykańskiej. Miejsce partii komunistycznej na „czerwonym” Uniwersytecie 281
  1. 16. Prof. Mieczysław Ziemnowicz, prodziekan Wydziału Matematyczno- -Przyrodniczego, bezpartyjny, praktykujący katolik, jeśli nie klerykał, stosunek do partii raczej negatywny, intrygant, poglądy wyrażane na posiedzeniach Rady Wydziału i Senatu niekiedy zdecydowanie wsteczne np. „nawet hitlerowcy uznawali, że najlepszą jest klasztorna metoda wychowania młodzieży”.
  1. 17. Prof. Żuliński Tadeusz, dziekan Wydziału Weterynarii, bezpartyjny, nie objawia szczególnie nic pozytywnego, nie mogłem sprawdzić istniejącej opinii ujemnej z terenu uczelni.
  1. 18. Prof. Alfred Trawiński, bezpartyjny, poza jego pozytywnym wystąpieniem na naradzie wytwórczej rolników nie miałem żadnej sposobności poznania go, o jakiejś działalności politycznej nic mi nie wiadomo, nie mam jednak żadnych podstaw do wydawania opinii nieprzychylnej.
  1. 19. Prof. Józef Gajek, bezpartyjny, ani pozytywnego, ani negatywnego stosunku do władzy ludowej i partii nie ujawnia, polityk, żyje blisko z profesorami Łubnickim, Noskiem, Ziemnowiczem i niewyjaśniony jest jego stosunek do działaczy KUL-owskich. Źródło: APL, Referat organizacji masowych – wydzielonych, 51/VI/18, k.

Grzegorz Leopold Seidler – komunistyczny rektor UMCS, z obozu poparcia Jaruzelskiego

baner człowiek nauki

Grzegorz Leopold Seidler w WikiOrmianie 

Grzegorz Leopold Seidler (ur. 18 września 1913 w Stanisławowie, zm. 28 grudnia 2004 w Lublinie) – profesor nauk prawnych, wieloletni rektor UMCS, poseł na Sejm PRL IX kadencji…..W marcu 1945 roku Grzegorz Seidler powrócił do pracy naukowej na Wydziale Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego, gdzie jako adiunkt prowadził wykłady z ustroju państw współczesnych. Wykłady z zakresu współczesnych kierunków nauki prawa prowadził również w krakowskiej Akademii Handlowej….

Po uzyskaniu docentury Grzegorz Seidler aktywnie włączył się w organizację w krakowskiej Akademii Handlowej Katedry Filozofii Marksistowskiej. W styczniu 1950 roku Seidler został przyjęty do Podstawowej Organizacji Partyjnej (POP) Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej przy Akademii Handlowej. Po wstąpieniu w szeregi partyjne objął kierownictwo Katedry Podstaw Marksizmu-Leninizmu Akademii Handlowej. W ocenie sekretarza Komitetu Uczelnianego PZPR, Grzegorz Seidler wykładał filozofię prawa w sposób interesujący i rzeczowy wykorzystując w konstrukcji wykładów idee profesora Jerzego Landego odrzucając jednak w całości wyznawany wcześniej również przez siebie idealizm swojego mistrza.

W 1950 roku Grzegorz Seidler został skierowany decyzją władz do Lublina, gdzie aktywnie włączył się w budowę Wydziału Prawa Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej odznaczając się szczególnie w tworzeniu Katedry Teorii Państwa i Prawa, której został kierownikiem oraz objął funkcję prodziekanem Wydziału Prawa. 22 stycznia 1951 roku Grzegorz Seidler otrzymał nominację na profesora nadzwyczajnego UMCS. Na lubelskiej uczelni prowadził wykłady z materializmu dialektycznego i historycznego odwołując się przy tym z dużą częstotliwością do tez marksistowsko-leninowskich. Praca profesora Seidlera została doceniona przez czynniki partyjne, które wskazywały na wzorowe funkcjonowanie prowadzonej przez niego Katedry oraz odpowiedni dobór kadry naukowej. Zaufanie, jakim cieszył się Seidler w kręgach aparatu partyjnego może obrazować fakt, iż w okresie ścisłej reglamentacji wyjazdów zagranicznych, uzyskał pozwolenie na wyjazd do Stanów Zjednoczonych, gdzie na zaproszenie Fundacji Forda wystąpił jako prelegent historii doktryn politycznych. O niezwykle silnej pozycji społeczno-politycznej Grzegorza Seidlera świadczy fakt, iż powołany został na członka Komisji Oświaty i Nauki Komitetu Centralnego PZPR oraz przewodniczącym Wojewódzkiej Komisji Nauki Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Lublinie. Aktywnie działał również w pracach komitetu nauk prawnych PAN. Pozycja w aparacie partyjnym umożliwiła Seidlerowi podjęcie skutecznej inicjatywy nawiązania kontaktów naukowych pomiędzy lubelskim UMCS z Uniwersytetem im. Iwana Franki we Lwowie.

W 1954 roku Grzegorz Seidler został redaktorem powołanej sekcji wydawniczej „Annales Universitatis Mariae Curie-Skłodowska….W 1959 roku Grzegorz Seidler został wytypowany przez władze partyjno-państwowe na stanowisko rektora UMCS.  Funkcje rektora Grzegorz Seidler sprawował łącznie przez trzy pełne kadencje i jedną niepełną, a więc na stanowisku rektorskim pozostawał od 1 września 1959 roku do 11 kwietnia 1969 roku, a więc prawie przez 10 lat…..W czasie wydarzeń marcowych w 1968 roku Grzegorz Seidler zdecydowanie wystąpił przeciwko protestującym studentom UMCS na znak solidarności ze studentami warszawskimi. Słusznie postrzegany przez protestujących żaków jako przedstawiciel władzy komunistycznej doznał z ich strony wielu upokorzeń,…..podał nazwiska 14 osób relegowanych z lubelskiej uczelni. Zarządzenie to zostało wydane przez Grzegorza Seidlera niezgodnie z obowiązującym prawem,…. Ówczesny minister oświaty i szkolnictwa wyższego Henryk Jabłoński dokonując oceny wydarzeń marcowych złożył podziękowania Grzegorzowi Seidlerowi za spacyfikowanie protestów lubelskiej młodzieży akademickiej.

Po wprowadzeniu 13 grudnia 1981 roku w Polsce stanu wojennego, profesor Grzegorz Seidler aktywnie włączył się w akcję poparcia dla obozu generała Wojciecha Jaruzelskiego. W jednym z programów telewizyjnych wyemitowanym w czasie trwania stanu wojennego powiedział, że stan wojenny przypomina operację, której wykonanie jest niezbędne dla uratowania choremu życia. 30 września 1983 roku profesor Grzegorz Seidler przeszedł na emeryturę, prowadził jednak w dalszym ciągu wykłady na UMCS w niepełnym wymiarze godzin. W 1985 roku został posłem na Sejm PRL IX kadencji pełniąc mandat poselski do 1989 roku, w latach 1989-1992 natomiast został wybrany na członka Trybunału Stanu.

Na przełomie lat 80-ych i 90-ych zaangażowany był w działalność ruchu rotariańskiego

 

Z BIP IPN – Dane osoby z katalogu kierowniczych stanowisk partyjnych i państwowych b. PRL

Członek PZPR od 1950. ….Po wojnie pracował na UJ, w 1950 podjął pracę na UMCS w Lublinie (w 1950 został profesorem nadzwyczajnym, w 1957 profesorem zwyczajnym). W latach 1959-1969 był rektorem tej uczelni. W latach 1969 – 1972 kierował Instytutem Kultury Polskiej w Londynie. W okresie 1973-1976 pracownik naukowy ASW (patrz Katalog Funkcjonariuszy IPN). Poseł do Sejmu PRL w 1985. Autor wielu prac naukowych z dziedziny teorii państwa i prawa oraz historii myśli politycznej. Wielokrotnie wyjeżdżał na sympozja naukowe. W trakcie nich współpracował (jako KO, nr rejestracyjny I/14743) z Wydziałem II KW MO w Lublinie i Departamentem I MSW w Warszawie (zbierając i przekazując informacje) ….. Pełnił m.in. funkcję członka Egzekutywy Rady Uczelnianej PZPR na UMCS oraz funkcje radnego MRN w Lublinie (b.d.b.). Prowadził także szkolenia ideologiczne dla asystentów UMCS. Zmarł 28 grudnia 2004…28 listopada 1957 roku Centralna Komisja Kwalifikacyjna przyznała Grzegorzowi Leopoldowi Seidlerowi tytuł profesora zwyczajnego nauk prawniczych. Uzyskanie tytułu profesorskiego umożliwiło Seidlerowi jego zaangażowanie w prowadzenie zajęć dydaktycznych zgodnie z obowiązującą linią partii. Jego zasługi na tym polu podkreślono w uzasadnieniu wniosku, w którym prezes krakowskiego Oddziału Polskiej Akademii Umiejętności Adam Krzyżanowski napisał, że profesor Seidler jest wyznawcą marksizmu i w swojej działalności przyjmuje on maksymalistyczną teorię Marksa podnosząc jego doktrynę do rzędu jedynej doktryny naukowej.

Odsłonięcie popiersia prof.G.L. Seidlera

27.10.2014
serwis UMCS

Ktoś ukradł popiersie byłego rektora UMCS

Dziennik Wschodni 5.01.2016

Pod koniec ubiegłego roku ze skweru przed Chatką Żaka na miasteczku akademickim UMCS skradziono popiersie byłego rektora uczelni Grzegorza Leopolda Seidlera…Monument został odsłonięty w październiku 2014 roku w ramach obchodów 70-lecia uniwersytetu. Wykonali go pracownicy Wydziału Artystycznego lubelskiej uczelni. – Jest zrobiony z żywicy imitującej metal szlachetny. Dlatego nie wykluczamy, że ktoś ukradł popiersie licząc, że sprzeda je jako złom….Prof. Grzegorz Leopold Seidler (1913–2004) był prawnikiem i historykiem idei, członkiem Trybunału Stanu i z ramienia PZPR posłem na Sejm PRL IX kadencji. Był rektorem UMCS od 1959 do 1969 roku

Policja zatrzymała złodziei pomnika byłego rektora UMCS

Kurier Lubelski 2.02.2016

Wiemy, kto zniszczył i ukradł popiersie Grzegorza Leopolda Seidlera, byłego rektora UMCS. Zarzuty usłyszeli trzej mężczyźni. Jeden zrzucił popiersie z cokołu, jego dwaj koledzy przenieśli ważący około 50 kilogramów pomnik na swoją stancję.

Czytaj więcej: http://www.kurierlubelski.pl/aktualnosci/art/9354951,policja-zatrzymala-zlodziei-pomnika-bylego-rektora-umcs,id,t.html

 

 

Leon Koj- profesor filozofii, więzień w okresie stalinowskim

 

Leon Koj -biografia

strona – Leon Koj (1929-2006) | Projekt Instytutu Filozofii UMCS   

Leon Koj urodził się 3 lutego 1929 roku w Tarnowskich Górach…, 

W latach 1948-1954 studiował filozofię w Lublinie na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, specjalizując się w logice.

W trudnym dla wielu okresie od maja 1950 do listopada 1951 roku był więźniem skazanym wyrokiem Komisji Specjalnej (par. 22 i par. 23 MKK).. W latach 1953-1956, po obronie pracy magisterskiej…pełnił funkcję asystenta na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Od roku 1956 pracował na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. W roku 1962 uzyskał doktorat..

…  W roku 1971… uzyskał stopień doktora habilitowanego i tytuł docenta …W roku 1987 uzyskał tytuł profesora nadzwyczajnego, a w roku 1991 zwyczajnego (opiniowali: prof. W. Marciszewski i prof. J. Pelc).

W latach 1971-1973 był zastępcą kierownika Wyższego Studium Nauczycielskiego przy UMCS w Lublinie, a po przekształceniu tego Studium w Wydział Pedagogiki i Psychologii pełnił funkcję prodziekana do roku 1978.

Od roku 1973 był kierownikiem Zakładu Logiki i Metodologii Nauk UMCS. W czasie powstawania NSZZ „Solidarność” był współtwórcą nowego związku zawodowego w UMCS, działając w jego władzach. ..

Baza Ludzi Nauki – Nauka Polska

prof. zw. dr hab.  Leon  Koj  (nie żyje) 

Dyscypliny KBN:nauki filozoficzne Specjalności:metodologia nauk, semiotyka

Miejsca pracy:Nieaktualne:

Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II; Wydział Filozofii; Sekcja Filozofii Teoretycznej

Uniwersytet Zielonogórski; Wydział Humanistyczny; Instytut Filozofii

Członkostwo:Nieaktualne:

Członek  Polska Akademia Nauk; Prezydium Polskiej Akademii Nauk; Komitet Etyki w Nauce

Członek zwyczajny  Towarzystwo Naukowe Warszawskie; Wydział II Nauk Historycznych, Społecznych i Filozoficznych

Leon Koj w Wikipedii

…Za osiągnięcia w pracy naukowej i dydaktyczno-wychowawczej został odznaczony Medalem Komisji Edukacji Narodowej, Złotym Krzyżem Zasługi, Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Medalem Zasłużony dla Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej. Był wielokrotnym laureatem nagródMinistra Nauki, Szkolnictwa Wyższego i Techniki oraz Rektora UMCS. W latach pięćdziesiątych XX w. został skazany na mocy orzeczenia Komisji Specjalnej do Walki z Nadużyciami i Szkodnictwem Gospodarczym na 18 miesięcy obozu pracy za działalność na rzecz obrony Kościoła rzymskokatolickiego i Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego w epoce stalinizmu...

Henryk Raabe – biolog, ambasador w Moskwie, pierwszy rektor UMCS, instalował system, ale bronił studentów

baner człowiek nauki

Henryk Raabe (1882–1951)

serwis IPN

Funkcjonariusz partyjny i państwowy w okresie szczytowego stalinizmu w Polsce, działacz socjalistyczny i komunistyczny (PZPR), zoolog, pedagog.
Urodził się w Warszawie w 1882 roku. Od 1902 roku był członkiem SDKPiL, od 1926 – członkiem PPS, w latach 1920–1931 był przewodniczącym Centralnej Komisji Porozumiewawczej Związków Zawodowych Pracowników Państwowych. W 1918 został docentem na Uniwersytecie Jagiellońskim, w latach 20. – prezes Związku Zawodowego Nauczycielstwa Polskiego Szkół Średnich. Po 1939 roku znalazł się pod okupacją sowiecką. Kontynuował działalność naukową pod rządami sowieckimi. W latach 1939–1941 był profesorem Uniwersytetu we Lwowie.
Po 1944 roku włączył się aktywnie w budowę systemu totalitarnego. Po utworzeniu przez Stalina Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego i osadzeniu go w tzw. Polsce Lubelskiej, Raabe zaangażował się we współpracę ze współtworzącą PKWN grupą Edwarda Osóbki-Morawskiego i w budowę prokomunistycznej partii socjalistycznej. Środowisko to we wrześniu 1944 roku bezprawnie ogłosiło się „Polską Partią Socjalistyczną”.
W latach 1944–1945 pełnił funkcje wiceprzewodniczącego najwyższych organów prokomunistycznej PPS: Centralnego Komitetu Wykonawczego i Rady Naczelnej. Komuniści mianowali go także „posłem” do fasadowej Krajowej Rady Narodowej. W 1944 roku został jednocześnie profesorem (a w latach 1944–1949 pełnił funkcję rektora) Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej. Aktywnie uczestniczył w budowie systemu stalinowskiego w Polsce.
Po utworzeniu na mocy uchwał jałtańskich zdominowanego przez komunistów Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej był w latach 1945–1946 ambasadorem w Moskwie.
Dzięki sfałszowanym wyborom w lutym 1947 roku został posłem na Sejm. Do końca życia pozostał członkiem PZPR.
——–

Henryk Raabe (ur. 17 listopada 1882 w Warszawie, zm. 28 stycznia 1951 w Lublinie) – polski zoolog, działacz społeczny i polityk, poseł na Sejm Ustawodawczy. Był docentem Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz organizatorem i od 24 października 1944 do 1 września 1948 pierwszym rektorem Uniwerystetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. W latach 1945–1946 pełnił funkcję ambasadora Polski w Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich. Prowadził badania nad pierwotniakami, ze szczególnym uwzględnieniem organizmów chorobotwórczych. Popularyzator nauki.

———

Czy teraz zdołamy lepiej poznać historię UMCS?

Gazeta Wyborcza, 2009-09-18,

Prof. Henryk Raabe to dla Lublina postać ważna. Jego imię nosi jedna z ulic w śródmieściu. Urodził się w 1882 r., zmarł w 1951 r. Zoolog (badał pierwotniaki) i pedagog (w latach 20. kierował Związkiem Zawodowym Nauczycielstwa Polskiego Szkół Średnich), docent na Uniwersytecie Jagiellońskim, profesor Uniwersytetu Lwowskiego i w końcu – w 1944 r., tuż po utworzeniu Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej, pierwszy rektor tej uczelni. Kierował nią przez cztery lata.

W 2007 r. IPN zapowiedział, że będzie domagał się od Rady Miasta Lublina usunięcia Raabego jako patrona ulicy. Historyk krakowskiego oddziału instytutu, który koordynował akcję „lustracji ulic”, argumentował, że pierwszy rektor UMCS „brał aktywny udział w budowie systemu totalitarnego” w Polsce..

Prof. Janusz Wrona, historyk z UMCS przypomniał wówczas, że Raabe jako rektor, na początku 1947 r., przed wyborami, nie chciał agitować studentów, by głosowali na listę komunistów i ich sojuszników. – Trzeba głosować tak jak dyktuje sumienie – miał powiedzieć. Nie chciał też usunąć z uczelni studentów, którzy uczestniczyli w strajkach. Stracił zaufanie władzy i przestał być rektorem. – Do końca życia był „na indeksie”, do tego stopnia, że niektórzy, obawiając się późniejszych kłopotów, bali się przyjść na jego pogrzeb! – mówił prof. Wrona. ….

nieoczekiwanie – odnalazł się pokaźny zbiór materiałów dotyczących Raabego. Podczas remontu właściciel jednego z mieszkań w Warszawie odkrył schowek. Zlokalizowany w przedpokoju, niegdyś służył zapewne do przechowywania obuwia. W środku było kilka pudełek po czekoladkach i kilkanaście szarych kopert. Znalazca przyniósł to wszystko do Archiwum Akt Nowych w Warszawie. – Okazało się, że to archiwum Henryka Raabego – mówi dr Dariusz Wierzchoś, archiwista, który właśnie kończy opracowywanie zbioru. – Wśród znalezisk są zdjęcia z początku XX w. Doskonałej jakości, przedstawiają Raabego i jego najbliższą rodzinę. Są też zdjęcia z połowy lat 40., gdy Raabe pełnił funkcję ambasadora w Moskwie. Wśród dokumentów jest np. akt urodzenia czy akty zgonu rodziców, materiały z przewodu doktorskiego, paszport wystawiony mu przez władze sowieckie podczas jego pracy w Uniwersytecie Lwowskim po 1939 r., prace naukowe Raabego z lat 1909 – 1948 z zakresu zoologii, jego korespondencja czy w końcu różnego rodzaju materiały z UMCS, gdy profesor pełnił funkcję rektora.

————-

„Odczerwieniam” UMCS

dziennikwschodni.pl » Magazyn

Rozmowa z dr Dorotą Gałaszewską-Chilczuk z Instytutu Pamięci Narodowej, oddział w Lublinie

To miał być wzorcowy uniwersytet; wizytówka nowej władzy, kształcąca dzieci z rodzin chłopskich i robotniczych. 23 października 1944 roku Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego podjął decyzję o otwarciu tej pierwszej państwowej uczelni wyższej. Nieprzypadkowo jej pierwszym rektorem został prof. Henryk Raabe, przedwojenny członek Polskiej Partii Socjalistycznej, który miał być wówczas dowodem intencji demokratycznych polskich komunistów. Było to posunięcie czysto taktyczne, o czym prof. Raabe bardzo szybko się sam przekonał. Jak naczelnik Wydziału Szkół Wyższych Resortu Oświaty PKWN forsował pomysł powołania w Lublinie Akademii Medycyny i Nauk Przyrodniczych, który uzasadniał potrzebami regionu. Tłumaczył, że w Lublinie nie ma sensu otwierania uniwersytetu, skoro KUL właśnie wznawiał działalność. Ten pomysł jednak nie spodobał się kierownictwu PPR, któremu zależało nie tyle na kierunkach kształcenia, a na możliwości skutecznej indoktrynacji….

To była dobra, jak na tamte czasy, uczelnia. Raabe skompletował znakomitą kadrę naukową. Ściągnął ocalonych w czasie wojny profesorów ze Lwowa. Był bardzo dobrym rektorem, któremu UMCS wiele zawdzięcza. Tym bardziej że sytuacja uczelni, o czym się nie zawsze pamięta, była tragiczna. Powstała bez sal wykładowych, mieszkań dla kadry naukowej i studentów. Bez stołówek, bibliotek, urządzeń laboratoryjnych i mebli. Finansowe poparcie od władz państwowych szybko okazało niewystarczające. Paradoksalnie, dzięki temu, że prof. Raabe był wysoko postawionym członkiem PPS, a od sierpnia 1945 roku polskim ambasadorem nadzwyczajnym i pełnomocnikiem Rzeczypospolitej Polskiej w ZSRR, miał spore kontakty i możliwości. Ściągał do Lublina wszystko, co się dało. Od książek, po materiały na ubrania dla profesorów.

W 1948 r. nie przedłużono mu kadencji rektora. Dlaczego?

– Postawa Raabego była od początku ostro krytykowana przez partyjnych profesorów. Do tego doszły ataki ze strony lubelskiego Komitetu Wojewódzkiego PPR. Szczególnie nie podobała się prowadzona przez niego polityka kadrowa. Zarzucano mu – i jego najbliższym współpracownikom – nielojalność wobec PPR, obsadzanie senatu opozycjonistami czy „jawnymi reakcjonistami”. Władzy partyjne nie akceptowały dbałości wykazywanej przez prof. Raabego w utrzymaniu autonomii przez uczelnie. Za to wszystko musiał zapłacić swoim odejściem.

————-

Żołnierz NSZ broni rektora Raabego

Gazeta Wyborcza 2007.10.19

Zapowiedz IPN dotycząca ulicy noszącej nazwę pierwszego rektora UMCS zbulwersowała prof. Włodzimierza Zwolskiego, emerytowanego wykładowcę lubelskiej AR i studenta prof. Raabego. Zwolski – podczas okupacji żołnierz działającego na Lubelszczyźnie oddziału Narodowych Sił Zbrojnych dowodzonego przez Wacława „Cichego” Piotrowskiego – interweniował w lubelskim IPN (który sprawy nie chce komentować). Podkreśla: – Poszedłem tam wyrazić swoje oburzenie, że szarga się pamięć prof. Raabego. Studia biologiczne na UMCS rozpocząłem w 1945 r. Wśród kolegów na roku byli żołnierze AK, AL i również jak ja NSZ. Rektor Raabe nigdy nie zwracał na to uwagi. Bronił swoich studentów niezależnie od ich orientacji politycznej. Na przykład w 1947 r. zabronił UB wkroczyć na teren uczelni zasłaniając się jej autonomią.

———-

Hajdukiewicz Leszek, Reszka Paweł-

Historia według UMCS

Na początku 1947 roku władza ludowa pokazała po raz pierwszy, że nie zamierza tolerować akademickiej autonomii. Przed pierwszymi wyborami do Sejmu PRL aresztowano kilku słuchaczy. Na uczelni studenci rozpoczęli strajk. Wówczas pierwszy rektor UMCS, zoolog prof. Henryk Raabe, zawiesił zajęcia na czas nieokreślony. Stolica przysłała do Lublina Eugenię Krasowską, wiceminister oświaty. Ta oświadczyła rektorowi: zajęcia muszą być przywrócone! Wykładowcy czekali na studentów, ale ci zbojkotowali wykłady. Spokój wrócił dopiero wtedy, gdy rektor zapewnił, że aresztowani studenci są już wolni.

W styczniu 1947 r. podczas przedwyborczego zebrania studentów, ktoś zapytał rektora, jak głosować. Odpowiedział: jak wam dyktuje sumienie. Po tej wypowiedzi Raabe stracił zaufanie władz.

Bogusław Olewiński – TW „Marian”, aktywista ZSMP, dziś prokurator

baner

Bogusław Olewiński –

TW  „Marian”, aktywista ZSMP, dziś prokurator

KTO UDERZYŁ W KAMIŃSKIEGO

Maciej Marosz „Gazeta Polska”, 20-10-2009

Prokurator Bogusław Olewiński, który postawił zarzuty szefowi CBA Mariuszowi Kamińskiemu, był w czasach PRL zarejestrowany jako tajny współpracownik SB o ps. „Marian”. „Gazeta Polska” dotarła do dokumentów stwierdzających rejestrację TW o ps. „Marian” i jego donosów.

Bogusław Olewiński, dziś pracownik rzeszowskiej Prokuratury Okręgowej, w okresie PRL był prominentnym aktywistą władz ZSMP działającym w filii UMCS w Rzeszowie. 

Według akt, które zgromadzono po dogłębnej kwerendzie IPN, współudział w tworzeniu aparatu peerelowskiej represji mógł zachodzić nie tylko w formie oficjalnej, ale i w tajnej współpracy z organami bezpieczeństwa. Informację o zarejestrowaniu Bogusława Olewińskiego przez SB w latach 1985–1990 jako TW o ps. „Marian” podał portal Fronda.

TW „Marian” został zarejestrowany 30 kwietnia 1985 r. przez ppor. Janusza Tarnawskiego z wydziału III SB w Rzeszowie zajmującego się organizacjami młodzieżowymi, szkolnictwem i duszpasterstwem akademickim. Zwerbowany był wówczas studentem wydziału prawa rzeszowskiej filii UMCS. Karta personalna dotycząca TW „Mariana” stwierdza, że został on pozyskany na zasadzie współodpowiedzialności za ład, porządek i bezpieczeństwo publiczne. Dokonanie werbunku potwierdzają również liczne inne dokumenty, w tym dziennik rejestracyjny Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych w Rzeszowie.

Bogusław Olewiński występuje również w i tak mocno wybrakowanych aktach sprawy operacyjnej „Młodzież”, którą Wydział III SB w Rzeszowie prowadził w celu zbierania informacji na temat organizacji takich jak ZHP, SZSP, ZMW Wici. 

W meldunku z 1988 r. naczelnik Wydziału III ppłk Tadeusz Mazurek przedstawił szefowi departamentu III w Warszawie wiarygodne informacje uzyskane od dwóch tajnych współpracowników, w tym „Mariana”. Doniesienie to dotyczyło głosów niezadowolenia środowiska akademickiego wobec dokumentów przyjętych przez II plenum Rady Naczelnej ZSP. Punktami zapalnymi miały być według donosu stanowiska Zrzeszenia w sprawie studenckich praktyk robotniczych, a także ostrej w tonie oceny środowiska studenckiego. Rada Okręgowa uznała zły odbiór działalności aktywu ZSP za wynik nieporozumienia i postanowiła przeprowadzić akcję propagandową przez dystrybucję ulotek i uświadamiającą audycję w radiu akademickim.

Z doniesień obu tajnych współpracowników wynikało też, że zainspirowano kierownictwo ZSP do odstąpienia od audycji radiowej, wobec panującego napięcia w środowisku akademickim….

Olewiński w momencie zarejestrowania przez SB jako TW „Marian” był w 1985 r. członkiem Zarządu Uczelnianego ZSMP rzeszowskiej filii UMCS. W strukturach młodzieżówki komunistycznej szybował w górę. W roku następnym był już wiceprzewodniczącym i członkiem prezydium Zarządu Uczelnianego ZSMP. Później działał w Radzie Okręgowej ZSP. W roku 1987 został członkiem Komitetu Wykonawczego RO ZSP. Wspiął się do funkcji sekretarza do spraw zagranicznych zarządu. 

W podaniu o paszport, składanym przez niego w 1987 r., widnieje wpis o przynależności partyjnej do PZPR. Dziś Olewiński zaprzecza, by kiedykolwiek należał do partii.

Wyciąg z informacji TW „Wolf” z czerwca 1988 r. opisuje udział ZSP w kampanii wyborczej do rad narodowych, w tym zgłoszenie kandydatury Bogusława Olewińskiego. 

Materiały sprawy obiektowej „Młodzież” prowadzonej przez Wydział III rzeszowskiego WUSW informują, że „Marian” był też uczestnikiem III Brygady Młodzieży Polskiej w Koreańskiej Republice Ludowo-Demokratycznej Kim Ir Sena. Była to impreza organizowana przez Zarząd Główny ZSMP i wytypowanie do uczestnictwa w niej stanowiło wyróżnienie. Z Rzeszowa taki przywilej uzyskały jedynie dwie osoby: laureat konkursu wiedzy o partii – z puli KC PZPR – oraz Olewiński. Na temat tego ostatniego pojawia się przy tej okazji adnotacja o jego dużej aktywności w środowisku młodzieżowym ZSMP.

Lustracja Roberta Chomy, b. studenta UMCS, obecnie prezydenta Przemyśla

baner

Robert Choma podpisał zobowiązenie do współpracy, został zarejestrowany jako TW „Krzysiek” (jako student UMCS),  ale jak twierdzi nigdy współpracy nie podjął ,  nigdy nie czuł się współpracownikiem SB i zdaniem sądu złożył zgodne z prawdą oświadczenie lustracyjne i może być prezydentem miasta.

Prezydent Robert Choma nie jest kłamcą lustracyjnym

nowiny24 » Miasta » Przemyśl

Zdaniem sądu Robert Choma złożył zgodne z prawdą oświadczenie lustracyjne. Napisał w nim, że podpisał zobowiązanie do współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa, ale faktycznie nigdy tej współpracy nie podjął, a do podpisania oświadczenia został zmuszony.

– W myśl obowiązującego prawa Robert Choma nie jest kłamcą lustracyjnym – stwierdził sędzia Artur Pelc. 

Robert Choma nie krył zadowolenia z wyroku.

– Jestem usatysfakcjonowany, do końca nie byłem pewien wyroku, choć w duchu wierzyłem, że taki będzie. Nie czuję się i nigdy się nie czułem współpracownikiem służby bezpieczeńst6wa – mówił prezydent po wysłuchaniu wyroku.

Sąd: prezydent Przemyśla nie jest kłamcą lustracyjnym

Rzeczpospolita,14-09-2009

Sąd Okręgowy w Rzeszowie orzekł, że prezydent Przemyśla Robert Choma złożył zgodne z prawdą oświadczenie lustracyjne. Wyrok nie jest prawomocny

Zdaniem sądu Choma nie jest kłamcą lustracyjnym, gdyż potwierdził w oświadczeniu, że podpisał zobowiązanie do współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa, ale faktycznie nigdy tej współpracy nie podjął, a do podpisania zobowiązania został zmuszony.

Wniosek o wszczęcie postępowania złożył prokurator rzeszowskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej, o autolustrację wystąpił też sam Choma.

Według IPN Choma był tajnym i świadomym współpracownikiem SB o pseudonimie „Krzysiek” w latach 1983-85. Miał w tym czasie przekazywać informacje o wykładowcach i studentach rzeszowskiej filii UMCS, gdzie studiował.

—————-

(Wikipedia) Robert Choma (ur. 24 czerwca 1963) – od 2002 roku prezydent Przemyśla.

Robert Choma ukończył Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej. W latach 19961998 był wiceprezydentem Przemyśla, od 1998 do 2001 wiceprezesem Krajowego Urzędu Pracy w Warszawie. W latach 20012002 był dyrektorem Szpitala Wojewodzkiego w Przemyślu. Wybierany kolejno w 20022006 prezydentem Przemyśla z ramienia PiS. Został wykluczony z tej partii po tym jak przyznał, iż podpisał w 1983, jako student, zobowiązanie do współpracy z SB

———–

2007-02-08 13:48

Prezydent Przemyśla wykluczony z PiS

Money.plArchiwumWiadomości agencyjnePAP

Prezydent Przemyśla wykluczony z PiS


Prezydent Przemyśla Robert Choma został wykluczony z PiS – poinformował w czwartek PAP szef miejskich struktur partii Bogusław Zaleszczyk. Stało się to po tym, jak Choma przyznał się, że podpisałzobowiązanie o współpracy z SB.

Choma podkreśla, że mimo podpisania zobowiązania, nigdy nie podjął współpracy ze służbami PRL, a tym samym nikogo nie skrzywdził. Wyjaśnia, że do podpisania zmusiły go okoliczności i pogróżki ze strony SB, których spełnienie było realne i mogło narazić jego oraz najbliższą rodzinę na poważne konsekwencje. „Był to manewr mający chronić mnie i rodzinę przed szykanami SB, który zresztą okazał się skuteczny” – tak o podpisaniu zobowiązania mówił PAP Choma.

Według prezydenta Przemyśla, sprawa zaczęła się zimą 1983 r., gdy był studentem, od rewizji przeprowadzonej w jego pokoju w akademiku. Znaleziono wówczas u niego flagę z orłem w koronie, popiersie Józefa Piłsudskiego i plakietkę „Solidarności”.

„Wezwano mnie do SB i powiedziano, że jeśli nie podpiszę formularza zobowiązującego do współpracy, to zostanę relegowany z uczelni, a moi rodzice stracą pracę. Już jako licealista, a następnie student, byłem uznawany za opozycjonistę. Z tego powodu wielokrotnie mnie zastraszono. Nieraz oberwałem pałą” – relacjonował Choma w rozmowie z PAP.

Jak dodał, podpisując zobowiązanie o współpracy, z góry zakładał, że nigdy jej nie podejmie. Wysłał nawet pismo do SB, w którym zaznaczył, że współpraca z tą formacją nie zgadza się z wyznawanym przez niego systemem wartości.

„Przewód sądowy na pewno potwierdzi, że udało mi się uniknąć współpracy z SB. Tym bardziej, że w esbeckich zapiskach wyraźnie widnieje, iż okazałem się nieprzydatny dla działalności operacyjnej” – podkreślił Choma.

Na przemyskiej miejskiej stronie internetowej zamieszczono list czterech kolegów Chomy z lat studenckich, z którymi mieszkał w akademiku. Potwierdzają oni, że Choma zobowiązanie podpisał pod presją SB i nigdy nie podjął współpracy.

Szef przemyskiego PiS Bogusław Zaleszczyk o wykluczeniu Chomy z szeregów tej partii mówi: „są na to stosowne paragrafy”.

Pogłoski o współpracy ze służbami specjalnymi PRL obecnego prezydenta Przemyśla pojawiły się w listopadzie 2006 r. Choma nie przyznał się wtedy do podpisania zobowiązania, zasłaniał się niepamięcią. Przyznał się dopiero niedawno.

Choma nie zamierza zrezygnować z mandatu prezydenta Przemyśla. „Gdybym teraz zrezygnował z funkcji prezydenta Przemyśla, byłoby to przyznanie się do winy. A przecież samo zobowiązanie do współpracy nie ma nic wspólnego ze współpracą” – zaznaczył.(PAP)

Lustracja lubelskiego ośrodka akademickiego

KUL w cieniu teczek

GW 18.01.2005

Lustracja KUL nabiera tempa

GW 15.01.2005

 

STANOWISKO
Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność” UMCS
w sprawie Komisji Historycznej
z dnia 27 marca 2007 roku

    Komisja Zakładowa NSZZ „Solidarność” UMCS podtrzymuje swoje stanowisko z dnia 9 stycznia 2007 roku dostrzegające potrzebę powołania Komisji Historycznej UMCS. Uważamy, że oświadczenia lustracyjne pracowników są tylko niewielkim wycinkiem odkrywania prawdy o przeszłości Uniwersytetu, a ich weryfikacja odsuwa to odkrywanie w daleką przyszłość.
    Oprócz oświadczeń lustracyjnych problemem jest działalność oficjalnych organów (egzekutyw) PZPR i ich członków. Oni mogli bardziej zaszkodzić pracownikom. To „dzięki” nim dziesiątki pracowników naukowych nie wyjechało na stypendia zagraniczne, nie otrzymało stopni naukowych czy nagród.
    Inny problem, może najważniejszy, to rola pracowników naukowych UMCS tworzących „podwaliny” pod ideologię marksizmu, leninizmu, socjalizmu. To ich opracowania naukowe stawały się podstawą działania PZPR. To oni zapewniali aparat represji PRL (Milicję, UB, SB…) o słuszności ich działania. Pracownicy UMCS prowadzili w ramach WUML stosowne szkolenia dla tych służb.
    Nasze stanowisko w sprawie powołania Komisji Historycznej tym bardziej staje się słuszne w świetle kontrowersji, jakie budzi w środowisku akademickim wykonanie ustawy lustracyjnej.

Józef Kaczor
Przewodniczący KZ NSZZ „S” UMCS

————-

Opcja na prawo 1/49 styczeń 2006 

Agenci na uczelniach

Piotr Bączek 

Według odnalezionego „sprawozdania pokontrolnego” z pracy Wydziału IV Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych z 1989 r. na KUL było 50 informatorów. Kontrola została przeprowadzona na zlecenie Głównego Inspektoratu Ministra Spraw Wewnętrznych. Zanotowano m.in.: Wydział pomimo wakatów umocnił się agenturalnie (ilościowo i jakościowo) w obiektach i środowiskach, np. w KUL z 39 TW w 1983 r. do 50. W wyniku ofensywnej działalności operacyjnej i oficjalnej osiągnięto wysoki stan wiedzy o operacyjnie ochranianych obiektach i środowiskach oraz zmniejszono stan zagrożenia w nich.
Funkcjonariusze SB wyliczyli, że stan siatki tajnych współpracowników na 31 marca 1989 r. wynosił 176 TW, w tym w instytucjach i środowiskach KUL – 50: 4 członków senatu, 19 pracowników naukowych, z których 4 jest jednocześnie wykładowcami Wyższego Seminarium Duchownego, 9 pracowników administracji, 6 studentów, 8 posiadających dotarcie.
———–
Kontakty obywatelskie pracowników UMCS
GW,2007-04-05,
Na UMCS większą grupę od naukowców zarejestrowanych jako TW stanowili informatorzy SB, których określano jako kontakty obywatelskie. Czy to oznacza, że byli agentami bezpieki?
Przed kilkoma dniami napisaliśmy o badaniach historyka lubelskiego IPN dr Doroty Gałaszewskiej-Chilczuk dotyczących polityki PRL wobec UMCS i KUL. Wnioski trafią do książki, która ukaże się nakładem wydawnictwa IPN. Po publikacji „Gazety” list do redakcji przesłał dr Rafał Wnuk, naczelnik Oddziałowego Biura Edukacji Publicznej lubelskiego IPN
Fakt, że w jakiejś instytucji bezpieka miała mało zarejestrowanych TW, nie oznacza, że nie posiadała w niej swoich źródeł informacji. Przy Wieczorowym Uniwersytecie Marksizmu i Leninizmu przy PZPR – najbardziej „czerwonej” uczelni w PRL, nie było prawdopodobnie ani jednego zarejestrowanego TW. Wszystko zależy od tego, jak zdefiniujemy poszczególne kategorie współpracy
– Wiktor Trościanko, najcenniejszy współpracownik wywiadu PRL w Radiu Wolna Europa, nie był zarejestrowany jako tajny współpracownik (TW), tylko kontakt operacyjny (KO). Analogiczną do kontaktu operacyjnego jest też kategoria kontaktu obywatelskiego i kontaktu służbowego (KS). Nierzadko informacje KO były dla SB znacznie cenniejsze niż te pozyskiwane od TW. KO działali często z pobudek, które dziś określilibyśmy jako ideowe – tak było właśnie w przypadku Wiktora Trościanki, często należeli do PZPR. Czasem informacjami dla SB chcieli też pomóc sobie w karierze. Dochodziło do czegoś na kształt wzajemnego świadczenia usług między bezpieką a kontaktem – ten ostatni dostarczał informacji, a SB pomagała mu załatwić ważne dla niego sprawy. KO nie brali pieniędzy, nie wymagano od nich podpisania deklaracji współpracy, do 1970 r. nie byli rejestrowani w kartotekach. I teraz pojawia się pytanie: czy KO to agenci SB? Uważam, że często spełniali taką funkcję.
——-
GW, 2007-04-02,
Prace nad książką dotyczącą historii największej uczelni w regionie kończy właśnie historyk IPN dr Dorota Gałaszewska-Chilczuk z lubelskiego oddziału instytutu – W tym tygodniu składam do wydawnictwa IPN maszynopis – zapowiada. Praca dotyczy polityki państwa wobec UMCS i KUL w latach 1944-1989. Gałaszewska-Chilczuk obroniła na UMCS doktorat poświęcony tej problematyce. Dotyczył lat 1944-1969. W rozmowie z „Gazetą” nie ukrywała, że złagodziła niektóre wątki dotyczące wpływów w partii władz uniwersytetu i wynikających z tego korzyści dla UMCS – jak np. fundusze na inwestycje.    

– Z badań, które prowadziłam nad doktoratem, jednoznacznie wynikało, że stwierdzenie jakoby „UMCS był czerwoną uczelnią” jest krzywdzące dla uniwersytetu i nie odpowiada prawdzie.

– W aktach IPN nie znalazłam informacji o TW działających na uczelni. To dość zastanawiające, bo trudno uwierzyć, że na uniwersytecie nie było agentury. Pod koniec 1981 r. w akcie protestu rozwiązał się komitet uczelniany PZPR na UMCS. Uczelnia stała się w latach 80. silnym ośrodkiem opozycyjnym. W 1984 stanowisko rektora objął Stanisław Uziak. Występował w obronie pracowników naukowych i studentów zaangażowanych w działalność opozycyjną
———
 
50 agentów SB na KUL?
Gazeta wyborcza,  Paweł P. Reszka, Lublin 11-08-2005

     
 

 

IPN odnalazł tajny dokument lubelskiej SB z 1989 roku. Esbecy chwalą się osiągnięciami: mamy 50 tajnych współpracowników na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. I snują ambitne plany na następne lata

<!–0–>Dokument to „sprawozdanie pokontrolne” z pracy Wydziału IV (SB) Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych z 1989 roku. Kontrolę przeprowadzono na zlecenie ówczesnego Głównego Inspektoratu Ministra Spraw Wewnętrznych. Wypadła dobrze. „Wydział pomimo wakatów umocnił się agenturalnie (ilościowo i jakościowo) w obiektach i środowiskach, np. w KUL z 39 TW w 1983 r. [wówczas była poprzednia kontrola – red.] do 50. W wyniku ofensywnej działalności operacyjnej i oficjalnej osiągnięto wysoki stan wiedzy o operacyjnie ochranianych obiektach i środowiskach oraz zmniejszono stan zagrożenia w nich” – pisali kontrolerzy. W ciężkiej pracy SB nie brakło też obiektywnych trudności: „(…) od śmierci ks. J. Popiełuszki w dalszym ciągu problemem jest dążenie, głównie agentury księżowskiej, do zerwania kontaktu z SB – aktualnie dotyczy to 16 TW na 52 jednostki objęte kontrolą”.

Kontrolerzy SB policzyli siatkę tajnych współpracowników: „Stan na dzień 31 III 1989 r. wynosił 176 TW, uplasowanych w następujących obiektach i środowiskach: KUL – 50, w tym 4 członków senatu, 19 pracowników naukowych, z których 4 jest jednocześnie wykładowcami Wyższego Seminarium Duchownego, 9 pracowników administracji, 6 studentów, 8 posiadających dotarcie”. Jednak z tych liczb wynika, że na KUL było 46 TW, a nie 50 („19 pracowników naukowych, z których 4 jest…”). Czy esbecy mieli kłopoty z arytmetyką? Małgorzata Choma-Jusińska z lubelskiego IPN, która odnalazła dokument: – Pewnie dwukrotnie policzyli wykładowców z WSD, ale żeby rozstrzygnąć tę zagadkę, należałoby dotrzeć do innych statystyk SB.

Raport wylicza niedociągnięcia: „Niewystarczające nasycenie agenturą występuje na odcinku alumnów WSD oraz studentów KUL”. Ambitny plan na rok 1989 zakładał 18 nowych „pozyskań”. SB mogła mieć jednak problemy z jego realizacją – dokument pochodzi z kwietnia 1989 roku, właśnie skończyły się obrady Okrągłego Stołu…

Małgorzata Choma-Jusińska dodaje, że informacje o TW należy traktować ostrożnie: – Nie widziałam teczek agentów, więc nie wiem, jaka była ich faktyczna przydatność do współpracy. Zresztą większość dokumentów zniszczono.

W 1989 r. KUL miał 451 pracowników i ok. 4,5 tys. studentów. Problem infiltracji środowiska KUL bada trzyosobowa komisja kierowana przez prof. Janusza Wronę z UMCS. Powołał ją metropolita lubelski abp Józef Życiński. Prace mają się zakończyć publikacją i potrwają do czterech lat.

Dla Gazety ks. prof. Andrzej Szostek, były rektor KUL

50 pracowników KUL zarejestrowanych w esbeckich dokumentach jako TW na pewno chluby nam nie przynosi. Ale ta liczba nie przytłacza – biorąc pod uwagę skalę inwigilacji i to, jak wiele działań podejmowali komuniści, by „rozpracować” naszą uczelnię.  

——————-

KUL pod nadzorem SB 

——————

„Odczerwieniam” UMCS

Rozmawiała Magdalena Bożko

Rozmowa z dr Dorotą Gałaszewską-Chilczuk z Instytutu Pamięci Narodowej, oddział w Lublinie

http://www.dziennikwschodni.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20090213/MAGAZYN/952889464

To miał być wzorcowy uniwersytet; wizytówka nowej władzy, kształcąca dzieci z rodzin chłopskich i robotniczych. 23 października 1944 roku Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego podjął decyzję o otwarciu tej pierwszej państwowej uczelni wyższej. Nieprzypadkowo jej pierwszym rektorem został prof. Henryk Raabe, przedwojenny członek Polskiej Partii Socjalistycznej, który miał być wówczas dowodem intencji demokratycznych polskich komunistów. Było to posunięcie czysto taktyczne, o czym prof. Raabe bardzo szybko się sam przekonał. Jak naczelnik Wydziału Szkół Wyższych Resortu Oświaty PKWN forsował pomysł powołania w Lublinie Akademii Medycyny i Nauk Przyrodniczych, który uzasadniał potrzebami regionu. Tłumaczył, że w Lublinie nie ma sensu otwierania uniwersytetu, skoro KUL właśnie wznawiał działalność. Ten pomysł jednak nie spodobał się kierownictwu PPR, któremu zależało nie tyle na kierunkach kształcenia, a na możliwości skutecznej indoktrynacji.

To była dobra, jak na tamte czasy, uczelnia. Raabe skompletował znakomitą kadrę naukową. Ściągnął ocalonych w czasie wojny profesorów ze Lwowa. Był bardzo dobrym rektorem, któremu UMCS wiele zawdzięcza. Tym bardziej że sytuacja uczelni, o czym się nie zawsze pamięta, była tragiczna. Powstała bez sal wykładowych, mieszkań dla kadry naukowej i studentów. Bez stołówek, bibliotek, urządzeń laboratoryjnych i mebli. Finansowe poparcie od władz państwowych szybko okazało niewystarczające. Paradoksalnie, dzięki temu, że prof. Raabe był wysoko postawionym członkiem PPS, a od sierpnia 1945 roku polskim ambasadorem nadzwyczajnym i pełnomocnikiem Rzeczypospolitej Polskiej w ZSRR, miał spore kontakty i możliwości. Ściągał do Lublina wszystko, co się dało. Od książek, po materiały na ubrania dla profesorów.

– Postawa Raabego była od początku ostro krytykowana przez partyjnych profesorów. Do tego doszły ataki ze strony lubelskiego Komitetu Wojewódzkiego PPR. Szczególnie nie podobała się prowadzona przez niego polityka kadrowa. Zarzucano mu – i jego najbliższym współpracownikom – nielojalność wobec PPR, obsadzanie senatu opozycjonistami czy „jawnymi reakcjonistami”. Władzy partyjne nie akceptowały dbałości wykazywanej przez prof. Raabego w utrzymaniu autonomii przez uczelnie. Za to wszystko musiał zapłacić swoim odejściem.

Nowym rektorem został bezpartyjny prof. Tadeusz Kielanowski, zaś prorektorem Józef Parnas; najpierw aktywny członek PPR, później PZPR, Wojewódzkiej Rady Narodowej i Komitetu Wojewódzkiego w Lublinie. Po odejściu Kielanowskiego na stanowisko rektora Akademii Medycznej w Białymstoku od 1950 r., Parnas przez półtora roku pełnił obowiązki rektora UMCS. Jak wskazują zachowane materiały archiwalne i wspomnienia, był oceniany jako postać co najmniej dziwna. Do tej pory kariera naukowa i stopnie naukowe Parnasa są przedmiotem kontrowersji. Trudności z ustaleniem jego danych personalnych miało samo MSW. Jego teczce założonej w 1964 roku nadano kryptonim „Intrygant”. Liczbę napisanych przez niego życiorysów porównuje się z liczbą życiorysów zostawionych przez Bolesława Bieruta, do którego zresztą nieustannie pisał listy i zapraszał do Lublina. Wysyłał przeróżne donosy do władz partyjnych. Równocześnie pisał do… papieża z prośbą o błogosławieństwo. Partia miała z Parnasem niemały problem. Ale to właśnie on miał nadać, jak sam podkreślał w 1950 roku, uczelni oblicze godnej tradycji PKWN. Na uczelni zaczęli rządzić członkowie partii i Związku Młodzieży Polskiej….